-
nowość
Kiedy perfekcja uwiera - ebook
Kiedy perfekcja uwiera - ebook
Trzynastoletnia Mara przez dwa lata próbowała dorównać starszemu rodzeństwu, Aleksowi — świetne oceny, treningi piłki nożnej, błyskotliwe riposty. Kiedy jednak oblała prezentację, trzymając się „metody Aleksa”, poczuła się zupełnie wyczerpana. Przypadkiem odkryła pod jego łóżkiem zeszyt pełen wierszy i szkiców, który zburzył obraz idealnego Aleksa. Okazało się, że on również zmagał się z presją i ukrywał własne marzenia. Szczera rozmowa między nimi stała się początkiem zmian. Mara przestała naśladować brata i zapisała się do kółka fotograficznego. Oboje zrozumieli, że podążanie własną ścieżką wymaga odwagi — a perfekcja to często tylko złudzenie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 9,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Prawa autorskie © 2025 Kamil Dzikowski
Wszelkie prawa zastrzeżone.
To jest dzieło fikcji. Nazwy, postacie, miejsca i zdarzenia
są wytworem wyobraźni autora lub użyte fikcyjnie.
Wydawca: Smarter-Way.com
Dla każdego dziecka odnajdującego swój głos,
i każdego rodzica, który słucha.
Alex uniosła rękę w górę, a odpowiedź popłynęła z jej ust gładko i pewnie. Słońce zalśniło na błyszczących trofeach tuż przy drzwiach sali. Uśmiech nauczycielki dorównywał temu u Alex – drobna to była chwila, lecz wszyscy ją dostrzegli. W rozświetlonej sali blask uśmiechu Alex mógł przyćmić nawet świetlówki.
Z trzeciego rzędu Mara śledziła każdy gest Alexa – pewnie uniesioną brew, szybkie, nerwowe zawiązanie sznurowadła, a nawet to, jak uśmiech Alexa rozjaśniał się tuż przed tym, jak nauczyciel wywoływał go do odpowiedzi. Palce Mary naśladowały ruchy Alexa – ciche i precyzyjne, ćwicząc to, jak wygląda perfekcja. Wierzyła, że jeśli wystarczająco dokładnie podąży tymi śladami, jej własny niepokój mógłby stopnieć. Ale naśladowanie wydawało się kruche, a każda pomyłka rodziła wątpliwości, podkopując jej pewność siebie. Podczas gdy Alex nosił podziw tak swobodnie jak ulubioną koszulkę, Mara zagłębiała się w poczucie niepewności, jej okrągłe, niespokojne oczy szukały pokrzepienia. Różnica między nimi była widoczna w każdej posturze – nawet ich cienie zdawały się poruszać niezależnie, nigdy nie dopasowując się tak, jak chciała Mara. Jasne, górne światła w klasie sprawiały, że dystans wydawał się ogromny: Alex kąpał się w uwadze, Mara pół ukryta za wieżami z podręczników, ściskając aparat jak koło ratunkowe. Każdego dnia przesuwała kciukiem po bazgrolach na swoim trampku, marząc, by jej kroki rozbrzmiewały z taką samą pewnością.
W domu nigdy nie było ciszy. W kuchni pobrzękiwały garnki, żarty latały w powietrzu nad rozlanym sosem, a kuchenka mikrofalowa wydawała z siebie irytujące pipczenie. Alex królował w pokoju jak mistrzowski pomocnik, sypiąc dowcipnymi komentarzami, które sprawiały, że mama i tata parskali śmiechem w swoje kubki. Nawet Mara nie mogła powstrzymać uśmiechu, choć zauważyła, że między pointami dowcipów Alexowi ucieka wzrok w dół – znów pojawiło się to kręcenie sznurowadłem, ledwo widoczne pod stołem. Mara kopiowała swobodną postawę rodzeństwa, palcami uciskając strzępiące się szwy rękawów swojej bluzy, szukając pozycji, która wydawałaby się zarówno swobodna, jak i prawdziwa. Ale kiedy próbowała włączyć się w ten rytm – rzucając własnym żartem o makaronie lub opowiadając historię z lekcji przyrody – głos ugrzązł jej w gardle. Potem przy stole zapadła zbyt długa cisza, a uśmiechy rodziców stały się łagodniejsze, cieńsze, niemal przepraszające. W takich chwilach Mara zerkała na Alexa i zastanawiała się, czy pewność siebie to coś, w co się dorasta, czy też jest w tobie zaszyta od urodzenia. Mimo to, zbierała te chwile, przechowując detale niczym karta pamięci aparatu zapełniająca się nadzieją.
Z książkami na kolanach Alex bazgrał notatki, a Mara śledziła każdy ruch ołówka. Lampki rozlewały ciepłe kręgi na oba łóżka. Dłoń Mary naśladowała dłoń Aleksa – długopis krążył, stopa podskakiwała w rytm, a cień podwajał się na zagraconych, niebieskich ścianach.