Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kochaj i rób, co chcesz. O miłości - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 lutego 2026
49,90
4990 pkt
punktów Virtualo

Kochaj i rób, co chcesz. O miłości - ebook

O tyle stajesz się z dnia na dzień piękniejszy, o ile wzrasta w tobie miłość. Bo miłość jest ozdobą duszy, jest jej pięknem.

(św. Augustyn)

Dlaczego teksty św. Augustyna o miłości są tak oryginalne i wciąż aktualne? Jak wyjaśnić fakt, że wywarły ogromny wpływ na niemal wszystkie dziedziny kultury zachodniej? Dlaczego doktor Kościoła z Hippony inspirował zarówno myślicieli, jak i artystów kolejnych epok?

Odpowiedź jest prosta: św. Augustyn nie próbował definiować miłości, lecz nieustannie ją odkrywał i się nią zachwycał. Jego refleksja ani trochę nie przypomina systematycznej klasyfikacji motyli nabitych na szpilki w gablocie. Przeciwnie – jest jak pełna zdumienia pieśń o niedających się ująć w zwykłe słowa barwach skrzydeł żywego motyla. Augustyn to myśliciel nieustannie poszukujący, niepokorny, zawsze głodny prawdy i wciąż na nowo ją odkrywający. Dlatego jak nikt inny rozumiał naturę miłości i potrafił pisać o niej w sposób ekscytujący.

Zebrane w tej antologii teksty św. Augustyna o miłości, w nowym przekładzie literackim, potwierdzają nie tylko jego wrażliwość w kwestiach życia duchowego, lecz także pisarski geniusz.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Wiara i religia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8404-125-3
Rozmiar pliku: 2,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

_Kiedy mężczyzna i kobieta zawierają sakrament małżeństwa, Bóg niejako odzwierciedla się w nich, nadaje im własne rysy i niezatarty charakter swojej miłości. Małżeństwo jest ikoną miłości Boga do nas, bo również sam Bóg jest komunią: trzy Osoby – Ojciec, Syn i Duch Święty – żyją od zawsze i na zawsze w doskonałej jedności. I to jest właśnie tajemnica małżeństwa: Bóg tworzy z dwojga małżonków jedną egzystencję._

(Franciszek, _Amoris laetitia_, 121)

Święty Augustyn był daleki od prób definiowania miłości. Raczej nieustannie ją odkrywał i nią się zachwycał. Autor _Wyznań_ oraz komentarzy do pism św. Jana Apostoła jawi się jako myśliciel wciąż poszukujący, niepokorny i zawsze głodny prawdy. W swoich komentarzach i traktatach konsekwentnie przypomina, że źródłem miłości chrześcijańskiej jest Trójca Święta: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”.

Czy jednak naprawdę możliwe jest, by człowiek oglądał Boga? Augustyn nie ma co do tego wątpliwości: tak – jest to możliwe dzięki dwóm posłaniom. W kluczowym momencie dziejów Bóg Ojciec posłał na świat Syna oraz Ducha Świętego.

Gdy Słowo stało się ciałem i przyjęło ludzką naturę, „przełożyło” misterium Trójcy Świętej na kategorie dostępne człowiekowi. W Jezusie Chrystusie – wyjaśnia biskup z Hippony – chrześcijanie mogą kontemplować oblicze Boga. Ogarnięci blaskiem Jego chwały sami jaśnieją, rozpromienieni Bożym pięknem, i stają się „uczestnikami Boskiej natury”. Logos, o którym Jan pisze w Prologu swojej Ewangelii, jest Osobą. Nie myślową konstrukcją, platońską ideą ani arystotelesowską kategorią, lecz drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej. Osobą, która umiłowała ludzi tak bardzo, że za grzeszników oddała swoje życie na krzyżu.

Z kolei Duch Święty został posłany do serc wierzących. Jak przypomina św. Augustyn, samo imię Ducha Świętego to Miłość. Ta nadprzyrodzona Miłość, obecna w sercu każdego chrześcijanina, rozpala wierzących żarem pragnień przekraczających to, co ziemskie, i pozwala im rozumieć Boże tajemnice objawione przez Jezusa Chrystusa.

Od tego momentu każdy wierzący może powiedzieć za św. Augustynem: „Kochaj i rób, co chcesz”. Wolność jest owocem miłości, a miłość – zasilająca człowieka dynamiką życia duchowego – staje się kluczem do ponownego odczytania świata. To z niej wypływa uzasadnienie moralności, określona wizja rzeczywistości oraz zrozumienie tego, czym w ogóle jest wolność. W miłości myśl odnajduje swój właściwy punkt odniesienia – kryterium, według którego sama może być oceniana.

Miłość – pisze św. Augustyn – jest siłą grawitacji duszy, która ukierunkowuje wolę i pragnienia, unosząc człowieka ku górze. „Moim ciężarem jest miłość – ona mnie niesie tam, dokąd zmierzam. Twój Dar zapala nas i podnosi ku górze. Płoniemy i ruszamy naprzód”. Niesiony tą siłą człowiek w pewnym momencie uświadamia sobie, że nie zazna wytchnienia i pozostanie w stanie niepokoju, dopóki będzie szukał szczęścia i pokoju w sprawach tego świata. Dusza może bowiem znaleźć odpoczynek jedynie w Bogu. I wtedy chrześcijanin może powiedzieć za św. Augustynem: „Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie”.Miłować łaskę i prawdę

Skąd rodzą się wasze radość i miłość, jeśli nie z iskry tej miłości, która jest w was? Powiedzcie mi: czego właściwie pragniecie? Czy jest to coś, co można zobaczyć i czego można dotknąć? Czy jest to piękno, które nasyca wzrok? (…)

Co czujecie, widząc pięknego młodzieńca, ale wiedząc, że jest to złodziej? Zapewne odrazę. Czy to znaczy, że ta odraza pochodzi z osądu oczu cielesnych? Przecież nie ma nic bardziej harmonijnego i pełnego wdzięku niż proporcjonalne i dobrze zbudowane ciało i zdrowa cera. Piękne ciało cieszy wzrok. A jednak, gdy tylko usłyszycie, że ten człowiek to złodziej, wasza dusza się od niego odwraca.

Weźmy inny przykład. Wyobraź sobie starego, niezgrabnego człowieka, który podpiera się laską, ledwie się porusza, a jego twarz cała poorana jest zmarszczkami. Co w kimś takim może zachwycić twoje oczy? Jeśli jednak usłyszysz, że to człowiek sprawiedliwy, od razu budzi twoją sympatię i przyciąga cię do siebie.

Taka jest, bracia moi, natura dóbr, które zostały nam obiecane. Takie rzeczy macie kochać, do takiego królestwa dążyć i za taką ojczyzną tęsknić, jeśli chcecie otrzymać to wszystko, co przyniósł nam nasz Pan: łaskę i prawdę. Jeśli natomiast oczekujesz od Boga dóbr materialnych, znaczy to, że wciąż żyjesz pod Prawem, ale wtedy nigdy nie będziesz w stanie wypełnić Prawa. Gdy bowiem widzisz, że Bóg jest dobry także dla tych, którzy Go obrażają, zaczynasz się chwiać i mówisz do siebie: „To ja czczę Boga, codziennie chodzę do kościoła, kolana zdarłem na modlitwie, a wciąż źle mi się wiedzie; są jednak tacy, co zabijają i kradną, a żyją szczęśliwi w dostatku i wszystko im się udaje”. Czy tego właśnie oczekiwałeś od Boga? Przecież celem twoich starań miała być łaska. Jeśli więc Bóg dał ci łaskę – a Jego dar jest darmowy – kochaj Go darmo. Strzeż się miłowania Boga ze względu na nagrodę. Niech On sam będzie twoją nagrodą.

Niech twoje serce powtarza: „O jedno prosiłem Pana, tego będę szukał: abym mógł przebywać w domu Pana przez wszystkie dni mego życia, aby kontemplować piękno Pana” (Ps 26,4). Nie bój się, że się znudzisz. Radość z tego jedynego piękna będzie tak wielka, że zawsze będzie przed tobą i nigdy się nim nie nasycisz – zawsze będziesz nasycony i nigdy nie będziesz syty. Gdybym powiedział: „nie nasycisz się nigdy”, mógłbyś pomyśleć, że będziesz cierpiał głód; gdybym powiedział: „nasycisz się”, mógłbyś sądzić, że w końcu się znudzisz. Nie wiem, jak inaczej to wyrazić: z Nim nie będzie ani nudy, ani głodu.

_Komentarz do Ewangelii św. Jana, III 21_Ojciec miłuje Syna i ukazuje Mu wszystko, co sam czyni

_Ojciec miłuje Syna i ukazuje Mu wszystko, co On sam czyni_ (J 5,20). To zdanie: „ukazuje Mu wszystko, co On sam czyni”, zdaje się pozostawać w związku z poprzednim: „Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego” (J 5,19). Jeśli jednak Ojciec ukazuje Synowi to, co czyni, a Syn nie może czynić niczego, czego Ojciec Mu nie ukazał, i Ojciec nie może Mu ukazać niczego innego jak tylko to, co już uczynił, ktoś mógłby wyciągnąć wniosek, że Ojciec nie wszystko czyni przez Syna. Jeśli jednak trzymamy się pewnej i niepodważalnej prawdy, że Ojciec wszystko czyni przez Syna, wynika z tego, że ukazuje Mu te rzeczy, jeszcze zanim zostaną uczynione. Gdyby bowiem Ojciec ukazywał Synowi to, co już uczynił, po to, aby Syn z kolei czynił to, co zostało Mu ukazane – a ukazywane byłoby to, co już zostało uczynione – wówczas bez wątpienia Ojciec czyniłby coś bez Syna. A przecież jest pewne, że Ojciec nie czyni niczego bez Syna, ponieważ Syn Boży jest Słowem Boga, przez które wszystko zostało stworzone.

Czy można więc powiedzieć, że Ojciec ukazuje Synowi to, co zamierza uczynić, aby zostało to dokonane przez Niego? Jeśli bowiem Syn czyniłby coś, co Ojciec ukazywałby Mu jako już dokonane, to tego, co Ojciec by czynił, nie czyniłby przecież przez Syna. Nie mógłby bowiem ukazywać Synowi niczego innego jak tylko rzeczy już dokonane, a Syn nie mógłby czynić niczego innego jak tylko to, co Mu ukazano – a więc rzeczy uczynione bez Niego.

Prawda jest taka, że wszystko zostało uczynione przez Niego; a zatem zostało Mu ukazane, zanim zostało uczynione.

_Komentarz do Ewangelii św. Jana, XIX 3_Kto Mnie miłuje, zachowuje moje przykazania

W dniu sądu nastąpi podział. Ci, którzy czynili dobro, pójdą, aby żyć z aniołami Boga; ci natomiast, którzy czynili zło, trafią na męki wraz z diabłem i jego aniołami. Wówczas Pan da się poznać już nie w postaci sługi, w której się ukazał, aby dokonać sądu; po sądzie zabierze ze sobą ciało, którego jest Głową, i przekaże królestwo Bogu (por. 1 Kor 15,24).

Wtedy będzie można oglądać w pełni tę naturę boską, której niegodziwi nie mogli zobaczyć, ponieważ ich oczom miała być ukazana jedynie postać sługi. Także w innym miejscu Pan, mówiąc o tych, którzy staną po Jego lewej stronie, powiada: „Pójdą na ogień wieczny”, a o tych po prawej: „Ci natomiast do życia wiecznego” (por. Mt 25,46). A o życiu wiecznym w innym miejscu Ewangelii mówi: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3).

Wtedy objawi się Ten, który – będąc Bogiem – nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem (Flp 2,6). Wtedy ukaże się tak, jak obiecał ukazać się tym, którzy Go miłują: „Kto Mnie miłuje – mówi – zachowuje moje przykazania; Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie” (J 14,21). Ci, do których mówił, widzieli jedynie postać sługi, ale nie widzieli natury boskiej. Byli prowadzeni jak juczna bestia do gospody, aby zostać uzdrowieni; a gdy zostaną uzdrowieni, ujrzą Go, bo On mówi: „objawię siebie”. W jaki sposób objawia się On jako równy Ojcu? Tak jak sam powiedział do Filipa: „Kto Mnie widzi, widzi Ojca” (J 14,9).

_Komentarz do Ewangelii św. Jana, XIX 18_Jedność Ojca i Syna

Działanie Ojca i działanie Syna są nierozdzielne. Gdy mówi: „Syn sam z siebie niczego nie może uczynić”, jest to tak, jakby mówił: „Syn nie jest z siebie”. Jeśli bowiem jest Synem, to znaczy, że został zrodzony; a skoro został zrodzony, swoje istnienie zawdzięcza Temu, z którego został zrodzony. Ojciec zaś zrodził Syna równego sobie. Niczego nie brakowało Temu, który Go zrodził; nie potrzebował czasu, by Go zrodzić, bo zrodził Go wiecznego, jak sam jest wieczny; nie potrzebował też matki, bo z samego siebie wypowiedział Słowo. Nie poprzedza również Syna wiekiem, bo i wówczas zrodziłby Go nie jako sobie równego.

Ktoś powie, że Bóg zrodził Syna dopiero po wielu wiekach, w swojej starości. Lecz jak nie można mówić o starości w odniesieniu do Ojca, tak nie można mówić o wzrastaniu w odniesieniu do Syna: ani jeden się nie starzeje, ani drugi nie wzrasta. Ojciec zrodził Syna równego sobie – Wieczny zrodził Wiecznego. Jak może, zapyta ktoś, wieczny zrodzić innego wiecznego? Tak samo, jak ulotny płomień rodzi ulotne światło. Płomień, który rodzi, i światło, które zostaje zrodzone, powstają w jednym momencie i równocześnie. Żadne z nich nie jest pierwsze: w tej samej chwili, w której pojawia się płomień, pojawia się i światło. Pokaż mi płomień bez światła, a ja pokażę ci Boga Ojca bez Syna.

Taki jest więc sens słów: „Syn nie może niczego czynić sam z siebie, lecz tylko to, co widzi, że czyni Ojciec”, ponieważ „widzenie” Syna oznacza, że został On zrodzony z Ojca. Jego widzenie nie różni się od Jego istoty, tak jak Jego moc nie różni się od Jego istoty. Wszystko, czym jest, jest od Ojca; wszystko, co może, może od Ojca – bo Jego moc jest jednym z Jego istnieniem, a wszystko pochodzi od Ojca.

Komentarz do Ewangelii św. Jana, _XX 8_Kochać to wznieść się ponad siebie samego

Próbujesz znaleźć jakiś rozłam między Ojcem a Synem? – nie znajdziesz żadnego rozłamu. Aby to zrozumieć, musisz wznieść się ponad samego siebie. Dopiero gdy dojdziesz do czegoś wyższego niż twój własny umysł, zrozumiesz, że żadnego podziału nie ma. Jeśli bowiem zatrzymasz się na tym, co dusza błędnie sobie wyobraża, będziesz mówił z perspektywy własnej wyobraźni, a nie z perspektywy prawdy Słowa Bożego – staniesz się ofiarą swoich fantazji.

Wyjdź poza ciało i zacznij kosztować duszę; wyjdź też poza duszę, a dojdziesz do kosztowania Boga. Nie możesz dosięgnąć Boga, jeśli nie wzniesiesz się ponad duszę; tym bardziej nie zdołasz Go dosięgnąć, jeśli pozostaniesz w ciele. Jakże dalecy są od smakowania Boga ci, którzy zatrzymują się na mądrości ciała! A przecież nie doszliby do Niego nawet samą mądrością duszy. Mądrość ciała oddala człowieka od Boga. Jest spora przepaść między ciałem a duszą, a jeszcze większa między duszą a Bogiem.

Jeśli trwasz w swojej duszy, jesteś jakby pośrodku: gdy spojrzysz w dół – widzisz ciało; gdy spojrzysz w górę – widzisz Boga. Wznieś się ponad swoje ciało i wyjdź także poza samego siebie. Zwróć uwagę na to, co mówi psalmista, a dowiesz się, jak należy smakować Boga: „Łzy stały się moim chlebem dniem i nocą, gdy bez ustanku mówią mi: Gdzie jest twój Bóg?” (Ps 41,4). To jak gdyby głos pogan, którzy wyzywająco pytają: „Oto nasi bogowie; a gdzie jest wasz Bóg?”. Oni pokazują to, co widzialne, my czcimy Niewidzialnego. A komu mielibyśmy Go pokazać? Człowiekowi, który nie jest zdolny Go zobaczyć? Bo jeśli prawdą jest, że oni widzą swoich bogów oczami, to prawdą jest także, że i my mamy oczy, dzięki którym możemy widzieć naszego Boga. To oczy, które nasz Bóg musi oczyścić, abyśmy mogli Go zobaczyć: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).

_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij