Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kieszeń pełna pieniędzy - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
28 stycznia 2026
2520 pkt
punktów Virtualo

Kieszeń pełna pieniędzy - ebook

Odkryj prawdziwą moc obfitości!

Czy uważasz, że zasługujesz na sukces, ale coś wciąż Cię zatrzymuje? Czy zastanawiasz się, jak inni przyciągają bogactwo z pozorną lekkością? A może chcesz zrozumieć, jak Twoja świadomość przyciąga dostatek?

Książka Kieszeń pełna pieniędzy pokazuje, że bogactwo zaczyna się w umyśle, a nie w portfelu. Autor prowadzi czytelnika przez świat świadomego tworzenia rzeczywistości, wizualizacji i mocy wdzięczności. To przewodnik, który łączy duchową mądrość z praktycznymi narzędziami, pomagając zmienić sposób myślenia o pieniądzach i własnym potencjale.

Ta książka dodaje odwagi, inspiruje do działania i uczy dostrzegać obfitość tam, gdzie wcześniej widziałeś jedynie ograniczenia. Jeśli pozwolisz, stanie się impulsem do życiowej transformacji – pełnej spokoju, pewności i dobrobytu.

Sięgnij po dobrobyt, który czeka właśnie na Ciebie!

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18670-5
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA

Przed­mowa

Bob Doyle, jeden z nauczy­cieli w fil­mie _Sekret_, autor książki _Rób to, co kochasz, a znaj­dziesz w sobie siłę_

Na długo zanim dzięki fil­mowi _Sekret_ i moim pro­gra­mom w inter­ne­cie sta­łem się znany ze swo­jej pracy nad pra­wem przy­cią­ga­nia, tak jak wielu innych, byłem poszu­ki­wa­czem. Roz­pacz­li­wie usi­ło­wa­łem zna­leźć drogę do polep­sze­nia wła­snego życia.

Ogrom­nie zain­try­go­wała mnie kon­cep­cja, na jaką się natkną­łem, że my jako istoty ludz­kie możemy w jakiś spo­sób „two­rzyć swoją rze­czy­wi­stość” – bo da się inten­cjo­nal­nie wpły­wać na to, jak doświad­czamy życia!

Przez wiele lat prze­czy­ta­łem nie­zli­czone książki i wysłu­cha­łem całych godzin poświę­co­nych tym ideom pro­gra­mów audio. Czy­ta­łem o wizu­ali­za­cji i medy­ta­cji. Prawdę mówiąc, dużo z prze­czy­ta­nych przeze mnie ksią­żek zali­czano do meta­fi­zycz­nych lub repre­zen­tu­ją­cych trend New Age. Nie mam nic prze­ciwko mate­ria­łom w tym duchu, ale bar­dzo sil­nie odczu­wa­łem potrzebę cze­goś wię­cej niż tylko dobrze brzmią­cych kon­cep­cji. Potrze­bo­wa­łem dowo­dów.

Co nie ozna­cza, że nie wie­rzy­łem w to, co czy­tam. Na pozio­mie świa­do­mo­ści dosko­nale rozu­mia­łem, jak sto­so­wa­nie narzę­dzi w rodzaju wizu­ali­za­cji i medy­ta­cji może w pew­nym sen­sie zmie­nić oko­licz­no­ści mojego życia. Nie uda­wało mi się jed­nak spra­wić, by dzia­łały, co było nie­sły­cha­nie depry­mu­jące.

Stu­dio­wa­łem wszakże to wszystko dosta­tecz­nie długo, aby poczuć chęć ucze­nia tych zasad innych. Two­rzy­łem pro­gramy audio i wygła­sza­łem odczyty w nadziei, że zaro­bię na utrzy­ma­nie, poka­zu­jąc ludziom, jak świa­do­mie two­rzyć wła­sne życie.

Pro­blem tkwił oczy­wi­ście w tym, że nie mogłem tego jesz­cze robić w pełni samo­dziel­nie. W ukła­dance bra­ko­wało kawał­ków, któ­rych wciąż potrze­bo­wa­łem, żeby ogar­nąć te poję­cia inte­lek­tu­al­nie na tyle, by móc je zasto­so­wać w prak­tyce i osią­gać rezul­taty.

Skut­kiem tego był brak wiel­kiego suk­cesu, cho­ciaż do dziś uwa­żam, że to, czego uczy­łem, było pra­wi­dłowe. Bra­ko­wało jed­nak pew­nych ele­men­tów, które musia­łem naj­pierw zna­leźć sam, zanim mógł­bym głę­boko odmie­niać życie innych ludzi.

Moje finanse osią­gnęły już tak zły stan, że wresz­cie mi to uświa­do­miło, że muszę po pro­stu prze­stać tak usil­nie się sta­rać. Ludzi poucza­łem, że „wszech­świat” wszystko dla nas poukłada, jeśli tylko mu na to pozwo­limy. Tak naprawdę jed­nak sam nie rozu­mia­łem, jak to się dzieje!

Krótko mówiąc, posta­no­wi­łem robić to, czego uczy­łem ludzi, czyli słu­chać wła­snej intu­icji i zgod­nie z nią postę­po­wać. Ozna­czało to uzy­ska­nie jasno­ści w kwe­stii, czego chcę w życiu, a następ­nie wypa­try­wa­nie zna­ków, co powi­nie­nem robić dalej. Z początku było to trudne, gdyż rze­czy, które mia­łem robić, zda­wały się nie mieć żad­nego logicz­nego sensu w świe­tle moich zamia­rów. Jed­nak słu­cha­łem tego, co mnie popy­chało, a to skie­ro­wało mnie na ścieżkę, która na zawsze zmie­niła moje życie.

Bez zbęd­nych szcze­gó­łów: seria inspi­ru­ją­cych roz­mów i „przy­pad­ko­wych spo­tkań” dopro­wa­dziła mnie do odkry­cia książki _Kie­szeń pełna pie­nię­dzy_ autor­stwa Davida Came­rona Gikan­diego. Była ona wtedy dostępna jedy­nie w for­mie elek­tro­nicz­nej, do ścią­gnię­cia z inter­netu. Już po prze­czy­ta­niu mate­riału pro­mo­cyj­nego o zawar­tej w niej tema­tyce byłem dość pod­eks­cy­to­wany. Wyglą­dało to obie­cu­jąco – książka naj­wy­raź­niej oma­wiała wszyst­kie zagad­nie­nia i pro­blemy zwią­zane z moim dzia­ła­niem w tema­cie „two­rze­nia wła­snej rze­czy­wi­sto­ści”. Natych­miast ją naby­łem i prze­czy­ta­łem od deski do deski.

Mój umysł doznał szoku na wielu pozio­mach, gdyż książka ta dosłow­nie wypeł­niła w nim wszyst­kie białe plamy. Do tego odwo­ły­wała się – o potrze­bie czego nie zda­wa­łem sobie sprawy – do nauki!

Po raz pierw­szy byłem w sta­nie zro­zu­mieć praw­dziwą moc swo­ich myśli i prze­ko­nań – to, że są _praw­dziwą ener­gią_, mającą istotny wpływ na doświad­cza­nie przeze mnie życia. Dzięki lek­tu­rze tej książki zoba­czy­łem wyraź­nie, że choć podej­mo­wa­łem mnó­stwo dzia­łań i wysił­ków, by osią­gnąć suk­ces, moim praw­dzi­wym prze­ko­na­niem było: „pie­nią­dze są trudne do zdo­by­cia i ni­gdy nie ma ich wystar­cza­jąco dużo”. Tego mia­no­wi­cie doświad­cza­łem zawsze, gdy dora­sta­łem. Nagle poją­łem, jaką moc miały moje prze­ko­na­nia nad moją zdol­no­ścią do bycia, czy­nie­nia i posia­da­nia wszyst­kiego, czego chcia­łem w życiu.

Książka oma­wiała temat fizyki kwan­to­wej w spo­sób doprawdy sen­sowny i łatwy do zro­zu­mie­nia. Two­rze­nie wła­snej rze­czy­wi­sto­ści momen­tal­nie prze­stało się koja­rzyć z tren­dem New Age. Jest to auten­tycz­nie coś, co robimy w każ­dej chwili swo­jego codzien­nego życia.

Dosłow­nie w jed­nej chwili zyska­łem abso­lutną jasność co do tego, jakie mam pod­jąć następne kroki w życiu i jak roz­wi­jać swoją wizję w celu uła­twie­nia ludziom zro­zu­mie­nia tych kon­cep­cji tak, aby sta­no­wiło to dla nich kolo­salną róż­nicę.

Natych­miast wyobra­zi­łem sobie pro­gram online, w któ­rym będę mógł się dzie­lić ze świa­tem odkry­ciami Davida. Skon­tak­to­wa­łem się z nim, żeby zapy­tać, czy pozwoli mi włą­czyć swoją książkę do naszego pro­gramu „Bogac­two nie­ogar­nione rozu­mem” (który zresztą powstał z inspi­ra­cji jego książki i bez niej ni­gdy nie zostałby stwo­rzony!).

Jestem mu nie­skoń­cze­nie wdzięczny, że się zgo­dził.

Od tam­tego czasu mia­łem zaszczyt pre­zen­to­wać tre­ści zawarte w książce _Kie­szeń pełna pie­nię­dzy_ tysiącom ludzi i widzia­łem, że i na nich ma podobne oddzia­ły­wa­nie. Na całym świe­cie ludziom otwie­rały się oczy dzięki nie­sa­mo­wi­tej zdol­no­ści Davida do obja­śnia­nia, jak naprawdę funk­cjo­nuje wszech­świat i jak zasto­so­wać tę wie­dzę w prak­tyce, żeby mieć cudowne, magiczne życie.

Swój suk­ces, karierę zawo­dową, to, jak byłem w sta­nie odmie­nić życie innym, oraz nie­wia­ry­godne szanse, jakie uzy­ska­łem (na przy­kład rola w fil­mie _Sekret_) – wszystko stało się dzięki tej nie­zwy­kłej książce, którą trzy­ma­cie w rękach. Davida uwa­żam za przy­ja­ciela i jedną z nie­licz­nych osób, o któ­rych rze­czy­wi­ście myślę jako o swo­ich men­to­rach i ido­lach.

Ta książka jest zupeł­nie odmienna od innych porad­ni­ków roz­woju oso­bi­stego, które kie­dy­kol­wiek czy­ta­łem.

_Kie­szeń pełna pie­nię­dzy_ zatrzę­sie waszym świa­tem. Baw­cie się dobrze!ROZDZIAŁ 1. PIENIĄDZE

Roz­dział 1

Pie­nią­dze

Ilu­zja – cień cze­goś innego

Pierw­szy krok do posia­da­nia bogac­twa to wie­dzieć, czym ono jest. Nie­wielu ludzi wie, czym ono samo w sobie jest naprawdę. Co to takiego bogac­two? Co jest jego źró­dłem i przy­czyną? Zacznijmy od pie­nię­dzy, sym­bolu pie­nię­dzy na świe­cie, a potem zagłę­bimy się w temat.

Pie­nią­dze nie są realne.

Pie­nią­dze to tylko legalny śro­dek płat­ni­czy, forma wymiany. Uży­wamy ich do wymiany war­to­ści. Repre­zen­tują war­tość.

Pie­nią­dze są „cia­łem” war­to­ści. Fizycz­nym przed­sta­wie­niem war­to­ści, którą my sami wewnętrz­nie pod­no­simy lub obni­żamy. Nie w „rze­czach” na zewnątrz nas, lecz wewnątrz nas. Bo na zewnątrz, jaką war­tość ma na przy­kład samo­chód? Żadną, przy­naj­mniej dla nas. Ina­czej ujmu­jąc, to my, obser­wa­to­rzy, nada­jemy rze­czom war­tość, lecz w isto­cie ta war­tość tkwi w nas – my okre­ślamy war­tość rze­czy mate­rial­nych. Rze­czy mate­rialne nie mają w sobie war­to­ści „pie­nięż­nej”, my ją usta­na­wiamy. A więc pie­nią­dze są zewnętrzną, fizyczną repre­zen­ta­cją danego frag­mentu naszej wewnętrz­nej war­to­ści, którą nosimy w sobie. Dla­tego też dom lub pakiet akcji wyce­niany dziś na milion dola­rów jutro może być wart zale­d­wie pół miliona, jeśli w ser­cach zaan­ga­żo­wa­nych w to ludzi zosta­nie zasiany lęk. Lęk zmniej­sza ich wewnętrzne oceny war­to­ści, co znaj­duje odbi­cie w pie­nią­dzu papie­ro­wym, będą­cym cia­łem war­to­ści.

Jest jesz­cze coś: fizyczny pie­niądz papie­rowy nawet nie repre­zen­tuje w pełni pie­niądza. Nie jest w sta­nie tego zro­bić. Według nie­któ­rych sza­cun­ków (a te róż­nią się w poszcze­gól­nych kra­jach) tylko 4 pro­cent pie­nię­dzy w ban­kach ist­nieje w for­mie fizycz­nej. Wyobraźmy sobie, ile bawełny, lnu, celu­lozy i metalu trzeba by zużyć na świe­cie, żeby wytwo­rzyć wszyst­kie pie­niądze zgro­ma­dzone przez nas na kon­tach ban­ko­wych. Ile potrzeba byłoby miej­sca na prze­cho­wy­wa­nie tych wszyst­kich pie­nię­dzy w postaci bank­no­tów lub monet.

Gdyby zgro­ma­dzić stos bank­no­tów dola­ro­wych o łącz­nej war­to­ści miliona dola­rów, ważyłby on jedną tonę i miałby wyso­kość 110 metrów. Dokład­nie z tego samego powodu nie ist­nieje także pie­niądz w postaci rezerwy w zło­cie. Już w latach sie­dem­dzie­sią­tych XX wieku utra­ci­li­śmy realną zdol­ność utrzy­my­wa­nia stan­dardu złota.

Zatem jako co ist­nieje ten pie­niądz, o któ­rym stale mówimy? Cóż, jest to jedna wielka ilu­zja. To tylko liczby zapi­sane na papie­rze lub w pamięci kom­pu­tera i przy­pi­sane ludziom oraz takim jed­nost­kom jak przed­się­bior­stwa czy grupy inwe­sty­cyjne – czyli mówiąc dokład­niej, kolejna ilu­zja! Aby to wyra­zić dobit­niej, na każde 100 dola­rów lub ich rów­no­war­tość w innej walu­cie tylko około 4 dola­rów ist­nieje w postaci papie­ro­wych bank­no­tów i monet, a pozo­stałe 96 dola­rów ist­nieje jako liczby zaksię­go­wane w doku­men­tach lub kom­pu­terach ban­ków, firm i innych jed­no­stek. Jedy­nym powo­dem, dla któ­rego ten sys­tem się nie zawa­lił, jest to, że weń wie­rzymy. Ostatni raz ludzie prze­stali mu wie­rzyć w znacz­nym stop­niu tuż przed Wiel­kim Kry­zy­sem, gdy w wiel­kiej licz­bie ruszyli do swo­ich ban­ków wyco­fać pie­niądze i dowie­dzieli się, że wszy­scy ich nie dostaną. Nie to było przy­czyną Wiel­kiego Kry­zysu, ale w dużej mie­rze go przy­spie­szyło.

A więc pie­nią­dze nie są realne – realne jest coś innego. Pie­nią­dze są jedy­nie cie­niem tego cze­goś. Pierw­szy krok do bogac­twa to wie­dzieć, czym naprawdę są pie­nią­dze, co repre­zen­tują. Naucz­cie się nie patrzeć cały czas na pie­nią­dze. Jak się wkrótce prze­ko­na­cie, rzadko potrze­bu­jemy w ogóle patrzeć na pie­nią­dze tak, jak je dzi­siaj znamy – jako gotówkę, konto ban­kowe, koszty itp. To jest rap­tem cień, a nie praw­dziwa rzecz. Nie­ba­wem zro­zu­mie­cie, że patrze­nie na cień, na fizyczne pie­nią­dze, jest prze­waż­nie bar­dzo nie­mą­dre i nie­zdrowe dla was i waszych finan­sów.

Zamiast tego spójrz­cie na war­tość wewnątrz sie­bie i wewnątrz ludzi oraz na prze­pływ i wymianę tej war­to­ści pomię­dzy ludźmi. To war­tość wewnątrz nas two­rzy pie­niądz. Jest on cie­niem naszej wewnętrz­nej war­to­ści. Roz­wiń­cie tę wewnętrzną war­tość w sobie i w innych, a wasze zewnętrzne pie­niądze i bogac­two pro­por­cjo­nal­nie wzro­sną – auto­ma­tycz­nie i nie­za­wod­nie.

Jed­nak miej­cie tę świa­do­mość: pie­nią­dze repre­zen­tują jeden aspekt war­to­ści wewnętrz­nej czło­wieka, co nie ozna­cza, że repre­zen­tują całość jego wewnętrz­nej war­to­ści. To bar­dzo ważne. Nie cho­dzi o poczu­cie wła­snej war­to­ści. Pie­nią­dze repre­zen­tują tylko jeden aspekt tej wewnętrz­nej war­to­ści, który odnosi się do bogac­twa. Nie można więc powie­dzieć, że czło­wiek bogaty ma lep­szą samo­ocenę i war­tość niż biedny. Nato­miast prawdą jest, że w spra­wach zwią­za­nych z pie­niędzmi osoba bogata ma wyż­szą wewnętrzną war­tość w tym aspek­cie swo­jej war­to­ści lub świa­do­mie wybiera wyż­szy poziom tej wewnętrz­nej war­to­ści. Ów wyci­nek wewnętrz­nej war­to­ści prze­ja­wia­jący się na zewnątrz jako pie­nią­dze, gdy znaj­duje zasto­so­wa­nie, okre­ślany jest mia­nem _świa­do­mo­ści bogac­twa_. Mamy do niej wszy­scy jed­na­kowy dostęp i każdy może ją w sobie roz­wi­nąć w rów­nej mie­rze. Podob­nie jak wszy­sko inne ważne dla utrzy­ma­nia życia – jak powie­trze – świa­do­mość bogac­twa jest dar­mowa dla wszyst­kich. Jed­nak można wybrać, czy ją roz­wi­niemy czy nie, czy będziemy z niej korzy­stać czy nie. W każ­dej chwili można ten swój wybór zmie­nić i nic na zewnątrz nie może tego powstrzy­mać. Nie potrze­bu­jemy niczego z zewnątrz, aby zwięk­szyć swoją świa­do­mość bogac­twa, a co za tym idzie ilość pie­nię­dzy. Wszystko, czego potrze­bu­je­cie, jest już teraz w was. Może o tym nie pamię­ta­cie, ale jest. Teraz sobie przy­po­mnij­cie. Pierw­szy krok zawsze polega na przy­po­mnie­niu sobie, że pie­nią­dze nie są realne. Są cie­niem cze­goś innego.

A oto druga tajem­nica: świa­do­mość bogac­twa jest po pro­stu roz­sze­rze­niem naszej całej świa­do­mo­ści na ele­ment bogac­twa w naszej jaźni. Dla­tego wła­śnie wszystko, czego potrze­bu­jemy, by zwięk­szyć świa­do­mość bogac­twa, jest już wewnątrz nas. Jeste­śmy już bogaci, ale nauczono nas wybie­rać nie­do­świad­cza­nie swo­jego bogac­twa. Ta wie­dza zmie­nia wszystko. Tak jak ludzie bogaci, wiemy teraz, jak zacząć doświad­czać boga­tego sie­bie – i posta­na­wiamy to robić.

Mamy wewnątrz sie­bie poten­cjał bogac­twa więk­szy, niż jeste­śmy w sta­nie doświad­czyć w ciągu całego życia. Nie musimy się mar­twić, że w jaki­kol­wiek spo­sób lub na sku­tek jakich­kol­wiek oko­licz­no­ści prze­kro­czymy swój limit boga­ce­nia się. Nie musimy też wie­dzieć, jak prze­kształ­cić świa­do­mość bogac­twa w bank­noty papie­rowe. Jak się prze­ko­na­cie, dzieje się to auto­ma­tycz­nie. Wszystko, co macie zro­bić, to posze­rzyć swoją świa­do­mość bogac­twa i posłu­gi­wać się nią, uży­wać jej, a sytu­acje i moż­li­wo­ści odpo­wied­niej kon­wer­sji na gotówkę poja­wią się dla was auto­ma­tycz­nie. Nikt z nad­zwy­czaj­nie boga­tych dzi­siaj ludzi w cza­sie, gdy jesz­cze nie był bogaty, nie mógł ani prze­wi­dzieć, ani zapla­no­wać dokład­nego prze­biegu wyda­rzeń, które zapro­wa­dzą go do nie­zmier­nych bogactw. Naj­praw­do­po­dob­niej mieli wyzna­czone cele i plan, ale każdy z nich wam powie, że doświad­czyli nie­zli­czo­nych „zbie­gów oko­licz­no­ści” i szans „łączą­cych im kropki” w spo­sób, jakiego ni­gdy by nie prze­wi­dzieli. Cele wyzna­czyli sobie sami, ale drogi, które dopro­wa­dziły do ich osią­gnię­cia i prze­kro­cze­nia, były zdu­mie­wa­jąco sen­sowne, choć nie­prze­wi­dy­walne. Teraz dowie­cie się, co zro­bić, by zaist­niały w waszym życiu. Nawet jeśli nie będzie­cie potra­fili prze­wi­dzieć ich kolej­no­ści, z pew­no­ścią będzie­cie w sta­nie spra­wić, że takie „szczę­śliwe zbiegi oko­licz­no­ści” będą się wyda­rzały w każ­dym dniu waszego życia.

Nawia­sem mówiąc, nie tylko papie­rowe pie­nią­dze nie są realne. Wiele ota­cza­ją­cych was rze­czy, które uwa­ża­cie za realne, wcale takimi nie są. Wła­śnie uda­je­cie się w piękną, moco­rodną i wyzwa­la­jącą podróż, która pokaże wam dokład­nie, czym jest wasz świat. Zoba­czy­cie go tak, jak ni­gdy dotąd go nie widzie­li­ście. Podróż ta otwo­rzy wam oczy i doda skrzy­deł. Zaj­rzy­cie „pod maskę” życia. Dowie­cie się, jak uczy­nić swój świat takim, jakim go pre­fe­ru­je­cie.

Uzy­ska­cie świa­do­mość bogac­twa. Gdy to zro­bi­cie, bar­dzo trudno wam już będzie unik­nąć suk­ce­sów i bogac­twa. Tak, dobrze prze­czy­ta­li­ście. Gdy posią­dzie­cie świa­do­mość bogac­twa, bar­dzo trudno będzie wam nie odnieść suk­cesu i nie zyskać bogac­twa. Suk­ces i bogac­two będą wam towa­rzy­szyć wszę­dzie. Nie będzie­cie musieli trosz­czyć się o ich szu­ka­nie. One same was znajdą. A wy będzie­cie mogli swo­bod­nie doświad­czać innych aspek­tów życia, o jakich może ni­gdy nawet nie śni­li­ście – doprawdy nie­zwy­kłych wymia­rów sie­bie samych i życia. To samo doty­czy szczę­ścia, o czym dowie­cie się, czy­ta­jąc tę książkę.

Jeśli na­dal jeste­ście zain­te­re­so­wani, to przy­stąpmy do rze­czy.

Kroczymy ku bogactwu i szczęściu

Wyru­szy­li­ście w podróż, na końcu któ­rej będzie­cie wie­dzieli, jak stwo­rzyć sobie wszel­kie bogac­two i szczę­ście, jakich zawsze pra­gnę­li­ście – teraz, bez żad­nych ogra­ni­czeń. Wkrótce też pozna­cie wiele ponad­cza­so­wych prawd o tym, kim naprawdę jeste­ście, co tutaj robi­cie i o co cho­dzi w tej grze zwa­nej życiem. Oto etapy podróży, na którą uda­je­cie się z niniej­szą książką:

- Naj­pierw przyj­rzy­cie się z grub­sza fizyce kwan­to­wej, gdyż wie­dza o tym, jak zbu­do­wany jest świat i wy sami, to pierw­szy krok do zro­zu­mie­nia, jak spra­wić, by dzia­łał on tak, jak chcemy. Ni­gdy już potem nie będzie­cie tak samo patrzeć na świat. Uzy­ska­cie cudowne poczu­cie uczest­nic­twa we wszech­świe­cie i jego mocy.
- Następ­nie odsło­nimy wam tajem­nice czasu, począw­szy od faktu, że czas w ogóle nie ist­nieje. Dowie­cie się, jak wyko­rzy­sty­wać tę ilu­zję, zamiast być przez nią wyko­rzy­sty­wa­nymi. Ist­nieje tylko teraz.
- Potem nauczy­cie się kre­ować wła­sny świat z pola kwan­to­wego, uży­wa­jąc do tego obra­zów w swoim umy­śle. To pierw­sza część nauki two­rze­nia.
- Dalej nauczy­cie się, jak kre­ować za pomocą swo­ich myśli, jak myśleć w spo­sób wła­ściwy i po co naprawdę jest umysł, a także kiedy wyłą­czyć go z korzy­ścią dla sie­bie.
- A potem pozna­cie moc praw­dzi­wego wyzna­cza­nia celów w spo­sób, o jakim może ni­gdy nie sły­sze­li­ście – spo­sób naj­po­tęż­niej­szy.
- Po nim dosta­nie­cie naj­po­tęż­niej­sze ze wszyst­kich narzę­dzi two­rze­nia, wasz stan świa­do­mo­ści.
- Osta­teczne narzę­dzie kre­acji, dzia­ła­nie, przed­sta­wimy wam w praw­dzi­wej per­spek­ty­wie i celo­wo­ści.
- Pozna­cie magiczny, zasad­ni­czy skład­nik – pew­ność i jak mieć jej pod dostat­kiem.
- Wtedy będzie już czas, by zapo­znać się z pod­sta­wo­wym pra­wem wszech­świata i tym, jak je sto­so­wać, aby zapew­nić sobie obfi­tość szczę­ścia i bogac­twa. Jest to prawo przy­czyny i skutku.
- Oma­wia­jąc to prawo, przyj­rzymy się, czym tak naprawdę są oko­licz­no­ści. To was zasko­czy, roz­śmie­szy, umocni i uwolni.
- Przy oka­zji uwa­run­ko­wań zro­zu­mie­cie swoje poło­że­nie i zacznie­cie osią­gać nie­ustanne suk­cesy, bez żad­nych pora­żek.
- Zoba­czy­cie też, co głów­nie zabija bogac­two i szczę­ście, i dowie­cie się, jak tego w pełni unik­nąć.
- Przej­dziemy następ­nie do coraz więk­szych spraw. Zacznie­cie od wybra­nego przez was samych celu pobytu na ziemi. Dla­czego tu przy­szli­ście? Dowie­cie się.
- Otrzy­ma­cie ponadto zdol­ność obda­rza­nia i dary, jakie w zamian ona wam przy­nosi.
- Z kolei odsło­nimy przed wami moc wdzięcz­no­ści. Okaże się ona dla was prze­po­tężna.
- Wresz­cie przyj­dzie czas, aby przyj­rzeć się świa­do­mo­ści i odkryć, co powo­duje wasze prze­bu­dze­nie tu i teraz.
- Wtedy zrobi się naprawdę cie­ka­wie, gdyż dotrze­cie do swo­jej jaźni, przy­czyny spraw­czej wszyst­kiego, co znaj­duje się w waszym świe­cie. Poznaj­cie swoją jaźń, a wasz świat zmieni się rady­kal­nie.
- Po tym zaś odkry­je­cie, co jest więk­sze niż jaźń – to, czego czę­ścią jeste­ście wy i wszy­scy inni. Jest tym jed­nia. Wie­dza, jak jeste­ście powią­zani ze wszyst­kim, co jest, źró­dłem, oraz doświad­cze­nie tego wprawi was w stan bez­gra­nicz­nej rado­ści i obfi­to­ści.
- I dzięki temu zro­zu­mie­cie, jakiej obfi­to­ści fak­tycz­nie dostę­pu­je­cie.
- Od tej pory będzie­cie dostrze­gać swoją praw­dziwą naturę i to, jak ją kul­ty­wo­wać. Ona jest czy­stą rado­ścią.
- Zato­czyw­szy pełne koło, będzie­cie wie­dzieli, jak naj­le­piej posłu­gi­wać się papie­ro­wymi pie­niędzmi, które obec­nie zna­cie, aby zwięk­szyć swoje bogac­two.
- A na zakoń­cze­nie tej czę­ści podróży wska­żemy wam drogę ku następ­nym kro­kom do umoc­nie­nia, jakie może zechce­cie pod­jąć po prze­czy­ta­niu tej książki.

Jak czytać tę książkę ze zrozumieniem

Żeby dobrze zro­zu­mieć jej zawar­tość, trzeba ją naj­pierw prze­czy­tać w cało­ści. W trak­cie czy­ta­nia będzie­cie mieć wiele pytań i nie­które rze­czy mogą jesz­cze wtedy nie mieć dla was sensu. Nie przej­muj­cie się tym i czy­taj­cie dalej. Kolejne roz­działy wyja­śnią wam pewne rze­czy, któ­rych w poprzed­nich roz­dzia­łach nie zro­zu­mie­li­ście lub nie wydały wam się praw­dziwe. Język funk­cjo­nuje line­ar­nie, a świa­do­mość bogac­twa jest nie­li­ne­arną cało­ścią, w któ­rej etap pierw­szy może być powią­zany z eta­pem siód­mym i tak dalej. Świa­do­mość bogac­twa jest sta­nem, nato­miast język two­rzą sym­bole. Stanu trzeba doświad­czyć; sym­bole nie mogą pre­cy­zyj­nie odzwier­cie­dlić doświad­cze­nia. Mogą jedy­nie wska­zać drogę, słu­żyć jako prze­wod­nik. Toteż pod­czas lek­tury książki wiele fan­ta­stycz­nych rze­czy od razu uzna­cie za sen­sowne, ale cał­ko­wi­tego sensu nabiorą one, gdy prze­czytacie i przy­swo­icie sobie całość. Wtedy dopiero powie­cie sobie „Aha!”.

Gdy już skoń­czy­cie czy­tać książkę, prze­czy­taj­cie ją jesz­cze raz powoli. Czy­ta­jąc po raz drugi, zdo­ła­cie wszystko peł­niej zro­zu­mieć, gdyż będzie­cie już w sobie mieli obraz cało­ści. Mate­riał przed­sta­wiony w tej książce obej­muje wiele pozio­mów rozu­mie­nia. To, co rozu­mie­cie na dziś, odsłoni swoje jesz­cze głę­biej ukryte prawdy, zasto­so­wa­nia i obli­cza, gdy prze­czy­ta­cie o tym jutro. Teraz, gdy już zna­cie całość, czy­taj­cie codzien­nie po tro­chu, a wasz pro­ces przy­swa­ja­nia sobie bogac­twa i szczę­ścia oraz sta­wa­nia się boga­tym i szczę­śli­wym przy­spie­szy.

Nie czy­taj­cie tej książki logicz­nym umy­słem. Czuj­cie pobie­rane z niej lek­cje. Nie­które poru­szane tu sprawy są logiczne, lecz mogą się odno­sić do dzie­dziny, któ­rej logika nie jest w sta­nie ogar­nąć w pełni. Nato­miast wasza jaźń to wszystko wie i dosko­nale rozu­mie. Otwórz­cie się na tę lek­turę i poczuj­cie istotę tego, o czym czy­ta­cie. Wielu rze­czy nie da się ogar­nąć mózgiem, bo jest on skoń­czony i czte­ro­wy­mia­rowy. A są rze­czy nie­skoń­czone i wie­lo­wy­mia­rowe. Poj­mie je tylko wasza jaźń, mająca naturę wie­lo­wy­mia­rową i nie­skoń­czoną. Cza­sem poczu­je­cie, że rozu­miecie coś na głęb­szym pozio­mie. Nie będzie­cie w sta­nie ogar­nąć tego umy­słem, a jed­nak gdzieś głę­boko będzie to dla was jasne. Sza­nuj­cie ten głę­boki poziom, bowiem wasz umysł i tak ni­gdy go w pełni nie poj­mie. Tak czy siak, umysł jest narzę­dziem, a wszystko, co wie­cie, znaj­duje się w waszej jaźni. Jeste­ście jaź­nią, mającą umysł – potężne narzę­dzie, o ile nie zacznie ono nad wami domi­no­wać. Nie­stety jed­nak więk­szość ludzi utoż­sa­mia się ze swoim umy­słem i uważa, że są umy­słem. I to jest wła­śnie począ­tek kło­po­tów i ogra­ni­czeń. Teraz wznie­sie­cie się ponad to.

Prze­czy­taj­cie tę książkę i weź­cie ją sobie do serca. Żyj­cie według niej, a bogac­two, dobro­byt i obfi­tość przyjdą do was auto­ma­tycz­nie na takie spo­soby i w takich ilo­ściach, jakich dotąd nie uwa­ża­li­ście za moż­liwe, zgod­nie z pra­wami, które ni­gdy nie zawo­dzą. Noście ją ze sobą, gdzie tylko się da. Kładź­cie ją przy łóżku i czy­taj­cie przez kilka minut każ­dego rana po prze­bu­dze­niu i wie­czo­rem przed zaśnię­ciem. Gdy skoń­czy­cie, zacznij­cie na nowo, codzien­nie po kilka stron. Powta­rza­nie cze­goś spra­wia, że to przy­swa­jamy i staje się naszą drugą naturą. Zro­zu­mie­cie tę książkę w takim stop­niu, w jakim zechce­cie. Gotowi? Wciąż zain­te­re­so­wani? To zaczy­najmy.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij