Dziki Zachód Europy Wschodniej. Ucieczka z imperium: jak się to robi po ukraińsku - ebook
Dziki Zachód Europy Wschodniej. Ucieczka z imperium: jak się to robi po ukraińsku - ebook
"Chcecie w trybie prawie live zobaczyć, jak wyglądało zajmowanie Krymu? I poznać konsekwencje tamtych zdarzeń, przewidziane i opisane z niemal stuprocentową dokładnością? W trakcie lektury na waszych oczach będzie się budowała tożsamość narodowa. Pawło Kazarin jest uczciwy i do bólu samokrytyczny. Fascynujące. Do tego fajnie sie czyta".
Ziemowit Szczerek
"Pisząc Dziki Zachód Europy Wschodniej, Pawło Kazarin nie wiedział, że w nieodległej przyszłości jemu i jego rodakom przyjdzie się zmierzyć z wielkoskalową rosyjską inwazją. Bieg historii nie unieważnia jednak opowieści Kazarina. Przeciwnie, potwierdza przenikliwość autora. Kazarin precyzyjnie, a zarazem klarownie wyjaśnia złożoność współczesnej Ukrainy i ewolucje ukraińskiego społeczeństwa, dzięki czemu otwiera drzwi do zrozumienia skuteczności, z jaką Ukraincy prowadzą wojnę obronną i przeciwstawiają się rosyjskiemu imperializmowi".
Edwin Bendyk
"Obecny Kreml nie tyle stara się eksportować własne wartości, ile niszczyć cudze. Rozmywa pojęcie faktu. Zatruwa przestrzeń medialną fake newsami. Manipuluje opinią publiczną. Strategię wojen pozycyjnych zastąpiła taktyka operacji dywersyjnych.
Rosyjska propaganda nie obrała za cel udowodnienia wyższości Kremla. Wręcz przeciwnie – stara się udowodnić, że wszyscy ludzie są tacy sami. Próbuje pogrzebać prawdę w gąszczu kłamstw – dlatego szafuje teoriami spiskowymi. To podejście szczególnie uwidoczniły aneksja Krymu, inwazja na Donbas i zestrzelenie pasażerskiego boeinga. Kalkulacja jest prosta: im więcej informacyjnego śmiecia, tym większa szansa, że fakty po prostu umkną uwadze odbiorców".
Anna Ursulenko – slawistka, literaturoznawczyni, adiunkt w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Tłumaczka literatury oraz tekstów publicystycznych i naukowych z języków ukraińskiego, rosyjskiego i czeskiego. Współautorka (z Marcinem Gaczkowskim) przekładu powieści Najdłuższe czasy Wołodymyra Rafiejenki (finał Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2021). Kuratorka cyklu filmowego KinoUkraїna w kinie Dolnośląskiego Centrum Filmowego, moderatorka i organizatorka wydarzeń kulturalnych.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura faktu |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-7893-849-1 |
| Rozmiar pliku: | 1,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Nie nadaję się na świętego.
Przekraczam prędkość. Za kierownicą rozmawiam przez telefon. Parkuję pod znakami zakazu.
Mógłbym napisać, że płacę podatki, ale bądźmy szczerzy: płacą je za mnie moi pracodawcy. Życie nigdy nie postawiło mnie przed koniecznością wyboru: oddać zarobione pieniądze czy je zatrzymać. Wierność zasadom nie była dla mnie w tej sytuacji wyzwaniem – po prostu ewentualne kombinowanie nie wchodziło w grę.
Kilkakrotnie odmawiałem toksycznym pracodawcom. Mogłem sobie na to pozwolić: nie mam chorych krewnych ani wielkich długów. Nie stałem przed dylematem, obciążonym czyimś życiem na drugiej szali. Stosunkowo łatwo było mi więc zrezygnować z większej kasy.
Nie chodzę na zebrania członków spółdzielni ani nie należę do organizacji pozarządowych. Nie zawsze proszę o paragony i chętnie płacę za usługi gotówką. Nie jestem wolontariuszem, a swój czas bez większego poświęcenia inwestuję w to, co uważam za potrzebne.
Nie byłem na froncie. Dosyć długo chowałem się w regionalnej tożsamości Krymianina. W imię pozostania na półwyspie po aneksji gotów byłem przyjąć dokumenty okupacyjne. Mój wewnętrzny Krymianin nie od razu ustąpił miejsca mojemu wewnętrznemu Ukraińcowi.
Tamtego roku wielu moich znajomych zachowało się bardziej przyzwoicie. Podczas gdy ja usiłowałem ratować swój mały świat, oni szli na front. Gdy ja starałem się „nie wychylać”, oni angażowali się w wolontariat. Mój rok 2014 nie napawa mnie dumą. Moi przyjaciele po prostu wygrali dla mnie czas – ten sam, który spędziłem na rozmyślaniach.
Ani myślę zasłaniać się okolicznościami. Sam piszę swoją historię, więc ponoszę pełną odpowiedzialność za błędy. Zresztą bez nich dawny Kazarin nie miałby szans na transformację w obecnego. I nie zamierzam retuszować swojej biografii po fakcie.
Dużo czasu zajęło mi dojście do moich obecnych poglądów. Nie zawsze rozpoznaję siebie w moich dawnych tekstach. Zdaję sobie sprawę, że ludzie się zmieniają, i wiem, że ocenianie przeszłości z perspektywy teraźniejszości jest zadaniem trudnym i niewdzięcznym, bo kiedyś każdy z nas był innym człowiekiem.
Staram się nie mieć złudzeń co do siebie i nie mam ich również w stosunku do innych. Nie mam też złudzeń co do otaczającej mnie rzeczywistości. Jest dokładnie taka, na jaką zasługuję.
Nie wierzę w cuda i nie lubię polityków udających czarodziejów. Jestem świadom granic swoich kompetencji i nie ufam tym, którzy znają odpowiedzi na wszystkie pytania. Wiem, skąd się biorą pieniądze, dlatego alergicznie reaguję na obietnice rozdawania moich podatków w imię czyjejś kariery politycznej.
Nie wierzę w mądrość narodu; jestem jego częścią. W swojej mądrości również nie pokładam nadmiernego zaufania. Podejmowałem niewłaściwe decyzje i wolę o tym pamiętać. Myliłem się w przewidywaniach i moi przeciwnicy mają mi co zarzucić. Bywałem też na meczach piłkarskich i wiem, jak łatwo zmienić ludzi w tłum.
Nie lubię dywagacji o „zwykłym człowieku”. Wolę bliźnich „niezwykłych” – tych, którzy potrafią więcej ode mnie, wiedzą więcej i lepiej rozumieją życie. Chętnie słucham rad, jeśli udziela ich osoba mająca coś wartościowego do powiedzenia, ale nie szanuję dyletantów, ponieważ w wielu sprawach jestem dyletantem.
Nie lubię rozmów o prorokach i mesjaszach. Nie uważam, że polityk musi być świętym. Przyzwyczaiłem się do myśli, że stawiając krzyżyk na karcie do głosowania, wybieram mniejsze zło. Mnie też się zdarza być mniejszym złem w niektórych sytuacjach, a większym – w innych.
Nie widzę sensu w narzekaniu na świat. Ułożyłem swoje życie z puzzli, które udało mi się zgromadzić. Nie zamierzam podbierać tych kawałków innym i nie lubię, gdy ktoś sięga po moje.
Nie lubię też ludzi o oczach basseta. Wszystko, co dzieje się w moim życiu, jest konsekwencją moich decyzji – moich sukcesów i błędów, mojego lenistwa i mojego zdyscyplinowania. Jeśli coś mnie nie zadowala, nie szukam winnego. Każdego ranka widzę go w lustrze.
A w tej książce staram się zrozumieć ludzi i okoliczności, które nas zmieniły.