Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Hania i Cyrk Marzeń - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 czerwca 2022
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Hania i Cyrk Marzeń - ebook

Tom 2 nowej magicznej serii popularnej w kilkunastu krajach, rozpoczętej Hanią i Szkarłatną Parasolką.

Hania wraz z przyjaciółmi frunie na czarodziejskiej Szkarłatnej Parasolce, gdy nagle dostrzega dziewczynkę, która biegnie po zawieszonej wysoko w powietrzu linie.

Prowadzi ona dzieci do urzekającego Cyrku Marzeń, unoszonego w przestworzach przez balony.

Przyjaciele spotykają na swej drodze cyrkowego piekarza, syrenę i zagadkową wróżbitkę, a jednocześnie zaczynają odkrywać tajemniczą przeszłość Hani…

Piękna opowieść o przyjaźni, rodzinie i o tym, jak ważne są przygody.

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-241-8011-0
Rozmiar pliku: 17 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

_Była sobie raz dziewczynka, której na imię było Hania. Miała niezwykły muzyczny dar. Słyszała piosenki na wietrze, rytm wśród deszczu i nadzieję w uderzeniach motylich skrzydeł. Hania potrafiła grać na każdym instrumencie, jaki tylko wzięła do rąk, chociaż nie nauczyła się nigdy ani jednej nutki. Niekiedy nocą, zapadając w sen, Hania słyszała, jak od gwiazd echem odbija się melodia. Rankiem jednak nigdy nie umiała sobie dokładnie jej przypomnieć. Była to jedyna piosenka, jakiej nie potrafiła zagrać – pieśń, która nawiedzała wszystkie jej sny._

1. WYCIE WILCZYCY

Hania przycupnęła pod swoją Szkarłatną Parasolką na dachu Bardzo Wysokiego Bloku i spoglądała na Chmurne Miasto. W powietrzu unosiła się Morska Mgiełka, a niebo zaciągał zmierzch, przez co krople deszczu przypominały kolorem dym. Panował spokój.

Jej ukochany kot Północek mruczał, owinięty wokół jej stóp. Zielone oczy kota migotały. Hania uniosła smyczek i zaczęła cicho grać na altówce. Jedna, pełna nadziei nuta rozbrzmiała, gdy nagle powietrze rozdarło zażarte wycie. Hania upuściła smyczek i rozejrzała się dookoła. Na drugim krańcu dachu stała wilczyca barwy zmroku oraz chłopiec kryjący się w cieniu.

Większość dzieci na widok wilczycy na dachu ogarnąłby strach. Większość dzieci zaczęłaby uciekać, krzycząc z przerażenia. Ale większość dzieci nie przyjaźniła się z Natem Nathanielsonem.

Nat to chłopiec, który mieszka na dziesiątym piętrze. Znalazł wilczycę, gdy była jeszcze szczenięciem, dał jej dom i nazwał ją Mgławica. Mgławica kochała Nata, jak gdyby byli członkami jednej watahy, a jej rozgwieżdżone oczy widziały to wszystko, czego nie dostrzegał Nat. Nie była psem przewodnikiem, stróżem ani w żadnym sensie pupilem. Była to dzika towarzyszka o sercu pełnym mądrości, w której wyciu odbijała się pełnia księżyca. Dzisiaj jednak coś ją chyba dręczyło.

Hania uniosła smyczek i zagrała trzy ostre nuty – tajny sygnał wzywający jej przyjaciół. Liście wzbiły się w powietrze i słychać było dreptanie lekkich stóp – mała, podobna do myszki dziewczynka przemknęła po dachu i objęła ramionami wilczycę.

– Cześć, Lizo – powiedziała Hania z uśmiechem i zmierzwiła splątane włosy dziewczynki.

Liza, która miała wielkie oczy i uwielbiała czarownice z baśni, wtuliła buzię w srebrzyste futro wilczycy, aby ją ukoić.

Po dachu odbił się echem stukot pełnych powagi kroków.

– Cześć, Ferdek! – zawołał Nat, który rozpoznał przyjaciela po dźwiękach. Ferdek, starszy brat Lizy, podszedł pospiesznie, wciąż gryzmoląc ostatnią linijkę wiersza. Owinął się ciaśniej szalem, wetknął ołówek za ucho i rzekł poważnym tonem:

– Wydaje mi się, że Mgławica wyje do czegoś na niebie.

Pozostali spojrzeli w górę, mrużąc oczy. Widzieli jednak tylko gęstniejące chmury oraz przebłyski wieczornych gwiazd.

– Za ciemno – jęknęła Liza.

Hania uśmiechnęła się do niej.

– Musimy pofrunąć! – stwierdziła z promiennym uśmiechem.

Dzieci rzuciły się do działania. Nat wyciągnął z kieszeni pasmo burzowitki i przywiązał koszyk Północka do rączki Szkarłatnej Parasolki. Z uśmiechem i szelmowskim błyskiem w oku Liza wskoczyła do koszyka. Ferdek złapał pasemko burzowitki i przytwierdził wielki, drewniany latawiec do szpikulca parasolki, a następnie wsunął ręce za szkielet latawca, jakby to była lotnia. Hania puściła oko do Północka, który wskoczył jej na głowę niczym futrzany kapelusik. Nat zagwizdał cicho, a Mgławica zapierającym dech w piersi susem rzuciła się na szkarłatną czaszę parasolki.

Hania i Nat ścisnęli mocno rączkę parasolki.

– Gotowi? – spytała Hania szeptem.

– Gotowi! – odkrzyknęli pozostali.

– W górę! – zawołała, a Szkarłatna Parasolka wzbiła się w niebo, unosząc razem z sobą czwórkę dzieci, kota i wilczycę. Migotliwe światła Chmurnego Miasta zniknęły na dole, a dzieci z zapartym tchem żeglowały w stronę księżyca.

Pędziły coraz wyżej, jak gdyby były lżejsze niż jesienne liście. Liza wychyliła się z kociego koszyka i wrzasnęła radośnie. Atramentowe niebo sprawiało, że chciało się jej tańczyć. Ferdek zaśmiał się, gdy Szkarłatna Parasolka zanurzyła się w mgłę jedwabistego obłoku, w głowie zawirował mu milion opowieści. Nat w milczeniu starał się usłyszeć, co mogła wyczuć jego wilczyca, i czuł, jak wokół niego zmienia się świat.

Hania miała zamknięte oczy, bo zdawało się jej, że poprzez wycie wilczycy i mruczenie kota słyszy muzykę. Przez krótką chwilę zadrżało jej serce, była to bowiem melodia, która nawiedzała jej sny – ta, której nie potrafiła potem odegrać. Potem zakręcili się i wzlecieli jeszcze wyżej, a pieśń znikła, pogrążając świat w osobliwej ciszy.

Parasolka wisiała w ciemności niczym czerwona łódka na głębokim i spokojnym morzu. Liza zakaszlała i zachichotała, Ferdek bawił się szalem, a Hania zastanawiała się, co to może być za chmura, bo nie przypominała ona tych, które zazwyczaj sunęły nad miastem. Nat ostrożnie wyciągnął rękę i przeczesał palcami deszcz.

– Idzie burza – szepnął.

– Burza? – zapytała Hania, patrząc na bezkresne, pogrążone w bezruchu nocne niebo.

Nat wzruszył ramionami.

– Tak. Coś wznieca wiatr i miesza wszystko. Czuję to.

– Ale co to takiego? – spytał Ferdek z namysłem, wyciągając dłoń, by dotknąć kropli księżycowego blasku.

Coś przeszyło powietrze obok Lizy niczym strzała z piór i lodu. Dziewczynka westchnęła gwałtownie.

– W chmurach coś jest – pisnęła. – Duch we mgle!

Żadne z dzieci nie wierzyło tak naprawdę w duchy, lecz kiedy wytężyły w ciemności wzrok, ujrzały dziewczynę, która pędziła szybciej niż błyskawica. Dziewczynę, która wyglądała, jak gdyby biegła w powietrzu.2. HISTORIA STRASZLIWEJ BURZY

Co się dzieje? – zapytał Nat, wyczuwając zadziwienie przyjaciół.

Pozostali starali się jak najlepiej opisać, co widzą.

– Gdzieś we wnętrzu mgły jest dziewczynka w śnieżnym płaszczu – podjął Ferdek.

– Ma złotobrązową skórę – powiedziała Hania, obserwując, jak dziewczyna daje susy pomiędzy chmurami z taką łatwością, jak gdyby stąpała po kładce.

– Jej warkocze są pełne piorunów – wtrąciła Liza, chwiejąc się na szczycie koszyka na jednej nodze, żeby jak najlepiej przyjrzeć się tej cudownej, skaczącej po chmurach dziewczynce.

Nat otworzył usta, by się odezwać, ale w tej samej chwili grom huknął niczym niedźwiedź i cisnął Szkarłatną Parasolką na drugi koniec nieba.

– Trzymajcie się! – zawołała Hania, gdy wietrzny wir śpiewny jak ptak ze świstem przemknął obok nich i napełnił ich głowy harmoniami.

– Musimy odwrócić parasolkę! – krzyknął Nat, gdy śpiew wichru przybrał na sile.

Ledwie Nat zdążył się odezwać, gdy parasolka migiem obróciła się do góry dnem, łapiąc Hanię, Północka i Nata, a przy okazji również jakimś sposobem wilczycę. Ferdek i Liza krzyknęli, gdy latawiec zderzył się z koszykiem, po czym rozdziawili buzie, bo przed nimi pojawiła się tęcza nocnych barw. Dzieci w życiu nie widziały dziwniejszej nawałnicy.

Hania zebrała myśli i, nie bacząc na zew burzy, rozkazała parasolce powrócić do Bardzo Wysokiego Bloku.

Wygramolili się na dach i Liza pisnęła.

– Popatrzcie na Szkarłatną Parasolkę! – zawołała, pokazując innym migotliwy rządek sopli, które zwisały z jaskrawoczerwonego brzegu.

– A futro Mgławicy jest pełne gwiazd – zauważył Nat z uśmiechem, starannie wkładając do kieszeni maleńkie, błyskające odłamki.

– Północek jest cały w kłaczkach zimowego nieba – zachichotała Hania.

– Co za świetna burza – westchnął Ferdek – ale kim w gruncie rzeczy była dziewczynka na niebie?

– I dlaczego słyszeliśmy śpiew ptaków? – zastanawiała się Hania, wyjmując piórko, które utknęło Natowi za uchem.

– Czy dziewczynka na niebie to może być nasza tajemnica? – poprosiła żarliwie Liza.

Dzieci z uciechą pokiwały głowami. Nie ma bowiem nic bardziej ekscytującego niż wspólna tajemnica.

Lokatorzy Bardzo Wysokiego Bloku przybiegli pomóc rozplątać burzowitkę.

– Nie widzieliśmy tak porządnej burzy od co najmniej pięciu lat! – stwierdziła wesoło Eliza Caraham. Eliza była najstarszą lokatorką Bardzo Wysokiego Bloku i pamiętała wszystko.

– Niebo nie tętniło tak od nocy Straszliwej Burzy – przyznała jej rację Ciocia-Babcia Hani, Sasia.

Wszyscy łącznie z Hanią się uśmiechnęli. Dokładnie wiedziała, dlaczego Straszliwa Burza była wyjątkowa, i uwielbiała słuchać tej historii.

_Koniec wersji demonstracyjnej._
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij