-
nowość
Józef Weyssenhoff (1860-1932). Niezwykłe życie pisarza - ebook
Józef Weyssenhoff (1860-1932). Niezwykłe życie pisarza - ebook
Józef Weyssenhoff ‒ znany pisarz schyłku XIX i początku XX wieku, choć już nieco zapomniany, to i dziś ceniony za wytworną polszczyznę, subtelny dowcip, wciągający tok narracji i opisy piękna przyrody. Jego książki, np. Żywot i myśli Zygmunta Podfilipskiego czy Soból i panna należą do klasyki polskiej literatury. Arystokrata z Kresów Wschodnich i miłośnik tamtejszych krajobrazów, określany jako grand seigneur o szerokim geście, bywalec salonów, entuzjasta tradycji, uczestnik polowań. Mąż Aleksandry, córki „króla kolei” Jana Gottlieba Blocha, a rozwiązanie ich małżeństwa odbyło się w atmosferze skandalu. Wytrawny znawca sztuki, literatury, wielbiciel zagranicznych podróży, kolekcjoner ksiąg, rękopisów, grafik, numizmatów i dzieł sztuki. Człowiek o szerokich horyzontach i zainteresowaniach oraz sprecyzowanych politycznych poglądach. Weyssenhoff, dziedzic Samoklęsk, przegrał w karty majątek po przodkach. Utrata majątku spowodowała, że zajmował się głównie pisarstwem. Był docenianym i nagradzanym autorem, czytanym i podziwianym, który na nagrobku kazał wyryć słowa: „polski pisarz”.
Ewa Danowska
Ewa Danowska – historyk, dr hab., autorka szeregu książek, edycji źródłowych, katalogów rękopisów, ponad 170 artykułów opublikowanych w czasopismach naukowych i opracowaniach zbiorowych, a także ponad 120 artykułów popularnonaukowych ukazujących się głównie w miesięcznikach „Kraków” i „Mówią wieki”. Członek Towarzystwa do Badań nad Wiekiem Osiemnastym, a przed opuszczeniem Krakowa na rzecz Bochni – Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Emerytowana kierowniczka Działu Zbiorów Specjalnych Biblioteki Naukowej PAU i PAN, od 2020 r. adiunkt z Zakładzie Medioznawstwa PUNO w Londynie, prof. nadzw. w Tarnowskiej Szkole Wyższej – Akademii Nauk Stosowanych.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Wstęp
Antenaci
Dzieciństwo i młodość Józefa Weyssenhoffa
Pan na Samoklęskach
Uśmiech Fortuny
Fortuna się odwraca
Intelektualne zatrudnienia
„Biblioteka Warszawska”
Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych
Głośny debiut i rozwój literackiego talentu
Czasy wielkiej wojny
W niepodległej Rzeczypospolitej
Kolekcjonerska pasja i losy zbiorów Józefa Weyssenhoffa
Zbiór rękopisów
Księgozbiór
Grafika i inne dzieła sztuki
Numizmaty
Sława i zaszczyty
Zakończenie
Bibliografia
Spis ilustracji
Spis nazwisk
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-242-6947-1 |
| Rozmiar pliku: | 9,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Józef Weyssenhoff to znany i swego czasu poczytny pisarz schyłku XIX i początków XX stulecia, a jego powieści Żywot i myśli Zygmunta Podfilipskiego czy Soból i panna należą do klasyki polskiej literatury. To arystokrata z urodzenia i przekonań, człowiek światowy, który przegrał w karty majątek ziemski po przodkach. Mąż córki żydowskiego milionera niekiedy dający upust swemu antysemityzmowi w książkach, które pisał. Wytrawny znawca sztuki i literatury oraz miłośnik podróży. Był człowiekiem o szerokich zainteresowaniach i zdolnościach, korzystał z uroków życia, a literacki talent umożliwił mu utrzymanie po nieszczęściu utraty majątku ziemskiego. Mężczyzna przystojny – co powszechnie zauważano – bywalec salonów, klubów dla dżentelmenów i zagranicznych kurortów, uczestnik polowań.
Pisarz Jan Michalski we wspomnieniach 55 lat wśród książek tak go określił: „Był to grand seigneur o szerokim geście, różnorodnych upodobaniach i silnych namiętnościach”. Życie Józefa Weyssenhoffa – światowego młodzieńca i studenta prestiżowego uniwersytetu, pana na Samoklęskach, którego losy obfitowały w sukcesy, ale też katastrofalne w skutkach wydarzenia, autora książek w swym czasie masowo czytanych i często nagradzanych – zasługuje na filmowy scenariusz.
Jego twórczość pisarska przypada na czasy pomiędzy Prusem i Sienkiewiczem z jednej strony, a Żeromskim, Reymontem i po części Wyspiańskim z drugiej. Z żadnym z nich nie sposób go zestawić. Weyssenhoff posługiwał się w swej twórczości ironią i satyrą, które znikały, gdy autor przystępował do opisów przyrody. Wtedy górę brała wzniosła nuta, zamieniająca tekst w czystą poezję. Okres jego najbujniejszej twórczości przypada na lata 1895‒1925 – wtedy powstawały najważniejsze powieści. Jest to równocześnie czas jakościowo i ilościowo najznamienitszy w całej naszej literaturze, co spowodowało, że gwiazda Weyssenhoffa została przyćmiona przez inne pierwszorzędne polskie pisarskie talenty.
W okresie Polski Ludowej twórczość Józefa Weyssenhoffa była zmarginalizowana, niewydawana, usuwana z bibliotecznych półek. Propagandzie ludowego państwa nie było po drodze z pisarzem uznanym wówczas za apologetę klasy próżniaczej, kosmopolitycznego środowiska ziemiańskiego i intelektualnego; wiele zrobiono, by o nim zapomnieć.
Panuje opinia, że z nadgranicznych ziem każdego państwa pochodzą najwybitniejsze jednostki. Znana jest „inwazja” Kresów do literatury polskiej – Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Antoni Malczewski, Bohdan Zaleski, Seweryn Goszczyński czy Antoni Odyniec. „Kresowcem” był również Józef Weyssenhoff, urodzony na Podlasiu, związany z tą ziemią z domostwa, tradycji i wyboru.
Mało znany jest pewien ważny aspekt w życiu Józefa Weyssenhoffa – otóż był przez długie lata kolekcjonerem np. ksiąg, monet, medali i grafik. Wiele kupował w okresie swej finansowej prosperity, a w czasie kryzysów czy niedostatku – wyzbywał się części kolekcji, poza obiektami, do których był szczególnie przywiązany. Należy dodać, że nie był zwykłym zbieraczem ‒ kolekcjonerstwo było przejawem zainteresowań intelektualnych. Wczytywał się w dawne dokumenty rodowe, gromadził sztychy, stare medale i numizmaty, rękopisy i książki. Swoją siedzibę w Samoklęskach urządził nie tyle jako siedzibę dziedzica agronoma, lecz erudyty i kolekcjonera. Znajomości szeroko pojętego kolekcjonerstwa dawał wyraz w publikacjach, bywał też zapraszany przez muzea i osoby prywatne jako ekspert i rzeczoznawca. Dobrze znał i wysoko oceniał swoje umiejętności i wiedzę w tym względzie, bo też miał ku temu powody. Jego pasja kolekcjonerska trwała przez dziesięciolecia, przybierając różne formy.
Nazwisko Weysenhoffa jednak kojarzy się głównie z tytułami książek, których był autorem. On sam uważał się jednoznacznie za pisarza, nakazując w testamencie, aby wyryto na jego nagrobku: „Józef Weyssenhoff – pisarz polski” oraz daty życia. Spoczął w sąsiedztwie mogiły Władysława Stanisława Reymonta w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. W świetle tego, co napisał publicysta, poeta i tłumacz Stanisław Miłaszewski w artykule Józef Weyssenhoff po czterdziestoleciu, proste epitafium jest w pełni uzasadnione: „Józef Weyssenhoff wszedł do literatury od razu – przez główne drzwi. Ten Mistrz – ani przez chwilę nie był czeladnikiem”.
Zadaniem, którego się podjęłam, nie będzie analiza literackiej twórczości Weyssenhoffa. Ten element jego działalności został już dobrze rozpoznany i omówiony w licznych artykułach i opracowaniach. Nie sposób jednak nie uwzględnić najważniejszych dzieł, wszak zaistniał i pozostał we wspomnieniach jako pisarz. W niniejszym opracowaniu przedstawiona jest jego biografia, pełna wydarzeń i zawirowań losu – mam nadzieję, że przedstawiona w interesujący sposób i w miarę dogłębnie. Opiera się na licznych opracowaniach, prasowych artykułach, biografiach różnych osób z jego epoki, z którymi się stykał. On sam niechętnie mówił o sobie, twórczości czy zainteresowaniach pozaliterackich. Strzegł swojej prywatności. Nie byli tak dyskretni jego znajomi czy przyjaciele, stąd posiadamy kilka interesujących źródeł – wydanych wspomnień czy pamiętników, w których można odszukać wiele cennych informacji na jego temat. Pisarz pod koniec życia nieco zrezygnował z dyskrecji, oddając do druku kilka fragmentów swoich wspomnień. Oczywiście ujawnił to, co uważał za stosowne, a w sprawie swych licznych romansów był konsekwentnie dyskretny.
Materiały po Józefie Weyssenhoffie są zachowane w zbiorach bibliotecznych i archiwalnych – przede wszystkim w Bibliotece Naukowej PAU i PAN w Krakowie (81 woluminów: autografy dzieł, korespondencja, dokumenty majątkowe oraz dotyczące także jego politycznej działalności, zbiory zaproszeń ślubnych, klepsydr i ‒ co ważne – katalogi różnorodnych kolekcji). Stanowią one znaczący fragment spuścizny po pisarzu.
Sięgnęłam również do zbiorów m.in. Archiwum Państwowego Litwy w Wilnie, Biblioteki Litewskiej Akademii Nauk im. Wróblewskich, Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Witolda Bełzy w Bydgoszczy, Biblioteki Narodowej i Biblioteki Instytutu Badań Literackich w Warszawie, a także Muzeum Narodowego w Warszawie i Krakowie. Winna jestem wyrazy podziękowania pani Annie Weyssenhoffowej, żonie wnuka pisarza, Antoniego, za udostępnienie archiwum rodzinnego.Antenaci
O rodzie Weyssenhoffów herbu Łabędź znajdujemy w Polskiej encyklopedii szlacheckiej informację, że była to staroszlachecka rodzina pochodzenia niemieckiego, wywodząca się z Nadrenii, gdzie jako Weissowie należała do najzamożniejszej w średniowieczu warstwy rycerstwa turniejowego. Około 1500 r. Weissowie osiedlili się w prowincjach bałtyckich, dając początek Weyssenhoffom – od połowy XVII w. dwóm liniom tej rodziny. Linia Gotarda (kurlandzka), pisząca się von Weiss, wygasła w końcu XVIII w., natomiast druga, wywodząca się od Jana, znana pod nazwiskiem Weyss v. Weyssenhoff przeniosła się do Inflant Polskich. Ród ten zaliczał się do rodzin zwanych inflancko-polskimi, chociaż, jak wiadomo, był niemieckiego pochodzenia. Badacz Inflant Gustaw Manteuffel w opracowaniu Inflanty polskie, wydanym w 1879 r., wśród rodzin tam osiadłych już po inkorporacji w 1620 r., wymienił Weissów. Wtedy to Gotard Weiss przedstawił kurlandzkiemu Ritterbankowi w Mitawie posiadane dokumenty, lecz otrzymał co do wpisu odpowiedź odmowną. Dopiero gdy w 1642 r. Gotard i Jan Weissowie na posiedzeniu Ritterbanku złożyli dyplom króla Zygmunta III Wazy nadający im szlachectwo, sąd uznał, że dokument jest wystarczający i zaliczył Weissów do drugiej klasy szlachty miejscowej. Herbem ich został biały łabędź na niebieskim polu.
Z upływem wieków Weissowie, podobnie jak i inne rody wówczas osiadłe w Inflantach, ulegli polonizacji. Wchodzili też drogą małżeństw w koligacje i obrastali w ziemskie dobra.
Dziejami rodziny zajmował się pisarz Józef Weyssenhoff, zbierając dokumenty dotyczące najwcześniejszej jej historii (o czym będzie jeszcze mowa). Efektem było wydanie drukiem przez jego brata Waldemara Kroniki rodziny Weyssów-Weyssenhoffów, trzy lata po śmierci pisarza. Należy zauważyć, iż Gustaw Manteuffel uważał, że rodzina Weyssenhoffów nie ma prawa do posługiwania się tytułem barona, gdyż przybyła jakoby do województwa inflanckiego już po 1571 r., czyli po włączeniu go do Rzeczypospolitej, a zatem z rycerstwem niemieckim nie miała nic wspólnego. Pracę Manteuffla Józef Weyssenhoff oczywiście dokładnie przestudiował, po czym uznał za „wielce bałamutną”, a jego wywody nazwał „bredniami”. Za życia Manteuffla nie podjął jednak z nim polemiki, ale po jego śmierci w 1916 r. zaczął już oficjalnie tytułować się baronem, drukując ten tytuł na wizytówkach, a nawet zamieszczając przy swoim nazwisku w niemieckojęzycznym wydaniu powieści Syn marnotrawny. Trzeba jednak uznać, że Józef Weyssenhoff miał trudności, mimo uporczywych poszukiwań, w udokumentowaniu średniowiecznych korzeni rodziny. W najbardziej cenionym przez Niemców herbarzu Joseph Siebmacher’s Grossen Wappenbuch, w rozdziale „Szlachta rosyjskich prowincji wschodnich”, podano, że pochodzenie rodziny Weyssów nie jest jasne, „prawdopodobnie uszlachceni zostali w Polsce”, a jako protoplasta figuruje Zachariasz Weiss. Co do Weyssenhoffów znajduje się informacja: „Rodzina ta osiedliła się w Inflantach Polskich w 1780 r. i należy do polskiego rodu herbu Łabędź”. Józef Weyssenhoff natomiast wywodził swój rodowód od wygasłej rodziny Weissów – panów na Assern i Weyssenhoffie, taka bowiem była najstarsza wersja rodzinna. Pierwszym przodkiem zapisanym w dokumentach miał być Abraham Weiss, żyjący w XV w. Następnie znany był jego wnuk Zachariasz Weiss, namiestnik królewski w Rydze. Pisarz utrzymywał, że wywodzili się z południowych Niemiec. Należy dodać, że heraldyk Szymon Konarski w opracowaniu O heraldyce i „heraldycznym” snobizmie, podobnie jak Gustaw Manteuffel uważał, że Weyssenhoffowie nie mają prawa do tytułu barona, tak jak i 26 innych „pseudo-baronów” w Polsce.
O swojej rodzinie Józef Weyssenhoff we wstępie do Kroniki rodziny Weyssenhoffów napisał:
Utrzymywała się długo w zamożności wyższej niż średnia, a w połowie 18-go wieku Michał, pisarz gromadzki inflancki, doszedł do wielkiej fortuny, która jednak nie utrzymała się w pełni po jego śmierci w rękach spadkobierców. W ogóle Weyssenhoffowie niezbyt byli zawzięci na gromadzenie dostatków ani na zdobywanie zaszczytnych odznaczeń. Na ogół typ rodzinny jest prawy, prawdomówny, przestrzegający pilnie zasad uczciwości i honoru, hardy, dbały o swą godność, ale i o uzasadnienie tej godności. Typ wybitnie obywatelski, kochający swój kraj nie tylko dla osobistego pożytku, lecz pragnący ogólnego dobrobytu, triumfu powszechnego ładu i sprawiedliwości.
Z badań – nie tylko pisarza – wynika, że podział na dwie linie w rodzie nastąpił w XVIII w., gdy strażnik smoleński i starosta andzelski Michał Weyssenhoff (zmarły w 1737 r.), pozostawił dwóch synów: podkomorzego Michała i sędziego ziemskiego Jana. Potomkowie Michała zwą się Weyssenhoffami jużynckimi, a potomkowie Jana – andżelmujskimi (od nazw ich siedzib). Z tego też wieku pochodzą najdokładniejsze wiadomości o Weyssenhoffach. Michał Weyssenhoff, syn Michała, był pisarzem grodzkim, a następnie podkomorzym Jego Królewskiej Mości i inflanckim w latach 1756‒1789, posłem na sejmy 1756 i 1764 r. Zgromadził spory majątek, pomnożony posagowymi dobrami ziemskimi dwóch jego kolejnych żon, a zatem należał do najbogatszych obywateli inflanckich. Jego potomkowi pisarzowi Józefowi Weyssenhoffowi udało się ustalić, że podkomorzy Michał ufundował kościół w Jużyntach w 1790 r. Nie przeszkadzał temu fakt, że był masonem, choć „nieszkodliwego gatunku”, członkiem loży „Gorliwy Litwin”.
Młodszym bratem Michała Weyssenhoffa był Jan, sędzia ziemski inflancki (1765‒1786), koniuszy inflancki osiadły w Andżelmujży (łot. Andzeļi). Z żoną Heleną Römerówną, primo voto Sołtanową, miał liczne potomstwo: 12 dzieci, a wśród nich: Józefa – posła inflanckiego na Sejm Czteroletni, Ksawerego – sędziego ziemskiego inflanckiego, Michała – marszałka rzeżyckiego, następnie Wincentego, Teresę – późniejszą Sołtanową, Konstantego – marszałka lucyńskiego, Jana – generała i autora Pamiętnika oraz Stanisława.
Najbardziej znany spośród potomstwa Jana Weyssenhoffa był Józef, szambelan króla Stanisława Augusta i cześnik inflancki. Należy o nim szerzej wspomnieć, bo niewykluczone, że bohater naszej opowieści właśnie po nim odziedziczył literacki talent. W wieku 28 lat został wybrany posłem inflanckim na Sejm Czteroletni; uznano go wtedy za jednego z najlepszych mówców. Domagał się reform ustrojowych, gospodarczych i społecznych, a w toku obrad zabrał głos prawie 150 razy. Aktywnie pracował w wielu deputacjach, np. został wybrany do deputacji opracowującej nową formę rządów, do spraw sejmików, do kwestii Kurlandii i Semigalii, do deputacji konstytucyjnej, a także mającej ułożyć nowy kodeks praw cywilnych i kryminalnych. Znany był również z przygotowywania not do dworów europejskich. Przyjaźnił się z najważniejszymi osobami tamtej epoki, np. z Ignacym Potockim, Hugonem Kołłątajem czy Stanisławem Małachowskim. Znał sześć języków obcych, swobodnie w nich korespondował i pisał projekty sejmowe. Wraz z Tadeuszem Mostowskim i Julianem Ursynem Niemcewiczem od 1 stycznia 1791 r. przez rok wydawał i redagował „Gazetę Narodową i Obcą”. Po zwycięstwie konfederacji targowickiej zmuszony został do emigracji, podczas której towarzyszyła mu ukochana Dorota z Jabłonowskich, żona Józefa Klemensa Czartoryskiego, stolnika litewskiego. W Lipsku napisał i wydał bezimiennie w 1793 r. książkę O ustanowieniu i upadku Konstytucji 3 Maja. Rozpoczął też pracę nad historią Sejmu Czteroletniego. Słabe zdrowie (zachorował na suchoty) nie pozwoliło mu na wzięcie udziału w powstaniu kościuszkowskim, chociaż przewidziane były dla niego wysokie funkcje. Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia opuścił Drezno i udał się przez Capri, Modenę, Mantuę do Pizy, gdzie zmarł w 1798 r. w wieku 38 lat.