Iskra Odwagi - ebook
„Iskra Odwagi” to ciepła, pełna magii opowieść dla dzieci (6+), która pokazuje, że prawdziwa odwaga nie zawsze oznacza bycie głośnym czy silnym. Czasem zaczyna się od jednego, cichego kroku naprzód. Leo jest nieśmiały i często wątpi w siebie. Gdy jednak trafia do niezwykłej krainy Lunarii, musi zmierzyć się z własnymi lękami. Wraz z nowymi przyjaciółmi - odważną elfką Mirą, silnym krasnoludem Bromem i energicznym Fiku, wyrusza w podróż przez magiczny las pełen tajemnic, wyzwań i niezwykłych miejsc. Na końcu tej drogi czeka coś więcej niż przygoda … decyzja, która może zmienić wszystko. To historia o odkrywaniu własnej siły, pokonywaniu strachu, przyjaźni i współpracy oraz odwadze, która rodzi się w sercu. Idealna książka dla dzieci, które czasem się wahają … i dla rodziców, którzy chcą pokazać im, że każdy ma w sobie własną iskrę odwagi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788398094313 |
| Rozmiar pliku: | 14 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Leo siedział w ostatniej ławce, tuż przy oknie.
Nie dlatego, że ktoś mu to kazał. Po prostu tam było najłatwiej … zniknąć.
Za szybą wiatr poruszał gałęziami starego drzewa, które rosło na szkolnym podwórku. Leo lubił na nie patrzeć. Gałęzie skrzypiały cicho, jakby próbowały coś powiedzieć, tylko bardzo, bardzo cicho. Prawie tak cicho, jak on sam.
- Leo, czy możesz przeczytać następne zdanie? - zapytała pani.
Chłopiec drgnął.
Serce zaczęło mu bić szybciej. Słowa w książce nagle zrobiły się jakieś trudniejsze, jakby ktoś je poprzestawiał. Otworzył usta, ale przez chwilę nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
- Ja … ja …
Kilka osób w klasie odwróciło się w jego stronę. Ktoś szepnął coś do kolegi. Ktoś inny cicho zachichotał.
Leo spuścił wzrok.
- Może ktoś inny - powiedziała pani łagodnie.
I wtedy wszystko wróciło do normy.
Czyli do tego, że Leo znów był prawie niewidzialny.
Na przerwie dzieci biegały, śmiały się i rozmawiały o grach, smokach, superbohaterach i tajnych bazach. Leo stał przy ścianie i udawał, że bardzo interesuje go wzór na podłodze.
Tak naprawdę słuchał.
Zawsze słuchał.
W jego głowie te rozmowy zamieniały się w coś więcej. Widział smoki szybujące nad dachami szkoły. Tajne przejścia pod boiskiem. Ukryte królestwa między drzewami.
Ale kiedy próbował coś powiedzieć na głos … wszystko gdzieś znikało.
Jakby jego słowa bały się świata bardziej niż on.
Po lekcjach Leo wracał do domu sam.
Lubił tę drogę. Była spokojna, cicha i trochę … tajemnicza.
Szczególnie jeden fragment.
Stare drzewo.
Rosło na skraju ścieżki, trochę z boku, jakby nie chciało przeszkadzać. Miało gruby pień i długie, skręcone gałęzie, które wyglądały jak ramiona. Kora była popękana, a w jednym miejscu tworzyła coś na kształt drzwi.
Leo zatrzymał się jak zawsze.
Spojrzał na drzewo.
- Cześć - mruknął cicho.
Nie wiedział, dlaczego to robi. Po prostu … wydawało się to właściwe.
Wiatr poruszył liśćmi.
Szuu …
Leo zmarszczył brwi.
- Też tak myślę - dodał po chwili, choć nie był pewien, co właściwie „myśli”.
Zrobił krok bliżej.
I wtedy to zobaczył.
Coś błysnęło.ROZDZIAŁ 1 - ISKRA
Maleńki punkt światła, ukryty w szczelinie kory. Tak mały, że można by go przeoczyć … gdyby nie to, że pulsował. Jakby oddychał.
Leo rozejrzał się szybko.
Nikogo nie było w poblizu.
Serce znów zaczęło bić szybciej, ale tym razem inaczej. Nie ze strachu. Raczej z czegoś … nowego.
Z ciekawości.
Wyciągnął rękę.
- To tylko drzewo - szepnął do siebie.
Ale kiedy dotknął światła … świat przestał być zwyczajny.
Najpierw zniknęły dźwięki.
Potem kolory zrobiły się jaśniejsze. Za jasne.
A potem …
- O NIE, ZNOWU KTOŚ DOTKNĄŁ PRZEJŚCIA!
Leo odskoczył.
Przed nim stała dziewczynka.
A przynajmniej wyglądała jak dziewczynka … tylko że jej uszy były lekko spiczaste, a w ręku trzymała łuk, który świecił delikatnym światłem.
Patrzyła na niego uważnie.
- Ty … - zmrużyła oczy. - Nie powinieneś tu być.
Leo otworzył usta.
I jak zwykle … nic nie powiedział.
Dziewczynka westchnęła.
- Świetnie. Cichy typ. Zawsze trafiam na cichych.
Zrobiła krok bliżej i przyjrzała mu się jeszcze dokładniej.
- Ale skoro już tu jesteś … - powiedziała. - to chyba znaczy, że magia znowu wybrała kogoś z waszego świata.
Leo poczuł, jak coś lekko drga w jego dłoni.
Spojrzał w dół.
Światło, które przed chwilą dotknął … teraz świeciło słabo w jego palcach.
Jakby … zostało z nim.
- No to mamy problem - mruknęła dziewczynka.
I uśmiechnęła się lekko.
- A może … przygodę.
Leo przełknął ślinę.
I po raz pierwszy od bardzo dawna nie chciał uciekać.
Nie wiedział jeszcze, że to był moment, w którym wszystko się zmieniło.
Że drzewo nie było tylko drzewem.
Że cisza nie była słabością.
I że nawet ktoś, kto prawie znika … może stać się kimś, kogo nie da się przeoczyć.
Leo nadal stał nieruchomo.
Dziewczynka też.
Patrzyli na siebie przez chwilę w zupełnej ciszy - takiej, którą Leo znał aż za dobrze. Tyle że tym razem … nie była niezręczna. Była raczej jak wstrzymany oddech przed czymś ważnym.
- No dobrze - odezwała się w końcu dziewczynka, opierając łuk o ramię. - Zacznijmy od prostego pytania. Jak masz na imię?
Leo poczuł, jak jego gardło robi się suche.
To było tylko jedno słowo. Naprawdę łatwe. Mówił je przecież tysiące razy … prawda?
- L … Leo - wydusił w końcu.
Dziewczynka uniosła brwi.
- Widzisz? Da się - powiedziała z lekkim uśmiechem. - Ja jestem Mira.
Zrobiła mały ukłon, trochę przesadzony, jakby robiła to pół żartem.
- Strażniczka Ścieżek, tropicielka zagubionej magii i … - zawahała się - osoba, która ma dziś zdecydowanie za dużo problemów.
Leo nie był pewien, czy powinien się uśmiechnąć. Spróbował bardzo delikatnie.
- Dobrze, Leo - ciągnęła Mira, podchodząc bliżej. - Pokaż rękę.
Leo spojrzał na swoje palce.
Światło nadal tam było.
Małe. Ciepłe. Pulsujące.
Wyciągnął dłoń.
Mira przyjrzała się uważnie.
- No tak … - mruknęła. - Iskra.
Leo zmarszczył brwi.
- Iskra? - powtórzył cicho.
- Tak - kiwnęła głową. - Cząstka magii. Bardzo ważna cząstka magii.
Podniosła wzrok.
- I bardzo niebezpieczna, jeśli trafi w nieodpowiednie ręce.
Leo natychmiast zacisnął dłoń.
- Spokojnie - powiedziała szybko Mira. - Na razie jest bezpieczna. U ciebie.
- Dlaczego … u mnie? - zapytał, ledwo słyszalnie.
Mira wzruszyła ramionami.
- Magia wybiera. Zawsze tak było. Nie najsilniejszych. Nie najgłośniejszych. Tylko tych … którzy jej potrzebują.
Leo poczuł, jak coś ściska go w środku.
Nie był pewien, czy to strach … czy coś innego.
- Chodź - powiedziała nagle Mira. - Nie możemy tu zostać.
- D-dlaczego?
Mira spojrzała w stronę drzewa.