Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Industrio - wiatr we włosach, magia w sercu - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
15 stycznia 2026
30,00
3000 pkt
punktów Virtualo

Industrio - wiatr we włosach, magia w sercu - ebook

„Industrio” to pełna wyobraźni opowieść dla dzieci o dwóch dziewczynkach, które marzą o jeździe na motocyklu i wielkich przygodach. Pewnego dnia ich marzenia przenoszą je do magicznej krainy Industrio – świata, w którym maszyny ożywają, mają własne charaktery i potrafią mówić. Bohaterki uczą się odwagi, współpracy i wiary w siebie, odkrywając, że pasja i ciekawość świata mogą zaprowadzić naprawdę daleko.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788397788114
Rozmiar pliku: 4,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Przemierzając nieznaną uliczkę, Kasia czuła, że jej krokami kieruje coś niezwykłego. W powietrzu unosił się tajemniczy nastrój. Wiatr delikatnie drżał, szepcząc jej do ucha niezrozumiałe słowa. Serce dziewczynki wypełniał coraz większy niepokój, a jej zmysły były wyjątkowo wyostrzone. Wreszcie zauważyła niepozorne drzwi do garażu, które wydawały się prowadzić do innego świata.

Przystanęła. Tak, bała się. Była dziesięcioletnią dziewczynką i miała prawo do strachu. Tak jakby dorośli się nigdy nie bali!

Ciekawość jednak zwyciężyła. Kasia ruszyła dalej.

Gdy zbliżyła się do garażu, poczuła dziwną siłę przyciągającą ją do środka. Oparła dłoń o metalowe drzwi. Przez chwilę się wahała. W końcu otworzyła garaż.

W środku panowała ciemność, a wnętrze oświetlało jedynie przemykające przez szczeliny światło księżyca. Ciekawość była jednak silna. Bardzo silna. Kasia zdecydowała się wejść.

Kiedy zrobiła kilka kroków, znienacka rozbłysło tajemnicze światło, które zdawało się pulsować, jakby miało swoje własne życie. Kasia poczuła, że serce zaczyna bić jej szybciej. Z każdym pojawieniem się światła wydawało jej się, że odkrywa kolejne sekrety tego magicznego miejsca.

W końcu dostrzegła kształt przykryty brezentem, który zdawał się być sercem garażu. Podeszła bliżej. Zagryzała wargi. Dobrze wiedziała, że nie powinna niczego dotykać. Niestety, nie potrafiła się powstrzymać.

Jednym ruchem zerwała brezent. Jej oczom ukazał się legendarny motocykl Moto Guzzi V8, nazywany również „Otto Cilindri”. Cudo z lat 50. XX wieku. Każdy miłośnik motocykli o nim marzył! Na twarzy Kasi pojawił się wielki uśmiech. Jej miłość do motocykli była tak wielka, że wypełniała niemal całe życie. A teraz mogła podziwiać legendę!

Kasia była pewna, że ten motocykl kryje w sobie jakąś tajemnicę, która tylko czeka na odkrycie. Właśnie miała go dotknąć, gdy nagle usłyszała odległy krzyk. W tym samym momencie obudziła się ze snu.

– Kasiu, czas wstać! – krzyczała mama.

– A już miałam dotknąć tego motocykla... – mruknęła Kasia z zawodem w głosie.

– Motocykl? – westchnęła mama, kręcąc głową. – Motocykle są dla chłopaków. Czy nie możesz marzyć o czymś bardziej odpowiednim dla dziewczynki? Masz przecież zostać pianistką, a ty tylko motocykle i motocykle.

Kilka minut późnej Kasia siedziała już przy śniadaniu. Jak zwykle atmosfera była nerwowa. Rodzice spieszyli się do pracy, a Kasia robiła wszystko powoli, bez pośpiechu, jakby miała do dyspozycji cały dzień.

W końcu spojrzała na ojca i powiedziała:

– Wiesz, tato, śnił mi się niesamowity motocykl. To był legendarny Moto Guzzi V8! To było jak wejście do innego, tajemniczego świata!

Ojciec nie wyglądał jednak na zadowolonego z tej opowieści.

– Znowu motocykl, Kasiu? – westchnął. – Czy nie możemy przynajmniej raz zjeść śniadania w spokoju, bez słuchania o twoich motocyklach?

– Tato, ale to było takie fascynujące i tajemnicze! – Kasia nie dawała za wygraną. – Chciałam się tym z tobą podzielić...

– Wystarczy, Kasiu – przerwał jej ojciec, spoglądając nerwowo na zegarek. – Masz się zajmować nauką i ćwiczyć na fortepianie, a nie bez przerwy myśleć o motocyklach. To jest mało odpowiednie zajęcie dla dziewczynki w twoim wieku.

Kasia posmutniała.

– Przepraszam, tato. Nie chciałam cię zezłościć. Po prostu chciałam opowiedzieć o moim śnie... Tato, nadal czekam na tę wielką tablicę, którą mi obiecałeś. Wiesz, tę, na której będę mogła wieszać zdjęcia i plakaty moich ulubionych motocykli. Kiedy ją zamontujesz?

Ojciec znowu zerknął na zegarek.

– Rety, jestem już spóźniony! – Pognał w kierunku drzwi, nawet jej nie odpowiadając.

Moto Guzzi V8! Kasia uśmiechnęła się na wspomnienie motocykla.ROZDZIAŁ 1

SŁODKI DŹWIĘK MOTOCYKLA

Był słoneczny poranek. Kasia nie mogła się doczekać, aby wsiąść na swój rower i ruszyć do szkoły. Budynek znajdował się dość niedaleko i można było przebyć tę trasę bez problemu piechotą, ale Kasia uwielbiała poranne przejażdżki, gdy powietrze było chłodne i pełne świeżości. Rower był dla niej namiastką motocykla. Kochała takie wyprawy, chociaż przygnębiał ją cel porannych przejażdżek

– szkoła. W głębi duszy czuła pewien niepokój związany z nauką w szkole muzycznej. Marzyła o tym, żeby zostać motocyklistką, a nie pianistką, czego oczekiwali od niej rodzice.

Kasia pedałowała na rowerze, rozkoszując się wiatrem we włosach i dźwiękiem ptasich śpiewów. Przez chwilę zapominała o tym, że jej droga prowadzi do szkoły, gdzie czekało ją wiele godzin spędzonych na nudnych lekcjach muzyki i ćwiczeniach na fortepianie, nie wspominając już o innych przedmiotach.

Wyobrażała sobie, jak to będzie, gdy dorośnie i zostanie motocyklistką. Będzie jeździła na swoim własnym, olśniewającym motocyklu, przemierzając świat i szukając przygód. Nie będzie musiała się dłużej martwić o nuty i skale muzyczne. Zawała sobie jednak sprawę, że marzenia o motocyklach i przygodach mogą się spełnić tylko wtedy, gdy będzie ciężko i wytrwale pracowała, nawet jeśli oznaczało to naukę gry na fortepianie. Wiedziała, że musi stawić czoła rzeczywistości i zdobyć wiedzę oraz umiejętności, które pomogą jej osiągnąć wymarzony cel. Postanowiła, że będzie korzystać z tego, co szkoła ma do zaoferowania i postara się nauczyć wszystkiego, co jej rodzice uważają za ważne.

W międzyczasie poranna przejażdżka dawała jej czas na zastanowienie i przygotowanie się na kolejny dzień w szkole. Taka codzienna dawka ruchu sprawiała, że Kasia była po prostu szczęśliwa. Wskakiwała na swój rower i podśpiewywała radośnie:

– O, poranek, poranek, wsiadam na swój rowerek i jadę!

Tak samo było każdego dnia, z wyjątkiem zim, gdy zbyt wysoki śnieg wykluczał poruszanie się rowerem.

Również tamtego dnia Kasia wskoczyła na rower i skręciła w kierunku szkoły.

Nagle zza zakrętu dobiegł dudniący dźwięk silników. Kasia poczuła, jak drżenie przenika powietrze. Z każdą sekundą stawało się coraz intensywniejsze. Dźwięk był tak potężny, że nawet liście na drzewach zaczęły trząść się w rytm donośnego echa.

Zaciekawiona Kasia zatrzymała się, czując, że jej serce zaczyna bić szybciej. Wyobrażała sobie, co może wywoływać ten niesamowity hałas. Jej myśli zaczęły biec w kierunku motocykli, ponieważ one były dla niej najważniejsze. Jakie modele mogły tak „śpiewać”? Kasia szukała szybko w myślach nazwy najsłynniejszych jednośladów z ryczącymi silnikami. Jej wyobraźnia zaczęła malować obrazy Harleya-Davidsona z charakterystycznym rykiem, Ducati z wysokoprężnym brzmieniem i klasycznych, brytyjskich Triumphów z niskim, burczącym dźwiękiem silnika. Może to był jeden z legendarnych motocykli, takich jak Honda Goldwing, Yamaha V-Max czy nawet egzotyczny Moto Guzzi V8?

Dziewczynka zastanawiała się, czy może to być prawda. Czy motocykle jej marzeń zbliżały się właśnie w jej kierunku? Czy to jakiś wyjątkowy przypadek, czy może coś więcej? Nie mogła się doczekać, aby odkryć, co takiego zbliża się z takim impetem.

Kasia zeskoczyła z roweru i ostrożnie zbliżyła się do zakrętu. W miarę jak dźwięk silników się wzmagał, poczuła, że drżenie przenika ją całą, a po plecach przebiegają dreszcze. Kiedy w końcu zebrała się na odwagę, aby wyjrzeć zza zakrętu, zobaczyła niezwykły widok. To była kolumna olśniewających motocykli, poruszających się z ogromną prędkością, na czele której jechał ten najbardziej niezwykły z nich wszystkich – poczciwy, solidny Harley-Davidson.

Kasia zafascynowana obserwowała tę niespodziewaną paradę, czując, jak jej serce wypełnia radość i podziw. Wiedziała, że to jedno z tych zdarzeń, których nie zapomni bardzo długo. Jej oczy błyszczały z ekscytacji, a usta otwarte były w szerokim uśmiechu, gdy kolejny motocykl przejeżdżał obok niej. To było cudowne przeżycie, wywołujące euforię i nieopisaną radość. Wydawało jej się, że jest częścią czegoś wyjątkowego, jakby te maszyny były niemalże jej rodziną. Dźwięk silników mieszał się z biciem jej serca, tworząc symfonię emocji, której nigdy wcześniej nie doświadczyła.

Kasia z zaciekawieniem przyglądała się motocyklistom, podziwiając ich pewność siebie, sprawność i swobodę, z jaką przemierzali świat na swoich jednośladach. W jej myślach rysował się już obraz jej samej jako jednej z nich, biorącej udział w tej fascynującej paradzie.

Dziewczynka była tak zachwycona widokiem jednośladów, że nie mogła powstrzymać radości. Zaczęła pokrzykiwać i machać do motocyklistów, jakby chciała nawiązać z nimi kontakt.

– Wow! To są najpiękniejsze motocykle, jakie kiedykolwiek widziałam! Hej, cześć, motocykliści! – krzyczała pełna podziwu.

Nagle jeden z motocyklistów zatrzymał się obok niej. Miał na sobie czarny skórzany kombinezon ozdobiony błyszczącymi, srebrnymi ćwiekami, które mieniły się w promieniach porannego słońca. Na jego plecach widniał haftowany emblemat z logo motocyklowego klubu, którego prawdopodobnie był członkiem.

Na nogach miał ciężkie motocyklowe buty, które sprawiały wrażenie, jakby mogły przetrwać tysiące kilometrów na drodze.

Jego kask był równie imponujący. Był to typ integralny z przyciemnianą szybką,

która skrywała oczy mężczyzny przed światem zewnętrznym. Po bokach kasku błyszczały złote smoki, które dodawały mu tajemniczego i niebezpiecznego wyglądu. Widać było, że właściciel dbał o swój ekwipunek, gdyż wszystko prezentowało się nieskazitelnie.

Na ramieniu motocyklista miał szeroki pas z przypiętą kamerką, która rejestrowała jego przygody. Natomiast przy boku motocykla wisiał skórzany worek z dodatkowym sprzętem. Kasia wyobrażała sobie, że mogą być tam schowane mapy, narzędzia i inne rzeczy niezbędne w długich podróżach.

Szeroki uśmiech na twarzy motocyklisty ukazał się Kasi, gdy podniósł szybkę kasku. Wyglądał na prawdziwego pasjonata swojego jednośladu, który cieszył się każdym dniem spędzonym na drodze. Kasia, zachwycona tym niecodziennym spotkaniem, poczuła, że jej marzenie o byciu motocyklistką stało się jeszcze silniejsze.

– Hej, mała! Widzę, że nasze motocykle bardzo ci się podobają! – odezwał się motocyklista. – Co powiesz na to, żebym cię podwiózł? Zostaw na chwilę swój rower. Doświadczysz jazdy prawdziwym pojazdem z duszą!

Kasia była zaskoczona propozycją i przez chwilę się zastanawiała nad słowami motocyklisty. Wtedy przypomniała sobie, że mama zawsze ostrzegała, aby nie rozmawiać z nieznajomymi, a tym bardziej nigdzie z nimi nie chodzić.

– To bardzo kusząca propozycja, ale mama zabroniła mi rozmawiać z nieznajomymi i nigdzie z nimi jeździć... nawet jeśli mają niesamowite motocykle – oświadczyła Kasia z powagą.

Wtedy motocyklista się zaśmiał.

– No cóż, twoja mama ma rację. Bezpieczeństwo przede wszystkim! – rzucił. – Prawda, trzymaj się z daleka od nieznajomych, nawet jeśli mają niesamowite motocykle, jak ja.

– Dziękuję, postaram się o tym pamiętać – powiedziała. – Ale i tak

będę marzyła o jeździe na takim motocyklu! – dodała z przekąsem.

– Kto wie, może kiedyś się spełni. – Motocyklista mrugnął okiem. – Trzymaj się, mała! I pamiętaj, że marzenia są po to, żeby je spełniać. Kiedyś będziesz jeździła własnym motocyklem, jeśli tylko się postarasz.

– Och, mam nadzieję! Będę się starała, obiecuję! – powiedziała Kasia z uśmiechem. – Dziękuję za miłe słowa i szczęśliwej drogi!

Motocyklista pokiwał głową, odpalając silnik swojej maszyny.

– Dziękuję ! Do zobaczenia kiedyś na drodze! I nie spóźnij się do szkoły! – krzyknął, próbując przebić się przez huk silnika.

Mężczyzna odjechał, a Kasia machnęła mu ręką na pożegnanie. Patrzyła, jak kolumna motocykli oddala się coraz bardziej. Dźwięk silników powoli zanikał, pędząc ku nowej przygodzie. Już czuła tęsknotę za tymi wspaniałymi jednośladami. Czuła też magię, która je otaczała.

Przez chwilę targające Kasią sprzeczne uczucia sprawiały, że żałowała, iż nie zdecydowała się na przejażdżkę motocyklem. Zamykając na chwilę oczy, wyobrażała sobie, jakby to było, gdyby poczuła pod sobą wibracje i potężny ryk maszyny, jakby czuła wiatr we włosach i wolność, jaką niesie ze sobą jazda na motocyklu. Jednak zaraz potem przypomniała sobie, że takie przygody z nieznajomym mogły być niebezpieczne, a ona miała obowiązek dbać o swoje bezpieczeństwo. W końcu mama zawsze przestrzegała przed właśnie takimi sytuacjami.

Chociaż Kasia była pewna, że podjęła słuszną decyzję, rezygnując z przejażdżki z nieznajomym, smutek pozostał. Zaczęła się zastanawiać, czy kiedyś uda jej się zrealizować swoje marzenie o jeździe na motocyklu, a może nawet byciu prawdziwą motocyklistką. Głęboko wierzyła, że jeśli tylko będzie się starała, jej marzenia kiedyś się spełnią. W końcu tak samo twierdził tamten motocyklista.

Potrząsnęła głową, próbując odegnać smutek. Wsiadła na rower i ruszyła do szkoły. Wiedziała, że znowu się spóźni, ale myśl o dzisiejszym spotkaniu z motocyklistą sprawiła, że ogromny uśmiech nie znikał jej z twarzy.

– O, motocykle, motocykle, moi przyjaciele! – podśpiewywała, zawzięcie pedałując.

Gdy dotarła do szkoły, była pewna, że ten dzień na długo zostanie w jej pamięci. A może kiedyś naprawdę będzie miała okazję przejechać się na motocyklu, o którym zawsze marzyła? Wtedy jeszcze nie wiedziała, że marzenie może spełnić się szybciej, niż może przypuszczać.ROZDZIAŁ 2

SZKOLNE PERYPETIE

Chociaż poranek był niezwykły ze względu na przejeżdżające przez miasteczko motocykle, to i tak kolejne godziny w szkole Kasi były takie jak zwykle. Dziewczynka, choć zdolna i sprytna, miała niezwykły talent do wpadania w kłopoty. Jej wyjątkowe zamiłowanie do przygód i swobody sprawiało, że trudno było jej skupić się na codziennych obowiązkach szkolnych. Nauczyciele zgodnie powtarzali:

– Kasia jest strasznie roztrzepana!

Dziewczynka najczęściej marzyła o tym, aby wsiąść na motor i poczuć wiatr we włosach, podczas gdy lekcje w szkole wydawały się jej nudne i ciągnące jak rozgotowany makaron babci Krysi. Zegar na szkolnej ścianie zdawał się poruszać w niewiarygodnie wolnym tempie. Kasia siedziała w ławce z otwartym zeszytem przed sobą, ale jej myśli wędrowały daleko stąd. Wyobrażała sobie, jak z dala od trosk i obowiązków śmiga na motocyklu drogą, która nie ma końca. Marzenie dodawało jej sił, żeby przetrwać kolejne lekcje, choć bywało, że wpadała przez to w kłopoty.

Największym problemem było to, że Kasia notorycznie spóźniała się do szkoły. Rano zawsze zatrzymywało ją coś, co wykluczało punktualne dotarcie na lekcje. Może nawet chciałaby pojawiać się w szkole na czas, ale to najwyraźniej było poza zasięgiem jej możliwości. Co mogła poradzić, że ciągle jej się coś przytrafiało? Niestety ciągłe spóźnienia bardzo złościły nauczycieli.

– Kasiu, znowu się spóźniłaś. – Wychowawczyni kręciła z niedowierzaniem głową. – To już piąty raz w tym tygodniu! I co ja mam z tobą zrobić?

Kasia zmrużyła oczy i zrobiła minę, która miała wyrazić jej szczery żal.

– Przepraszam, psze pani – mruknęła. – To nie moja wina. Obok mojego domu przejeżdżały niesamowite motocykle. Musiałam im się przyjrzeć!

Wychowawczyni westchnęła głośno.

– Oj, Kasiu – powiedziała. – Szkoła jest równie ważna jak motocykle. Zastanów się, czy warto się spóźniać.

Kasia pokiwała głową na znak, że na pewno się zastanowi.

Tak, to było już piąte spóźnienie z rzędu, ale przecież poprzednie również wynikały z ważnych spraw, które jej się przytrafiły.

W poniedziałek spóźniła się przez deskorolkę. Pamiętała doskonale, bo obiecała sobie, że wraz z nowym tygodniem koniec ze spóźnianiem się na lekcje. Postanowiła nareszcie dotrzeć do szkoły na czas, ale gdy zobaczyła swoją deskorolkę, nie mogła się powstrzymać. Kasia nie wiedziała, kiedy i jak nogi same zaprowadziły ją do składziku na narzędzia pana Jurka, który był szkolnym konserwatorem i pozwalał dziewczynce trzymać u siebie deskorolkę. Kasia podejrzewała, że to deskorolka sama ją wypatrzyła, gdy jej właścicielka pojawiła się przed szkołą. Wypatrzyła Kasię i czarodziejską mocą przywołała! W tej sytuacji nie miała innego wyjścia, niż wskoczyć na deskorolkę i pomknąć chodnikiem. Pędziła, czując wolność. Potem robiła szalone triki. Nie zauważyła, że czas szybko mijał.

Wychowawczyni znowu westchnęła głośno.

– Kasiu, znowu się spóźniłaś! – Jak zwykle kręciła głową. – Co stało się tym razem?

Kasia, również jak zwykle, zrobiła swoją wypróbowaną minę pełną żalu.

– Przepraszam, psze pani. Tak dobrze bawiłam się na deskorolce, że zupełnie straciłam poczucie czasu – wyjaśniła pełna troski.

– Cóż, przynajmniej nic ci się nie stało... – mruknęła nauczycielka. – Ale pamiętaj, że musisz być punktualna, Kasiu.

Dziewczynka przyrzekła sobie zatem, że od teraz będzie punktualna. Następnego dzień wzięła sobie do serca słowa wychowawczyni i postanowiła nie bawić się na deskorolce. Niestety, świat przygotował inne niespodzianki dla pechowej Kasi. Gdy jechała do szkoły rowerem, zobaczyła dużego psa, który wyraźnie wyzwał ją do wyścigu.

– No dobrze, to będzie ostatni wyścig przed szkołą – powiedziała Kasia do psa, który patrzył na nią czarnymi ślepiami. – Nie mogę znowu się spóźnić.

Pies od razu zamerdał do dziewczynki z radością.

– Uwaga, start! – krzyknęła Kasia.

Pognali przed siebie: Kasia – na rowerze, pies – na swoich czterech łapach.

Dziewczynka nie pamiętała już, kto wygrał. Pamiętała jednak, że gdy dotarli do bramy szkoły, spojrzała na zegarek i z przerażeniem zdała sobie sprawę, że znowu się spóźniła.

Wychowawczyni oczywiście westchnęła na to głośno.

– Kasiu, znowu? Co tym razem? – zapytała z rezygnacją.

Kasia rozłożyła bezradnie ręce.

– Przepraszam, psze pani. Naprawdę próbowałam być punktualna – powiedziała z pewnym niedowierzaniem. – Próbowałam, ale... ścigałam się z psem. On mnie tak błagał. Nie mogłam odmówić, psze pani.

Kasia mogłaby przysiąc, że na twarzy wychowawczyni pojawił się na moment uśmiech.

– I co mam z tobą zrobić? – zapytała nauczycielka. – Kasiu, z tobą naprawdę nigdy nie można się nudzić. Błagam, następnym razem staraj się być punktualna.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij