Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Jeszcze jeden dzień. Tom 2. Zanim zniknę - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 stycznia 2026
30,29
3029 pkt
punktów Virtualo

Jeszcze jeden dzień. Tom 2. Zanim zniknę - ebook

Ta książka nie opowiada historii z początkiem i końcem. To zbiór wierszy pisanych wtedy, gdy dni były za ciężkie, a noce zbyt długie. O zmęczeniu, które mieszka w ciele. O ciszy, która potrafi krzyczeć. O radości, której się nie zna, i nadziei, która czasem pojawia się tylko na chwilę To poezja o przetrwaniu. O życiu dzień po dniu, oddech po oddechu. O upadkach, z których nie zawsze da się wstać od razu. O byciu tu mimo wszystko. jeszcze jeden dzień.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-235-1
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

To nie historia. Nie ma tu początku, środka ani sensownego zakończenia. Są wiersze. Oddzielne, porozrzucane, czasem sprzeczne. Jak dni, które trzeba było przeżyć, choć nikt nie pytał, czy się chce.

„Jeszcze jeden dzień” nie obiecuje niczego. Ani światła, ani ulgi, ani tego, że jutro będzie lepsze. Obiecuje tylko tyle, ile zawsze dostajemy: kolejne otwarcie oczu i kolejną próbę nie zniknąć. Każdy wiersz to jeden dzień, jedno pęknięcie, jeden moment, w którym coś bolało za bardzo albo dziwnie wcale.

To tom o trwaniu bez patosu. O zmęczeniu, które nie wygląda efektownie. O ciszy, która nie jest spokojem. O ciele i głowie, które nie zawsze grają do tej samej melodii. O myślach zapisywanych po to, żeby nie musieć ich dłużej nosić.

Nie trzeba czytać po kolei. Te wiersze nie chcą dyscypliny. One powstały z chaosu, z przerw, z niedokończonych zdań. Z dni, które były tylko „jeszcze”.

Jeśli coś tu zaboli, to znaczy, że żyje.

Jeśli coś wyda się znajome, to nie jesteś sama.

A jeśli nic nie poczujesz — też w porządku. Czasem przeżycie dnia to już wystarczająco dużo._Wrzesień uczy szeptem,_

_Że to co najcięższe,_

_Na twarzy „uśmiechnięte”._

_To miesiąc, w którym świat_

_Zatrzymuje się na chwilę,_

_By przypomnieć,_

_Że ktoś obok,_

_Dzięki Tobie żyję._

_I choć milczenie krzyczy,_

_A ciężar przygniata,_

_Ktoś widzi w Tobie,_

_kawałek swego świata._

_Więc wyciągnij rękę._

_Może ktoś tam tkwi,_

_Na krawędzi ciszy,_

_Na granicy swych dni,_

_Twoje słowo,_

_Obecność,_

_Jeden mały gest,_

_Może ocalić kogoś sens._

_Bo jeśli świat ciąży,_

_Noc przytłacza,_

_A ból twe serce_

_Na kawałki rozkłada,_

_Pamiętaj — Rozmowa naprawdę wystarcza_Białe ściany, białe łoże,

dezynfekcji zapach czuć,

stosy leków i lekarzy,

we mnie jakiś dziwny trud.

Jakby mgła mi zasłaniała

piękno świata, słońca blask,

dziś już nie wiem co tu czuję.

Chyba to nie jestem ja.

Tyle ludzi i problemów

tyle ran i tyle blizn

każdy przyszedł tu z chorobą

którą uzdrowić może tylko cud.

Dziś próbuje stać na nogach,

wziąć się w garść,

poskładać ból.

Lecz jak ułożyć układankę

skoro brak mi ciągle tchu.

Boli dusza, boli ciało,

chociaż jest mnie już tak mało,

ciężkość w sercu, w głowie strach,

jak wyzdrowieć, gdy tlenu brak?Siedzę tu, mamo, w białej ciszy.

Gdzie zegar tyka jakoś ciężko,

tchu mi brak,

a każdy krok to próba by trwać.

Ściany są białe, trochę puste,

nawet powietrze tutaj drży,

jakby ktoś schował w nim historię

której boimy się nawet my.

Leki smakują jak próba naprawy,

choć nadal boli próbuje być,

choć nadal nie wiem jak dobrze żyć.

Lecz w tym miejscu pełnym nocy,

czasem zapala się jakiś blask,

bo wiem, że czekasz, mimo zmęczeń,

wciąż trzymasz mój świat.

Jestem tu, mamo, nadal walczę.

Choć dzień potrafi zabrać wiele sił.

I wrócę, kiedy będę mogła,

gdy będzie spokojniej niż dziś.Miałaś dom na własnych barkach,

Choć nikt nie liczył twoich strat.

Prawie sama, dzień po dniu,

Niosłaś nas i cały świat.

Gdy ja znikałam w murach sal,

Gdzie szpitalny gasł mi wzrok,

Ty siedziałaś obok ciszy,

Łzy chowałaś w noc i mrok.

Kiedy ja znów trafiałam

Tam, gdzie pachnie leków mgła,

Siedziałaś przy moim łóżku,

Bałaś bardziej się niż ja.

Byłaś tarczą, byłaś światłem,

Kiedy gasło we mnie tchu,

Nawet jeśli nikt nie widział,

Jak cię ranił każdy ruch.

Dziś już widzę to wyraźnie:

Twoje walki, ciszę, trud.

Gdyby nie ty, mamo, chyba

Nie było by mnie tu.Twój rozdział w mojej książce

już się skończył,

ale z jakiegoś powodu, nie potrafię przekręcić kartki.

Ten rozdział jest już zamknięty.

Atrament wyschły sam.

Kartka przede mną drży,

chodź to tylko papier.

Serce robi hałas,

jakby miało się złamać na pół.

Jeśli pójdę dalej, to znikniesz.

A ja nie jestem gotowa, by stracić Twój ślad.

Wiem, że nie ma już sensu wracać do treści,

że każde kolejne czytanie niczego

nie wskrzesi, że to co było między wersami

i snami, nie pozostanie nagle innymi słowami.

Więc trzymam tę stronę, choć boli jak grzech,

_bo czasem łatwiej jest zostać na końcu niż zrobić_

_następny wdech_.Lubię pracę w grupie.

Wtedy mam kontakt z ludźmi i czuję,

że coś znaczy, wiem wtedy,

żeby wykonania wyznaczonego mi zadania,

grupa nie będzie cała.

Czuję się wtedy ważna.

Odrobinę ważne.

Mam wtedy jakieś znaczenie, a nie papier zwykle.

Żyję, bo żyje. Jestem, bo jestem.

W pracy zespołowe czuję,

że mam znaczenie w końcu w wykonaniu

zadania chodzi o to,

aby było całe a nie tylko jego części.

Dlatego lubię pracę w grupach.

Wtedy czuję, że mam sens.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij