Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Dziewczyna znad Rio Paraiso - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
2 lutego 2011
33,20 zł
3320 pkt
punktów Virtualo

Dziewczyna znad Rio Paraiso - ebook

Pełna niezwykłych przygód opowieść o wielkich marzeniach i nadziei, przemocy i miłości, osadzona w malowniczej i niebezpiecznej Brazylii czasów niewolnictwa. Raul, przystojny gaucho, znajduje nad brzegiem rzeki Rio Paraíso piękną, ciężko ranną kobietę, mówiącą w obcym języku. Czyżby to była Niemka, która uciekła z kolonii osadników, podejrzewana o zabójstwo męża i córeczki?

Szybka akcja, prosty, bezpośredni styl.

Kategoria: Powieść
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-247-2415-4
Rozmiar pliku: 1,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Sandrze

_Nunca lamente uma ilusão perdida, pois não haveria fruto se a flor não caísse._

(Thaysa M. Dutra)

Nigdy nie opłakuj utraconych złudzeń, przecież nie byłoby owocu, gdyby nie spadł kwiat.

1

Było zbyt jasno.

Światło bolało. Wywoływało intensywne pulsowanie za czołem. Młoda kobieta natychmiast na powrót zamknęła oczy, jednak słoneczne promienie przebijały przez powieki i dręczyły umysł dzikimi wzorami w odcieniach żółci i pomarańczu. Zrobiło się jej niedobrze. Obróciła głowę z lewej strony na prawą z nadzieją, że ból i mdłości przejdą. Przez kilka minut trwała nieruchomo w tej pozycji, ale nie poczuła się lepiej. Do bólu głowy dołączyły natomiast wyrzuty sumienia. Skoro w pokoju było tak jasno, musiało być już południe. Dlaczego, na miłość boską, o takiej porze wciąż leży w łóżku? Zanim znalazła odpowiedź na to pytanie, niespokojny sen wyzwolił ją od tętniącego bólu.

Kilka godzin później ponownie otworzyła oczy. Światło było mniej jaskrawe, a dręczące pulsowanie w czaszce nieco osłabło. Czuła teraz jednak nieznośne pragnienie. Usta miała tak suche, że język niemal przyklejał się do dziąseł. Koniecznie potrzebowała szklanki wody. Spróbowała się podnieść, ale bez skutku. Zdołała podciągnąć tułów na kilka centymetrów, po czym opadła wyczerpana na poduszkę. Została zatem w pozycji leżącej i miała nadzieję, że w końcu ktoś się nią zajmie. Może powinna zwrócić na siebie uwagę? Chciała krzyknąć, ale z jej gardła wydobył się zaledwie cichy jęk. Nie pozostało nic innego, jak czekać.

Na leżąco i nie poruszając za bardzo głową, rozejrzała się po pomieszczeniu. Była pewna, że nie widziała go nigdy wcześniej. Gdzie się znajdowała?

Pomiędzy trzema potężnymi, czarnymi belkami sufit był otynkowany na biało. Ściany pokoju czy też to, co mogła zobaczyć w obecnej pozycji, były gładkie i białe. Nie zostały zbudowane z pruskiego muru. Żadnych obrazów. Nie dostrzegła nawet krucyfiksu. Podnoszone do góry okno było lekko otwarte. Brakowało zasłon. Jedynie okiennice mogły zapewniać ochronę przed niepożądanymi spojrzeniami i światłem, gdyby były zamknięte. Teraz jednak słońce wpadało do pozbawionego ozdób pomieszczenia. Stało już nisko i jego promienie objęły prostą komodę, na której stały dzbanek i emaliowana misa do mycia. Och, Boże, gdyby tylko zdołała wstać i podejść kilka kroków do dzbanka! Umierała z pragnienia!

Do oczu nabiegły jej łzy. Jednak nim zdążyła całkowicie oddać się rozpaczy, do pokoju weszła nagle gruba ciemnoskóra kobieta. Uśmiechnęła się, odsłaniając dziąsła. Były one niebieskawe, a nie różowe, jak u młodej kobiety, która poczuła się nieco niepewnie. Słyszała już i czytała o czarnych, ale nigdy nie znalazła się tak blisko prawdziwej Murzynki. Czyżby trafiła do Afryki? Ale nie, Murzynka ubrana była w zwyczajną bawełnianą sukienkę i wykrochmalony fartuch. Na pewno nie była dzikuską z buszu.

Grubaska paplała bez przerwy. Usiadła na brzegu łóżka, popatrzyła młodej kobiecie w oczy i zwróciła się bezpośrednio do niej. Miała miły głos, a jej ton był przyjazny. Młoda kobieta zaczęła się powoli rozluźniać, choć nie rozumiała ani słowa. Pomimo całej niepokojącej obcości, Murzynka miała w sobie coś matczynego. Natychmiast zrozumiała, czego najbardziej potrzebowała leżąca: wody.

Przytrzymała jej szklankę przy ustach i uniosła tak, żeby mogła pić tylko malutkimi łykami. Po krótkim czasie szklanka została opróżniona. Murzynka wstała, powiedziała coś do dziewczyny, pogłaskała ją po ręce i wyszła z pokoju. Gdy przekraczała próg dziewczyna dostrzegła, że Murzynka nie nosi butów, co uznała za bardzo niezwykłe. Ta myśl na chwilę odciągnęła jej uwagę od faktu, że nadal była tak spragniona, że mogłaby opróżnić całe wiadro wody. Potem ponownie zasnęła.

Gdy obudziła się po raz trzeci tego dnia, Murzynka siedziała na krześle obok łóżka. Miała zatroskany wzrok, ale uśmiechnęła się zachęcająco do swojej pacjentki. Ponownie zaczęła z nią rozmawiać, jednak do młodej kobiety nic nie docierało. Dopiero gdy Murzynka wskazała palcem na siebie i powiedziała „Teresa", zrozumiała. Potem Teresa wskazała na nią i pytająco uniosła ramiona. Najwyraźniej chciała poznać jej imię. Młoda kobieta milczała.

Sprawiała wrażenie zamyślonej, a potem z żalem pokręciła głową. Do oczu nabiegły jej łzy. Murzynka uspokajająco pogłaskała ją po policzku. Jakiż to głupi pomysł, żeby zmuszać biedne dziecko do mówienia! Dziewczyna na pewno nie odzyskała jeszcze głosu.

A ona otworzyła usta dopiero wtedy, gdy Teresa podsunęła jej małą łyżkę z ryżem na mleku, by ją nakarmić. Zapach wywołał w niej przyjemne uczucie, ale nie umiałaby wyjaśnić, co dokładnie przypominał. Miłe wrażenie nie trwało długo. Szybko zastąpiły je pytania, które dręczyły ją już od przebudzenia. Co się stało? Gdzie się znajdowała? Kim była ta osoba?

A przede wszystkim, kim była ona sama?
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij