Grzeszna Bogini - ebook
Lady J. to pseudonim zawodowy najbardziej znanej polskiej prostytutki, która ze swojego ciała stworzyła świątynię męskich pragnień. Lady J. to nie tylko luxury escort girl, to także pisarka, która piórem włada tak dobrze jak męską rozkoszą. Smakuje ją elita, upaja się nią establishment. Droga, ale przywilej obcowania z wszetecznicą kosztuje. Stuprocentowa dama, która kobiecość ujęła w złote ramy seksapilu… Uwaga! Książka jest tylko dla osób pełnoletnich. Fikcja literacka jest antyklerykalna.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Erotyka |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8431-692-4 |
| Rozmiar pliku: | 3,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Swego czasu za wielką wodą w mieście Seattle cielesna słodycz po raz pierwszy przybrała realny kształt. Odziana w ludzką postać ujawniła się w osobie Christiana, który na oczach całego świata przełożył przez kolano Anastasię, czym przyprawił pruderyjne społeczeństwa o wstydliwy rumieniec. Kilka lat po tym zdarzeniu, rozkosz po raz drugi ukazała się szerokiej publiczności. Tym razem w osobie Massima, który w imię miłości pojmał Laurę. Panowie stanęli w szranki a pojedynek zakończył się remisem ze wskazaniem na Christiana. Na tym jednak nie skończyła się historia uniesień spod znaku BDSM. Ostatni akt cielesnej rozpusty napisał Krzysztof, który szpicrutą złożył pożegnalny pocałunek na ciele Joanny. Nim jednak do tego doszło, tych dwoje zapisało się na kartach lubieżności złotymi zgłoskami i niespotykanym blaskiem zaświeciło na firmamencie rozkoszy. O ile Christian uchylił drzwi do świata BDSM, o tyle Krzysztof pozostawił po sobie drzwi otwarte na oścież. Zero tabu, brak niedomówień, pruderii jak na lekarstwo.
Jeśli myślicie, że “Pięćdziesiąt twarzy Greya” to zaproszenie do świata BDSM, jesteście w grubym błędzie. Trylogia o Panu Greyu czy też polska odpowiedź w postaci “365 dni” to zaledwie muśnięcie szpicrutą po umyśle czytelniczki, która jest spragniona zasmakowania literackiej lubieżności. Owszem, jest dobrze, ale nie błyskotliwie. Jest szpicruta, nie ma jednak bata, jego zmysłowego świstu, smaku piekącej rozkoszy… Tak więc, jeśli szukacie literatury erotycznej z prawdziwego zdarzenia, z realnymi postaciami i autentycznymi scenami, zapraszam do lektury “Grzesznej Bogini”. Najwyższy czas poznać obsceniczne fantazje Pana Krzysztofa… i wszeteczną spolegliwość jego oblubienicy…
Lady J. to jeden z pseudonimów zawodowych najbardziej znanej polskiej luksusowej prostytutki. Lady J. to ekskluzywna reprezentantka najstarszego zawodu świata, która ze swojego ciała stworzyła świątynię męskich pragnień… Urodzona w Polsce, delektująca się życiem w kraju i w państwach niemieckojęzycznych, gdzie prowadzi rozliczne interesy związane z branżą erotyczną. Lady J. to nie tylko luxury escort girl i bizneswoman, to także autorka strony pod tytułem Zapiski Ladacznicy. Publicystka, pisarka, recenzentka, felietonistka, która piórem włada tak dobrze jak męską rozkoszą… Smakuje ją elita, upaja się nią establishment. Droga, o dużej wartości, ale jakość i przywilej obcowania z kobiecością kosztują… Lubi ludzi odważnych, łamiących konwenanse, z wizją i pasją. Tylko z takimi osobami nawiązuje współpracę tudzież wchodzi w interesy. W wolnej chwili testuje intymne gadżety i ocenia branżę erotyczną. Dla niej życie nie jest ani czarne, ani białe. Zamiast palety szarości wybiera jedyny słuszny kolor — róż! Stuprocentowa kobieta — dlatego feminizm zamienia na kobiecość ujętą w złote ramy seksapilu. Bezkompromisowa, dumna, świadoma swojej wybitności kobieta, która nie wstydzi się tego, że jest dziwką.
— Ich will Luxus-Dame wie Ladacznica sein — mawiają o niej niemieckie kobiety. Oto Lady J. — polska luksusowa prostytutka numer jeden.
Tyle tytułem wstępu o głównej bohaterce mojej książki. Bohaterce, którą poznałem w Berlinie, i z którą żyję po dziś. Oczywiście tajemnicza luxury escort girl to nie jedyna postać, jest jeszcze mało komu znany dziennikarz, czyli moja skromna osoba. Pewnego dnia tych dwoje spotyka się na targach erotycznych Venus w stolicy Niemiec i zawiązuje się między nimi nić porozumienia…
Joanna Dark vel Ladacznica i Krzysztof to dwa obce sobie światy, jednak pewnego dnia kiełkująca znajomość nabiera zmysłowego charakteru, iskra rozpala tlący się między nimi ogień, który po chwili przemienia się w płomienny romans. Joanna poddaje się mu bez reszty, budząc u Krzysztofa seksualne demony, te zaś opanowują duszę i ciało kobiety wyzwolonej, sprowadzając luxury escort girl do roli… niewolnicy seksualnej.
Przeszłość kobiety nie daje jednak o sobie zapomnieć, między kochankami dochodzi do dziwnego układu, w myśl którego Joanna pozostaje Krzysztofa, Ladacznicą zaś zadowalają się inni mężczyźni… Kochanek dzieli się swoją oblubienicą, raz czerpiąc z całej sytuacji obłędną rozkosz, innym razem z trudem znosząc dziwaczny układ, składa więc Joannie propozycję. Jeśli odnajdzie w nim wszystkie cechy mężczyzn, z którymi się spotyka, zostawi dawną profesję i zostanie uległą swojego Pana. Ladacznica godzi się na to powodowana pewnością, że ów pomysł jest nierealny do zrealizowania. Tymczasem Krzysztof otwiera przed Joanną drzwi do świata BDSM w postaci, której do tej pory nie znała. Liczy na to, że rozkosz batem namalowana pozwoli mu zatrzymać kochankę tylko dla siebie. Tym samym daje się poznać z zupełnie innej strony, ujawniając przy tym skrzętnie skrywane tajemnice z przeszłości.
Im bardziej Joanna zanurza się w perwersyjnym świecie Krzysztofa, tym bliższa jest pozostania jedyną kochanką mężczyzny. Niestety, coraz więcej też dostrzega. Co gorsza, informacje, które do niej docierają za pośrednictwem podstawionych osób z otoczenia Krzysztofa, utwierdzają ją w przekonaniu, że kochanek nie jest tym, za kogo się podaje… W końcu mężczyzna zostaje złapany na kłamstwie. Jak na świat płatnej miłości, w którym obraca się Ladacznica, nie jest ono duże, niemniej ujawnia lawinę kolejnych iluminacji, także dotyczących Joanny.
Pojawia się szereg osób (Paweł, Anastazja, Jonas, Lukrecja), które są mniej lub bardziej uwikłane w relacje Joanny i Krzysztofa. Na domiar złego jest jeszcze tajemnicza Hannah, z którą Krzysztof jest szczególnie związany i ma wobec kobiety dług do spłacenia. Zostanie on uregulowany, jednak w sposób, o jakim Hannah nawet by nie pomyślała. Akcja książki kończy się w Szkocji, na terenie zamku, gdzie dochodzi do związania się ze sobą dwóch par: Jonasa z Hannah i oczywiście Krzysztofa z Joanną. Czy jednak Hannah wybaczy Joannie? No i kim jest nieznajomy mężczyzna, który fragmentarycznie pojawia się na kartach książki, aby w pewnym momencie wyjść z cienia i znacząco wpłynąć na losy głównej bohaterki?
Niech te pytania na razie pozostaną bez odpowiedzi, ja zaś serdecznie zapraszam do lektury “Grzesznej Bogini”.
Krzysztof Głowacki, autor.Rozdział I
Skrzyżowanie dróg
Gdy wysiada z limuzyny, otaczające ją światła i dźwięki bezlitośnie atakują zmysły. Błyskają aparaty fotograficzne w liczbie niezliczonej. Omija długą kolejkę ludzi czekających na możliwość wejścia. Życie jest cudowne, gdy jest się nią. Zero czekania, zachwyt kobiet, podziw mężczyzn. Zgiełk fascynacji nigdy nie ustaje.
W przyciemnionej atmosferze miejsca ponownie eksplodują flesze. Jej smak jest absorbujący, wciąga i zawłaszcza. Nikt nie potrafi oprzeć się magnetyzmowi tej kobiety. Każdy zastanawia się, czy to anioł walczący z ciemnością, czy Diabeł przebijający się do światła. Na pewno jest namiętna, dominująca i prowokacyjna. Jej oczy wyrażają niepohamowaną żądzę, a uśmiech, którym błyska, jest arogancki i szelmowski.
Venus, targi przemysłu pornograficznego w Berlinie. Czterodniowa impreza organizowana corocznie w październiku i skupiająca wszystkich liczących się w branży erotycznej. Między stoiskami powabnie przechadza się Ladacznica, najsłynniejsza polska prostytutka, tłumacząc niemieckiemu dziennikarzowi, kim jest i czym się zajmuje.
— Ich heisse Joanna vel Ladacznica, komme aus Polen und bin polish luxury escort girl. Ich arbeite im Schutz der Nacht, ich mag Schuhe mit hohen Hacken, Geld springen lassen und Hӧrner aufsetzen. Ausserdem liebe ich Männer; uns verknüpfen gemeinsame Interessen… Ich führe mit Erfolg die erotische Internetseite unter dem Titel Zapiski Ladacznicy. Alles, was auf der Seite ist, stammt aus meiner Feder. Warum führe ich diese Internetseite? Die Antwort ist sehr simpel: verbotene Speise schmeckt am besten… Sex ist meine Stärke. Mich interessiert alles was Liebe, Erotik und Sex charakterisiert. Ich schreibe genüsslich über Sex und erotische Zubehӧr. Auβerdem publiziere ich verschiedene Informationen über Produkte, Veranstaltungen, Sexbranche aus aller Welt und Dienstleistungen aus diesem Bereich. Ich schlage Klasse statt Masse vor. Ein Leser meiner Internetseite ist meistens in leitender Stellung. Deshalb habe ich einen langen Arm und einen festen Stamm von Kunden. Meine Internetseite ist sehr bekannt und sehr populär in meinem Land. Zapiski Ladacznicy lesen Männer und Frauen aus Polen und aus einem Ausland. Besonders tätig bin ich im deutschsprachigen Internet.
Poznałem ją w momencie, gdy nikt nie patrzył. Zobaczyłem w niej więcej niż cień; ujrzałem kobietę, która przetrwała niejeden dzień skąpany w blasku jaskrawego słońca. Byłem świadomy jej przeszłości, lecz nie musiałem o nią pytać. Każdy ruch Joanny, wszelkie westchnienie były opowieścią, milczenie zaś mówiło więcej niż cały świat. Patrzyłem więc na Dark tak, jak nigdy wcześniej na nikogo. W jej oczach widziałem prawdę, nie lęk. Była inna. Taka, co nie chce słów, lecz czynów. Nie prezentów a obecności. Już wiedziałem, że przy takiej kobiecie zostałbym nie tylko w słońcu. Towarzyszyłbym jej podczas porywistych huraganów…
Spojrzał i zamurowało go na amen.
— Tak, to Ona, ta Jedyna — pomyślał.
Wiodła go, przyciągała do siebie jak księżyc fale podczas odpływu. Dla niego była Heleną, Boginią schwytaną w ludzkie ciało. Tak piękną, że dla niej tysiąc okrętów wypłynęło w morze z zamiarem zdobycia olśniewającej Troi. A teraz stała przed nim, odrodzona, o rysach i w ciele ladacznicy. I stało się. Wszystko się zatrzymało. Nie ma upływu czasu, jest tylko wieczne teraz. Zatracił się w miłości do niej tak bardzo, jak tylko wierny wyznawca Bogini jest w stanie. Miłość od pierwszego wejrzenia zdarza się.
Joanna jest jak diament w koronie namiętności… Jej wizerunek rozgrzewa lędźwie, stanowi pretekst do nieograniczonej rozpusty. Piękne oblicze Ladacznicy nasyca słodyczą. Zapewne niejeden padł ofiarą jej wdzięków, wpraszał się do jej łoża, szukał jej w upadłych kobietach. Z utęsknieniem wypatrywał w ciemnościach, płonął wiedziony pragnieniem ujrzenia jej blasku… Nie powinno to jednak dziwić, wszak ciało Joanny to dowód na to, że maestria istnieje, że cielesny majstersztyk to fakt. Lubieżnymi skrętami bioder wydziera z ust obserwatorów okrzyk żądzy i rui, która przełamuje wszelką wolę falowaniem piersi, drganiami brzucha, dreszczykiem ud…
Posągowa kurtyzana, od której nie można oderwać wzroku… Piękne, lśniące włosy stanowią doskonałą oprawę dla wyjątkowej urody. Przepastne spojrzenie zdziera niepewność, obnażając szereg tęsknot i fantazji. Różowe, zmysłowe usta przyprawione o promienny uśmiech kuszą subtelnością… Ponętny chód czynią zmysłowo długie, kurewsko zgrabne nogi. Na odległość czuć gładkość ich skóry, którą niczym bluszcz owija ciemna pończocha… Mając przed oczami taki widok, nie trudno sobie wyobrazić piękny kształt jej stóp, które tak kusząco skrywają się pod gustownym dodatkiem w postaci seksownych szpilek. Do tego nieskazitelny zapach zapierający dech w piersi… Woń o lekkim, uwodzicielskim charakterze. Górne nuty wibrują kompozycją kardamonu, różowego pieprzu i liści fiołka. W olfaktorycznym sercu zapachu króluje szałwia. Zmysłowa wanilia łączy się w miłosnym uścisku ze słodkim kasztanem, poddając się nieodpartej atrakcyjności piżma. To zapach, w którego charakterze wyczuwa się zarówno elementy pewnej siebie elegancji, jak i beztroskiej i nonszalanckiej młodości.
Ponad trzysta ekskluzywnych klubów nocnych w całych Niemczech, kilkaset lokali w Austrii i Szwajcarii — taki jest zasięg oddziaływania Ladacznicy na terytorium niemieckojęzycznym. Do tego trzeba dodać około tysiąc osób ściśle powiązanych z zachodnią branżą erotyczną, z którymi ma stały kontakt. Taki wachlarz możliwości musi budzić podziw wielkich, a wraz z nim zazdrość maluczkich. Nie inaczej jest i w tym przypadku.
Od kiedy Joanna Dark przybyła do Berlina, towarzyszy jej dwóch nieznajomych, którzy nie opuszczają jej na krok. Ich cienie ciągną się za luxury escort girl, uzupełniając równowagę w przyrodzie, wszak słońce nie tylko rozświetla blaskiem, ale i daje ulgę w postaci mroku… To właśnie w zmierzchu gorejącej gwiazdy znalazły bezpieczne schronienie męskie jestestwa, które zwiążą swój los z życiem najsłynniejszej polskiej prostytutki. Pierwszy on, ten dobry, prawie szlachetny, związany obietnicą i musi, i chce poznać Joannę, choć tylko pozornie jest kowalem swojego losu, jego scenariusz już dawno napisał bowiem ktoś inny… Drugi on, ten zły, zna pierwszego, łaknie zawrzeć znajomość, aby się zemścić za przeszłość. Czubek papierosa migocze w ciemności, gdy się zaciąga. Wydmuchuje dym, kończąc dwoma kółkami, które rozpływają się przed nim, blade w świetle księżyca. Karząc luxury escort girl, dokona vendetty, która uskrzydli, da wytchnienie, przyprawi o ulgę, spełnienie wszelakie. Obaj wyobrażają sobie Midnight Pearl rozciągniętą na zielonym suknie. Ich projekcje są wybujałe i nad wyraz chętne, by kreować bardzo wyraźne wizje. Nikt z nich nie dostąpił zaszczytu osobistego poznania Ladacznicy, choć ona już jednego odrobinę zmiarkowała. Jego obecność w tym miejscu nie jest przypadkowa, ma na celu odkrycie intencji i zamiarów. Wszyscy sobie obcy a jakże bliscy, pętla skrytych koncepcji, podejrzanych planów i podłych intryg powoli się zaciska. Właśnie zaczęło się odliczanie…
Do finału jednak daleko, Joanna Dark robi więc swoje.
— Die Webseite Zapiski Ladacznicy ist der einzige Ort, wo echte Männer das Unterhaltungsangebot der besten Nachtclubs der Welt kennenlernen können. Da wir die beste Webseite des exklusiven Lebens sind, arbeiten wir mit vielen Unternehmen zusammen, die auf der ganzen Welt vertreten sind. Das Ergebnis dieser Symbiose ist ein Überblick über die wichtigsten Unterhaltungsveranstaltungen, die alle paar Tage aktualisiert werden. Wenn Sie ein Leser sind, laden wir Sie zum Lesen ein. Wenn Sie der Besitzer oder Manager des Clubs sind, laden wir Sie ein, mit uns zusammenzuarbeiten. Wenn Sie ein Fan von heissen Partys sind, voller Intimität und Leidenschaft, ist unsere Webseite der perfekte Ort. Hier erfahren Sie, wo die sinnlichste Party stattfindet, welches Thema nun an der Spitze steht, welcher Club in der Anzahl der besten erotischen Events führt… Wir sind für Sie und speziell für Sie präsentieren wir Ihnen ein breites Portfolio an Veranstaltungen. Wenn Sie uns lesen, können Sie sicher sein, dass Sie einen besonderen Ort finden, voller Erotik, positiver Emotionen, köstlicher Getränke und schöner Frauen… Nichts passiert auf dem Erotikmarkt ohne unser Wissen, wir sind überall dort, wo es viel Spaß macht, ausserdem informieren wir über interessante Orte, die weit über die Grenzen Polens hinausgehen. Meine Webseite, das Phänomen auf dem europäischen Markt, erfüllt die Anforderungen der modernen Welt und bietet Ihnen die Möglichkeit der erotischen Dienstleistungen den wohlhabenden Kunden aus Polen, Deutschland, Österreich und aus der Schweiz zu zeigen. Meine Kunden sind wohlhabend, in leitenden Stellungen, führen verschiedene Interessen in Polen, Deutschland, Österreich und in der Schweiz. Meine Kunden, Leserinnen und Leser, sind die ausgewählte Gruppe von Personen aus Polen. Zapiski Ladacznicy lesen Unternehmer, Rechtsanwälte, Ingenieure, Architekten, Ärzte, Sportler und so weiter… Zapiski Ladacznicy, die beste Erotikseite in Polen, bietet den Zugang zu dieser Elite. Es lohnt sich das Angebot bei mir zu zeigen und die erotischen Dienstleistungen zu präsentieren. Die Werbung auf meiner Seite bietet die verschiedenen Möglichkeiten der Entwicklung. Ich lade Sie zur Zusammenarbeit mit Zapiski Ladacznicy ein — tłumaczy gospodarzom płynnym niemieckim.
Mieszkanie w Warszawie, studio BDSM na obrzeżach stolicy Polski, apartamenty w Gdańsku i Kairze, dom w Monachium. Znajomości w całej Europie, europejskiej części Rosji i „bliskiej zagranicy”. Kilka kont bankowych, także poza Starym Kontynentem, różne sklepy, pewne firmy, „zamrożone” środki w postaci dzieł sztuki, które cierpliwie czekają na swoją właścicielkę na odludnych depozytach… Tak, jest kobietą spełnioną… Co jednak robi w tym miejscu? Pragnie bardziej, żąda więcej, od życia i świata, zwłaszcza w sferze seksualnej. Nie wystarcza jej cielesność w tradycyjnym wydaniu, szuka wyzwolenia, aby doskonalić się w sztuce ars amandi. Tropi miejsca, gdzie może zaopatrzyć się w odpowiednie „pomoce” służące do rozbudzenia od dawna skrywanej natury. Zadanie, wbrew pozorom, nie jest łatwe. Owszem, sklepów oferujących wszelakiej maści asortyment erotyczny jest bez liku, cóż jednak z tego, skoro jakość produktów pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście, po długich poszukiwaniach, trafia do miejsca szczególnego. Oczywiście są i inne powody. Jako oficjalna patronka medialna targów prezentuje akcesoria erotyczne, uczestniczy w pokazach striptizu oraz innych atrakcjach, w tym tych umożliwiających interakcje odwiedzających z performerami.
— Herzlich Willkommen, meine Damen und Herren. Wenn Sie nach jemandem besonderen suchen, dann haben Sie mich gerade gefunden. Ich bin nicht die gewöhnliche Frau, sondern bringe eine sinnliche Kombination aus Verstand und Schönheit mit. Ich bemühe mich stets, die vorgegebenen Formen zu brechen und alle Stereotypen zu verändern. Meine Freunde beschreiben mich als freundlich, mitfühlend und ohne Zweifel, ein wenig durchtrieben, immer auf der Suche nach einer geeigneten Situation um unartig zu sein. Aber selbstverständlich weiss ich immer mich zu benehmen, wenn es die Situation verlangt — przedstawia się.
Joanna Dark vel Ladacznica została zaproszona przez organizatorów. Niemiecka elita erotyczna doceniła dotychczasową działalność polish luxury escort girl w kwestii zacieśniania relacji intymnych na linii Polska-kraje niemieckojęzyczne. Pochwały zebrała także strona Zapiski Ladacznicy, której nowatorski charakter spodobał się do tego stopnia, że medium Joanny Dark, jako jedyne z Polski, zaproszono do szacownego grona oficjalnych partnerów medialnych.
— Über mich? In Polen wurde ich ein Symbol und eine Qualitätsmarke wenn es um Erotikbranche geht. Meine Webseite ist die beste Erotikseite nicht nur in Polen, sondern auch in ganz Europa. Meine Texte lesen die Einwohner aus fast allen europäischen Ländern. Das wundert mich absolut nicht. Ich bin die beste Luxus-Dame… Über meine Tätigkeit? Ich arbeite mit einer Menge von Menschen mit, die in leitenden Stellungen sind. Ich habe einen grossen Einfluss in der europäischen Erotik… Dank den informellen Kontakten kann ich eine erotische Realität erschaffen und… ich mache das oft… Große Möglichkeiten? Natürlich! Meine Webseite hat den internationalen Charakter, weil sie allerorten gelesen wird. Ich mag im Leben die erste Geige spielen, deshalb bin ich überall, wo etwas Interessantes ist. Was wichtig ist — meine Meinungen sind in erotischer Umgebung sehr meinungsbildend. Beginnen wir mit der Zusammenarbeit, meine Webseite ist zu Ihrer Verfügung — kontynuuje swój wywód, gromadząc wokół siebie tłumy zainteresowanych.
Erotyczne targi Venus są na tyle ważnym wydarzeniem w branży, że swym blichtrem lekko w cień spychają inną znaczącą imprezę, a mianowicie moskiewskie EroExpo. Mnogość strip-shows oraz liczne grono erotik-stars i męskich striptizerów to coś, co niewątpliwie kusi… W tym roku Rosjanie wysoko zawiesili poprzeczkę i bez wątpienia poradzili sobie z poziomem, który wyznaczyli. Virtual Reality-Kino oferowało wyjątkowo pikantne filmy, bondage-shows zapierały dech w piersiach, nie mówiąc już o exklusive performances. Właśnie z Moskwy przyleciała Ladacznica wprost do Berlina i to w stolicy Niemiec dane mi było poznać najsłynniejszą polską prostytutkę. Celem był wywiad dotyczący „formalnej i nieformalnej komunikacji uczestników rynku przemysłu dóbr dla dorosłych”. Przeprowadziłem go w Monachium, do którego udałem się po zakończonych targach.
Jaki był dom Joanny Dark? Zwolennicy tego stylu powiedzą o nim: luksusowy, pełen blasku, z klasą. Przeciwnicy będą dowodzić mnogości barw, detali i rażącego blichtru. Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale o stylach w architekturze warto. Willa Ladacznicy była zdecydowanym przeciwieństwem minimalizmu. Wyróżniała się ponadprzeciętną wystawnością i bogactwem wyposażenia. Nie stroniła od iście barokowych elementów, połączonych z nowoczesną kolorystyką i formą. Królowały tu wyraziste wzory, błyszczące tkaniny oraz wszelkiego rodzaju rzeźbienia i zdobienia. Sprawdzały się nasycone i odważne kolory, takie jak fiolet, purpura, róż, żółć, turkus lub klasyczna czerń i biel. Często spotykało się też zestawienia: połyskujące, złote lub srebrne ściany plus matowe elementy wystroju. Cechą charakterystyczną stylu Ladacznicy były również kontrasty, na przykład klasyki z nowoczesnością. Idealnie pasowały do siebie stylizowane meble, takie jak rzeźbiony stół i lekkie, designerskie krzesła czy rustykalna komoda pomalowana na srebrny kolor. We wnętrzach willi można było spotkać wszystko, co kojarzy się z bogactwem: złoto, srebro, aksamitne poduszki, pikowane obicia mebli czy ekskluzywne narzuty na łóżko. Nie mogło także zabraknąć żyrandoli ze świecznikami — często bogato zdobionych kryształkami. Zabudowę cechowały gładkie linie, ale i liczne zdobienia, ornamenty. Nieodzownym elementem były barokowe lustra — koniecznie w złotych lub srebrnych ramach.
Do salonu wiedzie mnie zapach dzikiego piżma… Pomieszczenie jest obwieszone od sufitu aż do podłogi przebogatymi arrasami. Pode mną drogocenny marmur, nade mną wykwintny, kryształowy żyrandol, obok śnieżnobiałe jak ścieżki kokainy kolumny stylizowane na greckie podpory świątyń… Miejsca do siedzenia ozdobione najświetniejszym purpurowym aksamitem, obszytym białym futrem gronostajowym, pokrytym złotogłowiem i jedwabiem…
— Przede mną wysoki, dobrze zbudowany bodyguard, za mną drugi rosły mężczyzna. Obaj niezwykle eleganccy — tak myślę do momentu aż moim oczom jest dane zobaczyć ją, Ladacznicę, najsłynniejszą polską luxury escort girl.
Królowa Polskiej Erotyki siedzi wygodnie na skórzanej kanapie. W miękkim świetle jej źrenice lśnią pewnością, zaś ukryta w Midnight Pearl ciemność milczy. W pobliżu znajduje się kobieta o rzadko spotykanej subtelności. Jej ruchy przypominają przelewanie się płynnego srebra. “Ślizga się” po posadzce jak zapach, piękny i gęsty… Zadaniem zmysłowo przystrojonej „pomocy domowej” jest nalewanie „pracodawczyni” kawy czarnej jak oczy Szatana. Black Ivory Coffee sprowadzona wprost z północnej części Tajlandii, z prowincji Surin, majestatycznie wypełnia drogocenną porcelanę. Jak się później okazuje, to Rosenthal… Nie odmawiam małej czarnej, wszak to niepowtarzalna okazja, aby skosztować najlepszych i najbardziej dojrzałych ziaren arabiki, zebranych na wysokości tysiąca pięciuset metrów nad poziomem morza, w przygotowaniu których kluczową rolę odegrały słonie azjatyckie.
Silne kobiety od dawna fascynowały mężczyzn. Od zawsze kobieca dominacja była pełna gracji i piękna, jako zjawisko unikalne wyróżniała się z tłumu, a — jak wiadomo — co się odznacza, to przyciąga. Silna kobieta to gra zmysłów, jak dominacja i uległość, jak lęk i podniecenie, ból i rozkosz, chęć ucieczki i pożądanie nieznanego… Taka jest Joanna Dark vel Ladacznica. Sto siedemdziesiąt sześć centymetrów czystej kobiecej siły ubranej w szyk i klasę na najwyższym poziomie. Zaprzeczenie oklepanego scenariusza, jak dobry koncert rockowy, na którym muzycy poddają się magii chwili, pełna nieprzewidywalności i improwizacji. Jej kobiecość świeci różnymi odcieniami. Od mrocznego bólu, poprzez czerwień spankingu, po róż sissy — każdy może znaleźć coś dla siebie, mało kto może ją mieć…
Czy luksusowa prostytucja jest naganna? Bez wątpienia u niektórych ludzi budzi wątpliwości natury moralnej… Czy świadczenie wytwornych usług seksualnych przynosi zysk? Złoto, które zdobi ciało mojej rozmówczyni, udziela na to pytanie wyczerpującej odpowiedzi… Czy pełen przepychu sponsoring jako całokształt działań jest zgodny z prawem? Uśmiech, wymowna cisza…Rozdział IV
Bezlitośnie słodka
Jakiś czas później, Polska, Warszawa.
Pokój wypełniała cisza podobna do tej, jaka przenika salę teatru tuż przed rozpoczęciem przedstawienia. Afonia pełna oczekiwania. Ostatnie promienie słońca przedzierały się przez zasłony, cienie tańczyły w kątach. Biel ścian kontrastowała z pokrytymi ciemnym lakierem meblami, tworząc obraz jako żywo przypominający apartament marokańskiego hotelu.
Gdy za oknem mrok pokrył widzialny świat a gwiazdy zalśniły zimnym blaskiem, śmiało, krok po kroku, przesuwałem się w stronę cienia. Był wieczór, gdy na klawiaturze wystukałem pierwsze litery. Przygnieciony potokiem słów pisałem w ciszy. W tle było słychać jedynie tykanie zegara. A myśli mówiły. Coraz szybciej, kwieciściej, wznioślej… Klawiatura spłynęła potokami słów. Można było odnieść wrażenie, że to rwące strumyki. Jeszcze nie wiedziałem, że utoną w nich miliony czytelników, uśmierconych jarzmem cielesności…
I kolejny wieczór, podczas którego czas mijał mi na redagowaniu wywiadu z nieobyczajną kobietą. Pracowałem niemal każdej nocy, ponieważ chciałem jak najlepiej wypaść przed nowym szefem. Tak więc pisanie pochłaniało mnie bez reszty. Blade, punktowe światło rozjaśniało gabinet, gdzie pogrążony w monotonii pracy twórczej próbowałem skupić się na zebraniu myśli i przełożeniu ich w logiczny ciąg znaków. Niestety, przyjemnie cierpkie w smaku wino nie ułatwiało zadania. Wręcz przeciwnie — z każdym kolejnym wychylonym kieliszkiem byłem coraz dalej od zamierzonego celu. Wszystko za sprawą fantazji, które brały górę nad zdrowym rozsądkiem, pochłaniały bez reszty, infekowały „brudną” lubieżnością…
Widziałem jej oczy. Pełne obietnic i pragnień. Rosnące, gdy powoli naciągałem prezerwatywę… Czułem, jak wsuwam kciuki pod gumkę koronkowych majteczek… Ich woń dodawała otuchy, przypominała czas obfitości i szczęścia. Wciągając w nozdrza uroczy zapach goszczący na łagodnej linii szyi, sunąłem nosem od ucha, przez kark, do ramion, cały czas całując…
Projekcje dotyczące przyszłych wydarzeń niebezpiecznie skręcały w stronę ostrzejszych doznań…
Na jej pośladkach widnieją krwawe pręgi. Poprzedziły je krzyki, wrzaski, grymasy, szlochanie. A wszystko za sprawą szpicruty. To ona zbrukała śliczny, nagi tyłeczek. Czysty. Nieskazitelny. Dziewiczy…
Gdy pierwsze uderzenie spada i pali, ból i przypływ adrenaliny są rozkoszne. Brązowa pleciona skóra skupia na sobie wzrok niewolnej. Jej nadgarstki ozdabiają kajdanki. Mistrz napawa się swoim dziełem. Pragnie kajiry wszystkimi zmysłami, więc szpicruta rozpoczyna wędrówkę. Muska brzuch — sunia jęczy, chłonąc przyjemność. Skórzany język zatacza niewielkie okręgi wokół pępka — uległa rozkoszuje się doznaniem. Kajira wciąga nerwowo powietrze i drży na całym ciele, zaś Master wciąż sunie szpicrutą po rozgrzanej skórze. Gdy dostatecznie płonie, pierwszy raz trafia w kobiecość.
— Ach! — niewolna krzyczy, szarpiąc więzami.
— Cicho! — reprymendzie towarzyszy uderzenie w to samo miejsce.
Tym razem niewolnica tłumi emocje, zamieniając je w spazmatyczny ruch ciała. Tymczasem Maestro kontynuuje. Nawiedza sutki i pośladki. Kajira odrzuca głowę do tyłu i jęczy. Gdy skórzany język trafia w łechtaczkę, z ust niewolnej wydobywa się niekontrolowany krzyk.
Kolejne uderzenie w pośladki, tym razem silniejsze, skutecznie dyscyplinuje niesforną pacynkę, której pupa prezentuje się w całej zaczerwienionej krasie. Nie mogąc krzyczeć, uległa syczy jak żmija. Zwłaszcza gdy Pan przesuwa szpicrutą po kobiecości i jej okolicach. Brązowa skóra lśni od soków…
— Widzisz, jaka jesteś wilgotna? Otwórz oczy i usta!
Poddana patrzy na swojego Właściciela wzrokiem zamglonym i zatraconym w cielesności chwili. Rozchyla wargi.
— Posmakuj siebie!
Jej usta zamykają się wokół pejcza jak na penisie, ten zaś zostaje poddany wysublimowanej pieszczocie…
Kajira ma ręce związane za plecami. Włosy zaplecione w warkocz. Klęczy, spoglądając w oczy Pana, pełna cielesnego pożądania i zachwytu. Pieści Mistrza wprawnymi ustami. Sunie językiem góra-dół, tymczasem Maestro wjeżdża w suczkę i wyjeżdża, dobijając do ściany gardła, w którym rozkosz hałaśliwie tętni.
Gdy Nauczyciel przestaje pieprzyć, całuje swoją zdobycz z gwałtownością posiadacza. Poddana jest tak kurewsko gorąca, że nie wytrzymuje. Po chwili szczytuje, tracąc wszelkie poczucie czasu i miejsca. Niewolna ocieka spełnieniem…
Tak, to było to, czego pragnąłem. Ku czemu zmierzałem. Na razie jednak musiałem się zadowolić smakiem fantazji. Aby zaś nie zatracić się w nich bezgranicznie, wróciłem do rzeczywistości. Chcąc jeszcze bliżej poznać bohaterkę mojego wywiadu, zrozumieć kim tak naprawdę jest, czym się kieruje w życiu, jakim zasadom hołduje, co tak pieczołowicie skrywa przed światem i czy na dnie jej duszy jest wciąż ta sama osoba, zacząłem przeglądać autorską stronę Ladacznicy.
— Hmm…, faktycznie nie lubi polskich swingersów — do takich wniosków doszedłem po lekturze jednego z jej wpisów…
„Byłam w klubie dla swingersów, żałuję wszystkiego. Gdzie są najlepsze miejsca dla zwolenników tego typu rozrywki? Na pewno nie w Polsce. W naszym kraju są najgorsze… Słowa mocne w wymowie, niestety, mające oparcie w faktach. Konkrety? Proszę bardzo… Cała infrastruktura swingerska znajduje się mocno w powijakach. Kluby są nijakie, można powiedzieć, są ubogą kalką swoich zachodnich odpowiedników. Swego czasu byłam w lokalu Trinity i, szczerze mówiąc, była to moja pierwsza i ostatnia wizyta w polskim klubie swingerskim. Nie powinno się chodzić do takich miejsc, jeśli bywało się w zachodnich przybytkach. Niestety, złamałam tę starą, mądrą zasadę… To, co zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania… Najpierw rzuciła się w oczy zła aranżacja wnętrz, która przyprawia o klaustrofobię, następnie pojawiło się paru napalonych mężczyzn, którzy z góry, w rubaszny sposób oznajmili, że „zaklepują mnie”… Co to miało znaczyć, nie wiem i wiedzieć nie chcę.
Nie koncentrujmy się jednak na obsłudze, wszak ów klub to nie high class level tylko erotyczna remiza strażacka umiejscowiona w wielkim mieście. Plany i aspiracje są jednak niezwykle wyśrubowane — najlepszy klub swingerski w stolicy! Co proszę, dobrze słyszę? Nie wiem czy dobrze słyszę, widzę za to dobrze. Oto bowiem moim oczom ukazuje się obraz: małe dziecko wstaje z kolan i udaje dorosłego… Kochani, co to za kultowy klub, który nie ma nawet własnego banneru tylko kryje się za obcymi dla oka nazwami…?!? Czy jakości, poziomu, elegancji należy się wstydzić? Dziwne to, osobliwe i straszne zarazem… Idźmy jednak dalej. Plakaty, którymi klub zachęca miłośników swingu, nijak się mają do realiów. Byłam, widziałam owe damy, które czekają na gang bang… Na samo wspomnienie robi mi się niedobrze… Mocno nadgryzione duchem czasu panie, które są adorowane przez panów z brzuszkami piwnymi, czyli z tak zwanym podatkiem od luksusu. Nie powinnam tak mówić, każdy ma prawo być szczęśliwy? Owszem, zgadzam się, tylko dlaczego plakaty sobie a rzeczywistość sobie…?
— Nie musisz nic, możesz wszystko — głosi jedno z wielu haseł swingerskich.
Uff, cieszę się, że „nie muszę nic”. Co jednak gdybym musiała? Gdybym musiała, nie mogłabym nic… Co bowiem robić w tak szemranym towarzystwie? Mogłabym na przykład wziąć bat i wybatożyć napalonego dżentelmena, niestety, akcesoriów erotycznych tyle ile kot napłakał… Albo i jeszcze mniej… No to może napiję się czegoś przy barze? Odradzam, jest tak ubogo wyposażony, że aż łza ciśnie się do oka. Kochani, jeśli macie ochotę na chwilę relaksu przy kieliszku czegoś dobrego, zostańcie u siebie. Miło spędzicie czas i nie narazicie się na męczący powrót do domu. No właśnie, zatrzymajmy się na chwilę przy tym wątku. Klub Trinity znajduje się na Mokotowie, a dokładniej rzecz ujmując, jest schowany w lesie bloków niemal jak osiedlowy hydrant. Tymczasem klub Rouge to prowincja Warszawy, czyli Marki. Tak więc impreza łączona odpada z racji odległości. I nie mówię tego bez kozery, wszak oba lokale chwalą się tak zwaną gwarancją udanej zabawy. Co to dokładnie znaczy? Ano to, że jeśli nie spodoba się wam relaks w jednym miejscu, możecie tego samego wieczora udać się do drugiego. Hmm…, pomyślmy: jesteśmy w Markach, a tam… smród, bród i ubóstwo, myślimy, nic to, jedziemy pół Warszawy na Mokotów a tam… smród, bród i ubóstwo. To się nazywa z deszczu pod rynnę… I do tego nasz portfel mocno uszczuplony, wszak ceny jak na Zachodzie. Na Zachodzie jednak nie jesteśmy, dlaczego więc za jajko w majonezie mamy płacić jak za kawior? Dlaczego uczestniczenie w tak zwanej sex party, gdzie skazani jesteśmy na macanki stosowane przez obleśnych panów ze zmurszałym przyrodzeniem, musi tyle kosztować? Myślę, że za traumę, którą bez wątpienia dozna nasze poczucie estetyki, to nam się powinno zapłacić. I to sporo, wierzcie mi…
Reasumując, ceny z sufitu, elegancja z podłogi… właściciele zaś z Poznania lub Krakowa, o czym świadczy wężowe syczenie dobiegające z kieszeni. Niby wielcy właściciele, z zachowania jednak dusigrosze, przypominający typowego „szwagra”, który rzuca stówkę na stół i żąda… wszystkiego… A za stówkę, drodzy panowie, można mieć wielkie NIC, ZERO, NULL. NIC z interesu, ZERO elegancji i NULL klasy… Szkoda, że w Trinity i Rouge nie znają starych powiedzeń. Gdyby je zawczasu przyswoili, wiedzieliby, że chytry traci podwójnie… zaś skąpy swingers nie tylko dwa razy tyle dokłada do interesu, ale i po dwakroć żałuje… Cóż jednak począć, tak już jest skonstruowany nasz świat… Historia musi zatoczyć koło a do łask wrócić powiedzenie: „Czemuś głupi? Boś biedny. Czemuś biedny? Boś głupi”.
Skończywszy czytać relację Joanny Dark z wizyty w klubie dla swingersów, z całą pewnością mogłem o Ladacznicy powiedzieć, że jest nie tylko wyjątkowej urody, ale również jej opinie potrafią być ostre jak brzytwa.
— Ogień, nie kobieta — pomyślałem i poszukałem czegoś na zmianę nastroju; w oczy wpadła mi recenzja Secret Touching Finger Massagera.
“Kochani, na rynku erotycznych gadżetów wciąż coś się dzieje, czasem jednak warto przypomnieć sobie o już istniejących zabawkach. Wibrator na palec — bo o nim mowa — jest wart mojego opisu. Który z was, drodzy panowie, nie bawił się muszelką swojej kobiety, nie dotykał jej paluszkiem tam, gdzie jest najsłodsza? Która z was, kochane panie, nie doświadczyła namiętnych muśnięć kochanków, którzy z lubieżnym pietyzmem zanurzali palce w lepkim z podniecenia zakamarku? Każdy z nas tego zaznał, teraz jednak drzwi rozkoszy otwierają się szerzej, a tajemniczy głos skrytych pragnień szepce do ucha, abyśmy jeszcze mocniej popuścili wodze fantazji… Wibrator Secret Touching Finger Massager to… błogość na wyciągnięcie ręki. Wystarczy ozdobić nim palec, uruchomić rozkoszny pomruk i podzielić się nim z ukochaną osobą. Doznania są tak intensywne, że aż trudno je opisać. Muśnięcie paluszka w odpowiednim miejscu, a kobieta staje się namiętną kicią, która słodkim mruczeniem rozochoci niejednego kocura… Wierzcie mi, wiem co mówię, wszak miałam przyjemność przetestować ów rozkoszny gadżet. Za pierwszym razem wibrator gościł na palcu mego ukochanego, za drugim razem sama po niego sięgnęłam… Zrobiłam to powodowana głodem seksualnych wrażeń i uczynię to jeszcze niejeden raz. W końcu przyjemność jest na wyciągnięcie ręki…”.
— No proszę, z jednej strony potrafi być bezlitosna w ocenie, z drugiej słodka jak miód, typowa kobieta — uśmiechnąłem się pod nosem, dając upust radości, że są jeszcze na świecie osoby nieszablonowe.Rozdział VII
Trinity kontra Pyre
Z czasem miałem dość miejsc „dla mężczyzn poszukujących wyrafinowanej rozrywki i relaksu w ekskluzywnym, dyskretnym i komfortowym lokalu”. Chciałem doświadczyć czegoś innego niż „tancerek zapewniających niepowtarzalne wrażenia estradowe”. Szczerze mówiąc, coraz bardziej kusił mnie… klub dla swingersów. Co mnie pchało do miejsca, gdzie „małżonkowie próbują ratować rozpadające się związki”? Przede wszystkim ciekawość, ta jednak szła w parze z chęcią zaspokojenia cichych fantazji seksualnych, które z takim pietyzmem rozbudzała Ladacznica. Niestety, moja pierwsza wizyta w takim miejscu okazała się totalną porażką…
Swego czasu udałem się do klubu o nazwie Trinity. Chciałem na własne oczy zobaczyć miejsce, które brutalnie skrytykowała Joanna w jednym ze swoich wpisów; osobiście przekonać się, czy naprawdę jest tak tragiczne.
— Imprezy odwiedzają tłumy, z całej Polski zjeżdża śmietanka świata swingerskiego, aby Warszawę uczynić stolicą lubieżności — krzyczały do mnie reklamy Trinity.
Faktycznie, namiętność płonęła a blask rozkoszy przyćmił tej nocy wszystko i wszystkich. Odnotowałem to wiekopomne wydarzenie w grafiku imprez, niemniej jak dla mnie płomień namiętności swingerskiej ledwo się tlił, a świeca, która — w zamyśle organizatorów — miała dumnie karmić rozgrzany do czerwoności knot, była tak wątła jak wątłe są przyrodzenia panów swingersów… Impreza przeszła bez jakiegokolwiek echa. Głucho wszędzie, cicho wszędzie. Zero pochwał, zero opisów, zero anegdot. Była, a jakby jej nie było… Może to i dobrze, po co bowiem wspominać porażkę? Każdy rozumny człowiek wie, jak wygląda polski Janusz, jak prezentuje się polska Grażyna, jak obydwoje lubią się zabawić. Tak z przytupem, tak swojsko, tak przaśnie… Tak w rytm idei, o której nie mają bladego pojęcia… Przerost formy nad treścią to znak rozpoznawczy organizatorów, o czym mógł się przekonać każdy, kto oczekiwał od owej imprezy zachodnich standardów. Znów były kobiety, które nie potrafią chodzić w szpilkach, po raz kolejny dało się słyszeć żarty poziomem odpowiadające umysłowi dziesięciolatka, ponownie ten sam chocholi taniec marionetek uwiedzionych słowem „swing”. Jakie to żałosne, jak strasznie odarte z jakiejkolwiek magii, jak mocno przepełnione beznadzieją… Oczy przecierałem ze zdumienia a na twarzy rysował się grymas zgorszenia, gdy widziałem jak polski swing jest niszczony przez amatorów, którzy uwierzyli, że są w stanie ponieść kaganek swingerskiej oświaty. Niemcy mawiają, że pycha przed upadkiem chodzi. To prawda, gdy pojawiają się tego typu imprezy, niemieckie przysłowie nabiera szczególnej mocy a mnie jest zwyczajnie wstyd. Wstyd za miejsce, ludzi i czas. Strasznie mieć rozbudowaną świadomość, dużą wiedzę i możność porównywania. Gdybym nie był obdarzony tymi przymiotami, może — jak większość Januszy i Grażyn — potuptałbym przy rytmie przaśnych dźwięków i oddałbym się przyjemnościom jakie mają do zaoferowania mężczyźni o wyglądzie nieoględnym i poziomie wiedzy wróbla ćwirka. Cóż to by była za zabawa! W oparach taniego tytoniu, wywietrzałego alkoholu i rozmów pikujących jak Ikar, którego słońce pozbawiło skrzydeł. Żyć, nie umierać. Na szczęście high class level nie uznaje kompromisów, co więcej, w swój genotyp ma wpisany nie tylko ponadprzeciętny poziom, ale również nieustanne dążenie do perfekcji. Tym samym imprezę, którą odwiedziłem, mogę potraktować jako coś, co było, gdzie coś się działo, ktoś coś robił. Takie miałkie wydarzenie, któremu poświęciłem odrobinę cennego czasu, bo przez chwilę chciałem zobaczyć, jak się bawią szaraczki, jak rozkosznie krążą po kręgu nieudolności i ograniczeń. Zapragnąłem zajrzeć do świata, którego najwyższy poziom jest tuż pod moim butem, już jednak wystarczy, wracam na Olimp, wam zaś, drodzy organizatorzy, życzę kolejnych sukcesów skrojonych na miarę waszych karłowatych możliwości i zmurszałych planów…
— Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr — pomny tej zasady postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę.
Chciałem pójść w ramiona rozpusty, trzymałem jednak Anastazję z dala od tych marzeń. Chyba nie chciałem jej aż tak „sponiewierać”.
— Wystarczy, że zaliczyła striptiz, swingowanie ją przerośnie — tłumaczyłem się sam przed sobą.
Tymczasem, jak się niebawem okazało, szukanie usprawiedliwienia było zupełnie niepotrzebne.
— Zauważyłam, że szukasz w internecie kogoś, z kim mógłbyś pójść do klubu dla swingersów. Dlaczego mnie nie weźmiesz? — pewnego razu spytała Anastazja z wyrzutem, a ku mojemu wielkiemu zdziwieniu.
Na odpowiedź nie musiała długo czekać. Gdy noc zapadła a pruderyjność poszła spać, do życia obudziła się rozkosz. Lubieżnie przeciągnęła się po długim odpoczynku i zaczęła szykować się do spotkania z namiętnością. Miejscem, gdzie się umówiły był znany warszawski lokal dla “kochających inaczej” — Pyre.
W chwili, kiedy przekroczyliśmy jego progi, zobaczyliśmy rozgrzanych do czerwoności swingersów, którzy w miłosnym uścisku oddają się cielesnym uciechom… Była też para opętana nieokiełznanym seksem i kilku panów obscenicznie onanizujących się tuż obok… Zewsząd dobiegały odgłosy uniesienia w postaci słodkich jęków i zmysłowych zawodzeń. Wszędzie unosiła się woń lateksu pomieszanego z perfumami… Mieliśmy szczęście, tego wieczoru odbywał się gang bang, czyli impreza, podczas której trzech lub czterech panów przypada na jedną kobietę. W tym układzie kochanka jest w centrum zainteresowania. Seks oralny, analny, masturbacja i wzajemna stymulacja — co kto woli i w jakiej konfiguracji. Istna uczta dla oczu… Zwłaszcza, że owej nocy panowie wykorzystywali cały wachlarz słodkiego zniewolenia — w ruch poszły huśtawki do fetyszowych zabaw oraz skórzane przypięcia do ścian. Pojawiły się także pejcze kąsające niczym jadowite żmije, baty pozostawiające na skórze znaki uwielbienia i szpicruty całujące bólem. Pikanterii całej sytuacji dodawały wszelkiej maści tajemnicze maski, za którymi skrywały się spojrzenia pełne samczego pożądania. Nie zabrakło również ciężkich, metalowych kajdan, których zadaniem było skuteczne unieruchomienie seksualnej niewolnicy. Od lubieżnych widoków trudno było oderwać wzrok, jednak wzbierające pragnienie było silniejsze…
— Barmani mają ręce pełne roboty, stąd zapewne tak długa kolejka, no cóż, każdy chce coś wybrać z wachlarza najznamienitszych trunków — pomyślałem lekko zakłopotany.
— Od nadmiaru gości nie ma gdzie stanąć, a co dopiero uraczyć podniebienie… — usłyszałem Anastazję, tak jakby czytała w mych myślach.
Faktycznie, siedzenia już dawno znalazły swoich właścicieli, stoliki od ponad godziny zarezerwowane, nie ma gdzie usiąść, stanąć, postawić drinka… A najlepsze przecież przed nami… Oto za parę chwil zawładnie nami duch wolnej miłości, każda z każdym, każdy z każdą. Ty pocałujesz mnie, ja zrewanżuje się tobie, on mnie posiądzie, ja się zajmę tamtym a tamten zabierze cię do krainy rozkoszy… Wszystko to odbędzie się w miejscu, gdzie ciało zespolone z ciałem to znak rozpoznawczy swingującej Warszawy. Ile tu swawoli, ile rozemocjonowanych ciał, ile namiętności ociekającej ze „słodkich narzędzi zbrodni”. Mężczyźni przystojni, kobiety zmysłowe, seks namiętny, dziki, szalony… Każdy chciałby posiąść, każda chciałaby być zdobyta, polowanie czas więc zacząć. Myśliwy przedziera się przez tłum, nie jest łatwo z racji na rozliczne ciała zespolone pożądaniem, co się jednak nie robi aby zaspokoić głód intymności…
Dawno nie widziałam takich tłumów, rozpalone ciała ocierają się o siebie w miłosnym tańcu, mokre usta całują wilgotne wargi, dłonie sięgają tam, gdzie dotrzeć nie powinny… W końcu udaje się, nareszcie są razem, finalnie znaleźli odrobinę miejsca, swój własny raj… Bacznie zmierzył mnie wzrokiem, podziwiając letnią, cieniutką sukienkę z dekoltem zapinanym na guziczki, z tym, że teraz nie był zapięty ani jeden… Nie pozostałam mu dłużna i po chwili pieszczot zauważyłam sporą wypukłość rysującą się pod spodniami. Ogarnęło mnie podniecenie, serce zatrzepotało w piersi niczym flaga na wietrze, zaś wargi zapragnęły wilgoci, której dostarczył zmysłowy ruch języka…
— Zamówimy wino, czy wolisz napić się drinka? — zapytał, ale był już zgubiony.
Dorwałam się do niego jak rozbitek do lądu. Jak lwica do rannej antylopy. Przyciągnęłam do siebie i zacisnęłam palce na jego pulsującej szyi w taki sposób, że nie mógł się ruszyć. Był lekko zaskoczony, ale szybko odwzajemnił namiętny pocałunek, uśmiechając się lubieżnie. Owładnięci chwilą graliśmy rolę kochanków. Prawdziwie. Niezaprzeczalnie. Autentycznie. Byliśmy aktorami niekończącego się spektaklu rozkoszy i namiętności. Chwyciłam za pasek od jego spodni, jednym ruchem rozpięłam sprzączkę. On tymczasem delektował się słonym smakiem mej łabędziej szyi, przeciągając wyposzczonym językiem w górę i dół. Drżąc z podniecenia, podciągnął sukienkę, jednym szarpnięciem zdarł majtki i oparł mnie o brzeg kanapy. Nie minęła sekunda jak wtargnął w moje rozpalone ciało, słodko szturmując intymny skarbczyk. Uczynił to z niewyobrażalną siłą, dziką żądzą, wręcz barbarzyńską pasją. Traciłam świadomość od bólu słodkiej rozkoszy, on zaś brał mnie na kanapie, przy ścianie, na chłodnej podłodze… Pochylał mnie i unosił. Tańczył we mnie pijany z zachwytu, z istną namiętnością. Chciałam się odwzajemnić, łaknęłam tego uczucia jak nigdy dotąd, nie pozostawałam więc dłużna. Pożądanie mieszałam z furią. Paznokcie wbijałam w plecy, uda i pośladki. Wgryzałam się w ramiona, on zaś karał mnie za to jeszcze mocniejszymi pchnięciami… Nagle, krzycząc z ekstazy, wygięłam się w łuk, po czym opadłam bezwładnie, ledwo żywa, będąc na granicy życia i śmierci. Tego samego doświadczył kochanek, który po zatraceniu się w ekstazie, spełniony ułożył twarz na moich pośladkach.
— Jesteś cudowna — wyszeptał po dłuższej chwili, całując gorącą skórę.Rozdział VIII
Myślami gdzie indziej…
Takie rozkoszne chwile umilały nam czas, to jednak nie Anastazja, lecz Joanna zaprzątała coraz bardziej moje myśli i ciało… Nie oszukujmy się panowie, każdy z was, będąc na moim miejscu, wykorzystałby tę okazję do spełnienia swoich fantazji. Nie inaczej było ze mną. Nieraz sięgałem ręką do rozporka, mając przed sobą zdjęcia wirtualnej, filuternie pozującej kurewki. Często budziłem się w środku nocy z płonącą lancą…
— Pieszczoty dłonią to jednak nie jej usta. Słodkie, wilgotne, sprawne… Karesy sam na sam to nie zmysłowy taniec jej języka na nabrzmiałej główce… — snułem wyobrażenia, upajając się słodką samotnością…