Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Głos kazał mu zabić. Zbrodnie popełnione w psychozie - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
2 czerwca 2026
4761 pkt
punktów Virtualo

Głos kazał mu zabić. Zbrodnie popełnione w psychozie - ebook

„Uda ci się, dasz radę” – szeptała Malwina, gdy Maciek zadawał matce kolejne ciosy nożem. Kochał dziewczynę, dlatego zrobił to, o co prosiła. Tylko że Malwina… nie istniała. Była głosem w jego głowie.

Jan Gołębiowski, profiler kryminalny, otwiera przed czytelnikiem ciężkie, zamykane na elektromagnes drzwi oddziałów psychiatrii sądowej. To tutaj trafiają sprawcy, których do zbrodni motywowały urojenia: demoniczne polecenia słyszane w głowie, przekonania, że ktoś wszczepił im chipy przejmujące kontrolę nad ciałem, że grozi im atak „bronią psychotroniczną” albo że ich bliscy są robotami. Autor opowiada o wielu podopiecznych takich oddziałów – w tym o Mieszku R., który w 2025 roku na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego zabił siekierą kobietę i ranił mężczyznę.

Jak często zdarzają się morderstwa na tle urojeniowym? Dlaczego tak bardzo nas przerażają? Jak wygląda praca śledczych i wymiaru sprawiedliwości w obliczu takich przestępstw? Czy sprawcę można pociągnąć do odpowiedzialności karnej?

Poznaj kulisy najgłośniejszych zbrodni popełnionych w stanie psychozy.

Jan Gołębiowski – najbardziej znany polski psycholog kryminalny i profiler, biegły sądowy, wykładowca Uniwersytetu SWPS oraz Centrum Nauk Sądowych
Uniwersytetu Warszawskiego, autor wydanych przez Mando książek Kryminalne portrety. Notatki psychologa policyjnego, Urodzeni mordercy? Nieznane kulisy pracy profilera (wspólnie z Małgorzatą Fugiel-Kuźmińską) oraz Umysł przestępcy. Tajniki kryminalnego profilowania psychologicznego.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-277-4970-3
Rozmiar pliku: 2,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Matka odrzuciła mnie we wczesnym dzieciństwie. Tak ­naprawdę mnie nie kochała, bardziej kochała Piotrusia. Uśmiechała się do mnie, ale te uśmiechy były dla niego. Nie dla mnie. Z tego powodu pękło mi serce. Mówiła: „Zobacz, Piotrek ma już dziewczynę”, „Piotruś zrobił prawo jazdy”, „Piotrunia ma tylu kolegów, zobacz jaki on sympatyczny”. Namawiała mnie, żebym spędzał z nim cały mój czas. Może chciała, żebym był jego sługą?

Tamtego dnia wróciła z nocnej zmiany i położyła się spać. Ja z ojcem krzątałem się na balkonie, naprawialiśmy suszarkę do prania. Ojciec podał mi nóż i powiedział, żebym poszedł do garażu po linkę. „Maciek, odetnij kilka metrów linki ze szpuli. Jest gdzieś obok drabiny, znajdziesz ją”.

Poszedłem i znalazłem ją.

Matka leżała na łóżku. Stanąłem z boku i popatrzyłem na nią. Tak bardzo ją kochałem, a ona mnie nie. Dlaczego tak mnie potraktowała? Wyciągnąłem rękę z nożem w kierunku jej szyi. Zacząłem kroić, jak chleb. Nie słyszałem krzyku matki, słyszałem za to głos Malwiny, dziewczyny, która mnie pokochała. Mówiła: „Dasz radę, uda ci się, dasz radę, śmiało, dawaj!”. Zachęcała mnie, motywowała, bez niej nie dałbym rady tego zrobić.

Matka szeroko otworzyła oczy, spojrzała z wyrzutem: Piotrek by tego nie zrobił. Zerwała się z łóżka i zeskoczyła z drugiej strony. Widziałem jej gołe ramiona w koszuli nocnej na cienkich ramiączkach. Przez całe łóżko rodziców ciągnął się czerwony ślad. Matka się przewróciła. Chciała wstać, ale poślizgnęła się w kałuży krwi. Nigdy nie myślałem, że z gardła może wylać się tyle krwi. Obszedłem łóżko, a ona na czworakach doczołgała się do drzwi na korytarz. „Uda ci się, dasz radę” – mówiła Malwina. – „Ona cię nie kocha, ona woli Piotrka. Tylko ja cię kocham”. Podszedłem do matki i uderzyłem ją kilka razy nożem w plecy. Przewróciła się na brzuch, ale czołgała się dalej przez korytarz w kierunku dużego pokoju. Stanąłem nad nią i wbiłem jej nóż w szyję, z całej siły odepchnąłem na bok. Odwróciła się na plecy.

Widziałem, jak krew tryska na ścianę. Przypomniałem sobie, jak kiedyś pękła rurka w pralce i woda sikała na podłogę w łazience. Woda była mniej gęsta i przeźroczysta, chociaż ta z pralki była mętna od proszku do prania, a na jej powierzchni robiły się bańki. Krew wypływająca z szyi matki też była spieniona. Wyszarpnąłem nóż i wbiłem go jeszcze raz, wyciągnąłem i uderzyłem matkę kilka razy w klatkę piersiową. Odwróciłem wzrok, bałem się, że mogę zobaczyć jej piersi przez podartą nocną koszulę. Tego bym nie zniósł. „Brawo! Teraz będziemy mogli być razem” – coraz głośniej mówiła Malwina. Zakryłem uszy rękoma, ale to nie pomogło. Teraz głos był już bardzo donośny: „Udało ci się!”.

Malwiny nigdy nie spotkałem. Nigdy jej nie widziałem, nie dotykałem. Ale nasze serca i umysły były połączone. Często rozmawialiśmy – przede wszystkim to ona do mnie mówiła, słyszałem ją wyraźnie. Ja jej odpowiadałem. Matka pytała: „z kim ty rozmawiasz?”. Nie akceptowała mojej prawdziwej i jedynej miłości.

Spojrzałem na twarz matki. Jej oczy były szklane i nieruchome. Zastanawiałem się, czy to w ogóle była moja matka. Może ją ktoś podmienił? Może podstawili mi jakiegoś robota udającego matkę? To by tłumaczyło jej brak miłości – roboty nie kochają. Ale dlaczego zaprogramowali ją tak, żeby kochała Piotrka? Muszę to przedyskutować z Malwiną, jak pójdę do swojego pokoju, to o tym porozmawiamy. Teraz jednak musiałem wracać do ojca. Gdy wyszedłem na balkon, stał do mnie tyłem. „Tato, udało się!”. Odwrócił do mnie głowę, trzymając w ręku ramę suszarki do prania. „Udało się, zabiłem mamę!”. Wyciągnąłem do niego rękę z nożem, oddając mu go. Ojciec był blady jak ściana.

Wyglądał, jakby zwariował.

***

Tak opowiedzianą historię usłyszałem od pacjenta, kiedy pracowałem na oddziale psychiatrii sądowej. U Maćka (imię zmienione) zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną. Kiedy popełnił swój czyn, miał dwadzieścia cztery lata. Nigdy nie zażywał narkotyków, nie pił alkoholu, nie palił nawet papierosów. Inni widzieli w nim nieśmiałego, wycofanego chłopaka, który wolał towarzystwo swoich rodziców niż rówieśników. Nie miał dziewczyny, bliższego kolegi, nie wspominając o przyjacielu. Na podstawie opinii biegłych został przez sąd uznany za osobę niepoczytalną i umorzono wobec niego postępowanie karne. W ramach tak zwanego środka zabezpieczającego umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym, na specjalnym oddziale sądowym. Był jednym z czterdziestu dwóch mężczyzn, którzy się tam znajdowali. 32% z nich dokonało zabójstwa.

Wszystko wam wyjaśnię. W tym celu powstała ta książka.

Na początku chciałbym podkreślić, że jestem świadomy istnienia zjawiska stygmatyzacji osób cierpiących na zaburzenia psychiczne i moim celem jest przeciwdziałanie mu. W internetowych komentarzach na ten temat widzę dużo stereotypów, mylnych wyobrażeń i krótko mówiąc – bzdur. Duża część społeczeństwa nie rozumie, czym jest choroba psychiczna, jak wpływa na zachowanie człowieka i jaki może mieć związek z popełnionym przestępstwem – ludzie nie odróżniają psychozy od psychopatii. Jeszcze więcej ignorancji ujawnia się w dyskusjach na temat regulacji dotyczących odpowiedzialności karnej, instytucji poczytalności­-niepoczytalności, stosowania kary czy umieszczania w szpitalu psychiatrycznym. Muszę wyraźnie zaznaczyć, że większość chorych psychicz­nie nie popełnia przestępstw¹. Choroba zdecydowanie częściej jest źródłem cierpienia i niebezpieczeństwa dla samych chorych, a w mniejszym stopniu stanowi zagrożenie dla ich otoczenia. Większość przestępców to osoby zdrowe psychicznie, chociaż nie w potocznym tego słowa sensie „normalne”, skoro popełniają przestępstwa. „Normalni” ludzie zazwyczaj nie popełniają przestępstw. To się zdarza, ale w wyjątkowych i rzadkich sytuacjach.

Jak wspomniałem, postaram się wszystko Wam wyjaśnić.PRZYPISY

1 Potwierdza to wiele badań, do czego odnoszą sią autorzy Józef Krzysztof Gierowski i Maciej Szaszkiewicz w: _Zabójcy i ich ofiary_, pod red. J.K. Gierowskiego i T. Obydzińskiej-Jaśkiewicz, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2002.

2 Osoba, której przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstwa i wobec której toczy się śledztwo prokuratorskie.

3 Osoba, w stosunku do której sformułowano akt oskarżenia, czyli śledztwo zostało zakończone, a sprawa została przekazana do sądu.

4 Jest to pierwowzór książki _Umysł przestępcy_, która została wydana przez wydawnictwo Mando w 2021 roku.

5 Historia tego projektu stanowi kanwę fabularyzowanego serialu _Mind­hunter_.

6 _Zabójcy i ich ofiary_, dz. cyt.

7 Według wierzeń naszego kręgu kulturowego.

8 _Zabójcy i ich ofiary_, dz. cyt.

9 _Zabójcy i ich ofiary_, dz. cyt.

10 Poniższe statystyki zaczerpnąłem ze znakomitego opracowania Filipa Bolechały _Zabójstwo a niepoczytalność_, Wydawnictwo Naukowe Silva Rerum, Poznań 2018.

11 Do opisu objawów chorób psychicznych przejdę w następnym rozdziale.

12 Obecnie na świecie obowiązuje wersja jedenasta, w Polsce ze względu na brak ogólnie przyjętego tłumaczenia nadal używana jest wersja dziesiąta. Ostatnie tłumaczenie pochodzi z listopada 2023 roku, ale musi zostać jeszcze zaaprobowane przez środowisko medyczne. WHO przyjęło wersję jedenastą w styczniu 2022 roku, okres wdrożenia w poszczególnych krajach jest ustalony na pięć lat. Zatem prace w naszym kraju powinny zostać zakończone w roku 2026.

13 Choroba afektywna dwubiegunowa.

14 _Zabójcy i ich ofiary_, dz. cyt.

15 Tamże.

16 Współczesna broń palna używa pocisków scalonych, które posiadają łuskę, spłonkę i pocisk. Rozdzielne ładowanie polega na osobnym nasypaniu prochu i dodaniu pocisku.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij