Kim naprawdę jesteś? - ebook
Nikt nie wie, co skrywa wnętrze drugiej osoby…
Kamila to empatyczna nastolatka o wrażliwej duszy, która nie miała łatwego dzieciństwa. Po tajemniczym zniknięciu ojca zrozumiała, że czasem miłość nie wystarcza, by zatrzymać kogoś przy sobie. Doznała bólu i straty, i od tamtej pory postanowiła, że będzie liczyć tylko na siebie.
W szkole niełatwo jej się odnaleźć. Nieśmiała, nieco wycofana, wyśmiewana przez rówieśników – wydaje się zbyt delikatna na ten świat. Ucieka w książki, wiersze i własne myśli. Aż do chwili, gdy poznaje Szymona – chłopaka o podobnych zainteresowaniach, którego intrygująca osobowość z każdym dniem przyciąga ją mocniej.
Niestety, nawet najcieplejsza relacja może rozpaść się jak domek z kart. Już wkrótce Kamila przekona się, że każdy skrywa własne tajemnice – i będzie musiała zadać sobie pytanie: czy tak naprawdę da się poznać drugiego człowieka?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dla młodzieży |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-212-5 |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wprowadzenie
Piętnastoletnia Kamila Polimowska nie należała do osób odważnych i śmiałych. Wręcz przeciwnie – od młodzieńczych lat była dziewczyną skrytą i nieco nieśmiałą. Ojciec – Paweł – pracował w Szwajcarii, by utrzymać swoją rodzinę. Matka zaś, Magdalena, zajmowała się nią i jej siostrą Pauliną. Była też zatrudniona w kawiarni, kilka ulic stąd. Poznała tam wiele osób, z którymi nawiązała bliższe relacje. Miejsce to odwiedzali ludzie z różnych stron świata – począwszy od wsi Zielonki, położonej w cichej okolicy, niedaleko Krakowa, w której zamieszkiwała wraz z dziećmi, aż po najbardziej odległe zakątki. To zajęcie dawało jej mnóstwo satysfakcji oraz budowało wewnętrzną radość. Absolutnie czuła się tu dobrze. Po pracy zabierała się do obowiązków domowych. Czytała także powieści, a w wolnych chwilach spotykała się z osobami z okolicy.
Paulina była młodsza od Kamili o kilka lat. W przeciwieństwie do starszej z sióstr nie miała w sobie jej powściągliwości – wręcz przeciwnie, była pełna życia, ciekawska i czasem zbyt głośna. Potrafiła godzinami opowiadać o tej samej rzeczy, chociażby o tym, co spotkało ją danego dnia na podwórku. Kamila zaś wolała milczeć i ukrywać swoje emocje głęboko w sobie. Mimo tego, że znacznie się od siebie różniły, łączyła je cicha więź – niewidoczna na co dzień, ale obecna w drobnych gestach: kiedy Paulina siadała obok Kamili podczas wspólnego seansu, kiedy starała się rozśmieszyć ją niezgrabnym żartem czy kiedy przynosiła jej kubek herbaty.
Jednak pewnego dnia wydarzyło się coś, co sprawiło, że w Magdalenie umarł dawny zapał. Zaczęła wykazywać objawy apatii – wiele rzeczy, które do tej pory ją cieszyły, stało się dla niej czymś głęboko obojętnym. Dawniej zabawy, na które bywała zapraszana przez nowo poznanych ludzi, były dla niej odskocznią od codziennego życia. Teraz jednak przestały sprawiać przyjemność. Coraz bardziej wycofywała się z życia społecznego, z czterech ścian swojego pokoju wychodziła jedynie sporadycznie. Już nic nie dawało jej takiej uciechy i spełnienia jak wcześniej…ROZDZIAŁ 2
Styczeń, rok 2020
Kamila
Kamila Polimowska uczęszczała do szkoły podstawowej, oddalonej około pół godziny drogi od jej domu. Jej klasa była jedną z liczniejszych w całej placówce, gdyż liczyła ponad trzydzieści osób.
Dziewczyna wyróżniała się na tle innych uczniów. Była osobą wysoko wrażliwą, a nade wszystko skromną. Zdawało się, że rozumiała więcej niż inni. Jak na swój młody wiek była niezwykle dojrzała.
Klasa była mocno zróżnicowana pod względem charakterów. Nie brakowało tu otwartych, śmiałych i rozmownych osób. Niektórzy jednak wykazywali się zbyt dużą odwagą i pewnością siebie, co w przyszłości miało niejednokrotnie nieść ze sobą przykre konsekwencje. Drugą grupę stanowiły osoby nieco bardziej skryte, ciche. Do nich zaliczyć można było Kamilę. Nastolatka była introwertyczką – lubiła spędzać czas samotnie. To właśnie wtedy czuła się najlepiej i najpewniej. Na przerwach dziewczyna siedziała sama, zamknięta we własnym świecie. Często oddawała się lekturze.
Jej pokój wypełniał ogromny regał, na którym znajdowało się wiele książek, między innymi romansów, ale też tych z dziedziny psychologii. Czytała niemal wszędzie: w szkole, na przystanku, w pociągu, w domu… Krótko mówiąc – przy każdej możliwej okazji. Wpadała wówczas w stan błogości. Czuła, że ów świat jest wyjątkowy, w wielu przypadkach piękniejszy od tego realnego, w którym przyszło jej żyć.
Kamila, nie licząc swoich rodziców, nie miała żadnej bliskiej osoby, której mogłaby się zwierzyć ze swych zmartwień, kłopotów i która wykazałaby dla niej zrozumienie. Bywały chwile, gdy czuła się samotna, przygnębiona, jednak z czasem przywykła do tego stanu. Bała się ufać ludziom, trzymała ich więc na dystans. Miała ku temu powody…ROZDZIAŁ 3
Rok 2017
Dawne czasy a teraźniejszość
Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie – ot tak, z dnia na dzień, Magdalena straciła jakikolwiek kontakt z ukochanym mężem. Stała się wówczas kimś zupełnie innym. Dawniej wesoła, pełna radości i pogody ducha kobieta stała się przygnębiona i smutna. Kamila starała się, jak tylko umiała, dopomóc matce, lecz zaplątana była także we własne problemy, o których jej mama nie miała najmniejszego pojęcia. Córka bardzo dobrze maskowała swoje emocje i uczucia. Nie lubiła pokazywać światu tego, co jest w niej naprawdę. Wiedziała, że i tak nikt nie wyciągnąłby ku niej pomocnej dłoni. Od dziecka nauczyła się liczyć na samą siebie. Wszystko to, co osiągnęła, zyskała własną uczciwą i ciężką pracą. Niekiedy rozważała, co by było, gdyby na tym świecie pozostała tylko ona, zupełnie sama, ze świadomością, że nie spotka nikogo na swej drodze.
Często zastanawiała się nad różnymi kwestiami. Była marzycielką, odpływała myślami od rzeczywistości. W wielu sytuacjach nie potrafiła się skupić, miała ogromne problemy z koncentracją – nawet najprostsze codzienne zadania wydawały się jej trudne i wymagające sporego wysiłku. Jej głowę nierzadko zaprzątały wspomnienia z dzieciństwa.
Jako mała dziewczynka widziała rzeczywistość przez różowe okulary. Wszystko wokół wydawało jej się doskonałe. Zachwycała się wówczas tym, co oferował świat. Pierwsze kilkanaście lat swojego życia spędziła na wsi. Od dziecka łączyła ją z naturą głęboka więź. Pomagała rodzicom w gospodarstwie, a także w ogródku, w którym rosło wiele gatunków roślin. Co dzień o nie dbała. Można by rzec, że rosły wraz z nią. Budził ją poranny śpiew ptaków, który koił jej niewinną duszę. Zwykle wstawała o tej samej porze. Nie martwiła się o jutro – czerpała z życia pełnymi garściami.
Gdy miała zaledwie siedem lat, napisała swój pierwszy wiersz, skierowany do rodziców. Był on podziękowaniem za cały ich trud, za wszystko, co jej dali. Jej relacje z mamą i tatą były bliskie, w każdej chwili mogła liczyć na wsparcie z ich strony; pomagali jej zawsze, gdy tego potrzebowała. Uważała, iż niczego jej nie brakowało. Miała wszystko: kochających rodziców, pełen spokoju dom, w którym czuła się pewnie i bezpiecznie. Rodzice dali jej tyle miłości oraz otuchy, że każde dziecko mogłoby o tym marzyć.
Spędzając dni na łonie natury, niekiedy siadała na łące pełnej kwiatów, zbierała je, po czym tworzyła bukiet i dawała go mamie. Często rysowała pod swym drzewkiem w ogródku. Drzemała w niej dusza artystki. Dokładnie dobierała barwy, wkładała w te prace całe serce. Oddawała się swym pasjom. Pisała kolejne wiersze – tworząc, przelewała na papier to, co czuła wewnątrz.ROZDZIAŁ 4
Rok 2012
Nowa rzeczywistość
Kamila, skończywszy siódmy rok życia, stanęła przed nową ścieżką. Nadszedł w jej życiu ważny dzień. Po raz pierwszy miała pójść do szkoły. Zbudziła się o świcie, podekscytowana, a zarazem przerażona zaczynającym się etapem. W pewnym momencie do pokoju dziewczynki weszła mama, która chciała ją obudzić. Spostrzegła jednak szybko, że Kamila obudziła się nieco wcześniej, a przyjrzawszy się córce, po chwili spytała:
– Jak twoje nastawienie, Kamilo?
– Czuję się szczęśliwa, ale trochę się boję… – odparła cicho dziewczynka.
– Nie martw się: cokolwiek by się działo, możesz na nas liczyć. A teraz zbieraj się, bo za niespełna pół godziny wychodzimy.
Kamila zjadła swoje ulubione naleśniki z serem, a następnie zaczęła przygotowywać się do wyjścia. Pośpiesznie włożyła nową bluzkę z bufiastymi rękawami oraz czarną spódniczkę. Gdy dziewczynka była gotowa, obie z mamą wyszły z domu i udały się w stronę szkoły.
Ta znajdowała się w Krakowie. Jako że pogoda dopisywała, postanowiły pojechać rowerami. Dziewczynka nie znała okolicy – był to pierwszy raz, gdy szła tą drogą. Mimo wczesnej godziny słońce świeciło mocno, wysyłając swe promienie ku ziemi. Mniej więcej po upływie dwóch godzin dotarły na miejsce. Okazało się, iż szkoła mieści się w starym budynku, który powstał wiele lat temu. Jak wyjaśniła Kamili mama – jeszcze przed drugą wojną światową. Fasada została obłożona czerwoną cegłą. Tuż obok szkoły znajdował się niewielki ogródek, w którym rosły piękne róże. To właśnie przykuło uwagę Kamili. Nie brakowało również boiska do gry w piłkę nożną, siatkówkę oraz koszykówkę.
Dochodziła godzina dziesiąta, kiedy to miał się rozpocząć apel. Wszyscy cierpliwie czekali na to ważne wydarzenie…ROZDZIAŁ 5
Pierwsze dni szkoły
Kiedy nadszedł czas, gdy Kamila miała poznać nowych kolegów i koleżanki, dziewczynka poczuła pewną obawę. Martwiła się, że w klasie nikt jej nie polubi. Nigdy wcześniej nie miała przyjaciela czy przyjaciółki. Poznała wiele dzieci podczas zabaw na podwórku, lecz były to przelotne, krótkotrwałe znajomości.
Tego dnia pogoda diametralnie się zmieniła; słońce zaszło gdzieś za chmury, niebo pociemniało. Wiał lekki wiatr, a drzewa kołysały się we wszystkie strony. Wraz ze zmianą pogody zmieniał się również nastrój Kamili. Tak jak obniżyła się temperatura powietrza, tak zmalał poziom jej energii i radości. Miała wrażenie, że coś w niej zgasło, jak gdyby jakiś cień przysłonił jej uśmiech i próbował pociągnąć w otchłań rozpaczy. Była w pełni świadoma, iż ma wsparcie, że rodzice zawsze są przy niej, lecz jednak coś ją męczyło, wprawiało w zakłopotanie. W tym momencie zdała sobie sprawę, że brakuje jej… przyjaciela. Kogoś, z kim mogłaby o wszystkim porozmawiać. Potrzebowała osoby, której mogłaby się w każdym momencie zwierzyć ze swych zmartwień. Miała wprawdzie dopiero siedem lat, lecz była dzieckiem niezwykle mądrym i jak na swój wiek dojrzałym.
Następnego dnia lekcje rozpoczynały się wcześnie. Kamila z jednej strony cieszyła się ze spotkania z nowymi koleżankami oraz kolegami z klasy, lecz gdzieś w głębi duszy nadal miała obawy. Przed szkołą ujrzała grupkę osób z jej klasy, rozmawiających ze sobą. Też miałaby ochotę z kimś pogawędzić czy się pośmiać, tak samo jak oni. Chciała przyłączyć się do rozmowy, ale z drugiej strony… wolała się nie narzucać. Przeszła więc obok, nieśmiało tylko się z nimi witając.
W pewnej chwili zauważyła dziewczynę o jasnej karnacji, ubraną w żółtą kurtkę. Siedziała sama, a w ręku trzymała książkę. Kamili zdało się, że wczoraj widziała ją na apelu, w tej samej kurtce. Podeszła do niej i z wahaniem w głosie zagadnęła ją:
– Cześć, zdaje się, że będziemy uczęszczać do równoległych klas.
– Tak – odparła dziewczyna, a potem się przedstawiła: – Nazywam się Maja. A ty? – spytała z zaciekawieniem.
– Jestem Kamila. Od dziecka mieszkam na wsi, w Zielonkach.
– O… zawsze marzyłam, aby mieć swoją chatkę gdzieś na uboczu, w jakiejś małej wiosce. Cenię sobie spokój i ciszę – odparła dziewczynka.
Znalazły wspólny język; ich rozmowa toczyła się długo. Gawędziły o swoich pasjach, zainteresowaniach. Okazało się, że Maja, podobnie jak Kamila, od dłuższego czasu interesuje się muzyką. Z niewielką różnicą – koleżanka od kilku miesięcy uczęszczała na dodatkowe zajęcia śpiewu, które pomagały jej się rozwijać.
Rozmawiały tak, nie zważając na upływający czas. Do lekcji pozostało zaledwie pięć minut, lecz obie były tak zajęte, że zupełnie nie zdawały sobie z tego sprawy. Ich dyskusję przerwał dopiero pierwszy szkolny dzwonek.
Po pierwszym dniu – nie licząc rozpoczęcia roku szkolnego – nastawienie Kamili nieco się zmieniło. Rozmowa z nową osobą sprawiła, że w jej duszy zadziało się coś na miarę uzdrowienia, uszczęśliwienia. Uznała, że Maja jak nikt potrafi wysłuchać drugiego człowieka – że z uwagą przetwarzała każde kolejne słowo Kamili. Dziewczyna poczuła dzięki temu, że ma szansę na rozwinięcie nowej znajomości, może nawet na stworzenie czegoś pięknego – przyjaźni? Poczuła, że chyba w końcu spotkała tę właściwą osobę, przyjaciółkę, o jakiej każdy marzy. Może właśnie nadeszła ta chwila?
Wierzyła, że teraz może zacząć nowe, lepsze życie.ROZDZIAŁ 6
Pół roku później
Minęło pół roku od rozpoczęcia nauki w szkole. Dni mijały Kamili w mgnieniu oka. Jej stosunki z osobami poznanymi we wrześniu były w gruncie rzeczy bardzo dobre. Nawiązała wiele nowych znajomości, otworzyła swą duszę szerzej na innych. Zarażała wszystkich dookoła swym uśmiechem.
Tym, co do niej przyciągało, była jej tajemniczość. Nie była raczej rozmownym typem, za to – świetnym obserwatorem i słuchaczem. Większość rzeczy kryła w sobie. W zasadzie nie lubiła mówić o sobie samej. Nie próbowała w żadnym stopniu zwrócić na siebie uwagi innych. Trudno było jej przełamać własne bariery i otworzyć się przed nowymi osobami. Jednak z czasem zaczęło się jej to udawać i od tej pory świetnie dogadywała się z Mają. Dziewczyny wspólnie spędzały każdą wolną chwilę, czuły się ze sobą dobrze i swobodnie. Często spacerowały w okolicach szkoły, odwiedzały się wzajemnie, chodziły na różnego rodzaju przedstawienia, spektakle, krótko mówiąc – tworzyły piękne wspomnienia.ROZDZIAŁ 7
Marzec, rok 2020
Czasy obecne
Kamila jako piętnastoletnia już dziewczyna miała niebawem przystąpić do ważnego życiowego sprawdzianu – egzaminu ósmoklasisty. Była tym nieco podenerwowana. Ostatnie miesiące spędzała na przygotowaniach, regularnie powtarzając materiał. Najbardziej obawiała się matematyki – nauki ścisłe nie były bowiem jej mocną stroną. Zostały zaledwie dwa miesiące do egzaminów, co wiązało się też z wyborem nowej szkoły. Nastolatka była prawie pewna, dokąd chciałaby udać się po skończeniu podstawówki. Myślała o profilu humanistycznym. Mogłaby wówczas dalej piąć się w górę. Miałaby możliwość pogłębiać swoją wiedzę, poznawać tajniki analizy wszelkich tekstów kultury. Był to idealny kierunek dla osoby pragnącej rozwijać swoje zainteresowania związane przede wszystkim ze sztuką, literaturą czy kulturą.
Jej przyjaciółka Maja, z którą znała się już dobre osiem lat, ku zaskoczeniu Kamili postanowiła po wakacjach rozpocząć dalszy etap edukacji na zupełnie innym profilu niż ona. Zadziwiło ją to, gdyż od dziecka łączyło je to samo umiłowanie do muzyki; zresztą koleżanka miała już nawet małe plany na swą przyszłość. Kamila przypomniała sobie dzień, w którym mówiła jej, jak bardzo chciałaby, gdy dorośnie, wydać swoją własną piosenkę. Teraz przyjaciółka oznajmiła jednak, iż ostatnio zaintrygowały ją nauki przyrodnicze oraz matematyka.
Mimo to Kamila w pełni zaakceptowała ten wybór. W końcu była jej naprawdę bliską osobą i wspierała ją w każdy możliwy sposób. Cieszyła się szczęściem Mai. Stawiała szczęście innych ponad swoje, a ponadto dużo bardziej wolała wysłuchać drugą osobę, aniżeli mówić o sobie samej i swych problemach.
Gdy miała zaledwie dwanaście lat, Kamilę spotkała ogromna tragedia. Dokładnie trzy lata temu jej tata zmierzał właśnie na urodziny córki. Miał to być dla dziewczyny wyjątkowy dzień. Przyjęcie zaplanowano na godzinę szesnastą. Wszyscy zaproszeni goście już się zebrali. Brakowało jednej osoby. Wybiła wskazana godzina, a ojca Kamili nadal nie było. Wraz z mamą zaczęły się niepokoić, gdyż był on z zasady bardzo punktualny. Postanowiły więc wykonać telefon. Przeprosiły zebranych już gości i udały się w kierunku pokoju na piętrze. Minęło kilka dobrych minut, nim w końcu udało im się dodzwonić. Tata Kamili oznajmił, że na drodze jest niezwykle tłoczno i z tego właśnie powodu nie zdoła przybyć na czas. Rozmowa się skończyła, lecz wtem dziewczyna usłyszała dźwięk powiadomienia i dostrzegła wiadomość:
Kamilo, wybacz mi, postaram się dotrzeć najszybciej, jak tylko będzie to możliwe. Naprawdę chciałbym już Was ujrzeć i przytulić. Ściskam i całuję – tata.ROZDZIAŁ 8
Lipiec, rok 2017
Urodziny Kamili
Po wykonaniu telefonu obie wróciły do gości, którzy zasiedli już przy stole. Uroczystość odbywała się na tarasie, a tuż obok znajdował się niewielki ogródek. Nie był to jednak taki ogród jak na wsi. Kamili tęskno było za tym dawnym, w którym czytała, rysowała i zachwycała się spokojem oraz harmonią. Odkąd wyprowadzili się z Zielonek i zamieszkali w Krakowie, czuła się jakoś niepewnie i nieswojo. Miała wrażenie, jak gdyby nie była w swoim własnym domu, tylko zupełnie obcym, nieznanym jej dotąd miejscu.
Tego pogodnego lipcowego wieczoru, nim usiadła razem ze wszystkimi, opuściła jeszcze na chwilę gości i udała się do ogrodu. Zamknęła oczy… i niespodziewanie zasnęła. Na niebie ukazały się świecące punkty gwiazd, galaktyk i planet. Kamila leżała na zabranym z domu ogromnym kocu, ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękoma, i wpatrywała się w sklepienie niebieskie.
– Miliardy gwiazd pochylają się nad nami każdego dnia, by oświetlać naszą drogę… – mówiła sama do siebie.
Liczyła gwiazdy i myślała, że choć ludzie są tak daleko od siebie, to jednak wszyscy śpią pod jednym niebem. Długo się w nie wpatrywała. Nagle ujrzała coś, czego nigdy wcześniej nie zobaczyła – dostrzegła spadającą gwiazdę. Od razu, gdy ją zobaczyła, zerwała się z ziemi i wypowiedziała życzenie:
– Pragnę spokoju na świecie, a także przyjaźni na całe życie. Marzy mi się, moi drodzy, taki świat, w którym już żaden człowiek nie musiałby się bać…
Po chwili się obudziła i zdała sobie sprawę, że pora wracać do domu, gdyż na tarasie czekają na nią goście. Stół był już nakryty, a wszystko upiększały postawione na samym środku kwiaty. Przyjęcie się rozpoczęło. Przybyli złożyli solenizantce życzenia, po czym Kamila zdmuchnęła świeczki na torcie. Pomyślała życzenie – było to dokładnie to samo życzenie, które wypowiedziała we śnie.
Gdy wszyscy odeszli już od stołu, niespokojna Kamila udała się do łazienki. Cieszyła się z urodzin, lecz brakowało jej towarzystwa taty; nie widziała go od długiego czasu. Minęła godzina od rozmowy z nim i ciągle go nie było. Próbowała się z nim połączyć, lecz próby na nic się zdały. Poziom jej niepokoju wzrósł straszliwie, w jej oczach błysnęły łzy. Gdy wyszła z pomieszczenia, napotkała mamę. Kamila ukryła wewnętrzny smutek, chociaż oczy jej się zaszkliły. Próbowała powstrzymać się od płaczu. Bała się, że tacie mogło się coś stać. Miała straszliwe wizje – zdawało jej się, że ojciec ginie na jej oczach, cały we krwi, mówiąc, że kocha swoją córkę i że nigdy o niej nie zapomni, że na zawsze już pozostanie w jego pamięci. Potem zdawało jej się, że jej tata jechał drogą przez most, a tuż pod nim była woda, i przywidziało jej się, że on wpada w tę otchłań, z której już nigdy nie zdoła się wydostać. Po krótkiej chwili obraz zniknął i powróciła do rzeczywistości.
Wszyscy czekali cierpliwie na solenizantkę. W pewnym momencie mama spytała dziewczynę:
– Kamilo, czy wszystko w porządku?
– Tak – odparła, pomimo że prawda była zupełnie inna.
– No dobrze. Postanowiliśmy wspólnie, że wybierzemy się razem na spacer, co ty na to?
– Dobry pomysł – odpowiedziała po chwili namysłu.
– W takim razie załóż buty, a my poczekamy na ciebie przed wejściem.
Wyszła do nich po chwili zamyślona, zapomniała nawet zamknąć za sobą drzwi. Wraz z całym towarzystwem udała się na przechadzkę po okolicy. Zabrała ze sobą telefon i słuchawki. Tak naprawdę nie była w stanie na niczym się skupić, jej myśli były bowiem w pełni skoncentrowane na tacie. Wciąż miała nadzieję, że stoi gdzieś w korku w zatłoczonym mieście i niebawem wreszcie go zobaczy, uściska i powie mu, jak bardzo go kocha. Przyroda, którą dawniej się zachwycała, teraz stała jej się obojętna. Świat zmienił jakby kolor w jej oczach – stał się szary, ponury.ROZDZIAŁ 9
Sierpień, rok 2017
Miesiąc po urodzinach
Ten poranek zapowiadał się deszczowo. Chmury przysłoniły słońce. Niebo stawało się szare, niemal czarne. Nagle zerwał się porywisty, silny wiatr, po czym rozpętała się straszliwa burza. Ptaki pochowały się gdzieś pod koronami drzew, by znaleźć bezpieczne schronienie. Na ulicach chodzili, a nawet biegali ludzie, głównie dzieci, zmierzający do swych domów. Z pobliskich budynków słychać było szczekanie psów, z pewnością przestraszonych gwałtownie zmieniającą się pogodą. Ulice świeciły już pustkami. Niemal każdy zamknął się w swoim domowym zaciszu.
Kamila nie spała dziś najlepiej. Kilkakrotnie zrywała się z pościeli. W nocy przyśnił się jej tata. Z tego też powodu obudziła się zapłakana i roztrzęsiona. Z początku nie wiedziała, co się dzieje, lecz po krótkiej chwili zrozumiała, że to tylko zły sen. Najgorsze było to, że nikt, absolutnie nikt, nie wiedział, co się z nim stało – gdzie przebywał, co robił. Zniknął bez śladu, jakby zapadł się pod ziemię.
Była sobota, więc Kamila wstała nieco później niż zwykle. Dochodziła godzina dziesiąta. Dziewczyna udała się do łazienki, umyła twarz, po czym zeszła na dół, aby przywitać się z mamą. Okazało się, że nie ma jej w salonie. Ruszyła więc na dalsze poszukiwania.
Przeszła już chyba wszystkie zakątki swego domu i nadal nigdzie jej nie znalazła. Wróciła do swojego pokoju i spojrzała przez okno – wreszcie dostrzegła mamę. Po chwili kobieta otworzyła drzwi i już wchodząc, zobaczyła wystraszoną córkę.
– Mamo… gdzie byłaś? Wiesz, jak się o ciebie martwiłam?! – Kamila bez ogródek ruszyła z pretensjami.
– Przepraszam cię najmocniej, musiałam na moment wyjść. Widziałam, że jeszcze śpisz, więc nie chciałam cię budzić…
– Nie byłabym zła nawet wtedy, gdybyś mnie obudziła. Ale następnym razem uprzedź mnie, proszę. Zostaw chociaż kartkę z twoim podpisem.
– Obiecuję, córeczko, że tak zrobię, jeszcze raz cię przepraszam.
– W porządku – odpowiedziała dziewczyna, lekko się uśmiechając.
Magdalenie było naprawdę przykro.
– Chciałabym ci to wynagrodzić. Co powiesz na twoje ulubione naleśniki?
– Bardzo chętnie, umieram z głodu. – Kamila żartobliwym gestem dotknęła brzucha.
– Na razie pójdź do swojego pokoju, a gdy śniadanie będzie gotowe, zawołam cię, byś zeszła na dół do kuchni.
Dziewczyna udała się do swojego pokoju na piętrze i zamknęła za sobą drzwi. Usiadła na swym dużym łóżku. Było już po jedenastej, lecz nadal go nie pościeliła. Przez tę całą sytuację z poranka całkowicie o tym zapomniała.
Po upływie niespełna dwudziestu minut usłyszała wołanie z dołu:
– Kamilo, zejdź na śniadanie.
Ubrała więc swoje futerkowe kapcie, które dostała w zeszłym roku od taty, i poszła. Mama przygotowała już posiłek – wiedziała, że Kamila uwielbia naleśniki i zwykle, gdy się posprzeczały, w ramach przeprosin przygotowywała je córce. Usiadły razem do stołu.
Po krótkiej chwili dziewczyna zadała jedno pytanie:
– Mamo, a co, jeśli tata już do nas nie wróci? Może opuścił nas już na zawsze?
– Nie mów tak, tata na pewno prędzej czy później do nas wróci, wierzę w to głęboko – odpowiedziała Magdalena, w głębi duszy była jednak podenerwowana. Nie mogła przecież tego w tej chwili obiecać córce, ponieważ nie była pewna, co faktycznie się z nim stało.
– A co, jeśli nie? – mruknęła półgłosem Kamila.
– Jedz, proszę, bo wystygnie ci jedzenie, i nie zamartwiaj się na zapas – odparła kobieta, wiedząc, że córka domyśla się, co tak naprawdę mogło się stać.
Kamila nie odezwała się już słowem. W ciszy skończyła posiłek, wypiła duszkiem herbatę, po czym ponownie poszła na górę. Potrzebowała chwili samotności.ROZDZIAŁ 10
Grudzień, rok 2017
Pół roku po urodzinach
Mijały kolejne miesiące i nic się nie zmieniało. W domu panowała zupełna cisza, Kamila wpadła w stan melancholii, rozmyślała nad swoim dotychczasowym życiem, tkwiła z głową w chmurach. Coraz częściej zamykała się w swoim pokoju i rzadko rozmawiała z mamą. Wolała spędzać czas w odosobnieniu – wtedy mogła dokładniej zdefiniować to, co czuje. W towarzystwie innych osób nie mogła tego dokonać – rozpraszały ją. W samotności była w stanie zagłębić się w tajniki własnej duszy i przeprowadzić głębsze analizy konkretnych sytuacji czy zdarzeń.
Magdalena, podobnie jak jej córka, ostatnimi czasy nie była w humorze. W pracy nie układało jej się zbyt dobrze, była nieco oschła dla swoich klientów. Wkrótce oznajmiła córce, że zrezygnowała z dotychczasowej pracy. Kamila była tym wyznaniem szczerze zaskoczona. Nie spodziewała się takiego obrotu zdarzeń.
Dopiero późnym wieczorem, kiedy światło lampki w pokoju Kamili rzucało cienie na ścianę, dziewczyna pomyślała o Paulinie. Ich kontakt w ostatnim czasie znacznie się rozluźnił. Rozmowy były krótkie, zdawkowe. Paulina starała się być obecna, lecz Kamila coraz bardziej izolowała się od wszystkich. Młodsza z sióstr wyczuła to. Nie dopytywała. Nie naciskała.
Pozostawiła jej przestrzeń. A czasem to najtrudniejsza forma troski.ROZDZIAŁ 11
Początek kwietnia, rok 2020
Pewnego poranka Kamila pomimo weekendu zbudziła się wcześniej – była dopiero siódma rano. Próbowała ponownie zasnąć, lecz nie mogła. Po pewnym czasie wstała więc, przeciągnęła się kilka razy i poszła do kuchni, aby przygotować sobie filiżankę kawy. Mimo że – jak na dzień wolny – wstała bardzo wcześnie, była pełna energii. Czuła się zupełnie dobrze. Schodząc na dół, zauważyła, że mama także nie śpi. Przywitała się więc z nią.
– Nie śpisz już? Jeszcze nie wybiła siódma trzydzieści, a ty już na nogach? – spytała nieco zdziwiona Magdalena.
– Owszem, przez chwilę próbowałam jeszcze zasnąć, ale nie mogłam.
– Mam dla ciebie bardzo dobre wieści. Gdy już przygotujesz sobie kawę, przyjdź, proszę, do salonu, chciałabym z tobą porozmawiać.
– W porządku – odpowiedziała dziewczyna, zaciekawiona, co jej mama chciała jej przekazać.
Wyciągnęła z szafki ulubioną porcelanową filiżankę, wlała kawę, a następnie, zgodnie z prośbą rodzicielki, skierowała się do salonu.
– Już jestem. A więc o czym chciałaś mnie poinformować?
– Obudziła mnie dzisiaj wiadomość. Nie masz nawet pojęcia, od kogo.
– Od kogo? – zapytała zaciekawiona dziewczyna.
– Od taty… Odezwał się… Po trzech latach.
Magdalena sięgnęła po telefon.
Witaj, Magdo. Przepraszam, że nie odzywałem się tak długo, ale nie byłem w stanie. Wiem, że po tak długim czasie ten SMS może wydawać się absurdalny, ale muszę to przekazać… Zniknąłem. Wiem, że Was to bolało. Nie mam na swoje usprawiedliwienie nic, co mogłoby zmazać cały ból, jaki Wam zadałem. Jednak prawda jest taka, że tamtego dnia coś we mnie pękło. Czułem się całkowicie wypalony i przytłoczony – nie tylko pracą, ale wszystkim. Zniknąłem, ponieważ nie potrafiłem inaczej. Zawiodłem. Tak bardzo bałem się pokazać, że nie daję sobie rady. Zamknąłem się w sobie, po czym wyjechałem. Bałem się odezwać, napisać. Przerosło mnie to. Z każdym kolejnym miesiącem było mi coraz trudniej. Mimo to cały czas myślałem o Was, aż wreszcie zrozumiałem, że nie mogę uciekać. Wiem też, że nie mam prawa oczekiwać wybaczenia. Proszę jednak o jedno: pozwól mi chociaż spróbować się odezwać. Bardzo za Wami tęsknię…
Kamila przez chwilę milczała. Miała wrażenie, że to tylko sen, z którego zaraz się ocknie i powróci do szarej rzeczywistości. Nie dowierzała temu, co właśnie przed chwileczką usłyszała.
– Mamo, czy mówisz poważnie?
– Jak najbardziej poważnie. Przeczytałam wiadomość kilka razy, dokładnie sprawdziłam numer osoby, od której otrzymałam SMS-a. To pewne: tata żyje! – odparła.
– A czy tata napisał, kiedy nas odwiedzi?
– Nie określił tego dokładnie, lecz na pewno się z nami zobaczy. Napisał, że tęskni. Dodał też, że będzie się regularnie odzywać – mówiła Magdalena z radością.
Patrzyły na siebie przez chwilę. Z ich oczu zniknęła obawa, a wypełniła je radość. Na twarzach pojawił się szczery uśmiech, jaki nie gościł u nich już od dłuższego czasu. Mimo że wcześniej do końca sobie tego nie uświadamiały, to, prawdę mówiąc, w głębi serca stale wierzyły, że naprawdę żyje i wkrótce go zobaczą. Liczyły na to.ROZDZIAŁ 12
Kwiecień, rok 2020
Tydzień po otrzymaniu wiadomości
Kilka ostatnich dni upłynęło nieco spokojniej. W końcu obie od tak długiego czasu czekały na jakąkolwiek wiadomość… i wreszcie się doczekały. Magdalena tryskała tą samą energią co dawniej; dziewczyna cieszyła się z tego bardzo, gdyż czuła, że mamie powraca dawna radość życia, którą zarażała ją samą. To dzięki niej co dnia odnajdywała w sobie siłę, to mama wspierała ją w tych najtrudniejszych momentach, kiedy potrzebowała pomocy. Czasem zwykłe przytulenie sprawiało, że czuła się o niebo lepiej. Bez wątpienia potrzebowała owej troski. Miało to na nią uzdrawiający, kojący wpływ; uśmierzało cały jej ból, jaki nosiła w sercu. Nie potrzebowała drogich, markowych ubrań, kosmetyków i tym podobnych gadżetów. Sprawy materialne nie miały dla niej większego znaczenia. Uważała, że to, co można kupić za pieniądze, nie jest najcenniejsze. Najwyższą wartość stanowił człowiek, czas poświęcany drugiej osobie. Sądziła, iż poświęcając komuś choćby krótką chwilę, oddajemy mu cząstkę własnego życia, której już nigdy nie odzyskamy – dlatego jest ona tak cenna. Prawdziwej, szczerej relacji z innym człowiekiem nie da się kupić za żadne pieniądze. Co bowiem dałoby komuś całe to bogactwo, które by posiadał, gdyby nie obecność drugiej osoby, z którą mógłby cieszyć się dniem dzisiejszym i nie martwić się o jutro; w której tak naprawdę znalazłby oparcie. No i koniec końców… cóż wówczas znaczy to, jaki majątek się posiada?
Kamila zdawała sobie sprawę z tego, jak wygląda dzisiejszy świat. Wskazuje nam się na to, do czego „powinniśmy” dążyć. W dużej mierze telewizja czy środki masowego przekazu zagrzewają nas do tego, abyśmy zdobywali bogactwo, a także władzę. Żyjemy w dobie internetu; social media pokazują nam „idealne” życie znanych osób – w luksusach i beztrosce. Często są to wyidealizowane obrazy, a rzeczywistość może być zupełnie inna, niż nam się wydaje. Bogaci ludzie otaczają się przepychem, mają ogromne środki finansowe, lecz czy aby na pewno są szczęśliwsi od tych nieco uboższych? Czy aby na pewno słusznie zazdrości im się tego, co posiadają? Może i dzięki wysokim zarobkom nie muszą się oni martwić o dobra materialne, żyją wygodnie. Lecz tak samo jak inni prędzej czy później będą zmagać się z problemami, jakie napotkają na swojej drodze. Każdemu z nas trudno jest się uwolnić od trosk czy zmartwień. Niestety – życie nie zawsze jest kolorowe i nie zawsze będzie takie, jakie chcielibyśmy, aby było. Zdarzają się zarówno te piękne, niezapomniane chwile, jak i momenty smutku, przygnębienia. Czekają nas wzloty i upadki, ale najważniejsze jest to, abyśmy nigdy nie tracili wiary w lepsze jutro. Każdy dzień jest szansą na stworzenie czegoś nowego, wyjątkowego. Owszem, pieniądze w pewnym stopniu mogą poprawić standard życia, jednak nie gwarantują, iż człowiek będzie wówczas szczęśliwszy. Wystarczy chociażby choroba, a wtem przekonujemy się, że za posiadane pieniądze zdrowia nie kupimy.ROZDZIAŁ 13
Maj 2020 roku
Tydzień przed egzaminami
Został zaledwie tydzień do pierwszego dnia egzaminów. Kamila codziennie poświęcała co najmniej godzinę na solidne powtórki, dokładała wszelkich starań, by jak najlepiej się przygotować. Magdalena podziwiała zapał córki do nauki, jej dokładność i sumienność. Ona bowiem w jej wieku opuszczała często zajęcia – nie należała do najpilniejszych osób. Była przeciętną uczennicą, jak większość osób w jej szkole. Kamila zaś w tym czasie, kiedy jej koleżanki i koledzy się spotykali, siadała do książek, wolała powtarzać materiał, gdyż zależało jej na wysokich wynikach z egzaminów. Była niezwykle ambitna, uparcie dążyła do celu. Wiedziała, że ciężką pracą może w życiu wiele osiągnąć. Nie rezygnowała z czegoś ze względu na to, że było ciężko – nie, ona nigdy się nie poddawała; gdy postanowiła czegoś dokonać, nic nie było w stanie jej przed tym powstrzymać.
Pierwszego dnia miał się odbyć egzamin z języka polskiego. Drugiego uczniowie mieli przystąpić do egzaminu z matematyki, a trzeciego, ostatniego już dnia – z języka obcego; w przypadku Kamili był to język angielski.ROZDZIAŁ 14
Pierwszy dzień egzaminów
Nadszedł dla Kamili ważny dzień. Właśnie dzisiaj miała przystąpić do pierwszego egzaminu. Jak niemalże każdy, była lekko zestresowana, martwiła się, jak napisze. Rano wstała chwilę przed siódmą; w szkole miała być o dziewiątej. Wypiła kawę w swojej filiżance. Następnie mama przygotowała jej ulubione naleśniki. Zjadła ze smakiem, a po skończonym posiłku udała się do pokoju, by przebrać się w przygotowane poprzedniego wieczoru ubrania. Dzisiaj założyła niedługą białą koszulę z krótkim rękawem, długą czarną spódniczkę oraz buty na niewielkim obcasie. Około ósmej dwadzieścia wraz z mamą wyszły z domu i wsiadły do samochodu. Droga upłynęła im na rozmowach.
– Wierzę, że uda ci się dobrze napisać dzisiejszy egzamin. Jesteś mądra, oczytana, z pewnością sobie poradzisz – zasugerowała mama.
– Dziękuję, że we mnie wierzysz, to dużo dla mnie znaczy, jednak bardzo się stresuję… Zależy mi na tym, aby dobrze napisać – odpowiedziała nastolatka.
– Domyślam się, co możesz w tej chwili czuć. To pierwszy poważny egzamin w twoim życiu. Denerwujesz się, co oczywiste, ale to znaczy, że naprawdę ci na tym zależy. Masz prawo do przeżywania i wyrażania swoich uczuć. Pamiętaj jednak, że niezależnie od tego, jak napiszesz, ja zawsze będę z ciebie dumna.
– Wiem, mamo. Dziękuję, że jesteś – odpowiedziała ze łzami w oczach i z nieśmiałym uśmiechem Kamila.
– Za pięć minut będziemy na miejscu. Czy umówiłaś się z Mają?
– Tak, napisała mi, że już wyszła i zaraz powinna być pod szkołą.
– Dobrze. Potem możesz zaprosić Maję do siebie. Przygotuję wam coś do jedzenia i zostawię pieniądze, gdybyście chciały gdzieś wyjść. Dziś jadę do pracy, będę w domu dosyć późno. W razie potrzeby dzwoń.
– Rozumiem, dziękuję. Zapytam Maję, czy nie ma na dzisiejszy dzień żadnych planów i czy zechce mnie odwiedzić.
– Dobrze. Jesteśmy na miejscu, więc życzę wam powodzenia. Głowa do góry! Ja wierzę, że się uda! – rzuciła wesoło mama Kamili na pożegnanie.
Gdy Kamila wysiadła z auta, zza rogu wyłoniła się dziewczyna o blond włosach, w czarnej sukience – Maja. Podbiegły do siebie, przytuliły się, po czym skierowały się w stronę szkoły. Przed placówką było już widać tłum ludzi, w tym osoby z ich klasy. Podeszły do nich i rozpoczęły rozmowę.
– Hej! Jak nastawienie i samopoczucie przed pierwszym egzaminem?
– W porządku, czuję, że może pójść mi bardzo dobrze – odparła lakonicznie jedna z koleżanek.
– Życzę wam wszystkim powodzenia. Mam nadzieję, że damy radę i dostaniemy się do wymarzonych szkół – podsumowała Kamila.
Do rozpoczęcia egzaminu zostało nieco ponad dziesięć minut. Wszyscy skierowali się ku wejściu, lecz ludzi było tak dużo, że trudno było w ogóle dostać się do środka budynku. Uczniowie rozmawiali, niektórzy byli spięci i podenerwowani, a inni czuli się nieco pewniej i nie zamartwiali się na zapas. Być może ich psychika była na tyle silna, że pozwalała im patrzeć w przyszłość z górą optymizmu. A może egzamin był dla nich wyzwaniem i chcieli stawić mu czoła. Niewykluczone, że niektórym nie zależało szczególnie na tym, by zdać egzamin z imponującym wynikiem, toteż podchodzili do niego z chłodną obojętnością.
Nadszedł wreszcie ten moment, gdy wszyscy uczniowie mieli wejść do sali. Ławki były porozstawiane w równej odległości od siebie. Każdy przy wejściu losował karteczkę z miejscem, które następnie miał zająć. Kamila otrzymała ostatnią ławkę pod oknem.
Gdy wszyscy zasiedli, egzamin się rozpoczął. Zapadła cisza.
***
Po egzaminie Kamila wraz z Mają postanowiły wspólnie wybrać się na spacer, a następnie udać się do domu Kamili.
– Może po drodze wpadniemy do kawiarni? Znam świetną w okolicy. Kiedy byłam młodsza, często chodziłam tam z mamą – zaproponowała Maja.
– Właściwie… czemu nie – odpowiedziała Kamila, zgadzając się na propozycję.
– To niedaleko, kilka uliczek dalej. Niebawem powinnyśmy dotrzeć na miejsce.
W kilka minut później były już w kawiarni. Obie zamówiły ciasto i kawę. Zajęły miejsce przy stoliku i cierpliwie oczekiwały, aż przyniosą im zamówienie.
…
Pozostało jeszcze 90% treści tej książki.