Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

I zdarzyła się Hiroszima - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 maja 2026
63,90
6390 pkt
punktów Virtualo

I zdarzyła się Hiroszima - ebook

Decyzja, która zmieniła historię. Historia, która powinna być dziś przestrogą.

6 sierpnia 1945 roku nad Hiroszimą rozbłysło światło, które zakończyło wojnę i zapoczątkowało nową epokę. Epokę, w której ludzkość po raz pierwszy musiała zmierzyć się z konsekwencjami własnej technologicznej potęgi. Iain MacGregor opowiada historię pierwszego ataku atomowego poprzez losy ludzi, którzy znaleźli się najbliżej tej decyzji – naukowców pracujących w ramach tajnego Projektu Manhattan, wojskowych przygotowujących kolejną misję, polityków próbujących ważyć życie tysięcy w imię szybszego zakończenia wojny, a także mieszkańców Hiroszimy, dla których ten poranek był zwykłym początkiem dnia. Autor łączy precyzję historyczną z reporterską wrażliwością, oddając głos zarówno sprawcom, jak i ofiarom. Pokazuje świat przed wybuchem, dojmującą ciszę po eksplozji oraz długie lata milczenia i prób kontrolowania prawdy o skutkach nie tylko promieniowania, ale też konsekwencjach tej dramatycznej decyzji militarnej. Dzięki temu Hiroszima przestaje być tylko symbolem, a staje się miejscem, gdzie skrzyżowały się ludzkie historie. Przejmująca opowieść o odpowiedzialności, pamięci i granicach, które zostały przekroczone. Książka, która nie pozwala zapomnieć, że za każdą decyzją historyczną stoją ludzie i ich życie.

Atomowe zniszczenie Hiroszimy i Nagasaki było jednym z najbardziej ikonicznych momentów XX wieku. A jednak niewiele napisano o ludziach, których działania doprowadziły do bezwarunkowej kapitulacji Japonii… Książka I zdarzyła się Hiroszima jest epicka swoim rozmachem, a zarazem intymna w szczegółach; jej strony wypełniają outsiderzy i geniusze, którzy na zawsze zmienili nasz świat. Skrupulatnie udokumentowana i znakomicie napisana.

Giles Milton

Znakomita, imponująco udokumentowana opowieść o geniuszu i przerażającym zniszczeniu.

Alex Kershawac

MacGregor wykorzystuje szeroki wachlarz źródeł, tworząc porywającą, poruszającą i często zaskakującą narrację – tym razem o tym, jak II wojna światowa zakończyła się wywołaną przez człowieka apokalipsą, a nowa era rozpoczęła się mieszanką nadziei i grozy, która osiem dekad później wciąż definiuje nasze życie.

Frederick Taylor

To coś więcej niż książka historyczna – to także trzeźwiąca refleksja nad wojną, nauką i moralnością. Znakomita.

James Holland

Nienagannie udokumentowana relacja Iaina MacGregora o pierwszym użyciu broni nuklearnej w wojnie stanowi ważne przypomnienie o grozie, jaką niesie ona dla świata.

„The Spectator”

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-287-4127-0
Rozmiar pliku: 4,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

_Zwykły człowiek powinien zdać sobie sprawę, że nie ma na świecie siły, która zdołałaby go uchronić przed bombardowaniem. Cokolwiek by mu nie mówiono, bombowiec zawsze przedrze się do celu. Jedyną obroną jest atak, a to oznacza, że aby ocaleć, należy ubiec wroga, zabijając więcej kobiet i dzieci niż on._

------------------------------------------------------------------------

LORD STANLEY BALDWIN, _A Fear for the Future_, przemówienie w Parlamencie Brytyjskim 10 listopada 1932 rokuKALENDARIUM

1937

John Hersey rozpoczyna praktykę dziennikarską w magazynie „Time” w Nowym Jorku.

1938

Grudzień – niemieccy chemicy Otto Hahn i Fritz Strassmann odkrywają rozszczepienie jądra uranu.

1939

2 sierpnia – prezydent Roosevelt otrzymuje list Einsteina-Szilarda zawierający ostrzeżenie przed dążeniem nazistowskich Niemiec do opracowania broni jądrowej.

1 września – Niemcy atakują Polskę, rozpoczyna się II wojna światowa.

21 października – w Waszyngtonie odbywa się pierwsze posiedzenie Komitetu Doradczego ds. Uranu.

1940

27 czerwca – zostaje powołany National Defence Research Committee (Narodowy Komitet Badań nad Obronnością), który ma na celu przystosowanie na potrzeby wojny amerykańskiego zaplecza naukowego, w tym badań nad atomem i rozszczepieniem uranu.

1941

24 lutego – fizyk Glenn Seaborg odkrywa pluton.

7 grudnia – Japończycy atakują amerykańską Flotę Pacyfiku w bazie Pearl Harbor na Hawajach.

8 grudnia – Stany Zjednoczone wypowiadają wojnę Japonii.

11 grudnia – Stany Zjednoczone wypowiadają wojnę Niemcom i Włochom (Niemcy i Włochy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym jako pierwsze).

1942

19 stycznia – prezydent Roosevelt zatwierdza plan opracowania broni jądrowej.

18 kwietnia – podpułkownik James Dolittle dowodzi grupą szesnastu bombowców B-25 Mitchell, które startują z lotniskowca USS Hornet i bombardują cele na terytorium Japonii.

8 maja – cesarska armia Japonii podbija Filipiny.

4–7 czerwca – amerykańska marynarka wojenna odnosi zwycięstwo w bitwie o Midway.

7 sierpnia – rozpoczęcie walk o Guadalcanal.

17 września – amerykański pułkownik Leslie Groves (od 23 września generał brygady) zostaje mianowany szefem Projektu Manhattan.

19 września – zapada decyzja o założeniu w Oak Ridge w stanie Tennessee ośrodka wzbogacania uranu.

Październik – Julius Robert Oppenheimer obejmuje stanowisko szefa naukowego tajnego laboratorium Projektu Manhattan.

16 listopada – na Uniwersytecie Chicagowskim rozpoczynają się prace nad budową Chicago Pile (CP-1), pierwszego na świecie eksperymentalnego reaktora jądrowego.

25 listopada – Groves zatwierdza decyzję Oppenheimera, który wybiera Los Alamos na miejsce tajnego ośrodka badań nad bronią jądrową.

1943

14–23 stycznia – konferencja w Casablance. Roosevelt deklaruje dążenie do bezwarunkowej kapitulacji Japonii.

16 stycznia – Groves zatwierdza decyzję o założeniu w Hanford w stanie Waszyngton tajnego ośrodka produkcji plutonu.

Luty – major Paul Tibbets wraca do Stanów Zjednoczonych, by rozpocząć szkolenie na bombowcu B-29.

17–24 sierpnia – pierwsza konferencja w Quebecu, tajne spotkanie przywódców Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Kanady, poświęcone inwazji na Europę i pracom nad rozwojem broni jądrowej.

4 listopada – znajdujący się w Oak Ridge pierwszy na świecie pełnoskalowy reaktor jądrowy X-10 osiąga stan krytyczny.

1944

Marzec – Japonia reorganizuje swoją obronę przeciwlotniczą przed spodziewanymi atakami bombowców B-29.

4 kwietnia – powstaje 20. Amia Lotnicza.

Czerwiec – rozpoczyna się operacja Matterhorn, seria nalotów strategicznych między innymi na Japonię prowadzonych przez bombowce B-29, które startowały z kontynentalnych Chin.

6 czerwca – rozpoczyna się operacja Overlord, w ramach której siły alianckie zdobywają przyczółek na kontynencie europejskim w północnej Francji.

Czerwiec–listopad – Zespół operacyjny Task Force 58 rozpoczyna operację Granite II, która ma na celu zdobycie Wysp Mariańskich i Palau. W efekcie tych działań powstaną bazy bombowców B-29 na wyspach Guam, Saipan i Tinian.

1 września – pułkownik Tibbets zostaje wtajemniczony w Projekt Manhattan i mianowany dowódcą 509. Grupy Mieszanej. Rozpoczyna się szkolenie załóg w nowej bazie w Wendover w stanie Utah.

26 września – znajdujący się w Hanford reaktor „B” wchodzi w stan krytyczny. Pełną moc produkcyjną plutonu osiągnie w lutym 1945 roku.

20 października – wojska amerykańskie pod dowództwem generała Douglasa MacArthura rozpoczynają kampanię filipińską.

23–26 października – Amerykanie odnoszą zwycięstwo w bitwie w Zatoce Leyte na Filipinach.

Październik–listopad – bombowce B-29 przybywają do baz na Saipanie i Guamie.

24 listopada – pierwszy nalot na Japonię z udziałem B-29, które operują z baz lotniczych na Marianach.

27 grudnia – baza North Field na wyspie Tinian jest gotowa do obsługi B-29.

1945

21 stycznia – generał major Curtis LeMay zastępuje Haywooda Hansella na stanowisku dowódcy XXI Bomber Command.

4–11 lutego – prezydent Roosevelt spotyka się z Churchillem i Stalinem na konferencji w Jałcie.

19 lutego – amerykańska piechota morska atakuje Iwo Jimę.

9–10 marca – bombowce B-29 przeprowadzają zmasowany nalot na Tokio z użyciem bomb zapalających.

23 marca – amerykańska piechota morska zdobywa Iwo Jimę.

1 kwietnia – siły amerykańskie atakują Okinawę.

7 kwietnia – bombowce B-29 po raz pierwszy zostają wykorzystane do zakłócania pracy radarów japońskiej obrony przeciwlotniczej.

12 kwietnia – umiera prezydent Roosevelt. Jego następca Harry Truman dowiaduje się następnego dnia o istnieniu Projektu Manhattan.

8 maja – wojna w Europie kończy się bezwarunkową kapitulacją III Rzeszy. Powieść Johna Herseya _A Bell for Adano_ (Dzwon dla Adano) otrzymuje Nagrodę Pulitzera.

Maj – 509. Grupa Mieszana przenosi się do bazy na wyspie Tinian.

16 lipca – na pustyni w Nowym Meksyku dochodzi do pierwszego w historii naziemnego testu broni jądrowej o kryptonimie Trinity.

17 lipca–2 sierpnia – prezydent Truman spotyka się ze Stalinem i z Churchillem na konferencji w Poczdamie.

25 lipca – generał Thomas T. Hardy wydaje rozkaz użycia bomb atomowych.

26 lipca – prezydent Truman (wspólnie z W. Churchillem i Czang Kaj-szekiem) ogłasza deklarację poczdamską, w której wzywa Japonię do bezwarunkowej kapitulacji i ostrzega przed niewyobrażalnymi zniszczeniami w razie odrzucenia ultimatum.

1 sierpnia – większość samolotów B-29 przeprowadza misje bojowe. Spośród 836 maszyn, które wystartowały tego dnia, 784 zbombardowały cele na terytorium Japonii.

6 sierpnia – B-29 Enola Gay zrzuca bombę atomową na Hiroszimę.

8 sierpnia – Związek Radziecki wypowiada wojnę Japonii.

9 sierpnia – B-29 Bockscar zrzuca bombę atomową na Nagasaki.

15 sierpnia – Japonia kapituluje.

2 września – przedstawiciele Cesarstwa Japonii podpisują akt kapitulacji na pokładzie pancernika USS Missouri.

28 listopada – generał Groves składa zeznania przed specjalną komisją senacką w sprawie skutków zatrucia promieniowaniem jonizującym.

1946

Maj – John Hersey udaje się do Japonii i spędza trzy tygodnie w Hiroszimie, gdzie przeprowadza wywiady z ocalałymi z wybuchu.

31 sierpnia – w magazynie „New Yorker” ukazuje się reportaż Herseya _Hiroszima_ i zyskuje uznanie krytyków.PRZEDMOWA

W poniedziałek 6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8.16 Hiroszima uległa natychmiastowemu zniszczeniu wskutek eksplozji jednej bomby atomowej. Wciąż nie wiadomo, jak wielu spośród trzystu pięćdziesięciu tysięcy mieszkańców poniosło śmierć. Fala uderzeniowa doszczętnie zniszczyła wszystko w promieniu półtora kilometra od epicentrum wybuchu. Promieniowanie zabijało ludzi, atakując ich narządy wewnętrzne. Ci, którym udało się przeżyć, koczowali w chatach zbudowanych na spalonej ziemi, cierpiąc z powodu poparzeń skóry i choroby popromiennej. Tak wyglądała Hiroszima krótko po bombardowaniu, kiedy mówiono, że przez siedemdziesiąt pięć lat nie wyrosną tam trawa ani drzewa.

Dziesięć lat później, jak pamiętam, w mieście nie było już ruin, ale tu i ówdzie wciąż dało się zauważyć ślady zniszczeń. Ilekroć jeździłem autobusem, zawsze widywałem ludzi z bliznami po oparzeniach. Moja babcia, która opiekowała się mną, kiedy byłem dzieckiem, miała górną połowę ciała w takich bliznach i nie mogła rozprostować łokci ani palców. Zmarła w połowie lat 60., kiedy na ulicach nie spotykało się już ofiar poparzeń.

W tym samym czasie elementy krajobrazu miasta, które przypominały o wybuchu bomby atomowej, znikały jeden po drugim. To był początek odrodzenia Hiroszimy. Oprócz nieustannych wysiłków ludzi oraz wsparcia z kraju i zagranicy dzieło to było możliwe w dużej mierze dzięki Ustawie o budowie miasta-pomnika pokoju. Ten szczególny akt prawny miał na celu wskrzeszenie Hiroszimy jako miasta symbolizującego trwały pokój, czego efektem była pomoc finansowa ze strony państwa oraz silna motywacja do rozwoju infrastruktury miejskiej.

Pierwszym zrealizowanym projektem był Park Pokoju położony w pobliżu epicentrum wybuchu. Znajdujące się w nim obiekty – Kopuła Bomby Atomowej, Pomnik Ofiar Bomby Atomowej oraz budynek Muzeum Pokoju – są rozmieszczone na linii północ–południe. Jest to tak zwana Oś Pokoju, która wraz z Aleją Pokoju biegnącą ze wschodu na zachód przez południowy kraniec parku wciąż stanowi podstawę planowania urbanistycznego w Hiroszimie osiemdziesiąt lat po wybuchu bomby i jest symbolem odrodzenia miasta.

Mam nadzieję, że z opowieści, którą zaczynacie czytać, dowiecie się, jak świat wkroczył w erę nuklearną i jakie zagrożenia wciąż niesie ona ze sobą w XXI wieku.

------------------------------------------------------------------------

Kenji Shiga

były dyrektor Muzeum Pokoju w HiroszimiePROLOG

W ciasnym i dusznym pokoju panuje cisza. Naprzeciwko mnie siedzi spokojna starsza Japonka. Nazywa się Michiko Kodama, a ja przebyłem pół świata, aby przeprowadzić z nią wywiad. Przed nami, na blacie prostego stolika z płyty laminowanej stoją dwie filiżanki kawy, obok których położyłem swój dyktafon, notes i długopis. Dookoła piętrzą się wysokie stosy pudeł wypełnionych plakatami, ulotkami, czasopismami i plakietkami.

Siedzimy w niepozornym biurze Nihon Hidankyō, czyli Konfederacji Zrzeszeń Ofiar Bomby Atomowej i Wodorowej. Michiko jest zastępczynią sekretarza generalnego, a w swoim granatowym kostiumie wygląda jak ucieleśnienie spokoju. Daje mi znak, że jest gotowa do rozpoczęcia wywiadu. Jestem zaskoczony, gdy podaje mi swoje dane i okazuje się, że ma osiemdziesiąt siedem lat. Jej kruczoczarne włosy, elegancki wygląd i sposób wysławiania się sprawiają, że wydaje się dużo młodsza.

Kiedy zaczynam wywiad od ceremonialnego pozdrowienia, które przekazuję za pośrednictwem tłumaczki, jej twarz się ożywia, a promienny uśmiech i błyszczące oczy emanują ciepłem. Te same oczy wkrótce stają się matowe i wilgotnieją, kiedy rozmawiamy o jej wspomnieniach z dzieciństwa w Hiroszimie – mieście, które zamienił w ruinę jeden amerykański bombowiec przelatujący wysoko po bezchmurnym niebie. Tamten pamiętny sierpniowy ranek wywrócił jej świat do góry nogami i doprowadził do zakończenia Wojny Wielkiej Azji Wschodniej.

Michiko opowiada mi, że wywodzi się ze starego samurajskiego rodu, ale w XX wieku jej rodzina dostosowała się do nowoczesnych standardów i podjęła pracę w bankowości oraz branży poligraficznej. Wspomina swoje wygodne życie – wychowywała się z dwoma młodszymi braćmi, a jej ojciec prowadził drukarnie w prefekturze Hiroszima i okolicy. Rodziny obojga jej rodziców od dziesięcioleci mieszkały w tym mieście, ważnym porcie wojskowym na południowo–zachodnim krańcu wyspy Honsiu. Przed atakiem atomowym ocaliło jej bliskich zrządzenie losu. Latem 1945 roku amerykańskie bombowce B-29 siały spustoszenie na Wyspach Japońskich, gdzie zrównały z ziemią aż sześćdziesiąt miast. Tradycyjne japońskie domy z papieru i drewna okazały się idealnym celem dla bomb zapalających, które powodowały burze ogniowe, zabijając dziesiątki tysięcy cywilów. Miasta, które wciąż pozostawały nienaruszone, otrzymały od rządu polecenie utworzenia pasów przeciwpożarowych, które miały zapobiegać rozprzestrzenianiu się ognia.

Dom Michiko podzielił los tysięcy innych budynków, które zostały zburzone przez wojsko i ekipy ochotników. Chociaż wywołało to oburzenie wielu mieszkańców, dowódca oddziałów stacjonujących w mieście, marszałek polny Shunroku Hata oraz gubernator prefektury Hiroszima Genshin Takano nie przejmowali się protestami ludności cywilnej. Tysiące ludzi pozbawionych dachu nad głową musiało poszukać sobie schronienia gdzieś indziej. Rodzina Michiko zamieszkała trzy kilometry od swojego domu, który, jak się potem okazało, dzieliło zaledwie sześćset metrów od miejsca znanego później jako Strefa Zero.

Michiko uczęszczała teraz do innej, położonej bliżej szkoły. Była jeszcze za mała, by otrzymać powołanie do Ochotniczej Służby Obywatelskiej, czego nie uniknął jej szesnastoletni kuzyn. Nie miała również wystarczająco dużo lat, aby pracować w jednej z setek podziemnych fabryk, gdzie uczniowie produkowali części pojazdów wojskowych albo amunicję – był to przemysł chałupniczy, który rozwinął się w Hiroszimie w ramach przygotowań do spodziewanej inwazji Amerykanów. To właśnie młody wiek Michiko w dużej mierze sprawił, że udało się jej przetrwać.

W ciepły i słoneczny ranek 6 sierpnia Michiko szła rozradowana z ojcem do Państwowej Szkoły Podstawowej Furuta, gdzie miała spędzić pierwszy dzień z nowymi nauczycielami i koleżankami. Miasto tętniło życiem, a tysiące ludzi zmierzały do pracy na piechotę, rowerami albo licznymi tramwajami i autobusami. Zadbane ogrody w centrum miasta były pełne kwiatów i zieleni, a w drewnianych herbaciarniach stojących wzdłuż rzeki już od rana panował duży ruch. Mijając długie rzędy uczniów i żołnierzy uczepionych sznurów niczym olbrzymie drużyny przeciągające linę, Michiko przyglądała się im w nadziei, że dostrzeże swojego kuzyna.

W Hiroszimie i okolicy stacjonowało ponad czterdzieści trzy tysiące żołnierzy, do których codziennie dołączali kolejni w ramach przygotowań do obrony przed spodziewaną inwazją. Cesarska Marynarka Wojenna zgromadziła w porcie całkiem spore siły, a na nabrzeżu miała wielkie magazyny i składy amunicji. To właśnie z tej zatoki wyruszyła grupa uderzeniowa, która 7 grudnia 1941 roku rozpoczęła wojnę ze Stanami Zjednoczonymi atakiem na Pearl Harbor. Nieuchronnym faktem było to, że wszyscy mieszkańcy miasta i okolic stanowili teraz cel strategiczny dla wroga.

Po około półgodzinnym marszu Michiko przeszła przez że­lazną bramę na dziedziniec szkolny, po czym skierowała kroki w stronę dużego, jednopiętrowego drewnianego budynku, z którego już o tej porze dobiegał gwar. Ojciec pomachał jej na pożegnanie i ruszył z powrotem do domu.

„Weszłam do klasy. Miałam torbę, którą uszyła mi mama – umiała bardzo dobrze szyć, chociaż nie miała pojęcia o gotowaniu. W tamtych czasach wszyscy nosiliśmy ze sobą cienkie prostokątne poduszki, które w razie zagrożenia zginało się wpół i zakładało na głowę jak kaptur. Zastanawiałam się, czy nie powinnam najpierw pójść na boisko. Można było korzystać tylko z połowy terenu przylegającego do szkoły; na drugiej połowie uprawiano ziemniaki, żeby złagodzić niedobór żywności”.

Michiko rozglądała się z nadzieją, że nowe koleżanki w końcu ją zaakceptują, tak jak w poprzedniej szkole. Zamartwiała się tym, że cały jej świat stanął na głowie.

„Nagle zalał mnie jasny, oślepiający blask. Nie potrafię dokładnie go opisać. To była mieszanka żółtego, srebrnego i pomarańczowego światła. Zanim zdążyłam się zastanowić, co się dzieje, potężny podmuch wybił wszystkie okna w klasie. Odłamki szkła i drewniane drzazgi niczym pociski wbijały się w blaty, krzesła, ściany, podłogę i różne sprzęty. Oszołomiona schowałam się pod ławkę, która jednak osłoniła mnie tylko częściowo. Później zorientowałam się, że w moim lewym ramieniu tkwią ostre kawałki stłuczonej szyby”.

Nowa, niezwykle potężna bomba – która później stała się znana jako Little Boy – eksplodowała 580 metrów nad Strefą Zero z siłą 15 tysięcy ton trotylu. Przez miasto przetoczyła się fala uderzeniowa, a temperatura w pobliżu epicentrum osiągnęła 60 milionów stopni Celsjusza, czyli dziesięć razy więcej niż na powierzchni Słońca. Wszystko, co mogło się palić, stawało w płomieniach, a wybuch spowodował setki pożarów, które przerodziły się w ogromną burzę ogniową i nie oszczędziły niczego w promieniu półtora kilometra. Stalowe konstrukcje topiły się, drewniane budynki zamieniały w popiół, a przelatujące ptaki i zwierzęta zajmowały się ogniem. W ciągu kilku minut od wybuchu dziewięć na dziesięć osób przebywających w odległości niewiększej niż półtora kilometra od epicentrum poniosło śmierć, a wiele z nich doznało uszkodzenia narządów wewnętrznych, ich gałki oczne wyparowały, a skóra uleg­ła zwęgleniu. Często z ludzi pozostawały jedynie cienie w miejscach, w których stali lub siedzieli.

Znajdująca się ponad trzy kilometry od Strefy Zero szkoła Michiko przetrwała początkowy wybuch, ale w mieście usytuowanym na płaskim terenie fala uderzeniowa miała niszczycielskie skutki. Poruszająca się z prędkością przeszło 3 tysięcy m/s fala cieplna z łatwością przenikała przez cegły, drewno i stal, niszcząc wszystko na swojej drodze w promieniu niemal kilometra od miejsca wybuchu.

„W szkolnym ambulatorium jedna z nauczycielek opatrywała pokaleczone dzieci. Wyjmowała im z ran odłamki szkła i ostre drzazgi. Wszyscy byli zakrwawieni. Ambulatorium było słabo zaopatrzone – brakowało gazy i bandaży; mieliśmy tylko trochę środków dezynfekujących i nic poza tym. Nasza pani zerwała z okien bawełniane zasłony, żeby zrobić z nich prowizoryczne opatrunki. Dołączyło do niej jeszcze kilka nauczycielek z innych klas. Nie było wśród nich mężczyzn, same kobiety, przeważnie starsze, a jedna nawet w ciąży.

Fala uderzeniowa zerwała dach, a strop zapadł się do środka, ale ściany pozostały nienaruszone. Opatrzeni uczniowie wychodzili na zewnątrz, aby zrobić miejsce dla innych potrzebujących pomocy. Na terenie szkoły znajdowały się schrony, gdzie mieliśmy czekać, aż odbiorą nas rodzice. Tym, po których nikt nie przychodził, kazano tam pozostać. Poszłam tam sama, ponieważ nie poznałam jeszcze żadnych koleżanek.

Na szczęście ojciec szybko po mnie wrócił. Odetchnął z ulgą, kiedy mnie odnalazł, ale przeraził go mój wygląd. Ponieważ byłam poraniona od pasa w górę, postanowił nieść mnie na plecach, abyśmy mogli szybciej się przemieszczać. Musieliśmy iść w stronę miejsca wybuchu, bo tamtędy prowadziła najkrótsza droga do domu. Właśnie wtedy zobaczyłam istne piekło.

Wśród dymu, ognia i przeróżnych szczątków, którymi miotał silny wiatr, dostrzegłam rozrzucone na ziemi poczerniałe ciała. Wiele z nich wyglądało na martwe. Między nimi snuli się ludzie, którzy chwiejnym krokiem szli w różnych kierunkach – jakaś kobieta niosła zwęglone dziecko, ktoś próbował włożyć sobie oczy z powrotem do oczodołów, a przynajmniej tak to wyglądało.

Oczywiście nie mieli pojęcia, dokąd się kierują, bo straszliwie poparzona skóra zwisała z nich płatami, ale niektórzy wzywali pomocy i prosili o wodę, próbując nas zatrzymać. Odpychaliśmy ich ręce, ponieważ naprawdę nie mogliśmy nic dla nich zrobić. Jestem pewna, że ojciec czuł się tak samo bezradny jak ja. Przyciskał mnie do siebie mocniej za każdym razem, gdy ktoś próbował nas dosięgnąć. Właśnie takie sceny wyryły się w mojej pamięci.

Widziałam dziewczynkę, mniej więcej w moim wieku, która miała spalone ubranie i poparzoną połowę twarzy. Nie była w stanie wydobyć z siebie głosu, ale jej oczy błagały nas o pomoc. Nasze spojrzenia się spotkały. Wody, wody, zdawała się mówić. Proszę, pomóż mi.

Nigdy nie zapomnę tych oczu. Zaciskając dłonie na ramionach ojca, obejrzałam się na nią i zobaczyłam, jak osuwa się na ziemię. Tak bardzo żałowałam, że nie mogłam dać jej choćby kropli wody. To było potworne. Wkrótce ogarnęło mnie odrętwienie”.

Po paru godzinach wędrówki przez apokaliptyczny krajobraz, w którym brakowało już znanych punktów orientacyjnych, Michiko i jej ojciec dotarli do domu, a raczej tego, co z niego zostało. Na szczęście jej matka i młodsi bracia przeżyli, ale ich nowy dom uległ poważnemu uszkodzeniu.

„Połowa dachówki zniknęła i odsłoniła pokoje na piętrze. Wystający balkon osłonił kuchnię na parterze, więc ta część budynku pozostała nienaruszona. Niedługo potem zaczęło padać coś, co później nazywano czarnym deszczem. To był deszcz zupełnie inny od tego, który znałam – lepkie, błotniste krople wpadające do zrujnowanego domu, przyklejały się do komody, odsłoniętej podłogi i ścian. Teraz wiem, że były skażone materiałem radioaktywnym, ale wtedy moja mama próbowała je wycierać szmatą, którą wyciskała nad wiadrem”.

Ojciec posadził trójkę dzieci na parterze, w miejscu osłoniętym przed deszczem, a potem po kilkuminutowej rozmowie z żoną znowu wyruszył z powrotem w stronę Strefy Zero, gdzie znajdował się jego dom rodzinny. Musiał sprawdzić, co stało się z dziewięciorgiem jego rodzeństwa, które mieszkało w pobliżu miejsca eksplozji. Michiko nie widziała go przez trzy kolejne dni, kiedy to przemierzał wypaloną pustynię w poszukiwaniu swoich bliskich.

„Gdy nie było ojca, wieczorem i rankiem następnego dnia do naszego domu przybyli krewni – dziadek, wujowie, ciotki i kuzyni. Ponieważ mieszkaliśmy ponad trzy kilometry od Strefy Zero, doszli do wniosku, że okolica jest bezpieczna i mogą u nas odpocząć. Wszyscy doznali jakichś obrażeń podczas wybuchu. Byliśmy wtedy pozbawieni wody, elektryczności i właściwie wszystkiego, ale mieliśmy studnię. Mama darła na pasy stare kimona i prześcieradła, którymi opatrywała naszych krewniaków, a najpierw ścierała krew i ropę z ich ran. Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej pomocy ze strony służb medycznych, wojska ani lokalnych władz. Byliśmy zdani wyłącznie na siebie”.

Gdy w ciągu kolejnych dni dalsi krewni Michiko gromadzili się w zniszczonym domu jej rodziców, wszyscy podzielali nastroje panujące wśród ocalałych mieszkańców miasta – byli zdumieni i zszokowani siłą niszczycielskiej broni, którą zrzucili na nich Amerykanie, a do tego narastała w nich obawa, że najgorsze dopiero nadejdzie.

„Pomagałam matce doglądać rannych, gdy usłyszałam jakiś hałas dobiegający od strony drzwi. Poszłam je otworzyć i zobaczyłam postać, która nie przypominała istoty ludzkiej. Przerażona miałam ochotę uciekać do mamy, ale wtedy owa postać zawołała mnie po imieniu. Kiedy usłyszałam jej głos, zorientowałam się, że to moja kuzynka Onaichan (Starsza Siostra). Jak się okazało, pracowała na otwartym terenie około tysiąca metrów od Strefy Zero. Miała ciężkie oparzenia na twarzy, brzuchu i plecach.

Gdy tylko zorientowałam się, że to ona, zaprosiłam ją do domu, żeby się nią zająć. Niestety lato było upalne, więc jej rany szybko zaczęły się rozkładać. Ścierałam ropę i wybierałam larwy, które zaczęły zjadać jej ciało. Pamiętam, że podeszłam do niej rankiem trzeciego dnia. Chciałam znowu oczyścić jej rany, ale usłyszałam, jak prosi mnie słabym głosem o wodę. Poszłam do studni w ogrodzie. Onaichan miała poparzone gardło i nie mogła zbyt wiele pić. Chwyciłam ją w ramiona, żeby podnieść jej głowę, a potem namoczyłam ręcznik w wodzie i wyciskałam kroplę po kropli do jej ust.

Nie mogła przełykać, a tylko się śliniła. Potem wydała ostatnie tchnienie w moich objęciach. Poczułam ogromny smutek. W tamtym czasie niektórzy z moich krewnych również umarli w naszym domu.

Nie mieliśmy nic, żadnych środków medycznych. Wszyscy lekarze i pielęgniarki z pobliskiego oddziału Czerwonego Krzyża ucierpieli wskutek wybuchu. Tak było w całej Hiroszimie. Lekarze pomagali ludziom, chociaż sami byli ranni. Rząd nie udzielił nam żadnej pomocy. Nie sądzę, aby państwo wtedy funkcjonowało. Zwykli obywatele, tacy jak my, którzy opiekowali się poszkodowanymi, nie mieli znikąd wsparcia.

Zatrzymał się u nas również mój dziesięcioletni kuzyn. Z początku wydawało się, że odniósł tylko lekkie obrażenia, i na szczęście nie był poparzony. Szybko jednak zaczął cierpieć na silną biegunkę. Pewnego dnia na początku września wyszedł z łazienki, którą zdążył już od rana odwiedzić kilka razy, i stanął obok mnie. Nagle zauważyłam, że z nosa cieknie mu krew. Nie przejęłam się tym zbytnio, bo mnie również czasami się to przytrafiało. Potem jednak dostał ataku kaszlu. Z każdą chwilą kaszlał coraz gwałtowniej, a po kilku minutach opadł na klęczki. Zaczął wymiotować krwią, która płynęła z jego ust coraz obfitszym strumieniem i pojawiały się w niej jakieś grudki. Przerażona patrzyłam, jak chwieje się, próbując zachować równowagę, a potem osuwa na podłogę i zastyga w bezruchu. Moja matka podbiegła do niego i próbowała go ocucić, ale szybko stało się jasne, że umarł. Cała rodzina była zrozpaczona. Przez wiele tygodni żyłam w strachu, bo wyobrażałam sobie, że to samo spotka także i mnie. Długo nie odstępowałam matki na krok”.

Znacznie później Michiko dowiedziała się, że szkoła Honkowa, do której chodziła wcześniej, uległa całkowitemu zniszczeniu. Nie przeżył nikt z czterystu uczniów i uczennic oraz jedenaściorga nauczycieli. Podzielili los dziesiątek tysięcy ludzi, którzy ponieśli śmierć tamtego ranka i nawet nie został po nich ślad.

Michiko sama przyznaje, że wyparła te wydarzenia z pamięci na wiele lat, ale wracając do nich, ożywiła wiele wspomnień, o których nawet nasza tłumaczka nie potrafiła mówić bez wzruszenia.

„Dwa lata później znalazłam się znowu w tamtej okolicy – nie pamiętam, co mnie tam sprowadziło. Podeszła do mnie starsza pani, chwyciła za ramiona i potrząsając mną, zapytała: Czy to ty jesteś Micchan? Rzeczywiście tak mnie kiedyś nazywano, a tamta pani, jak się okazało, była matką mojej przyjaciółki. Moja córka nie wróciła, powiedziała, a łzy płynęły jej po twarzy. Nie wróciła! A ty co tu robisz!?

Wyrwałam się jej i uciekłam. Nie pamiętam, jak dotarłam z powrotem do domu. Zastanawiałam się, czy mam prawo chodzić po świecie, czy powinnam w ogóle żyć. To było poczucie winy, które prześladuje ocalonych”.

Podczas trwającej trzy godziny rozmowy Michiko opowiada mi o życiu swojej rodziny w powojennej Japonii, która znalazła się pod okupacją zwycięskich sił alianckich, by na początku lat pięćdziesiątych przekształcić się w młode państwo demokratyczne. Ci, którzy przeżyli eksplozje atomowe w Hiroszimie i Nagasaki, z trudem starali się odbudować swoje życie na zawsze naznaczone piętnem choroby popromiennej. Setki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci były dyskryminowane jako „hibakusha” (ofiary eksplozji). Wiele z nich zapadało na choroby nowotworowe, ale nie mogło liczyć na wsparcie ze strony państwa, a ci wystarczająco zdrowi, by studiować i pracować, byli odrzucani przez uczelnie i pracodawców. Nawet osoby, które z uzasadnionych powodów wyjeżdżały do Stanów Zjednoczonych, by zamieszkać z krewnymi, a później zapadały na choroby wywołane promieniowaniem, na próżno domagały się pomocy medycznej.

„Nawet w atmosferze tego rodzaju uprzedzeń poznałam kogoś, kto chciał się ze mną ożenić. Odmówiłam mu, ale nalegał. Postanowiliśmy spotkać się z jego matką – ojciec zginął podczas wojny. Nie wiedziałam, że czekają na mnie jego ciotki i wujowie, którzy chcą ze mną porozmawiać. Powiedzieli mi, że skoro ich potomek chce się ze mną ożenić, musieli zbadać moje pochodzenie i historię mojej rodziny. Nie doszukali się niczego złego, ale odkryli, że jestem hibakusha. Nie chcemy, oświadczyli, aby diabelska krew skalała naszą rodzinę. Musieliśmy odwołać ślub. Zostałam odrzucona. Nadal pracowaliśmy razem, ale stało się to nie do zniesienia dla mojego chłopaka. W końcu odszedł do innej firmy.

Postanowiłam wtedy, że do końca życia pozostanę samotna. Chociaż interesowało się mną wielu mężczyzn, odrzucałam ich zaloty. W końcu jednak poznałam takiego, który wiedział, że jestem hibakusha. Z początku go odtrąciłam, ale wyjaśnił, że chce tylko porozmawiać. Z biegiem czasu zbliżyliśmy się do siebie i postanowiliśmy się pobrać. Słyszałam o kobietach, które gdy wychodziły za mąż, zatajały, że są hibakusha, a gdy prawda wychodziła na jaw, małżeństwa kończyły się rozwodem. Hibakusha nie tylko doświadczali cielesnego bólu, ale również byli poturbowani psychicznie. Często się przeprowadzaliśmy ze względu na pracę męża, więc ciągle musiałam uważać, by nie przyznać się nowym znajomym, że jestem z Hiroszimy.

Obecnie mieszkam w Chibie nad Zatoką Tokijską. Najpierw pochowałam matkę, a chociaż ojciec ją przeżył, długo chorował na raka i przeszedł kilka operacji. Tuż przed śmiercią jego ciało trawiły dwa rodzaje nowotworów. Przez wiele lat zastanawiałam się, czy mogę mieć dzieci, aż w końcu urodziłam córeczkę, która wyrosła na zdrową i radosną dziewczynkę. Prawie wcale nie chorowała. Poszła do szkoły, skończyła studia, znalazła doskonałą pracę i założyła szczęśliwą rodzinę. W listopadzie 2010 roku wykryto u niej raka. Byliśmy przekonani, że ktoś się pomylił. Badało ją kilku lekarzy i niektórzy pytali, czy ktoś w jej rodzinie przeżył wybuch bomby atomowej. Byłam zszokowana, gdy się o tym dowiedziałam. Nasze dzieci, drugie pokolenie hibakusha, noszą w sobie skażone geny, ale rząd nie widzi potrzeby, aby udzielać im wsparcia.

W lutym 2011 roku, cztery miesiące po postawieniu diagnozy, nasza córka zmarła”.

Przez tłumaczkę zapytałem Michiko, jak radziła sobie bez córki przez te wszystkie lata. Starsza kobieta uśmiechnęła się i wskazała miejsce obok siebie.

„Ona wciąż tu jest”, odparła, „unosi się nade mną. Codziennie z nią rozmawiam, patrząc na jej zdjęcie. Pod koniec 2017 roku obaj moi młodsi bracia zmarli na szpiczaka mnogiego. Straciłam rodziców, córkę i dwóch braci. Teraz kolej na mnie”.

Nieomal wyciągam rękę, by dotknąć jej dłoni. Przy stoliku, niczym sędzia nadzorujący partię szachów, siedzi tłumaczka i patrzy na nas w milczeniu. W biurze panuje cisza, którą rozprasza jedynie bębniący w szybę tokijski deszcz.

------------------------------------------------------------------------

_KONIEC DARMOWEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI_PRZYPISY KOŃCOWE

------------------------------------------------------------------------

Prolog

Hidankyō została założona 10 sierpnia 1956 roku i jest jedyną ogólnokrajową organizacją zrzeszającą osoby, które przeżyły wybuchy bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki. Jej główne cele to zapobieganie wojnie nuklearnej, uzyskiwanie odszkodowań państwowych za straty spowodowane atakami atomowymi i udzielanie wsparcia osobom, które przeżyły te ataki.

Japonia używała tego sformułowania zgodnie z decyzją rządu z 10 grudnia 1941 roku, określając w ten sposób nowy konflikt z aliantami zachodnimi i trwającą od 1931 roku wojnę z Chinami.

Japonia jest podzielona na prefektury – wprowadzony w lipcu 1871 roku system lokalnych samorządów był następstwem upadku dawnego porządku feudalnego. W efekcie większe prowincje zostały podzielone na łatwiejsze do zarządzania jednostki administracyjne, miejskie i wiejskie. U schyłku II wojny światowej wszystkie 47 prefektur podlegało rządowi w Tokio.

Japonia składa się z 14125 wysp, z czego 260 jest zamieszkanych. Cztery główne wyspy to Hokkaido, Honsiu, Kiusiu i Sikoku.

Więcej szczegółów na ten temat: 290 i 352-353.

Powiernik cesarza Hirohito, marszałek polny Shunroku Hata, dowodził w zasadzie formacją obrony terytorialnej od połowy 1944 roku, przygotowując obronę przed spodziewaną inwazją aliantów. Jego armia miała bronić wysp Honsiu, Kiusiu i Sikoku.

Utworzona 23 marca 1945 roku jako organizacja ogólnokrajowa. Władze prefektury Hiroszima powołały swoją lokalną służbę 7 maja 1945 roku. Źródło: dokumentacja urzędu gminy Kakogawa, Archiwum Miejskie w Hiroszimie (notatka ze zbiórki Ochotniczej Służby Obywatelskiej).

Stephen Walker, _Shockwave: Countdown to Hiroshima_, Londyn 2020, s. 224–225.

Wywiad z Michiko Kodamą, tłumaczyła Chie Matsumoto, Tokio, 8 listopada 2024 roku.

Bomba Little Boy eksplodowała nad szpitalem Shima, około 250 metrów od zamierzonego celu, Mostu Aioi.

Dla porównania podczas nalotu dywanowego w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku Brytyjczycy i Amerykanie zrzucili na Drezno łączny ładunek 2700 ton trotylu. Jedna bomba zrzucona na Hiroszimę miała ponad pięć razy większą moc.

Dane statystyczne pochodzą z Interaktywnej Historii Projektu Manhattan na stronie Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych.

Urząd prefektury Hiroszima mieszczący się tysiąc metrów od Strefy Zero uległ całkowitemu zniszczeniu. We wrześniu 1945 roku ustalono, że nie żyje 609 spośród 700 zatrudnionych tam osób. Dane z książki _Atomic Bomb Damage and Administration_ autorstwa doktora Fukuhei Ado. Wydział Literatury Uniwersytetu w Kioto, Japońskie Towarzystwo Archiwistyki, Archiwa Miejskie w Hiroszimie.

Najbliżej Strefy Zero zginęło na miejscu 218 dzieci. Trzykondygnacyjny betonowy szkielet budynku pozostał jednak nienaruszony, a szkoła zaczęła działać ponownie w lutym 1946 roku.

Chiba jest stolicą prefektury Chiba i liczy nieco poniżej miliona mieszkańców. Leży nad Zatoką Tokijską, 40 kilometrów na wschód od Tokio.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij