-
promocja
Historia Sycylii. Od początków do naszych czasów - ebook
Historia Sycylii. Od początków do naszych czasów - ebook
Autor, francuski historyk, wykładowca Uniwersytetu w Rouen, członek École Française de Rome, specjalista od historii Włoch XIX i XX wieku, autor m.in. biografii Giuseppe Mazziniego, napisał opowieść historyczną o Sycylii z werwą i wyczuciem, a jednocześnie z dbałością o staranne oddanie specyfiki tego miejsca, stanowiącego naturalny pomost między Europą a Afryką. Jej znaczenie strategiczne powodowało, że zainteresowane były nią wszystkie siły polityczne, aktywne w tym regionie. Kolonizowali ją przybysze z Grecji, Bliskiego Wschodu, Bałkanów i Italii. Po długim okresie dominacji rzymskiej Sycylia przechodziła kolejno w ręce Bizantyńczyków, Arabów, Normanów, Szwabów, Andegawenów i Aragończyków. W efekcie stawała się częścią różnych kręgów cywilizacji: greckiej, łacińskiej, bizantyńskiej, muzułmańskiej, wreszcie ponownie łacińskiej. Autor wykorzystuje wyniki najnowszych badań i obala wiele stereotypów. Stara się nie tylko prezentować wydarzenia, ale także je tłumaczyć. Omawiane zjawiska przedstawia w sposób atrakcyjny, wplatając w narrację anegdoty i umiejętnie dobrane cytaty ze źródeł i literatury.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
SPIS TREśCI
Przedmowa........................................................................................................................ 9
Rozdział I. Od Trinakrii do Sycylii (XIV–VIII wiek p.n.e.)........................................... 15
Rozdział II. Kolonizacja grecka (VIII–V wiek p.n.e.) .................................................... 25
Rozdział III. Pierwszy wiek tyranii. Od Gelona do Dionizjusza Starszego
(491–405 p.n.e.) .............................................................................................................. 35
Rozdział IV. Odnowa i upadek tyranii. Od Dionizjusza Starszego do Agatoklesa
(405–289 p.n.e.) .............................................................................................................. 46
Rozdział V. Między Kartaginą a Rzymem (289–210 p.n.e.) .......................................... 56
Rozdział VI. Sycylia, spichlerz republiki rzymskiej (210–44 p.n.e.) ............................. 67
Rozdział VII. Między dekadencją a tożsamością: Sycylia w czasach wczesnego
cesarstwa ......................................................................................................................... 80
Rozdział VIII. Sycylia w IV–V wieku: czas odnowy ..................................................... 90
Rozdział IX. Sycylia bizantyńska (533–827) ................................................................. 99
Rozdział X. Sycylia muzułmańska (827–1061).............................................................111
Rozdział XI. Sycylia normańska (1061–1194) ............................................................. 126
Rozdział XII. Sycylia za Fryderyka II (1194–1250)..................................................... 147
Rozdział XIII. Nieszpory sycylijskie (1250–1302) ...................................................... 167
Rozdział XIV. Sycylia aragońska: późne średniowiecze (1302–1516) ........................ 179
Rozdział XV. Sycylia w czasach nowożytnych (1516–1713)....................................... 193
Rozdział XVI. Sycylia w epoce oświecenia (1700–1816)............................................ 214
Rozdział XVII. Z Neapolu do Włoch: Królestwo Obojga Sycylii (1816–1861) .......... 238
Rozdział XVIII. Sycylia w dobie włoskiej od 1861 do 1915 roku ............................... 263
Rozdział XIX. Sycylia w latach 1915–1943: wyspa w czarnej koszuli? ...................... 298
Rozdział XX. Trudna modernizacja: Sycylia od 1943 roku do naszych czasów.......... 323
Przypisy......................................................................................................................... 355
Bibliografia ................................................................................................................... 382
Spis ilustracji................................................................................................................. 391
Indeks osób ................................................................................................................... 394
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8196-995-6 |
| Rozmiar pliku: | 2,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wielu Francuzów, tak licznie odwiedzających Sycylię, zna ją, a zarazem jej nie zna. Znają jej urok, ale nie historię, nie tyle z niewiedzy, lecz dlatego, że zniekształca ją wiele filtrów.
Pierwszy filtr składa się z szeregu uproszczeń, banałów i uprzedzeń o charakterze pseudoantropologicznym: jasnowłosi Sycylijczycy o niebieskich oczach jakoby odziedziczyli te cechy po swoich normańskich przodkach; zamiłowania kulinarne wyspiarzy rzekomo są spadkiem w linii prostej po Arabach; skłonność do dzielenia włosa na czworo w kwestiach prawnych byłaby owocem wpływów bizantyńskich; umiłowanie przepychu i fascynacja śmiercią, której namiastką ma być sjesta, odzwierciedlają hiszpańskie dziedzictwo…
Mówiąc o kraju Giuseppe Pitrègo (1841–1916), który w 1910 roku objął pierwszą uniwersytecką katedrę psychologii „ludowej” , należy pamiętać, że antropologia i genetyka populacyjna to dyscypliny naukowe o rygorystycznych metodologiach, w których nie ma miejsca na improwizację. Badanie folkloru, zwyczajów, tradycji i dialektów nie jest przedmiotem tej książki. To fascynujące tematy, ale nie mam kompetencji, aby się nimi zajmować. Natomiast poczuwam się do obowiązku uwolnienia od wynikających z powierzchownego podejścia do antropologii uogólnień, banałów i uprzedzeń zniekształcających historię Sycylii, a nawet uniemożliwiających jej zrozumienie. Dane „antropologizujące”, których niewielką próbkę zamieszczam, nie tylko są nieweryfikowalne, ale utrwalają taką wersję historii wyspy, którą można streścić jako nieprzerwany ciąg kolejnych dominacji. Tej tezy bronił już Tommaso Fazello (1498–1570), pierwszy historyk Sycylii, a jego dzieło De rebus siculis opublikowane w 1558 roku naznaczyło historiografię sycylijską na prawie cztery stulecia¹. We Francji interpretację tę spopularyzował Voltaire w Siècle de Louis XIV (Wiek Ludwika XIV), gdzie znajdujemy taki kategoryczny osąd:
Sycylia od czasów tyranów Syrakuz, pod którymi przynajmniej trochę liczyła się w świecie, zawsze była podbijana przez cudzoziemców, zniewolona kolejno przez Rzymian, Wandalów, Arabów, Normanów, papieskich wasali, Francuzów, Niemców, Hiszpanów; nienawidziła niemal wszystkich swoich panów, buntowała się przeciwko nim, nie podejmując żadnych rzeczywistych wysiłków godnych wolności i ustawicznie podżegając do buntów, aby jedne łańcuchy zmienić na inne².
Ta wizja losu Sycylii jako „długiej historii ucisku i żałoby”³, upodabniającej wyspę do „palimpsestu”⁴ cywilizacji greckiej, rzymskiej, arabskiej, bizantyńskiej, normańskiej, szwabskiej, aragońskiej, hiszpańskiej, burbońskiej i wreszcie włoskiej, przed czterdziestu laty została radykalnie zakwestionowana przez historyków, w tym samym czasie, gdy uwznioślili ją pisarze sycylijscy, zwłaszcza dwaj najsłynniejsi: Giuseppe Tomasi di Lampedusa (1896–1957) i Leonardo Sciascia (1921–1989).
Powtarzane wielokrotnie formuły: „zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło” (Lampedusa) i „Sycylia jako metafora współczesnego świata” (Sciascia) utrudniają historyczne zrozumienie dziejów Sycylii. Niech będzie jasne: mam ogromny podziw dla powieści Tomasiego di Lampedusy i twórczości Sciascii, do której od czasu obrony pracy dyplomowej w 1991 roku stale powracam⁵. Ale żeby zrozumieć historię Sycylii, trzeba także uwolnić się od tekstów tych dwóch wielkich powieściopisarzy XX wieku.
Leonardo Sciascia jest autorem, który najbardziej sugestywnie ujmuje temat sicilitudine, by użyć terminu ukutego przez innego sycylijskiego pisarza, Natalego Tedesca (urodzonego w 1931 roku). Mędrzec z Racalmuto rozumie przez to mentalność Sycylijczyków „ukształtowaną przez szczególne zawirowania historii i specyfikę instytucji”⁶. Odrzuca ideę, jakoby istniała odrębna sycylijska natura ludzka, jednak sicilitudine – albo sycylienacja – to charakter wykuty w bardzo odległej historii i przekraczający wszystkie epoki. Niepewność, kluczowy element sicilitudine, jest dla Sciascii „dominantą historii Sycylii, gdyż strach «historyczny» stał się strachem «egzystencjalnym» i przejawia się w skłonności do izolacji, separacji jednostek, grup, społeczności i całego regionu”⁷. Zdaniem autora Rady egipskiej wszystko dzieje się tak, jak gdyby Sycylijczyków od zawsze warunkowała niepewność, którą umieli wyolbrzymiać, aby lepiej ją okiełznać, sławiąc swoją odrębność. Ostatecznie Sycylia wymyka się historii.
Sciascia żywi przekonanie, że „tworzywem i obiektem kultury sycylijskiej zawsze była sama Sycylia”⁸, ale zgłębienie sycylijskości pozwala dotrzeć do tego, co uniwersalne. Tematem dzieł tego wielkiego wielbiciela Voltaire’a nie jest Sycylia, a tym bardziej mafia, ale – zgodnie z wielką tradycją pisarzy sycylijskich – relacja między moralnością a władzą. Sycylia jest pomyślana jako metafora świata, ponieważ na jej przykładzie można szczególnie dobrze zrozumieć problem władzy, jako że lud sycylijski bardziej niż jakikolwiek inny naród europejski musiał znosić różne formy dominacji. Obywatelski i intelektualny projekt Sciascii nie ma na celu odnowienia historii Sycylii, a jego dbałość w badaniu i rozbrajaniu mechanizmów władzy prowadzi go do akceptacji kilku kwestii ideologii sycylienacji: Sycylia to kraina wymykająca się historii, nigdy nie zaznała transformacji, ale miała „obezwładniające doświadczenia, które nie wzbudzały buntu ani rewolucji”⁹; Sycylijczycy nie są zdolni przejąć kontroli nad swoim losem i ulegają historii innych, a nieliczne jednostki, które odmawiają podporządkowania się, zostają bezlitośnie zniszczone¹⁰. Jego zdaniem dopiero studia nad sycylienacją pozwalają zrozumieć historię wyspy, ale czy nie jest to równoznaczne z jej zaprzeczaniem lub uznaniem, że się powtarza?¹¹ A zatem Sciascia ukazuje swym licznym czytelnikom na całym świecie obraz rodzinnej ziemi jako miejsca niehistorycznego, a przynajmniej mającego historię „trudną, szczególną, odmienną”¹².
Warto zauważyć, że to podwójne postrzeganie Sycylii, jako ekspresji władzy i jako osobliwej przestrzeni wyrwanej z historii, można odnaleźć w kinie. W optyce neorealizmu i Francesca Rosiego Sycylia jest „teatrem przemocy i niesprawiedliwości, porażki i umartwienia, ale także krytycznej analizy i obywatelskiego wypowiedzenia posłuszeństwa”, natomiast sfilmowana przez Rosselliniego w Stromboli, ziemi Boga i przez Antonioniego w Przygodzie jest „miejscem gdzieś, poza czasem i przestrzenią, niczym metafizyczny zawrót głowy”¹³.
Sycylia jako arena „trudnej, szczególnej, odmiennej” historii równie często znajduje wyraz w asymilacji wyspy i mafii. Być może czytelnik będzie zaskoczony, gdy zauważy, że mafię omawiam dopiero w osiemnastym rozdziale książki, która liczy ich dwadzieścia. To proste: przed zjednoczeniem Włoch mafia nie istniała, a od tego czasu odgrywa w historii wyspy ważną rolę, której jednak nie należy wyolbrzymiać ani lekceważyć.
Bardziej niż sycylienacja opisywana przez artystów przeszkodę w zrozumieniu wczorajszej i dzisiejszej Sycylii stanowi zdegradowanie jej do szeregu stereotypów i pochopnych uproszczeń. Paradoksalnie to skrupulatne i krytyczne studia nad wielkimi pisarzami należą do najlepszych odtrutek na opaczne interpretacje, których ofiarą pada niekiedy ich twórczość. Przypadek Lamparta jest emblematyczny. Nie waham się stwierdzić, że podsumowywanie tej wspaniałej powieści formułą „zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło” nie ma sensu. Taką strategię rzeczywiście obiera Tankred Falconieri: przyłączyć się do Garibaldiego, a następnie poprzeć Wiktora Emanuela II, aby zachować, a raczej w jego przypadku przywrócić blask herbowi Falconierich. Podobnie jak Consalvo Uzeda di Fracalanza w powieści Wicekrólowie (I Viceré), arcydziele Federica De Roberto, Tankred pragnący utrzymać swoją pozycję wykazuje zadziwiającą zdolność przystosowywania się: „Jeśli nas tam nie będzie, oni ogłoszą republikę. Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak jak jest, wszystko musi się zmienić. Rozumiesz?”¹⁴ – pyta bez ogródek młody karierowicz swego wuja, księcia, który się właśnie goli.
Wszyscy Francuzi pamiętają drapieżną urodę Alaina Delona, która podbije serce Claudii Cardinale, ale nieliczni zdają sobie sprawę, że dalsze losy Tankreda Falconieriego to zapadanie się w przeciętność: robi niezbyt błyskotliwą karierę w korpusie dyplomatycznym nowej władzy, a jego miłość do Angeliki, na początku tak wielką, bardzo szybko skalają wzajemne oszustwa: „Te dni stanowiły wstęp do ich małżeństwa, nieudanego zresztą także pod względem erotycznym”¹⁵. Głównym bohaterem książki nie jest Tankred, ale książę, jego wątpliwości i gorzkie rozmyślania. Ostrożna nadzieja, że „w gruncie rzeczy będzie to tylko niedostrzegalna zamiana klas”¹⁶, ustępuje miejsca konstatacji „niewidzialnego upadku jego prestiżu” w obliczu „zawrotnego tempa historii”¹⁷. Ukojenie przynosi mu jedynie medytacja nad naturą, dając złudzenie stałości biegu rzeczy: „las był równie dziki i aromatyczny jak niegdyś, gdy błądzili po nim Fenicjanie, Dorowie i Jończycy, którzy lądowali na Sycylii, tej Ameryce starożytności”¹⁸. Poczucie „historii jakby skamieniałej w naturze”, jak to pięknie ujął historyk Giuseppe Giarrizzo, znajduje gwałtowne ujście w rozważaniach, jakimi książę dzieli się z Chevalleyem, wysłańcem z Turynu, który prosi go, aby zgodził się zostać senatorem nowego królestwa:
Wobec tego, proszę księcia, dlaczego nie przyjąć tej godności?
– Proszę mnie cierpliwie wysłuchać, panie Chevalley, zaraz wszystko wyjaśnię; my, Sycylijczycy, przywykliśmy od dawien dawna do hegemonii władców, którzy byli innego niż my wyznania, nie rozumieli naszego języka; przywykliśmy dzielić włos na cztery części. Gdybyśmy przyjęli inną postawę, nie byłoby dla nas ratunku wobec bizantyjskich poborców, berberyjskich emirów, wicekrólów hiszpańskich. To musiało wyryć swoje piętno i tacy już jesteśmy. Powiedziałem: wyrażam swoją aprobatę, ale nie zgłaszam czynnego udziału. Od sześciu miesięcy, od chwili, gdy wasz Garibaldi wylądował w Marsala, wprowadzono zbyt wiele zmian, nie pytając nas o zgodę, by można żądać teraz od przedstawiciela dawnej klasy rządzących udoskonalania ich i wprowadzania w życie. Nie chcę obecnie dyskutować nad tym, czy to, co zrobiono, było złe czy dobre; osobiście uważam, że wiele było złego, ale chcę powiedzieć panu w tej chwili coś, co zrozumie pan dopiero po rocznym pobycie wśród nas. Na Sycylii nie ma znaczenia, czy robi się źle, czy dobrze: grzech, którego my, Sycylijczycy, nie wybaczamy nigdy, to po prostu to, że się w ogóle coś robi. Jesteśmy starzy, panie Chevalley, bardzo starzy. Co najmniej od dwudziestu pięciu wieków nosimy na barkach ciężar obcych nam cywilizacji. Wszystkie one pochodziły z zewnątrz, żadna nie była przez nas poczęta, żadnej nie daliśmy własnej nazwy; jesteśmy biali, jak pan, jak królowa angielska, a jednak od dwóch tysięcy pięciuset lat jesteśmy kolonią. Nie mówię tego po to, żeby się skarżyć, to nasza wada. Ale jesteśmy zmęczeni, wyczerpani.
Chevalley był wyraźnie zmieszany.
– Teraz w każdym razie to się skończyło, teraz Sycylia nie jest podbitą ziemią, lecz wolną częścią wolnego państwa.
– Intencje są dobre, panie Chevalley, ale spóźnione; zresztą już panu powiedziałem, że to głównie nasza wina. Wspomniał pan przed chwilą o młodej Sycylii, która staje wobec cudów nowoczesnego świata; co do mnie, to widzę raczej stuletnią staruszkę, którą zawieziono powozem na Wszechświatową Wystawę do Londynu; staruszkę, która nic nie rozumie, kpi sobie ze wszystkiego, z hut w Sheffield, z przędzalni w Manchesterze, i marzy tylko o tym, by znów drzemać z otwartymi ustami, z których cieknie ślina, na własnym łóżku, pod którym stoi nocnik
Sen, drogi panie Chevalley, sen jest tym, czego chcą Sycylijczycy, i będą zawsze nienawidzić ludzi, którzy zechcą ich zbudzić . Ta gwałtowność krajobrazu, to okrucieństwo klimatu, to nieustanne naprężenie w przyrodzie, te zabytki przeszłości, wspaniałe i niezrozumiałe dla Sycylijczyka, bo nie przez niego zbudowane, które otaczają nas niczym przepiękne nieme duchy, te wszystkie rządy lądujące na Sycylii z bronią w ręku, przybywające nie wiadomo skąd, znajdujące od razu swoich zauszników, szybko znienawidzone i zawsze enigmatyczne, które wypowiadały się wyłącznie poprzez zagadkowe dla nas dzieła sztuki i gorliwie ściągały pieniądze wydawane potem gdzie indziej; to wszystko ukształtowało nasz charakter napiętnowany nie tylko przekleństwem klimatu tej wyspy, ale również ciosami obcej ręki¹⁹.
Ta długa tyrada jest najpiękniejszym i najsłynniejszym manifestem sycylijskości, jaki kiedykolwiek napisano. Zasadniczy motyw tej ideologii to w istocie przeniesienie odpowiedzialności za wyzysk i nędzę poza wyspę, „poprzez przeciwstawienie uciskających cudzoziemców Sycylijczykom, biednym właśnie dlatego, że są uciskani”²⁰. Czytając ten fragment, rozumiemy, że mit ponadczasowej Sycylii został zaszczepiony na innym, jeszcze bardziej żywotnym micie Sycylii, nadal feudualnej. Wyspa jest dziś bardzo często przedstawiana jako par excellence latyfundium we władaniu wielkiego pana, który upaja się przyjęciami w swoim pałacu w Palermo, a zarządzanie ziemią powierza żądnemu zysku gabellotto²¹, bez umiaru wyzyskującemu dniówkowych robotników. Historyczną tożsamość Sycylii można zatem odnaleźć w pierwotnych i trwałych cechach wiejskiej, barbarzyńskiej i zacofanej cywilizacji, z jej nędznymi wieśniakami i rentierską szlachtą, bezczynną i gustującą w hiszpańskim przepychu. Zjednoczenie Włoch miało zmienić wszystko, tak aby w tym niepodlegającym zmianom społeczeństwie nic się nie zmieniło. Ten „lamparci” topos, jak ironicznie nazywa go Giuseppe Giarrizzo, zakorzenił się tak głęboko, że na długi czas stał się rzeczywistością historyczną – niepodważalną, ponieważ niepodlegającą dyskusji. I tak angielski historyk Denis Mack Smith na uzasadnienie tezy o odrębności historii Sycylii przytacza na początku swej A History of Sicily (1968) cytat z rozmowy księcia z Chevalleyem²².
Podobnie jak w historii całego Mezzogiorna, zachodzi tu mechanizm nakładania się Sycylii wyobrażonej na Sycylię realną²³. Jednak w ciągu ostatnich trzydziestu lat historycy zrozumieli, że należy badać historię Sycylii, uwalniając ją od matrycy ideologii sycylienacji. Polemiki są nadal żywe²⁴, ale historiograficzna odnowa odniosła sukces, pokazując, że Sycylia nie jest wyspą nieporuszoną, statyczną i bezwładną, zmiażdżoną przez determinizm geograficzny lub psychologiczny. Jak pisze Maurice Aymard: „Ociężałość struktur nigdy nie skazała Sycylii na bezruch. Cykle gospodarcze i demograficzne dobitnie wskazują, że Sycylia od dawna jest zintegrowana z gospodarką międzynarodową ”²⁵.
Po usunięciu filtrów antropologicznych, literackich i geograficznych można wreszcie pisać historię Sycylii. Wielka śródziemnomorska wyspa nie ma odrębnej historii, lecz w pełni przynależy do historii wielkich cywilizacji, które ukształtowały Europę, od greckiej koine po Unię Europejską, poprzez świat rzymski, następnie bizantyński, muzułmańską ummę, feudalną Europę, Królestwo Aragonii, potem Hiszpanii, państwo Burbonów i wreszcie włoskie państwo narodowe. W zależności od epoki Sycylia jest sercem, aktywną granicą lub zaniedbanymi peryferiami jednego z tych wielkich obszarów cywilizacyjnych. Na przestrzeni wieków bywa protagonistką lub odgrywa rolę pasywną i drugorzędną. Dlatego w mej książce brak nici przewodniej, ponieważ oznaczałaby akceptację jednej z form determinizmu, które demaskuję w niniejszej przedmowie. Co więcej, czy możemy sobie rzeczywiście wyobrazić trwałość na przestrzeni prawie trzech tysiącleci, od protohistorii do końca pierwszej dekady XXI wieku?
Z drugiej strony każdy z dwudziestu rozdziałów koncentruje się na konkretnym problemie, który jest jego nicią przewodnią. A zatem książkę można czytać na dwa sposoby: rozdział po rozdziale lub wybierając pewien okres. Mam nadzieję, że moja Historia Sycylii może się stać vademecum podróżnika odwiedzającego tę wielką wyspę w sercu Morza Śródziemnego.
Na koniec kilka wyjaśnień: niniejsza książka jest historią Sycylii, a nie studium różnych miast sycylijskich, z których każde rozwijało się w specyficzny sposób, ani badaniem Sycylijczyków, co wymagałoby poszerzenia jej zasięgu przestrzennego poprzez analizowanie licznych społeczności Sycylijczyków żyjących poza wyspą oraz podejścia antropologicznego, a nie leży ono w mych kompetencjach.
I wreszcie, nie bez emocji zabarwionych obawą i szacunkiem podejmuję się napisania historii Sycylii, w której badanie decydujący wkład wniosło kilku francuskich historyków: Michel Gras w przypadku Sycylii epoki archaicznej, Georges Vallet odnośnie do greckiej Sycylii, Henri Bresc i Jean-Marie Martin badający Sycylię średniowieczną, Maurice Aymard epokę nowożytną, a Marie-Anne Matard Bonucci czasy faszyzmu i mafii.
Villiers-Charlemagne, 3 października 2009ROZDZIAŁ I
OD TRINAKRII DO SYCYLII (XIV–VIII WIEK P.N.E.)
Opiszę teraz pierwotne zaludnienie wyspy i ludy, które tam osiadły. Najdawniejszymi mieszkańcami pewnej jej części mieli być Cyklopi i Lajstrygonowie, o których nic powiedzieć nie mogę: ani o ich pochodzeniu, ani skąd przybyli, ani dokąd poszli. Niech więc wystarczy to, co mówią poeci, i to, co każdy o nich sądzi. Zdaje się, że pierwsi po nich przybyli na wyspę Sykanowie, a według tego, co sami utrzymują, mieli tam mieszkać jeszcze przed Cyklopami i Lajstrygonami, jako autochtoni. W rzeczywistości tak jednak nie było. Sykanowie są Iberyjczykami, którzy musieli uciekać znad rzeki Sykanos w Iberii pod naciskiem Ligijczyków. Sykanowie nadali wyspie, która przedtem nazywała się Trynakria, nazwę Sykanii; mieszkają oni jeszcze i teraz w zachodniej części wyspy. Kiedy Troja została zdobyta, niektórzy Trojanie, uciekłszy przed Achajami, przybyli na łodziach na Sycylię i osiedli w sąsiedztwie Sykanów. Wszyscy oni przyjęli nazwę Elimów; ich miasta to Eryks i Egesta (Segesta). Obok nich zamieszkali niektórzy Fokejczycy spod Troi, zapędzeni najpierw burzą do Libii, a stamtąd na Sycylię. Sykulowie zaś, mieszkający pierwotnie w Italii, przybyli stamtąd na Sycylię, uciekając przed Opikami. Prawdopodobnie, jak wieść niesie, przepłynęli oni cieśninę na łodziach, skorzystawszy z pomyślnych wiatrów, a może też w inny jakiś sposób. Jeszcze i teraz Sykulowie siedzą w Italii: kraj ten otrzymał nazwę Italii od jakiegoś króla Sykulów imieniem Italos. Przybywszy z wielkim wojskiem na Sycylię i pokonawszy w bitwie Sykanów, Sykulowie zepchnęli ich na południe i zachód wyspy, nadając jej zamiast Sykanii nazwę Sycylii. Opanowali najlepsze jej tereny, przybywszy tam mniej więcej na trzysta lat przed zjawieniem się Hellenów, jeszcze i teraz zamieszkują środkową i północną część wyspy. Przylądki i sąsiednie wysepki zajęli Fenicjanie, aby prowadzić handel z Sykulami. Kiedy zaś coraz więcej Hellenów zaczęło napływać tam drogą morską, opuścili większą część swych osiedli, wycofali się do Motie, Soloejs i Panormos i zamieszkali w pobliżu Elimów. Tam czuli się pewnie ze względu na przymierze łączące ich z Elimami oraz niewielką odległość od Kartaginy. Tacy to barbarzyńcy osiedlili się na Sycylii¹.
Powyższy ustęp z VI księgi Wojny peloponeskiej autorstwa Tukidydesa (460–395 p.n.e.) jest najstarszym opisem historii Sycylii, od jej początków po kolonizację grecką. Z tego też powodu zasługuje, aby pojawić się na początku naszej Historii Sycylii. Dlaczego dokument napisany w V wieku p.n.e. jest tak wysoko ceniony?
Przede wszystkim z racji powagi jego autora. O ile Herodot (około 485–425 p.n.e.) „prowadzi badania (historié) i zbiera opowieści i tradycje niczym etnograf, Tukidydes stara się rekonstruować fakty, ich następstwo i logikę, jak dzisiejszy historyk”². Ze względu na to Wojna peloponeska jest pierwszym poważnym naukowym dziełem historycznym.
W przytoczonym fragmencie ateński historyk prowadzi wywód, posiłkując się dwiema metodami: filologiczną i chronologiczną. Z jednej strony stara się unaocznić korelacje pomiędzy toponimami a nazwami własnymi, z drugiej zaś uporządkować zdarzenia w ich następstwie czasowym – jedna migracja następuje po drugiej – i datować je względem wspólnego punktu odniesienia, jakim jest dla niego naturalnie wojna trojańska³.
Tukidydes pragnie pokazać Ateńczykom znaczenie Sycylii, o której wiedzą niewiele, gdy tymczasem staje się ona kluczowym problemem w wojnie peloponeskiej⁴. Czy jego wizja jest ważna jedynie dla zrozumienia, jak Grek⁵ z V wieku p.n.e. postrzegał sycylijskie realia?⁶ To zbyt daleko posunięta ostrożność. Skonfrontowany z innymi świadectwami pisanymi, z językoznawstwem historycznym, a zwłaszcza archeologią, dokument ten okazuje się cennym źródłem wiedzy o prehistorii i protohistorii Sycylii. Byłoby naiwnością żywić nadzieję, że odkrycia archeologiczne potwierdzą lub całkowicie obalą tezy Tukidydesa. Należy raczej dążyć do ustalenia twardych faktów, co stara się czynić archeologia, i podejmować próby formułowania hipotez mających oparcie w materiale dowodowym.
TRINAKRIA
Według ateńskiego historyka pierwszymi ludźmi na Sycylii byli Lajstrygonowie i Cyklopi. Nie przywiązujmy zbyt dużej wagi do tej poetyckiej hipotezy, która ma za zadanie osadzić słowa Tukidydesa w tradycji homeryckiej. Grecki historyk dodaje również ostrożne sformułowanie „mówi się” i twierdzi, że nic o tych ludach nie wie, starając się nie łączyć legendy z tym, co uważa za początek prawdziwej historii wyspy, czyli z przybyciem Sykanów. Co wiemy o osadnictwie na Sycylii przed XIII wiekiem p.n.e.?
Pismo, wynalezione trzy tysiące lat przed naszą erą w Azji Mniejszej, pojawiło się na wyspie za sprawą greckich kolonistów w VIII wieku p.n.e. i nie ma żadnego źródła pisanego z poprzednich stuleci. Natomiast późniejsze dokumenty bardzo lakonicznie wspominają o początkach Sycylii. Musimy zatem odwołać się do archeologii.
Pierwszym archeologiem, który zaproponował periodyzację prehistorii Sycylii, był Paolo Orsi (1859–1935), dyrektor generalny do spraw starożytności Syrakuz. Wykopaliska, jakie prowadził w rejonie Syrakuz i Mesyny, pozwoliły mu ustalić chronologię, która wciąż inspiruje specjalistów. Prace tego pioniera znalazły kontynuatorów i dziś możemy stosunkowo dokładnie odtworzyć prehistorię Sycylii od paleolitu do okresu protohistorycznego.
Najstarsze odkryte do tej pory ślady obecności człowieka na Sycylii znajdują się na wysepce Levanzo, leżącej u brzegu w pobliżu Trapani, oraz w jaskiniach Addaura na górze Pellegrino wznoszącej się nad Palermo. Te pozostałości po ludach żyjących ze zbieractwa, rybołówstwa i myślistwa pochodzą z IV tysiąclecia p.n.e., schyłkowego okresu górnego paleolitu. Malowidła z Addaury, przypominające te, które odkryto w jaskini Altamira w hiszpańskich Pirenejach, przedstawiają sceny polowań, a według innych interpretacji – postacie ludzkie w tańcu rytualnym.
Od neolitu do epoki brązu, czyli między 6000 a 2000 rokiem p.n.e., na Sycylii występowały kultury obecne na rozległym terytorium rozciągającym się od Bałkanów po Francję. Najstarsze świadectwa archeologiczne z długiego okresu prehistorii – pozostałości odnalezione w Stentinello, na wschodnim wybrzeżu na południe od Syrakuz, na wyspie Pantelleria oraz na Wyspach Liparyjskich – świadczą o tym, że w nadmorskich osadach zamieszkiwała w chatach ludność obeznana z obróbką kamienia, zwłaszcza obsydianu, który obficie występuje na wyspie Lipari. Twardość tej skały wulkanicznej, a zarazem jej podatność na cięcie sprawiły, że stała się ważnym przedmiotem wymiany na rozległym obszarze Śródziemnomorza.
Skąd pochodzą ci ludzie? Pierwsi mieszkańcy Pantellerii mają prawdopodobnie afrykańskie korzenie, jednak najczęściej przyjmuje się hipotezę o pochodzeniu ze Wschodu, a ściślej – Bliskiego Wchodu. Ludy te, migrując, miałyby dotrzeć na Sycylię po przemierzeniu Bałkanów i całego Półwyspu Apenińskiego, aż po Cieśninę Mesyńską. Okres eneolitu, od właściwego neolitu do epoki brązu, charakteryzujący się bardziej wyszukaną obróbką kamienia i metalu oraz upowszechnieniem uprawy roli, wydaje się na Sycylii mniej wyraźny niż gdzie indziej w Europie, ponieważ przetrwały tu wioski założone w neolicie.
Kontakty Sycylii z cywilizacjami wschodniej części Morza Śródziemnego są poświadczone od VII tysiąclecia p.n.e., ale nasiliły się w drugiej połowie II tysiąclecia p.n.e., na co wskazują odkrycia archeologiczne dokonane w Thapsos na północ od Syrakuz. Nawet najbardziej ostrożni historycy i archeologowie zgadzają się, że wymiana między światem egejskim a Sycylią ma bardzo długą tradycję; szczególnie intensywne relacje przypadały na okres między XIII a IX wiekiem p.n.e. W tym czasie Sycylia nadal była Trinakrią, wyspą Trójrożną lub wyspą Tridentu, to miano pojawia się w Odysei. Dzięki poezji Homera Sycylia jako Trinakria zajmuje miejsce w kulturowym dziedzictwie ludzkości. Zanim prześledzimy przemianę Trinakrii w Sykanię, a następnie Sycylię, zatrzymajmy się na wyspie, na której pasą się woły i owce boga Słońca.
WYSPA, NA KTÓREJ PASĄ SIĘ WOŁY I OWCE HELIOSA
Co prawda każdy region Europy ma swoją legendę, ale Sycylia może się szczycić tym, że uwiecznił ją Homer. Najwybitniejsi współcześni badacze epoki starożytnej uważają próby ustalenia dokładnej topografii Odysei za daremne. Odrzucono już tezę Victora Bérarda (1864–1931), wybitnego polityka i hellenisty pierwszej połowy XX wieku, według której inspiracją dla Odysei miał być fenicki dokument nawigacyjny. Nie bez odrobiny kąśliwej ironii Pierre Vidal-Naquet zauważa, że „najbardziej konkretnym rezultatem tego badania jest zbiór zdjęć, ukazujący nam wiele godnych podziwu śródziemnomorskich miejsc, których jednak ani Odyseusz, ani Homer, poeta Odysei, nigdy nie odwiedzili”⁷. Niemniej społeczność naukowców przyznaje, że królestwo opasane murami spiżowymi nie do pokonania, gdzie Odyseusza podejmuje Eol i ofiarowuje mu zamknięte w worku wiatry, przywodzi na myśl Wyspy Liparyjskie, zwane do niedawna Wyspami Eolskimi. Minąwszy Scyllę, „co straszliwie szczeka”⁸, i „boską Charybdę”, która „połyka czarną wodę, trzykroć na dzień wypluwa i trzykroć pochłania”⁹, Odyseusz z pozostałymi przy życiu towarzyszami przybija do brzegu „niepokalanej wyspy bożej”¹⁰, gdzie pod okiem nimf pasą się święte krowy i owce Heliosa. Ostrzeżony przez Kirke, aby ich nie zjadał, gdyż mógłby nigdy więcej nie zobaczyć ukochanej Itaki, Odyseusz nie chce zatrzymać się na wyspie Trynakii, ale ulega prośbom swoich towarzyszy niedoli, którzy dopiero co przeszli przez straszliwe doświadczenie z Charybdą i Scyllą i błagają o odpoczynek. Odebrawszy od nich przysięgę, że nie tkną krów i owiec, Odyseusz postanawia przybić do brzegu. Pobyt na wyspie przebiega pomyślnie, dopóki jest co jeść, jednak przedłuża się oczekiwanie na pomyślne wiatry, a zapasy żywności z dnia na dzień się kurczą. Dziczyzna, ryby i ptaki nie wystarczają już do zaspokojenia apetytu mężczyzn. Kiedy Odyseusza zmorzy słodki sen, postanawiają zabić kilka krów, obiecując odpokutować grzech wzniesieniem w Itace okazałej świątyni Heliosa. Zemsta bogów nie daje na siebie długo czekać. Ledwie stracą z oczu brzegi Sycylii, gdy straszliwy sztorm rozbije statek. Ocali się z niego jedynie Odyseusz, by po raz drugi przeżyć męki przejścia między Charybdą i Scyllą (pieśń XII).
Mniej pewna jest lokalizacja jaskini cyklopa Polifema¹¹. Od niepamiętnych czasów tradycja głosi, że skały w pobliżu miasteczka Aci Trezza to ogromne głazy, jakimi rzucał w łódź Odyseusza oślepiony i szalejący z wściekłości cyklop. Wybrzeże Jońskie, u podnóża Etny, byłoby miejscem, gdzie Polifem zabija pasterza Akisa, nie mogąc znieść, że ów kocha z wzajemnością nimfę Galateę. Toponimy kilku miasteczek w tym regionie, położonym u stóp Etny, nawiązują do postaci nieszczęsnego pasterza.
W świecie Odyseusza Sycylia i Wyspy Liparyjskie nie są, jak to pięknie i sugestywnie ujął Moses I. Finley¹², krainą „zjadaczy chleba”, ale należą do świata bogów. Na Sycylii pasą się stada Heliosa, a Eol, „ulubieniec bogów nieśmiertelnych”¹³, ma pałac, którego spiżowe wały przywodzą na myśl rezydencję bogów. Kraina bogów, kraina obfitości – te dwa mity, piękniejąc, przetrwają przez wieki.
Iliada i Odyseja, spisane pod koniec VIII wieku p.n.e. w jednym z miast Azji Mniejszej, to dzieła, których ramy historyczne trudno uchwycić, dotyczy to w szczególności zawartych w Odysei historii Alkinoosa, będących jej najstarszym jądrem. Świat homerycki, czyli czas opiewany przez Homera, nie jest tym, w którym żył niewidomy poeta, trudno bowiem byłoby wytłumaczyć, dlaczego nie czyni on żadnej aluzji do wielkiego ruchu kolonizacyjnego Hellenów w zachodniej części Morza Śródziemnego. Nie ma też zbieżności między światem mykeńskim (1600–1200 p.n.e.) a światem homeryckim. Dlatego Finley woli mówić o świecie Odyseusza, sądząc, że aojda przywołuje grecki świat X i IX wieku p.n.e., czas pomiędzy końcem złotego wieku Myken a początkiem archaicznej Grecji. François Hartog pisze tyleż prowokacyjnie, co stymulująco: „Czym dysponujemy, aby zrozumieć Iliadę i Odyseję? Przede wszystkim Iliadą i Odyseją”¹⁴. Francuski uczony uważa, że te dwie długie opowieści poetyckie są „przede wszystkim wyrazem heroicznego świata i nadaniem mu kształtu – świata, który z pewnością od dawna był obecny w umysłach i nawiedzał wyobraźnię Greków, a także wielu innych ludzi w czasach pohomeryckich”¹⁵. Pierre Vidal-Naquet podsumowuje: „Homer w istocie mówi o krainie ludzi i znajdującej się nad nią krainie bogów”¹⁶.
Niezależnie od tego, którą hipotezę przyjmiemy, to właśnie za sprawą Homera Sycylia uroczyście zajmuje miejsce w kulturowym dziedzictwie ludzkości. Siła i piękno pieśni poety zawsze pobudzały wyobraźnię artystów, jak choćby Leonarda Sciascii, który jednemu ze swoich najsłynniejszych zbiorów opowiadań nadał tytuł Il mare colore del vino (Morze barwy wina), uznając, że to sformułowanie zapożyczone od Homera wyraża zwięźle całą esencję Sycylii. Pieśni Homera były także inspiracją dla wielu „homerononsensów”, aby użyć zabawnego określenia Victora Bérarda (homériqueries), przytaczanych przez Vidala-Naquet. Powstrzymamy się od dodania kolejnego, ale nie odmówimy sobie złośliwej przyjemności, by jeden przytoczyć:
Samuel Butler, angielski pisarz epoki wiktoriańskiej, posunie się nawet do wyrażenia poglądu, że Odyseja została napisana przez kobietę i że tą kobietą mogła być jedynie Nauzykaa, jej imię bowiem może oznaczać żeglarkę i być pseudonimem skrywającym grecką królewnę z Sycylii¹⁷.
SYKANOWIE I SYKULOWIE, OD TRINAKRII DO SYCYLII
Wykopaliska archeologiczne podjęte przez Luigiego Bernabo Breę (1910–1999) potwierdziły obecność na Sycylii dwóch stref kulturowych, które bardzo wyraźnie się od siebie odróżnią między 850 a 750 rokiem p.n.e., czyli w stuleciu bezpośrednio poprzedzającym kolonizację grecką. Różnice te następnie się zmniejszą i zanikną. Facje pierwszej z nich, znalezione w środkowej i południowej Sycylii – najpiękniejszym świadectwem są pozostałości w Sant’Angelo Muxaro na północ od Agrigento – wiążą się z cywilizacją Sykanów; obiekty charakterystyczne dla drugiej, we wschodniej Sycylii – na przykład relikty południowej Pantaliki – z Sykulami. Odkrycie to zatem zdaje się potwierdzać źródła pisane. Co prawda różnią się one w wielu punktach (m.in. identyfikacja ludów, które popchnęły Sykulów do migracji w stronę Italii, samo pochodzenie nazwy Sykulowie, data ich przybycia na wyspę), ale w trzech są zgodne: italskie pochodzenie Sykulów, nałożenie się ich cywilizacji na kulturę Sykanów i wreszcie silniej poświadczona obecność tych drugich w zachodniej i południowej części Sycylii. Czego jeszcze uczy nas archeologia? Wiele wskazówek pozwala sądzić, że Sykulowie i Sykanowie przybyli z Italii. Niewykluczone, że te dwa ludy w odległej przeszłości miały wspólnych przodków. Nie zapominajmy, że termin „Iberia” – Tukidydes mówi o iberyjskim pochodzeniu Sykanów – odnosił się w starożytności także do regionu Kaukazu. Sykulowie niewątpliwie są ludem iliryjskim, którego obecność potwierdzono na wybrzeżu Adriatyku w drugiej połowie II tysiąclecia p.n.e. Lud ten migrował na południe pod naciskiem Ligurów, Celtów albo nawet, jak chce tradycja, Pelazgów.
Badania archeologiczne wykazały ponadto, że Achajowie i Sykanowie kontaktowali się ze sobą. Są to relacje pomiędzy centrum, czyli rejonem Morza Egejskiego, i peryferyjną Sycylią. Wyspa sprowadza wyrafinowane produkty i technologie, kształtują się coraz wyraźniejsze różnice społeczne i bardziej rozwinięta gospodarka. Jednakże na Sycylii nie ma śladów organizacji państwowej porównywalnej z tą, która wykształciła się w Mykenach i na Krecie w złotym wieku kultury minojskiej. Wyspę można wówczas nazywać Sykanią. Wiele wskazuje na to, że proces osadniczy Sykulów przebiega w czasie, gdy stosunki między Sycylią a chylącym się ku upadkowi światem mykeńskim zostały zerwane. Pomiędzy XIV a XII wiekiem p.n.e. zachodzi głęboka zmiana: można zaobserwować zanik nieufortyfikowanych wiosek położonych na wybrzeżu na rzecz budowy obronnych siedzib w głębi wyspy. Upadek świata mykeńskiego miał zatem wpływ na Sycylię. Kontakty rejonu Morza Egejskiego z Sycylią niewątpliwie stają się rzadsze, od połowy XII wieku p.n.e. zaś na wschodnim wybrzeżu wyspy osiedlają się ludy z Półwyspu Apenińskiego, które do tej pory nie odgrywały na Sycylii znaczącej roli. Lorenzo Braccesi, nie podważając tezy o przeszczepieniu kultury italskiej na wschodnią Sycylię, sądzi, że wstrząsy zachodzące w XIII wieku p.n.e. świadczą o zmianie charakteru ekspansji Achajów – z handlowej na imperialną. Zgodnie z tą śmiałą hipotezą XIII wiek p.n.e. byłby zapowiedzią kolonizacji w czasach historycznych, która rozpocznie się w VIII wieku p.n.e. Miałyby o tym świadczyć mity o Heraklesie i Kokalosie, królu Sykanów – Antiochos z Syrakuz¹⁸ uważa go za pierwszą historyczną postać na wyspie.
HERAKLES I KOKALOS
Najpełniejszą wersję legendy o Kokalosie przekazał nam Diodor Sycylijski (ok. 80–20 p.n.e.). Aby uciec od Minosa, straszliwego króla Krety, Dedal i jego syn Ikar sporządzają skrzydła z piór przylepionych woskiem i odlatują na zachód. Odurzony lotem Ikar zbytnio zbliża się do Słońca, jego skrzydła topią się i spada do morza. Ostrożny Dedal leci tuż nad falami i udaje mu się bezpiecznie dotrzeć do ojczyzny Sykanów. Dla ich króla Kokalosa buduje Kamikos, twierdzę nie do zdobycia. Ale przybywa Minos na czele armii, aby pojmać zbiega. Kokalos chce zapewnić swojemu gościowi bezpieczeństwo i postanawia użyć podstępu. Zaprasza króla Krety do Kamikos i każe go zabić w kąpieli, z której unoszą się śmiercionośne opary. Zwraca ciało Minosa kreteńskim żołnierzom, przekonując, że ów zginął przypadkowo. Wedle jednych autorów żołnierze przyjmują tę wersję, wedle innych będą szukać zemsty, ale nie uda im się pokonać murów cytadeli zbudowanej przez Dedala.
Choć jest pewne, że legendę tę przerobili i ubarwili osadnicy pochodzenia kreteńskiego, nie należy w niej widzieć po prostu ich fantazji. W istocie dowodzi ona bardzo dawnych kontaktów królestw mykeńskich ze światem sykańskim: już samo imię Kokalos, poświadczone w języku mykeńskim, a oznaczające kocioł pełen aromatycznych ingrediencji, nasuwa myśl o królu przygotowującym śmiercionośny wywar, w którym wykąpie się Minos. Natomiast twierdzę Kamikos być może da się utożsamić z pozostałościami Sant’Angelo Muxaro.
Również grecki kult Heraklesa, jeden z najstarszych poświadczonych na Sycylii, jest najprawdopodobniej owocem złożonych relacji pomiędzy kultami sykańskim, helleńskim i fenickim¹⁹. Pędząc przed sobą stado czerwonych wołów, które zrabował Gerionowi, Herakles przepływa przez Cieśninę Mesyńską, trzymając się rogów byka. Przybywszy na Sycylię, przemierza całą jej północną część. Aby mógł ugasić pragnienie, nimfy sprawiają, że w Himerze i Segeście wytrysną źródła czystej wody. Gdy Herakles dociera na wschodni kraniec wyspy, zostaje wyzwany przez Eryksa, króla Sykanów, który stawia swoje królestwo przeciwko stadom Geriona. W zapasach półbóg zwycięża króla, ale pozostawia Eryksowi jego królestwo; król będzie musiał je oddać temu, kto upomni się o nie w imieniu Heraklesa. W VI wieku p.n.e. spartiata Doriajos twierdzi, że to on jest tym potomkiem. Jednak podobnie jak w przypadku legendy o spotkaniu Kokalosa i Minosa, interpretacja tego baśniowego epizodu jako prostej projekcji na mityczną erę walki pomiędzy Spartanami a Elymami jest zbytnim uproszczeniem; jak zobaczymy później, może chodzić o inną nazwę Sykanów. Czyż nie jest bardziej stymulujące intelektualnie upatrywać w Heraklesie personifikacji Greków, a w kulcie Geriona, który rozwinął się na Sycylii w czasach archaicznych, wyrazu hołdu należnego królowi lub rdzennej ludności, której stada (legendarne woły) skradli Achajowie (uosabiani przez Heraklesa)?²⁰
ZAGADKA ELYMÓW
Zgodnie z bardzo starą tradycją, podjętą przez Tukidydesa, Elymowie byliby Trojanami, którzy opuścili wybrzeża Azji Mniejszej po zniszczeniu pałacu Priama, a dołączyli do nich mieszkańcy Fokai. Razem mieli dotrzeć na Sycylię i osiedlić się w jej północno-zachodniej części. Pogląd o trojańskim pochodzeniu Elymów utrwalił się na długo. W związku z tym Rzymianie, po podboju wyspy pod koniec III wieku p.n.e., przyznali mieszkańcom Segesty immunitas – zwolnienie z opłat podatkowych – na pamiątkę ich trojańskiego pochodzenia²¹. Językoznawcy ani archeologowie nie potwierdzają tej tezy. Źródło wcześniejsze niż Tukidydes – logografa Hellanikosa z Lesbos (480–395 p.n.e.) – wspomina Elymów jako lud italski, który wylądował na Sycylii zaledwie kilka lat przed Sykulami. W starożytności ta wersja nie zyskała takiego uznania jak teza Tukidydesa, ale dziś warto ją rozważyć w świetle odkryć archeologicznych ostatnich dziesięcioleci, zwłaszcza w Segeście. Nie można wykluczyć, że Elymowie to inna nazwa Sykanów. Z czasem Elymowie mogli się wyodrębnić z ludu Sykanów, ponieważ ze względu na swoje usytuowanie geograficzne zapewne znajdowali się pod większym wpływem Kartagińczyków.
FENICJANIE
O ile chronologia greckiej kolonizacji Sycylii jest dobrze znana (patrz następny rozdział), to chronologia osadnictwa fenickiego nadal pozostaje bardzo niepewna. Według Tukidydesa pierwsze osady miały powstać w czasie między przybyciem Sykulów (połowa XI wieku p.n.e.) a założeniem Syrakuz w 732 roku p.n.e., a zatem ta kolonizacja poprzedziłaby nawet założenie Kartaginy w 814 roku p.n.e.²²
Co prawda niezbite dowody obecności Fenicjan na Sycylii pochodzą dopiero z końca VIII wieku p.n.e., a w obecnym stanie badań archeologicznych brak świadectw, aby całe wybrzeża Sycylii były od razu zajęte przez nich, jednak wiele danych, na przykład fenicka statuetka z brązu odkryta w pobliżu Selinuntu w 1955 roku, oraz ponowne odczytanie dostępnego materiału archeologicznego, na który składają się głównie skromne przedmioty ceramiczne o cechach typowych dla ceramiki syryjskiej, zdają się wskazywać na wcześniejsze osadnictwo fenickie na wyspie, także w jej części wschodniej. Brak znaczących śladów archeologicznych można tłumaczyć samym charakterem „kolonizacji” fenickiej, która nie polegała zapewne na zajęciu terytorium, ale ograniczała się do kilku faktorii, przystanków na szlakach handlu dalekomorskiego.
Pośrednie źródła pisane potwierdzają tę hipotezę. O ile historyk może prześledzić miesiąc po miesiącu kronikę starć Greków z Kartagińczykami, nie dysponuje żadnym tekstem pochodzenia fenickiego, który by opisywał aktywność tego ludu żeglarzy na Sycylii. Jednak pewne dokumenty, zwłaszcza biblijne, potwierdzają ekspansję Fenicjan od XII wieku p.n.e. Dlaczego mielibyśmy wątpić w wiarygodność tych źródeł, kulturowo i czasowo bliskich opisywanym faktom? Dlaczego zresztą nie wierzyć klasycznym tekstom, które potwierdzają wcześniejszą w porównaniu z Grekami obecność Fenicjan na Sycylii, skoro ich autorami są adwersarze Kartagińczyków, a wizerunek Fenicjan w greckim imaginarium jest zdecydowanie negatywny – w pieśni XV Odysei są przedstawieni jako „chciwi ludzie, którzy w czarnym okręcie wiozą przeróżne błyskotki”²³.
Bardzo prawdopodobne, że Sycylia była ważnym przystankiem na tradycyjnym północnym szlaku handlowym Fenicjan w kierunku Hiszpanii.
Biorąc to wszystko pod uwagę, można obecnie nakreślić chronologiczne ramy prehistorii i protohistorii wyspy. W zasadzie nic nie wiemy o rdzennych mieszkańcach Trinakrii, z którymi w XIV wieku p.n.e. i wcześniej stykali się mykeńscy kupcy. Od XIII do końca XI wieku p.n.e. Trinakria jest Sykanią. Wówczas handlowy ekspansjonizm Achajów staje się bardziej agresywny i napotyka na opór Sykanów. Gdy cywilizacja sykulska weźmie górę nad sykańską, a jednocześnie osłabnie dominacja Mykeńczyków, ustępując pola fenickim faktoriom, Sykania stanie się Sycylią. Jest również prawdopodobne, że w okresie wielkiej kolonizacji greckiej, czyli od VIII wieku p.n.e., Sykulowie, Sykanie i Elymowie przychylniej patrzyli na pośredni i słabszy wpływ Kartaginy niż na ekspansjonistyczne zapędy kolonistów greckich.
Cywilizacje sykańska i sykulska nie zniknęły nagle w VIII wieku p.n.e. Badania językoznawcze i historyczne wykazują, że przedgreckie i przedpunickie praktyki kultowe i kulturowe przetrwały na Sycylii aż do V wieku p.n.e. Wśród nich szczególnie ważny jest kult bliźniaczych braci Palici, bóstw chtonicznych związanych z ogniem krateru Etny. Kult ten rozwinął się w rejonie małego wulkanicznego jeziora Naftia, nieprzyjaznego wskutek wyziewów siarki, który przez wieki dawał schronienie zbiegłym niewolnikom i rdzennej ludności odmawiającej uznania greckiego zwierzchnictwa. W V wieku p.n.e. Sykul Duketios, sprzeciwiając się dominacji Greków²⁴, postanowił założyć tam swoją stolicę, której nadał nazwę Palaki – nawiązującą do braci Palici. Miejsce to, ważne dla cywilizacji sykulskiej, stanie się także ośrodkiem kulturowego synkretyzmu wszystkich ludów pokonanych przez Greków.
Już we wczesnej historii wyspy – gdy rozpoczyna się grecka kolonizacja – ujawniają się jej dwie charakterystyczne cechy: Sycylia jest wieloetniczna, a jako kraina położona na przecięciu głównych morskich szlaków handlowych stanowi obiekt pożądania.