Just Don't. O sztuce nicnierobienia - ebook
Odkryj sztukę nicnierobienia – przewrotną, fascynującą i zaskakująco potrzebną.
W świecie, który nagradza nieustanne działanie, szybkie decyzje i wieczną gotowość do walki, zatraciliśmy coś ważnego, a mianowicie… umiejętność nicnierobienia.
Ta błyskotliwa książka zabiera czytelnika w podróż przez historię bezczynności – od starożytnych filozofów, przez wielkich myślicieli, po współczesne przykłady ze świata biznesu. Z humorem i lekkością pokazuje, dlaczego czasem najlepszą decyzją jest… brak decyzji.
To idealna lektura dla tych, którzy chcą zwolnić, złapać dystans i dowiedzieć się, jak brak działania może paradoksalnie przynieść największe rezultaty w świecie nieustannego pośpiechu i przebodźcowania.
Zatrzymaj się, przemyśl, nie działaj – i zobacz, co się wydarzy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68380-66-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Waszyngton, 20 stycznia 2025 roku. Donald Trump zasiadł przy ustawionym w hali sportowej biurku, na którym leżał stos teczek z ciemnej skóry zawierających dokumenty czekające na podpis świeżo zaprzysiężonego prezydenta.
Zaledwie kilka godzin wcześniej rozpoczęła się druga kadencja Trumpa. A teraz, przed tysiącami zwolenników zgromadzonych w obiekcie sportowym, który na co dzień służy za boisko stołecznym drużynom – hokeistom Washington Capitals i koszykarzom Washington Wizards – prezydent zaczął składać podpisy pod najróżniejszymi dekretami. Po podpisaniu każdego z nich rzucał długopisem do wiwatującego tłumu.
Ten happening wyznaczył początek okresu wzmożonej pracy, w którym podjęto wiele ważnych decyzji. W krótkim czasie Donaldowi Trumpowi udało się rozpętać kilka wojen handlowych, zmienić nazwę dużego akwenu na południe od USA, a do tego zwolnić sporą część amerykańskich urzędników. W ciągu dziesięciu dni wydał więcej dekretów niż siedmiu wcześniejszych prezydentów w ciągu pierwszych stu dni swoich kadencji.
Tego właśnie oczekiwali jego wyborcy.
Głosowali za takim zdecydowanym działaniem.
Ale nawet jeśli szaleństwo decyzyjne Trumpa było ekstremalne, to stanowiło ono kontynuację pewnego trendu. Joe Biden, który dopiero co wyprowadził się z Białego Domu, także wydał w ciągu pierwszych stu dni urzędowania więcej dekretów prezydenckich niż jego poprzednicy w ostatnich dziesięcioleciach. Co więcej, podczas sprawowania urzędu wpompował w rynek amerykański pakiet pomocowy w wysokości 1,9 biliona dolarów. Z perspektywy czasu uważa się, że to właśnie ten deszcz pieniędzy doprowadził do galopującej inflacji, mimo to nie sposób zarzucić starzejącemu się Bidenowi bierności.
Również jego partyjny kolega Barack Obama był wedle wszelkich możliwych kryteriów aktywnym prezydentem. Przez osiem lat urzędowania wcielił w życie wiele pomysłów – od dużej reformy ochrony zdrowia (Obamacare) po zmianę nazwy najwyższej góry w USA (z Mount McKinley na Denali).
Teraz, gdy Donald Trump ponownie został prezydentem po czterech latach przerwy, jedną z jego pierwszych decyzji było przywrócenie górze dawnej nazwy.
Mimo że politycy i obywatele w Stanach Zjednoczonych są – jak się wydaje – bardziej spolaryzowani, niż byli od dawien dawna, to zgadzają się co do jednego: ważne jest to, żeby coś robić. Powodować zmiany.
Ważne jest działanie.
* * *
Brytyjski filozof Bertrand Russell wydał w latach 30. XX wieku zbiór esejów zatytułowany _In Praise of Idleness and Other Essays_, czyli w tłumaczeniu _Pochwała próżniactwa_. Jak pisze w krótkiej przedmowie: nasz świat cierpi z powodu „wiary w to, że należy doceniać zapał w działaniu, nawet jeśli brnie się przez to w złą stronę”.
Przez te niecałe sto lat, które minęły, odkąd Bertrand Russell napisał te słowa, ekonomiści, lekarze, historycy i psychologowie na różne sposoby przyznawali mu rację. Byli oni w stanie wykazać, ile zapał w działaniu kosztuje nas pieniędzy, życia i cierpienia. Jak narażamy się na zbyteczne ingerencje medyczne, jak płacimy ogromne pieniądze przez bezsensowne transakcje na rynku finansowym i jak poświęcamy ludzkie życie w bezcelowych wojnach – bo tak bardzo chcemy działać.
Bertrand Russell zdecydowanie nie był pierwszym, który zwrócił uwagę na to, jak kontrproduktywna bywa wola działania człowieka. Na przestrzeni dziejów daje się zauważyć, że myśliciele i filozofowie z różnych kultur od dawna znali wartość odpuszczania. Nicnierobienia. Taka koncepcja istniała w buddyzmie, stoicyzmie, u starożytnych Greków i Rzymian, u Homera, Cycerona i Blaise’a Pascala, żeby wspomnieć tylko kilku.
Ale jest to także spojrzenie na ludzkie działanie, które nigdy do nas nie przemówiło, nie zakorzeniło się do końca w naszej świadomości.
Tej nauki nie chcemy jednak przyjąć do wiadomości.
Widać to może najwyraźniej, gdy idziemy na wybory. Łatwo jest ulec czarowi przywódców, którzy obiecują szybkie i proste rozwiązania. Chętniej wybieramy polityków, którzy wydają się energiczni i obiecują duże zmiany.
Ale co, jeśli to całkowicie błędny sposób myślenia?
Mimo wszystko Bertrandowi Russellowi najpewniej bardzo by się nie podobały zebrane w tej książce dowody. Zwracał się on bowiem przeciwko bezdusznemu skupieniu się na pracy i produkcji w społeczeństwie kapitalistycznym, my zaś w kolejnych rozdziałach poznamy kilku kapitalistów należących do grona ludzi osiągających największe sukcesy na świecie – takich, którzy zbudowali swoje fortuny, nie kiwnąwszy praktycznie nawet palcem.
Możliwości czerpania korzyści z nieracjonalnego działania i nieprzemyślanych decyzji ludzkich są wręcz ogromne. I wydaje się, że z roku na rok stają się coraz większe. W świecie zalewanym przez informacje – a tym samym zachęcającym nas do działania – nowe szanse nieustannie otwierają się przed tymi, którzy mają odwagę zaczekać, którzy umieją poskromić potrzebę działania.
Jest to więc opowieść o prostej idei. I trudnej sztuce.
------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI
------------------------------------------------------------------------