Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Kiedy terapia staje się antyterapią - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
3520 pkt
punktów Virtualo

Kiedy terapia staje się antyterapią - ebook

Psychoterapia, podobnie jak leki, czasem przynosi niepożądane efekty i skutki uboczne. Tę książkę czytelnik może potraktować jako ulotkę pomocniczą dla pacjenta, wsparcie i poradnik.

Rynek usług psychoterapeutycznych nie wymaga reklamy. Trudno dziś o zawód o większym etosie niż psychoterapeuta. Czasem to cywilny spowiednik, kiedy indziej przyjaciel na godziny albo doświadczony przewodnik, zasługujący na zaufanie w kwestii udzielania porad fundamentalnych: „Jak żyć?”. Psychoterapia rozsupłuje wewnętrzne konflikty, uczy, jak rozumnie zapanować nad emocjami, a także pomaga wyzwolić się z krępujących gorsetów obyczajów i nakazów, odważnie obalać kolejne tabu. Aż… sama zyskała miano tabu. Dziesięcioro wyjątkowych fachowców w tej dziedzinie stara się tutaj owo tabu przełamać – odważnie opowiada, że czasem popełniają błędy, przyznają, że nie każdy nadaje się do uprawiania tego zawodu, tym bardziej że wielu jest dziś w Polsce samozwańców, którzy podszywają się pod psychoterapeutów. Szukając pomocy, można więc bardzo źle trafić, zostać potraktowanym nieprofesjonalnie, a nawet być nadużytym i latami zmagać się z wyimaginowanym problemem. Dlatego zalecenie brzmi: „Przed użyciem zapoznaj się z ulotką”.

Anna Bimer – dziennikarka i redaktorka (m.in. „Machiny”, „Polska The Times”, „Zwierciadła”) oraz autorka książek: „Oczy wojownika”, „Rak time”, „Chciałem być piosenkarzem”, „Świat według Machulskich” i współautorka poradników napisanych z Katarzyną Miller: „Być córką i nie zwariować” oraz „Być synową i nie zwariować”.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8444-552-5
Rozmiar pliku: 506 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp

„Ilu psychoterapeutów potrzeba, aby zmienić żarówkę? Jednego, ale żarówka musi sama chcieć się zmienić”. Żarty żartami, ale istnieje też głębokie obiegowe przekonanie: jeśli sądzisz, że wszystko z tobą w porządku, idź do psychoterapeuty, on niezawodnie znajdzie w twoim życiu coś, co wymaga przepracowania.

Nobody is perfect. Nawet ci, którym karta sprzyja, słyszą: „Możesz lepiej/więcej/mocniej”. Światowa doktryna niespełnienia i nienasycenia zrobiła z nas wiecznych poszukiwaczy mitycznej pełni szczęścia („dobrostanu”). Za jej sprawą nasz system odczuwania jest dziurawy, a my przypominamy dzieci z zepsutymi latawcami w bezwietrzny dzień. Niby trzymamy sznurki w rękach, wiemy, że podmuch musi nadejść, ale żeby coś unieść, najpierw trzeba to skleić. Klej jest jeden: naturalny, ekologiczny, wszechmocny, bezzapachowy i w ogóle gluten free. Nazywa się PSYCHOTERAPIA.

Nie ma dziś w Polsce profesji o tak rozwiniętym etosie jak psychoterapeuta. W odbiorze społecznym to autorytet. Ktoś mądry, przenikliwy, kompetentny, by udzielić pomocy w sprawach dla nas nieodgadnionych. Niemal mistrz wiedzy tajemnej, skoro zna sposoby na rozplątywanie wewnętrznych supłów emocji, z którymi sobie nie radzimy. Jest to więc silne ramię, potrafiące podtrzymać i uchronić człowieka przed potknięciem lub życiowym upadkiem. Kojarzyć się może z psem bernardynem niosącym życiodajną baryłkę miodu pitnego zagubionym i wymarzniętym nieszczęśnikom nad przepaścią. Puchaty, łagodny i jeszcze merda pociesznie ogonem… Naprawdę taka właśnie „pluszowa” jest psychoterapia?

Z jej dobrodziejstw skorzystał w ostatnich pięciu latach co piąty dorosły Polak1. Do gabinetów psychoterapii poszło – na pewno nie tylko w następstwie pandemii – 6,5 miliona osób. Natomiast z powodu lockdownu pomocy psychologicznej potrzebowali coraz częściej nastolatkowie, czyli osoby nieujęte w raporcie. Co ważne, jako kolejne już pokolenie sięgali po psychoterapię w trybie naturalnego odruchu, jakim jest wizyta u dentysty, okulisty czy lekarza innej specjalności. Dziś nikt korzystania z takiej pomocy się nie wstydzi, jak bywało dawniej. Przeciwnie – stała się trendy. Z jednej strony, wyprowadzenie ludzi z tabu, które dotyczyło zdrowia psychicznego, oznacza wielki sukces autorów tej przemiany, podobnie jak rozprawienie się przy okazji z wieloma innymi stereotypami i narodowymi kompleksami. Z drugiej zaś – moda wśród młodych na posiadanie włas­nego terapeuty wzorem zachodnich celebrytów wydaje się grubą przesadą. Tylko co zrobić, skoro psychologia jest wszechobecna: w mediach, w filmie (wyodrębniono nowy gatunek – film/serial psychologiczny), w literaturze, w polityce, w sporcie i najbardziej niedorzecznie – w języku potocznym. Rozumnie czy nie, posługujemy się pojęciami, jak nam się zdaje, psychologicznymi, wydając „uczenie” werdykty i osądy pod adresem innych. Człowiek człowiekowi coachem! O swoich przeżyciach mówimy z emfazą, nazywając niemal każde z nich traumą. O swoich wyborach – z naciskiem na akceptowalność, w duchu: „To nie moja wina, po prostu tak mam”.

Bo choć psychoterapia jako indywidualny proces niesie ze sobą przejściowe rozbicie, to ostatecznie ma dać ulgę. Zwłaszcza w odbiorze ogólnym wydaje się, że oznacza cudownie odnalezioną drogę do lepszego życia. Psychoterapia, a raczej jej wykoślawione hasła i slogany, rozumiana jest jako akceptacja, zgoda, przyzwolenie i rozgrzeszenie. Trochę jak nowa moralność, która uwalnia z gorsetu dawnych zakazów, zahamowań, uprzedzeń, powinności, ale też wyrzutów sumienia. Proponuje zająć się sobą, swoim „dobrostanem”, lansuje „zdrowy egoizm” i pozwala odpuścić sobie pokutę.

Nowa religia? Bez grzechu?! Bez altruizmu i oglądania się na innych? Czy to mogło nie chwycić?

Doświadczeni psychoterapeuci śmieją się z tak naiwnego postrzegania ich pracy, zwłaszcza że nie polega ona jedynie na poprawianiu klientom samopoczucia, samooceny, samodzielności itp. Często do gabinetów przychodzą osoby z poważnymi zaburzeniami, dla których codziennością jest prawdziwe cierpienie. Jednak uśmiechy zacnych rozmówców nieco gasną, gdy słyszą pytanie, czy psychoterapia nie przyczyniła się do wychowania egocentryków i populacji osobowości narcystycznych. Cóż, jeśli nawet – pytani woleliby widzieć to jako „działanie niepożądane” i „efekt uboczny” niż źle obrany cel.

Każdy lek sprzedawany jest z ulotką zawierającą ostrzeżenie o efektach ubocznych. Ta książka jest taką właśnie ulotką dla pacjentów psychoterapii. O jej działaniach niepożądanych, a zwłaszcza o błędach i nadużyciach, długo nikt nie mówił. To paradoks, że dziedzina wspomagająca obalenie wielu tabu, sama wpadła w pułapkę uświęconej nietykalności. Ostatnio rozprawiano o potrzebie ustawy kontrolującej rynek usług psychoterapeutycznych, ale o ofiarach źle poprowadzonej psychoterapii mówi się za mało. Dlaczego? Błędy w pracy nad emocjami nie są przecież skuchą na miarę krzywo położonego parkietu. Naprawdę wcale nierzadko wychodzą z gabinetów ludzie roztrzaskani psychicznie. Co gorsza, trudne do opisania cierpienie traktują jako włas­ną kulminacyjną porażkę. Skoro „żarówka sama musi chcieć się zmienić”… Kto ludziom wpoił cynicznie przekonanie, że sukces terapii zależy wyłącznie od nich samych? Przecież w gabinecie jest druga osoba. Podobno fachowiec. Na czym polega jego odpowiedzialność?

Psychoterapia, oprócz rzeszy zwolenników, by nie powiedzieć: wyznawców, ma również swoje ofiary. Sesje ciągnące się w nieskończoność, bo klient bywa traktowany jak bankomat, albo uporczywe poszukiwanie przyczyny jego problemów w błędach rodziców, co prowadzi do nieodwracalnego nadwyrężenia więzi – to tylko niektóre nadużycia. Powoli zaczynamy je dostrzegać.

Dlatego gdy podejmuję wątek niepowodzeń terapeutycznych, by powiedzieć głośno, że psychoterapia bywa antyterapią, autorytety psychologii, psychoterapii i dziedzin pokrewnych chętnie godzą się na rozmowy.

Dlatego „przed użyciem zapoznaj się z ulotką”.

------------------------------------------------------------------------

1.

1 Dane pochodzące z raportu powstałego na podstawie badania przeprowadzonego na zlecenie Kliniki.pl przez SW Research.Musimy mieć świadomość, że wielu terapeutów nie ma wykształcenia psychologicznego, a tym bardziej medycznego. Zdobywają certyfikaty po kursach teoretycznie czteroletnich, które de facto sprowadzają się do zjazdów na zajęcia raz w miesiącu, co nie jest szkoleniem dającym mocny fundament. Tacy absolwenci nie wiedzą nawet, w jaki sposób działa układ nerwowy czy hormonalny, jak powstają emocje, nie mają podstaw do stawiania diagnozy. Powtarzają, że oni nie muszą stawiać diagnoz, więc ich nie stawiają. Ale też nie informują pacjentów, że tego nie robią – mówi doktor psychologii

Tomasz Witkowski
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij