-
nowość
Fallen Love - ebook
Fallen Love - ebook
Co spada równie szybko jak upadły anioł? Jak często znajdujecie czarne pióra? Charlotte to młoda kobieta która w swoim życiu przeszła już zbyt dużo. Śmierć rodziców, ciągłe przeprowadzki i zdrada ukochanego. Kiedy przeprowadza się do spokojnej dzielnicy Queens poznaje swojego nowego sąsiada. Lucas- młody i tajemniczy mężczyzna jest zaintrygowany Charlotte przez co zbliża się do niej coraz bardziej. Niewidzialna siła ciągnie ich do siebie- czy będzie z tego miłość czy problemy? ,, Fallen Love" to opowieść o uczuciu które może przysporzyć sporo problemów albo wybawić wiele istnień. Czy miłość będzie silniejsza niż strach? Czarne pióra są wszędzie... Co jeśli Ty też je znajdziesz ?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Fantasy |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788384402306 |
| Rozmiar pliku: | 2,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
DEDYKACJA
_Posłuchaj bicia swojego serca. Może Twoje serce również jest połączone z sercem innego anioła._
_Jak myślicie, czym jest miłość? Ile można dać a ile stracić w jej imieniu? Często słyszymy, że coś robimy w imię miłości, ale co to w ogóle znaczy? Czy w imię miłości zabijemy? Zdradzimy? Zapomnimy? Możemy wymieniać możliwości przez następne stulecia, a i tak nic z tego nie wyniknie. Ile ludzi na świecie tyle definicji. Każdy kiedyś miał z nią styczność. Jedna miłość była niebezpieczna, inna krótka, ale intensywna. Inni przeżywali, ją jako tragedię jeszcze inni natomiast jej nie zauważali._
_Zastanawialiście się kiedyś co byście zrobili gdyby miłość przyszła do Was w najmniej odpowiednim momencie? Byłaby gwałtowna, burzliwa i niebezpieczna zarazem? Chcielibyście się jej poddać, ale w duchu wiecie, że to może spowodować ogromne problemy i to nie tylko dla Was. Uleglibyście?_
_A czy jesteście pewni, że do miłości są zdolni wszyscy? Ludzie? No wiadomo, przecież czujemy, mamy uczucia i rozum co często ze sobą nie współpracuje, mimo że mocno byśmy chcieli. Zwierzęta? No oczywiście, one też przecież łączą się w pary, ale czy to miłość, czy tylko chęć rozmnożenia i przeżycia?_
_A czy aniołowie mogą kochać? Dla nich miłość jest piękna, nieskazitelna, niedotknięta żadnym grzechem. Kochają się i tyle (o ile zakochują się w swoim gatunku. Ludzie są dla nich grzechem ostatecznym).Łączą się w pary, pracują razem i żyją w spokoju._
_I właśnie w tym momencie do gry wchodzą upadli. Ależ mam, szeroki uśmiech jak o nich myślę. Istoty nie do zatrzymania. Waleczni, niczym się nie przejmujący, działający, potężni, bo oczywiście o tym nie możemy zapomnieć. Czy oni również mają prawo miłości? Co Wy na to, żebyśmy się razem o tym przekonali? Co jeśli napiszemy wspólnie tę historię? Historię o upadłych i ich miłości. Czy przetrwa i zwycięży? Przekonajmy się!_Prolog
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się kiedyś co to miłość i ile jesteście w stanie dla niej zrobić? Ja zastanawiałem się nad tym bardzo długo i doszedłem do wniosku, że potrafię zrobić wszystko. Dotarło to do mnie pewnego wieczoru kiedy ją zobaczyłem. Z balkonu mojego domu zauważyłem młodą dziewczynę, która wprowadzała się do domu obok. Wysoka, szczupła, ubrana na czarno a najbardziej w oczy wpadał kolor jej włosów, który był niemal identyczny jak mój. Nigdy nie widziałem włosów w odcieniu tak głębokiej czerni u człowieka. Pewnie myślicie, że skoro była taka idealna to nic dziwnego, że zwróciłem na nią uwagę, ale niestety nie. Przyciągnął mnie do niej jej przeogromny smutek. Była smutna tak bardzo, że czułem to w samym sobie. Ciągnęła mnie do niej jakaś niewidzialna siła. Coś, co trudno jest opisać słowami i zastanawiam się, czy ludzie tak właśnie odczuwają zakochanie? Tego nie wiem, ale kolejne wydarzenia z mojego życia zmieniły wszystko, co w sobie wypracowałem. Tajemnicza dziewczyna z domu obok zmieniła mnie i siebie. Jestem Lucas, a to będzie moja opowieść. Jestem upadłym aniołem w świecie śmiertelników.Rozdział 1
_CHARLOTTE_
Życie nie jest łatwe. Od samego początku nie byłam, przez nie rozpieszczana co wydaje, mi się być rzeczą naturalną. Dlaczego naturalną? Właśnie dlatego, że mam wrażenie, że to co, się w nim dzieje jest zaplanowane z góry. Jakby ktoś zaplanował wszystko z małymi szczegółami i po prostu włączył play i niech się dzieje, co chce. Może biedna mała Charlotte dostanie Oskara za odegranie roli życia. Pewnie wszyscy się zastanawiacie, dlaczego nie było mi tak kolorowo co? Hmm… nigdy nie byłam lubianym dzieckiem. Wszyscy w szkole mnie wyśmiewali, byłam ta słabsza i gorsza. Przez cały czas uczyłam się bardzo dobrze i wiedziałam, co chcę w życiu robić tylko tak naprawdę co mi po tym wszystkim kiedy nie miałam żadnej bliskiej mi osoby? Owszem miałam kochających rodziców, którzy mnie wspierali i dawali solidne poczucie bezpieczeństwa, ale to zmieniło się dwa lata temu. Moi rodzice wracali z wesela swoich znajomych i zginęli w wypadku samochodowym. To był dla mnie prawdziwy cios. Ale później uświadomiłam sobie, że ten wypadek również był dziwny. Tego dnia pogoda była naprawdę piękna. Świeciło, słońce a noc była, ciepła i bez deszczu. Wjechał w nich kierowca z naprzeciwka. Nie spowodował wypadku, bo był nietrzeźwy albo wpadł w poślizg. Tak naprawdę nigdy nie ustalono przyczyny. Pamiętam tego człowieka kiedy byłam na komisariacie policji. Był równie w szoku jak ja. Wydawał się być nawet bardziej zdezorientowany ode mnie. Powiedział mi tylko trzy słowa, przepraszam, nie chciałem. Później już go nie widziałam i nie słyszałam żadnej wzmianki o nim z ust policjantów zajmujących się wypadkiem. Pół roku po ich śmierci poznałam chłopaka i zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Tak mi się wydawało, że się w sobie zakochaliśmy, albo tylko ja się zakochałam. Na początku wszystko było fantastycznie i na nic nie mogłam narzekać, ale niestety po dwóch miesiącach wszystko się zmieniło. Zaczął spędzać ze mną coraz mniej czasu. Milion wymówek i złamanych obietnic. Po kilku tygodniach zorientowałam się, że mnie zdradza. Jak się domyślacie nasz związek skończył się zaraz po tym jak dostałam wiadomość od jego nowej dziewczyny. Dlaczego czuję, że to wszystko jest dziełem czyjegoś chorego planu? Od zawsze towarzyszy mi wewnętrzny niepokój cokolwiek by się nie działo. Nie mogę wyrzucić go z głowy ani nie mogę przestać go czuć. Nie mogę sobie znaleźć miejsca na ziemi. Gdziekolwiek bym nie mieszkała, to zawsze to nie jest, to i zaczynają się dziać w tym miejscu różne dziwne sytuacje. Czasem ilość napadów rośnie, odkąd się wprowadzam, handel narkotykami wymyka się poza skalę i policja nie może nic z tym zrobić. W ostatnim miejscu, w którym mieszkałam skala mojego chorego życia przeszłą samą siebie. Co tydzień dochodziło, do krwawego morderstwa a sprawcy nigdy nie odnaleziono.
Dziś również jestem w drodze do swojego nowego domu. Jakieś dziwne wewnętrzne przeczucie kazało mi go kupić. Jadę właśnie do dzielnicy, w której podobno jest bezpiecznie. Queens ciekawe co masz mi do zaoferowania? Coś mnie tu ciągnie, jakby jakaś nieznana mi siła mówiła do mnie, że to jest to miejsce na ziemi. Cóż podejrzane no ale spróbujmy co nie? Zawsze mogę sprzedać dom i znowu się wyprowadzić czego bardzo bym po raz kolejny nie chciała. Po prostu całą winę zrzucę na swoje chore przeczucie, które może ponownie się mylić.
Domki są tu bardzo ładne i mają w sobie swój urok. Dzielnica faktycznie jest spokojna i nic dziwnego na pierwszy rzut oka się nie dzieje. Podjechałam autem pod swój dom i zaczęłam rozpakowywać rzeczy. Meble i sprzęty przyjechały, już wczoraj a mi została kupa innych rzeczy do rozpakowania. Całość zajęła mi godzinę z małymi przerwami, w których odbierałam telefony ze starej pracy z pytaniami czy na pewno nie chcę wrócić. Jestem grafikiem komputerowym, ale postanowiłam na razie odpocząć od pracy i spędzić trochę czasu sama ze sobą. Spadek po rodzicach i duże oszczędności, które udało, mi się zgromadzić w pracy pozwalają, mi na dłuższy czas bycia bezrobotną chociaż wiem, że długo tak nie wytrzymam i zaraz sobie coś znajdę. Coś, co będę mogła wykonywać z domu i nie będzie mnie to kosztowało nadmiernego spotykania się z innymi ludźmi.
Kiedy zrobiłam już wszystko, na co miałam dzisiaj siły, wzięłam z kuchni mrożoną kawę i wyszłam na taras. Siedziałam i patrzyłam, po prostu przed siebie a w moich oczach niespodziewanie pojawiły się łzy. Nienawidzę płakać, uważam, że jest to najgorsza opcja radzenia sobie z problemami. Ktoś może Cię taką zobaczyć i od razu dostajesz łatkę słabej i rozchwianej emocjonalnie. Trwałam, tak przez dłuższą chwilę aż moje pole widzenia oczyściło się zupełnie i mogłam rozejrzeć się bez mglistego obrazu.
Nie skupiłam się jednak bezpośrednio na krajobrazie, bo na podwórku obok coś przykuło moją uwagę. Na balkonie stał mężczyzna, który się we mnie wpatrywał i chyba uważał, że tego nie widzę. Skoro tak uważał to dam mu tę świadomość i niech tak zostanie. Kiedy już oswoiłam, się z tą myślą sama spojrzałam w jego stronę. Cholera był piękny, o ile właśnie tak można powiedzieć o mężczyźnie. Wysoki, ubrany na czarno co tylko podkreślało jego mięśnie, włosy miał trochę dłuższe i dobrze ułożone. Spod jego koszulki wystawały tatuaże które, były tak mi się wydaje jego nierozerwalnym elementem. Zupełnie tak jakby się już z nimi urodził. Jedna rzecz, która naprawdę przykuła moją uwagę to kolor jego włosów. Były tak samo głęboko czarne jak moje. Poczułam również coś innego i niepokojącego. Kiedy wpatrywałam się w nieznajomego, mocno rozbolała mnie głowa. Położyłam się na hamaku i przymknęłam, oczy czując, że za moment odpłynę.
_— Aniele? Kto Cię skrzywdził? Kto tak bardzo zniszczył Twoje serce, że tak bardzo boisz się mi je oddać?_
_— A co jeśli Ty również je zniszczysz? Nie przeżyję tego kolejny raz._
_— Zapamiętaj moje słowa Aniele. Jesteś, silniejsza niż myślisz i to, że pojawiłaś się w moim życiu to nie jest przypadek. Przezwyciężysz, każde zło a moje serce uratujesz od upadku._
Szybko otworzyłam oczy i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Czy ja zasnęłam? Co to w ogóle było? W tym jak mi się wydawało śnie, widziałam siebie i jakiegoś mężczyznę, który był zwrócony tyłem do mnie.
Jak przekonałam, się za jakiś czas to faktycznie nie był, przypadek a moje życie w staranności zostało zaplanowane a wszystkie złe chwile dokładnie wyreżyserowane.
Nazywam się Charlotte i będę musiała się odnaleźć w świecie mroku. Będę musiała się odnaleźć w świecie upadłych aniołów i zmierzyć ze swoimi lękami.Rozdział 2
_LUCAS_
Zobaczyłem ją pierwszy raz i nie mogę wyrzucić jej z głowy. Czy ktoś w ogóle zapytał mnie, czy chcę to czuć? no tak, zapomniałem, że jestem upadłym i nikt mnie już o nic nie zapyta. Nie mam już specjalnych względów na górze jak kiedyś. Teraz jestem po prostu upadłym nieśmiertelnym w świecie śmiertelników. Fajny paradoks prawda? Być skazanym na odczuwanie miłości czy zauroczenia w zamian za to, że zostało się wyrzuconym z nieba właśnie za to, że stanąłem murem za prawdziwą miłością. Niestety nie mogłem zrobić inaczej. Chciałem pomóc mojemu najlepszemu przyjacielowi, który do tej pory jest dla mnie jak brat.
Dwadzieścia lat temu ja i Noah byliśmy aniołami. Sprawowaliśmy opiekę nad ludźmi i byliśmy blisko Boga. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Jak pewnie sobie wyobrażacie, jako anioł nie mogłem, zakochać się w człowieku a tym bardziej w człowieku, którego życie jest powierzone w moje ręce. Tak też było z Gabrielem, ale do czasu. Pewnego dnia powiedział mi, że zakochał się w kobiecie, którą się opiekował. Na początku byłem temu przeciwny, ale po pewnym czasie stanąłem po jego stronie. Gabriel ujawnił się tej kobiecie i zaczęli się spotykać. Na początku wszystko szło dobrze i nikt się o tym nie dowiedział. Pomagałem mu wymyślać wymówki i kryłem, go z całych sił często zawalając swoje obowiązki. Pewnie myślicie, że drugi raz bym tego nie zrobił, ale się mylicie. Zrobiłbym to jeszcze tysiące razy gdybym musiał. Ale do rzeczy, widziałem, jak ich miłość rozkwita, z każdym dniem. Ona była mu oddana i wierna a on po prostu dawał jej wszystko, czego potrzebowała. Dawał jej swoją obecność, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Tego dnia kiedy zostaliśmy, strąceni na ziemię wydarzył się poważny wypadek. Noemi, dziewczyna Gabriela wpadła pod samochód kiedy wracała z pracy. Trafiła do szpitala w krytycznym stanie i nie było już dla niej ratunku. Gabriel nie mając, innego wyboru poszedł do Boga i błagał go, żeby darował jej życie. Jak już się domyślacie, wszystko wtedy się wydało. Nie czekałem na decyzję, tylko sam na własną rękę próbowałem ją uratować, ale Bóg odczuł ingerencję jednego z nas. Po tym wszystkim spotkał, nas najwyższy wymiar kary a Noemi zmarła. Gabriel przez wiele lat nie mógł się z tym pogodzić i do tej pory jest sam, ja z resztą też. Nie szukałem nigdy żadnej kobiety, bo nie czułem takiej potrzeby, dopóki nie zobaczyłem dziewczyny z domu obok. Poczułem, że muszę być obok niej, a to tylko kwestia czasu kiedy wejdę do jej życia.
*
Ta noc minęła mi koszmarnie. Męczyły mnie sny, które wydawały mi się mocno bez sensu. Cały czas śniła mi się kobieta o czarnych kręconych włosach. Raz była uśmiechnięta, raz smutna a w ostatnich snach miała piękne czarne skrzydła i była ucieleśnieniem siły i walki. Byłem zaintrygowany całą sytuacją i mocno skołowany tym, czemu akurat ona pojawiła się w moim życiu. Wstałem z łóżka i poszedłem wziąć zimny prysznic, żeby zmyć z siebie resztki nocy i oczyścić umysł zimną wodą. Wychodząc, spod prysznica założyłem czarne spodnie i zszedłem na dół. Odprężyłem się jedynie na chwilę kiedy ekspres do kawy wydawał dźwięki, które przynosiły mi nie, małą przyjemność. Kiedy ekspres skończył, pracować wziąłem kubek z gorącą czarną kawą i wyszedłem na taras. Usiadłem na leżaku i chwilowo przymknąłem oczy. Chwilowo, bo usłyszałem piękny i aksamitny głos. Zanim zdążyłem, się zastanowić już wiedziałem, do kogo on należy. Dziewczyna z domu obok rozmawiała z kimś przez telefon i nie była zadowolona z tematu i przebiegu rozmowy.
— Powiedziałam Ci już dawno, że nie mam zamiaru do Ciebie wracać. Nie, nie dam Ci drugiej szansy. To nie moja wina, że jesteś skończonym dupkiem i właśnie tak mnie, potraktowałeś. Nie będę więcej z Tobą rozmawiać. Nie dzwoń, do mnie a tym bardziej nie przyjeżdżaj.
No właśnie chłoptasiu lepiej do niej nie przyjeżdżaj, bo wtedy mógłbyś mieć przyjemność porozmawiać ze mną. Usłyszałem ciche łkanie i podniosłem się odrobinę, żeby coś zobaczyć. Dziewczyna z domu obok siedziała skulona na tarasie i płakała. Jej ramiona drżały, a twarz miała schowaną w dłoniach. Chciałem do niej pójść i… i co? No właśnie kurwa Lucas musisz się opamiętać. Czemu tak mnie, do niej ciągnie? Już teraz wiem, że gdybym tylko zobaczył tego gnoja, który tak ją skrzywdził, to zabiłbym go od razu.
— Lucas gdzie jesteś? Mam dla Ciebie śniadanie.
— Gabriel cicho, przestań się tak drzeć.
— To ona? O niej mi opowiadałeś?
— Chodź do domu i tak to ona.
— A dlaczego ona płacze? Pokazałeś się jej?
— Bardzo kurwa, śmieszne wiesz? Jakiś gnój ją źle potraktował.
— Mhm i w moim bracie obudziła się dawno uśpiona chęć mordu co?
— Nie jestem twoim bratem- jak on mnie czasem wkurwiał- poza tym tak obudziła się.
— To dobrze, jest dla nas zadanie.
— Co się znowu stało? — popatrzyłem zrezygnowany na Gabriela.
— Wczoraj w nocy znowu została zamordowana młoda dziewczyna. Musimy znaleźć sprawcę.
— Czyli jednak będę mógł odreagować.
Jeśli nie wiecie, o co chodzi, to już wyjaśniam. Skoro jesteśmy, upadłymi na ziemi to staramy się oczyszczać środowisko właśnie z takich ludzi. Współpracujemy z mafią, policją (oczywiście mówię tu o skorumpowanych policjantach zajmujących się lewymi interesami) i innymi ważnymi ludźmi. Co prawda nie zawsze tak było i musieliśmy się jakoś wkupić w ich łaski. Teraz jesteśmy bardzo rozpoznawalni w ich środowisku no i szanowani.
Po szybkim zjedzeniu śniadania ubrałem się i mogliśmy iść do auta. Nie wiedziałem, natomiast co mnie czeka po wyjściu z domu. Moja nowa sąsiadka odbierała właśnie przesyłkę od kuriera. Kiedy podpisała, potwierdzenie odbioru nasze spojrzenia się spotkały. No i właśnie kurwa przepadłem. Miała błękitne oczy tak piękne i smutne jednocześnie, że chciałem w nich utonąć. Z bliska była jeszcze bardziej, piękniejsza niż myślałem. W oczy rzucił mi się jeszcze tatuaż wychodzący spod rękawa jej bluzy. Czarne linie precyzyjnie oplatały jej rękę. Delikatnie się do mnie uśmiechnęła i poszła do domu.
— A ja pytam, co to miało być?
— Cicho bądź kurwa. Nawet się nie odzywaj.
Wsiadając, do auta słyszałem jeszcze śmiech Gabriela, ale już z oddali. Głowa zaczęła, mnie trochę boleć a przed oczami pojawił mi się obraz.
_— Aniele? Proszę, powiedz, mi co się stało. Dlaczego płaczesz?_
_— Nie mogłam go uratować. Nie mogłam uratować siebie._
_— Aniele pamiętaj, że to nie Twoja wina. Jesteś taka dobra i wiedz, że Cię kocham._
_— Nie Lucas. Ja nie dam rady przeżyć tego drugi raz._
_— Obiecuję Ci Aniele, że nie będzie drugiego razu. Masz moje słowo, że będę przy Tobie cały czas._
I koniec. Czasem miałem wizje, ale nigdy nie tak chaotyczne. Wiedziałem, że muszę ją mieć. Przepadłem.Rozdział 3
_CHARLOTTE_
Zobaczyłam dzisiaj z bliska chłopaka z domu obok. Chyba muszę zapytać go o imię, bo nie mogę w nieskończoność nazywać go chłopakiem z domu obok. Kiedy stał obok mnie wydawał się być jeszcze bardziej idealny niż kiedy widziałam go na jego balkonie. Miał magnetyczne oczy, które były tak niesamowicie ciemne, że prawie aż czarne. Po odebraniu paczki weszłam do domu i jakoś nie mogłam dojść do siebie po tym całym spotkaniu. Chciałam, zająć czymś swoją głowę więc zaczęłam rozpakowywać wszystkie kartony, które miałam po przeprowadzce. Trochę odciągnęło to moją uwagę, ale nie na tyle, żeby nie czuć nic.
Po godzinie rozpakowywania swoich rzeczy usłyszałam, dźwięk dzwonka do drzwi więc poszłam otworzyć. Zdziwiłam się, bo na progu nikogo nie było, a leżała, tam jedynie czarna koperta a na niej czarna róża. Drżącymi rękoma wzięłam kopertę i weszłam do środka. Serce biło mi coraz szybciej i nie bardzo wiedziałam, co mam zrobić. Nigdy nie bałam się mieszkać sama, ale nigdy też nie przydarzyły mi się takie rzeczy. Nie wiem ile czasu minęło kiedy tak siedziałam i po prostu wpatrywałam się w kopertę, ale w końcu postanowiłam ją otworzyć.
_Charlotte witam w Queens. Mam nadzieję, że dobrze będzie Ci się tu mieszkać i nie będziesz musiała się więcej przeprowadzać. Jesteś, moim skarbem a ja lubię, mieć swoje skarby pod kontrolą. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowa, ale jeszcze sama tego nie wiesz. Będę miał na Ciebie oko. Jesteś silniejsza i potężniejsza niż myślisz._
_Aaron_
Gardło ścisnęło mi się tak mocno, że nie dałam rady oddychać. Nie ma co, pomieszkałam sobie w spokoju jeden dzień w nowym miejscu. Czy to już czas, żeby myśleć o kolejnej wyprowadzce? Wstałam z kanapy i wyszłam na taras. Moje nogi osunęły się bezwładnie, a ja opadłam na ziemię. Zwinięta w kłębek nie mogłam zaczerpnąć powietrza. Zaczęłam, się dusić a moje serce biło, tak mocno jakby miało za chwilę wyskoczyć mi z piersi. Co się ze mną dzieje? Próbowałam jakoś wziąć się w garść i wstać, ale zupełnie opadłam z sił.
— Hej co się dzieje? — usłyszałam męski głos i wpadłam w jeszcze większe przerażenie- popatrz na mnie, nie zrobię Ci krzywdy. Musisz spróbować się uspokoić.
Spojrzałam na osobę. która stała przede mną i zobaczyłam, że był to mój sąsiad. Trochę mi ulżyło, bo nie był to ktoś zupełnie obcy.
— Ja… nie… nie mogę- udało mi się wydusić.
Po moich słowach poczułam delikatny dotyk na swoich ramionach. Kiedy zobaczył, że nie próbuję, się wyrwać przysunął się bliżej mnie i objął mnie ciasno swoimi ramionami. To było zadziwiające, wiedziałam, że chciał mnie uspokoić i mocno mnie przytulał, a jednocześnie obchodził się ze mną jak z przestraszoną zwierzyną.
— Nie bój się mnie, nie chce zrobić Ci krzywdy. Musisz się uspokoić, bo to jest dla Ciebie niebezpieczne. Słuchaj mojego serca i spróbuj oddychać spokojnie.
Na początku nie chciałam go słuchać, bo był tak naprawdę obcy, ale mimo to zrobiłam, co mówił. Słyszałam bicie jego serca i powoli mój oddech zaczął się uspokajać. Trwaliśmy tak chyba bardzo długo.Czułam ból, a mięśnie odmówiły posłuszeństwa.
— Jak się czujesz? Chyba już się uspokoiłaś?
— Chyba… chyba tak. Już jest lepiej. Możemy wstać?
Po moich słowach chłopak podniósł się i podał mi rękę. Skorzystałam z jego pomocy, a kiedy nasze ręce się dotknęły, poczułam lekki przeskakujący prąd co mnie bardzo zdziwiło, ale on chyba poczuł to samo, bo szybko cofnął rękę.
— Jak się nazywasz? — zapytał swoim aksamitnym głosem, wpatrując się we mnie swoim świdrującym spojrzeniem.
— Jestem Charlotte a Ty?
— Lucas. Powiesz, mi co Ci się właściwie stało? Dlaczego byłaś w takim stanie?
— To… to jest dosyć dziwne. Nie wiem, jak mam Ci to wytłumaczyć.