Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Filozof w Dolinie Krzemowej. Palantir, Alex Karp i państwo nadzoru - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
25 września 2026
6299 pkt
punktów Virtualo

Filozof w Dolinie Krzemowej. Palantir, Alex Karp i państwo nadzoru - ebook

W świecie, w którym dane stały się bronią, filozof Alex Karp zbudował najpotężniejszy system ich analizy. Palantir — wspierany przez CIA, używany przez armie i rządy — wyznacza kierunek przyszłości, w której nadzór staje się normą.

Palantir tworzy oprogramowanie do integracji danych: jego technologia przyjmuje ogromne ilości informacji i błyskawicznie identyfikuje wzorce, trendy oraz powiązania, które mogłyby umknąć ludzkiemu oku. Założony w 2003 roku, by wspierać rząd USA w wojnie z terroryzmem — wśród jego pierwszych inwestorów znalazła CIA  ̶  Palantir jest dziś globalnym kolosem wartym 400 miliardów dolarów. Jego oprogramowanie wykorzystują czołowe służby wywiadowcze (w tym Mosad), armia Stanów Zjednoczonych, National Health Service w Anglii oraz korporacyjni giganci, tacy jak Airbus i BP. Firma znajduje się w samym centrum najważniejszych wyzwań XXI wieku  ̶  od sztucznej inteligencji przez walkę z terroryzmem, zmiany klimatu, imigrację, oszustwa finansowe i ochronę zdrowia aż po przyszłość działań wojennych.

Jej prezes, miliarder Alex Karp, to wyjątkowa postać na światowej scenie biznesowej. Żyd o mieszanym pochodzeniu, cierpiący na ciężką dysleksję, zrobił z Palantira technologicznego giganta, choć nie miał wykształcenia ani doświadczenia w biznesie czy w informatyce. Jako filozof z wykształcenia zasłynął z mocno ugruntowanych poglądów na wiele kwestii oraz gotowości do mierzenia się z moralnymi i etycznymi konsekwencjami działalności Palantira. Stało się to szczególnie ważne w epoce Trumpa, która zwróciła również uwagę na polityczny aktywizm bliskiego przyjaciela Karpa i współzałożyciela Palantira, Petera Thiela.

Michael Steinberger opowiada historię Alexa Karpa i firmy Palantir. Ujawnia nowe szczegóły biograficzne i kreśli bogaty psychologiczny portret człowieka stojącego na czele jednej z najbardziej tajemniczych firm świata. To ważna i przejmująca książka o technologicznej potędze, państwie inwigilacji i przyszłości, z którą wszyscy będziemy musieli się zmierzyć.

To historia wzlotu big data, rozwoju technologii nadzoru i zmieniającej się globalnej równowagi sił w XXI wieku.

Michael Steinberger to doświadczony dziennikarz piszącym przede wszystkim dla „The New York Times Magazine”, dla którego przygotował teksty poświęcone Joe Bidenowi, George’owi Sorosowi i Rogerowi Federerowi. Przez kilka lat pracował na Wall Street. Jest autorem książek Au Revoir to All That: Food, Wine, and the End of France oraz The Wine Savant: A Guide to the New Wine Culture. Można go śledzić w serwisie X: @WineDiarist.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

Przedmowa

ALEX KARP – DOBRY ELF CZY TWÓRCA MORDORU? 7

PROLOG

ŚWIAT WEDŁUG KARPA 17

JEDEN

SZMACIARSKI BIZNES 33

DWA

ULEPIONY Z INNEJ GLINY 55

TRZY

START-UP Z PRETENSJAMI 81

CZTERY

KRYSZTAŁY WIDZENIA I WŚCIBSKIE NOSY 115

PIĘĆ

PRZERWA NA REKLAMY 139

SZEŚĆ

NA WOJNIE Z ARMIĄ 157

SIEDEM

KŁOPOTY Z PETEREM 181

OSIEM

DOWÓD SŁUSZNOŚCI 219

DZIEWIĘĆ

SZALEŃSTWA DYREKTORA 255

DZIESIĘĆ

KWESTIA PRZETRWANIA 277

JEDENAŚCIE

ZWYCIĘSTWO REBELIANTÓW 303

EPILOG 327

PODZIĘKOWANIA 342

O AUTORZE 344

Kategoria: Reportaże
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8231-784-8
Rozmiar pliku: 2,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA ALEX KARP – DOBRY ELF CZY TWÓRCA MORDORU?

To nie jest po prostu książka o Alexie Karpie. Ani kolejna sztampowa biografia ekscentrycznego prezesa firmy technologicznej. Na najgłębszym poziomie książka opowiada o jednym z najstarszych i najbardziej fascynujących problemów ludzkości – o granicach ludzkiego poznania. Czy nadmiar wiedzy jest błogosławieństwem, czy przekleństwem? Czy jakikolwiek człowiek – istota z natury omylna i ułomna – powinien mieć prawo wiedzieć wszystko? Te pytania powracają od zarania naszej cywilizacji. Biblia opowiada o drzewie poznania dobra i zła. J.R.R. Tolkien stworzył mit kryształowych kamieni, które pozwalały patrzeć poza horyzont i zaglądać tam, gdzie zwykły śmiertelnik nigdy nie powinien zajrzeć. Losy spółki Palantir Technologies są współczesną odsłoną tego odwiecznego mitu.

Historia zaczyna się niewinnie. Na początku XXI wieku Peter Thiel, jeden z założycieli platformy płatności internetowych PayPal, zmaga się ze zwyczajnym problemem biznesowym. Firma traci pieniądze, ponieważ system jest regularnie atakowany przez hakerów. Najgroźniejszym z nich okazuje się „Igor” – młody haker z Ukrainy, który za pomocą tysięcy fałszywych kont wyłudza z PayPala 15–20 milionów dolarów. Zręcznie zaciera ślady, mieszając wyłudzenia z legalnymi transakcjami, przez co pozostaje niemal niewidoczny dla ludzi analizujących dane. Walka z „Igorem” prowadzi do stworzenia algorytmu, który sam uczy się dostrzegać ukryte wzorce w miliardach transakcji. Łącząc pozornie niepowiązane fakty, wskazuje podejrzane zachowania, zanim człowiek w ogóle je zauważy. Tak udaje się namierzyć „Igora”, który zostaje wytropiony wśród tysięcy cyfrowych śladów.

Kolejny punkt zwrotny tej historii stanowią zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku. Wstrząśnięta i zraniona Ameryka dochodzi do wniosku, że tragedii można było uniknąć, gdyby służby potrafiły skuteczniej analizować ogromne zbiory danych. Terroryści zostawili po sobie wiele cyfrowych śladów. Jeszcze przed zamachem można było namierzyć jego przyszłych sprawców, ukrywających się w oceanie pozornie niepowiązanych informacji. Problem polegał na tym, że nikt zawczasu nie potrafił połączyć tych tropów w całość. Peter Thiel uświadamia sobie wtedy, że algorytm stworzony do namierzania „Igora” może mieć znacznie szersze zastosowanie. Skoro wśród milionów użytkowników PayPala można odnaleźć oszusta, to wśród miliardów rekordów da się również odnaleźć ukrywającego się terrorystę. To tylko kwestia skali. W ten sposób idea identyfikowania oszustów na rynku płatności internetowych ma zostać przeszczepiona do świata wywiadu, by rozpoznawać potencjalnych terrorystów. Tak rodzi się Palantir Technologies. To nie ma być kolejna firma gromadząca dane, ale narzędzie dające użytkownikowi ogromną moc. Moc wydobywania uporządkowanej wiedzy z cyfrowego chaosu.

Założycielom spółki od początku towarzyszyła świadomość, jak wielkiej władzy dotykają. Nieprzypadkowo zdecydowali się na nazwę Palantir, zaczerpniętą z uniwersum Tolkiena. We Władcy Pierścieni palantíry to kryształowe kamienie widzenia – artefakty pozwalające zajrzeć daleko poza horyzont, dostrzegać rzeczy ukryte i porozumiewać się na ogromne odległości. Były potężnym narzędziem stworzonym przez dobre elfy, lecz ich działanie pozostawało głęboko niejednoznaczne. Palantíry nie kłamały, ale ukazywały jedynie fragment rzeczywistości, co mogło łatwo prowadzić patrzącego do błędnych wniosków. Tolkien rozumiał, że prawdziwa moc nie polega wyłącznie na zdolności widzenia. Polega na kontroli nad tym, kto może patrzeć i co zostanie mu pokazane.

Tę dwuznaczność doskonale uchwycił Peter Thiel. „W książkach Tolkiena palantír to pod pewnymi względami bardzo niejednoznaczne urządzenie – mówił. – Mnóstwo ludzi, którzy w niego zajrzeli, zobaczyło więcej, niż powinni, i wtedy sprawy przybierały tragiczny obrót”. Zarazem zwracał uwagę na jeszcze jeden element tolkienowskiej mitologii. Była ona z natury optymistyczna. Ostatecznie palantíry, stworzone przez dobre elfy, służyły dobru, pchały losy bohaterów w odpowiednią stronę. Historia Alexa Karpa jest próbą weryfikacji, czy ta optymistyczna wiara w świat dotyczy również naszej rzeczywistości, naszego uniwersum. Czy współczesny Palantir, narzędzie oddane w ręce wywiadu, wojska i służb bezpieczeństwa, również został stworzony po to, by czynić świat lepszym? Czy też, jak wszystkie narzędzia dające ludziom ogromną władzę poznania, prędzej czy później wymknie się intencjom swoich twórców? Władza wynikająca z wielkiej wiedzy to ogromna pokusa.

Tak na arenę dziejów wkracza Alex Karp, bohater tej książki. Postać fascynująca właśnie dlatego, że w 2004 roku, gdy Peter Thiel zaprasza go do współtworzenia nowo powstałej spółki Palantir Technologies, wydaje się człowiekiem zupełnie niepasującym do roli lidera firmy tworzącej cyfrowe narzędzie do inwigilacji ludzi na potrzeby działań służb specjalnych. Był synem postępowego Żyda z Filadelfii, pochodzącego z rodziny niemieckich imigrantów, i ciemnoskórej prawnuczki byłego niewolnika. Dorastał w domu, w którym naturalnym punktem odniesienia były wartości liberalne: otwartość, wielokulturowość i głęboka nieufność wobec wszelkich przejawów nacjonalizmu. Do tego Karp nie miał żadnego doświadczenia biznesowego czy programistycznego. Był filozofem, świeżo po doktoracie obronionym w Niemczech, gdzie zajmował się problemem „wtórnego antysemityzmu”, czyli koncepcją sformułowaną przez szkołę frankfurcką, a odnoszącą się do rozgoryczenia Niemców z powodu odpowiedzialności za Holokaust. Z racji swoich studiów był zatem wyjątkowo wyczulony na wszelkie kwestie związane z dyskryminacją rasową. Na dodatek w momencie przyjścia do spółki miał niemal czterdzieści lat, czyli w świecie młodych założycieli start-upów uchodził wręcz za emeryta.

A jednak to właśnie on z czasem stał się prezesem i twarzą Palantir Technologies – firmy finansowanej początkowo przez In-Q-Tel, fundusz venture capital powołany przez Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA). Technologie Palantiru wykorzystują służby specjalne wielu państw, w tym izraelski Mosad. Firma była wielokrotnie krytykowana za współpracę z amerykańską służbą imigracyjną (ICE), dostarczanie jej narzędzi wykorzystywanych do identyfikowania i zatrzymywania nieudokumentowanych migrantów oraz wspieranie izraelskich działań wojskowych w Strefie Gazy. To właśnie Palantir Michael Steinberger już w podtytule książki oskarża o współtworzenie państwa policyjnego. A w zakończeniu pisze o Karpie: „wydawał się teraz całkowicie oddany Trumpowi”. Trudno o poważniejszy zarzut ze strony liberalnego publicysty „The New York Timesa”. Ta zagadkowa ewolucja Karpa jest, w moim odczuciu, głównym i najciekawszym tematem tej książki. Kiedy Alex Karp, syn postępowego niemieckiego Żyda i prawnuczki byłego niewolnika, badacz „wtórnego antysemityzmu”, przeszedł, zdaniem autora, na złą stronę historii? Kiedy i dlaczego postanowił zostać twarzą jednej z najpotężniejszych technologii profilowania ludzi, jakie powstały w XXI wieku?

Najbardziej banalna odpowiedź brzmi: pieniądze korumpują. Z czasem Karp przestał być ekscentrycznym filozofem zarządzającym niewielkim start-upem. Stał się miliarderem stojącym na czele jednej z najcenniejszych spółek technologicznych świata. Patrząc z tej perspektywy, sojusz z Donaldem Trumpem był dobrą decyzją biznesową, bo zwyczajnie mu się opłacał. Prezydentura Trumpa oznaczała nowe intratne kontrakty dla Palantiru. Kolejne kontrowersje wcale nie odstraszyły inwestorów; przeciwnie, kurs akcji spółki zaczął bić rekordy. „Po powrocie Trumpa do Białego Domu po prostu zachował się jak sprytny szef firmy, który dobrze wie, skąd wieje wiatr”. I choć szef Palantiru konsekwentnie buduje wizerunek człowieka, dla którego pieniądze nie są najważniejsze, to w książce znajdziemy wiele przesłanek, że to może być tylko kreacja. Przykładem może być Peter Thiel, który stwierdza z przekąsem: „Pieniądze prawdopodobnie są dla niego silniejszą motywacją, niż sądzi, a dla mnie słabszą, niż się to ludziom wydaje”. Autor kończy książkę podobną puentą: „niepopularność popłaca”. Choć Palantir nigdy wcześniej nie budził tak wielkich kontrowersji, firma nadal zdobywa nowych klientów, a jej wartość rośnie. Sojusze z Izraelem i Trumpem mogą nie podobać się liberalnemu publicyście „The New York Timesa”, ale mogą być również biznesowym strzałem w dziesiątkę. Jeśli więc szukać najprostszego wyjaśnienia przemiany Karpa, można uznać ją za kolejną odsłonę starej historii o korumpującej sile pieniądza.

Innym wyjaśnieniem może być nie tyle pieniądz, ile sama władza. Współpraca z wywiadem, wojskiem i służbami specjalnymi wielu państw otwiera drzwi do świata niedostępnego dla większości ludzi. Pozwala uczestniczyć w rozmowach prowadzonych za zamkniętymi drzwiami, mieć dostęp do informacji, których nie posiadają inni, oraz współdecydować o sprawach mających znaczenie dla bezpieczeństwa całych państw. Trudno o silniejsze poczucie wpływu. Steinberger zwraca uwagę także na inny aspekt tej władzy – prestiż. Wraz z rozwojem Palantir Technologies Karp przestał być anonimowym filozofem. Znalazł się w centrum uwagi światowej opinii publicznej. „Przywódcy państw chcą słuchać jego opinii, zasypywany jest też zaproszeniami, aby wygłosił przemówienie”. Gdyby pozostał akademikiem, jego rozprawy czytałoby zapewne wąskie grono specjalistów. Jako szef Palantiru otrzymał znacznie potężniejszą katedrę, z której może światu głosić swoje mądrości. „Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić”.

Na jeszcze innym poziomie jest to fascynująca opowieść o przemianie Doliny Krzemowej. Malcolm Harris w książce Palo Alto przypomina, że jej narodziny nie były historią kilku genialnych przedsiębiorców zakładających start-upy w garażach. Dolina Krzemowa powstała dzięki ogromnym środkom płynącym z amerykańskiego wojska. Uniwersytet Stanforda miał się stać zapleczem technologicznym zimnowojennej rywalizacji, dostarczając rozwiązania nie tylko na potrzeby programu kosmicznego, systemów rakietowych, elektroniki wojskowej – dzięki czemu powstały mikroprocesory i komputery osobiste – ale także choćby do badań psychologicznych wykorzystywanych przez służby specjalne. Po wygraniu zimnej wojny przez USA Dolina Krzemowa zaczęła jednak opowiadać o sobie zupełnie inną historię. Budowała mit przedsiębiorczości, komputerów osobistych i cywilnej rewolucji internetowej, jakby zapominając, że sam Internet narodził się jako projekt finansowany przez Pentagon. W oczach Karpa i Thiela było to fałszowanie rzeczywistości, odcinanie się od własnych korzeni. Tym samym Dolina Krzemowa porzucała ambicję rozwiązywania najważniejszych problemów państwa na rzecz tworzenia kolejnych aplikacji służących głównie komercjalizacji codziennego życia. I to właśnie z buntu przeciwko tej ewolucji Doliny Krzemowej rodzi się Palantir, który w 2020 roku przeniósł nawet główną siedzibę do Denver. Karp otwarcie tłumaczył tę decyzję sprzeciwem wobec panującej w Dolinie Krzemowej „monokultury” oraz rosnącej nietolerancji wobec firm współpracujących z wojskiem i służbami specjalnymi. O tym pisał również w swoim manifeście The Technological Republic w 2025 roku, w którym wzywał do „buntu przeciwko tyranii aplikacji”. Obowiązkiem ambitnych inżynierów i genialnych twórców nie jest projektowanie kolejnych platform społecznościowych czy zakupowych, ale tworzenie unikalnych technologii wzmacniających potencjał państwa i aktywne działanie na rzecz obrony Zachodu.

No właśnie – Zachodu. Na jeszcze szerszym planie historię Alexa Karpa można odczytywać jako opowieść o rozczarowaniu ewolucją zachodniego liberalizmu. Przez całe życie uważał się za liberała, a Palantir nigdy nie miał zagrażać demokracji, lecz jej bronić. W przekonaniu Karpa Partia Demokratyczna, ulegając ideologii woke, porzuciła jednak priorytet bezpieczeństwa, a tym samym zdradziła jedną z podstawowych obietnic liberalizmu. Pod koniec książki Steinberger cytuje swojego bohatera: „Mam szczerze dość lewicowców, którzy hodują prawicowe ruchy populistyczne, bo sami nie są zdolni zachować się dojrzale w sprawach bezpieczeństwa”. Tym samym bezpieczeństwo staje się dla niego wartością nadrzędną – punktem, wokół którego organizuje całą swoją filozofię polityczną. Tak też uzasadnia swoje bliskie relacje z administracją Trumpa. A w swoim manifeście The Technological Republic twierdzi, że Zachód nie może dłużej opierać swojej pozycji wyłącznie na atrakcyjności własnych wartości i „miękkiej sile”. W świecie sztucznej inteligencji – „broni atomowej XXI wieku” – o przetrwaniu liberalnych demokracji zadecydują przewaga technologiczna oraz gotowość do ścisłej współpracy państwa z sektorem technologicznym. Technonacjonalizm nie oznacza dla niego odrzucenia zachodnich wartości, lecz próbę ich ocalenia. Zachód powinien stać się twierdzą zdolną bronić własnych wartości, nawet jeśli wymaga to odejścia od części przekonań, które przez dekady uważał za oczywiste.

W tym wątku widać chyba największą ewolucję samego Karpa. Przez lata przedstawiał Palantir jako narzędzie służące obronie liberalnej demokracji. Z czasem zaczął jednak coraz częściej mówić nie tyle o demokracji, ile o Zachodzie jako projekcie cywilizacyjnym. Jak zauważa Steinberger: „Karp odcina teraz los Zachodu od losu liberalnej demokracji. Być może uwierzył, że obie te kwestie nie są ze sobą nierozerwalnie związane”. To subtelna, ale fundamentalna zmiana. Wygląda to tak, jakby Karp przestał wierzyć, że same instytucje liberalnej demokracji są dziś zdolne obronić Zachód. Coraz większe znaczenie przypisuje natomiast sile państwa, przewadze technologicznej i zdolności zachodniej cywilizacji do samoobrony. Jeśli więc kiedyś chciał przede wszystkim bronić liberalnej demokracji, dziś wydaje się bardziej zainteresowany obroną samego Zachodu. Stąd bierze się jego rewizja części liberalnych dogmatów.

W tym miejscu ujawnia się całe napięcie tej historii. Karp jest głęboko przekonany, że buduje technologię służącą obronie Zachodu. Palantir ma być mieczem wymierzonym w terrorystów, tarczą chroniącą wolne społeczeństwa i odpowiedzią na chaos XXI wieku. W tym sensie pozostaje wierny tolkienowskiej intuicji: skoro narzędzie zostało stworzone w dobrej wierze, ostatecznie będzie służyło dobru. Michael Steinberger, liberalny publicysta „The New York Timesa”, choć zachowuje wobec Karpa sympatię, nie podziela tej wiary. W jego interpretacji Palantir jest przedsięwzięciem, które przyniosło swoim twórcom ogromny majątek, a zarazem stworzyło technologię bezprecedensowo centralizującą wiedzę o obywatelach w rękach państwa. Narzędzie zaprojektowane do ochrony liberalnych wartości, bez względu na najlepsze nawet intencje twórców, może z łatwością posłużyć administracji oskarżanej o autorytarne zapędy do łamania praw obywatelskich. Problemem jest koncentracja wiedzy i skorumpowana władza. W tym miejscu rozpada się tolkienowska obietnica. W świecie Steinbergera nie wystarczy, że palantír został stworzony przez dobre elfy. Liczy się przede wszystkim to, kto ostatecznie spogląda w kryształ. Bo władza wynikająca z wielkiej wiedzy szybko korumpuje.

Czy Palantir okaże się narzędziem dobrych elfów, czy fundamentem współczesnego Mordoru? Odpowiedź na to pytanie wciąż pozostaje otwarta.

dr Krzysztof Mazur

prezes Rady Polskich Przedsiębiorców Globalnych,

pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego,

twórca kanału GeoEkonomia na YouTubie

i stały współpracownik Prześwitów

PS Książka nie opisuje wyłącznie amerykańskiej rzeczywistości. Od 2024 roku Palantir współpracuje z polskim Ministerstwem Obrony Narodowej w obszarze sztucznej inteligencji, analizy danych i cyberbezpieczeństwa. W październiku 2025 roku Alex Karp przyjechał do Warszawy, gdzie wspólnie z ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem podpisał list intencyjny dotyczący pogłębienia tej współpracy. Technologie opisywane przez Steinbergera nie są więc odległą amerykańską ciekawostką – stają się także częścią polskiego systemu bezpieczeństwa.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij