-
nowość
Kiedyś Rozmawialiśmy. Teraz Wysyłamy Sobie Rolki - ebook
Kiedyś Rozmawialiśmy. Teraz Wysyłamy Sobie Rolki - ebook
Kiedyś rozmawialiście godzinami. Dziś potraficie spędzić cały wieczór obok siebie, wysyłając sobie rolki z dwóch różnych ekranów. Ta książka pokazuje, jak odzyskać uwagę, ciekawość i codzienny kontakt bez robienia z telefonu wroga numer jeden. Z humorem, bez moralizowania i bez porad w stylu „po prostu odłóż telefon”. Znajdziesz tu konkretne sposoby na lepsze rozmowy, mniej automatycznego przewijania, więcej wspólnych chwil i szybsze wychodzenie z okresów, w których zaczynacie żyć obok siebie zamiast ze sobą.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 2,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Rozmowa zaczyna się niewinnie. Partner opowiada ci o czymś, co wydarzyło się w pracy. Słuchasz. Naprawdę. W pewnym momencie telefon leżący obok wibruje. Patrzysz tylko na ekran blokady, żeby zobaczyć, czy to coś ważnego. Nie jest. Skoro jednak już spojrzałeś, zauważasz powiadomienie z komunikatora. Otwierasz je, bo odpowiedź zajmie siedem sekund. W trakcie odpowiadania widzisz inną wiadomość, więc skoro jesteś już tutaj, równie dobrze możesz… I właśnie wtedy słyszysz: „Ty mnie w ogóle słuchasz?”. Oczywiście, że słuchasz. Przynajmniej do pewnego miejsca. Wiesz, że ktoś coś powiedział na spotkaniu, potem pojawiła się jakaś decyzja, a następnie w twoim telefonie człowiek, z którym nie rozmawiałeś od liceum, wysłał zdjęcie grilla. Próbujesz się ratować: „No przecież mówiłaś o tej Kasi”. Okazuje się, że nie o Kasi. Kasia była wczoraj. Dzisiejszy bohater ma na imię Paweł. Proces odbudowy wiarygodności rozpoczyna się z poziomu piwnicy.
„Tylko sprawdzę” jest jednym z najbardziej zdradliwych zdań w życiu z telefonem, ponieważ opisuje zamiar, a nie to, co naprawdę nastąpi. Zamierzasz sprawdzić godzinę. Telefon natomiast ma inne ambicje. Na ekranie czeka kilka punktów wejścia, z których każdy może prowadzić dalej. Wiadomość przypomina o czymś, coś trzeba wyszukać, wyszukiwanie podsuwa wynik, wynik prowadzi do kolejnej rzeczy. Po chwili nie pamiętasz nawet, po co sięgnąłeś po urządzenie. Człowiek wchodził sprawdzić, czy jutro pada, a wychodzi po dwunastu minutach z wiedzą, że pewien aktor sprzedał dom, istnieje składany kajak mieszczący się w plecaku i można zrobić makaron z sera wiejskiego. Prognozy nie sprawdził. To nie jest kwestia szczególnie słabego charakteru. Po prostu „jedna rzecz” na telefonie bardzo rzadko stoi samotnie w pustym pokoju.