Facebook - konwersja

Historya literatury polskiej dla młodzieży opowiedziana w krótkości - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Rok wydania:
2011
0,00
Cena w punktach Virtualo:
0 pkt.
Pobierz fragment

Klasyka na e-czytnik to kolekcja lektur szkolnych, klasyki literatury polskiej, europejskiej i amerykańskiej w formatach ePub i Mobi. Również miłośnicy filozofii, historii i literatury staropolskiej znajdą w niej wiele ciekawych tytułów.

Seria zawiera utwory najbardziej znanych pisarzy literatury polskiej i światowej, począwszy od Horacego, Balzaca, Dostojewskiego i Kafki, po Kiplinga, Jeffersona czy Prousta. Nie zabraknie w niej też pozycji mniej znanych, pióra pisarzy średniowiecznych oraz twórców z epoki renesansu i baroku.

Kategoria: Klasyka
Zabezpieczenie: brak
Rozmiar pliku: 561 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZED­MO­WA.

Naj­trud­niej­sze są do na­pi­sa­nia książ­ki na­uko­we dla mło­dzie­ży. Zbyt ob­szer­ne, prze­cią­ża­ją umysł nie wpraw­ny jesz­cze do my­śle­nia, i nie­zdol­ny ogar­nąć ze­bra­nych w wiel­kim tłu­mie wia­do­mo­ści. Na­wza­jem zbyt krót­kie i oschłe, zwłasz­cza w przed­mio­cie li­te­ra­tu­ry, obej­mu­ją­ce spis goły au­to­rów i ich dzieł, ni­cze­go nie na­uczą. Po­trzeb­na tu bez wąt­pie­nia śred­nia mia­ra – tak każ­dy z góry osą­dzi. Ale na czem ta śred­nia mia­ra za­le­ży? Czy to ma zna­czyć skró­ce­nie rze­czy w ten spo­sób, żeby o wszyst­kiem po­wie­dzieć po tro­sze, i dać po­kosz­to­wać tyl­ko na­uki, za­miast po­ży­wić nią i za­si­lić? Czy ze­bra­nie tre­ści sa­mej w ogól­ni­kach, naj­mniej dla mło­de­go umy­słu przy­stęp­nych? Nie je­stem za żad­ną z tych me­to­dą. Mam ra­czej to prze­ko­na­nie, że jak każ­da hi­sto­rya , tak i hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry naj­le­piej wra­ża się w umysł przez skre­śle­nie ca­ło­ści w nie wie­lu ale głów­nych i moc­no na­ry­so­wa­nych ob­ra­zach, a mia­no­wi­cie: wy­tłu­ma­cze­nie waż­niej­szych epok hi­sto­rycz­nych przez sto­sow­ne choć­by nie­co ob­szer­niej­sze po­glą­dy, i wsta­wie­nie w ich ramy wy­dat­niej­szych po­sta­ci, to jest, pi­sa­rzy naj­cel­niej­szych, któ­rzy tych epok są wy­obra­zi­cie­la­mi. Dla­te­go w ni­niej­szem dzieł­ku wo­la­łem opu­ścić bar­dzo wie­le szcze­gó­łów, wie­lu bar­dzo au­to­rów, na­wet znacz­nych, aby zo­sta­wić miej­sce dla naj­znacz­niej­szych, a dać ich po­znać z bli­ska, i nie z stro­ny tyl­ko bi­blio­gra­ficz­nej, ale na­uko­wej i es­te­tycz­nej. Resz­ty, słu­żą­cej je­dy­nie do wy­peł­nie­nia ob­ra­zu, może się każ­dy póź­niej do­uczyć. Z po­dob­nych przy­czyn nie we­szła tak­że do tej książ­ki li­te­ra­tu­ra bie­żą­ca, naj­now­sza: za­wcze­śnie bo­wiem by­ło­by mó­wić o pi­sa­rzach ży­ją­cych, któ­rzy nie skoń­czy­li jesz­cze swe­go za­wo­du, a każ­da hi­sto­rya naj­le­piej poj­mu­je się z pew­ne­go do­pie­ro od­da­le­nia.

Nie bez waż­nej wresz­cie po­bud­ki wzią­łem się do na­pi­sa­nia tego dzieł­ka. Mamy w przed­mio­cie li­te­ra­tu­ry znacz­ną licz­bę i do­brych na­wet ksią­żek: trud­no wsze­la­ko wy­brać z nich od­po­wied­nią po­trze­bie uczą­cej się mło­dzie­ży. Nie mó­wiąc o ta­kich dzie­łach, jak Wisz­niew­skie­go, Ma­cie­jow­skie­go, i in­nych, któ­re słu­żą dla doj­rzal­szych czy­tel­ni­ków, zwra­cam tu tyl­ko uwa­gę na po­mniej­sze. Hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry Kon­dra­to­wi­cza (Sy­ro­kom­li) koń­czy się z wie­kiem XVII, nie ma więc ca­łej now­szej li­te­ra­tu­ry, a mimo tego dość jest ob­szer­na. Neh­ryn­ga Kurs li­te­ra­tu­ry pol­skiej, bar­dzo do­bra książ­ka, ale obej­mu­ją­ca samą nie­mal li­te­ra­tu­rę now­szą, nie ma zno­wu daw­nej: kil­ka bo­wiem stron­nic o pi­śmien­nic­twie cza­sów Zyg­mun­tow­skich, do po­zna­nia tak waż­nej epo­ki by­najm­niej nie wy­star­cza, a co gor­sza, do lek­ce­wa­że­nia jej nie­ja­ko upo­waż­nia. Le­sła­wa Łu­ka­sze­wi­cza R ys pi­śmien­nic­twa, po­więk­szo­ny póź­niej­sze­mi do­dat­ka­mi, jest po­twor­ną mie­sza­ni­ną wy­cią­gów, ze­bra­nych do­ryw­czo z roz­ma­itych dzieł i cza­so­pism. O in­nych nie­ma co mó­wić. Ni­niej­sze za­tem dzieł­ko nie po­win­no się wy­da­wać przy­najm­niej zby­tecz­nem.

SPIS RZE­CZY.

Wstęp… 1

Okres I. Cza­sy przed­chrze­ści­jań­skie.

I. Zna­cze­nie tego okre­su… 3

II. Sło­wiańsz­czy­zna. Pierw­si przod­ko­wie na­ro­du.. 3

III. Ję­zyk… 4

IV. Li­te­ra­tu­ra… 5

Okres II. Wie­ki Pia­stów.

Zna­mio­na tego okre­su… 9

I. Prze­obra­że­nie na­ro­du pod wpły­wem chrze­ści­jań­stwa 9

II. Pierw­si apo­sto­ło­wie na­ro­du. – Ję­zyk… 10

III. Oświa­ta na­uko­wa. – Szko­ły… 12

IV. Li­te­ra­tu­ra pi­śmien­na, ła­ciń­ska… 15

1. Kro­ni­kar­stwo… 15

2. Ka­no­ni­ści… 20

3. Świec­kie pra­wo­daw­stwo… 20

4. Na­uki przy­rod­ni­cze… 20

5. Wy­mo­wa… 21

6. Po­ezya… 22

V. Li­te­ra­tu­ra pol­ska, pi­śmien­na… 23

Ję­zyk kra­jo­wy. Naj­daw­niej­sze za­byt­ki pol­sz­czy­zny… 23

VI. Li­te­ra­tu­ra ust­na, lu­do­wa i po­tocz­na… 26

1. Po­ezya… 26

2. Wy­mo­wa… 29

Okres III. Ja­giel­loń­ski.

I. Po­gląd ogól­ny… 31

II. Aka­de­mia kra­kow­ska… 32

1. Fi­lo­zo­fia scho­la­stycz­na… 33

2. Ma­te­ma­ty­ka i astro­no­mia… 35

III. Po­cząt­ki li­te­ra­tu­ry klas­sycz­nej… 36

Inne na­uki… 38

Szko­ły… 39

IV. Li­te­ra­tu­ra ła­ciń­ska… 40

1. Po­eci ła­ciń­scy… 40

2. Mów­cy ła­ciń­scy… 41

3. Dzie­jo­pi­so­wie ła­ciń­scy… 42

V. Li­te­ra­tu­ra pol­ska, pi­śmien­na… 45

1. Ję­zyk. Po­mni­ki pol­sz­czy­zny z tego okre­su… 45

2 Po­ezya… 48

3. Wy­mo­wa… 49

VI Li­te­ra­tu­ra ust­na, lu­do­wa… 54

Okres IV. Wiek Zyg­mun­tow­ski.

I. Po­gląd ogól­ny… 56

II. Stan i kie­ru­nek oświa­ty… 57

III. Za­kła­dy na­uko­we… 59

IV. Ję­zyk… 62

V. Szko­ła klas­sycz­na… 66

Przej­ście do li­te­ra­tu­ry pol­skiej… 66

Po­ezya… 71

Pro­za… 93

1. Prze­kła­dy Pi­sma św.. 94

2. Po­wie­ści. Pi­sma oby­cza­jo­we… 96

3. Dzie­jo­pi­sar­stwo pol­skie… 101

Dzie­jo­pi­sar­stwo ła­ciń­skie… 104

4. Wy­mo­wa… 108

Mów­cy pol­scy… 111

Mów­cy ła­ciń­scy… 118

Ka­zno­dzie­jo ka­to­lic­cy… 125

Mów­cy in­nych wy­znań… 141

Na­uki… 143

Ma­te­ma­ty­ka i astro­no­mia… 143

Okres V. Epo­ka Wa­zów i Au­gu­stów sa­skich.

I. Po­gląd ogól­ny… 144

II. Wy­cho­wa­nie pu­blicz­ne… 146

Pi­śmien­nic­two. Ję­zyk… 146

III. Po­ezya pol­ska… 151

Po­eci ła­ciń­scy… 163

IV. Wy­mo­wa… 165

Mów­cy świec­cy… 169

Ka­zno­dzie­je… 172

V. Dzie­jo­pi­smo… 174

VI. Na­uki… 179

Okres VI. Wiek Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta i księ­stwa War­szaw­skie­go.

I. Po­gląd ogól­ny… 180

II. Stan i kie­ru­nek oświa­ty… 181

III. Za­kła­dy na­uko­we… 182

IV. Ję­zyk… 184

V. Po­ezya… 185

VI. Wy­mo­wa… 204

Mów­cy po­li­tycz­ni, przy­god­ni i są­do­wi… 207

Ka­zno­dzie­je… 215

VII. Po­wieść i ro­mans. 220

VIII. Dzie­jo­pi­so­wie i po­li­ty­cy… 221

IX. Na­uki… 228

Przej­ście do li­te­ra­tu­ry cza­sów Księ­stwa War­szaw.. 229

Li­te­ra­tu­ra cza­sów Księ­stwa War­szaw­skie­go… 236

2. Stan i kie­ru­nek oświa­ty… 237

3. Po­ezya… 238

4. Po­wieść hi­sto­rycz­na i ro­mans. 251

5. Wy­mo­wa świec­ka… 252

6. Wy­mo­wa re­li­gij­na… 255

7. Dzie­jo­pi­smo… 257

8. Na­uki… 261

Okres VII. Era no­wo­cze­sna.

1. Po­gląd ogól­ny… 263

2. Hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry no­wo­cze­snej… 264

3. Po­ezya… 271

4 Po­wieść i ro­mans. 371

5. Wy­mo­wa… 384

6. Dzie­jo­pi­smo… 386

7. Fi­lo­zo­fia… 396

8. Na­uki… 399I.

Hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry przed­sta­wia ob­raz du­cho­we­go ży­cia na­ro­du, ob­ja­wia­ją­ce­go się w pło­dach umy­sło­wych, a zwłasz­cza w dzie­łach pi­śmien­nych.

Nie samo tak zwa­ne pi­śmien­nic­two sta­no­wi ogół li­te­ra­tu­ry: wcho­dzi do niej za­rów­no li­te­ra­tu­ra ży­ją­ca w ustach na­ro­du (nie­pi­śmien­na, lu­do­wa, tra­dy­cyj­na) w któ­rej duch i we­wnętrz­ne ży­cie na­ro­du nie mniej sil­nie się ob­ja­wia.

Do wła­ści­wej li­te­ra­tu­ry za­li­cza­my ży­wot­niej­sze tyl­ko z pło­dów umy­sło­wych, ja­kie­mi są: po­ezya, wy­mo­wa, hi­sto­rya, i sil­niej­szym du­chem oży­wio­ne dzie­ła fi­lo­zo­ficz­nej i po­li­tycz­nej tre­ści – o tych więc przedew­szyst­kiem mówi hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry.

Po­nie­waż zaś ję­zyk jest po­wszech­nem na­rzę­dziem wy­ra­ża­nia my­śli i roz­ma­itych du­cho­we­go ży­cia ob­ja­wów, prze­to hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry obej­mu­je w so­bie za­ra­zem dzie­je na­ro­do­we­go ję­zy­ka.II.

Jak ukształ­ce­nie po­je­dyn­cze­go czło­wie­ka, tak i oświa­ta na­ro­du pod­le­ga wpły­wo­wi roz­ma­itych oko­licz­no­ści, któ­re na nię wie­lo­ra­ko dzia­ła­ją, bądź po­pie­ra­jąc ją po­myśl­nie, bądź wstrzy­mu­jąc w po­stę­pie, a nie­kie­dy na wstecz­ne lub nie­pew­ne po­py­cha­jąc dro­gi. Dla­te­go hi­sto­rya li­te­ra­tu­ry ma pew­ne okre­sy czy­li zwro­ty, z któ­rych każ­dy przed­sta­wia ja­kąś waż­ną w dzie­jach umy­sło­wych chwi­lę, pa­nu­ją­cą myśl cza­su, albo zwrot nowy w kie­run­ku na­ro­do­wej oświa­ty.

W hi­sto­ryi li­te­ra­tu­ry pol­skiej na­zna­cza­my siedm ta­kich okre­sów, zaj­mu­ją­cych z ko­lei całą prze­strzeń dzie­jo­wą, a temi są:

I. Cza­sy przed­chrze­ści­jań­skie.

II. Wie­ki Pia­stów. III. Okres Ja­giel­loń­ski. IV. Wiek Zyg­mun­tow­ski.

V. Okres Wa­zów i Au­gu­stów Sa­skich.

VI. Wiek Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta i księ­stwa War­szaw­skie­go.

VII. Era no­wo­cze­sna.

Cza­sy przed­chrze­ści­jań­skie uka­zu­ją za­wiąz­ki li­te­ra­tu­ry ro­dzi­mej, pol­sko-sło­wiań­skiej.

Wie­ki Pia­stów: wpływ szko­dli­wy na li­te­ra­tu­rę na­ro­do­wą ob­cej, na­rzu­co­nej z ze­wnątrz oświa­ty.

Okres Ja­giel­loń­ski: krze­wie­nie się nauk pie­lę­gno­wa­nych na za­cho­dzie Eu­ro­py, z wy­bu­ja­niem scho­la­sty­ki.

Wiek Zyg­mun­tow­ski: wzrost i roz­wi­nię­cie się li­te­ra­tu­ry pol­skiej pod wpły­wem ła­ciń­skie­go klas­sy­cy­zmu.

Okres Wa­zów i Sa­sów: zbu­rze­nie ła­ciń­skie­go klas­sy­cy­zmu i po­wszech­ny roz­strój w li­te­ra­tu­rze.

Wiek Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta i na­stęp­ny: roz­bu­dze­nie no­we­go ru­chu w pi­śmien­nic­twie pod wpły­wem po­li­tycz­nej re­for­my, i zwrot ku li­te­ra­tu­rze fran­cuz­ko-klas­sycz­nej.

Era no­wo­cze­sna: od­ro­dze­nie się i roz­wi­nię­cie w ca­łej peł­ni li­te­ra­tu­ry na­ro­do­wej.I. ZNA­CZE­NIE TEGO OKRE­SU.

Okres cza­sów przed­chrze­ści­jań­skich w hi­sto­ryi li­te­ra­tu­ry pol­skiej wiel­ce jest waż­ny. Z nie­go bo­wiem wy­niósł na­ród pier­wiast­ki spo­łecz­ne­go i po­li­tycz­ne­go ży­cia, tra­dy­cye i za­sa­dy, któ­re się w ca­łym cią­gu dzie­jów póź­niej­szych od­bi­ja­ły. W nim tkwi­ły za­wiąz­ki pierw­sze ro­dzi­mej i naj­wła­ściw­szej na­ro­do­wi oświa­ty, któ­re ob­cym przy­głu­szo­ne za­sie­wem dłu­go z trud­no­ścią się od­ra­dza­ły, i w XIX do­pie­ro stu­le­ciu buj­nym plo­nem roz­kwi­tły, staw­szy się ogni­wem łą­czą­cem prze­szłość z no­wym od­ro­dze­nia się li­te­ra­tu­ry we­kiem.II. SŁO­WIAŃSZ­CZY­ZNA. PIERW­SI PRZOD­KO­WIE NA­RO­DU.

Po­la­cy, ple­mię od­wiecz­nej Sło­wiańsz­czy­zny, oko­ło IX po­dob­no wie­ku wy­nu­rze­ni z jej łona i po­li­tycz­nie wy­osob­nie­ni, odzie­dzi­czy­li wspól­ne rodu swe­go wła­sno­ści i zna­mio­na. Byli w ogó­le Sło­wia­na­mi. Mie­li z in­ne­mi Sło­wia­ny je­den wspól­ny ję­zyk, jed­nę re­li­gią, jed­na­ko­we pra­wa, zwy­cza­je i ob­rzę­dy. Duch wła­da­ją­cy na­ro­dem w ca­łym prze­stwo­rze dzie­jów, cha­rak­ter jego… spo­łecz­ne dą­że­nia i in­sty­tu­cye, wszyst­kie na­ro­do­we cno­ty, a na­wet wady póź­niej­sze, z tego źró­dła wy­pły­nę­ły.

Jak inni Sło­wia­nie, tak i Po­la­cy, już w wie­kach przed­chrze­ści­jań­skich byli na­ro­dem znacz­nie uoby­cza­jo – nym. Czci­li jed­ne­go Boga, przy­pusz­cza­jąc oraz inne pod­rzęd­ne je­ste­stwa.

Da­le­ko sil­niej była wko­rze­nio­na wia­ra w bó­stwa dru­gie­go rzę­du, do­mo­we, spo­ufa­lo­ne z wy­obra­że­nia­mi ludu. Przy­wią­za­ną do nich cześć mi­stycz­ną, tra­dy­cyj­ną, na­zwa­no póź­niej za­bo­bo­nem.

Wie­rzy­li w nie­śmier­tel­ność du­szy, cho­ciaż jej po­byt za­gro­bo­wy zmy­sło­wo i roz­ma­icie so­bie wy­obra­ża­li. Mie­li za­ko­ny urzą­dza­ją­ce sto­sun­ki spo­łecz­ne, prak­tycz­niej­sze po­ję­cia ze sfe­ry umie­jęt­no­ści, a na­wet pi­smo wła­sne.

Pi­smo u Sło­wian było tro­ja­kie: runy, miej­sco­we i od­wiecz­ne, któ­rych małe tyl­ko po­zo­sta­ły za­byt­ki, tu­dzież gła­go­li­ca i ki­ry­li­ca. Wy­na­la­zek gła­go­łic­kie­go abe­ca­dła przy­pi­su­ją nie­któ­rzy S. Hie­ro­ni­mo­wi, Dal­ma­cie… tłu­ma­czo­wi Bi­blii na ję­zyk ła­ciń­ski, z IV wie­ku ery chrze­ści­jań­skiej. Ki­ry­li­ca zaś po­cho­dzi od S. Cy­ryl­la (Ki­ry­ła) mni­cha Buł­gar­skie­go, któ­ry wraz z Me­to­dy­uszem w IX wie­ku przy­byw­szy do Mo­ra­wii w celu krze­wie­nia wia­ry świę­tej, usi­ło­wał do służ­by bo­żej wpro­wa­dzić ję­zyk sło­wiań­ski, i wy­my­ślił pi­smo do brzmień sło­wiań­kich za­sto­so­wa­ne, któ­re przy­ję­ło twór­cy swe­go na­zwi­sko.

Rzą­dy u Sło­wian na ro­do­wem sta­ły gmi­no­władz­twie. Zaj­mo­wa­li się naj­wię­cej rol­nic­twem; zna­li jed­nak róż­ne rze­mio­sła, nie obce im były i sztu­ki pięk­ne.III. JĘ­ZYK.

Ję­zyk pol­ski, ro­dzi­my szczep pier­wot­nej, miej­sco­wej, bo­ga­to upo­sa­żo­nej mowy sło­wiań­skiej, od wie­ków w po­spo­li­tem wy­ra­bia­ją­cy się uży­ciu, od­po­wia­dał umy­sło­wej upra­wie. Ob­fi­ty, ro­zu­mo­wy, do­no­śny, po­sia­dał wszyst­kie wa­run­ki przy­szłe­go się kształ­ce­nia i do­sko­na­le­nia. Gdy na­ród zdaw­na już przed za­pro­wa­dze­niem wia­ry chrze­ści­jań­skiej w od­dziel­ną spo­ił się był ca­łość, i wy­łącz­nym by­tem, zwy­cza­ja­mi i oby­cza­ja­mi z… po­mię­dzy in­nych brat­nich Sło­wian wy­róż­niać się po­czął, ję­zyk też stop­nia­mi na­ro­do­we ce­chy [i wła­ści­we so­bie przy­bie­rał kształ­ty. Nie do­szedł nas ża­den za­by­tek pi­śmien­ny ję­zy­ka owych cza­sów: zda­je się jed­nak, że chrze­ści­jań­stwo za­sta­ło go już na znacz­nym stop­niu upra­wy.IV. LI­TE­RA­TU­RA.

W cza­sach pier­wot­nych, przed­chrze­ści­jań­skich, kie­dy na­ród jed­no­li­ty i w rów­no­ści ży­ją­cy nie znał jesz­cze po­dzia­łu na osob­ne sta­ny i ka­sty, li­te­ra­tu­ra pol­ska była po­wszech­ną, na­ro­do­wą. Jak u in­nych lu­dów sło­wiań­skich, tak i u Po­la­ków skła­da­ła się z krą­żą­cych w na­ro­dzie pie­śni, przy­słów, po­wie­ści, tu­dzież po­dań i praw zwy­cza­jo­wych po­wta­rza­nych z pa­mię­ci, a nie­kie­dy i mów przy­god­nych. Pło­dy tej li­te­ra­tu­ry pi­smem nie uję­tej czas w więk­szej czę­ści po­chło­nął; mo­że­my o niej wno­sić v. szczu­płych tyl­ko za­byt­ków, któ­re w dłu­gim wie­ków prze­cią­gu roz­ma­itym prze­kształ­ce­niom ule­gły. Są one prze­cież waż­ną na­ro­du i cza­su swe­go iści­zną. W nich ję­zyk, re­li­gia, sta­ro­daw­ne zwy­cza­je i wy­obra­że­nia, wy­mow­ne mają świa­dec­two; w nich tkwią za­wiąz­ki i na­sio­na tego wszyst­kie­go, co póź­niej mia­ło się roz­wi­nąć i wy­kształ­cić.

1. U wszyst­kich na­ro­dów, któ­rych oświa­ta przy­ro­dzo­nym spo­so­bem i sa­mo­dziel­nie się roz­wi­ja­ła, li­te­ra­tu­ra po­czy­na­ła się od po­ezyi. Tak było i w Pol­sce. Lud śpie­wał od cza­sów naj­daw­niej­szych pie­śni, w któ­rych skła­dał swo­je uczu­cia, wy­obra­że­nia i pa­miąt­ki. Pie­śni te brzmia­ły w świą­ty­niach i cha­tach wie­śnia­czych, przy go­dach we­sel­nych, ob­rzę­dach świec­kich i re­li­gij­nych.

Z tych jed­ne do­cho­wa­ły się do cza­sów na­szych, acz w zmie­nio­nym znacz­nie kształ­cie; po in­nych zo­sta­ły tyl­ko śla­dy w kro­ni­ka­rzach daw­nych.

Naj­daw­niej­sze są pie­śni ob­rzę­do­we, w któ­rych tkwią jesz­cze wy­raź­ne za­byt­ki po­gań­stwa, jak n… p… wy­ra­zy Did, Łada, Halu, Le­lum i Po­le­lum. Do ta­kich na­le­żą: pie­śni śpie­wa­ne przy ogniach so­bót­ki, któ­re lud wiej­ski po dziś dzień do­słow­nie pra­wie po­wta­rza; pieśń nu­co­na nie­gdyś w uro­czy­stość Mar­ga­ny, któ­rej mamy za­cho­wa­ny tyl­ko po­czą­tek: "Śmierć wie­je się po pło­tu, szu­ka­jąc kło­po­tu"; tu­dzież pie­śni we­sel­ne, w róż­nych stro­nach kra­ju nu­co­ne i ze wszyst­kich naj­licz­niej­sze. Śpie­wa­no, za­pew­ne tak­że w cza­sach przed­chrze­ści­jań­skich, pieśń ża­ło­bli­wą o Po­pie­lu, o któ­rej po­zo­sta­ła tyl­ko wzmian­ka. Z hi­sto­rycz­nych pie­śni tego okre­su żad­na się nie za­cho­wa­ła.

2. Przy­sło­wia czy­li przy­po­wiast­ki: są-to praw­dy wie­ka­mi stwier­dzo­ne, na­byt­ki ro­zu­mu i do­świad­cze­nia, któ­rych na­ród wła­sną się pra­cą do­ro­bił, i dla­te­go wie­rzy w nie jak­by w wy­rocz­nie. Wie­le z nich po­cho­dzi za­pew­ne z cza­sów przed­chrze­ści­jań­skich: lecz gdy przy­sło­wia miesz­czą, w so­bie naj­czę­ściej same praw­dy ogól­ne, trud­no je chro­no­lo­gicz­nie ukła­dać, i za­le­d­wo z ję­zy­ka wno­sić moż­na nie­kie­dy o ich daw­no­ści, jak n… p… w przy­sło­wiu "Mą­drej gło­wie dość dwie sło­wie" i t… p.

Nie­któ­re przy­sło­wia – mają kształt apo­lo­gicz­ny, skró­co­ny, i do­syć jest w nich wy­peł­nić opo­wia­da­nie, aby uka­za­ły się apo­lo­gi na­sze od­wiecz­ne, baj­ki praw­dzi­wie na­ro­do­we – jak n… p. "Przy­ga­niał ko­cieł garn­co­wi" –

"Tra­fi­ła kosa na ka­mień" – "Gło­śny bę­ben za górą, alić jak pu­deł­ko" i t… p. –

3. Po­wie­ści czy­li gad­ki by­wa­ją zwy­kle pło­dem wy­obraź­ni, lubo nie­kie­dy mie­ścić w so­bie mogą ja­ko­weś szcząt­ki praw­dy hi­sto­rycz­nej. Mają one we­wnętrz­ną war­tość, swo­ję fi­lo­zo­fią i sztu­kę, bądź-to wia­ra, bądź mo­ral­ność sta­no­wi ich tło i pod­sta­wę.

Z od­szu­ka­nych do­tąd po­wie­ści żad­na nie da się od­nieść do cza­sów przed­chrze­ści­jań­skich, cho­ciaż wąt­pić nie moż­na, że jak u in­nych Sło­wian, tak i u nas była ich nie mała licz­ba. Po za­pro­wa­dze­niu chrze­ści­jań­stwa, obok le­gend i po­waż­niej­szych tra­dy­cyj utrzy­mać się nie mo­gły.

4. Po­da­nia. Każ­dy na­ród ma swo­ję po­cząt­ko­wą hi­sto­ryą w po­da­niach, z któ­re­mi wzrósł i wy­cho­wał się, i dla­te­go do nich głę­bo­ko ser­cem i wia­rą przy­le­ga. I na­sza hi­sto­rya od ta­kich za­czy­na się po­dań, spi­sa­nych do­pie­ro w wie­ku XII. Nie moż­na cał­ko­wi­cie od­mó­wić im wia­ry, bo w nich pod za­sło­ną po­etycz­nych barw, prze­obra­żeń i zmy­śleń, tkwi na dnie ukry­ta rze­czy­wi­stość i bije tęt­no praw­dzi­we­go ży­cia. Jak pa­mięć dzie­cin­ne­go wie­ku, tra­dy­cye nie są snem, lecz sła­bie­ją­cym od­gło­sem hi­sto­ryi – z nich wie­ją ży­wot­ne tchnie­nia prze­szło­ści, i urok mło­dzień­czych wra­żeń w po­tom­ne prze­no­szą wie­ki.

Z ta­kich po­dań kro­ni­ka­rze nasi snu­li wą­tek po­cząt­ko­wej na­ro­du hi­sto­ryi. Ta, jak ją zo­wią ba­jecz­na hi­sto­rya Pol­ski, mia­ła wpływ wiel­ki na mnie­ma­nia cza­so­we i spo­łecz­ne dą­że­nia na­ro­du. Wzór sta­ro­daw­ny sło­wiań­skie­go gmi­no­władz­twa, rzą­dy na­ro­do­wej star­szy­zny, ry­cer­skie prze­ło­żeń­stwo Kra­ku­sa, Lesz­ków i Po­pie­lów, wy – bór Pia­sta i t… p… od­bi­ły się cha­rak­te­ry­stycz­nie w cią­gu dzie­jów na­stęp­nych. Pa­mię­cią i wro­dzo­nem po­czu­ciem wra­cał za­wsze na­ród do tych ulu­bio­nych so­bie tra­dy­cyj, na ob­ra­dach pu­blicz­nych od­wo­ły­wał się do nich jak do ar­ty­ku­łów na­ro­do­wej wia­ry.

Ta­kie­mi są z cza­sów przed­chrze­ści­jań­skich po­da­nia: o gnieź­dzie Le­cho­wych or­łów, o Po­pie­lu zje­dzo­nym przez my­szy, o smo­ku wa­wel­skim, o ko­ło­dzie­ju Pia­ście, o Wan­dzie, o Prze­my­sła­wie złot­ni­ku, o ubie­ga­niu się do mety o ko­ro­nę, i inne, skła­da­ją­ce jak­by cykl przed­hi­sto­rycz­nych my­tów do wy­śpie­wa­nia na­ro­do­wej epo­pei.

Były może po­dob­ne rap­so­dy w for­mie pie­śni, lecz umil­kły ra­zem z po­gań­stwem, albo spi­sa­ne póź­niej za­gi­nę­ły w licz­nych na­jaz­dach i za­wie­ru­chach kra­jo­wych, a może i do pierw­szych kro­ni­ka­rzy na­szych do­szły już w kształ­cie po­dań.

5. Pra­wo, czy­li praw­da. Zwy­cza­je i usta­wy, z ko­niecz­nych spo­łe­czeń­stwa po­trzeb wy­ni­ka­ją­ce, ja­kie­mi się na­ród rzą­dził w cza­sach przed­chrze­ści­jań­skich, po­dob­nie jak u in­nych Sło­wian, po­wta­rza­ne były z pa­mię­ci. W sta­tu­tach wiel­ko­pol­skim i ma­ło­pol­skim, któ­re póź­niej we­szły do pra­wo­daw­stwa wi­ślic­kie­go, na­po­ty­ka­ją się usta­wy uryw­ko­we i zwię­złe, od in­nych moc­no od­bi­ja­ją­ce, któ­re bez wąt­pie­nia się­ga­ją cza­sów Zie­mo­wi­ta i Zie­mo­my­sła.

6. Wy­mo­wa. Z na­tu­ry sa­mej spo­łecz­ne­go ży­cia i pa­try­ar­chal­ne­go u Sło­wian gmi­no­władz­twa wy­pły­wa­ła po­trze­ba, a ztąd i skłon­ność do odezw pu­blicz­nych, któ­re w przy­god­nych wy­stę­po­wa­ły im­pro­wi­za­cy­ach. Do­cho­wa­ły się nie­któ­re ich śla­dy i za­byt­ki, ale w zmie­nio­nej for­mie, do­wol­nie i po kra­so­mow­sku przez kro­ni­ka­rzy pierw­szych spi­sa­ne. Ta­kie­mi są: mowy Kra­ku­sa i Po­pie­la, mowy mia­ne w bez­kró­le­wiu po zej­ściu Lesz­ka I, i inne.Zna­mio­na tego okre­su.

Na­ród w tym okre­sie wstę­pu­ją­cy do­pie­ro na sta­no­wi­sko hi­sto­rycz­ne, i usta­la­ją­cy swój byt ze­wnętrz­nie i we­wnętrz­nie, ule­ga sta­now­czej zmia­nie. Przy­ję­cie wia­ry chrze­ści­jań­skiej i zbli­że­nie się do cy­wi­li­za­cyi za­chod­niej Eu­ro­py jest głów­nym wy­pad­kiem tej epo­ki, w któ­rej wi­dzi­my pod­no­szą­cą się wal­kę ob­cych z na­ro­do­we­mi ży­wio­łów. Li­te­ra­tu­ra na­ro­do­wa ustę­pu­je prze­wa­dze cu­dzo­ziem­skiej, na­rzu­co­nej z ze­wnątrz oświa­ty, i przy­tu­łek swój znaj­du­je je­dy­nie mię­dzy lu­dem wiej­skim.I. Prze­obra­że­nie na­ro­du pod wpły­wem chrze­ści­jań­stwa.

Oko­ło po­ło­wy X wie­ku za­wi­ta­ło do Pol­ski chrze­ści­jań­stwo. Wy­pa­dek ten, wiel­ki w dzie­jach na­ro­du, zrzą­dził sta­now­cze zmia­ny, wy­warł­szy swój wpływ nie tyl­ko na oby­cza­je, ale i na ze­wnętrz­ny byt spo­łe­czeń­stwa.

1. Re­li­gia chrze­ści­jań­ska, bo­skie­go po­cząt­ku i po­słan­nic­twa, bu­du­ją­ca przedew­szyst­kiem na mo­ral­no­ści, za­szcze­pia­ła z ła­two­ścią zba­wien­ne na­sio­na cno­ty w na – ro­dzie ła­god­nym i rol­ni­czym, któ­ry z cha­rak­te­ru swe­go spo­sob­niej­szym był nad inne do wy­zu­cia się z dzi­kich po­gań­stwa na­ro­wów. Prze­ra­dzał się stop­nia­mi na­ród, prze­ista­cza­ły po­ję­cia, a z nie­mi za­sa­dy i for­my spo­łecz­ne, za­cie­ra­jąc całą prze­szłość sło­wiań­ską, i two­rząc świat zu­peł­nie nowy, na za­sa­dach no­wej, po­wszech­nej, chrze­ści­jań­skiej cy­wi­li­za­cyi.

Tak sta­now­cza ato­li prze­mia­na nie mo­gła być dzie­łem jed­nej chwi­li. Po­la­cy, po­dob­nie jak inne no­wo­naw­ró­co­ne ludy, od wy­obra­żeń sta­ro­daw­nej re­li­gii i na­wyk­nień pier­wot­ne­go ży­cia, ja­ko­by od pier­si ma­cie­rzyń­skiej ode­rwa­ni, dłu­go nie mo­gli się po­jąć w tej ob­cej sfe­rze, ani prze­ro­bić w so­bie pier­wiast­ków przy­swo­jo­nych z ze­wnątrz, ku wy­obra­że­niu du­cha no­wo­cze­sne­go w hi­sto­ryi. Ztąd owa dłu­go­wiecz­na wal­ka ob­cej, zwy­cięz­ko na­rzu­ca­ją­cej się oświa­ty, z po­ję­cia­mi daw­ne­go sło­wiań­stwa, i po­gań­skich z chrze­ści­jań­skie­mi, ży­wio­łów. Ztąd roz­dwo­je­nie umy­sło­we i prze­dział w na­ro­dzie, ro­ze­rwa­nym jak­by na dwie obce so­bie po­ło­wy, sta­ny niż­szy i wyż­szy, któ­re się nig­dy już po­łą­czyć z sobą nie zdo­ła­ły.

2. Od przy­ję­cia wia­ry chrze­ści­jań­skiej na­le­że­li Po­la­cy do sys­te­ma­tu za­chod­nio­eu­ro­pej­skie­go; wsze­la­ko, jak z jed­nej stro­ny dzia­łał na nich pier­wia­stek rzym­ski, ko­smo­po­li­tycz­ny, obej­mu­jąc for­mą swo­ją wszyst­ko, po­cząw­szy od ko­ścio­ła i rzą­du, aż do wy­cho­wa­nia i na­uki, tak z dru­giej pier­wia­stek swoj­ski, ro­dzi­my, roz­wi­jał się w ży­ciu spo­łecz­nem, kształ­cąc jego mo­ral­ną i po­li­tycz­ną bu­do­wę.II. PIERW­SI APO­STO­ŁO­WIE NA­RO­DU. JĘ­ZYK.

Wpro­wa­dze­nie do Pol­ski re­li­gii chrze­ści­jań­skiej wska­za­ło po­trze­bę tłu­ma­cze­nia jej lu­do­wi, do któ­re­go prze­ma­wiać mu­sia­no ję­zy­kiem ro­zum­nym, to jest po­wszech­nie zro­zu­mia­łym, a ta­kim mógł być tyl­ko ję­zyk swoj­ski, miej­sco­wy, albo je­den z sło­wiań­skich, jesz­cze pod ów czas nie wie­le róż­nią­cych się od pol­skie­go. Po­kąd wiec w spo­łe­czeń­stwie no­wych wy­znaw­ców utrzy­my­wał się pier­wot­ny ob­rzą­dek wschod­ni, na­uki ka­pła­nów, śpie­wy ko­ściel­ne i mo­dły brzmia­ły za­rów­no w ję­zy­ku kra­jo­wym, któ­ry w ten spo­sób po­zo­sta­jąc przy swo­jem źró­dle, kształ­cić, się mógł i ura­biać, od­po­wied­nio po­stę­po­wym chrze­ści­jań­stwa wy­obra­że­niom. Ato­li ten stan rze­czy trwał na­der krót­ko, i nie zo­sta­wił po so­bie żad­nych na­wet śla­dów dzie­jo­wych. Przej­ście po­wszech­ne na­ro­du (po­dob­no za Mie­czy­sła­wa) do za­chod­nie­go ko­ścio­ła, i przy­ję­cie ob­rząd­ku rzym­skie­go, spro­wa­dzi­ło ję­zyk ła­ciń­ski i uczy­ni­ło go w ko­ście­le pa­nu­ją­cym. Przy­sła­ni z Włoch i Nie­miec ka­pła­ni, za­ło­ży­cie­le du­chow­nej hie­rar­chii, jako mowy miej­sco­wej nie świa­do­mi, uży­wa­li sa­mej ła­ci­ny: ję­zyk bo­wiem ła­ciń­ski, nie­zbęd­ny do spra­wo­wa­nia służ­by Bo­żej i urzę­dów do­chow­nych, w śred­nich wie­kach był ję­zy­kiem ka­pła­nów i na­uczy­cie­li, ję­zy­kiem po­wszech­nym we wszyst­kich nie­mal czę­ściach zna­jo­me­go świa­ta. Ci obcy przy­chod­nie, nie mo­gąc sami prze­ma­wiać do ludu, i na sa­mych ob­rząd­kach koń­cząc swo­je apo­stol­stwo, wy­rę­cza­li się po­mo­cą cze­skich ka­pła­nów. (Cze­si bo­wiem wcze­śniej się nie­co byli na­wró­ci­li, i ztam­tąd Pol­ska pierw­szych otrzy­ma­ła apo­sto­łów). Pia­stu­jąc w swych rę­kach pra­wie wy­łącz­nie wła­dzę, oświa­tę i pió­ro, już­to z po­trze­by, już z uprze­dze­nia, że wszel­ka mą­drość i na­uka, tak du­chow­na jak świec­ka, w ła­ciń­skim tyl­ko za­wie­ra­ła się ję­zy­ku, usi­ło­wa­li mu zjed­nać prze­wa­gę nad kra­jo­wym. Obok ob­rząd­ków ko­ściel­nych, na­ka­za­ne mo­dły od­by­wa­ły się w je­zy­ku ła­ciń­skim, w któ­rym oraz za­ła­twia­no wszel­kie czyn­no­ści pu­blicz­ne. Od­tąd więc ła­ci­na sta­ła się ko­niecz­ną i nie­odzow­ną po­trze­bą – mowa pol­ska, wy­ru­go­wa­na z ko­ścio­ła i pi­śmien­ne­go uży­cia, po­zo­sta­ła je­dy­nie w ustach ludu. Ni­ko­mu nie po­wie­rza­no wyż­szych god­no­ści, kto­by nie umiał był po ła­ci­nie – i dłu­go ża­den z kra­jow­ców, dla nie­zna­jo­mo­ści ła­ci­ny, nie mógł być ka­pła­nem ani urzęd­ni­kiem, ani przy­pusz­czo­nym do uczest­nic­twa wyż­szej, na­uko­wej oświa­ty. Po­wszech­na ta nie­do­la mowy kra­jo­wej trwa­ła nie­mal aż do koń­ca XIV wie­ku.

Nie sama jed­nak ła­ci­na z ob­cem du­cho­wień­stwem sta­nę­ły na prze­szko­dzie oj­czy­ste­mu ję­zy­ko­wi: opóź­nia­ła nie­mniej jego upra­wę nie­dba­łość kra­jow­ców, do­wol­ność pa­nu­ją­cych, a zwłasz­cza wpływ ję­zy­ka i na­ro­do­wo­ści nie­miec­kiej, któ­re za­gnieź­dzi­ły się były po mia­stach i osa­dach nada­wa­nych pra­wem nie­miec­kiem czy­li mag­de­burg­skiem.III. OŚWIA­TA NA­UKO­WA. SZKO­ŁY.

Z wia­rą i cy­wi­li­za­cyą chrze­ści­jań­ską we­szły do Pol­ski na­uki, ja­kie na za­cho­dzie Eu­ro­py zna­no i pie­lę­gno­wa­no. Przy­no­si­li je z sobą cu­dzo­ziem­cy, spro­wa­dza­ni z Włoch i Fran­cyi, na osa­dze­nie nowo za­ło­żo­nych bi­skupstw – a ogni­skiem głów­nem nauk były szko­ły, przy bi­skup­stwach, opac­twach i klasz­to­rach, a po­źniej i pa­ra­fiach utrzy­my­wa­ne. Mię­dzy mni­sze­mi zgro­ma­dze­nia­mi, do któ­rych utrzy­my­wa­nie szkół było przy­wią­za­ne, przod­ko­wa­li na­uką i gor­li­wo­ścią Be­ne­dyk­ty­ni. Im świat uczo­ny wi­nien był za­cho­wa­nie i od­ro­dze­nie sta­ro­daw­nych nauk świec­kich. Spro­wa­dził ich do Pol­ski (oko­ło r. 1009) Bo­le­sław Chro­bry, i osa­dził w Sie­cie­cho­wie, na Ły­sej gó­rze i w Tyń­cu. Po­źniej wy­rę­czy­li ich w za­słu­dze na­uko­wej Cy­ster­si.

W szko­łach ka­te­dral­nych i klasz­tor­nych spo­so­bio­no głów­nie mło­dzież do sta­nu du­chow­ne­go. Ła­ci­na, na­uka ob­rząd­ków i ko­ściel­ne­go śpie­wa­nia, cel­niej­szym były przed­mio­tem. Wy­kła­da­no ato­li gdzie­nieg­dzie teo­lo­gią, hi­sto­ryą, pra­wo ka­no­nicz­ne, i inne świec­kie na­uki. Śla­dy ta­kich szkół uka­zu­ją się już w Xl i XII wie­ku w Gnieź­nie, Smo­go­rze­wie, Po­zna­niu, Tyń­cu, Kra­ko­wie, i po in­nych miej­scach. W mia­rę oświa­ty i wy­obra­żeń owe­go wie­ku mu­sia­ły te szko­ły być do­syć do­bre, kie­dy z nich wy­cho­dzi­li ucze­ni lu­dzie i osia­da­li naj­wyż­sze stop­nie du­chow­ne, a w XII wie­ku wy­stą­pi­li zdol­ni i świa­tli kro­ni­ka­rze.

Jak szko­ły pol­skie tak i księ­go­zbio­ry, oży­wia­ne przez związ­ki z Wło­cha­mi i Fran­cyą, na po­cząt­ku XII wie­ku po­cze­sne już mię­dzy eu­ro­pej­skie­mi mia­ły miej­sce.

Ucze­ni, a zwłasz­cza, bi­sku­pi i mni­si klasz­tor­ni, zaj­mo­wa­li się w za­ci­szu dmo­wem na­uka­mi pie­le­gno­wa­ne­mi na za­cho­dzie Eu­ro­py; obok Bi­blii i Oj­ców ko­ścio­ła czy­ta­li le­gen­dy Świę­tych, róż­ne­go ro­dza­ju scho­la­stycz­ne, ka­no­nicz­ne i na­uko­we pi­sma. Prze­pi­sy­wa­li bre­wia­rze, msza­ły, ży­wo­ty, ukła­da­li rocz­ni­ki i ka­ta­lo­gi, wnet i dzie­je kra­jo­we pi­sać po­czę­li. Zna­no już wcze­śnie dzie­ła au­to­rów klas­sycz­nych, z po­mię­dzy któ­rych Sal­lu­stius, Sta­tius, Ho­ra­tius, Vir­gi­lius, gdzie­nieg­dzie na­wet po szko­łach byli wy­kła­da­ni. Od XII też wie­ku po­czę­li du­chow­ni pol­scy po­dró­żo­wać do Włoch, a po­tem do Pa­ry­ża, zkąd przy­no­si­li z sobą i roz­po­wszech­nia­li zna­jo­mych w ów czas nauk plo­ny.

Te ato­li sła­be nauk pier­wiast­ki nie mo­gły się sku­tecz­nie i po­stę­po­wo roz­wi­jać. Z jed­nej stro­ny klę­ski i za­wi­chrze­nia we­wnętrz­ne, na­jaz­dy bar­ba­rzyń­ców, z dru­giej za­nie­dba­nie oj­czy­ste­go ję­zy­ka, wpły­wy po­stron­ne i scho­la­sty­ka śre­dnio­wiecz­na, sta­wa­ły wzro­sto­wi ich na prze­szko­dzie.

Z daw­na sfe­rę cał­ko­wi­tą nauk skła­da­ło siedm tak zwa­nych sztuk wy­zwo­lo­nych, we­dług któ­rych szko­ły dzie­lo­no na tri­vium i qu­adri­vium t… j… niż­sze i wyż­sze. Do niż­szych na­le­ża­ła gram­ma­ty­ka, dy­alek­ty­ka i re­to­ry­ka; do wyż­szych zaś mu­zy­ka, aryt­me­ty­ka, geo­me­trya i astro­lo­gia. Rzad­ko kto koń­czył tri­vium, a qu­adri­vium zo­sta­wio­ne było nad­zwy­czaj­nym tyl­ko dow­ci­pom. Sam tyl­ko ję­zyk ła­ciń­ski miał swo­ję gram­ma­ty­kę, lecz upodle­nie mowy oj­czy­stej po­cią­ga­ło za sobą ko­niecz­ne jego ze­psu­cie. Taka ła­ci­na nie do­pro­wa­dza­ła by­najm­niej do czy­ta­nia i zro­zu­mie­nia pi­sa­rzy klas­sycz­nych. Dy­alek­ty­ka, skle­jo­na z nie­któ­rych tłu­ma­czeń Ary­sto­te­le­sa, była me­to­dą nie­skoń­czo­ne­go roz­pra­wia­nia, przez któ­rą wcho­dzi­ły do mo­ral­no­ści za­sa­dy wąt­pli­we, a do teo­lo­gii na­sio­na błęd­nej ka­zu­isty­ki. Re­to­ry­ka na­ucza­ła spo­so­bów mó­wie­nia prze­no­śnych i wy­mu­szo­nych, a wy­strze­ga­nia się pro­sto­ty i na­tu­ral­no­ści, któ­re wła­śnie są naj­pięk­niej­szą mowy za­le­tą. Mu­zy­ka była ro­dza­jem pie­nia gre­go­ry­ań­skie­go. Były już w Pol­sce po nie­któ­rych miej­scach w wie­ku XIV i szko­ły świec­kie, a mię­dzy ko­ściel­ne­mi nie­któ­re uwa­ża­ne za wyż­sze, jak n… p… w Kra­ko­wie szko­ła P. Ma­ryi. Wsze­la­ko aż do Ka­zi­mie­rza W. ża­den z Pia­stów nie mógł sku­tecz­nie my­śleć o na­ukach. W ogó­le na­uki ów­cze­sne mało na stan świec­ki wpły­wa­ły. Na­ród ich nie znał, i żad­nej z nich pra­wie ko­rzy­ści nie od­no­sił. Po­ezya pro­wanc­ka i wło­ska, i na­uki Ara­bów, od XIII wie­ku w za­chod­niej Eu­ro­pie roz­wi­ja­ją­ce zwol­na na­sio­na przy­szłej oświa­ty, nie do­cho­dzi­ły by­najm­niej do Pol­ski.

Wło­chy i Fran­cya mia­ły już lep­sze i sły­ną­ce z daw­na szko­ły, aka­de­mia­mi albo uni­wer­sy­te­ta­mi zwa­ne, do któ­rych Po­la­cy chci­wi świa­tła po­dró­żo­wać byli zmu­sze­ni.

Ka­zi­mierz W. zaj­mu­jąc się usta­le­niem w Pol­sce pra­wo­daw­stwa, do cze­go zby­wa­ło mu na uspo­so­bio­nych na­uką kra­jow­cach, a ztąd uczu­wa­jąc po­trze­bę wyż­szej szko­ły, za­ło­żył w r. 1364 aka­de­mią w Kra­ko­wie. Był to krok waż­ny do po­dźwi­gnie­nia oświa­ty w na­ro­dzie, któ­ry prze­zeń zbli­żył się do in­nych oświe­ceń­szych spo­łe­czeństw Eu­ro­py, i po­czął uczu­wać swo­ję god­ność. Ta po­wszech­na ato­li szko­ła, nie roz­wi­nię­ta ani usta­lo­na za ży­cia Ka­zi­mie­rza, sła­be le­d­wo po­zo­sta­wi­ła śla­dy swe­go w tej epo­ce ist­nie­nia. Od­ka­ża­ne było do­pie­ro Ja­giel­le do­ko­na­nie wiel­kie­go dzie­ła.IV. LI­TE­RA­TU­RA PI­ŚMIEN­NA, ŁA­CIŃ­SKA.

1. Kro­ni­kar­stwo.

Stłu­mio­na w pierw­szym za­wiąz­ku daw­na li­te­ra­tu­ra na­ro­do­wa, sło­wiań­ska, ustą­pi­ła pola ob­cej, za­chod­nio­eu­ro­pej­skiej oświa­cie, z któ­rą na­sta­ło w Pol­sce ła­ciń­skie pi­śmien­nic­two. Ta nowa, przy­chod­nia li­te­ra­tu­ra we­szła do razu na inną, od­mien­ną od daw­nej dro­gę, po­cząw­szy nie w spo­sób przy­ro­dzo­ny od po­ezyi, ale od kro­ni­kar­stwa. Kie­ru­nek ten nie był jed­nak do­wol­ny ani przy­pad­ko­wy. Spo­wo­do­wał go duch na­ro­do­wy, tle­ją­cy mię­dzy uczeń­szy­mi kra­jow­ca­mi, któ­rych z sa­me­go po­ło­że­nia rze­czy i na­tu­ry spo­łe­czeń­stwa dzie­je oj­czy­ste naj­moc­niej zaj­mo­wa­ły. Ja­koż zna­mie­niem po­wszech­nem kro­ni­ka­rzy tego okre­su jest przy­wią­za­nie wiel­kie do kra­ju, po­sza­no­wa­nie dla na­ro­do­wych po­dań i pa­mią­tek.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: