Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kasandra, szczurza królewna - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
14 września 2026
30,00 zł
3000 pkt
punktów Virtualo

Kasandra, szczurza królewna - ebook

16+ Wzruszająca, piękna i momentami zabawna, a w innych fragmentach przerażająca opowieść o dziewczynce porzuconej zaraz po urodzeniu przez wyrodnych rodziców. Dziewczynka przeżyła tylko dzięki szczurom i próbuje znaleźć swoje miejsce we wrogim świecie. Po kryjomu opiekuje się nią zbuntowany anioł stróż, Natal oraz litościwa i odważna Jola, piękna przedszkolanka. Sytuację komplikuje wojna, która wybucha w Edenie między zwolennikami starego i nowego Boga...

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Fantasy
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 8,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

OD LAT 16 ILUSTRACJE I OKŁADKA A.I.

Wszystkim wychowankom Domów Dziecka, nieszczęsnym duszyczkom które nigdy nie poznają co to serce matki - potrafiące wybaczyć dosłownie wszystko i bijące tylko dla nich. Także dzieciom wiodącym godną pożałowania egzystencję w rodzinach patologicznych. Ofiarom przemocy, które nigdy nie ujrzą szlachetnego klejnotu ukrytego w duszy prawdziwego ojca! Tak, wiem - tata czasem bywa surowy, ale uwierzcie mi że bez wahania skoczy w ogień za ukochanym dzieckiem.

Oby książki przyniosły Wam radość i ukojenie.

Jarosław Kończak
Kutno, 10.01.2026
ilustracje przy pomocy SIROZDZIAŁ 1

Czy anioły są fruwającą dobrocią?

Różowa buzia Kasandry po raz pierwszy wyjrzała na światło dzienne wśród smrodu taniego samogonu, nie pranych ubrań, plam po wymiocinach i duszącego dymu z papierosów. Przy zasuniętych brudnych zasłonach, w migoczącym niebieskim świetle kineskopu starego telewizora przyszła na świat w sposób naturalny, bez pomocy lekarza, pielęgniarki czy choćby akuszerki. Nie płakała jak inne dzieci po urodzeniu, jak gdyby przez jej mądre, wielkie granatowe oczy wyglądał ktoś o wiele starszy, świadomy losu jaki ją oczekuje. Z ciemnych kątów obserwowały dziewczynkę okrągłymi ślepiami przyczajone pająki, spod szafy ciekawie wyjrzał szczurzy pyszczek, szybko poruszając długimi wąsami. Śmierdzący jak sterta odpadków ojciec ocknął się znienacka, spojrzał przez ramię na partnerkę i zaklął szpetnie, ujrzawszy noworodka w kałuży krwi. Zataczając się podszedł do kredensu, wyjął z szuflady krawieckie nożyce i przeciął pępowinę pijanej w sztok konkubiny. Powodowany niepojętym odruchem zawiązał pępowinę, chroniąc dziecko przed wykrwawieniem. Matka nie zobaczyła nigdy swej Kasandry. Niech o zgniłej, zepsutej kobiecie zaginie wszelka pamięć, nie wymienię kurwy nawet z imienia, nie zasługuje na taki zaszczyt. Może Bóg potrafi miłować wszystkie stworzenia, mnie jednak do tego bardzo daleko. Ojciec małej Kasandry przemył z grubsza pod kranem tłuste włosy, ubrał się klnąc cały czas jak szewc i ujął dziecko pod pachy.

- Nie będziemy ryzykować że zapłaczesz w drodze, co mała? Nie wrócę do mamra z powodu takiego pisklaka.

Uderzył silnie główką dziewczynki o kant kredensu i zapakował owinięte w gazety dziecko do reklamówki. Kasandra przeżyła, choć pozostało jej na resztę dni wgniecenie w czaszce, jedyna pamiątka po rodzicach. Po kwadransie wędrówki ciemnymi zaułkami wyrodny ojciec porzucił córkę w kontenerze na śmieci i wrócił do swojej nory, ani razu nie oglądając się za siebie. Teraz muszę się przedstawić jako narrator opowieści. Mam na imię Natal i jestem Aniołem Stróżem małej Kasandry. Niegodnym łajdakiem, który zamiast wytrwać do końca przy bezbronnej istotce, zostawił ją na pastwę okrutnego świata. Nie jestem Bogiem, nie przewidziałem że dziecko czeka cokolwiek poza długą agonią i pragnąc od tego uciec… ale niektórych spraw nie wolno mi zdradzać śmiertelnikom. Zostałem ukarany i zawrócony na Ziemię by trwać do samego końca przy małej Kasandrze, jak nazwałem moje kochane złotowłose niewiniątko. Przekonacie się z czasem, że my, aniołowie, jesteśmy bardziej podobni ludziom niż pamiętacie z lekcji religii. Spisuję te słowa, by nie zaginęła pamięć o mojej podopiecznej, dotkniętej w nieludzki sposób przez los i przeznaczenie. Czytajcie więc, wyciągajcie wnioski i nie tumańcie samych siebie żeście do groteskowych postaci, jakich korowód przemaszeruje przez strony opowieści, nic a nic niepodobni. Nie ma jednego Szatana na którego można zgonić wszystkie przewiny, bestia siedzi w każdym z nas.

OJCIEC KASANDRY

KASANDRA ZARAZ PO URODZENIUROZDZIAŁ 2

Tupot małych nóżek.

Zwierzę z imieniem nabiera w oczach istoty rozumnej charakteru, osobowości i awansuje o kilka pozycji na ewolucyjnej skali. Izolda z całą pewnością zasługiwała na nadanie jej przeze mnie ludzkiego imienia, chociaż jest jedynie czerwonooką, białą szczurzycą o mózgu wielkości orzeszka. Przewodzi licznemu stadu bezwzględnych, okrutnych stworzeń kryjących się wśród cieni. Kiedy już pogasną ostatnie światła w oknach i jedynie uliczne latarnie rozpraszają nieco mrok nocy, rozproszone grupki szczurów wybiegają z wilgotnych kanałów, zatęchłych piwnic, opuszczonych kamienic, cmentarzy i przykościelnych krypt. Miejskie wysypiska przypominają wtedy ruchliwe mrówcze kopce, a nocni stróże dla bezpieczeństwa zamykają się w swoich biurach, oddając sterty śmieci we władanie zdesperowanym z głodu gryzoniom. Żerujące na odpadkach zwierzęta rywalizują o najlepsze kęsy ze wspólnego stołu w sposób okrutny i bezwzględny, nie żałując zębów i pazurów, ale taka jest matka natura. Słabi giną, silni przeżywają… trudno o większy banał, prawda? Znacie chyba określenie „wyścig szczurów”? Nie wzięło się znikąd… Plemię Izoldy kierowane jej przebiegłym, ostrym jak nóż umysłem zajmowało miejsce na samym szczycie szczurzej społeczności. Dzika i nieco szalona samica gromadziła wokół siebie najsilniejsze osobniki swojego gatunku, a miała w czym wybierać. Twardzi, pokryci bliznami w rozlicznych walkach na śmierć i życie weterani, desperaci gotowi na wszystko byle przeżyć kolejną noc. W stadzie nie brakowało wygnańców, szczurzych kanibali, potworków budzących grozę wyłupionymi ślepiami, skórą zdartą z grzbietu czy urwanymi łapkami - każdy dostawał szansę godnej wegetacji u boku Izoldy, dumna albinoska gardziła tylko tchórzami. W jakiś nadprzyrodzony sposób wyczuwała ich smród, niezdolni byli swojej hańby ukryć czy zamaskować. Odrzuconych kandydatów szczurza brać rozszarpywała w mgnieniu oka, ciągle jednak zgłaszali się nowi desperaci, gotowi spróbować szczęścia. Nie można się dziwić, nagroda warta była ryzyka - członkowie stada Izoldy nigdy nie cierpieli głodu, a pozostałe gryzonie z lękiem i pokorą ustępowały im miejsca przy śmietnikowym szwedzkim stole. Sytość, zabawa i bezpieczeństwo były udziałem szczurzej Cosa Nostry. Aż któregoś dnia groźna albinoska wywęszyła zapach ludzkiego noworodka… zapach który nie był jej znany.

*** Kiedy już szczury przegryzły się przez papier i polietylen, pierwszym spontanicznym odruchem małej Kasandr był uśmiech. Szczery i uroczy, z dołeczkami w policzkach, rozjaśnił

niewinną twarzyczkę jak promyk słońca odwiedzający ponure, niegościnne kanały. Światełko niewinności dotknęło ponurych, obliźniałych pysków. Wtedy wydarzył się cud - bezlitosne szumowiny z samego dna mętnych kanałów, rzezimieszki z których niejeden pożarł swoje dziecko lub rodzica, teraz w niemym zachwycie wytrzeszczały ślepia na ludzkie dziecko. Kasandra zafascynowana szalonymi, czerwonymi oczami Izoldy wyciągnęła rączkę i mocno szarpnęła ją za wąs. Pozostałe szczury wstrzymały oddech. Znając swojego wodza, były pewne że za chwilę wydarzy się coś strasznego, a urocza twarzyczka, promyk światła który niespodziewanie zajrzał w serca stwardniałe od walki o byt, zniknie na zawsze z ich podłego życia. Albinoska niepewnie zmarszczyła nosek i potoczyła ślepiami po zabijakach ze stada, w końcu skupiła uwagę na ludzkim noworodku. Pochyliła się nad różowym policzkiem, obwąchując dokładnie skórę i włosy dziecka. Otworzyła pyszczek, ukazując ostre siekacze które niejednego weterana pozbawiły życia… Stado przestało oddychać, rozległy się pojedyncze syknięcia, zaś kanały wypełnił zapach złości i strachu. Ale Izolda chciała jedynie umyć językiem główkę Kasandry ze świeżo zakrzepłej krwi. Stado odetchnęło, odetchnąłem z ulgą i ja, Natal. Próba interwencji Anioła Stróża w świat ludzi przypomina ekstremalne skoki narciarskie w wąziutkim korytarzu wyłożonym żyletkami, z wilczymi dołami wykopanymi metr za linią mety. Nasze światy są tak bardzo różne, że nawet określenia „interwencja fizyczna” lub „przyjście z pomocą” wydają się nonsensem. Izolda przyjęła ludzkie dziecko do rodziny i uznała się za jego matkę, zaś cudem ocalała Kasandra zyskała pierwszego prawdziwego opiekuna, choć biegał na czterech nogach i nie potrafił mówić.

IZOLDAROZDZIAŁ 3

Pierwsze koty za płoty.

Kronikarz próbujący uchwycić i zrozumieć tok myśli małej Kasandry z równym powodzeniem łowiłby mgłę w siatkę na motyle. Wstyd przyznać, ale nie sprawdzałem się w roli opiekuńczego ducha i byłem z tego powodu o włos od wpadnięcia w ciężką depresję. Stałem dosłownie na krawędzi przepaści, pragnąc zrobić ten ostatni krok i uwolnić sumienie od zbyt ciężkiego brzemienia. Niestety, przekleństwem aniołów jest całkowite ubezwłasnowolnienie, o ich narodzinach i ewentualnym odejściu na wieczny spoczynek decyduje wyłącznie Stworzyciel, Pan, Jedyny Władca Wszechświata (i okolicznych gmin - sarkazm). Znam swoje miejsce w szeregu i staram się skrupulatnie wypełniać obowiązki… chyba że Pan spogląda akurat w innym kierunku (to też sarkazm). Opieka nad małą dziewczynką… Człowiek wychowany przez zwierzęta, ssak dorastający pomiędzy gryzoniami, Tarzan wśród małp… zastanawiałem się czy Kasandrę Bóg traktował jak każde ludzkie dziecko i skrzesał w niej iskrę Ducha, udzielił cząstki swej boskiej Istoty? Czy to biedactwo potrafiło zwyczajnie, po ludzku marzyć, martwić się i cieszyć, analizować i układać plany! A może w zupełności zatraciło cechy własnej rasy? Czy Kasandra posiadała duszę? Odpowiedź na ostatnie pytanie musiała być mimo wszystko twierdząca, inaczej moja misja na Ziemi byłaby kompletnie pozbawiona sensu. Dziewczynka, którą powierzono mej pieczy dorastała w przekonaniu, że należy do szczurzego stada. Pod koniec drugiego roku życia biegała na czworakach na podobieństwo zwierzątka - goła, pokryta jedynie twardą skorupą błota zmieszanego z brudem z kanałów. Starałem się nie oddalać na dłużej od Kasandry, więc cieszyłem się że anioły nie posiadają zmysłu węchu. Izolda była najlepszą nauczycielką twardej szkoły przetrwania jaka mogła się przytrafić istocie, która w przyszłym życiu prawdopodobnie będzie zmuszona do ciągłej walki o byt.

Kasandra z pewnością wyrastała na twardą zawodniczkę - silną, wytrzymałą, zwinną i potrafiącą się doskonale kamuflować. Gdyby ktoś z ulicy zszedł na dół przez studzienkę kanalizacyjną i przy pomocy latarki penetrował otoczenie, z pewnością nie zdołałby dostrzec śladu małej, cichej i nie odróżniającej się od tła istoty. Dzieci z normalnych rodzin mają szczęście dorastać wśród miłości, słodyczy, klocków LEGO, plastikowych wozów strażackich i lalek Barbie z własną garderobą. Kasandra nie posiadała nawet własnej bielizny, a przed zimnem zmuszona była chronić się w stosie liści i błota. Roześmiane, syte i bezpieczne miejskie dzieciaki z fascynacją chłoną wzrokiem wszystko wokół - od wróbelka kicającego po parapecie do kolosalnego kasztanowca o rozłożystej koronie. Wszystko wydaje się tak nowe, ciekawe, niewiarygodne! Bobasom można tylko pozazdrościć umiejętności radowania się każdym drobiazgiem - świat śmieje się do nich, a one do świata. Szkrab podczas wózkowego safari spogląda szeroko otwartymi oczami na cuda dookoła i rozmyśla: „Mama i Tata to Dobre Ciuciu, podarowali mi wielgachny Pokoik Pełen Zabawek”. Może zbiera mu się na płacz, że nie potrafi zobaczyć wszystkiego naraz i jest zmuszony dzielić świat na mniejsze porcje? W każdym razie w tym wieku zwykle rozpoczyna się u człowieka nauka i trwa aż do ostatnich dni życia. Kasandra nie potrafiłaby porozumieć się z ludzkim dzieckiem nawet gestami - poznała tylko głód, zimne kamienie, fetor zgnilizny i odchodów oraz delikatne, srebrne światło gwiazd i księżyca. Wraz ze szczurami ze stada, które bez wahania oddałyby za nią życie, buszowała po stertach odpadków i polowała na zabłąkane, nie znające terenu bezpańskie psy i koty. Taki kąsek trafiał się jednak rzadko, zwykle Izolda z podopieczną musiały zadowalać się ogryzkami, spleśniałymi resztkami kanapek, skórkami bananów i pomarańczy, czy też rybimi łbami. Mogłem zrobić dla Kasandry przynajmniej tyle, że trzymałem ją z dala od chorób i delikatnie dawałem znać o niebezpieczeństwie. Należało się to biednej sierocie od podłego, bezdusznego świata i osobiście ode mnie. Najcięższy czas w podziemnym świecie przychodził wraz z zimą, a trzecia z kolei w życiu Kasandry zapowiadała się na wyjątkowo surową. Szczurzych przyjaciół chroniły ciepłe futerka, lecz biedna dziewczynka nie miała na sobie nic prócz warstwy brudu i popiskiwała żałośnie, wtulając się w ciepłe ciałka małych towarzyszy niedoli. Szczury Izoldy robiły co mogły, by ulżyć cierpieniu przybranej córki szczepu - tworzyły kołderkę z własnych ciał, znosiły do kanałów przegniłą słomę i miękkie papiery, z których stworzyły coś na kształt gniazda, karmiły skostniałą dziewczynkę najlepszymi odpadkami i wodą przynoszoną we własnych pyszczkach. Kiedy mrozy zelżały i Kasandra doszła wreszcie do siebie, z wdzięczności postanowiła wyruszyć na poszukiwanie zapasów, które nieco uzupełniłyby wspólną spiżarnię. Przy jej boku niczym biały duch bezszelestnie przebierała łapkami nie odstępująca przybranej córki szczurza albinoska. Od kiedy poznaliśmy się z Izoldą na początku poprzedniego rozdziału, zaszły w niej poważne zmiany. Poruszała się wyraźnie wolniej i z większym trudem, wychudła i przerzedziło się jej niegdyś cudownie puszyste futerko. Kasandra nie pojmowała zmian zachodzących u matki, nie miała pojęcia że niedługo zostanie ponownie osierocona. Szczury żyją krótko - do Izoldy gwałtownie dobijała się kaszląca kurzem Starość, a zza jej kościstego ramienia zerkał niecierpliwie ponury Żniwiarz z pułapką na myszy zamiast kosy. Izolda martwiła się o wychowankę, która nie posiadała zakodowanych od urodzenia odruchów niezbędnych do przeżycia, które każdy gryzoń wyssał z mlekiem matki.

SZCZURZA KRÓLEWNA
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij