Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Jezioro stworzenia - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 maja 2026
44,00
4400 pkt
punktów Virtualo

Jezioro stworzenia - ebook

„Jezioro stworzenia" to pełna napięcia proza napisana w duchu noir, która zdobyła uznanie światowej krytyki i została wybrana do finału Nagrody Bookera w 2024 roku.

Rachel Kushner zabiera czytelnika w podróż pod ziemię, do najdawniejszych korzeni ludzkości, stawiając pytanie: czy można uciec od współczesnej globalnej cywilizacji oraz od niekwestionowanych tez i wartości, które tworzą jej fundamenty.

Sadie Smith, trzydziestoczteroletnia amerykańska agentka o bezwzględnej skuteczności i nieskazitelnej urodzie, zostaje wysłana do Gujenny, tradycyjnego rolniczego rejonu Francji. Jej zadaniem jest infiltracja radykalnej komuny Le Moulin, sprzeciwiającej się przemysłowej dewastacji ziemi. Realizując misję, przenika do świata rządzonego przez Bruno Lacombe’a – charyzmatycznego filozofa prymitywistę zafascynowanego pradawnymi jaskiniami i erą neandertalczyków.

Cyniczna agentka, mistrzyni manipulacji, szybko odkrywa, że sama stała się obiektem znacznie bardziej złożonej intrygi. Bruno uwodzi ją alternatywnymi historiami i zmusza do konfrontacji z własną tożsamością oraz wyznawanymi wartościami. Gdy granica między misją a obsesją się zaciera, a cywilizacja staje się złudzeniem, Sadie nie pozostaje nic innego, jak poszukać prawdy w mroku jeziora stworzenia.

Kategoria: Klasyka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8403-089-9
Rozmiar pliku: 2,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

I

UROKI
SAMOTNOŚCI

.

Neandertalczycy byli podatni na depresję, napisał.

Stwierdził, że byli również podatni na uzależnienia, a zwłaszcza na nałóg palenia tytoniu.

Chociaż jego zdaniem najprawdopodobniej ci szlachetni i zagadkowi talczycy (jak czasem nazywał neandertalczyków) uzyskiwali nikotynę z tytoniu bardziej prymitywną metodą, żując jego liście, zanim nastąpił ten punkt zwrotny w dziejach świata, w którym _pierwszy_ człowiek przytknął _pierwszy_ liść tytoniu do _pierwszego_ ognia.

Czytając tę część maila od Brunona, przebiegając wzrokiem od „człowieka”, przez „przytknął” i „liść” po „ogień”, wyobraziłam sobie członka gangu motocyklowego z lat pięćdziesiątych w białym T-shircie i czarnej skórzanej kurtce, jak przysuwa zapaloną zapałkę do końca swojego Camela i się zaciąga. Gangster opiera się o mur – bo właśnie to robią gangsterzy, opierają się i szwendają – po czym wypuszcza dym.

Bruno Lacombe pisał Pascalowi w tych mailach, które potajemnie czytałam, że neandertalczycy mieli bardzo duże mózgi. A przynajmniej ich czaszki były bardzo duże i możemy śmiało wywnioskować, że najprawdopodobniej, twierdził Bruno, wypełniał je mózg.

Pisał o imponujących rozmiarach mózgownicy talczyka, posługując się współczesnymi metaforami i porównując ją do silnika motocykla, o którego rozmiarach również, jak zauważył, stanowi pojemność skokowa. Bruno twierdził, że spośród wszystkich gatunków człekopodobnych, które stały na dwóch stopach i przemierzały ziemię od ostatniego miliona lat, neandertalczyk _zdecydowanie wyróżniał się_ mózgownicą o ogromnej pojemności 1800 centymetrów sześciennych.

Wyobraziłam sobie króla szos zdecydowanie wyprzedzającego stawkę.

Ujrzałam jego skórzaną kamizelkę, wielki brzuch, rozstawione nogi, buty robocze spoczywające na szerokich chromowanych podnóżkach. Jego motocykl wyposażony jest w wysoką kierownicę, do której król ledwie sięga, ale udaje, że nie męczą mu się przy tym ręce i nie odczuwa okropnego przeszywającego bólu w lędźwiach.

Wiemy z oględzin ich czaszek, że neandertalczycy mieli wielkie twarze.

Wyobraziłam sobie Joan Crawford, twarz _tej_ wielkości: wyrazistą, brutalną, przykuwającą uwagę.

I potem, w muzeum historii naturalnej, które tworzyłam w swoim umyśle, czytając maile Brunona, z dioramami zaludnionymi postaciami w przepaskach na biodrach, z żółtymi zębami i skołtunionymi włosami, wszyscy ci opisani przez niego ludzie prehistoryczni – nie tylko kobiety – mieli twarz Joan Crawford.

Mieli jej jasną cerę i ognistorude włosy. W miarę postępów naukowych w mapowaniu genów tendencja do posiadania rudych włosów, wyjaśniał Bruno, została rozpoznana jako cecha genetyczna talczyka. A poza takimi pracami, takim dowodem, dodał Bruno, możemy, posługując się wrodzoną intuicją, przypuszczać, że podobnie jak u typowych rudzielców, emocje neandertalczyków były silne i głębokie, od szczytów upojenia po otchłanie rozpaczy.

Bruno napisał Pascalowi, że obecnie wiemy o neandertalczykach jeszcze kilka rzeczy. Dobrze radzili sobie z matematyką. Nie lubili tłumów. Mieli mocne żołądki i byli nieszczególnie podatni na wrzody, ale bezustanne spożywanie pieczonego mięsa szkodziło ich jelitom tak samo, jak szkodziłoby każdemu. Byli wyjątkowo wrażliwi na próchnicę zębów i szkorbut. I mieli nadmiernie rozwinięte szczęki, zdolne wspaniale gryźć chrząstki, ale mało wydajne w rozdrabnianiu miększej strawy, szczęki, które były _przesadą_. Bruno opisywał żuchwę neandertalczyka jako cechę tragiczną z uwagi na jej przerost, brzemię kwadratowej szczęki. Pisał o kosztach utopionych, jakby ciało stanowiło inwestycję kapitałową, inwestycję w środki trwałe, traktował jego części jak maszyny przytwierdzone śrubami do posadzki fabryki, sprzęt, który został zakupiony i nie można go odsprzedać. Żuchwa neandertalczyka była _kosztem utopionym_.

Mimo to, zdaniem Brunona, należało podziwiać grube kości i mocną, pozwalającą zachować ciepło, budowę ciała talczyka. Zwłaszcza w porównaniu z kruchymi kończynami współczesnego człowieka, _Homo sapiens sapiens_. (Bruno nie użył słowa „kruche”, ponieważ pisał swoje maile po francusku, a ja je tłumaczyłam, czerpiąc z całego zasobu angielszczyzny, mojego ojczystego i znacznie lepszego języka).

Twierdził, że talczycy bardzo dobrze znosili zimno, może nawet całe wieki zimna, tak przynajmniej głosi fama – fama, którą, jak się wyraził, _musimy komplikować_, jeśli mamy poznać prawdę o zamierzchłej przeszłości, jeśli teraz mamy dostrzec prawdę o _tym_ świecie i to, jak w nim żyć, jak zająć teraźniejszość i dokąd pójść jutro.

Moje jutro było porządnie zaplanowane. Miałam się spotkać z Pascalem Balmym, przywódcą Le Moulin, do którego pisał te maile Bruno Lacombe. I nie potrzebowałam pomocy neandertalczyków w odpowiedzi na pytanie, dokąd iść: Pascal Balmy powiedział, bym o pierwszej po południu przyszła do Café de la Route na rynku w miasteczku Vantôme, i tam właśnie miałam być.

.

Ponieważ Bruno Lacombe znalazł się w raportach, które otrzymywałam jako nauczycielka i mentorka Pascala Balmy’ego i Le Moulin, szukałam w jego mailach wzmianek o tym, co on i jego grupa zrobili i co zamierzali zrobić.

Sześć miesięcy temu zniszczony został sprzęt do robót ziemnych na miejscu budowy potężnego zbiornika przemysłowego niedaleko wioski Tayssac w pobliżu Le Moulin. Pięć wielkich koparek, kosztujących po kilkaset tysięcy euro każda, zostało podpalonych pod osłoną nocy. Podejrzewano o to Pascala i jego grupę, nie było jednak dowodów.

Maile do Pascala poruszały wiele tematów, ale nie natrafiłam w nich na nic obciążającego poza tym, że miejsce wody jest na poziomie wód gruntowych, nie zaś w przemysłowych zasobnikach. Bruno ubolewał, że władze uznały za dobry pomysł odsysanie wody z podziemnych jaskiń, jezior oraz rzek i umieszczenie jej w ogromnych wyłożonych plastikiem megabasenach, gdzie miała wchłaniać wypłukane toksyny i parować na słońcu. Stwierdził, że to pomysł tragiczny, a jego niszczący wpływ mógł pojąć chyba tylko ktoś, kto spędził sporo czasu pod ziemią. Woda, wyjaśnił Bruno, _już_ jest łapana w stworzonych przez naturę zmyślnych filtrach i magazynach pod ziemią.

Zdawałam sobie sprawę, że Bruno Lacombe jest wrogiem cywilizacji, w slangu aktywistów „antycywilizerem”. I że wiejski południowozachodni departament Gujenny – oraz ten odległy zakątek, do którego właśnie przybyłam – przez dziesiątki lat był znany z jaskiń, które zawierały świadectwa obecności pierwszych ludzi. Zakładałam jednak, że Bruno będzie służył Pascalowi radą w jego strategiach powstrzymania realizacji tutejszych projektów przemysłowych władz. Nie przyszło mi do głowy, że ów mentor Pascala wierzy fanatycznie w wymarły gatunek.

Bruno napisał, że wszyscy możemy się zgodzić, iż to właśnie _Homo sapiens_ wpakował ludzkość w rolnictwo, gospodarkę pieniężną i przemysł. Tajemnica, co stało się z neandertalczykiem i jego skromniejszą egzystencją, jest jednak niewyjaśniona. Ludzie i neandertalczycy mogli żyć równocześnie przez dobre dziesięć tysięcy lat, zaznaczył Bruno, ale nikt jeszcze nie zrozumiał, czy i jak te dwa gatunki oddziaływały na siebie. Czy, na przykład, wiedziały o swoim istnieniu, ale trzymały się z dala od siebie. Czy też w erze ich współistnienia w Europie ludzi było tak mało, że pośród dzikich i nieprzebytych lasów, gór, rzek i śniegów nie uświadamiały sobie, że ten drugi tam jest. Z drugiej strony, stwierdził Bruno, genetycy ustalili, że się łączyły, miały razem potomstwo – pewny znak, że wiedziały, że ten inny „tam jest”. Czy te związki opierały się na miłości? Czy na gwałcie, stanowiąc część wojennego łupu? Bruno uznał, że nigdy się tego nie dowiemy.

Początkowo zastanawiałam się, czy te maile o neandertalczykach były żartem, jakby Bruno podrzucił je komuś, kto uzyskał dostęp do jego konta, żeby odwrócić uwagę od właściwej korespondencji z Pascalem i moulinardami. Omawiał w nich sporo tematów, ale nie zawarł nic o sabotażu i stale wracał do neandertalczyków – gatunku, który, spójrzmy prawdzie w oczy, sobie nie poradził. I chyba nikt nie wiedział dlaczego, a żaden neandertalczyk nie zgłosił się z wytłumaczeniem.

Bruno odrzucał przypuszczenia, że przedstawiciele _Homo sapiens_ byli po prostu sprytniejsi i potrafili się lepiej przystosować, że byli mocniejsi i bardziej niestrudzeni od neandertalczyków. W jego analizie traktującej te dwa gatunki jako przeciwników zaczęłam ich widzieć nie w dioramie, lecz w mistrzostwach mieszanych sztuk walki, a _Homo sapiens_ stał się zawodnikiem, który albo stopniowo zaczął uczestniczyć w rywalizacji, albo nagle wpadł na ring i był na fali.

Kuszące jest wyobrażenie sobie neandertalczyków w roli słabego rywala, który został pokonany przez _Homo sapiens_, pisał Bruno (jakby miał dostęp do moich wyobrażeń o starciu przedstawicieli dwóch gatunków w noc walk), ale zaznaczył, że to marne wyjaśnienie tej tajemnicy.

Jeśli toczyła się między nimi jakaś wojna, była to wojna łagodna, rywalizacja o zasoby, powolna i nieustanna. Neandertalczycy byli doskonałymi łowcami, ale w miarę ocieplania się klimatu w Europie zmieniały się wzorce doskonałości. Lód zniknął i potrzebna była inna konstrukcja ciała, lżejsza i wytrzymalsza, oraz nowe metody tropienia z udziałem dużych skoordynowanych grup, innych narzędzi i broni. Neandertalczycy narażali życie z włócznią, _Homo sapiens_ wybrali dalekosiężny oszczep. Zabijanie z oddali wymagało mniejszej odwagi. Nie wiązało się z bezpośrednim narażeniem się na niebezpieczeństwo śmierci, z rozlewem krwi, czego wymagało użycie broni talczyków. A jednak, pisał Bruno, koncepcja niesionej prądem powietrznym włóczni, zdecydowanie bardziej kliniczne podejście do wybierania zwierzyny za cel stanowiły z pewnością skuteczną metodę. Kolejną zaletą była lżejsza postura _Homo sapiens_, dzięki czemu potrzebowali mniej pożywienia. A oni – a raczej one – częściej się rozmnażali. Nieco częściej. Podejrzewano, że _Homo sapiens_ płci żeńskiej wydawały na świat tylko trochę większą liczbę potomstwa niż talki. Ale po długim czasie, po tysiącach lat, te liczby złożyły się na ogromne różnice w wielkości populacji.

A jednak wielu ludzi nosi ślady neandertalczyków, stwierdził Bruno. Dwa, cztery procent, ta miara archaicznego życia była oszałamiająca, zważywszy, że od czterdziestu tysięcy lat nie istniały żyjące społeczności neandertalczyków pełnej krwi czynnie składających się na pulę genową. Jakby nasze chromosomy trzymały się kurczowo tego dawnego udziału, wyjaśnił, jakby stanowił on cenną pamiątkę, schedę, pozostałość osoby ukrytą głęboko w nas, która znała świat przed upadkiem, przed przemianą ludzkości w okrutne społeczeństwo klas i dominacji.

Są tacy, którzy mogliby rzec: „W dwóch, w czterech procentach talczyk, to niewiele, znikoma wartość. Pozostaje ogromne dziewięćdziesiąt osiem procent _sapiens_.

Rzeczywiście, przyznał Bruno. Spójrzmy na ten udział większościowy. Nie zaprzeczajmy, że jesteśmy _wypełnieni_ przez _Homo sapiens_, i sami jesteśmy, chcąc nie chcąc, _sapiens_, postacią, która, co do czego wszyscy możemy się zgodzić, znalazła się w kryzysie. Mężczyzną, który w popędzie śmierci zajmuje _miejsce za kierownicą_.

_H. sapiens_ potrzebuje pomocy. Ale jej nie chce.

Przetrwaliśmy długi wiek XX i jego klęski, niepowodzenia i kontrrewolucje. I teraz, ponad dekadę od rozpoczęcia XXI wieku, czas, by poprawić świadomość, stwierdził Bruno. Nie poprzez _izmy_. Nie dogmatem, ale przywołując najbardziej mistyczne tajemnice, które zatajaliśmy przed sobą – te dotyczące naszej przeszłości.

Psychoanalityk szuka śladów tłumienia, tego, co pacjent ukrył przed innymi, oraz – co ważniejsze – przed samym sobą. Największym tłumieniem jest historia tych, którzy pojawili się pierwsi, przed nami, przed tym, co zostało zapisane. Musimy wyjaśnić, co mogłyby oznaczać dla nas i dla naszej przyszłości te wcześniejsze istnienia ludzkie.

Nie, nie jestem prymitywistą, zastrzegł Bruno, jakby w błyskawicznej odpowiedzi na to oskarżenie.

Zwracam się naprzód, dodał, i wszelkie dyskusje o zamierzchłej przeszłości toczą się tylko w odniesieniu do tego, co ma nadejść.

Patrzcie w górę, nakazał, w tym mailu do Pascala Balmy’ego oraz grupy.

Dach świata jest otwarty.

Policzmy gwiazdy i żyjmy w ich świetlistym spojrzeniu.

Czyli w odległej przeszłości tych gwiazd, czyli w naszej przyszłości jasnej jak Gwiazda Polarna.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij