Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
20 maja 2026
1920 pkt
punktów Virtualo

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi - ebook

Poznaj sekret ludzkich relacji, który zmieni Twoje życie!

Ta książka to światowy bestseller, który od dziesięcioleci pomaga milionom ludzi zdobywać sympatię, budować autorytet i skutecznie wpływać na innych – bez manipulacji, bez presji, z pełnym szacunkiem.

To potężne, sprawdzone w praktyce zasady komunikacji, które działają w biznesie, sprzedaży, przywództwie i życiu prywatnym. Nauczysz się, jak zjednywać sobie ludzi od pierwszego spotkania, jak przekonywać z klasą oraz jak zamieniać konflikty w współpracę.

Jeśli chcesz, by inni słuchali Cię z uwagą, ufali Twoim decyzjom i chętnie podążali za Twoimi pomysłami – ta książka stanie się Twoim przewodnikiem.

Ponadczasowy klasyk sukcesu.

Jedna książka, która może zmienić wszystkie Twoje relacje.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18933-1
Rozmiar pliku: 1,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

O AUTORZE

Dale Car­ne­gie – ame­ry­kań­ski pisarz, wykła­dowca oraz autor sław­nych kur­sów samo­do­sko­na­le­nia, sprze­daży, szko­leń fir­mo­wych, wygła­sza­nia mów publicz­nych i roz­wi­ja­nia umie­jęt­no­ści inter­per­so­nal­nych – był dru­gim synem ubo­giego far­mera Jamesa Wil­liama Car­ne­giego i jego żony Amandy Eli­za­beth Har­bi­son. Przy­szedł na świat w 1888 roku w miej­sco­wo­ści Mary­ville w sta­nie Mis­so­uri. Choć wsta­wał co noc o czwar­tej, aby wydoić krowy, ukoń­czył State Teacher’s Col­lege w War­rens­burgu. Po stu­diach zajął się sprze­dażą kur­sów kore­spon­den­cyj­nych, a następ­nie bekonu, mydła oraz smalcu, które pro­du­ko­wała firma Armour & Com­pany.

W 1911 roku Car­ne­gie zre­zy­gno­wał z pracy sprze­dawcy po odło­że­niu pię­ciu­set dola­rów, zamie­rza­jąc zaan­ga­żo­wać się w ruch Chau­tau­qua, lecz zamiast zostać wykła­dowcą, zapi­sał się na Ame­ri­can Aca­demy of Dra­ma­tic Arts. Nie odniósł jed­nak suk­cesu na sce­nie i wró­cił bez oszczęd­no­ści do Nowego Jorku. Miesz­ka­jąc w budynku nale­żą­cym do YMCA, wpadł na pomysł popro­wa­dze­nia wykła­dów z nauki publicz­nych prze­mó­wień. W trak­cie pierw­szych zajęć omó­wił przed cza­sem cały przy­go­to­wany mate­riał i popro­sił uczest­ni­czące w nich osoby, aby opo­wie­działy o tym, co je dener­wuje. Oka­zało się, że roz­ma­wia­jąc na ten temat, odczu­wały one znacz­nie mniej­szy lęk przed publicz­nymi wystą­pie­niami. Dzięki tej wie­dzy posze­rzył w 1912 roku zakres zagad­nień oma­wia­nych na kur­sie, a zale­d­wie dwa lata póź­niej zara­biał pięć­set dola­rów tygo­dniowo, speł­nia­jąc pra­gnie­nia wielu Ame­ry­ka­nów pra­gną­cych roz­wi­jać wła­sne umie­jęt­no­ści. W 1916 roku stać go już było na wyna­ję­cie Car­ne­gie Hall i wygło­sze­nie w wypeł­nio­nej po brzegi ope­rze wykładu.

Swoją wie­dzę Dale Car­ne­gie zawarł w książce _Jak prze­ma­wiać publicz­nie. Prak­tyczny kurs dla ludzi biz­nesu_ (wyda­nej w 1926 roku), lecz zmie­nił kilka lat póź­niej jej tytuł na _Jak prze­ma­wiać publicz­nie i wpły­wać na ludzi biz­nesu_ (wyda­nie z 1932 roku). Opu­bli­ko­wana w 1936 roku przez wydaw­nic­two Simon & Schu­s­ter książka _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ stała się best­sel­le­rem, a zara­zem naj­le­piej sprze­da­jącą się pozy­cją w całym dorobku autora. Zawarł w niej prak­tyczne porady poma­ga­jące wieść udane życie zawo­dowe i oso­bi­ste. Do dziś korzy­stają z niej osoby korzy­stające z usług Dale Car­ne­gie Tra­ining. Książka składa się z czte­rech czę­ści:

Część 1: Pod­sta­wowe tech­niki obcho­dze­nia się z ludźmi.

Część 2: Sześć spo­so­bów na to, aby inni nas lubili.

Część 3: Jak prze­ko­nać innych ludzi do naszych pomy­słów i spo­sobu myśle­nia.

Część 4: Bądź lide­rem: jak zmie­niać ludzi, nie obra­ża­jąc ich i nie wzbu­dza­jąc w ich nie­chęci.

Do czasu śmierci autora prze­tłu­ma­czono ją na trzy­dzie­ści jeden języ­ków i sprze­dano w pię­ciu milio­nach egzem­pla­rzy.

W cza­sie I wojny świa­to­wej Dale Car­ne­gie słu­żył w ame­ry­kań­skiej armii. W 1931 roku roz­wiódł się z pierw­szą żoną, a w 1944 roku oże­nił ponow­nie, z Doro­thy Price Van­der­pool. Zmarł w 1955 roku we wła­snym domu, prze­żyw­szy sześć­dzie­siąt sześć lat. Pocho­wano go na cmen­ta­rzu w mie­ście Bel­ton w sta­nie Mis­so­uri.WSTĘP

Pierw­sze wyda­nie _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ uka­zało się w roku 1937. Jego nakład liczył zale­d­wie pięć tysięcy sztuk. Autor Dale Car­ne­gie i wydaw­nic­two Simon & Schu­s­ter zakła­dali skromne zyski ze sprze­daży. Ku ich ogrom­nemu zdzi­wie­niu książka w mgnie­niu oka stała się hitem, a kolejne dodruki z tru­dem zaspo­ka­jały rosnące zapo­trze­bo­wa­nie. _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ prze­szło do histo­rii jako jeden z naj­więk­szych świa­to­wych best­sel­le­rów. Dotknęło czu­łego miej­sca i zaspo­ko­iło potrzebę, która nie wyni­kała jedy­nie ze skut­ków wiel­kiego kry­zysu, czego dowo­dzą nie­zbi­cie kolejne wyda­nia uka­zu­jące się ponad pół wieku po pierw­szym.

Dale Car­ne­gie zwykł mówić, że łatwiej zaro­bić milion dola­rów, niż traf­nie ująć myśl w jed­nym zda­niu. _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ samo w sobie stało się takim zda­niem – cyto­wa­nym, para­fra­zo­wa­nym, paro­dio­wa­nym i wyko­rzy­sty­wa­nym w roz­licz­nych kon­tek­stach w komik­sach i powie­ściach. Książkę prze­tłu­ma­czono na pra­wie wszyst­kie uży­wane dziś języki. Odkry­wały ją na nowo kolejne poko­le­nia, znaj­du­jąc w niej zna­czące dla nich tre­ści.

Tak oto docho­dzimy do nasu­wa­ją­cego się logicz­nie pyta­nia – po co wpro­wa­dzać korekty i poprawki do tek­stu, który stale prze­ma­wia do czy­tel­ni­ków? Po co maj­stro­wać przy czymś, co odnio­sło suk­ces?

Na począ­tek należy wszyst­kim uświa­do­mić, że Dale Car­ne­gie za życia sam wie­lo­krot­nie i nie­zmor­do­wa­nie reda­go­wał swoje prace. Książka _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ zro­dziła się jako pod­ręcz­nik uży­wany na kur­sach do nauki efek­tyw­nego prze­ma­wia­nia i nawią­zy­wa­nia rela­cji i do dziś jest w ten spo­sób uży­wana. Aż do śmierci w 1955 roku Dale nano­sił poprawki i kory­go­wał tre­ści pre­zen­to­wane w ramach kursu tak, by lepiej odpo­wia­dały potrze­bom rosną­cej grupy odbior­ców. Był nie­do­ści­gniony w dostrze­ga­niu zmie­nia­ją­cych się nur­tów współ­cze­snego życia. Nie­ustan­nie dopra­co­wy­wał wła­sne metody prze­ka­zy­wa­nia wie­dzy – kil­ku­krot­nie aktu­ali­zo­wał swoją książkę na temat efek­tyw­nego prze­ma­wia­nia. Gdyby żył dłu­żej, wła­sno­ręcz­nie popra­wiłby tekst _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_, aby lepiej odzwier­cie­dlał on zmiany, jakie zaszły na świe­cie od chwili jej powsta­nia w latach trzy­dzie­stych XX wieku.

Sporo zamiesz­czo­nych w książce nazwisk nale­żą­cych do osób ówcze­śnie dobrze zna­nych dziś mówi współ­cze­snym czy­tel­ni­kom bar­dzo nie­wiele. Nie­które przy­kłady i frazy spra­wiają w kon­tek­ście obec­nych nastro­jów spo­łecz­nych wra­że­nie rów­nie sta­ro­świec­kich co histo­rie opi­sane w wik­to­riań­skiej powie­ści. A to osła­bia siłę prze­kazu i samą treść książki.

Z tego powodu zde­cy­do­wa­li­śmy się ją prze­re­da­go­wać, by stała się bar­dziej przy­stępna i zro­zu­miała dla współ­cze­snych czy­tel­ni­ków, nie inge­ru­jąc w jej zawar­tość. Jedyne „zmiany”, jakie wpro­wa­dzi­li­śmy do _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_, pole­gały na usu­nię­ciu kilku zdań i doda­niu odno­szą­cych się do dzi­siej­szych cza­sów przy­kła­dów. Zacho­wa­li­śmy zuchwały i pełen werwy styl pisa­nia – nie tknę­li­śmy nawet slan­go­wych okre­śleń, któ­rych uży­wano w latach trzy­dzie­stych. Dale Car­ne­gie pisał tak, jak mówił – z entu­zja­zmem, posłu­gu­jąc się kolo­kwia­li­zmami niczym gawę­dziarz.

Z tego też powodu głos Dale’a stale roz­brzmiewa w jego książ­kach i pra­cach. Tysiące osób z całego świata uczest­ni­czą rok­rocz­nie w opra­co­wa­nych przez niego kur­sach. Kolejne tysiące czy­tają _Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi_ i czer­pią z niego inspi­ra­cje do wpro­wa­dze­nia zmian we wła­snym życiu. To wła­śnie im ofe­ru­jemy nowe wyda­nie książki, dopra­co­wu­jąc i doszli­fo­wu­jąc bar­dzo sprawne narzę­dzie, jakie ona nie­wąt­pli­wie sta­nowi.JAK POWSTAŁA NINIEJSZA KSIĄŻKA – A TAKŻE Z JAKIEGO POWODU

Dale Car­ne­gie

Przez pierw­sze trzy­dzie­ści pięć lat XX wieku ame­ry­kań­skie wydaw­nic­twa opu­bli­ko­wały łącz­nie ponad dwie­ście tysięcy róż­nych ksią­żek. Więk­szość z nich była strasz­li­wie nudna, a wiele oka­zało się finan­so­wymi poraż­kami. Czy uży­łem słowa „wiele”? Szef jed­nego z naj­więk­szych domów wydaw­ni­czych na świe­cie zwie­rzył mi się, że aż sie­dem z ośmiu wyda­wa­nych przez jego firmę tytu­łów notuje straty.

Skąd wzięła się w takim razie moja śmia­łość do napi­sa­nia kolej­nej książki? I dla­czego powin­ni­ście w ogóle po nią się­gać?

To bar­dzo dobre pyta­nia. Posta­ram się odpo­wie­dzieć na oba.

Od 1912 roku opra­co­wuję i pro­wa­dzę kursy zawo­dowe dla miesz­kań­ców Nowego Jorku. Począt­kowo zaj­mo­wa­łem się wyłącz­nie nauką wygła­sza­nia prze­mó­wień publicz­nych. Dzięki moim kur­som ludzie dowia­dy­wali się, jak szybko reago­wać i podej­mo­wać decy­zje oraz kla­row­nie, sku­tecz­nie i swo­bod­nie wyra­żać wła­sne myśli w roz­mo­wach biz­ne­so­wych, a także zwra­ca­jąc się do więk­szych grup słu­cha­czy.

Z cza­sem, wraz z upły­wem kolej­nych pór roku, zda­łem sobie sprawę, że kur­sanci oprócz nauki efek­tyw­nego prze­ma­wia­nia potrze­bo­wali rów­nież wie­dzy na temat tego, jak doga­dy­wać się z innymi ludźmi na co dzień – w kon­tak­tach zawo­do­wych i towa­rzy­skich.

Rów­nie stop­niowo uświa­da­mia­łem sobie, że i mnie przy­da­łoby się takie szko­le­nie. Kiedy dziś spo­glą­dam wstecz, poraża mnie wła­sny brak fine­zji i zro­zu­mie­nia. Jakże żałuję, że podobna książka nie tra­fiła do moich rąk dwa­dzie­ścia lat temu! Byłaby z pew­no­ścią dro­go­cen­nym skar­bem.

Obcho­dze­nie się z ludźmi to naj­praw­do­po­dob­niej naj­więk­szy pro­blem, z jakim mie­rzy­cie się w codzien­nym życiu – a w szcze­gól­no­ści na polu zawo­do­wym. Prze­pro­wa­dzone kilka lat temu pod auspi­cjami Fun­da­cji Car­ne­giego dla Roz­woju Nauki bada­nie wyka­zało bar­dzo istotną rzecz, którą potwier­dziły następ­nie kolejne prace wyko­nane przez Insty­tut Tech­no­lo­gii Car­ne­giego. Oka­zuje się, że nawet na tak spe­cja­li­stycz­nym polu zawo­do­wym jak inży­nie­ria posia­dana wie­dza deter­mi­nuje suk­ces w zale­d­wie 15 pro­cen­tach, a w aż 85 pro­cen­tach zależy on od umie­jęt­nego posłu­gi­wa­nia się inży­nie­rią spo­łeczną, czyli od oso­bo­wo­ści i zdol­no­ści prze­wo­dze­nia.

Przez wiele lat pro­wa­dzi­łem kursy dla Fila­del­fij­skiego Klubu Inży­nie­rów i nowo­jor­skiego wydziału Ame­ry­kań­skiego Insty­tutu Inży­nie­rów Elek­try­ków. Uczest­ni­czyło w nich łącz­nie mniej wię­cej tysiąc pię­ciu­set słu­cha­czy. Zgła­szali się na nie, gdyż po latach pracy, obser­wa­cji i gro­ma­dze­nia doświad­czeń zda­wali sobie w końcu sprawę, że naj­le­piej płatne sta­no­wi­ska zaj­mo­wały w ich fir­mach osoby, które nie­ko­niecz­nie były świet­nymi inży­nie­rami. Wykwa­li­fi­ko­wany pra­cow­nik z wie­dzą na temat inży­nie­rii, księ­go­wo­ści lub archi­tek­tury może liczyć na nomi­nalną stawkę. Lecz jeśli taka osoba dodat­kowo umie wyra­żać wła­sne pomy­sły, nie waha się przej­mo­wać przy­wódz­twa i potrafi roz­bu­dzać entu­zjazm u innych, to z pew­no­ścią zarobi znacz­nie wię­cej.

W naj­lep­szym okre­sie swo­jego zawo­do­wego życia John D. Roc­ke­fel­ler stwier­dził, że „umie­jęt­ność obcho­dze­nia się z ludźmi jest towa­rem takim samym jak cukier czy kawa. I jestem gotów zapła­cić za pozy­ska­nie tej umie­jęt­no­ści wię­cej niż jakiej­kol­wiek innej”.

Czy nie uwa­ża­cie, że wszyst­kie szkoły i uczel­nie w kraju powinny pro­wa­dzić kursy roz­wi­ja­jące tę naj­cen­niej­szą na całym świe­cie umie­jęt­ność? Jeśli tak się dzieje, to musia­łem ów fakt prze­ga­pić, zanim zasia­dłem do pisa­nia.

Uni­wer­sy­tet Chi­ca­gow­ski i orga­ni­za­cja YMCA zor­ga­ni­zo­wały ankietę, aby usta­lić, czego naj­chęt­niej chcia­łyby się uczyć doro­słe osoby.

Przy­go­to­wa­nie bada­nia zajęło dwa lata, a kosz­to­wało ono dwa­dzie­ścia pięć tysięcy dola­rów. Prze­pro­wa­dzono je w Meri­den w sta­nie Con­nec­ti­cut, uzna­jąc je za typowe ame­ry­kań­skie mia­sto. Wszyst­kim doro­słym miesz­kań­com i miesz­kan­kom Meri­den zadano sto pięć­dzie­siąt sześć pytań, takich jak: Czym się pan zaj­muje zawo­dowo? Jakie ma pan wykształ­ce­nie? Jak spę­dza pan czas wolny? Ile pan zara­bia? Jakie ma pan hobby? Jakie są pana ambi­cje? Z jakimi mie­rzy się pan pro­ble­mami? Jaką wie­dzę chciałby pan zdo­być? Bada­nie wyka­zało, że ludzie naj­chęt­niej inte­re­so­wali się zdro­wiem oraz innymi ludźmi – chcieli wie­dzieć, jak się z nimi doga­dy­wać, jak spra­wić, by ich lubili, i jak prze­ko­ny­wać ich do wła­snych pomy­słów.

Orga­ni­za­to­rzy bada­nia posta­no­wili przy­go­to­wać wła­śnie taki kurs dla miesz­kań­ców i miesz­ka­nek Meri­den. Roz­po­częli sumienne poszu­ki­wa­nia pod­ręcz­ni­ków zaj­mu­ją­cych się tym zagad­nie­niem, lecz nie zna­leźli żad­nego. W końcu zwró­cili się do jed­nego z auto­ry­te­tów w dzie­dzi­nie edu­ka­cji i zapy­tali, czy może im pole­cić sto­sowną książkę. „Nie – odparł. – Rozu­miem potrzeby tych ludzi, ale taka książka ni­gdy nie powstała”.

Wiem z doświad­cze­nia, że podana odpo­wiedź była praw­dziwa, gdyż latami sam szu­ka­łem prak­tycz­nego i sku­tecz­nego pod­ręcz­nika na temat rela­cji mię­dzy­ludz­kich.

A skoro takowy nie ist­niał, posta­no­wi­łem napi­sać wła­sny i wyko­rzy­stać go w trak­cie orga­ni­zo­wa­nych kur­sów. Macie go przed sobą. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Przy­go­to­wu­jąc się do jego stwo­rze­nia, prze­czy­ta­łem wszyst­kie tek­sty, jakie zdo­ła­łem zna­leźć na inte­re­su­jący mnie temat – od felie­to­nów w gaze­tach i arty­ku­łów w cza­so­pi­smach, przez akta sądowe, po dzieła daw­nych filo­zo­fów i współ­cze­snych psy­cho­lo­gów. Dodat­kowo zatrud­ni­łem bada­cza, który następne pół­tora roku życia spę­dził w biblio­te­kach, czy­ta­jąc tek­sty, które prze­ga­pi­łem, od uczo­nych wywo­dów po setki arty­ku­łów i bio­gra­fii sław­nych osób, aby pomóc w usta­le­niu, jak dawni przy­wódcy radzili sobie w kon­tak­tach z innymi. Prze­czy­ta­li­ście zapewne nie­jedną z nich. Wszy­scy lubimy czy­tać opo­wie­ści z życia Juliu­sza Cezara czy Tho­masa Edi­sona. My prze­czy­ta­li­śmy ponad sto bio­gra­fii The­odore’a Roose­velta. Byli­śmy gotowi poświę­cić mnó­stwo czasu i pie­nię­dzy, aby poznać każdy prak­tyczny spo­sób, jakiego użyto kie­dyś do zdo­by­wa­nia przy­ja­ciół i zjed­ny­wa­nia sobie ludzi.

Oso­bi­ście prze­py­ta­łem wiele osób, które odnio­sły suk­cesy – nie­które z nich cie­szyły się nawet świa­tową sławą, jak wyna­lazcy Mar­coni i Edi­son, poli­tycy Fran­klin D. Roose­velt i James Far­ley, przed­się­biorca Owen D. Young, gwiazdy fil­mowe Clark Gable i Mary Pick­ford, podróż­nik Mar­tin John­son – aby poznać sto­so­wane przez nie w kon­tak­tach z innymi tech­niki.

Korzy­sta­jąc ze zgro­ma­dzo­nego mate­riału, przy­go­to­wa­łem krótką prze­mowę i zaty­tu­ło­wa­łem ją „Jak zdo­być przy­ja­ciół i zjed­nać sobie ludzi”. Była ona jed­nak krótka tylko począt­kowo, bo szybko roz­ro­sła się do wykładu trwa­ją­cego pół­to­rej godziny. Przez lata wygła­sza­łem go na kur­sach orga­ni­zo­wa­nych przez nowo­jor­ski Insty­tut Car­ne­giego.

Wygła­sza­łem i zachę­ca­łem słu­cha­czy, by testo­wali zdo­by­waną wie­dzę w życiu zawo­do­wym i pry­wat­nym, a potem dzie­lili się swo­imi doświad­cze­niami z pozo­sta­łymi oso­bami uczest­ni­czą­cymi w kur­sie, a także tym, co zdo­łali osią­gnąć. Jakże inte­re­su­jące było to zada­nie! Pomysł uczest­ni­cze­nia w nowego rodzaju bada­niach zafa­scy­no­wał osoby łak­nące samo­do­sko­na­le­nia. Wspól­nie stwo­rzy­li­śmy pierw­sze i jedyne na świe­cie labo­ra­to­rium bada­jące ludz­kie rela­cje.

Ta książka nie powstała jak inne. Rosła niczym dziecko. Zro­dziła się i roz­wi­nęła w labo­ra­to­rium, dzięki doświad­cze­niom tysięcy doro­słych osób.

Lata temu roz­po­czę­li­śmy od listy zasad spi­sa­nych na kartce papieru nie więk­szej od pocz­tówki. W następ­nym seme­strze musie­li­śmy sko­rzy­stać z więk­szej kartki, potem z bro­szury, a następ­nie z kilku stale się roz­ra­sta­ją­cych bro­szur. Po pięt­na­stu latach zbie­ra­nia doświad­czeń i eks­pe­ry­men­to­wa­nia powstała z nich niniej­sza książka.

Reguły, które nakre­śli­li­śmy, nie wzięły się z teo­rii ani zga­dy­wa­nek. Dzia­łają jed­nak zna­ko­mi­cie. Choć może to zabrzmieć dziw­nie, na wła­sne oczy widzia­łem, jak odmie­niają ludz­kie życie.

Sko­rzy­stajmy z przy­kładu. Na kurs zapi­sał się męż­czy­zna nad­zo­ru­jący pracę trzy­stu czter­na­stu osób. Przez lata otwar­cie i bez umiaru je kry­ty­ko­wał. Z jego ust nie padały ni­gdy słowa uprzej­mo­ści, uzna­nia ani zachęty. Po zapo­zna­niu się z mate­ria­łami zawar­tymi w tej książce dra­stycz­nie zmie­nił życiową filo­zo­fię. Jego pra­cow­nicy są teraz lojalni i z entu­zja­zmem ze sobą współ­pra­cują. Trzy­stu czter­na­stu wro­gów zmie­nił w trzy­stu czter­na­stu przy­ja­ciół. Jak z dumą oznaj­mił, prze­ma­wia­jąc w trak­cie kursu: „Kiedy prze­cho­dzi­łem kory­ta­rzami firmy, nikt się ze mną nie witał. Pra­cow­nicy odwra­cali wzrok na mój widok. Teraz wszy­scy są moimi przy­ja­ciółmi i nawet stróż zwraca się do mnie po imie­niu”.

Czło­wiek ten zara­biał teraz wię­cej, miał wię­cej czasu dla sie­bie i – co ma nie­skoń­cze­nie więk­szą war­tość – był znacz­nie szczę­śliw­szy w życiu zawo­do­wym i pry­wat­nym.

Wielu sprze­daw­ców zwięk­szyło swoje zyski, sto­su­jąc wspo­mniane reguły. Wielu zyskało nowych klien­tów, choć wcze­śniej sły­szało od nich odmowy. Kie­row­nicy uzy­skali więk­sze upraw­nie­nia i pod­wyżki. Jeden z nich przy­znał, że stało się tak, gdyż zasto­so­wał w pracy poznane reguły. Dru­giego, zatrud­nio­nego w Fila­del­fij­skim Przed­się­bior­stwie Gazow­ni­czym, cze­kała degra­da­cja z powodu kłó­tli­wego cha­rak­teru i nie­udol­nego kie­ro­wa­nia zespo­łem. Dzięki szko­le­niom ów sześć­dzie­się­cio­pię­cio­la­tek otrzy­mał awans i więk­sze wyna­gro­dze­nie.

Na przy­ję­ciach orga­ni­zo­wa­nych po zakoń­cze­niu kur­sów wie­lo­krot­nie sły­sza­łem od mężów i żon, że w domach zago­ściło wię­cej szczę­ścia, odkąd ich dru­gie połówki zaczęły uczęsz­czać na wykłady.

Ludzie czę­sto są zadzi­wieni osią­ga­nymi przez sie­bie rezul­ta­tami. Wydają im się cza­ro­dziej­ską sztuczką. Zda­rzało się, że dzwo­nili do mnie w nie­dzielę, gdyż chcieli się nimi pochwa­lić natych­miast i nie mogli cze­kać kolej­nych dwóch dni na kolejną sesję wykła­dów.

Pewien kur­sant dys­ku­to­wał na temat reguł z innymi uczest­ni­kami przez cały wie­czór. Gdy pozo­stali roze­szli się do domów o trze­ciej w nocy, on ani myślał o śnie – tak bar­dzo pora­ziła go świa­do­mość popeł­nio­nych wcze­śniej błę­dów i per­spek­tywa otwie­ra­ją­cego się przed nim nowego świata. Nie zdo­łał zmru­żyć oka także następ­nego dnia i następ­nej nocy.

Kim był? Naiwną i słabo wykształ­coną osobą zawie­rza­jącą z miej­sca każ­dej nowej teo­rii? Wręcz prze­ciw­nie. Był oby­tym w świe­cie han­dla­rzem dzieł sztuki, lwem salo­no­wym wła­da­ją­cym bie­gle trzema języ­kami i absol­wen­tem dwóch euro­pej­skich uni­wer­sy­te­tów.

Pisząc ten roz­dział, otrzy­ma­łem list od pew­nego nie­miec­kiego ary­sto­kraty, któ­rego przod­ko­wie od poko­leń słu­żyli w armiach Hohen­zol­ler­nów. Napi­sał go na pokła­dzie trans­atlan­tyc­kiego parowca, przed­sta­wia­jąc zasto­so­wa­nie pozna­nych na kur­sie zasad z reli­gij­nym nie­malże zapa­łem.

Inny czło­wiek – wie­kowy i zamożny Nowo­jor­czyk, absol­went Harvardu i wła­ści­ciel dużej fabryki dywa­nów – oznaj­mił, że przez czter­na­ście tygo­dni trwa­nia kursu dowie­dział się o wywie­ra­niu wpływu na ludzi wię­cej niż przez cztery lata spę­dzone na uczelni. Czy powie­dział nie­do­rzecz­ność? Coś śmiesz­nego? Nie­wy­obra­żal­nego? Macie prawo zare­ago­wać na moje słowa dowol­nym przy­miot­ni­kiem, gdyż przy­ta­czam jedy­nie – bez komen­ta­rza – opi­nię kon­ser­wa­tyw­nego i odno­szą­cego suk­cesy absol­wenta Harvardu, którą usły­szało pra­wie sześć­set osób zgro­ma­dzo­nych w czwart­kowy wie­czór, 23 lutego 1933 roku, w nowo­jor­skim Yale Club.

Sławny harvardzki pro­fe­sor Wil­liam James stwier­dził: „W zesta­wie­niu z tym, kim powin­ni­śmy być, jeste­śmy zale­d­wie pół­przy­tomni. Robimy uży­tek tylko z małej czę­ści fizycz­nych i psy­chicz­nych zaso­bów. Stwier­dza­jąc ogól­nie, czło­wiek żyje w gra­ni­cach wła­snych ogra­ni­czeń. Dys­po­nuje roz­licz­nymi zdol­no­ściami, z któ­rych noto­rycz­nie nie korzy­sta”.

Zdol­no­ści, z któ­rych „noto­rycz­nie nie korzy­sta­cie”! Jedy­nym celem powsta­nia tej książki było udzie­le­nie wam pomocy w odna­le­zie­niu, udo­sko­na­le­niu, a następ­nie czer­pa­niu zysków z nie­wy­ko­rzy­sta­nych i uśpio­nych talen­tów.

Były rek­tor Uni­wer­sy­tetu Prin­ce­ton dr John G. Hib­ben powie­dział: „Edu­ka­cja to zdol­ność spro­sta­nia życio­wym sytu­acjom”.

Jeśli po prze­czy­ta­niu pierw­szych trzech roz­dzia­łów nie poczu­je­cie, że zyska­li­ście lep­sze narzę­dzia do mie­rze­nia się z życio­wymi sytu­acjami, to uznam moją książkę za porażkę, gdyż jak stwier­dził Her­bert Spen­cer: „naj­więk­szym celem edu­ko­wa­nia nie jest wie­dza, lecz dzia­ła­nie”.

A to jest wła­śnie książka o dzia­ła­niu.

Dale Car­ne­gie
1936DZIEWIĘĆ WSKAZÓWEK I RAD, JAK ODNIEŚĆ Z CZYTANIA TEJ KSIĄŻKI NAJWIĘKSZE KORZYŚCI

1.

Jeśli chcesz zyskać jak naj­wię­cej na czy­ta­niu niniej­szej książki, musisz speł­nić jeden bez­względ­nie konieczny wymóg, znacz­nie istot­niej­szy niż jakie­kol­wiek zasady bądź tech­niki. Jeśli nie masz tej fun­da­men­tal­nej cechy, nie pomoże sto­so­wa­nie się do nawet tysiąca reguł. A jeśli masz tę wro­dzoną zdol­ność, zdo­łasz osią­gnąć cudowne rze­czy bez czy­ta­nia rad na temat efek­tyw­nego korzy­sta­nia z porad­nika.

Jaki jest ten tajem­ni­czy wymóg? Po pro­stu szczera i mocna chęć do nauki i silna deter­mi­na­cja do dosko­na­le­nia umie­jęt­no­ści obcho­dze­nia się z innymi ludźmi.

Jak można wykształ­cić w sobie powyż­sze cechy? Dzięki sta­łemu przy­po­mi­na­niu sobie, jak bar­dzo są dla nas istotne. Musisz wyobra­zić sobie, jak ich udo­sko­na­la­nie pro­wa­dzi cię ku bogat­szemu, peł­niej­szemu, szczę­śliw­szemu i uda­nemu życiu. Musisz powta­rzać sobie raz po raz: „Moja popu­lar­ność, moje szczę­ście i poczu­cie war­to­ści zależą w dużym stop­niu od mojej umie­jęt­no­ści obcho­dze­nia się z innymi ludźmi”.

2.

Czy­taj kolejne roz­działy bez zagłę­bia­nia się w szcze­góły, aby zyskać wła­ściwą per­spek­tywę. Nie ule­gaj poku­sie i nie prze­ska­kuj pospiesz­nie do następ­nych – chyba że czy­tasz wyłącz­nie dla przy­jem­no­ści. Jeśli chcesz popra­wić umie­jęt­no­ści nawią­zy­wa­nia rela­cji, wróć do początku roz­działu i prze­czy­taj go uważ­niej raz jesz­cze. W ten spo­sób zaosz­czę­dzisz czas i szyb­ciej osią­gniesz rezul­taty.

3.

Prze­ry­waj czę­sto czy­ta­nie, aby zasta­no­wić się nad tym, co prze­czy­ta­łeś. Spró­buj usta­lić, jak i kiedy mógł­byś zasto­so­wać w prak­tyce zamiesz­czone w tek­ście suge­stie.

4.

Czy­taj z ołów­kiem, dłu­go­pi­sem, mar­ke­rem lub maza­kiem w dłoni. Jeśli natra­fisz na radę, którą mógł­byś twoim zda­niem wyko­rzy­stać, pod­kreśl ją. Jeśli będzie to suge­stia czte­ro­gwiazd­kowa, pod­kreśl lub zakreśl każde zda­nie, albo postaw przy nich jakiś znak. Zazna­cza­nie tek­stu czyni pro­ces czy­ta­nia bar­dziej inte­re­su­ją­cym, a dodat­kowo uła­twia i przy­spie­sza jego póź­niej­sze prze­glą­da­nie.

5.

Zna­łem kobietę, która przez pięt­na­ście lat pra­co­wała jako kie­row­niczka w fir­mie ubez­pie­cze­nio­wej. Każ­dego mie­siąca prze­glą­dała umowy zawarte w tym okre­sie z klien­tami. Ozna­czało to, że mie­siąc po mie­siącu i rok po roku czy­tała czę­sto te same doku­menty. Dla­czego tak robiła? Doświad­cze­nie nauczyło ją, że tylko w ten spo­sób będzie w sta­nie zapa­mię­tać wszyst­kie klau­zule.

Książkę o wygła­sza­niu prze­mów pisa­łem przez dwa lata, a mimo to zaglą­da­łem do niej od czasu do czasu, aby przy­po­mnieć sobie, co napisa­łem. Szyb­kość, z jaką zapo­mi­namy, jest zdu­mie­wa­jąca.

Jeśli chcesz wynieść z czy­ta­nia tej książki jak naj­wię­cej, przej­rze­nie jej pospiesz­nie raz z pew­no­ścią nie wystar­czy. Po uważ­nym prze­czy­ta­niu każ­dego roz­działu powi­nie­neś wra­cać do niego każ­dego kolej­nego mie­siąca. Trzy­maj książkę na biurku, aby stale mieć ją przed oczami. Czę­sto ją prze­glą­daj. Zaska­kuj sie­bie róż­no­rod­nymi moż­li­wo­ściami roz­woju, które cze­kają za hory­zon­tem. Pamię­taj przy tym, że sto­so­wa­nie reguł wej­dzie ci w nawyk tylko poprzez ich stałe i zde­cy­do­wane prak­ty­ko­wa­nie.

6.

Ber­nard Shaw powie­dział: „Jeśli nauczysz czło­wieka cze­go­kol­wiek, niczego się nie nauczy”. I miał rację. Nauka to aktywny pro­ces. Uczymy się poprzez dzia­ła­nie. Jeśli chcesz zdo­być umie­jęt­no­ści opi­sane w tej książce, musisz zacząć z nich korzy­stać i robić to przy każ­dej oka­zji. W prze­ciw­nym razie szybko o nich zapo­mnisz. Zapa­mię­tu­jemy tylko tę wie­dzę, z któ­rej robimy uży­tek.

Zasto­so­wa­nie wszyst­kich reguł będzie z pew­no­ścią trudne. Dobrze o tym wiem, bo cho­ciaż napi­sa­łem o nich książkę, to sam mie­wam pro­blemy z robie­niem tego, do czego zachę­cam czy­tel­ni­ków. Posłużmy się przy­kła­dem. Kiedy jeste­śmy nie­za­do­wo­leni, znacz­nie łatwiej kry­ty­ku­jemy i potę­piamy innych, a trud­niej spo­glą­damy na sprawy z ich punktu widze­nia. Znacz­nie łatwiej wyszu­ku­jemy wady, niż udzie­lamy pochwał. Łatwiej przy­cho­dzi nam mówie­nie o wła­snych potrze­bach niż o potrze­bach innych osób. Czy­ta­jąc tę książkę, przy­po­mi­naj sobie, że nie robisz tego wyłącz­nie w celu pozy­ska­nia infor­ma­cji. Pró­bu­jesz wykształ­cić w sobie nowe nawyki. Ba, pró­bu­jesz żyć w nowy spo­sób. A do tego będziesz potrze­bo­wał czasu, uporu i codzien­nej prak­tyki.

Dla­tego czę­sto wra­caj do prze­czy­ta­nych już stron. Potrak­tuj tę książkę jak pod­ręcz­nik na temat rela­cji z innymi ludźmi, a gdy natkniesz się na kon­kretny pro­blem – nie­po­słuszne dziecko, mał­żonkę lub mał­żonka, któ­rych musisz prze­ko­nać do swo­ich pomy­słów, czy poiry­to­wa­nego klienta – nie ule­gaj impul­som, gdyż jest to zazwy­czaj dzia­ła­nie nie­wła­ściwe. Wra­caj do książki, czy­taj ponow­nie zakre­ślone wcze­śniej frag­menty, a następ­nie wypró­bo­wuj zamiesz­czone w nich rady w prak­tyce i przy­glą­daj się zaska­ku­ją­cym efek­tom podej­mo­wa­nych decy­zji.

7.

Wręcz mał­żonce, part­ne­rowi, dzie­ciom, kole­gom z pracy po zło­tówce za każ­dym razem, gdy zła­miesz któ­rąś z zasad. Zamień naukę w grę.

8.

Pod­czas roz­mowy przed moimi zaję­ciami pewien pre­zes noto­wa­nego na gieł­dzie banku opi­sał bar­dzo sku­teczną metodę samo­do­sko­na­le­nia, z któ­rej sam korzy­stał. Nie miał wyż­szego wykształ­ce­nia, a mimo to został jed­nym z naj­waż­niej­szych ame­ry­kań­skich finan­si­stów. Jak sam przy­znał, jego suk­ces zale­żał w dużym stop­niu od cią­głego sto­so­wa­nia opra­co­wa­nego samo­dziel­nie sys­temu. Posta­ram się przy­to­czyć poni­żej jego słowa tak wier­nie, jak tylko zdo­łam.

„Latami korzy­sta­łem z ter­mi­na­rza, w któ­rym noto­wa­łem wszyst­kie spo­tka­nia, jakie odby­łem danego dnia. Moi bli­scy ni­gdy nie robili pla­nów na sobotni wie­czór, gdyż odda­wa­łem się wtedy kształ­cą­cemu pro­ce­sowi rewi­zji i samo­oceny. Po kola­cji otwie­ra­łem w samot­no­ści ter­mi­narz i przy­po­mi­na­łem sobie prze­bieg każ­dej roz­mowy, dys­ku­sji i spo­tka­nia, w któ­rych uczest­ni­czy­łem w bie­żą­cym tygo­dniu. Zada­wa­łem też sobie pyta­nia:

– Jakie błędy popeł­ni­łem tym razem?

– Co tym razem zro­bi­łem popraw­nie i w jaki spo­sób mógł­bym to zro­bić jesz­cze lepiej?

– Czego nauczyło mnie to doświad­cze­nie?

Czę­sto coty­go­dniowe wery­fi­ka­cje spra­wiały, że czu­łem się nie­szczę­śliwy. Zaska­ki­wały mnie popeł­niane noto­rycz­nie błędy. Co oczy­wi­ste, z upły­wem lat wpadki zda­rzały się coraz rza­dziej. Cza­sami mia­łem ochotę pochwa­lić sie­bie. Uży­wa­łem tego sys­temu auto­ana­lizy i edu­ka­cji przez lata. Odnio­słem dzięki niemu naj­wię­cej korzy­ści w porów­na­niu z innymi meto­dami, które zasto­so­wa­łem.

Roz­wi­ną­łem za jego sprawą umie­jęt­ność podej­mo­wa­nia decy­zji – a ta wielce mi pomo­gła w nawią­zy­wa­niu kon­tak­tów z ludźmi. Pole­cam go z całego serca”.

Może zasto­su­jesz w takim razie wspo­mnianą metodę do wery­fi­ka­cji tego, czy trzy­masz się reguł opi­sa­nych w książce? Jeśli tak postą­pisz, wyda­rzą się dwie rze­czy.

Po pierw­sze, zaan­ga­żu­jesz się w pro­ces nauki, zarówno cie­kawy, jak i bez­cenny.

Po dru­gie, szybko zorien­tu­jesz się, że twoje umie­jęt­no­ści radze­nia sobie i obcho­dze­nia z ludźmi ule­gną gwał­tow­nej popra­wie.

9.

Na końcu tej książki znaj­dziesz kilka pustych stro­nic, na któ­rych będziesz mógł wyno­to­wać odno­szone przez sie­bie suk­cesy. Bądź szcze­gó­łowy w opi­sach zda­rzeń. Notuj nazwi­ska, daty, adresy, koń­cowe rezul­taty. Taki rejestr zachęci cię do bar­dziej wytę­żo­nych wysił­ków, a po latach zapewni fascy­nu­jącą lek­turę!

Aby odnieść z czy­ta­nia tej książki naj­więk­sze korzy­ści, powi­nie­neś:

1. Wykształ­cić w sobie silną potrzebę sto­so­wa­nia reguł rela­cji mię­dzy­ludz­kich.
2. Prze­czy­tać każdy roz­dział dwu­krot­nie przed przej­ściem do kolej­nego.
3. Czę­sto prze­ry­wać czy­ta­nie, aby zasta­no­wić się nad zasto­so­wa­niem poda­wa­nych rad.
4. Pod­kre­ślać w tek­ście naj­waż­niej­sze frag­menty.
5. Wra­cać do tej książki każ­dego mie­siąca.
6. Sto­so­wać opi­sane w niej reguły przy każ­dej oka­zji. Korzy­stać z niej jak z porad­nika poma­ga­ją­cego w roz­wią­zy­wa­niu codzien­nych pro­ble­mów.
7. Prze­kształ­cić pro­ces nauki w grę, wrę­cza zna­jo­mym lub bli­skim drobne sumy za każde zła­ma­nie któ­rejś z reguł.
8. Spraw­dzać co tydzień czy­nione postępy. Zasta­na­wiać się nad popeł­nio­nymi błę­dami, rze­czami do poprawy i tym, czego już się nauczy­łeś.
9. Spo­rzą­dzać notatki na końcu książki, zapi­su­jąc przy­padki sto­so­wa­nia zasad.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij