Hangar 885 - ebook
Młody komisarz Erlendur ma do rozwiązania dwie sprawy.
Na półwyspie Reykjanes zostaje znalezione ciało mężczyzny, a obrażenia wskazują na to, że ofiara spadła z dużej wysokości. Policja odkrywa, że zmarły miał powiązania z bazą wojskową w Miðnesheiði, której personel nie wykazuje zbytniej chęci do współpracy.
Erlendur i Marion Briem próbują rozwiązać tę zagadkę, jednak komisarza zajmuje również przypadek dziewczyny z Reykjavíku, która zniknęła bez śladu ćwierć wieku temu.
Czy te sprawy są ze sobą w jakiś sposób powiązane?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Kryminał |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8425-927-6 |
| Rozmiar pliku: | 4,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ostry wiatr dął nad wrzosowiskami Miðnesheiði. Wiał od wyżyn przez wody zatoki Faxaflói i wspinał się na wrzosowiska, zimny jak lód. Owiewał skalne podłoża i antykliny, wzbijając śnieżny pył ponad karłowatą roślinność, ledwie wyglądającą ze szczelin skalnych. Bezbronne rośliny marniały, wystawiając się na otwarty ocean i północne wiatry, toczyły zajadłą walkę o życie, bo w tym miejscu rosły jedynie najbardziej odporne gatunki. Kiedy wiatr wdzierał się przez ogrodzenie bazy wojskowej, by uderzyć w potężne ściany hangaru lotniczego stojącego na szczycie wrzosowiska, słychać było wyraźnie pisk drucianej siatki. Wicher łomotał z całej siły w stalowe gmaszysko, jakby ta przeszkoda była dla niego niczym, a następnie kontynuował swoje dzieło w ciemnościach.
Pojękiwania wichury wdzierały się w rozległą przestrzeń hangaru, będącego jednym z największych budynków w kraju. Stały tam samoloty radarowe i inne maszyny wojenne armii amerykańskiej, myśliwce F-16 oraz gigantyczne samoloty transportowe Hercules. To tu dokonywano napraw i przeglądów maszyn amerykańskiej floty powietrznej, będących na wyposażeniu bazy wojskowej w Keflavíku. Z szyn przymocowanych do stropu zwisały bloki i wielokrążki do transportowania części zamiennych. Hangar był stalową konstrukcją o powierzchni siedemnastu tysięcy metrów kwadratowych, zwróconą tyłem ku północy, z wrotami na ścianie wschodniej i zachodniej otwieranymi na tyle szeroko, by zmieściły się w nich największe maszyny latające świata. Wysokość hangaru równa była ośmiu piętrom. Tu mieściło się centrum działań Pięćdziesiątej Siódmej Eskadry Armii USA na Miðnesheiði.
Chwilowo słabo wykorzystywano tę powierzchnię z powodu remontu systemu przeciwpożarowego. W północnym końcu hangaru wznosiło się specjalnie wzmocnione rusztowanie, sięgające stropu, wykorzystywane do mocowania czujników dymu. Zakres robót był ogromny, jak zresztą wszystko, co miało jakikolwiek związek z tą wielką halą. Wzdłuż stalowych belek stropowych poprowadzono sieć rur wyposażonych co kilka metrów w potężne zraszacze.
Rusztowanie było potężne, na kołach. Przypominało ruchomą wyspę. Składało się z szeregu mniejszych platform, a w środku znajdowały się schody prowadzące pod belki stropowe, gdzie uwijali się hydraulicy i ich pomagierzy. Przy rusztowaniu leżały stosy rur, śrub i obejm, skrzynek z narzędziami, kluczy francuskich w różnych rozmiarach. Należały do islandzkich zleceniobiorców montujących system przeciwpożarowy. Większość robót na terenie bazy prowadzili rodzimi wykonawcy.
Poza głuchym wyciem wiatru w hangarze panowała cisza, gdy nagle w okolicach rusztowania rozległ się świst. Kawałek rury z głośnym brzękiem wylądował na posadzce i potoczył się po niej. Chwilę potem znów rozległ się łoskot, cięższy. Na podłogę spadło ludzkie ciało. Dźwięk był bardziej stłumiony, jakby spod sufitu zleciał ciężki worek. Potem znów zapadła cisza, wył jedynie wiatr.