-
nowość
Instrukcja dla użytkownika życia - ebook
Instrukcja dla użytkownika życia - ebook
„Instrukcja dla użytkownika życia” to nie jest zwykły tomik poezji. To wierszowana instrukcja dla użytkowników życia - dla tych, którzy próbują odnaleźć się w świecie pełnym ekranów, krzyku, autorytetów, reklam, ideologii, technologii i cudzych recept na szczęście. Satoshi Nowak prowadzi czytelnika przez serię satyrycznych, gorzkich i niekiedy przewrotnych utworów. Pisze o manipulacji, pysze, pozornej wolności, cyfrowym komforcie, odpowiedzialności, głupocie, władzy i odwadze samodzielnego myślenia. Zamiast patosu proponuje ironię, zamiast ozdobnych słów - celne obserwacje, a zamiast gotowych odpowiedzi - pytania, które zostają w głowie na długo. To książka dla tych, którzy lubią poezję z morałem, felieton z rytmem i literaturę, która nie tylko bawi, ale również uwiera. Otwórz instrukcję. Sprawdź, czy nadal sam sterujesz swoim życiem.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 580 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Gdy ci ekran w twarz zaświeci,
gdy ci krzykną: „Udostępnij!”,
gdy cię strachem ktoś podnieci,
gdy cię gniewem ktoś zachęci,
gdy ci wskażą winnych palcem
w klipie krótkim, gładkim, prostym,
gdy cię zrobią własnym walcem,
żebyś miażdżył cudze mosty,
gdy ci rzekną: „Myśl, jak trzeba,
boś inaczej wróg i zdrajca!”,
gdy ci wcisną kawał nieba
w płatnej paczce od nadawcy,
gdy cię nazwą głosem ludu,
choć ci sami piszą hasła,
gdy z twojego gniewu, trudu
zrobią ogień - nim myśl zgasła.
Nie wrzeszcz zaraz - stań na stronie,
niech cię palec nie popędzi.
Sprawdź, kto rękę ma na dzwonie,
kto twym gniewem tłum napędzi.
Bo najgłośniej brzmią prorocy,
co chowają się do schronów.
Najgoręcej prą do wojny
ci od cudzych krwi i zgonów.
Bo dziś wojna bywa cicha,
bez munduru i bez działa:
ktoś ci w duszę link upycha,
ktoś cię robi częścią stada.
Nie drzyj mordy swej do tuby,
nie daj serca na sztandary,
nie trwoń myśli na swą zgubę,
bo zostaniesz zhandlowany.
Bo cię wezmą, nazwą „naszym”,
potem rzucą jak gazetę.
A ty będziesz pluł i straszył,
walcząc o ich prawdy święte.
I nim wrzaśnie tłum: „Do boju!”,
nim cię hasztag w szyk ustawi,
zgaś na chwilę blask smartfonu -
zobacz, kto jest szefem sprawy.MĄDROŚCI Z KRWI I KOŚCI.PIEŚŃ PRZECIW GŁUPOCIE NATURALNEJ
Gdy ci szepną: „Sztuczna zmora!
Zaraz zje nam wszystkie prace!”,
a ekspert od każdego sporu
o modelach prawi racje,
gdy ci wcisną strach w ustawy,
w paragrafy lęk zaplotą,
a pod płaszczem wielkiej sprawy
chronią ukradzione złoto,
Publicysta, blady z trwogi,
straszy końcem ludzkiej duszy,
choć mu bot poprawia progi,
a korektor błędy kruszy.
A profesor humanista
grzmi: „Diabelski model kusi!”,
choć mu program z rękopisu
martwe znaki czytać musi,
gdy przeklina bot bez ducha,
co obrazom sens wydziera,
choć mu sieć konwolucyjna
stare skany dziś otwiera.
Gdy ci zamkną drzwi do wiedzy
pod pozorem twej ochrony,
sprawdź, kto klucze trzyma wtedy
i kto liczy zysk z zasłony.
Gdy ci rzekną: „Dla twej troski
trzeba bramę dziś przymykać”,
sprawdź, czy za tym gestem boskim
nie chcą sami zysków łykać.
Niechaj prawo chroni ludzi,
gdy rozumnie zna granice,
lecz gdy lękiem tłum się łudzi,
robi klatkę, nie strażnicę.
I nim wrzasną: „Precz z maszyną!”,
nowym prawem świat zasłonią,
sprawdź, kto płacze nad ruiną -
i kto nie chce stracić tronu.
Bo kto umie - ten buduje,
kto rozumie - ten poprawia,
kto nie umie - lamentuje,
a kto traci - ten zabrania.
Niech więc płoną w świętej trwodze,
że im świat maszyna zbruka.
Lepsza czasem mądrość sztuczna
niż głupota - choćby ludzka.O ZŁOŚLIWEJ MASZYNIE
W głębi boru, pod dębiną,
żył borsuk, co niósł nowinę:
kupił sobie laptop nowy,
lśniący, szybki, kolorowy.
„Teraz wszystko zrobię prędzej!
Będę mądrzejszy, zyskam więcej.
Niech się inni uczą latami -
my, borsuki, wszystko znamy!”
Instrukcję rzucił gdzieś za szafę:
„Po co czytać taką szmatę?
Tyle liter, ostrzeżeń, porad -
rozum mam ja nie od wczoraj!”
Kliknął przycisk, potem drugi,
wyrwał kabel w pół usługi,
skasował pliki, zmienił hasła,
aż maszyna nagle zgasła.
Borsuk ryknął: „To złośliwość!
Jawna technologii nieuczciwość!
Maszyna wrogość we mnie wnosi -
bo wszystkich borsuków nie znosi!”
Pobiegł zaraz więc do sowy,
która znała sprzęt cyfrowy.
„Ratuj! Komputer mnie prześladuje,
specjalnie wszystko mi sabotuje!”
Sowa rzekła: „Spójrzmy szczerze:
sam namieszałeś w komputerze.
Wyłączyłeś ochronę i ustawienia -
to nie są żadne uprzedzenia”.
„Nieprawda!” - borsuk krzyknął gniewnie.
„To sprzęt wadliwy, wiem to pewnie!
A ty go bronisz podejrzanie…
Może działacie w jednym planie?”
Sowa naprawiła, co umiała,
instrukcję mu w łapę dała:
„Najpierw czytaj, potem działaj,
a nie psuj i winę zwalaj”.
Lecz borsuk prychnął: „Nie mam czasu!
Dość już tego ambarasu!
Sprzęt ma działać bez pytania,
a nie żądać dokształcania!”
Nazajutrz znowu coś przestawił,
trzeciego dnia wirusa sprawił,