Jak Żydzi chcieli Polakom ukraść księżyc. Eseje poapokaliptyczne - ebook
Jak Żydzi chcieli Polakom ukraść księżyc. Eseje poapokaliptyczne - ebook
Przez dwie pierwsze dekady XX stulecia zarówno Żydzi, jak i Polacy, czynili zabiegi w kierunku odzyskania swego państwa na tym samym terytorium. Polacy odwoływali się do ciągłości państwowej przerwanej na ponad sto lat, Żydzi uzasadniali prawo do własnego państwa przez sam fakt prawie tysiącletniej obecności na tych ziemiach. Co więcej, znajdowali posłuch u państw zaborczych, głównie w Berlinie i Petersburgu. Również w tym przypadku, tak jak w przypadku Palestyny, wynik tych dążeń wcale nie był pewny. Mogło powstać państwo polskie, które odrodziło się w 1918 roku, ale mogło narodzić się państwo całkiem inne.
Książka Piotra Nowaka to w znacznej mierze rzecz o Apokalipsie, o trudnościach i wysiłkach w odzyskiwaniu państwa, relacjach polsko-żydowskich, problematyce tworzenia się na początku XX wieku w obszarze wpływów niemieckich nowoczesnego nacjonalizmu żydowskiego oraz o religijnej wrażliwości Żydów polskich. W lepszym zrozumieniu tej złożonej problematyki pomagają liczne świadectwa takich pisarzy jak Joseph Roth, Primo Levi, Józef Mackiewicz, W.B. Sebald czy Jean Amery.
Jak pisze sam autor: „Sen z powiek spędza mi bowiem troska o Polskę przemieszana z niepokojem związanym z możliwą recydywą Szoa. Od lat spoglądam w górę na kołujące nad nami ciemne ptactwo, latające coraz niżej i niżej. Zastanawiam się, na czyim ramieniu tym razem przysiądzie . Bo że przysiądzie, tego akurat jestem pewien”.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Spis treści
Wstęp ...............................................................................................5
Jak Żydzi chcieli Polakom ukraść księżyc ......................................21
Po wertepach ................................................................................ 105
Buber mędrzec ............................................................................. 136
Ex oriente lux?.............................................................................. 178
W imadle musu ............................................................................ 203
Niemiecki gruz ............................................................................. 215
Polityka Jahwe ............................................................................. 237
Tajemnice kozła ofiarnego ........................................................... 267
Kurs na myślenie.......................................................................... 276
Nota bibliograficzna ..................................................................... 295
Bibliografia .................................................................................. 297
Indeks osób .................................................................................. 311
| Kategoria: | Esej |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8196-998-7 |
| Rozmiar pliku: | 1,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ludzie z pokolenia Izraela się nie nawrócą – powiedział – a Zbawiciel nadejdzie¹.
Nie można zrozumieć Polaków w oderwaniu od Żydów ani też Żydów bez Polaków. Oba narody współżyły na tych samych ziemiach niemal przez tysiąc lat. Ich wzajemna koegzystencja nie układała się gładko, piszę o tym w pierwszym rozdziale. Na koniec przyszli Niemcy i zabili sześć milionów obywateli polskich, z czego trzy miliony obywateli polskich – lub osób Polskę zamieszkujących – wyznania mojżeszowego. Od tej pory nie ma już Żydów. I nigdy ich więcej nie będzie². Chcę o tym – sobie, innym też – raz jeszcze opowiedzieć.
Kierunek
Swoją opowieść osadziłem w realiach literackich, ponieważ aby cokolwiek zrozumieć ze świata, w jakim żyjemy, trzeba o tym najpierw przeczytać. Najlepiej w książkach uznanych pisarzy. Wybrałem takich, którzy o Żydach pisali i którym nikt poważny nie zarzuciłby antysemityzmu. Traktuję ich wypowiedzi jako świadectwa.
Sam termin „antysemityzm” wymyślono w Niemczech w roku 1879 wraz z powstaniem Antisemitenliga, Ligi Antysemickiej powołanej przez Wilhelma Marra. Organizacja ta stwarzała formalne ramy dla nienawiści wobec Żydów; nie do ich religii – antyjudaizm bowiem wydaje się tak stary, jak Rzym i historia chrześcijaństwa – lecz do nich samych jako członków rasy semickiej. Wkrótce nienawiść i szeroko pojęta abominacja przekształciły się w „lęk przed Żydem” stojący u podstaw coraz bardziej agresywnych zbiorowych zachowań. Pod wpływem antysemityzmu prywatne uprzedzenia i idiosynkrazje stopniowo zmieniały się w oficjalną ideologię, otrzymując tym samym paranaukową sankcję³. Od tej pory okresowe pogromy zamieniły się w mniej lub bardziej stałą politykę prześladowania ludności żydowskiej w niemal wszystkich państwach Europy. W odpowiedzi na ucisk i dyskryminację Żydzi wypracowali formułę dla własnego, nowoczesnego nacjonalizmu, który przybierał raz postać syjonizmu, innym razem fołkizmu.
U progu XX stulecia Żydzi chcieli mieć własne państwo i w tym kierunku podążały ich dyplomatyczne starania. Światową potęgą była w tamtym czasie Wielka Brytania. Brytyjczycy proponowali przeznaczyć na zasiedlenie „ziemię bez narodu”, a więc rozległe połacie afrykańskiego terytorium, ponieważ miejscowych nie traktowano tam jako ludzi, co najwyżej jako kawałek natury czy siłę roboczą.Zatem wszystko się dobrze składało. Wszakże pomysł ten odrzucono w zasadzie natychmiast i jeśli powracał on później, to tylko jako „Madagaskar”, zawsze w przerysowaniu i antysemickiej karykaturze. „Do zamieszkania nadaje się jedynie pewna część Europy i może trochę Nowa Zelandia” – pisał nie bez ironii W.H. Auden. „Wszędzie indziej jest albo za ciepło, albo za chłodno”⁴. Ostatecznie wybór padł na Palestynę. Syjoniści dążyli do zajęcia terytorium palestyńskiego, ponieważ tak stoi w Piśmie – może to nie jest ziemia niezamieszkana, ale napisane jest przecież, że w części należała dawniej do Żydów. Chcemy jej z powrotem – powtarzali zgodnym głosem Theodor Herzl, Chaim Weizman, Władimir Żabotyński, David Ben-Gurion, tylu innych. Wynik negocjacji poprzedzanych zazwyczaj fait accompli bynajmniej nie był przesądzony. Tym bardziej że większość Żydów nie paliła się za bardzo do wyjazdu w nieznane. Czego nam tutaj brakuje? – pytali. Tu, gdzie mieszkamy, pochowani są nasi najbliżsi, tutaj modlimy się do naszego Boga i On nas słucha. Czy będzie nas jeszcze słyszał, gdy stąd wyjedziemy? Nie wiadomo. Lepiej stąd nigdzie nie wyjeżdżać. Tak myślała większość polskich Żydów.
Przez dwie pierwsze dekady XX stulecia zarówno Żydzi, jak i Polacy czynili zabiegi w kierunku odzyskania swego państwa na tym samym terytorium. Polacy odwoływali się do ciągłości państwowej przerwanej na ponad sto lat, Żydzi uzasadniali prawo do własnego państwa przez sam fakt prawie tysiącletniej obecności na tych ziemiach. Co więcej, znajdowali posłuch u państw zaborczych, głównie w Berlinie i Petersburgu. Również w tym przypadku, tak jak w przypadku Palestyny, wynik tych dążeń wcale nie był pewny. Mogło powstać państwo polskie, które w rzeczy samej odrodziło się w 1918 roku, ale mogło narodzić się państwo całkiem inne. O trudnościach i wysiłkach w odzyskiwaniu państwa polskiego opowiadam w rozdziale pierwszym poprzez odwołanie się do świadectw Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego, Elizy Orzeszkowej, Mariana Zdziechowskiego, Floriana Znanieckiego czy wreszcie Marii Dąbrowskiej.
Adam Mickiewicz, podnosząc w „wykładach paryskich” genialność i przenikliwość Nie-Boskiej komedii, wytykał młodszemu koledze niesprawiedliwość ocen, które ten ferował pod adresem konwertytów żydowskich odpowiedzialnych za przeprowadzenie rewolucji społecznej. Jednocześnie poeta wskazywał na wspólne, wzajemne zrastanie się obu mesjanizmów – polskiego i żydowskiego. Wszakże Krasiński widział te sprawy ostro i nie chciał ustąpić. W jego pojęciu Żydzi sprzeniewierzyli się zadaniu, przed którym postawił ich Pan Bóg: zamiast wysławiać jego Imię, porzucili Go, porzucili też sprawy duchowe na rzecz materialnych, geszeftu. Mało tego, dążyli do przewrócenia dotychczasowego, chrześcijańskiego porządku w polityce i na świecie. O tym trzeba było napisać.
Eliza Orzeszkowa – rzeczniczka asymilacji Żydów do kultury polskiej – przede wszystkim skłaniała ich wszelkimi sposobami do rozstania się z religijnym zabobonem. Na starość, gdy dostrzegła, że jej ponawiane zachęty pozostały bez odpowiedzi, a nawet mocniej: że nie znajdują po stronie żydowskiej zrozumienia, w mocnych słowach potępiła rodzący się pośród Żydów nacjonalizm.
Studia Mariana Zdziechowskiego i Floriana Znanieckiego, wybitnych przedstawicieli nauk społecznych, dotyczyły – mówiąc oględnie – polityki żydowskiej uprawianej nowoczesnymi środkami. Nie krytykowali bowiem projektowanej – jak u Krasińskiego – rewolucji, tylko rewolucję in nuce, taką, jaka właśnie wybuchła w państwie obok i w której prominentną rolę odgrywali Żydzi radzieccy. Obaj filozofowie postrzegali reżim bolszewicki – jak wcześniej tak zwanych litwaków – jako zagrożenie dla rodzącej się państwowości polskiej. Po trzydziestu latach okazało się, że ich niepokoje miały mniej lub bardziej realne podstawy, o czym pisała Maria Dąbrowska w prowadzonych sekretnie dziennikach. W późnych latach czterdziestych pisarka dostrzegła w Żydach radzieckich ambasadorów nowej – nieakceptowanej przez nią – rzeczywistości. Dla niej ten nowy twór państwowy – Polska Ludowa – stanowił – powtórzę – materializację obaw, jakie żywił przed wojną na przykład autor Upadku cywilizacji zachodniej.
Pamiętam, że swego czasu bardzo mocno przeżyłem Upiorną dekadę Jana Tomasza Grossa⁵. Były to początki mojego zainteresowania Szoa i ogólniej „kwestią żydowską”. Potem nic więcej nie przeczytałem z tego, co napisał. A dokładniej, zapoznałem się z jego książką o Sybirze i polskich zesłańcach, lecz Sąsiadów, Strach, jak i Złote żniwa postanowiłem obejść szerokim łukiem⁶. Zaciążyła na nich potrzeba prowokacji, następnie zaś recepcja. Upiorną dekadę poprzedzał wstęp Antony’ego Polonsky’ego, który ostrożnie wprowadzał w drastyczne szczegóły towarzyszące wzajemnemu układaniu się Polaków i Żydów podczas okupacji i w rzeczywistości ściśle powojennej⁷. Książce tej towarzyszył follow-up w postaci znakomitego numeru „Więzi”⁸. Były to sprawy bolesne, ale wykładane bez fobii i sensacji. O ofiarach Szoa, kryminalnym marginesie ujawniającym się podczas każdej anomii społecznej, Żydach w aparacie bezpieczeństwa, ale też na różnych stanowiskach państwowych, wreszcie o potrzebie pamiętania, zadośćuczynienia i skruchy czytałem, sądzę, ze zrozumieniem. Potem przyszli Sąsiedzi. Polaryzacja bardzo szybko umacniających się po obu stronach stanowisk sprawiła, że zawłaszczano przestrzeń sporu jak jakieś trofeum. Myślenie zostało zlikwidowane, zaczęła się licytacja. Z czasem Gross dodał gazu, stając się poniekąd zakładnikiem własnego sukcesu. Jego kolejne wypowiedzi publiczne, na czele z tą najgłośniejszą dla „Die Welt”, w której przekonywał, że Polacy zabili podczas wojny i okupacji więcej Żydów niż Niemców („pomyśl o Polakach walczących na wszystkich frontach wojny światowej”, chciałem mu wtedy odkrzyknąć), przyniosły efekt w postaci zimnej wojny domowej. Samo podjęcie tematu Złotych żniw, Strachu czy Sąsiadów oznaczało zajęcie stanowiska. Sytuacja, w której naprzód trzeba było określić się – jak wśród kiboli – czy jest się „za”, czy „przeciw”, prowadziła do zamknięcia rozmowy przed jej faktycznym podjęciem⁹. Po co mi to? O relacjach polsko-żydowskich opowiem zatem po swojemu – pomyślałem – z użyciem książek o podobnym temperamencie. Czym miałyby się one różnić od książek Grossa? Są źle napisane. Omawiam je w drugim rozdziale.
W pierwszej części rozdziału trzeciego zajmuje mnie problematyka tworzenia się na początku XX wieku w obszarze wpływów niemieckich nowoczesnego nacjonalizmu żydowskiego, przejawiającego się pod postacią syjonizmu kulturowego. W części drugiej tego rozdziału zwracam się w kierunku religijnej wrażliwości Żydów polskich, ich przenikliwych intuicji eschatologicznych. Omawiam tam religijność chasydów, którzy w samej tylko Warszawie przed Wielką Wojną stanowili dwie trzecie ludności żydowskiej.¹⁰ Nikt o tym ciekawiej nie napisał od Martina Bubera. Mam zwłaszcza na myśli dwie jego książki: Opowieści chasydów oraz Goga i Magoga. W tej ostatniej opowiada Buber o żyjących Bogiem przywódcach chasydzkich, których życie i modlitwy przypadły na czas powstania kościuszkowskiego, rewolucji we Francji, a nade wszystko wojen napoleońskich (1803–1815), a więc panowania Goga i Magoga (lub Goga z Magogu), co chrześcijanie określali dość jednoznacznym mianem Antychrysta¹¹. W swojej powieści-kronice – albowiem tak właśnie gatunkował Goga i Magoga sam autor i odbiorcy jego książki – Buber uwypukla produktywne pod względem duchowym konsekwencje napięcia pomiędzy dwiema chasydzkimi szkołami: jedną prowadzoną przez rebe Jakuba Icchaka, syna Małki z Lublina, i drugą, zawiadywaną przez jego ucznia, rebe Jakuba Icchaka, syna Małki z Przysuchy. Pierwszego nazywano „Widzącym”, drugiego – „Świętym Żydem”. Dwie wymienione przeze mnie szkoły stanowiły diametralnie różne drogi mające doprowadzić do zbawienia. Można je było osiągnąć albo przez ciche doskonalenie samego siebie, za czym opowiadał się Jakub Icchak z Przysuchy, albo – w wersji hard – poprzez przyspieszenie nadejścia Zbawiciela, którego panowanie miało nastać po końcu historii, to jest w następstwie Apokalipsy obejmującej wszystkich Żydów. Warunek – przyznajmy – dość krwawy. To drugie podejście było bliskie szkole Jakuba Icchaka z Lublina. Mówiąc jeszcze inaczej, „Widzący” proponował rozwiązanie teologiczno-polityczne, rodzaj kolektywnego mesjanizmu, w którym Żydzi mieliby zostać przeznaczeni na ofiarę, natomiast „Święty Żyd” forsował ideę „mesjanizmu” osobistego, duchowego, prywatnego. Przy czym pierwszy z nich uciekał się do magii, aby skłonić i Boga, i Napoleona do własnych celów (najważniejszym był koniec znanej nam historii, dziejowy kataklizm), z kolei drugi, mianowicie rebe z Przysuchy, uważał, że wojny Goga i Magoga już dawno dobiegły końca, odkupienie zaś powinno dokonać się poprzez osobiste starania, przede wszystkim za sprawą szczerej modlitwy i pokuty¹². Podczas lektury książki Bubera – także pism Oskara Goldberga – towarzyszyła mi uporczywa myśl, że nie są to zagadnienia rzucone sobie a muzom, lecz – jak pisali sami zainteresowani – „sprawa życia i śmierci”¹³; oraz że trzeba zawsze bardzo uważać, o co się prosi. Wszakże również ta przestroga miała swoje miejsce, jak mogłem się przekonać, w ekonomii zbawienia. Apokalipsa oznacza bowiem objawienie Boga, ale też uczynienie wszystkich rzeczy jawnymi. A gdy już wszystko stanie w ogniu prawdy, w jednej chwili obróci się w popiół. Przetrwa jedynie to, co nieśmiertelne i warte ocalenia – dusze. „Świat jest antyboski, Bóg – antyświatowy” – czytamy u Jacoba Taubesa.
Bóg jest obcy i nieznany światu. Gdy ukazuje się światu, jest wówczas dla świata czymś nowym. „Nowy Bóg” jest nieznanym, obcym światu Bogiem. W świecie Bóg jest nieistniejący. (…) Bóg zatem nie ulatnia się w pustej abstrakcji, ponieważ „nieistniejący Bóg” jest niesamowicie potężny. „Nieistniejący Bóg” jest Bogiem nicestwiącym, który miażdży świat i go unicestwia. „Nieistniejący Bóg” kwestionuje istotę świata, negując wszelką ważność i ostateczność bytu. Dlatego głoszona przez gnozę ewangelia odległego, nieznanego, nieistniejącego Boga może być powszechnym, płomiennym hasłem dla nihilistyczno-rewolucyjnej tęsknoty. Antyświatowy, „nieistniejący” w świecie Bóg sankcjonuje nihilistyczną postawę człowieka w stosunku do świata. „Nieistniejący” Bóg, to znaczy „jeszcze nieistniejący” Bóg, jest potężną obietnicą zwrotu. „Nieistniejący” Bóg unicestwia świat, aby pojawić się w całej swojej potędze¹⁴.
O wydarzeniu Apokalipsy piszę w kolejnych rozdziałach. Argumentuję w nich, że to, co stało się z Żydami zamieszkującymi na kartach kroniki chasydzkiej czy – mniej metaforycznie – tereny wschodniej i środkowo-wschodniej Europy, zgadza się z przesłaniem apokaliptyki żydowskiej, jak też z trendami cywilizacji współczesnej, dążącej do anihilacji tych wszystkich, którzy odwołują się do wartości nienegocjowalnych, czy będzie to silna wiara, czy suwerenność państwa narodowego. „Jest cena, którą płaci się za bycie Żydem” – pisał Abraham Heschel. „Aby być normalnym, Żyd musi być wzniosły. Aby być człowiekiem, musi być kimś więcej niż człowiekiem. Aby być narodem, Żydzi muszą być więcej niż narodem”¹⁵. Takich rzeczy język cywilizacji zbudowanej wokół Liberté – Égalité – Fraternité nie pojmie, a jeśli pojmie, zaraz odrzuci. Równość wyklucza doskonałość i wyjątkowość, usuwa każdą różnicę, nawet tak oczywistą jak ta, którą miał na myśli Heschel.
Przyglądam się Apokalipsie i towarzyszącym jej stosunkowo nowym zjawiskom – choć mordowano zawsze, to nigdy na skalę planetarną, z użyciem technik masowej zagłady – ze stanowiska, tak bym to ujął, poapokaliptycznego. Chcąc te wszystkie rzeczy nieco lepiej zrozumieć i jakoś objąć, sięgam do świadectw takich pisarzy, jak Joseph Roth, Primo Levi, Józef Mackiewicz, W.B. Sebald, Jean Amèry. W książce Amèry’ego interesują mnie chyba najbardziej jego resentymenty. Są one reakcją na aktywne i – nie ma co tego ukrywać – jakoś obraźliwe zapominanie i wypieranie totalitarnej przeszłości. Mam na myśli politykę przedwczesnej rehabilitacji i wybaczania tego, co kaci uczynili swoim ofiarom, politykę czynnego zapomnienia, moralnej amnezji, o których pisze w swoich książkach również W.B. Sebald. Wszak tego, co się stało, nie sposób cofnąć. Przeszłość została zatruta, tym samym zrujnowała przyszłość. „Améry czuje urazę z powodu tego, co się wydarzyło – to jasne – ale też okazuje swój gniew tym, którzy nazbyt pochopnie zapomnieli, wybaczyli lub zaakceptowali to, co miało miejsce wcale nie tak dawno temu. Występuje przeciwko teraźniejszości, która umieszcza w zimnym magazynie historii to wszystko, co wydaje się niezrozumiałe. Resentyment Amèry’ego obejmuje zarówno postępowanie powojenne, jak też całe wcześniejsze, pochodzące z prześladowań zło”¹⁶.
W dalszej części nawiązuję do Rzeczywistości Hebrajczyków Oskara Goldberga, żydowskiego „faszysty”, jak w plotce zniesławiał jego imię Thomas Mann. Goldberg przedstawia interesującą wykładnię pierwszych pięciu ksiąg Biblii Hebrajskiej, argumentując, że są one natchnionym przez boga opisem „wojny” – rasowej i metafizycznej – Żydów ze wszystkimi innymi rasami. „Wojna” ta obrała współcześnie inny kierunek, ponieważ bóg zwrócił się przeciwko swemu narodowi. Auschwitz, Bełżec, Theresienstadt – każdy strzęp „skrwawionej ziemi” – to miejsca wyładowania „złości” elohim Jahwe na swój lud za złamanie przezeń wiążącego obie strony Przymierza. Wszakże to, co Biblia opisuje jako „totalną wojnę Pana”, pozostaje wciąż – mówi Goldberg – otwartą możliwością, nową, ostateczną wojną. Okropne.
René Girard dostarcza jeszcze innego tropu pozwalającego zrozumieć powody ludzkiej agresji i autodestrukcji: jest nim koncepcja kryzysu mimetycznego, głosząca, że „kozły ofiarne są niewinne. Męka Pańska raz na zawsze ujawniła ofiarniczą genezę ludzkości. Zdemontowała sacrum i ujawniła zawartą w nim przemoc”¹⁷. Czy jest to koncepcja przekonująca, to sprawa osobna. Na pewno warto ją rozważyć.
Najważniejszą dolegliwością dyskursu publicznego we wszystkich jego historycznych odmianach jest deficyt racjonalności. W sporach o księżyc prawie zawsze odwoływano się do epitetów, emocji, resentymentów. Pora to choć trochę zmienić. Dlatego w rozdziale ostatnim wracam do filozofii Hannah Arendt, która przekonuje – mnie przekonała, innych, widać, mniej – o konieczności stałego ponawiania wysiłku myślenia. Jedynie myślenie – nieutylitarne, niepragmatyczne, bezinteresowne, wolne – potrafi oderwać nas od namiętności, które spychają na manowce, nierzadko w objęcia złego. To prawda – mówi Arendt – zło bywa „radykalne”, zwłaszcza wtedy, gdy odznacza się tym, że „obce są mu wszelkie znane motywy ludzkiej nikczemności”¹⁸. Na ogół jednak, w codziennym życiu zwykłych ludzi, okazuje się ono złem banalnym, jak banalne i ze szczętem przewidywalne są wszystkie te wstręty, kalumnie i oskarżenia: o antysemityzm, nacjonalizm, spisek żydowski, promocję „eurokołchozu”, faszyzm, komunizm, dyskryminację, mordowanie nienarodzonych dzieci, produkowanie ich z próbówki – końca nie widać.
Studia nad duchowością żydowską
Nigdy nie ciągnęło mnie do Ziemi Świętej i nie wybieram się tam jechać. A nuż zemdli mnie, jak Gogola¹⁹. Przez większość życia mieszkałem na warszawskim Muranowie, nieopodal Umschlagplatz. Chodziłem na Marsze Pamięci, z czasem zacząłem oglądać je przez firanki. Raz czy dwa odwiedziłem cmentarz żydowski przy Okopowej, kładąc kamyki na grobach zmarłych, których nazwiska kojarzyłem. Metafizyczną obecność pomordowanych Żydów odczuwałem w tym miejscu stale.
Od strony naukowej „kwestią żydowską” zająłem się stosunkowo wcześnie, studiując pisma Hannah Arendt. Zredagowałem, opatrzyłem wstępem lub posłowiem, następnie wydałem u „Prószyńskiego” jej pisma pomniejsze²⁰, a także Pisma żydowskie²¹ w wydawnictwie Fundacji Augusta Hrabiego Cieszkowskiego. Przełożyłem wówczas wczesny, pisany jeszcze z perspektywy syjonistki, obszerny esej o antysemityzmie²² oraz kilka tekstów o polityce bliskowschodniej Izraela, dziś zwłaszcza niezwykle aktualnych, gdyż na swój sposób profetycznych²³. Pogłębiając u Arendt tematykę żydowską, w kolejnych latach osiągnąłem, jak się zdaje, zadowalającą dyscyplinę w Przemocy i słowach. W kręgu filozofii politycznej Hannah Arendt (Warszawa 2018, wydanie drugie 2025), książce nagrodzonej Nagrodą Literacką „Skrzydła Dedala”²⁴.
Kolejnym filozofem żydowskim, który, podobnie jak Arendt, terminował w młodości u Martina Heideggera, był Leo Strauss. Spędziłem nad pismami jego autorstwa wiele czasu. Zredagowałem i współtłumaczyłem monumentalną Historię filozofii politycznej pod redakcją Leo Straussa i Josepha Cropseya²⁵, która posłużyła do konsolidacji całego środowiska, stanowiąc poniekąd akt założycielski czegoś, co potem zaczęto określać w Ameryce mianem „szkoły Straussa”. Napisałem o Straussie kilka tekstów, sporo też z tego, co sam napisał – on i jego uczniowie – przełożyłem²⁶. Przyjaźnię się z uczniami jego uczniów i uczniami uczniów jego uczniów. Poczyniłem starania, aby myśl Straussa wybrzmiała głośnym echem; w Polsce i na świecie, ponieważ doprowadziłem do pierwszego wydania w języku angielskim jego znakomitych wykładów o filozofii Arystotelesa, które zainicjował w semestrze zimowym w roku 1965 na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Chicago²⁷.
Jeszcze innym żydowskim filozofem-antynomistą, któremu przygotowałem u nas wygodne lądowanie, był wspomniany już Jacob Taubes. Poświęciliśmy mu w „Kronosie” sporo miejsca²⁸, opublikowaliśmy w wydawnictwie Fundacji Augusta Hrabiego Cieszkowskiego jego młodzieńczą dysertację na temat dziejów zachodniej eschatologii²⁹, a także zbiór tekstów, który okazał się wkrótce potem podstawą wydania niemieckiego. Wydawnictwo Wilhelm Fink nie tylko powtórzyło układ tomu polskiego i przejęło tytuł całego zbioru, ale także przemilczało fakt jego istnienia³⁰.
Z rosyjskiego tłumaczyłem książki i artykuły Wasilija Rozanowa, między innymi Odosobnione. Ułożyłem o nim oddzielny numer „Kronosa”³¹. W obu tych miejscach można znaleźć intrygujące uwagi o religijności Żydów. Przełożyłem również fascynujący tekst Siemiona Franka o Rzeczywistości Hebrajczyków Oskara Goldberga³².
Tematy żydowskie zostały wyeksponowane w niektórych moich książkach, by wymienić dwie ostatnie: Szkicownik mizantropa³³ oraz Akcent typowo polski. Szkice o kulturze Polaków³⁴. Swoistym podsumowaniem badań nad duchowością żydowską jest wydana przeze mnie w Stanach Zjednoczonych praca After Jews. Essays on Political Theology, Shoah and the End of Man (New York–London 2022), dobrze przyjęta przez recenzentów³⁵. W tym roku Anthem Press zaplanował jej drugie wydanie – w paperbacku.
„Kwestia żydowska” była przedmiotem, który przez lata dyskutowałem w szeroko pojętej przestrzeni akademickiej i medialnej: na zajęciach ze studentami, w radiu (głównie w Dwójce), w telewizji publicznej, na konferencjach naukowych w Polsce i za granicą oraz na spotkaniach promocyjnych. Trudno je wszystkie tutaj wyliczyć³⁶.
Książka, którą przedkładam obecnie czytelnikowi, opowiada nie tylko o Polsce budzącej się po ponad stu latach ze snu. W znacznej mierze to rzecz o Apokalipsie, którą mamy za sobą. Pisałem ją, choć zdaję sobie sprawę, że zabrzmi to paradoksalnie, z myślą o przyszłości. Sen z powiek spędza mi bowiem troska o Polskę przemieszana z niepokojem związanym z możliwą recydywą Szoa. Od lat spoglądam w górę na kołujące nad nami ciemne ptactwo, latające coraz niżej i niżej. Zastanawiam się, na czyim ramieniu tym razem przysiądzie³⁷. Bo że przysiądzie, tego akurat jestem pewien.
„Oczywiście zawsze, gdy coś się napisze, pośle w świat i upubliczni, każdy może z tym zrobić, co mu się podoba – i tak powinno być. Nie spieram się o to” – przekonywała Hannah Arendt na wykładzie w Towarzystwie Etyków Chrześcijańskich w styczniu 1973 roku. „Nie chodzi o to, by zabiegać o utrzymanie kontroli nad myślami, które wcześniej należały tylko do nas. Należy raczej wyciągnąć lekcję z tego, co inni ludzie z nimi robią”³⁸. Cóż, pół wieku temu jeszcze czytano, co kto napisał, słuchano, jeżeli miał coś sensownego do powiedzenia. A jeśli nie czytano, nie słuchano, to przynajmniej powstrzymywano się przed wypowiadaniem sądów na tematy sobie nieznane. Obecnie wszystko się zmieniło. Pewne jest, że większość niczego nie czyta, nic nie wie, nic nie słyszy i nikogo nie słucha. A im bardziej nie wie i nie słyszy, tym chętniej porusza wątki zgoła obce powszechnemu światoodczuwaniu i szerzej niewiadome. W debacie publicznej przeważa trend suflowany przez tak zwany mainstream zastępujący dawne autorytety: tradycję, przyjaciół, Boga, rodzinę, państwo. Samodzielność w myśleniu ustępuje pola zaraźliwej głupocie. Czy można, czy w ogóle trzeba coś z tym zrobić? Wystarczy nabrać grubszej skóry i przeczekać pierwszy jad i plugastwa. Zwykle to tydzień, najdalej dwa. Zbiorowy „Edek” ma pamięć rybek z akwarium, myślenie zaś inwestuje w czas.
Jeden rzut oka na ten mój „autoreferat” wystarczy, aby przekonać się, że nie jestem historykiem, tylko filozofem. Nie wykluczam więc, że gdzieś pomyliłem daty, skorzystałem z nie tych źródeł, co trzeba, albo nie uwzględniłem lub nie dostrzegłem znaczenia pewnych zdarzeń, które dla uczonego historyka mogą wydawać się oczywiste. To znów tam i ówdzie mogłem po prostu czegoś nie doczytać, nobody is perfect. Natomiast wzory życia, zachowania zbiorowe, historyczne tendencje czy mechanizmy cywilizacyjne, które udało mi się podpatrzeć i odkodować, wydają się – przypuszczam – na tyle interesujące, że warto było powiedzieć o nich trochę więcej.
* * *
Są osoby, które odradzały mi publikację tej książki. To nie jest dobry czas na nią – przekonywały. Pytałem je wówczas, kiedy będzie lepszy. Żadna z nich nie potrafiła mi na to pytanie odpowiedzieć. Dziękuję im za lekturę. Słowami zachęty i świetnymi uwagami obdzielili mnie (w porządku alfabetycznym) Profesorowie Filip Mazurkiewicz i Andrzej Nowak oraz Doktor Robert Pawlik. Chciałbym Panom bardzo podziękować.¹ M. Buber, Gog i Magog. Kronika chasydzka, przeł. J. Garewicz, Warszawa 1999, s. 86.
² Marek Edelman. Podaję za: J.M. Rymkiewicz, Umschlagplatz, Paryż 1988, s. 223.
³ H. Arendt, Antysemityzm, przeł. P. Nowak, w: tejże, Pisma żydowskie, red. P. Nowak, Warszawa 2012, s. 54–55; D. Pipes, Potęga spisku. Wpływ paranoicznego myślenia na dzieje ludzkości, przeł. S. Kędzierski, Warszawa 1998, s. 46.
⁴ W.H. Auden, Wykłady o Shakespearze, przeł. P. Nowak, Warszawa 2016, s. 72.
⁵ J.T. Gross, Upiorna dekada. Trzy eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów 1939–1948, Kraków 1998.
⁶ „W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłali…”. Polska a Rosja 1939–42, oprac. I. Grudzińska-Gross, J.T. Gross, London 1983; J.T. Gross, Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka, Sejny 2000; tenże, Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści, Kraków 2008; tenże, Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów, Kraków 2011.
⁷ A. Polonsky, Wstęp, w: J.T. Gross, Upiorna dekada. Por. zwłaszcza wypowiedź I. Gutmana, s. 15.
⁸ „Polacy i Żydzi w Upiornej dekadzie”, „Więź” 1999, nr 6.
⁹ Kilka wybranych przykładów. Z jednej strony: M. Zaremba, Biedni Polacy na żniwach, „Gazeta Wyborcza”, 17.01.2011; M. Beylin, Żydzi, Polacy, strach, „Gazeta Wyborcza”, 11.01.2008; J. Tokarska-Bakir, passim. Z drugiej strony: B. Musiał, Tezy dotyczące pogromu w Jedwabnem. Uwagi krytyczne do książki Sąsiedzi autorstwa Jana Tomasza Grossa, „Dzieje Najnowsze” 2001, nr 3; P. Gontarczyk, Daleko od prawdy, „Rzeczpospolita. Plus-Minus”, 12.01.2008; M. Kozłowski, Fakty i uprzedzenia, czyli stracona szansa na dialog, „Rzeczpospolita. Plus-Minus”, 15–16.07.2006. Napisano też parę „oikofobicznych” książek, z których charakterystyczny jest z uwagi na swoją zawziętość Wielki retusz. Jak zapomnieliśmy, że Polacy zabijali Żydów Tomasza Żukowskiego (Warszawa 2018), jak również książek sytuujących się na przeciwległym biegunie, by wymienić tytułem przykładu pracę Żydzi i Polacy 1918–1955. Współistnienie – Zagłada – Komunizm autorstwa Marka Jana Chodakiewicza (Warszawa 2023). Wszystkie wymienione prace są doskonale nieprzenikliwe i w każdym możliwym sensie tego słowa niedialogiczne. Alas!
¹⁰ H. Nussbaum, Szkice historyczne z życia Żydów w Warszawie, od pierwszych śladów pobytu ich w tem mieście do chwili obecnej, Warszawa 1881, s. 131.
¹¹ P. Nowak, Ontologia sukcesu. Esej przy filozofii Alexandre’a Kojève’a, Gdańsk 2006, s. 186–228.
¹² G. Sagiv, Gog and Magog in Hasidism: Actualizing, Spiritualizing, and Marginalizing the Evil that Precedes Redemption, w: Gog and Magog. Contributions toward a World History of an Apocalyptic Motif, red. G. Tamer, A. Mein, L. Greisiger, Berlin–Boston 2023, s. 654.
¹³ M. Buber, Gog i Magog. Kronika chasydzka, s. 234. Tylko w ten sposób, mówi Goldberg, to jest poważnie, należy zabierać się do lektury Pięcioksięgu. O. Goldberg, Rzeczywistość Hebrajczyków, przeł. T. Sikora, Kraków 2012, s. 35.
¹⁴ J. Taubes, Zachodnia eschatologia, przeł. A. Serafin, Warszawa 2016, s. 14–15. Die Welt ist das Gegengöttliche und Gott ist das Gegenweltliche. Gott ist in der Welt fremd und unbekannt. Brzmi to jak wypis z którejś z książek o gnozie Hansa Jonasa. O braniu przez Taubesa cudzego za własne wciągająco pisze Jerry Z. Muller (Professor of Apocalypse. The Many Lives of Jacob Taubes, Princeton & Oxford 2022, s. 74–76, a zwłaszcza s. 80).
¹⁵ A.J. Heschel, Pańska jest ziemia. Wewnętrzny świat Żyda w Europie Wschodniej, przeł. H. Halkowski, Kraków 2010, s. 82.
¹⁶ Th. Brudholm, Resentment’s Virtue Jean Améry and the Refusal to Forgive, Philadelphia 2008, s. 113.
¹⁷ R. Girard, Apokalipsa tu i teraz. Rozmawia Benoit Chantre, przeł. C. Zalewski, Kraków 2018, s. 18.
¹⁸ H. Arendt, Korzenie totalitaryzmu, przeł. D. Grinberg, M. Szawiel, Warszawa 1993.
¹⁹ M. Oklot, Phantasms of Matter in Gogol (and Gombrowicz), Champaign–London 2009, s. 3–4.
²⁰ H. Arendt, Salon berliński i inne eseje, Warszawa 2008 – wybór tekstów, przedmowa; taż, Polityka jako obietnica, Warszawa 2007 – posłowie; taż, Odpowiedzialność i władza sądzenia, Warszawa 2006 – posłowie.
²¹ H. Arendt, Pisma żydowskie, Warszawa 2012 – wstęp, wybór tekstów, współprzekład, redakcja naukowa.
²² Tamże. Zob. H. Arendt, W.H. Auden, Drut kolczasty, Warszawa 2011 – wybór tekstów, przekład, redakcja naukowa, przedmowa.
²³ Chodzi o następujące rozdziały w moim tłumaczeniu: Antysemityzm; Żyd jako parias: ukryta tradycja; Niemiecka wina; O „kolaboracji”; Bliski Wschód: pokój czy zawieszenie broni?; Magnes – sumienie narodu żydowskiego; Historia wielkiej zbrodni; Na ratunek żydowskiej ojczyźnie; Zagłada sześciu milionów.
²⁴ Literacka Nagroda Biblioteki Narodowej „Skrzydła Dedala” (2019).
²⁵ L. Strauss, J. Cropsey, Historia filozofii politycznej, Warszawa 2010 – przedmowa, redakcja naukowa, współprzekład; Platon, Eutyfron, Warszawa 2015 – wstęp, wybór tekstów, redakcja naukowa, autorstwo tekstów, współprzekład.
²⁶ Wymienię jedynie rzeczy najważniejsze: Leo Strauss o De rerum natura Titusa Lucretiusa Carusa, „Kronos” 2020, nr 4; Klasa Heideggera, „Kronos” 2012, nr 2; L. Strauss, O Machiavellim, Warszawa 2021 – redakcja naukowa, współprzekład, posłowie; tenże, Nietytułowany wykład na temat Platońskiego Eutyfrona, Warszawa 2015 – przekład, komentarz.
²⁷ L. Strauss, Introduction to Political Philosophy: A Course Given in the Winter Quarter, 1965, in the Department of Political Science the University of Chicago, „Kronos. Philosophical Journal” 2014, vol. III.
²⁸ „Kronos” 2010, nr 2 („Polityka Jahwe”); „Kronos” 2013, nr 1 („Kabała”); „Kronos” 2015, nr 1 („Święta wojna”). Także: Jacob Taubes o psychoanalizie, „Kronos” 2010, nr 3.
²⁹ J. Taubes, Zachodnia eschatologia, Warszawa 2016 – posłowie, redakcja naukowa.
³⁰ J. Taubes, Apokalipsa i polityka. Pisma mesjańskie, Warszawa 2013 – wstęp, wybór tekstów, współprzekład, redakcja naukowa. Zob. tenże, Apokalypse und Politik. Aufsätze, Kritiken und kleinere Schriften, hrsg. H. Kopp-Oberstebrink, M. Treml, Leiden–Paderborn 2017.
³¹ W. Rozanow, Odosobnione (niemal na prawach rękopisu), Warszawa 2014 – redakcja naukowa, przekład, posłowie; „Kronos” 2013, nr 3 („Gogol/Rozanow”).
³² S. Frank, Filozofia starotestamentalnej rzeczywistości, „Kronos” 2015, nr 1.
³³ Warszawa 2023. Rozdział: Obywatele-Żydzi.
³⁴ Warszawa 2024. Rozdział: Odzyskiwanie pamięci.
³⁵ W. Wood, Secularization as Cultural Annihilation: Notes on Piotr Nowak’s After Jews, „Kronos. Philosophical Journal” 2022, vol. 11; W. Engelking, Book Review: After Jews: Essays on Political Theology, Shoah and the End of Man, „Interpretation” 2025, no. 1. Książka ta była prezentowana i dyskutowana podczas „Dnia Polskiego” na Międzynarodowej Wystawie Książek w Tajpej na Tajwanie 4 lutego 2023 roku. Swoje endorsement dla wydawcy amerykańskiego nadesłali profesorowie Cristaudo Wayne (Charles Darwin University, Australia) oraz Thomas L. Pangle (Joe R. Long Endowed Chair in Democratic Studies, Department of Government, University of Texas at Austin, Co-Director Thomas Jefferson Center for the Study of Core Texts and Ideas).
³⁶ Przypomnę o jednym z nich przez wzgląd na pamięć o moim nauczycielu i koledze profesorze Pawle Śpiewaku. Spotkanie odbyło się w Żydowskim Instytucie Historycznym i dotyczyło wydanej przez niego książki Teologia i filozofia żydowska wobec Holocaustu (red. P. Śpiewak, Gdańsk 2013). Trzecim panelistą był profesor Jan Doktór. Zapis spotkania dostępny jest w sieci.
³⁷ Pewne przypuszczenia co do tego, kto stanie się następną po Żydach ofiarą historii, sformułowałem w dwóch miejscach: w rozdziale Oni, uchodźcy (Puszka z Pandorą, Warszawa 2016) oraz w United States and Europe – Their ‘Elective Affinities’ from the Perspective of the Trojan Ass, w: Where Europe is going? Leadership, Ideas, Values, red. H. Taborska, Pułtusk 2007.
³⁸ H. Arendt, Uwagi dla Towarzystwa Etyków Chrześcijańskich, przeł. M. Jędrzejek, E. Kot, „Znak” 2019, nr 3, s. 62.