-
nowość
Kiedy praca zabiera Ci życie - ebook
Kiedy praca zabiera Ci życie - ebook
Zamykasz komputer, ale w głowie nadal jesteś w pracy? Odkładasz odpoczynek, rozmowy i własne plany, bo ciągle zostało coś do zrobienia? „Kiedy praca zabiera Ci życie” to książka o stopniowym zatracaniu siebie w obowiązkach i odzyskiwaniu miejsca na codzienność poza nimi. Historia Michała pomaga przyjrzeć się potrzebie bycia niezastąpionym, uzależnianiu własnej wartości od wyników oraz relacjom, które coraz częściej muszą poczekać. Znajdziesz tu konkretne sposoby na kończenie dnia pracy, ustalanie dostępności, przekazywanie odpowiedzialności i powrót do zainteresowań. Bez obietnic natychmiastowej przemiany, z uwzględnieniem realnych zobowiązań i ograniczeń. Na dziś wystarczy. Reszta wieczoru jest Twoja.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 746 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Kolacja jest już na stole, kiedy telefon rozświetla się obok talerza. Widzisz początek wiadomości i nazwisko, którego o tej porze nie chcesz widzieć. Przez chwilę udajesz przed sobą, że wystarczy spojrzeć. Chcesz jedynie wiedzieć, czy stało się coś ważnego.
Otwierasz wiadomość.
Ktoś pyta o zestawienie na jutro. Pamiętasz, że zostało prawie skończone. Brakuje dwóch liczb, może krótkiego komentarza. Odpowiadasz, że zaraz sprawdzisz. Dopiero po wysłaniu orientujesz się, że właśnie obiecałeś komuś część swojego wieczoru.
Osoba siedząca naprzeciwko opowiada coś o swoim dniu. Słyszysz początek zdania, później pojedyncze słowa. Kiwasz głową w miejscu, które wydaje się odpowiednie. W myślach otwierasz już plik i próbujesz sobie przypomnieć, skąd wziąć brakujące dane.
Mówisz, że zajmie ci to pięć minut.
Wstając od stołu, naprawdę w to wierzysz.
Komputer uruchamia się powoli. Czekasz, stukając palcami o blat. W skrzynce są jeszcze trzy wiadomości. Jedna dotyczy sprawy, którą rano będzie trudniej załatwić. Na drugą możesz odpowiedzieć od razu. Trzecia przypomina o czymś, co zupełnie wypadło ci z głowy. Skoro już tu jesteś, dobrze byłoby przynajmniej zacząć.
Kiedy podnosisz wzrok, talerze zniknęły ze stołu.
Z kuchni dochodzi odgłos zamykanej zmywarki. Chcesz powiedzieć coś zwyczajnego, wrócić do przerwanej rozmowy, ale nie pamiętasz, na czym się skończyła. Pytasz więc, czy wszystko w porządku. Słyszysz krótkie potwierdzenie.
Wracasz do ekranu. Jeszcze tylko jedna rzecz.
Być może twój wieczór wygląda inaczej. Wracasz z późnej zmiany i zamiast usiąść, zaczynasz przygotowania do kolejnego dnia. Prowadzisz firmę i odbierasz telefon od klienta podczas spaceru. Leżysz już w łóżku, ale nadal układasz odpowiedź na pytanie, które padło kilka godzin wcześniej. Mieszkasz sam i nikt nie zwraca uwagi, że od dawna każdy wieczór spędzasz przy komputerze.
Sceneria może się zmieniać. Podobne pozostaje poczucie, że odpoczniesz za chwilę. Gdy zamkniesz sprawę, wyślesz wiadomość, dopilnujesz ostatniego szczegółu.
Ta chwila wciąż się przesuwa.
Trudno wskazać dzień, w którym praca zaczęła zajmować tyle miejsca. Prawdopodobnie nie podjąłeś takiej decyzji. Był wymagający miesiąc, nowy zakres obowiązków albo szansa, z której szkoda było nie skorzystać. Trzeba było kogoś zastąpić, utrzymać ważnego klienta, udowodnić, że można na tobie polegać. Każdy powód brzmiał rozsądnie.
Pierwsze odwołane spotkanie było wyjątkiem. Podobnie jak praca w sobotę i sprawdzanie poczty na urlopie. Z czasem coraz trudniej było sobie przypomnieć, jak wyglądał tydzień bez tych wyjątków.
Być może wiele dzięki temu zyskałeś. Lepsze zarobki, większą samodzielność, uznanie ludzi, których cenisz. Masz prawo być dumny z tego, co zbudowałeś. Wysiłek przyniósł rzeczywiste efekty. Właśnie dlatego tak trudno przyjrzeć się jego kosztom. Pytanie o cenę własnego sukcesu może brzmieć jak niewdzięczność wobec wszystkiego, na co długo pracowałeś.
Tymczasem możesz cenić swoją pracę i jednocześnie tęsknić za wieczorem, którego ona nie zajmuje.
Możesz dobrze wykonywać obowiązki i mieć coraz mniej siły na zwykłą rozmowę. Możesz lubić ludzi ze swojego zespołu, a mimo to poczuć ciężar, gdy ich nazwiska pojawiają się na ekranie telefonu. Te doświadczenia zasługują na uwagę, nawet jeśli z zewnątrz twoje życie wygląda na udane.
Czasem najbardziej niepokojący moment przychodzi wtedy, gdy niespodziewanie dostajesz wolne popołudnie. Spotkanie zostało odwołane, pilna sprawa rozwiązała się bez ciebie. Masz kilka godzin, o które jeszcze rano tak zabiegałeś.
I nie wiesz, co z nimi zrobić.
Myślisz o kimś, do kogo mógłbyś zadzwonić, lecz od ostatniej rozmowy minęło sporo czasu. Przypominasz sobie książkę leżącą przy łóżku. Przez moment zastanawiasz się nad wyjściem z domu. Ostatecznie otwierasz pocztę. Tutaj przynajmniej wiadomo, co robić dalej.
W takich chwilach można zauważyć, jak bardzo skurczyła się codzienność poza obowiązkami. Zainteresowania nadal gdzieś są, podobnie jak ważni ludzie i własne pragnienia. Rzadko jednak dostają tyle uwagi, żeby mogły stać się częścią zwykłego tygodnia.
Ta książka jest zaproszeniem, żeby przyjrzeć się temu uważniej.
Będziemy wracać do sytuacji, które łatwo przeoczyć: posiłku z telefonem w dłoni, wolnego dnia zajętego przygotowaniem do poniedziałku, rozczarowania sobą po słabszym wyniku. Zobaczymy, co sprawia, że tak trudno zakończyć pracę, oraz jak odzyskiwać miejsce na sprawy, które nie mają terminu wykonania, ale wiele dla ciebie znaczą.
Znajdzie się tu również miejsce na ograniczenia. Rachunki trzeba opłacić, zobowiązania istnieją, a wpływ na warunki zatrudnienia bywa niewielki. Zmiana może wymagać rozmów, przygotowań i czasu. Uczciwe spojrzenie na własną sytuację obejmuje zarówno potrzeby, jak i możliwości.
Na początek wystarczy przypomnieć sobie jeden niedawny wieczór. Co miałeś wtedy ochotę zrobić? Co ostatecznie zrobiłeś? Czy o przebiegu tych kilku godzin zdecydowałeś świadomie, czy po prostu odpowiedziałeś na kolejną wiadomość?
Nie musisz od razu wiedzieć, jak będzie wyglądało twoje życie za rok. Warto zacząć od zauważenia, co dzieje się z nim dzisiaj.
Talerz można ponownie napełnić. Komputer jutro znów się uruchomi. Ale rozmowa przy stole potrzebuje twojej obecności właśnie wtedy, kiedy ktoś chce ci opowiedzieć o swoim dniu.
Od takiego wieczoru zaczniemy.ROZDZIAŁ 1KIEDY WSZYSTKO ZACZĘŁO KRĘCIĆ SIĘ WOKÓŁ PRACY
W sobotę rano Michał poszedł po pieczywo. Na osiedlu otwarto piekarnię kilka miesięcy wcześniej, ale dotąd nie miał okazji do niej zajrzeć. Zazwyczaj zakupy robił po drodze z biura, w sklepie przy parkingu. Tego dnia obudził się wcześnie, w mieszkaniu panowała cisza, a telefon zostawił na ładowarce.
Kolejka przesuwała się powoli. Przed nim stała kobieta z chłopcem, który wybierał drożdżówkę. Michał odruchowo dotknął pustej kieszeni. Poczuł irytację, że traci czas, choć właściwie nigdzie się nie spieszył.
Wtedy usłyszał swoje imię.
Przy stoliku obok okna siedział Paweł, dawny kolega, z którym kiedyś regularnie grał w squasha. Zaprosił go na kawę. Michał chciał odmówić. W głowie pojawiło się kilka uzasadnień, ale żadne nie brzmiało przekonująco, nawet dla niego. Usiadł więc, stawiając papierową torbę na wolnym krześle.
Rozmawiali o osiedlu, wspólnym znajomym i wakacjach. Później Paweł zapytał, co u niego.
Michał opowiedział o zmianach w firmie. O nowym przełożonym, trudnym projekcie i kliencie, który nie potrafił podjąć decyzji. Mówił przez kilka minut, zanim zauważył, że kolega miesza dawno rozpuszczony cukier.
Paweł zapytał, czy nadal gra.
Michał odpowiedział, że ostatnio ma intensywny okres. Dopiero wracając do domu, przypomniał sobie, że użył dokładnie tego samego zdania podczas ich poprzedniego spotkania.
Prawie dwa lata wcześniej.
Przez ten czas naprawdę wiele się wydarzyło. Zmienił stanowisko, dostał podwyżkę, przejął większy zespół. Potrafił szczegółowo odtworzyć kolejne etapy projektu. Trudniej było przypomnieć sobie, czym zajmował się w wolne soboty.
Rakieta nadal leżała w szafie. Przy każdym większym sprzątaniu przekładał ją z miejsca na miejsce.
Historia Michała nie zaczęła się od wielkiej ambicji ani postanowienia, że poświęci wszystko karierze. Początek był zwyczajny. Koleżanka poszła na dłuższe zwolnienie, więc na kilka tygodni przejął część jej zadań. Zostawał dłużej, żeby poradzić sobie z dodatkową pracą. Kiedy wróciła, ruszało już kolejne przedsięwzięcie. Przełożony uznał, że skoro Michał tak dobrze sobie radzi, warto powierzyć mu więcej.
Zwiększone obciążenie zostało. Przyzwyczajenie do późnych powrotów również.
W tym właśnie tkwi trudność. Kolejne ustępstwa mają swoje uzasadnienia. Jeden wieczór wydaje się niewielką ceną za spokojniejsze spotkanie rano. Odwołany trening pozwala przygotować ważną prezentację. Telefon odebrany podczas obiadu pomaga uniknąć nieporozumienia. Rozpatrywane osobno, takie decyzje mogą być rozsądne.
Dopiero z pewnej odległości widać, że zawsze ustępuje ta sama część życia.
Spotkanie ze znajomym można przełożyć. Wizyta u rodziców poczeka do następnego weekendu. Spacer nie ma wyznaczonego terminu. W pracy ktoś przypomina, pyta i oczekuje odpowiedzi. Poza nią wiele ważnych spraw pozostaje cichych. Nie wysyłają ponagleń, więc łatwiej przesunąć je po raz kolejny.
Z czasem zaczynasz planować życie wokół obowiązków zawodowych. Najpierw wpisujesz spotkania, wyjazdy, terminy i dodatkowe zadania. Potem sprawdzasz, czy gdzieś jeszcze zmieści się coś dla ciebie. Kiedy nie zostaje miejsce, uznajesz, że taki był tydzień.
Po kilku miesiącach trudno już zauważyć, że każdy tydzień układa się podobnie.