-
nowość
-
promocja
Heraklia Płaro i Arnold Lupę. Tajemnica latającego spodka - ebook
Heraklia Płaro i Arnold Lupę. Tajemnica latającego spodka - ebook
Przed Wami najnowsza część przygód Heraklii Płaro i Arnolda Lupę!
Znane Wam doskonale ze Skarbu Titanica, Wakacyjnej Szkoły Detektywów oraz Wyższej Szkoły Detektywów kuzynostwo musi zmierzyć się z…inwazją Obcych.
Kim są Obcy? Czy to ludzie tacy sami, jak my? Czy warto ich witać? A może należy ich przegnać? Lupę pragnie jedynie wypocząć nad Bałtykiem, ale latający spodek, który wylądował w okolicy, bardzo mu w tym przeszkadza. Dla Płaro natomiast, jak zawsze, najważniejsze jest zbadanie wszystkich tropów i rozwiązanie zagadki.
Z całą pewnością będzie to kosmiczna przygoda!
Jeśli niestraszne są Wam: piach w butach, zaszyfrowane wiadomości i spadające na plażę fluorescencyjne elementy niezidentyfikowanego (jeszcze!) obiektu latającego, to dołączcie do detektywistycznego duetu i pomóżcie mu odkryć kolejną tajemnicę!
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8441-405-7 |
| Rozmiar pliku: | 6,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Trudne początki
Początki czasem są trudne. A zawsze są niepewne. Pierwszy kęs nieznanego dania, którego smaku w ogóle się nie spodziewamy, może być łagodny, lecz w drugim trafiamy na przeraźliwie ostrą papryczkę chili. Pierwsze zdania książek mogą wciągać, ale nie wiadomo, dokąd zaprowadzą. Również pierwszy dzień pobytu w nowym miejscu bywa pełny domysłów. Kolejne dni to zagadka. Co się wydarzy?
Arnold Lupę stawia ogromną walizkę w holu niewielkiego hotelu. Rozgląda się po przestronnym, pustym wnętrzu. Towarzysząca mu Heraklia Płaro podchodzi do recepcji. Siedzi w niej niski, pucołowaty mężczyzna z ogromnym wąsem. Na piersi ma plakietkę, na której napisano: WŁADYSŁAW WESOŁEK, WŁAŚCICIEL.
– Dzień dobry panu – wita się Heraklia.
– Dzieńdoberek – rzuca zmęczony taszczeniem bagażu Arnold.
– Mamy zarezerwowany pokój.
Pan Wesołek zerka na nich ponuro i zmusza się do uśmiechu. Widać, że jest bardzo smutny.
– Ach tak – szepcze. – Oczywiście. Jak miło was widzieć, moi drodzy. Zapraszam.
Heraklia dostrzega, że na ścianie wiszą niemal wszystkie komplety kluczy.
– Zdaje się, że rezerwacja nie była potrzebna – zauważa.
– Niestety, odkąd w Wywczasowie otwarto Park Rozrywki i Zabaw Wodnych, Wakacjowo przeżywa kryzys. – Pan Wesołek wzdycha. – Jesteście moimi drugimi gośćmi w tym miesiącu. Tym bardziej mam nadzieję, że spodoba wam się pobyt w moim hoteliku.
– Na pewno!
Heraklia odbiera klucz do pokoju z widokiem na morze i kieruje się ku windzie.
– Chodź, Arnoldzie. Dzisiaj się wyśpimy, a od rana zwiedzamy!
– Chyba byczymy się na plaży – prostuje Lupę.
Jest już późno, podróż pociągiem z Enigmowa zajęła Heraklii i Arnoldowi prawie pięć godzin. Musieli jeszcze przejść kawał na piechotę. O wakacjach marzyli od dawna, lecz na razie sama droga potwornie ich wymęczyła. O tak, początki bywają trudne i niepewne.
Heraklia Płaro i Arnold Lupę są kuzynostwem. Rozumieją się doskonale. Dziewczynka jest potomkinią słynnego detektywa, a chłopiec praprawnukiem dżentelmena złodzieja. Oboje mają szlachetne serca i pasję do rozwiązywania zagadek.
Kiedy drzwi windy się otwierają, pojawia się w nich wysoki mężczyzna w dżinsach oraz swetrze. Obrzuca dzieci krzywym spojrzeniem, po czym wychodzi. To pewnie ów pierwszy (i jedyny poza nimi) gość hotelu.
– Sweter? W taki upał? – Arnold dziwi się, gdy z Heraklią ruszają windą na górę. – Ugotowałbym się.
– Niektórym zawsze jest zimno.
– Ale żeby aż tak?
– Mhm…
Heraklia jest zbyt zmęczona, by drążyć temat. Kiedy wchodzą do pokoju, od razu włącza klimatyzację i rozsuwa zasłony. Po rozpakowaniu bagaży wychodzi na balkon.
– Widok musi być piękny! Rano wszystko będzie wspaniale.
Rzeczywiście ciemna przestrzeń przed nimi to na pewno Bałtyk. Słychać szum morza i plusk fal obmywających plażę. Zapadła już całkowita noc. Wtem dziewczynka coś dostrzega. Rozentuzjazmowana unosi dłoń i wskazuje na horyzont.
– Patrz! – krzyczy. – Widzisz to?!
Arnold mruży oczy i z niedowierzaniem kręci głową.
– O, mamusiu! Nie wierzę własnym oczom!
_Dalsza część w wersji pełnej_