Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Fatalne dopasowanie - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 marca 2026
3419 pkt
punktów Virtualo

Fatalne dopasowanie - ebook

Zastanów się dwa razy nim przesuniesz w prawo…

Anna nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. A jednak, kiedy na jednym z portali randkowych trafia na profil Michała, jej serce na moment zamiera. Po przeczytaniu intrygującego opisu waha się tylko przez chwilę, zanim podejmuje decyzję i przesuwa w prawo. Jeszcze nie wie, jak bardzo ten niepozorny gest odmieni jej życie.

Michał wydaje się idealny. Ma rozbrajający uśmiech, jest czarujący, inteligentny, a rozmowy z nim nie dają Annie zasnąć. To jednak tylko gra pozorów.

Gdy kobieta wreszcie nabiera wobec niego podejrzeń i wraz z przyjaciółką Magdą postanawia dowiedzieć się, co ukrywa, jest już za późno.

Anna wpada w starannie zaplanowaną pułapkę złożoną z kłamstw, manipulacji i zbrodni. Nagle zdaje sobie sprawę, że nie ma pojęcia, komu może ufać… ani czy zdoła wyjść z tej sytuacji cało.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8423-252-1
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ 1

Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że jeden ruch palcem w prawo na Tinderze wywróci moje życie do góry nogami, wyśmiałabym go. Przecież to tylko aplikacja, kilka zdjęć, parę banalnych opisów. A jednak tamtego wieczoru, z kieliszkiem wina w dłoni i poczuciem lekkiej nudy, natknęłam się na Michała. Idealnego Michała. Miał wszystko – rozbrajający uśmiech, spojrzenie, które obiecywało więcej, niż słowa mogłyby wyrazić. Ta historia zaczęła się od niego.

Był kolejny deszczowy, chłodny wieczór w Warszawie. Zza okna dochodził szum miasta, a w tle grała delikatna muzyka. Przeglądałam Tindera z lekkim sceptycyzmem i rozmyślałam nad swoim żałosnym życiem uczuciowym. Ostatnie miesiące spędziłam głównie na pracy i nadrabianiu seriali. Kilka słabych randek w przeszłości sprawiło, że nie oczekiwałam zbyt wiele, ale znajomi namówili mnie, bym spróbowała.

Niezliczone zdjęcia obcych ludzi, krótkie opisy pełne banałów. Nic ciekawego. Aż tu nagle…

Michał, trzydzieści jeden lat.

Wysoki, szczupły, ciemne włosy, intensywne spojrzenie. Nie wyglądał jak typowy facet z aplikacji randkowej – żadnych pozowanych zdjęć na siłowni, żadnych oklepanych tekstów o podróżach i pasji do sushi. Tylko jedno zdanie:

„Nie wierzę w przypadki. Jeśli tu jesteś, to znaczy, że coś nas łączy”.

Zawahałam się. Coś w tym zdaniu mnie przyciągnęło. Przesunęłam palcem w prawo.

Masz nowe dopasowanie!

Serce zabiło mi szybciej. Po kilku sekundach przyszła wiadomość.

Hej, Anno. Myślisz, że przypadki istnieją?

Uniosłam brwi. Oryginalny pomysł na rozpoczęcie rozmowy. Nie byłam pewna, czy to urocze, czy może trochę podejrzane.

Nie wiem. Może to los, a może po prostu dobrze dobrany algorytm.

Odpisał niemal natychmiast:

A może jedno i drugie?

Uśmiechnęłam się.

Po chwili nadeszła następna wiadomość.

Widzę, że lubisz kryminały – Agatha Christie czy może coś bardziej współczesnego?

Christie zawsze, ale ostatnio wciągnęłam się w thrillery psychologiczne. Lubię, jak książka sprawia, że zaczynam wątpić w każdą postać.

Czyli jakbyś czytała o swojej historii na Tinderze, to miałabyś wątpliwości co do mnie?

Oczywiście. Każdy tutaj to potencjalny seryjny morderca.

Nieźle, czyli zaczynamy od wzajemnego oskarżania się o morderstwo? Brzmi jak fundament zdrowej relacji.

Zdecydowanie. A Ty co lubisz czytać?

Będzie trochę banalnie – reportaże i biografie. Lubię historie, które naprawdę się wydarzyły.

A jakbyś miał wybrać jedno miejsce, gdzie mógłbyś spędzić resztę życia?

Kurczę, dobre pytanie. Myślę, że gdzieś w górach, w drewnianym domku. Cisza, spokój, kawa na tarasie. A Ty?

Zupełnie odwrotnie – tętniące życiem miasto. Kawiarnie, teatry, ludzie wokół. Nie wiem, czy umiałabym żyć w kompletnej ciszy.

Czyli jesteśmy jak ogień i woda.

Chyba tak. Ale może to dobra kombinacja?

Może powinniśmy to sprawdzić?

Masz na myśli… spotkanie?

Cóż, jeśli jesteś gotowa zaryzykować randkę z potencjalnym seryjnym mordercą…

To bardzo w Twoim stylu – robić z tego thriller.

Lepiej niż nudna randka, prawda?

OK, przekonałeś mnie. Kawa?

Kawa. Piątek po południu?

Pasuje. Ale jeśli mnie zabijesz, będziesz miał przechlapane.

Zanotowane.

Gdy zakończyłam rozmowę, uświadomiłam sobie, że w jej trakcie cały czas się uśmiechałam. Może jednak to będzie ciekawa znajomość?

Dwa dni później siedziałam w kawiarni przy Nowym Świecie, nerwowo stukając paznokciami o filiżankę cappuccino. Wnętrze było przytulne – ciemne drewno, ciepłe światło, zapach świeżo mielonej kawy unoszący się w powietrzu. Roztaczała się tu kojąca atmosfera, choć nie mogłam się pozbyć lekkiego niepokoju. Przyszłam kilka minut przed czasem, nie chciałam wyglądać na zbyt chętną, ale też nie zamierzałam się spóźnić. Michał miał się pojawić za kilka minut, a ja czułam, jak napięcie rośnie z każdą sekundą. Nigdy nie byłam fanką randek online. Tyle razy słyszałam historie o ludziach, którzy na żywo okazywali się zupełnie inni niż na zdjęciach. Ale z Michałem było inaczej. Nasze rozmowy płynęły lekko, jakbyśmy się znali od lat. Czy będzie taki sam jak w wiadomościach?

Rozpoznałam go od razu, gdy wszedł. Był nawet przystojniejszy niż na zdjęciach. Średniego wzrostu, z ciemnymi włosami i głębokimi, bystrymi oczami. Miał na sobie casualową, ale dobrze dopasowaną marynarkę i ciemne jeansy. Wyglądał swobodnie, ale z klasą. Podszedł do stolika uśmiechnięty, pewny siebie.

– Anna?

Moje serce drgnęło. Głos brzmiał niżej i głębiej, niż się spodziewałam.

– Cześć, Michał. – Uśmiechnęłam się lekko, wskazując miejsce naprzeciwko.

Usiadł, rozpinając marynarkę, po czym oparł łokcie na stole.

– Miło cię w końcu zobaczyć na żywo – dodał.

– Mogę powiedzieć to samo. – Uniosłam filiżankę do ust, próbując ukryć delikatne napięcie.

Michał zmierzył mnie spojrzeniem – ale nie było w nim oceny, raczej zainteresowanie i ciekawość.

– Spodziewałaś się kogoś innego?

– Zawsze istnieje ryzyko, że osoba z internetu okaże się w rzeczywistości kompletnie inna.

– Czyli jednak nie wyglądam na seryjnego mordercę?

Uniosłam brew, udając, że się namyślam.

– Jeszcze nie zdecydowałam.

Michał zaśmiał się cicho, po czym skinął na kelnerkę i zamówił espresso.

– Więc? Jakie było pierwsze wrażenie?

– Profesjonalnie ubrany, pewny siebie, nieźle pachnie.

– Czyli na razie same plusy?

– Na razie.

Oparł się wygodnie, jakby chciał lepiej mnie obserwować.

– Wiesz, przez moment myślałem, że nie przyjdziesz.

Spojrzałam na niego z zaciekawieniem.

– Dlaczego?

– Nie wiem. Czasem ludzie na ostatnią chwilę się wycofują. Nie przestraszyłaś się?

– A powinnam?

Michał uśmiechnął się lekko, pochylając się nieco bliżej.

– To się okaże.

Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Poczułam dreszcz, ale nie byłam pewna, czy to z ekscytacji, czy z powodu nieokreślonego napięcia, które wisiało między nami. Kelnerka postawiła przed Michałem espresso, a on podziękował, nie odrywając ode mnie wzroku.

– Lubisz analizować ludzi, prawda? – zapytał.

– Może trochę. – Uśmiechnęłam się pod nosem.

– To powiedz mi coś o mnie.

Oparłam się na krześle, udając, że się zastanawiam.

– Hmm… Perfekcjonista. Przyzwyczajony do kontrolowania sytuacji. Lubisz mieć przewagę, ale nie chcesz, żeby to było zbyt oczywiste.

Michał uniósł lekko brew, jakby był pod wrażeniem.

– Całkiem nieźle.

– Czyli trafiłam?

– Po części.

– A w której nie?

Michał przez chwilę milczał, jakby ważył słowa.

– Nie zawsze lubię mieć kontrolę. Czasem… ciekawie jest dać się zaskoczyć.

Nie odpowiedziałam od razu. Czułam, że nasza rozmowa wchodzi na nieco głębszy poziom.

– Czyli szukasz kogoś, kto cię zaskoczy?

– A ty?

Spojrzałam na niego z ukosa.

– Ja? Może szukam kogoś, kto nie okaże się nudny.

– To już wiem, że nie będziesz się nudzić.

– Ciekawe. Brzmi jak obietnica.

Michał uśmiechnął się półgębkiem, po czym upił łyk kawy.

– To raczej wyzwanie.

Rozmowa zaczęła płynąć swobodniej. Mówiliśmy o książkach, podróżach, dziwnych historiach związanych z randkami. Michał opowiedział o dziewczynie, która przyszła z dwiema koleżankami, a ja podzieliłam się historią o facecie, który po pierwszym spotkaniu zaplanował dla nas… ślub.

Śmialiśmy się, ale mimo to czułam pod skórą coś jeszcze. Jakby nie mówił mi wszystkiego.

– A powiedz mi… – zaczęłam, obracając filiżankę w dłoniach. – Dlaczego Tinder?

Michał spojrzał na mnie uważnie.

– Bo to najszybszy sposób, żeby poznać kogoś ciekawego.

– Nie lubisz długich, przypadkowych znajomości?

– Lubię konkretne rzeczy. Jak widzę coś, co mnie interesuje, to działam.

Przekrzywiłam lekko głowę.

– A skąd wiesz, że to jest właśnie to?

Michał nie odpowiedział od razu. Zawiesił na mnie wzrok, a jego uśmiech lekko przygasł, jakby przez moment zastanawiał się, czy powiedzieć prawdę.

W końcu wzruszył ramionami.

– Czas pokaże.

W jego oczach było jednak coś, co sprawiło, że poczułam zimny dreszcz na plecach.

W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że zupełnie zapomniałam o czasie.

– Chcesz już iść? – zapytał Michał, widząc, jak zerkam na zegarek.

– Nie, po prostu nie wierzę, że minęło już tyle czasu.

– To dobrze. Bo mam nadzieję, że to dopiero początek.

Serce mi przyspieszyło.

– Zobaczymy.

Wieczorem, wciąż rozgrzana emocjami, zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Magdy.

– I jak było? – W jej głosie wyczuwało się raczej zaciekawienie niż entuzjazm.

– Idealnie – odpowiedziałam. – Jest dokładnie taki, jak myślałam. Inteligentny, zabawny, ma klasę. Magda, on jest jak z filmu!

– I to cię nie niepokoi?

– Co masz na myśli?

– No nie wiem… Nie chcę być tą sceptyczną przyjaciółką, ale on wydaje się za dobry, żeby był prawdziwy.

– Och, przestań. – Przewróciłam oczami. – To nie film. Po prostu miałam szczęście.

Magda westchnęła.

– Obyś miała rację.

Telefon zawibrował.

Michał:

Nie mogę się doczekać, aż znów cię zobaczę.

Uśmiechnęłam się i odpisałam:

Ja też.

Nie miałam pojęcia, dokąd mnie zaprowadzi ta znajomość.ROZDZIAŁ 2

Nie mogłam przestać się uśmiechać. Od naszego spotkania minął jeden dzień, a ja wciąż czułam w sobie przyjemne ciepło. Miałam wrażenie, że coś się zmienia, że Michał nie jest przypadkowym facetem, z którym wymienię kilka wiadomości, a potem o nim zapomnę.

Telefon znów zawibrował.

Michał:

Dzień dobry, piękna. Jak się dziś czujesz?

Westchnęłam z rozbawieniem, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.

Bardzo dobrze. A Ty?

Lepiej, gdy do mnie piszesz. Możemy się dzisiaj zobaczyć?

Przygryzłam wargę. Nie spodziewałam się tak szybkiej propozycji spotkania, ale prawda była taka, że też chciałam go znów zobaczyć.

Dziś? Myślałam, że będziemy się trochę podgrzewać wiadomościami.

A jeśli ja nie lubię czekać?

Zatrzymałam się na chwilę. W tych słowach było coś… intrygującego.

A jeśli ja lubię?

Po drugiej stronie zapanowała cisza, jednak po chwili przyszła odpowiedź:

To sprawię, że nie będziesz chciała.

Serce zabiło mi szybciej.

Po południu siedziałam z Magdą w naszej ulubionej knajpce na Starym Mieście. Sącząc wino, opowiadałam o wczorajszym spotkaniu.

– Serio, Magda, on jest niesamowity. Chce się znów zobaczyć.

Magda uniosła brew i przechyliła kieliszek.

– I ty się na to zgodziłaś?

– Jeszcze nie.

– Ale się zgodzisz.

Uśmiechnęłam się lekko. Wyczuwałam, że przyjaciółka aż się gotuje, by rzucić jakąś ostrzegawczą uwagę.

– Po co te podejrzenia? Facet mi się podoba, chce się zobaczyć, ja też chcę. Gdzie tu problem?

– W tym, że to jest trochę dziwne. Dzień po pierwszym spotkaniu? Przecież to aż nienaturalne, żeby ktoś był aż tak… zdeterminowany.

Parsknęłam śmiechem.

– A co, jeśli po prostu mnie polubił?

– A co, jeśli za bardzo?

– Boże, jakbyś mówiła o jakimś stalkerze.

Magda spojrzała na mnie poważnie.

– Nie wiem, Anka, po prostu… mam złe przeczucia.

– Bo?

– Nie wiem. Może dlatego, że znam cię od lat i nigdy nie widziałam, żebyś aż tak szybko wpadała w czyjąś sieć.

Przewróciłam oczami.

– Przestań dramatyzować. Wieczorem się widzimy i tyle.

Magda westchnęła i najwyraźniej się poddała.

– Dobrze. Ale obiecaj mi, że będziesz ostrożna.

– Obiecuję.

Podczas kolejnego spotkania z Michałem byłam zestresowana bardziej niż za pierwszym razem. Wtedy mogłam jeszcze zakładać, że nie mam nic do stracenia – ot, zwykła randka, jakich w dzisiejszych czasach ludzie odbywają dziesiątki. Teraz jednak sytuacja wyglądała inaczej. Podobał mi się. I to mnie właśnie niepokoiło.

Michał czekał już na mnie, gdy weszłam do tej samej kawiarni, w której spotkaliśmy się poprzednio. Siedział przy oknie, bawiąc się filiżanką espresso, a na jego twarzy błąkał się lekki uśmiech – jakby był całkowicie pewien, że się pojawię.

– Spóźniłaś się – powiedział spokojnie, lekko zaczepnie.

Rzuciłam mu spojrzenie.

– Pięć minut to jeszcze nie spóźnienie.

– Czyli dopiero dziesięć zaczyna się liczyć?

– Dwadzieścia.

Michał parsknął cichym śmiechem i wskazał miejsce naprzeciwko siebie.

– Dobrze wiedzieć na przyszłość.

Usiadłam, starając się ukryć zdenerwowanie. Teraz, kiedy widziałam go drugi raz, mogłam przyjrzeć się nieco dokładniej. Miał wyraźne, ostre rysy twarzy, jakby wyciosane dłutem. W jego spojrzeniu było coś, co sprawiało, że czułam się jednocześnie swobodnie i trochę… czujnie.

– Zamówiłem ci cappuccino.

Uniosłam brew.

– A jeśli dzisiaj miałam ochotę na herbatę?

Michał oparł się wygodnie na krześle.

– To by oznaczało, że nie jesteś konsekwentna. A ja lubię ludzi, którzy wiedzą, czego chcą.

– Więc uważasz, że jestem przewidywalna?

– Powiedzmy, że próbuję cię rozgryźć.

Uśmiechnęłam się lekko, odbierając od kelnerki filiżankę.

– I jak ci idzie?

– Powoli, ale jestem cierpliwy.

Michał spojrzał na mnie uważnie. Miałam wrażenie, jakby mnie analizował – warstwa po warstwie.

– Więc jak minął ci dzień? – zapytał w końcu i upił łyk kawy.

Wzruszyłam ramionami.

– Praca, spotkanie z Magdą… nic szczególnego.

– Magda to ta przyjaciółka, o której wspominałaś ostatnio?

– Mówiłam ci o niej?

– Tak. – Michał się uśmiechnął. – Zapamiętałem.

– No cóż, Magda uważa, że nasz związek rozwija się trochę zbyt szybko.

– Związek? – Uniósł lekko brew, a w jego oczach zatańczył cień rozbawienia.

Przewróciłam oczami.

– Spotkanie. Relacja. Cokolwiek.

Michał pochylił się lekko nad stołem.

– A ty co o tym myślisz?

Zawahałam się.

– Że może ma rację.

– A może nie.

– Trudno powiedzieć. Wiesz… jesteś trochę zbyt idealny.

– I to cię niepokoi?

Spojrzałam mu prosto w oczy.

– Nie wiem, czy tacy ludzie jak ty naprawdę istnieją.

Michał uśmiechnął się lekko, ale nic nie powiedział. Tylko patrzył. W jego spojrzeniu kryło się coś, czego nie potrafiłam rozszyfrować.

– Opowiedz mi o sobie coś, czego jeszcze nie wiem. – Próbowałam rozładować atmosferę.

Michał oparł się o stół, zaczął lekko stukać palcami w drewno.

– Nie lubię wody.

– Jak to?

– Jeziora, morza, baseny… nie znoszę.

Zmarszczyłam brwi.

– Nie umiesz pływać?

– Umiem. Ale woda mnie… niepokoi.

– Dlaczego?

Przez chwilę milczał, jakby zastanawiał się, czy powinien odpowiedzieć.

– Długa historia. Może kiedyś ci opowiem.

Zmrużyłam oczy.

– Czyli jednak masz jakieś tajemnice.

– Każdy ma.

– A co, jeśli nie lubię tajemnic?

Michał pochylił się nad stołem.

– To może powinnaś uciekać, póki możesz.

Zaśmiałam się, ale głęboko w środku poczułam dziwny dreszcz. Czy to był tylko żart?

Gdy wyszliśmy z kawiarni, wieczór był chłodniejszy, niż się spodziewałam. Michał odprowadził mnie do przystanku tramwajowego.

– Masz samochód? – zapytałam.

– Mam.

– To czemu nie przyjechałeś nim tutaj?

– Bo lubię spacery. A poza tym… – Spojrzał na mnie znacząco. – Nie zawsze chcę, żeby ludzie wiedzieli, czym jeżdżę.

Uniosłam brew.

– Dziwne.

– Może.

Nie dodał nic więcej.

Tramwaj podjechał, a ja otworzyłam drzwi. Przez moment się zawahałam – jakby coś mi mówiło, żeby nie wsiadać, żeby jeszcze chwilę zostać. W końcu jednak machnęłam ręką i uśmiechnęłam się na pożegnanie.

– Do zobaczenia.

Michał patrzył, jak tramwaj odjeżdża, a potem wsunął ręce do kieszeni i powoli ruszył w przeciwnym kierunku.

Przez całą drogę, spoglądając na ciemne ulice miasta, zastanawiałam się, dlaczego te drobne szczegóły – to, jak Michał patrzył, jak się uśmiechał w odpowiednich momentach, jak omijał pewne tematy – sprawiały, że zamiast czuć się swobodnie, jeszcze bardziej oplatała mnie… niepewność.

I dlaczego, mimo to, nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij