Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kiedy perfekcja uwiera - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
24 grudnia 2025
14,99
1499 pkt
punktów Virtualo

Kiedy perfekcja uwiera - ebook

Trzynastoletnia Mara przez dwa lata próbowała dorównać starszemu rodzeństwu, Aleksowi — świetne oceny, treningi piłki nożnej, błyskotliwe riposty. Kiedy jednak oblała prezentację, trzymając się „metody Aleksa”, poczuła się zupełnie wyczerpana. Przypadkiem odkryła pod jego łóżkiem zeszyt pełen wierszy i szkiców, który zburzył obraz idealnego Aleksa. Okazało się, że on również zmagał się z presją i ukrywał własne marzenia. Szczera rozmowa między nimi stała się początkiem zmian. Mara przestała naśladować brata i zapisała się do kółka fotograficznego. Oboje zrozumieli, że podążanie własną ścieżką wymaga odwagi — a perfekcja to często tylko złudzenie.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 9,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

KIEDY PERFEKCJA UWIERA

Prawa autorskie © 2025 Kamil Dzikowski

Wszelkie prawa zastrzeżone.

To jest dzieło fikcji. Nazwy, postacie, miejsca i zdarzenia

są wytworem wyobraźni autora lub użyte fikcyjnie.

Wydawca: Smarter-Way.com

Dla każdego dziecka odnajdującego swój głos,

i każdego rodzica, który słucha.

Alex uniosła rękę w górę, a odpowiedź popłynęła z jej ust gładko i pewnie. Słońce zalśniło na błyszczących trofeach tuż przy drzwiach sali. Uśmiech nauczycielki dorównywał temu u Alex – drobna to była chwila, lecz wszyscy ją dostrzegli. W rozświetlonej sali blask uśmiechu Alex mógł przyćmić nawet świetlówki.

Z trzeciego rzędu Mara śledziła każdy gest Alexa – pewnie uniesioną brew, szybkie, nerwowe zawiązanie sznurowadła, a nawet to, jak uśmiech Alexa rozjaśniał się tuż przed tym, jak nauczyciel wywoływał go do odpowiedzi. Palce Mary naśladowały ruchy Alexa – ciche i precyzyjne, ćwicząc to, jak wygląda perfekcja. Wierzyła, że jeśli wystarczająco dokładnie podąży tymi śladami, jej własny niepokój mógłby stopnieć. Ale naśladowanie wydawało się kruche, a każda pomyłka rodziła wątpliwości, podkopując jej pewność siebie. Podczas gdy Alex nosił podziw tak swobodnie jak ulubioną koszulkę, Mara zagłębiała się w poczucie niepewności, jej okrągłe, niespokojne oczy szukały pokrzepienia. Różnica między nimi była widoczna w każdej posturze – nawet ich cienie zdawały się poruszać niezależnie, nigdy nie dopasowując się tak, jak chciała Mara. Jasne, górne światła w klasie sprawiały, że dystans wydawał się ogromny: Alex kąpał się w uwadze, Mara pół ukryta za wieżami z podręczników, ściskając aparat jak koło ratunkowe. Każdego dnia przesuwała kciukiem po bazgrolach na swoim trampku, marząc, by jej kroki rozbrzmiewały z taką samą pewnością.

W domu nigdy nie było ciszy. W kuchni pobrzękiwały garnki, żarty latały w powietrzu nad rozlanym sosem, a kuchenka mikrofalowa wydawała z siebie irytujące pipczenie. Alex królował w pokoju jak mistrzowski pomocnik, sypiąc dowcipnymi komentarzami, które sprawiały, że mama i tata parskali śmiechem w swoje kubki. Nawet Mara nie mogła powstrzymać uśmiechu, choć zauważyła, że między pointami dowcipów Alexowi ucieka wzrok w dół – znów pojawiło się to kręcenie sznurowadłem, ledwo widoczne pod stołem. Mara kopiowała swobodną postawę rodzeństwa, palcami uciskając strzępiące się szwy rękawów swojej bluzy, szukając pozycji, która wydawałaby się zarówno swobodna, jak i prawdziwa. Ale kiedy próbowała włączyć się w ten rytm – rzucając własnym żartem o makaronie lub opowiadając historię z lekcji przyrody – głos ugrzązł jej w gardle. Potem przy stole zapadła zbyt długa cisza, a uśmiechy rodziców stały się łagodniejsze, cieńsze, niemal przepraszające. W takich chwilach Mara zerkała na Alexa i zastanawiała się, czy pewność siebie to coś, w co się dorasta, czy też jest w tobie zaszyta od urodzenia. Mimo to, zbierała te chwile, przechowując detale niczym karta pamięci aparatu zapełniająca się nadzieją.

Z książkami na kolanach Alex bazgrał notatki, a Mara śledziła każdy ruch ołówka. Lampki rozlewały ciepłe kręgi na oba łóżka. Dłoń Mary naśladowała dłoń Aleksa – długopis krążył, stopa podskakiwała w rytm, a cień podwajał się na zagraconych, niebieskich ścianach.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij