Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Gdańsk jako wspólnota - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Wydawnictwo:
Rok wydania:
2019
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

Czytaj fragment
Pobierz fragment
PROMOCJA
15,90
28,00

Oszczędzasz 12,10 zł (43%)

Cena w punktach Virtualo:
1590 pkt.
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

Gdańsk jako wspólnota - ebook

"Po dziesięciu latach od napisania książki Gdańsk jako wyzwanie i dwadzieścia osiem lat od rozpoczęcia najpiękniejszej przygody życia – samorządowej pracy dla Gdańska – podejmuję ryzyko napisania drugiej książki. Czy moja wizja Gdańska Anno Domini 2008 się spełniła? Co w moim myśleniu było dostatecznie dojrzałe, a co naiwne? Czy i jak zmieniłem się jako człowiek, obywatel, prezydent miasta? Jakimi doświadczeniami i przemyśleniami o naszym mieście mogę się podzielić z gdańszczankami i gdańszczanami?

Ta książka nie ma być jednak prostym rozrachunkiem ze zrealizowanych programów wyborczych. Gdańsk jako wspólnota jest raczej podziękowaniem dla mieszkańców Gdańska, którzy aż siedmiokrotnie mi zaufali, wybierając mnie na radnego i prezydenta miasta."

Paweł Adamowicz

Kategoria: Polityka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-7453-511-3
Rozmiar pliku: 12 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp

Dziesięć lat temu napisałem Gdańsk jako wyzwanie. Na ponad dwustu stronach opowiedziałem o mojej wizji Gdańska, o mojej pasji, jaką jest Gdańsk. Przedstawiłem swoją filozofię zarządzania miastem i nakreśliłem kierunki działania. Ta książka z 2008 roku była nie tylko podsumowaniem dziesięciu lat moich doświadczeń jako prezydenta Gdańska, lecz także opisem mojej drogi samorządowej od początku: jako radnego, poprzez obowiązki przewodniczącego rady miasta, aż do objęcia fotela prezydenckiego.

Tamten obraz, w sumie osiemnastu lat pracy, był opisem zmian, również osobistych, ale przede wszystkim zmian w moim rozumieniu świata i miasta. Złożyły się na to poszczególne fazy doświadczeń: intelektualnych, menedżerskich, społecznych, politycznych, samorządowych, wreszcie – osobistych. Z perspektywy upływającego czasu mój rozwój, podobnie jak niemal każdego z nas, nie był precyzyjnie zaplanowany czy przemyślany. Nowe obowiązki, pojawiające się każdego dnia nowe zadania wymuszały reakcje, uczenie się rzemiosła samorządowego. Uczenie się na błędach własnych i cudzych, uczenie się z lektur i konferencji, poznawanie nowych, intrygujących postaci zmieniało mnie intelektualnie i osobowościowo. Wszakże ani ja, ani moi poprzednicy nie ukończyliśmy „wyższej szkoły dla prezydentów”. Dlatego też praktyka, codziennie podejmowane decyzje, krytyka życzliwa i bezwzględna, własne przemyślenia czy studia stanowiły „szkołę ustawicznego samorządowego kształcenia”. Najwięcej jednak dali mi ludzie – ci, z którymi mogłem i mogę pracować na co dzień, i ci, których spotykam w swoich wędrówkach po mieście i świecie.

Po dziesięciu latach od napisania tamtej książki i dwadzieścia osiem lat od rozpoczęcia najpiękniejszej przygody życia – samorządowej pracy dla Gdańska – podejmuję ryzyko napisania drugiej książki. Czy moja wizja Gdańska Anno Domini 2008 się spełniła? Co udało mi się zrealizować, a co nie wytrzymało próby czasu, ograniczeń budżetowych czy też braku konsekwencji w działaniu? Co w moim myśleniu było dostatecznie dojrzałe, a co naiwne? Czy i jak zmieniłem się jako człowiek, obywatel, prezydent miasta? Jakimi doświadczeniami, przemyśleniami o naszym mieście mogę się podzielić z gdańszczankami i gdańszczanami?

Ta książka nie ma być prostym rozliczeniem ze zrealizowanych programów wyborczych, przypomnieniem, rejestrem zmian materialnych w przestrzeni miejskiej – te znają wszyscy, bez względu na stopień przychylności czy krytycyzmu dla mojej polityki czy decyzji, jakie podejmowałem. Powszechnie dostępne są coroczne sprawozdania z wykonania budżetu miasta, coroczne sprawozdania z realizacji programu, a przestrzeń miasta jest pełna „dowodów materialnych” działań moich i moich współpracowników. Ta książka jest raczej podziękowaniem dla mieszkańców Gdańska, którzy aż siedmiokrotnie mi zaufali, wybierając mnie na radnego miasta i prezydenta Gdańska.

Kiedy w styczniu 2013 roku Guy Sorman w ramach cyklu „Europa, na jaką czekamy” opublikował tekst A może Gdańsk stolicą Europy?¹ i pisał: „Symbolem nowej Unii może być jej nowa europejska stolica. Proponuję Gdańsk, w pół drogi między Wschodem a Zachodem, miasto, którego historyczne koleje losu przypominać nam będą o tym, od czego chroni nas Europa. Dewiza dawnej gdańskiej «Solidarności» – odwaga i umiar – może się stać dewizą nowej, federalnej Europy”, odczuwałem nie tylko dumę, lecz także siłę wyzwania, jakie niósł ze sobą ten przekaz. Nasze miasto, nasz kraj, Europa – to nasz zbiorowy obowiązek. Może właśnie szczególnie dzisiaj!

Czuję potrzebę opowieści. Czuję ogromną potrzebę podzielenia się z gdańszczankami i gdańszczanami swoimi przemyśleniami, intuicjami, wątpliwościami, swoimi dotychczasowymi doświadczeniami.1. Miasto jako figura przyszłości

Trzymam w ręku opasły tom o intrygującym tytule Gdyby burmistrzowie rządzili światem. Dysfunkcyjne kraje, rozkwitające miasta. Na jednej z pierwszych stron odautorska dedykacja: „Naszym kosmopolitycznym burmistrzom, którzy biorąc na siebie odpowiedzialność za świat w sytuacji, gdy nie mają nad nim pełni władzy, i którzy cofnęli nas znad przepaści dzięki temu, że zamiast debatować nad problemami, upierają się, by je rozwiązywać. A zwłaszcza obecnym i byłym burmistrzom, których miałem szczęście poznać osobiście – tej reprezentatywnej garstce, której glokalne działania stały się dla mnie inspiracją”. I tutaj autor wymienia nazwiska burmistrzów i nazwy miast (kolejność jak w książce): Gdańsk, Los Angeles, Nowy Jork, Wrocław, Denver, Moskwa, Bogota, Palermo, Seul, Hamburg, Stuttgart, Singapur, Rzym i Ateny.

„Glokalne” – to słowo ukute przez autora w jakimś sensie odwołuje się do stworzonego przez René Dubosa motta ekologów i alterglobalistów: myśl globalnie, działaj lokalnie… Pokazuje, jak różne są drogi, które prowadzą do tego samego celu. Zresztą autor ani na moment nie zapomina o miejskiej rzeczywistości, pisze o idei, ale też o nierównościach. Stawia jednak tezę, że miasta nie funkcjonują w kategorii racji stanu i dlatego powinny tworzyć sieci współpracy i nie czekając na decyzje państw, rozwiązywać globalne problemy.

Czytam dedykację z emocją, nie tylko ze względu na znakomite towarzystwo, w jakim pojawia się Gdańsk – niemal fizycznie bowiem czuję moc zadań, które wskazuje autor tej książki, Benjamin Barber. Niestety 24 kwietnia 2017 roku, po długiej chorobie, Barber odszedł. Zawsze będę miał w żywej pamięci przeprowadzone z nim rozmowy, inspirujące i pełne erudycyjnej pasji, dyskusje z jego udziałem w Gdańsku, Sopocie i Amsterdamie. Jakże często, uczestnicząc w różnych konferencjach – od Rzymu, Rotterdamu, Brukseli po Stambuł – spotykałem i spotykam burmistrzów, których podobnie jak mnie, głęboko porusza i inspiruje humanistyczna myśl Barbera.

Benjamin Barber był wielkim entuzjastą miast, życia miejskiego; z dumą podkreślał, że jest nowojorczykiem. W swojej książce i w licznych wystąpieniach przypominał, że ludzkość rozpoczęła swój marsz ku cywilizacji właśnie z miast, z polis. To polis była źródłem demokracji, dźwigała brzemię rozwoju. W przeszłości jednak miasto często było sytuowane – zdaniem Barbera niesłusznie – w cieniu monarchii, imperium czy państwa narodowego.

Dziś, w XXI wieku, gdy rządy narodowe często nie potrafią sprostać piętrzącym się problemom, miasto staje się ratunkiem dla ludzkości. Barber to dostrzegał i piętnował jałowość dyskusji i brak decyzji po stronie rządów. Przeciwieństwem owego stanu inercji były w jego przekonaniu liczne miasta, których burmistrzowie poszukują rozwiązań i wprowadzają zmiany na przekór bierności rządów.

Barber widział w miastach, w burmistrzach, w obywatelach i organizacjach społecznych nadzieję na ożywienie demokracji, na większe zaangażowanie obywateli w rozwiązywanie problemów społecznych i ekologicznych. Z entuzjazmem i zapałem krzewił ideę globalnych rządów miast. Pierwsze, anglojęzyczne wydanie książki Gdyby burmistrzowie rządzili światem ukazało się w roku 2013; od tej pory aż do śmierci Benjamin Barber nieustannie zabiegał o powołanie globalnego parlamentu burmistrzów. Jeździł po całym świecie, dyskutował i przekonywał do swojej idei. Kilkakrotnie odwiedził też Gdańsk, a wówczas mogliśmy bez przeszkód rozmawiać o wszystkim. Bardzo interesowała go historia Hanzy i rola Gdańska w tym związku w późnym średniowieczu.

W 2016 roku w Hadze zwołane zostało spotkanie inaugurujące powstanie Globalnego Parlamentu Burmistrzów (GPM)¹. Z zapałem i zainteresowaniem włączyłem się w działalność tego forum, które daje rzadką okazję do skonfrontowania własnych doświadczeń z doświadczeniami i problemami innych miast – od Azji do Ameryki Północnej, od Afryki po Europę. Tym spotkaniom towarzyszy nieodparte wrażenie, że mieszkańcy miast stanowią jedność w całej swej niezwykłej różnorodności, a wielu spośród burmistrzów to ludzie przepełnieni pasją czynienia miast najlepszymi miejscami do życia. Tym bardziej rozumiem i podzielam entuzjazm Barbera.

Kiedy dwadzieścia osiem lat temu rozpocząłem swoją miejską przygodę, tuż po upadku komunizmu w Polsce, nie wyobrażałem sobie nawet przez chwilę tak ogromnego potencjału talentów i możliwości, tkwiących zarówno w samym Gdańsku, jak i w jego mieszkańcach. Moja ówczesna miejsko-samorządowa wyobraźnia, kształtowana w epoce peerelowskich ograniczeń, nie potrafiła wybiec dalej niż rok, dwa w przyszłość. A dziś, w 2018 roku, ta wyobraźnia sięga daleko poza miasto, widzi niezwykłe znaczenie jego rozwoju, kreowania jego pozycji w metropolii i stojące przed nim globalne wyzwania… Widzi, jak ogromne znaczenie może mieć wykorzystanie doświadczeń wspólnot samorządowych dla rozwoju kraju i wspólnot międzynarodowych. Nie ma tu ani krztyny separatyzmu, nie ma chęci izolowania się od wyzwań współczesnego świata. Jest pragnienie działania na rzecz dobra wspólnego, pragnienie dzielenia się i bycia obdarowywanym doświadczeniem zarówno sukcesów, jak i porażek. Nie wolno tylko stać w miejscu. Miasto jest podstawową strukturą terytorialną, może szybko dostrzegać problemy i rozwiązywać je z coraz bardziej różnorodnymi, a jednocześnie charakterystycznymi dla danego miejsca społecznościami. Może działać skuteczniej niż rząd.

*

Mam pięćdziesiąt trzy lata, z tego ponad dwadzieścia osiem, bez jakiejkolwiek przerwy, poświęciłem Gdańskowi. Miałem wyjątkowe szczęście – przez ponad połowę życia oddawałem się mojej pasji, mojemu miastu.

Każdego z nas kształtuje wykonywany zawód, często mówi się, że osobowość człowieka rzeźbiona jest realizowaną przezeń rolą zawodową. Dla zilustrowania tego zjawiska przywołuje się na przykład zawody nauczyciela, policjanta, lekarza czy prawnika. W wypadku „zawodu” – a raczej roli publicznej – prezydenta miasta presja zewnętrzności jest wyjątkowo silna, moc i ostrość rylca rzeźbiącego osobowość wyjątkowo głęboka. Wszak nie tylko zawód, lecz także samo miasto i mieszkańcy stają się współtwórcami osobowości swego prezydenta. Miasto, jego tożsamość i mieszkańcy oddziałują na osobowość prezydenta i ją przekształcają. Zachodzi przy tym sprzężenie zwrotne: osobowość lidera w jakimś stopniu wpływa na myślenie obywateli.

Czy pamiętamy Gdańsk roku 2008?

Jeszcze trwa budowa hali widowiskowo-sportowej na pograniczu gdańsko-sopockim, dziś zwanej Ergo Areną. Dopiero ruszy budowa stadionu piłkarskiego Baltic Arena w Letnicy, dziś zwanego Stadionem Energa Gdańsk, a Lechia Gdańsk po dwudziestu latach przerwy awansuje do piłkarskiej ekstraklasy. W 2008 roku jeszcze nie mogliśmy jeździć przebudowaną ulicą Słowackiego ani skrócić sobie drogi do Warszawy, mknąc aleją Macieja Płażyńskiego i dalej jadąc pod Wisłą tunelem Księdza Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Jeszcze cztery lata dzielą nas od finału Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w Polsce i na Ukrainie.

Rok 2008 przeszedł do historii świata jako rok początku wielkiego kryzysu finansowego w USA i w Europie. We wrześniu upadek banków Lehman Brothers, Fannie Mae i Freddie Mac w USA uruchomił proces innych spektakularnych bankructw, a wraz z nim załamanie bądź głęboki kryzys systemu finansowego większości państw członków Unii Europejskiej.

W Polsce rządziła koalicja PO–PSL, na czele rządu stał Donald Tusk, a prezydentem RP był Lech Kaczyński. W gdańskim Kościele na emeryturę przechodził ksiądz arcybiskup Tadeusz Gocłowski; rozpoczynał się czas księdza arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.

Przypomnienie zaledwie kilku faktów z roku 2008 uświadamia nam skalę i rozmiar zmian, jakie nastąpiły w Gdańsku, w Polsce, na świecie w dekadzie 2008–2018. Już dziś gubią nam się daty, a w naszej indywidualnej pamięci wiele obrazów uległo zatarciu. Ten nieubłagany proces dotyczy również mojej pamięci. Często pytam sam siebie: kiedy to było? Posiłkuję się Encyklopedią Gdańska, Gedanopedią, Wikipedią… Zaglądam do terminarzy. Czas płynie!

Ta książka powstaje w bardzo konkretnej rzeczywistości politycznej. Być może, kiedy Państwo weźmiecie ją do ręki, ta rzeczywistość będzie jeszcze bardziej skomplikowana niż dzisiaj. W Polsce faktyczne rządy sprawuje Jarosław Kaczyński wraz z Prawem i Sprawiedliwością. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z 1997 roku została wielokrotnie naruszona. Trybunał Konstytucyjny sprowadzono do roli usłużnej agendy PiS. Media publiczne pod rządami tej partii przypominają aparat propagandy z najgorszych czasów PRL, ponad stu trzydziestu dziennikarzy zostało zwolnionych bądź zmuszonych do odejścia z publicznych rozgłośni radiowych i telewizji już w pierwszym roku rządów PiS². Służba cywilna w administracji państwowej została zlikwidowana. Spółki Skarbu Państwa stały się łupem niekompetentnych osób powiązanych z PiS, których symbolicznym uosobieniem stał się swego czasu Bartłomiej Misiewicz. W zarządach spółek Skarbu Państwa trwa ciągła wymiana personelu, porównywana do karuzeli lub rodeo³. Na naszych oczach dokonał się rzeczywisty demontaż wymiaru sprawiedliwości, tym samym zniszczony został trójpodział władzy. PiS forsuje szkodliwe dla Polski i Polaków ustawy, jak na przykład nowelizacja ustawy o IPN, rujnujące nasz wizerunek w świecie. A to zapewne nie koniec.

Jarosław Kaczyński wraz z PiS, nie zmieniając Konstytucji RP, buduje państwo autorytarne, niszcząc podstawy działania demokratycznego państwa prawa. Wola prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ma wyznaczać i legitymizować kierunki działania najwyższych władz państwa, od sejmu, senatu do rady ministrów i prezydenta. Wola prezesa Kaczyńskiego „najlepiej” wyraża wolę suwerena, czyli elektoratu PiS. Wola prezesa jest twórczo interpretowana, wdrażana i rozwijana przez posłusznych funkcjonariuszy państwa PiS. Te jednoosobowe rządy Kaczyńskiego nie są niestety niczym nowym w najnowszej historii Polski. Rozmiar i głębokość populistyczno-nacjonalistycznej rewolty PiS skłania do zastanowienia nad trwałością i siłą przywiązania do wartości demokratycznych w polskim społeczeństwie.

Należy postawić pytanie, w jakim stopniu samorząd terytorialny, burmistrzowie i prezydenci polskich miast sprzyjają zakorzenianiu się postaw otwartości, szacunku dla odmiennych poglądów i wartości demokratycznego państwa prawa w lokalnych społecznościach? Czy może jednak aktywność samorządowców skoncentrowana jest tylko na modernizacji i rozbudowie materialnej infrastruktury służącej mieszkańcom? A sfera kultury obywatelskiej, relacji wewnątrz społeczeństwa, relacji społeczeństwo obywatelskie – władza samorządowa jest nieistotną bądź drugorzędną sferą aktywności liderów?

Reakcja społeczna na wzrost fali populizmu i niechęci wobec uchodźców – i w ogóle „obcych” – słaby opór społeczny wobec zamiarów podporządkowania sobie niezależnego sądownictwa, rozbudzone demony antysemityzmu i ksenofobii, podporządkowanie życia publicznego woli jednej partii – oto mierniki głębokości zakorzenienia wartości porządku liberalno-demokratycznego w naszym społeczeństwie.

W dalszej części książki szerzej przedstawię swój pogląd na temat roli burmistrzów i prezydentów miast w sytuacji nieustannie zaostrzającego się konfliktu politycznego w Polsce. Nie tylko zapytam, lecz także postaram się odpowiedzieć, jakiego typu liderów samorządowych potrzebują lokalne wspólnoty i Polska samorządowa w trzeciej dekadzie XXI wieku.

Dziesięć lat temu, pisząc Gdańsk jako wyzwanie, stawiałem przed sobą i swoimi współpracownikami wiele zadań do realizacji. Opowiedzieliśmy się za rozwijaniem idei „Gdańska obywatelskiego”, zarządzania miastem przy możliwie szerokim udziale mieszkańców. Wprost określiliśmy pożądany kierunek ewolucji gdańskiej demokracji w stronę demokracji współuczestniczącej. W 2008 roku pisałem, że „miasto to więcej niż jego zakłady pracy, parki, ulice i wieżowce przede wszystkim to potencjał duchowy, zapisany w umysłach mieszkańców…”, a rozwój kultury w dużej mierze decyduje o atrakcyjności miasta, o jego kreatywności i możliwościach dalszego rozwoju.

Kreśląc strategiczne cele rozwoju Gdańska, nie pomijałem znaczenia gospodarki, energii i przedsiębiorczości gdańszczan. W rozmaitych dyskusjach często powtarzam oczywistą regułę: żeby wydać, trzeba najpierw zarobić! Na cztery lata przed finałem Mistrzostw w Piłce Nożnej EURO 2012 przewidywałem ożywczy impuls tej wielkiej imprezy dla różnych dziedzin życia Gdańska: od rynku mieszkaniowego, biurowego, hotelarskiego po gastronomię.

W roku upadku Lehman Brothers i początku wielkiego kryzysu finansowego, niejako na przekór rozpowszechniającemu się pesymizmowi, wezwałem do budowy współpracy metropolitalnej miast – od Lęborka, poprzez Wejherowo, Rumię, Redę, Gdynię, Sopot, Pruszcz Gdański, aż po Tczew. Zarysowałem cele zorganizowania stowarzyszenia metropolitalnego, konieczność samoorganizacji.

Ile udało mi się zrealizować z tego, co opisałem w 2008 roku? Czy założone priorytety rozwoju Gdańska wytrzymały próbę czasu? Które myśli o mieście były dojrzałe, a które naiwne, może podyktowane pragnieniem osiągnięcia spektakularnych efektów? Jak się zmieniło moje postrzeganie roli prezydenta miasta? A w jakim stopniu ja sam się zmieniłem pod wpływem gdańszczan, lektur i przemyśleń, spotkań i podróży?
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: