Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Esmeralda i inne opowiadania - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
4 lutego 2026
37,00
3700 pkt
punktów Virtualo

Esmeralda i inne opowiadania - ebook

Gerald Durrell to uznany przyrodnik, który udowodnił, że jest również sprawnym obserwatorem życia i mistrzem humoru, potrafiącym dostrzec absurd w codziennych sytuacjach. W tym zbiorze ośmiu opowiadań powraca m.in. do swojej rodziny, zabierając nas w podróż, gdzie granica między faktem a literacką kreacją bywa płynna

Bohaterka tytułowego opowiadania, Esmeralda – wytworna świnia tropiąca trufle –otwiera przed wami galerię najbardziej ekscentrycznych postaci, jakie Durrell spotkał na swoich szalonych wyprawach. Spotkacie Mojżesza, papugę o słownictwie tak wulgarnym, że zawstydziłaby portowego dokera. Odwiedzicie Monte Carlo, by zjeść kolację u boku zakonnicy, która kompulsywnie uprawia hazard. Przeniesiecie się także do Południowej Ameryki, gdzie poznacie byłego kata, który nie może uciec od swojej makabrycznej przeszłości.

A to nie wszystko! Powrócimy też na słoneczne Korfu, gdzie dorosłe już rodzeństwo – Gerry, Larry i Margo – z typową dla siebie nadgorliwością postanawia zaaranżować matce małżeństwo. Efekty tych działań, jak można się spodziewać, prowadzą do serii komicznych nieporozumień.

To charakterystyczny Durrell: bezlitosny w obserwacji, niepoprawny politycznie i niezmiennie zabawny. Jeśli szukacie lekkiej lektury, która potrafi rozbawić, sięgnijcie po ten zbiór i dajcie się wciągnąć w świat Durrella.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8403-061-5
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

SŁOWO PRZEDWSTĘPNE

Wszystkie te historie są prawdziwe, czy raczej – jeśli chcemy zachować ścisłość – powinniśmy stwierdzić, że jedne są prawdziwe, drugie zaś mają w sobie jądro prawdy i otoczkę zmyślenia. Niektóre osnute są na moich własnych doświadczeniach, inne były zasłyszane – i spożytkowałem je dla osobistych celów, co dobrze oddaje powiedzenie: „Nigdy nie rozmawiaj z autorem, jeśli nie chcesz znaleźć się w jego tekście”.

Która z zebranych tu historii jest prawdziwa w całości, a która tylko w części, tego, rzecz jasna, nie zamierzam wam zdradzać. Mam jednak nadzieję, że okoliczność ta nie zniechęci was do obcowania z nimi.

Gerald Durrell1

ESMERALDA

Wśród regionów pięknej Francji istnieje też i taki, na samą myśl o którym oko smakosza zasnuwa mgiełka rozmarzenia, policzki powlekają się rumieńcem, kubki smakowe ulegają pobudzeniu, a ślina napływa do ust. Region ów nosi urokliwą nazwę Périgord. To tutaj kasztany i orzechy osiągają zadziwiającą wielkość, to tutaj poziomki wydzielają aromat tak intensywny jak buduar kurtyzany. Skórka tutejszych jabłek, gruszek i śliwek skrywa soczysty miąższ, mięso kurcząt, kacząt i gołębi jest jędrne i delikatne, masło żółte jak promienie słońca, zaś śmietanka na wierzchu maselnicy tak gęsta, że da się na niej postawić lampkę wina. Oprócz owych dobrodziejstw Périgord może nas uraczyć jeszcze jednym znakomitym rarytasem, jakim jest zagrzebana w ilastej glebie okolicznych dębowych lasów trufla – ten grzyb troglodyta, żyjący pod powierzchnią leśnej ściółki, czarny niczym kot wiedźmy i o zapachu tak upojnym jak wszystkie aromaty Arabii.

W tej to rozkosznej części świata natrafiłem na małą uroczą osadę, gdzie zatrzymałem się w niewielkim hoteliku o nazwie Pod Trzema Gołębiami. Mój gospodarz, Jean Pettione, był jowialnym jegomościem, którego facjata za sprawą wina przybrała rudobrunatną barwę słodkiego jabłka. O tej porze roku – a była to jesień – lasy mieniły się całą paletą barw, od złota po brązy. Aby się nimi nacieszyć, uprosiłem pana Pettione, by przygotował mi coś na piknik, a następnie wybrałem się swoim samochodem na przejażdżkę po okolicy. Zaparkowawszy auto, zagłębiłem się w las, by napawać się feerią barw i osobliwie magicznymi kształtami rosnących wszędzie muchomorów. Na chwilę przysiadłem na zwalistym pniu wiekowego dębu, aby się posilić, a gdy tylko skończyłem, w plątaninie zwiędłych paproci o barwie imbiru rozległ się szelest i oto wychynęła z nich sporych rozmiarów świnia. Była równie zdumiona moim widokiem, jak ja jej nieoczekiwanym pojawieniem się. Wpatrywaliśmy się w siebie z zaciekawieniem.

Na oko ważyła jakieś sto kilogramów. Miała gładką różową skórę pokrytą brzoskwiniowym meszkiem, a także kilka ozdobnych, prawie ponętnych czarnych plamek, umieszczonych przez naturę z dbałością o szczegół podobną tej, z jaką zwykły się nimi ozdabiać siedemnastowieczne damy. W małych złocistych oczkach czaiły się mądrość i coś łobuzerskiego. Uszy miała oklapnięte niczym skrzydła kornetu zakonnicy, a spomiędzy nich dumnie wyzierał ryj, pokryty subtelnymi zmarszczkami – jego koniec przypominał jedno z owych wiktoriańskich narzędzi do udrażniania instalacji kanalizacyjnych. Błyszczące kopyta cechowała elegancja, ogon zaś był niczym cudowny, podkręcony różowy znak zapytania – siła napędowa niosąca zwierzę poprzez życie. Wbrew temu, co można by sądzić, stworzenie roztaczało wokół siebie nie tyle aurę prosięcia, ile raczej jakiś subtelny aromat przywodzący na myśl okryte kwieciem wiosenne łąki. Nigdy wcześniej nie czułem, by świnia wydzielała podobny zapach. Wytężałem pamięć, żeby przypomnieć sobie, kiedy po raz ostatni czułem podobnie upojny, magiczny aromat – i w końcu mnie olśniło. Zjeżdżałem kiedyś w dół hotelową windą w towarzystwie jakiejś powabnej damy, która roztaczała wokół siebie dokładnie taką samą woń, jak teraz nieznajoma świnia. W pewnej chwili spytałem ową damę, czy nie zechciałaby uchylić rąbka tajemnicy i podać mi nazwy swych zniewalających perfum, na co ona odparła, że zwą się Joy.

Dziś mam już za sobą wiele osobliwych życiowych doświadczeń, jednak nigdy wcześniej – aż do tamtego pamiętnego dnia – nie miałem szczęścia napotkać w dębowych lasach Périgordu równie pokaźnej i przyjaźnie nastawionej świni, która wydzielałaby tak osobliwy, miły powonieniu aromat.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij