Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kłopot z Zełenskim - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 maja 2026
42,00
4200 pkt
punktów Virtualo

Kłopot z Zełenskim - ebook

Można lubić Ukraińców, ale nie sposób lubić ukraińskiej polityki. Polityka Zełenskiego sprawiła, że polskie elity dochodzą do wniosku, że poza wrogością wobec Rosji istnieje całkowita sprzeczność między interesami Polski i Ukrainy. Co gorsza, że tej sprzeczności rozwiązać się nie da, bo Ukraina jest partnerem nieobliczalnym, w przypadku konfliktu interesów nie siada rozmawiać, ale daje w gębę. Podobne problemy mają inni. Czemu Biden krzyczał na Zełenskiego, czemu Trump go nie znosi. Czemu politycy europejscy, od Orbana po Starmera czy Macrona – też mają z nim problem?

Jak pisze Zbigniew Parafianowicz, Zełenski jest i był mistrzem przetrwania. Tę sowiecką cechę prezydent rozwinął do rozmiarów politycznego monstrum. Cechę każdego człowieka sowieckiego, która pozwalała przeżyć w warunkach gułagu i terroru, Wołodymyr Zełenski zmienił w technologię polityczną, która pozwoliła trwać również fantomowemu państwu, jakim stała się Ukraina. W gruncie rzeczy to zdolność fenomenalna.

Wołodymyr Zełenski miał poczucie, że wobec Polski – ale też i wobec reszty Europy – nic nie musi. Może, ale nie musi. To dlatego w Davos na początku 2026 roku wygłosił przemówienie, w którym nawrzucał Europie, że jest nieprzygotowana i żyje snem o wiecznym pokoju, który dawno jest przeszłością. Mimo tego, że był klientem Europy, nie szczędził jej gorzkich słów. Od niej brał pieniądze, ale nie hamował się w besztaniu jej.

Książka to kontynuacja bestselleru „Polska na wojnie”. Jest zapisem wielu rozmów z polskimi i europejskimi politykami, oraz z Ukraińcami, którzy współpracują z Zełenskim.

Polski dyplomata:Niezależnie czy to Trump czy Tusk, Sikorski czy Starmer, Zełenski każdego potrafił obrazić.

Minister w kancelarii prezydenta Dudy:Duda odchodził z urzędu z ogromnym rozczarowaniem do Zełenskiego. Nosił w sobie żal do ukraińskiego prezydenta o brak wystarczającego szacunku dla pomocy, której udzieliła mu Polska.

Współpracowniczka prezydenta Zełenskiego: Do dziś nie wiem, kiedy Zełenski jest prawdziwy. Czy wtedy, gdy prezentuje zmęczoną twarz pooraną zmarszczkami na potrzeby okładek w zachodnich magazynach, czy wtedy, gdy jego osobisty barber trymuje mu brodę, aby wyglądała na spontaniczny trzydniowy zarost.

Urzędnik w KPRM:Zełenskiego naprawdę trudno lubić. Niczym się nie różni od Muska czy Trumpa.

Dyplomata X: Polacy myślą, że w odbudowie Ukrainy będzie uczestniczyć tylko Zachód, że tylko my podzielimy się tortem. Tymczasem chwilę po zawarciu rozejmu wejdzie tam również Białoruś.

Minister w rządzie Tuska:Powiedzmy szczerze: Ukraińcy nas nie chcą przy odbudowie.

Współpracownik prezydenta Zełenskiego: Zełenski prywatyzuje zasługi, a uwspólnotawia porażki. Jest w tym mistrzem. Czy słyszał pan kiedykolwiek o tym, by prezydent przyznał się do jakiegoś błędu?

Wysokiej rangi urzędnik w ministerstwie rolnictwa w rządzie Tuska:Ukraińcy w wojnie o zboże i usługi z Polską byli bezlitośni. Donosili na Kołodziejczaka, wiceministra rolnictwa, do Brukseli. Zrobili z niego niemal ćpuna i wariata.

Kategoria: Politologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68401-13-4
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

„O jed­nej rze­czy zapo­mina się nato­miast zupeł­nie, że wojna ta, ponad wszystko, była jesz­cze bar­dzo cie­kawa. Ale zaspo­ko­je­nie cie­ka­wo­ści zwią­zane jest nie­uchron­nie z pozna­niem prawdy, a to jest wła­śnie w dzi­siej­szej atmos­fe­rze powo­jen­nej naj­trud­niej­sze. Na razie w dal­szym ciągu obo­wią­zuje for­muła sakra­men­talna, według któ­rej kaza­nie Jego Emi­nen­cji musi być zawsze »pod­nio­słe«, a uśmiech zbrod­nia­rza musi być zawsze »cyniczny«. Dia­bli wie­dzą, jak długo jesz­cze for­muła ta utrzy­mana będzie w mocy praw­nej, ale na razie nic nie zapo­wiada jej odwo­ła­nia. Poli­tyka ma w tym swoje wyra­cho­wa­nie. Nato­miast lite­ra­tura cierpi ogrom­nie. Bana­li­zuje się, robi się nudna, uprasz­cza się jak wzo­rek dla dzieci do prze­ry­so­wy­wa­nia, staje się pła­ska. W tym wła­śnie naj­bar­dziej odbiega od życia, ponie­waż wia­dome jest, że wszel­kie rze­czy nie są pła­skie, ale wypu­kłe”.

Józef Mac­kie­wicz „Prze­stępca czasu wojny”, Lwów i Wilno 1947. Ze zbioru „Fakty, przy­roda i ludzie”Tusk w trzeciej klasie

DYPLO­MATA A: W maju 2025 roku Donald Tusk był pod pre­sją. Ruszały roz­mowy poko­jowe w Stam­bule. Wcze­śniej pro­wa­dzono nego­cja­cje o wysła­niu kon­tyn­gentu woj­sko­wego państw euro­pej­skich na Ukra­inę. W dys­ku­sjach o przy­szło­ści wojny i rozejmu nie było Pol­ski, mimo że spra­wo­wała pre­zy­den­cję w UE. Pre­mier musiał mieć jakiś suk­ces. Musiał mieć zdję­cie, że jest w pro­ce­sie. W końcu poja­wiła się na to szansa – spo­tka­nie w Kijo­wie, na któ­rym był on oraz byli pre­zy­dent Fran­cji Emma­nuel Macron, pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii Keir Star­mer i kanc­lerz Nie­miec Frie­drich Merz. Roz­dzwo­niły się tele­fony. Pol­ski pre­mier musiał być na miej­scu w Kijo­wie aku­rat wtedy. Nie sam. Musiał mieć zdję­cie w dobrym towa­rzy­stwie. Pro­blem pole­gał na tym, że Woło­dy­myr Zełen­ski pamię­tał, że Tusk był pierw­szym, który zade­kla­ro­wał, że nie wyśle pol­skiego kon­tyn­gentu na Ukra­inę. Wie­dział też od swo­ich urzęd­ni­ków i współ­pra­cow­ni­ków z Biura Pre­zy­denta, w jakim kie­runku idą roz­mowy o umo­wie o wol­nym han­dlu z UE, która była nego­cjo­wana w cza­sie pol­skiej pre­zy­den­cji.

DYPLO­MATA Z: Gdy wszy­scy w KPRM cie­szyli się z tego Kijowa i szy­ko­wa­nego zdję­cia, nikt nie zwró­cił uwagi, jak orga­ni­zo­wana jest logi­styka tej wizyty. Jak mogli­śmy prze­ga­pić coś takiego? Oka­zało się, że pol­ski pre­mier poje­dzie do Kijowa osob­nym pocią­giem. Na ważny szczyt, na któ­rym dys­ku­to­wano o przy­szło­ści wojny i pokoju, jed­nym pocią­giem poje­chali Merz, Macron i Star­mer, a w dru­gim pociągu, trze­ciej klasy, niczym w płac­kar­cie – podró­żo­wał Donald Tusk. W inter­ne­cie i mediach spo­łecz­no­ścio­wych krą­żyły już zdję­cia z narady w pociągu w dro­dze do ukra­iń­skiej sto­licy wiel­kich tego świata: Macrona, Star­mera i Merza. Oczy­wi­ście bez Tuska. Oni roz­wa­żali, co dalej z Ukra­iną, Tusk czy­tał po dro­dze gazety.

DYPLO­MATA Z KIJOWA: O wysa­dze­niu Tuska z pociągu zde­cy­do­wał Zełen­ski, a kon­kret­nie szef jego pro­to­kołu dyplo­ma­tycz­nego.

BYŁY MINI­STER W RZĄ­DZIE MATE­USZA MORA­WIEC­KIEGO: Prze­myśl jest mia­stem pol­skim. Mie­li­śmy moż­li­wość zatrzy­ma­nia pociągu, który wyru­szył bez Tuska. Zabra­kło nam jaj. Sła­wo­mir Dęb­ski na X dawał jasno do zro­zu­mie­nia, że zabra­kło ludzi, któ­rzy byliby gotowi zamar­ko­wać awa­rię na torach i dopro­wa­dzić do tego, aby wszy­scy poje­chali „na kołach”, czyli samo­cho­dami. Naj­wy­raź­niej w eki­pie Tuska nie było ludzi, któ­rym zale­żało na pre­stiżu i ura­to­wa­niu powagi urzędu pre­miera.

UKRA­IŃ­SKI DYPLO­MATA X: Przed spo­tka­niem Merza, Star­mera, Macrona i Tuska z Zełen­skim w Kijo­wie pol­ski pre­mier maru­dził. Chciał, aby mara­ton dyplo­ma­tyczny, rów­nież z udzia­łem sze­fów MSZ państw Unii, trwał jeden dzień, a nie dwa. Uzna­li­śmy, że to tro­chę nie­po­ważne. Pol­ska nie dekla­ruje wysy­ła­nia swo­ich wojsk na Ukra­inę, wio­sną 2025 mocno schło­dziła też swój wkład w pomoc dla nas. Dla­czego więc mie­li­by­ście usta­wiać agendę takich spo­tkań? Tym bar­dziej że chcie­li­śmy tymi spo­tka­niami przy­kryć paradę 9 maja w Moskwie. Taka była nasza per­spek­tywa.

UKRA­IŃ­SKI DYPLO­MATA Y: Tusk podobno uza­sad­niał koniecz­ność skró­ce­nia szczytu w Kijo­wie swo­imi pro­ble­mami zdro­wot­nymi. Rezul­tat był taki, że Ukra­ińcy posta­no­wili go prze­czoł­gać i wysa­dzili z pociągu, w któ­rym w salonce zdję­cia robili sobie Star­mer, Merz i Macron.

WYSO­KIEJ RANGI URZĘD­NIK W MON: Nie jestem w sta­nie tego zro­zu­mieć. Tusk poje­chał do Kijowa zale­d­wie kilka tygo­dni po tym, jak prze­ka­za­li­śmy Ukra­iń­com poważny pakiet broni. Może to nie była jakaś super­no­wo­cze­sna tech­nika, ale jed­nak wciąż odgry­wamy ważną rolę w ich dozbra­ja­niu.

MINI­STER W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Numer z pocią­giem to było zwy­kłe cham­stwo. I mówię to mimo ogrom­nej sym­pa­tii do Ukra­iń­ców. Jed­nak oni mają w sobie jakiś taki kom­po­nent sowiec­ko­ści. Cza­sami zapo­mi­namy, że oni razem z Rosja­nami two­rzyli ZSRR. Budo­wali jedno pań­stwo. Zapo­mi­namy, że kraje na wschód od naszej gra­nicy – rów­nież Litwa – to stara szkoła dyplo­ma­cji, w któ­rej oka­zy­wa­nie pogardy i braku sza­cunku jest istotną skła­dową. Wydaje nam się, że jeste­śmy zachodni i że możemy ich pouczać i im coś radzić. A tak naprawdę to my mogli­by­śmy się od nich uczyć cwa­niac­twa, wła­ści­wie rozu­mia­nego cham­stwa i aser­tyw­no­ści w dyplo­ma­cji.

POL­SKI DYPLO­MATA Z KIJOWA: Kie­row­nik naszej pla­cówki w Kijo­wie nie miał lekko po tym incy­den­cie. Zebrał opier­dol za ten pociąg. On sam oczy­wi­ście pod­kre­ślał, że nic się nie stało. Mar­gi­na­li­zo­wał temat, no bo co miał robić? Suk­ces mu się zamie­nił w poważny pro­blem. Zakli­nał rze­czy­wi­stość, choć wszy­scy na pla­cówce wie­dzieli, i w War­sza­wie zresztą też, że – jak to się mówi – „Tusk się wściekł”. Szu­kał win­nych, dopóki nie poja­wiły się inne pro­blemy na hory­zon­cie. Żądał głów. Atmos­ferę ostu­dziła dopiero pre­zy­dencka kam­pa­nia wybor­cza i pro­blemy Rafała Trza­skow­skiego.

URZĘD­NIK KPRM: Nie mam odpo­wie­dzi na pyta­nie, dla­czego pozwo­li­li­śmy na wyjazd pociągu z Prze­my­śla bez Tuska. Mimo wszystko to nasz dwo­rzec i nasze tory. Były miliony spo­so­bów, aby temu zapo­biec. Mie­li­śmy wie­dzę, że Zełen­ski lubi poka­zy­wać swoim part­ne­rom miej­sce w sze­regu. Nie­za­leż­nie od tego, czy jest silny, czy obiek­tyw­nie nie ma kart. Mia­łem wra­że­nie, że poczuł się jak w szczy­cie sławy na prze­ło­mie lat 2022 i 2023. Wtedy gdy był gwiazdą i roz­da­wał zaszczyty.

BYŁY MINI­STER W RZĄ­DZIE MATE­USZA MORA­WIEC­KIEGO: Histo­ria pre­zy­den­tury Zełen­skiego to zarzą­dza­nie pre­sti­żem. On jest akto­rem, rozu­mie popkul­turę. Orien­tuje się, jak spra­wić, aby ktoś wie­dział, gdzie jest jego miej­sce w sze­regu. Do tego ma w sobie pewną bez­czel­ność. Ude­rza nawet wtedy, gdy jego pozy­cja jest słaba. Bo prze­cież w maju 2025 roku Ukra­ina była klien­tem świata. Przy­po­mi­nała potworka – pań­stwo z silną, ogromną armią oraz służ­bami spe­cjal­nymi i zara­zem pań­stwo wydmuszka gospo­dar­cza i demo­gra­ficzna. A Zełen­ski ude­rzył w swoim stylu, bo to prze­cież było nie pierw­szy raz. Wio­sną 2022 roku z pociągu wysa­dził Franka-Wal­tera Ste­in­me­iera. Nie powiem, nawet ucie­szyło nas to, że Nie­miec nie poje­chał z Andrze­jem Dudą i przy­wód­cami państw bał­tyc­kich do Buczy. Tamta wizyta była histo­ryczna. Póź­niej był czer­wiec 2022 roku, a wtedy Zełen­ski ude­rzył w nas. Zapo­mniał już, że to Pol­ska i Duda oso­bi­ście naci­skali, aby dać per­spek­tywę człon­ko­stwa w UE Ukra­inie. Zapo­mniał, że to Pol­ska uru­cho­miła pro­ces zbli­że­nia Ukra­iny do Unii Euro­pej­skiej. Do Kijowa zostali zapro­szeni Macron, Mario Dra­ghi i Olaf Scholz, nas tam nie było. Europę Środ­kową miał repre­zen­to­wać pre­zy­dent Rumu­nii Klaus Iohan­nis. Ale on też – jak Tusk kilka lat póź­niej – poje­chał osob­nym skła­dem. Dokład­nie na tej samej zasa­dzie co Tusk. Innym pocią­giem. I wtedy też w sieci były zdję­cia trzech przy­wód­ców Wspól­noty Reń­skiej i „bie­daka” z unij­nych zadupi.

WSPÓŁ­PRA­COW­NIK PRE­ZY­DENTA ANDRZEJA DUDY: Pamię­tam spo­tka­nie w maju 2022 roku. Sie­dzie­li­śmy na Ban­ko­wej (admi­ni­stra­cja pre­zy­denta Ukra­iny w Kijo­wie mie­ści się przy ulicy Ban­ko­wej – przyp. Z.P.). Jakiś alko­hol był. Ale nie­dużo, bez prze­sady. Roz­ma­wia­li­śmy ja, Jakub Kumoch, Andrij Sybiha i Andrij Jer­mak. To już było po wysa­dze­niu z pociągu Ste­in­me­iera. W zasa­dzie upo­ko­rze­niu go. Śmia­li­śmy się. Dar­li­śmy łacha z Niem­ców. Pamię­tam, że Jer­mak i Sybiha z emfazą zapew­niali, że Pol­ska i Ukra­ina są ska­zane na wieczną miłość i przy­jaźń. „Już na zawsze razem, nic nas nie podzieli, jeste­śmy na sie­bie ska­zani” – tak to jakoś brzmiało. Zapew­niali, że z Niem­cami nic się nie da zro­bić. Sprawa jest nie do odbu­do­wa­nia. Brzmiało to pate­tycz­nie. Po kilku głęb­szych nawet miło się tego słu­cha. Pamię­tam jed­nak też, że powie­dzia­łem: „Pano­wie, oby­śmy nie musieli tego odszcze­ki­wać”. Nie pomy­li­łem się.

NIE­MIECKI DYPLO­MATA Z AMBA­SADY W WAR­SZA­WIE: Wiem, że w Pol­sce dobrze pamięta się wysa­dze­nie pre­zy­denta Ste­in­me­iera z pociągu jadą­cego do Kijowa wio­sną 2022 roku. Pamięta pozy­tyw­nie. Pola­kom podo­bała się tamta sytu­acja. Nam nie bar­dzo. Nie­za­leż­nie od barw poli­tycz­nych. Nasze pań­stwo nie zapo­mni tego Zełen­skiemu. A jeśli cho­dzi o Pola­ków, to mam wra­że­nie, że potrak­to­wa­li­ście ten wypa­dek jako wyda­rze­nie jed­nost­kowe i takie, które się nie powtó­rzy. I to był błąd. Bo jak widać Zełen­ski trak­tuje takie zacho­wa­nia jako metodę. Uznaje, że to sku­teczny spo­sób na zmięk­cze­nie part­ne­rów. To jego oso­bliwe nad­zo­ro­wa­nie i kara­nie. Zełen­skiemu wydaje się, że jest jak panop­ti­kon. Wszy­scy są widoczni i czy­telni, tylko nie on. No nie. Tak nie jest.

DYPLO­MATA POL­SKI Z KIJOWA: Prośba czy też suge­stia, aby Tusk jechał innym pocią­giem, przy­szła do Kijowa z Ber­lina. To ludzie Merza popro­sili Zełen­skiego o przy­sługę. Pre­sti­żowy przty­czek. Niemcy nie zapo­mnieli o wysa­dze­niu Ste­in­me­iera i o tym, że nie pła­ka­li­śmy z tego powodu. Oni do dziś mają z tym zgryz. W zasa­dzie nie­za­leż­nie od barw poli­tycz­nych. W ich MSZ do dziś wspo­mina się ten incy­dent.

URZĘD­NIK W KPRM: Od początku oba­wia­li­śmy się, że Merz będzie dążył do pod­wa­że­nia wszę­dzie, gdzie się da, sto­sun­ków War­szawa – Kijów. W inte­re­sie Nie­miec nie było wzmac­nia­nie poten­cjału Europy Środ­kowo-Wschod­niej. To miał być region umiar­ko­wa­nie pro­ble­ma­tyczny, a nie histo­ria suk­cesu. To Ber­lin miał być głów­nym roz­gry­wa­ją­cym w kształ­to­wa­niu poli­tyki euro­pej­skiej wobec Ukra­iny. Czy miał poten­cjał i czy się do tego nada­wał, jest inną sprawą. Naj­waż­niej­sze jest to, że pod­sta­wo­wym zada­niem było trzy­ma­nie Pol­ski z dala od Ukra­iny.

Drony nad Polską

MINI­STER W KPRM: Jesie­nią 2025 roku Rosja­nie nad Pol­skę wysłali co naj­mniej dwa­dzie­ścia dro­nów. Z czy­telną inten­cją spraw­dze­nia naszych sys­te­mów obrony powietrz­nej. Ewen­tu­al­nie, aby wymu­sić na Pol­sce zerwa­nie sto­sun­ków dyplo­ma­tycz­nych z Rosją, żeby móc przed­sta­wić nas Trum­powi jako pań­stwo nie­ra­cjo­nalne i ruso­fo­biczne.

Ale swoją grę wokół dro­nów roz­po­częli też Ukra­ińcy. Zełen­ski zawy­żył liczbę dro­nów, które wle­ciały w pol­ską prze­strzeń powietrzną. Powie­dział, że było ich ponad dzie­więć­dzie­siąt. Mógł w zasa­dzie powie­dzieć milion. Liczby nie miały zna­cze­nia. Mar­ko­wał wolę pomocy Pol­sce. Ale my jej nie chcie­li­śmy. Zełen­ski natych­miast wszedł w nar­ra­cję koniecz­no­ści strą­ca­nia rosyj­skich dro­nów i poci­sków rosyj­skich nad Ukra­iną za pomocą natow­skich, pol­skich sys­te­mów. W naj­lep­szym warian­cie byłoby roz­miesz­cze­nie natow­skich sys­te­mów na Ukra­inie. W mojej oce­nie Zełen­ski od początku wojny pró­bo­wał nas wcią­gnąć w jakimś stop­niu w kon­flikt z Rosją. Chciał ten kon­flikt umię­dzy­na­ro­do­wić. Tę ocenę od początku wojny podzie­lały pol­skie służby spe­cjalne.

MINI­STER W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Znów zabra­kło Zełen­skiemu wyczu­cia. Stra­cił oka­zję, by sie­dzieć cicho – można zacy­to­wać kla­syka. Podob­nie jak na szczy­cie NATO w Wil­nie w 2023 roku, kre­ował się na kogoś, kto roz­daje karty. Wtedy zapro­po­no­wał Pol­sce roz­miesz­cze­nie ukra­iń­skich wojsk w zamian za ame­ry­kań­skie. Zgło­sił taką pro­po­zy­cję Ame­ry­ka­nom, oczy­wi­ście bez kon­sul­to­wa­nia tego z nami. Teraz było podob­nie. „Roz­ma­wia­łem z Meloni, roz­ma­wia­łem ze Star­me­rem, z sekre­ta­rzem gene­ral­nym NATO”. Kurwa, ze wszyst­kimi roz­ma­wiał, tylko znowu nie z nami. Ape­lo­wał o reak­cję. Chyba naj­le­piej, jak­by­śmy od razu Rosja­nom i Bia­ło­ru­si­nom wypo­wie­dzieli wojnę. Albo zapła­cili za zbu­do­wa­nie tar­czy anty­ra­kie­to­wej dla Ukra­iny. Całe NATO żeby się zrzu­ciło – byłoby naj­le­piej.

URZĘD­NIK W KPRM: Zełen­skiego naprawdę trudno lubić. Niczym się nie różni od Muska czy Trumpa. Kilka dni po tym, jak drony wle­ciały do Pol­ski, powie­dział publicz­nie, że w razie zma­so­wa­nego ataku nie zdo­ła­li­by­śmy ura­to­wać ludzi. Mówił to poli­tyk, który w wyniku wojny stra­cił dwa­dzie­ścia pro­cent tery­to­rium swo­jego kraju. Bra­ko­wało mu umiaru. Zaczął wyli­czać, ile Ukra­ińcy zestrze­li­wują dro­nów. Że mają pra­wie dziewięćdziesięciopro­centową sku­tecz­ność. A my z dzie­więt­na­stu strą­ci­li­śmy cztery. Już nie było ponad dzie­więć­dzie­siąt dro­nów, tylko dzie­więt­na­ście. Z licze­niem sku­tecz­no­ści też kła­mał. Oni każ­dego drona, który spad­nie, trak­tują jako zestrze­lo­nego. Czyli jeśli Gerań albo Ger­bera wpad­nie do Zalewu Kijow­skiego, do Dnie­pru albo na pole, to też liczy się jako zestrze­lony.

WYSOKI RANGĄ URZĘD­NIK W MON: Powiedzmy sobie szcze­rze, cała akcja strą­ca­nia dro­nów nad Pol­ską nie była – naj­de­li­kat­niej mówiąc – naszym suk­ce­sem. Nie potrze­bo­wa­li­śmy jed­nak od Ukra­iń­ców men­tor­skiego tonu i setek memów, na któ­rych z nas drwili. Tym bar­dziej że nie mieli poję­cia, jak wyglą­dało to wtar­gnię­cie dro­nów nad Pol­skę.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: To, że Zełen­ski pró­bo­wał wtedy po raz drugi umię­dzy­na­ro­do­wić kon­flikt, było oczy­wi­ste. Takie dzia­ła­nie jest logiczne z ich punktu widze­nia. To samo robili po Prze­wo­do­wie. Moż­liwe, że dla­tego do dziś Zełen­ski nie chce przy­znać, że tam spadł ukra­iń­ski pocisk. Wtedy też chciał umię­dzy­na­ro­do­wić kon­flikt.

WYSOKI RANGĄ URZĘD­NIK W MON: Zełen­ski nie doce­niał naszej wie­dzy na temat tego, co w chwili wtar­gnię­cia dro­nów nad Pol­skę robili Ame­ry­ka­nie i co robiło NATO. Jeste­śmy człon­kiem orga­ni­za­cji, zatem wiemy, co nieco na temat kulis sprawy. Przede wszyst­kim gdy Ame­ry­ka­nie dowie­dzieli się, że drony wla­tują nad Pol­skę, połą­czyli się bez­po­śred­nio z Rosja­nami i zapy­tali, o co cho­dzi. Ame­ry­ka­nie mają swoją stałą linię z Rosją. Na potrzeby kry­zy­so­wych sytu­acji. Ame­ry­ka­nie spy­tali więc wprost: bawi­cie się, to pro­wo­ka­cja czy naprawdę zaczy­na­cie wojnę? Gdyby Rosja­nie rze­czy­wi­ście chcieli się bić, reak­cja NATO byłaby natych­mia­stowa.

POL­SKI DYPLO­MATA W KWA­TE­RZE GŁÓW­NEJ NATO: W cza­sie kry­zysu dro­no­wego NATO odde­le­go­wało na potrzeby obrony pol­skiego nieba sto maszyn z państw NATO. Były gotowe w każ­dej chwili do kontr­ude­rze­nia w Rosję. Te sto maszyn zabez­pie­czał SACEUR (naczelny dowódca sił NATO w Euro­pie – przyp. Z.P.).

MINI­STER W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Gdy do Pol­ski wle­ciały rosyj­skie drony, Zełen­ski oczy­wi­ście nie mógł powstrzy­mać się przed komen­ta­rzami. I tra­dy­cyj­nie poja­wił się jako ofe­rent pomocy. Gdy­by­śmy wzięli tę mityczną pomoc od niego, już do końca świata prze­ko­ny­wałby, jaki jest ważny i jak bar­dzo nam pomógł. Mam wra­że­nie, że on powta­rzał te swoje man­try przede wszyst­kim dla­tego, że nie miał poję­cia, jak wyglą­dała nasza współ­praca w ramach NATO. OK, nie dali­śmy rady z tymi dro­nami. Ale to nie było tak, że my tylko cze­ka­li­śmy, aby popro­sić Zełen­skiego o pomoc. W momen­cie kry­zysu ści­śle współ­pra­co­wa­li­śmy przede wszyst­kim z Fran­cu­zami i Ame­ry­ka­nami. Zełen­ski jak zwy­kle grzał atmos­ferę. Naj­le­piej, gdy­by­śmy od razu ude­rzyli na Moskwę. Weszli do wojny. Tym­cza­sem naszym celem było coś zupeł­nie innego. Ame­ry­ka­nie pierw­sze, co zro­bili, to chwy­cili za tele­fon i zadzwo­nili do Moskwy, żeby zapy­tać, o co cho­dzi i czy chcą naprawdę wojny. Fran­cuzi poma­gali nam usta­lić, skąd lecą drony i wspie­rali nas w pro­wa­dze­niu walki radio­elek­tro­nicz­nej. Nie potrze­bo­wa­li­śmy pomocy Ukra­iń­ców. Uczy­li­śmy się sami. Zełen­ski publicz­nie nas wyśmie­wał, a nic nie wie­dział o tym, jak spa­dały poszcze­gólne Ger­bery. Nie miał poję­cia o spra­wie. A my nie­spe­cjal­nie chcie­li­śmy z nim o tym roz­ma­wiać.

DYPLO­MATA X: Ame­ry­ka­nie nie chcieli eska­la­cji. Dążyli do wyci­sze­nia kon­fliktu. Ukra­ińcy mieli prze­ciwny cel. Chcieli grzać atmos­ferę. Wyko­rzy­stać, ile się da, z tego zamie­sza­nia. Ame­ry­ka­nie na tam­tym eta­pie wojny dążyli do jak naj­więk­szej ukra­ini­za­cji wojny. Chcieli wyizo­lo­wa­nia tej wojny. Zamknię­cia jej na Don­ba­sie, mak­si­mum na Zapo­rożu. Nie zamie­rzali wcho­dzić w nową awan­turę z Puti­nem. Wie­rzyli, że uda im się poro­zu­mieć z Rosją. Chcieli uzy­skać jej neu­tral­ność w rywa­li­za­cji USA z Chi­nami. W mojej opi­nii ta wiara była naiwna. Reset z Rosją nie mógł się udać.

WYSO­KIEJ RANGI URZĘD­NIK BBN ZA PRE­ZY­DEN­TURY KAROLA NAWROC­KIEGO: Ame­ry­ka­nie nie chcieli eska­la­cji, ale to ude­rzało rów­nież w nas. Trump i jego ekipa byli prze­ko­nani, że Europa pełna jest rzą­dów koali­cyj­nych, które stra­szą swo­ich oby­wa­teli wojną. Poprzez strach pró­bują utrzy­mać wła­dzę i dla­tego potrze­bują kon­ty­nu­owa­nia wojny na Ukra­inie. Dla nas taka logika była nie­ko­rzystna. Z per­spek­tywy Pałacu Pre­zy­denc­kiego pró­bo­wa­li­śmy prze­ko­nać Ame­ry­ka­nów, że dla Pol­ski zagro­że­nie nie jest ilu­zją. Poda­wa­li­śmy przy­kład zbro­jeń Rosji w Lenin­gradz­kim Okręgu Woj­sko­wym, mówi­li­śmy, jak Rosja­nie kła­mią w kwe­stii swo­jej obec­no­ści woj­sko­wej w Ark­tyce, przy­kładem ich złej woli był atak dro­nowy prze­ciwko Pol­sce.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Po wtar­gnię­ciu dro­nów do Pol­ski Ukra­ińcy nie doce­nili jesz­cze jed­nego. Naszej współ­pracy z Bia­ło­ru­si­nami. Teo­re­tycz­nie sto­sunki z nimi mamy zamro­żone, jed­nak w spra­wach woj­sko­wych współ­pra­cu­jemy. Oni, nie­za­leż­nie od tego, co mówi Łuka­szenka – nie są zain­te­re­so­wani wybu­chem wojny i eska­la­cją. Wie­dzą, że będą tere­nem, przez który prze­to­czy się wojna. Nie chcą być pobo­jo­wi­skiem. Każda eska­la­cja to rów­nież zagro­że­nie dla wła­dzy Łuka­szenki. Gdy coś leciało w naszą stronę albo z terenu Bia­ło­rusi, albo z kie­runku ukra­iń­skiego, Bia­ło­rusini infor­mo­wali nas o tym. W tym naj­więk­szym kry­zy­sie dro­no­wym ujaw­nili fakt współ­pracy z nami. Ale wcze­śniej też dostar­czali nam infor­ma­cje.

BYŁY MINI­STER W RZĄ­DZIE MATE­USZA MORA­WIEC­KIEGO: Jeśli chcemy zro­zu­mieć, jaką pozy­cję zaj­mu­jemy w gło­wie Zełen­skiego i jego współ­pra­cow­ni­ków, należy przy­po­mnieć pewną mapę. Widzia­łem ją oso­bi­ście w gabi­ne­cie szefa ukra­iń­skiego wywiadu woj­sko­wego (HUR) Kyryła Buda­nowa, który dziś jest ważną posta­cią w oto­cze­niu Zełen­skiego. Ta mapa przed­sta­wiała roz­pad Rosji. Obwód kur­ski był dla Ukra­iny. Inne regiony przej­mo­wały narody zamiesz­ku­jące Rosję. A czyj był obwód kali­nin­gradzki? Zazna­czono go jako teren Nie­miec. Ukra­iń­com nawet przez myśl nie prze­szło, że można go zazna­czyć jako część wspólną Pol­ski i państw bał­tyc­kich.

POL­SKI DYPLO­MATA Z: Ta buta pro­wa­dzi mnie do wnio­sku, że w razie wojny z Rosją nie będziemy mieli z auto­matu pomocy ze strony Ukra­iny. Oni zaczną han­dlo­wać bez­pie­czeń­stwem. Nie zacho­wają się tak jak Pol­ska w 2022 roku.

Kulisy przekazania MiG-ów i Su

WYSO­KIEJ RANGI URZĘD­NIK W MON: Ukra­ińcy po zmia­nie wła­dzy w Pol­sce szybko zaczęli doma­gać się dostaw pol­skich MiG-29. Do rządu Donalda Tuska pierw­sze prośby w tej spra­wie tra­fiły zaraz po zaprzy­się­że­niu. Ukra­ińcy narze­kali, że dajemy tylko amu­ni­cję. Chcieli coś więk­szego. Mówili o „pakie­cie Tuska”. O pozo­sta­łych w Pol­sce czoł­gach T-72, które, nawia­sem mówiąc, były kom­pletną ruiną, i o samo­lo­tach. Pro­mo­wali rów­nież moż­li­wość prze­ka­za­nia przez nas kore­ań­skich czoł­gów K2.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Latem 2024 roku gło­śną sprawą było zaan­ga­żo­wa­nie żoł­nie­rzy z Korei Pół­noc­nej po stro­nie rosyj­skiej w odbi­ja­niu zaję­tych przez Ukra­iń­ców powia­tów w obwo­dzie kur­skim. Nasza amba­sada w Seulu pisała, że Korea Połu­dniowa roz­wa­żała prze­ka­za­nie broni Ukra­iń­com, aby ogra­ni­czyć zapędy Kim Dzong Una we współ­pracy z Rosją. Son­do­wano, czy nie mogli­by­śmy prze­ka­zać Ukra­iń­com kore­ań­skich czoł­gów K2, które docie­rały do Pol­ski, albo zesta­wów arty­le­ryj­skich Chunmu. Wyklu­czy­li­śmy taką moż­li­wość. Nie było opcji, aby odda­wać nowy sprzęt.

MINI­STER W KAN­CE­LA­RII PRE­ZY­DENTA RP ANDRZEJA DUDY: Zapew­niano nas, że jeśli oddamy jakąś część kore­ań­skiego sprzętu, dosta­niemy rekom­pen­satę. Roz­mowy były czy­sto teo­re­tyczne. Nie zgo­dzi­li­śmy się. Pamię­ta­li­śmy zapew­nie­nia Niem­ców po prze­ka­za­niu T-72 wio­sną 2022 roku. Miała być pod­miana. My dostar­czamy czołgi Ukra­iń­com, Niemcy nam star­sze wer­sje Leopar­dów. Ni­gdy się tego nie docze­ka­li­śmy. Nie dosta­li­śmy od Niem­ców ani jed­nego czołgu w zamian za prze­ka­zane Ukra­iń­com maszyny poso­wiec­kie. Ring­tausch, tak to nazy­wali Niemcy. Wymiana okrężna. Wszystko u nich jest okrężne. Zagma­twane i nie­czy­telne. Potem Niemcy prze­ko­ny­wali nas, że źle ich zro­zu­mie­li­śmy. Ich zda­niem miało cho­dzić o to, że jeśli zde­cy­du­jemy się na zakup Leopar­dów w Niem­czech, to oni nam obniżą cenę za tak zwane odstępne, czyli czołgi prze­ka­zane Ukra­inie.

DYPLO­MATA A: Frie­drich Merz kry­ty­ko­wał swo­jego poprzed­nika Olafa Scholza za nie­wy­wią­za­nie się z obiet­nic w ramach pro­gramu Ring­tausch. Gdy tylko Merz doszedł do wła­dzy, tak zmie­nił zasady tego pro­gramu, że z naszego punktu widze­nia po pro­stu kon­ty­nu­ował poli­tykę Scholza. To za Merza Niemcy zaczęli mówić, że umowa była inna. Czyli my odda­jemy swoje czołgi Ukra­iń­com, ale nie kupu­jemy nowych w Korei Połu­dnio­wej czy USA, tylko Leopardy. W końcu powie­dzieli roz­bra­ja­jąco, że nie mają tych czoł­gów i ich nie wycza­rują, dla­tego nam ich nie prze­ka­zali. Oczy­wi­ście kła­mali. Cały czas mają około sze­ściu­set Leopar­dów. My chcie­li­śmy rap­tem czter­dzie­ści cztery. Ich woj­sko nie zawa­li­łoby się, gdyby prze­ka­zali nam te czołgi, tak jak się uma­wia­li­śmy.

MINI­STER Y W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Niemcy skom­pro­mi­to­wali się tym, że nie dotrzy­mali słowa w spra­wie Ring­tausch. PiS na każ­dym kroku oskarża Tuska o to, że jest nie­miec­kim agen­tem. Powiem tak: dys­ku­sje o tym, jak Niemcy robią nas w ch…, pro­wa­dzone są nie­mal cały czas. Sikor­ski zwykł mówić: „Niemcy? Niemcy jak zawsze nie chcą pła­cić”. Mówią dużo. Zapew­niają. Ale to zawsze przede wszyst­kim słowa. Ładne dekla­ra­cje. Błasz­czak mówił, że ta okrężna wymiana to pro­pa­ganda. Nie powie­dział­bym ni­gdy tego pod nazwi­skiem – Błasz­czak miał rację.

DYPLO­MATA A: Z powodu zacho­wa­nia Niem­ców temat prze­ka­zy­wa­nia Ukra­iń­com sprzętu kore­ań­skiego cał­ko­wi­cie upadł. Nikt go nie pod­jął, a Andrzej Duda osta­tecz­nie pod­czas wizyty w Korei Połu­dnio­wej jesie­nią 2024 roku oświad­czył, że nie ma o czym gadać.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Trudno było się nie zgo­dzić z Dudą. Sko­rzy­sta­li­śmy, że to on za nas zro­bił brudną robotę.

MINI­STER Y W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Gdy Ukra­ińcy zaczęli na nas naci­skać w spra­wie MiG-29, posta­no­wi­li­śmy dać sobie czas. Zna­li­śmy wszyst­kie doświad­cze­nia z bro­nią dla Kijowa z prze­szło­ści. Znane nam były prośby i groźby, które wobec Andrzej Dudy na początku 2022 roku sto­so­wał Zełen­ski. Te jego pła­cze i jęki, aby prze­ka­zać mu pol­skie MiG-i, bo giną kobiety i dzieci. Tym razem też posta­no­wił robić nas w ch… Z jed­nej strony szły roz­mowy. Z dru­giej publicz­nie pozwa­lał sobie na poła­janki pod adre­sem Pol­ski. Oczy­wi­ście pod­czas wizyty w 2025 roku w War­sza­wie, gdy już było jasne, że MiG-i dosta­nie, oświad­czył bez żenady, że ni­gdy nie naci­skał w tej spra­wie. Tak jak­by­śmy to my jesz­cze go pro­sili, żeby je przy­jął. Cału­jemy rączki, niech pan przyj­mie od nas samo­loty, dzię­ku­jemy, pole­camy się na przy­szłość. Coś tu było nie tak.

DYPLO­MATA X: Gdy Zełen­ski odbie­rał samo­loty w War­sza­wie w grud­niu 2025 roku, zapew­niał, że nie naci­skał w ich spra­wie. My pamię­ta­li­śmy to ina­czej. Pod koniec paź­dzier­nika 2024 roku miał występ w Użho­ro­dzie. Zarzu­cił nam, że to przez nas Rosja­nie zbom­bar­do­wali maga­zyny gazu w Stryju. Bo nie dostar­czy­li­śmy mu MiG-ów i nie zestrze­li­wu­jemy rakiet rosyj­skich ze swo­jego tery­to­rium. Beł­ko­tał coś o obiet­nicy Jensa Stol­ten­berga dla Pol­ski. Zapew­niał, że roz­ma­wiał z nim o misji Air Poli­cing dla nas, choć my go o żadną przy­sługę ni­gdy nie pro­si­li­śmy. Wię­cej – mówił, że Stol­ten­berg miał mu tę misję obie­cać. Mimo że główny zain­te­re­so­wany, czyli Pol­ska, o nią nie popro­sił. To było żało­sne. Nie dało się tego słu­chać. On wprost powie­dział, że szu­kamy wymó­wek, aby nie prze­ka­zać im MiG-ów. To było w cało­ści kłam­stwo. I to pry­mi­tywne. Bez zna­jo­mo­ści zasad funk­cjo­no­wa­nia NATO. Bez sza­cunku dla nas. Od początku mówi­li­śmy Ukra­iń­com, że prze­ka­żemy MiG-i, jeśli w zamian dosta­niemy lub kupimy inne samo­loty w tej samej licz­bie albo wtedy gdy MiG-om skoń­czą się resursy. I tak się stało.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Zełen­ski w swo­ich kłam­stwach się pogu­bił. Mocno napsuł nam krwi. Auten­tycz­nie chcie­li­śmy prze­ka­zać im te MiG-i już w 2024 roku. Sami roz­ma­wia­li­śmy ze Szwe­dami i Niem­cami, czy nie byliby gotowi wysłać do Mal­borka swo­ich samo­lo­tów za te maszyny. Tylko że chcie­li­śmy to mieć zapi­sane w dwu­stron­nej umo­wie, a nie jako misję poli­cyjną na pół roku. We wrze­śniu 2024 roku szef BBN mówił publicz­nie, że MiG-i polecą na Ukra­inę, gdy skoń­czą im się resursy albo gdy Pol­ska zdo­bę­dzie maszyny na ich zastęp­stwo.

DYPLO­MATA PRZY NATO: Roz­mowy ze Szwe­dami to nie były jakieś tajne infor­ma­cje. Sprawa była oma­wiana publicz­nie. Dzi­wi­łem się tym wypo­wie­dziom Zełen­skiego z Użho­rodu. To była mani­pu­la­cja. I to bar­dzo pry­mi­tywna.

MINI­STER X W RZĄ­DZIE DONALDA TUSKA: Naj­bar­dziej dener­wu­jące było to, że Zełen­ski powo­łał się przy tym na dopiero co pod­pi­saną przez Tuska umowę mię­dzy­rzą­dową z Ukra­iną, doty­czącą współ­pracy w dzie­dzi­nie bez­pie­czeń­stwa. Twier­dził, że na jej pod­sta­wie zobo­wią­za­li­śmy się do zestrze­li­wa­nia rosyj­skich rakiet nad Ukra­iną. To kom­pletna bzdura. Aber­ra­cja. W umo­wie jest zapi­sane, że roz­wa­żymy prze­ka­za­nie MiG-ów, a nie, że je prze­ka­żemy natych­miast. Moja teo­ria jest taka, że Zełen­ski wpiął swoje pre­ten­sje w pre­zen­to­wany wów­czas przez sie­bie Plan Zwy­cię­stwa. Dostawy broni były czę­ścią planu. Tak jak człon­ko­stwo w NATO, o któ­rym on w tym pla­nie mówił, a któ­rego nikt nie prze­wi­dy­wał. Zełen­ski budo­wał ilu­zję. Od jesieni 2024 roku ukra­iń­ski pre­zy­dent przy­go­to­wy­wał tak zwany strat­com (komu­ni­ka­cję stra­te­giczną – przyp. Z.P.), który uza­sadni pod­pi­sa­nie jakiejś formy rozejmu z Rosją. Daleko idące ustęp­stwa ze strony Ukra­iny byłyby moż­liwe tylko, jeśli Zełen­ski otrzyma człon­ko­stwo w NATO albo gwa­ran­cje bez­pie­czeń­stwa na wzór art. 5 Paktu Pół­noc­no­atlan­tyc­kiego. W tym wszyst­kim ważne są rów­nież stałe i regu­larne dostawy broni czy zaan­ga­żo­wa­nie NATO w zestrze­li­wa­nie poci­sków nad Ukra­iną albo sze­rzej – ochrona ukra­iń­skiego nieba. Myślę, że dla­tego Zełen­ski był tak bez­czelny. Grał o wysoką stawkę i wyda­wało mu się, że może sobie na to pozwo­lić.

MINI­STER W KPRM: W roz­mo­wie z Sikor­skim na kon­gre­sie YES w Kijo­wie jesie­nią 2024 roku Zełen­ski miał żal, że uda­jemy wspar­cie dla Ukra­iny w jej roz­mo­wach z UE. Bo Zełen­ski zakłada, że sta­nie się to za jego kaden­cji. Co jest zupeł­nie nie­re­alne. Na tym samym spo­tka­niu z Sikor­skim miał pre­ten­sje o to, że nie chcemy prze­ka­zać Ukra­inie naszych MiG-29, choć roz­mowy na ten temat były już zaawan­so­wane, a z bie­giem czasu zaczę­li­śmy w tran­szach prze­ka­zy­wać maszyny. Pokrzy­ki­wał na Sikor­skiego, aż ten się obra­ził. Sikor­ski w takich sytu­acjach jest pamię­tliwy. W 2010 roku pró­bo­wał nama­wiać Łuka­szenkę na zmianę kursu wobec opo­zy­cji. Wyda­wało mu się, że namó­wił go do tego, ale Łuka­szenka go oszu­kał. Od tam­tego czasu ma uraz. To samo jest z Zełen­skim. U Sikor­skiego ma prze­chla­pane. On go uważa za furiata cier­pią­cego na PTSD. To nie był koniec pod­ta­pia­nia Sikor­skiego. Gdy na zamknię­tym panelu Sikor­ski powie­dział, że Krym powi­nien zostać pod­dany na dwa­dzie­ścia lat pod zarząd ONZ, Ukra­ińcy natych­miast napu­ścili na niego lidera Tata­rów krym­skich Refata Czu­ba­rowa. Kry­tyczne sta­no­wi­sko zajął Jer­mak. A na końcu ukra­iń­ski MSZ. A Sikor­ski nie powie­dział niczego kon­tro­wer­syj­nego.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij