Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Jak robić sztukę - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
28 stycznia 2026
4999 pkt
punktów Virtualo

Jak robić sztukę - ebook

Przyziemny przewodnik po snobistycznym świecie sztuki.

Sztuka nie gryzie. Serio. Nawet jeśli myślisz, że to nie dla ciebie – ta książka udowodni, że jesteś w błędzie.

Znasz to uczucie, kiedy stoisz w galerii, patrzysz na obraz i zastanawiasz się, czy coś z tobą nie tak, bo nie wiesz „co autor miał na myśli”? Albo kiedy ktoś rzuca nazwiskiem artysty jak dobrego znajomego, a ty udajesz, że wiesz, o kogo chodzi?

„Jak robić sztukę” to książka dla tych, którzy mają ochotę wejść do świata sztuki bez sztywnej miny, słownika terminów i snobizmu. Z humorem, lekkością i autoironią Kate Bryan pokazuje, że sztuka to nie tajemny kod dla wybranych, tylko naturalna część życia – jak muzyka, kawa czy oglądanie seriali. A David Shrigley – mistrz absurdalnego rysunku – doprawia całość szczyptą pop-artowej grafiki.

Dowiesz się m.in:

- jak mówić o sztuce, nawet jeśli nie wiesz, kto to Kandinsky,

- dlaczego warto kupić obraz, choć nie masz jachtu ani loftu,

- jak zacząć tworzyć, nie będąc artystą (i dlaczego warto),

- co zrobić, żeby twój pies był bardziej kulturalny (serio!).

To książka, która daje ci przyzwolenie: na patrzenie, tworzenie, gadanie, lubienie – i nie-lubienie.

Bo sztuka nie jest egzaminem. Jest dla ludzi.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-287-3874-4
Rozmiar pliku: 4,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WPROWADZENIE.
DLACZEGO SZTUKA?

Uważam, że sztuka jest dla każdego. Jest uniwersalna, nikogo i niczego nie dyskryminuje. Jest językiem bez słów, środkiem do dzielenia się z innymi naszymi najważniejszymi i najpiękniejszymi ideami. Dlatego gdy twierdzę, że sztuka jest dla każdego, to mam na myśli każdego. Nie musisz jej studiować, budować kariery opartej na tworzeniu jej, dorastać w rezydencji pełnej dzieł sztuki, aby była ona dla ciebie ważna.

Nazbyt długo sztukę traktowano jako dziedzinę ekskluzywną, przez co wielu z nas czuło się jak zewnętrzny obserwator – albo jeszcze gorzej: odwracało się z onieśmieleniem, frustracją bądź jednym i drugim. Wyrobiliśmy w sobie kolektywną fobię, jakby sztukę ktoś ukradł i umieścił w sali dostępnej tylko dla tych, którzy znają właściwy kod. Tymczasem każdy z nas nosi w sobie sztukę. Czy to w postaci rysunku przyczepionego do lodówki, obrazu w kościele, antycznej rzeźby, malunku na ścianie w jaskini czy wystawy w galerii, sztuka od zawsze jest integralną częścią ludzkiej kultury i historii. Jej nici łączą ludzi ze światem wyższym, budzą w nas taki sam zachwyt i radość jak muzyka, pokrzepiają nas jak pożywienie, obdarzają wolnością jak taniec i odrywają nas od codzienności, abyśmy mogli rozmyślać w szerszym kontekście, jak filozofia.

Nie dorastałam w elitarnym świecie. Chodziłam do najbliższej publicznej szkoły i w dobie przedinternetowej robiłam to, co wszyscy: bawiłam się z rodzeństwem i sąsiadami, aż zrobiło się ciemno, słuchałam z kumplami muzyki z płyt CD, bazgrałam rysuneczki w podręcznikach, oglądałam programy o sztuce prowadzone przez Tony’ego Harta, wspaniałego nauczyciela. I bezustannie tworzyłam, a dzięki kilku dobrym książkom zapoznawałam się powoli ze słynnymi dziełami sztuki. Odkryłam zupełnie nowy sposób patrzenia na świat i rozumienia go poprzez sztukę i tworzących ją artystów. Spędziłam już połowę życia na rozmyślaniu o sztuce, oglądaniu jej, rozmawianiu o niej i nabrałam pewności, że uczyniło mnie to bardziej otwartą na myśli, uczucia, twórcze impulsy i doświadczenia ludzi, których nigdy nie poznałam – zarówno tych ze starożytności, jak i współczesnych. Nie tylko jest mi tego szkoda, ale wręcz opłakuję fakt, że wielu z nas nie dysponuje taką możliwością – nie z własnej winy. Do napisania książki o sztuce zmotywowało mnie głównie (choć nie tylko) to, jak często słyszę od ludzi coś w rodzaju: „Nie znam się na sztuce, ale lubię Davida Hockneya”. Przecież nikt nie umniejsza sobie stwierdzeniem: „Nie znam się na muzyce, ale lubię Coldplay”.

Liczba osób odwiedzających 100 najważniejszych muzeów na świecie sięga setek milionów¹. A mimo to ludzie nadal martwią się, czy „właściwie” reagują na to, na co patrzą w tych przestrzeniach. Mam nadzieję, że dalsza lektura sprawi, że twoje naturalne odruchy rozbłysną, że pomoże ci odkrywać i rozwijać zainteresowanie tym, co cię ekscytuje, i odchodzić bez poczucia winy od dzieł, które w tobie tej ciekawości nie wzbudzają.

Po ukończeniu studiów (zgłębiałam historię sztuki) podjęłam pracę w Muzeum Brytyjskim, gdzie często czułam się zupełnie nie na miejscu. Nie miałam żadnych koneksji z ludźmi działającymi w branży ani punktu odniesienia, jak się zachowywać na co dzień, pracując w świecie sztuki. (Pamiętam, jak spytano mnie kilka razy: „Co robi twój ojciec?”, a ja odpowiedziałam: „Kiedy?”, zastanawiając się, o co chodzi. Czy o to, co robi, kiedy się obudzi?) Kolejne kilka lat poświęciłam na dopasowanie się. Prawdę powiedziawszy, polegało to na nauczeniu się, jak i kiedy ukrywać swoje robotnicze pochodzenie. Poznałam reguły gry i uwierzyłam, że jeżeli ludzie chcą mieć związek ze sztuką, mogą, podobnie jak ja, zgłębiać ją, studiować jej historię i nauczyć się, jak rozmawiać o niej tak samo jak ci, którzy już dostali się do tego świata. Teraz jest to dla mnie przeraźliwie żenujące, ale przyznaję się do tego, bo według mnie tak właśnie brzmi dominujące przekonanie: trzeba wiedzieć o sztuce strasznie dużo, aby o niej rozmawiać.

Obecnie jednak już wiem, że nawet gdybyśmy osobom z lękiem przed sztuką dali czas, pieniądze i skłonności do tego, by zajęli się jej poznawaniem, i tak nie dotknęlibyśmy sedna problemu. Chodzi bowiem przede wszystkim o uwolnienie tego, co już w sobie mamy. Jest całkowicie nieakceptowalne oczekiwać, by każdy „dorósł” do poziomu wymogów i rygoru systemów świata sztuki – a ponadto możemy wykazać, że systemy te nie są niezbędne. Dlatego mam nadzieję, że ta książka będzie kluczem do złamania kodu, tajną mapą, która poprowadzi nas przez sale, przewodnikiem, z którego możemy skorzystać, kiedy się w nich znajdziemy, i zachętą do zabrania sztuki do domu, by tam się nią cieszyć. Ta książka jest wezwaniem do działania, zaproszeniem do wprowadzenia sztuki do naszego życia i, miejmy nadzieję, szybkim sposobem na to. Mimo że może się nam wydawać inaczej, sztuka nie jest obca nikomu z nas – w dzieciństwie uprawialiśmy ją latami. Tworzenie i podziwianie sztuki jest fundamentalnym i naturalnym odruchem. Stało się jednak tak, że nasze prawo do niej, wrodzone rozumienie jej języka, zostało nam odebrane – pora je odzyskać. Powinniśmy mieć dostęp do sztuki i móc cieszyć się nią równie łatwo jak muzyką lub jedzeniem, bez konieczności uzyskiwania jakiegokolwiek certyfikatu upoważniającego.

Dlatego w książce _Jak robić sztukę_ zamieściliśmy dzieła, którymi możesz się cieszyć w trakcie lektury. Podczas naszej wspólnej podróży będziesz oglądać prace stworzone przez cieszącego się światowym uznaniem i uwielbieniem Davida Shrigleya, mojego przyjaciela i towarzysza w upowszechnianiu dobra, jakie może nam dać sztuka. Jego ilustracje są genialne, pełne humoru, werwy i podstawowych prawd. Mamy nadzieję, że książka okaże się tak zabawna, przystępna i podnosząca na duchu, jak pretensjonalny, wyszukany i onieśmielający może się wydawać świat sztuki.

Następne rozdziały mają zapewnić ci, obok dzieł Davida, narzędzia potrzebne do znalezienia, zbudowania i podtrzymania głębokiej i pokrzepiającej relacji ze sztuką. Nie zamierzam prezentować uproszczonej wersji tego, czego można nauczyć się na studiach lub w szkołach plastycznych. Formalne zgłębianie sztuki jest jak najbardziej słuszną drogą ku niej (którą sama szłam), ale nie jedyną. W _Jak robić sztukę_ przedstawiam proste strategie, które mogą ci pomóc, gdziekolwiek i kimkolwiek jesteś – a możesz być wytrawnym miłośnikiem sztuki, osobą goszczącą w muzeach sporadycznie, pragnącą obejrzeć słynne dzieła w wakacje, artystą lub nowicjuszem. Chociaż kierowanie książki zarówno do zawodowych artystów, jak i takich odbiorców, których noga nigdy nie postała w galerii, może się wydawać nieco nietypowe, zdecydowałam się na takie włączające podejście, bo uważam, że bardzo ważne jest zdemistyfikowanie sztuki.

W części pierwszej piszę, gdzie znaleźć rzeczoną sztukę, jak działają miejsca, w których jest wystawiana, i czego można się tam spodziewać. Potem schodzę głębiej i zajmuję się ważnym, choć często pomijanym pytaniem o to, czym jest sztuka. W drodze do konkluzji przeskoczymy błyskawicznie od najwcześniejszych udokumentowanych dzieł sztuki do czegoś, co niektórzy mogliby oskarżycielsko nazwać nowymi szatami cesarza.

W części drugiej przybliżam zagadnienie podziwiania dzieł sztuki i rozmawiania o nich. Mam dobrą wiadomość dla bardziej sceptycznego czytelnika: oprócz mówienia o tym, co się nam podoba, pogadamy też o tym, co nam się nie podoba, ponieważ – i mam nadzieję, że to przyniesie pewną ulgę – w sztuce nie wszystko ci się spodoba, a nawet nie powinno. Poruszam też kwestię tego, jak radować się sztuką z małym dzieckiem u boku. Jako osoba, która ma na tym polu ogromne doświadczenie osobiste, podzielę się z tobą swoją sprawdzoną formułą wizyty w galerii z dziećmi (przetestowaną z powodzeniem także na moim bracie, gdy byliśmy już oboje po trzydziestce). A z uwagi na to, że poważnie traktuję stwierdzenie, że sztuka jest dla każdego, nawet kogoś o czterech łapach, dorzucam wcale nie taki głupi przerywnik poświęcony ukulturalnianiu swojego psa. I choć chcę ci dać poczucie, że możesz przejść obojętnie obok dzieł, które do ciebie nie przemawiają, będę zachwycona, jeśli dasz szansę freskom Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, _Monie Lisie_ Leonarda czy _Słonecznikom_ van Gogha. Są to dzieła tak sławne, cieszące się taką popularnością wśród turystów, że ich pierwotna funkcja – obrazu, który ma nas poruszyć – czasami się gubi. Prezentując ci je ponownie, pokażę, jak wyciszyć szum wokół słynnych prac i pozwolić sobie w nie wniknąć. Część drugą kończę omówieniem tego, jak angażować się w sztukę w domu, z naciskiem na rozrywkę i przyjemność, a nie edukację.

W części trzeciej skupiam się na wyjaśnieniu, dlaczego wszyscy powinniśmy uprawiać sztukę – nawet ja, doświadczona prezenterka telewizyjna i uznana kustoszka, która w zasadzie morduje swoją karierę za każdym razem, gdy sięga po pędzel (bo ten zupełnie nie chce mnie słuchać). Powtarzam sobie, że świetny krytyk kulinarny nie potrafi gotować jak szefowie kuchni, o których pisze, ale mimo to może z radością przyrządzić od czasu do czasu porządną potrawę. Jak gotowanie w domu, tak i uprawianie sztuki jest dla nas niebywale korzystne i pragnę uciszyć twojego wewnętrznego krytyka oraz umożliwić ci skorzystanie z kursu rysunku dla początkujących – a nawet uczynienie z tego wydarzenia towarzyskiego.

W części czwartej wchodzimy poziom wyżej i analizujemy temat posiadania dzieł sztuki. Ten obszar bardzo mnie ekscytuje – w naszych czasach nabywanie dzieł sztuki jest proste i satysfakcjonujące jak nigdy wcześniej, a mogą wynikać z niego nadzwyczajne korzyści. Zaczynam od wyjaśnienia, dlaczego według mnie zwykli ludzie mogą i powinni kupować dzieła sztuki. Potem przyjrzymy się temu, jak wyrobić sobie oko, jak prace są wyceniane i gdzie znaleźć te niedrogie, a następnie przejdziemy do konkretniejszych porad pozwalających przetrwać targi sztuki. Omawiam również, jak sprawić, by dzieło sztuki wspaniale prezentowało się w domu – jak dobrać ramę, wyeksponować pracę na ścianie w salonie i jak o nią dbać.

Część piąta, ostatnia, jest skierowana do artystów i im poświęcona, bez względu na to, czy dopiero zaczynają, czy mają wieloletnie doświadczenie, i zawiera rady od naszego nadwornego artysty Davida Shrigleya. Przyjrzymy się temu, jak artyści zarabiają na życie, jak podtrzymują motywację do tworzenia; zajmiemy się też sprawami praktycznymi, z którymi wielu artystów ma trudność, na przykład napisaniem oświadczenia artysty. Część ta może zainteresować osoby niebędące artystami, bo daje wgląd w problemy i zmartwienia, z którymi ci muszą umieć sobie radzić, by być w stanie wykonywać swoją pracę. Wreszcie mam też nadzieję, że część piąta pomoże wszystkim myśleć o świecie i postrzegać go jak artyści – znajdować piękno i cudowność w codzienności, przekształcać materię w magię i tworzyć przedmioty, które umieją do nas przemawiać mimo odległości czasowej i przestrzennej.

A zatem zanurkujmy. Woda jest cudowna.

KateCZĘŚĆ PIERWSZA:
JAK ZNAJDOWAĆ SZTUKĘ I MYŚLEĆ O TYM, CZYM MOŻE ONA BYĆ?

JAK ZNAJDOWAĆ SZTUKĘ?

Lubię czasem szokować ludzi sztuki, co jest niebywale łatwe. Wystarczy, że powiem: „Zanim wkroczyłam do świata sztuki, oglądałam dzieła w galerii tylko dwa razy”.

Nie mieszkałam bynajmniej na odludnej szkockiej wyspie – dorastałam godzinę drogi pociągiem od dworca Waterloo w Londynie – ani nie miałam żadnej fizycznej niepełnosprawności, która mogłaby mi utrudniać dostęp. Po prostu nie znałam nikogo, kto by rozmawiał o sztuce, posiadał dzieła sztuki lub odwiedzał muzea. Nie byłam spokrewniona z nikim, kto by studiował, nie miałam za dużo pieniędzy na bilety kolejowe i nie wiedziałam, że zwiedzanie muzeów państwowych w Zjednoczonym Królestwie jest darmowe. A nawet gdybym to wiedziała, nie miałabym pojęcia, od czego zacząć. Co ważne, nie byłam w żaden sposób wyjątkowa pod tym względem – w podobnej sytuacji znajdowało się i nadal znajduje mnóstwo ludzi.

Kiedy opowiadam o swoich przeżyciach w kręgach ludzi sztuki, często widzę uniesione brwi, ponieważ większość osób pracujących w domach aukcyjnych, galeriach, ważnych muzeach i organizacjach kulturalnych spotykała się z mnóstwem ludzi znających się na sztuce, odwiedzała liczne muzea w wielu krajach i odebrała najlepszą edukację. Swego czasu nie miałam pojęcia, że moje zamiłowanie do sztuki – zrodzone z niezliczonych godzin poświęconych na malowanie i oglądanie zdjęć w albumach – prowadziło mnie ślepo ku elitarnemu światkowi.

W odróżnieniu od tych ludzi wyrobionych w zakresie sztuki przed rozpoczęciem studiów z prawdziwym jej światem miałam kontakt podczas wycieczki szkolnej do galerii Tate Modern na początku lat 90. – gdzie kupiłam pocztówkę z niebywale pomysłowym obrazem Matisse’a zatytułowanym _Ślimak_ – a także podczas wizyty w Royal Academy w 1999 roku, gdzie rodzice zabrali mnie na wystawę Moneta w ramach świętowania moich siedemnastych urodzin. Wciąż pamiętam widok najpiękniejszych jego dzieł wystawionych w przestronnych historycznych salach i uświadomienie sobie, że umieszczenie ich tam było czyimś zadaniem. Z zazdrością spoglądałam na ochroniarzy – płacono im za to, że patrzyli na obrazy Moneta, ja zaś patrzyłam w pracy na ponure kotlety wołowe na ruszcie w piekarniku w Burger Kingu.

Może i znalazłam się w jednym pomieszczeniu z tak ważnymi dziełami sztuki tylko dwa razy, niemniej to wystarczyło, abym ubiegała się o miejsce na studiach licencjackich z historii sztuki na Uniwersytecie w Warwick, co właściwie też było dziełem przypadku. Nigdy wcześniej nie słyszałam połączenia słów „sztuka” i „historia” – stało się to dopiero podczas targów edukacyjnych na Uniwersytecie w Reading. Na stoiskach pogrupowanych starannie w rzędy zgodnie z kolejnością alfabetyczną prezentowano każdy kierunek. Zaczęłam od anglistyki, a potem przeszłam do historii i szczęka mi opadła na widok czegoś, co po dziś dzień jest moim najżywszym i najbardziej elektryzującym wspomnieniem. Obok historii ujrzałam stoisko historii sztuki. „Co to jest historia sztuki?” – zapytałam, a pytanie to zmieniło wszystko. Chciałabym móc napisać, co osoba ze stoiska mi odpowiedziała, ale nie pamiętam – mój umysł sam wypełniał białe plamy. Koncepcja, że sztuka to wartościowy i pełnoprawny sposób rozumienia świata, była dla mnie jak najbardziej sensowna.

A to dlatego, że miałam już związek ze sztuką. Nie poznałam żadnego artysty, galerię Tate odwiedziłam tylko raz, ale sztuka była czymś, z czym łączyła mnie prosta i naturalna więź. Tworzyłam sztukę niemal codziennie i poświęcałam masę czasu na oglądanie reprodukcji w albumach. Bez trudu mogę wymienić artystów, z którymi jako nastolatka spędzałam dużo czasu. Vincent van Gogh, Andy Warhol, Georgia O’Keeffe, Claude Monet – to byli moi ludzie. Miałam tylko kilka albumów, za to noszących widoczne ślady ciągłego przeglądania. (Nadal „mam” ich kilka, przez co odpowiadam za jedne z najdłuższych wypożyczeń w bibliotece Wokingham. Wiedzą państwo, gdzie mnie znaleźć, jeśli powinnam je zwrócić).

Piszę o tym dlatego, że nie obejrzawszy jeszcze tego wszystkiego, co już do dziś widziałam (przeczytałam, wydałam i kupiłam), jak najbardziej mogłam nazwać się już wtedy miłośniczką sztuki. Nie myśl sobie, że musisz poświęcić cały czas, pieniądze i energię na zwiedzenie masy muzeów i galerii, jak też przebrnięcie przez historyczne tomiszcza, zanim zyskasz prawo do przynależenia do świata sztuki, rozmawiania o niej lub tworzenia jej. Ja już wtedy na to zasługiwałam i ty też zasługujesz.

Kiedy tak siedzę i wracam myślami do siedemnastoletniej siebie, i kontempluję niewinność mojego zauroczenia sztuką, wiem, że pewne wskazówki na temat tego, jak i gdzie można ją wielbić, uznałabym wtedy za ogromnie przydatne. Byłam od niej uzależniona – i łaknęłam więcej! Dlatego dalej zamieściłam podpowiedzi, gdzie możesz znaleźć sztukę w domu i w terenie. Pamiętaj, ta sztuka nigdzie sobie nie pójdzie, więc nie musisz pędzić na złamanie karku, by wszystko obejrzeć. Co więcej, nie musi ci się spodobać wszystko, co zobaczysz – wręcz zachęcam cię, żeby tak nie było, ale więcej o tym później.

------------------------------------------------------------------------

_KONIEC DARMOWEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij