Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Kołobrzeg 1945 - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 marca 2026
2434 pkt
punktów Virtualo

Kołobrzeg 1945 - ebook

Obecnie większości Polaków Kołobrzeg kojarzy się jedynie jako jeden z nadbałtyckich kurortów. Jednak już w marcu 1945 roku miasto zamienione przez Niemców w twierdzę stało się areną krwawych walk. Główną rolę odegrały w niej jednostki 1. Armii Wojska Polskiego. Zdobycie Kolbergu, który powrócił do dawnej słowiańskiej nazwy Kołobrzeg, było nie tylko symbolem poświęcenia i heroizmu żołnierzy tzw. ludowego wojska, lecz stanowiło również legitymację przyłączenia Ziem Odzyskanych do powojennej Polski.

Nie bez powodu to właśnie w tym mieście do 1989 roku odbywał się co roku Festiwal Piosenki Żołnierskiej.

Zmagania o Kołobrzeg przedstawia historyk wojskowości Mikołaj Łuczniewski.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18827-3
Rozmiar pliku: 6,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Obec­nie dla więk­szo­ści Pola­ków Koło­brzeg jest jed­nym z wielu nad­bał­tyc­kich kuror­tów. Jed­nak tuż po dru­giej woj­nie świa­to­wej mia­sto – do nie­dawna nie­miecki Kol­berg – sta­no­wiło swo­isty sym­bol udziału żoł­nie­rzy ludo­wego Woj­ska Pol­skiego w minio­nej woj­nie, sta­ran­nie pie­lę­gno­wany przez pro­pa­gandę Pol­skiej Rze­czy­po­spo­li­tej Ludo­wej. Krwawe walki o Koło­brzeg sto­czone w marcu 1945 roku stały się nie tylko przy­kła­dem poświę­ce­nia i hero­izmu żoł­nie­rzy 1. Armii Woj­ska Pol­skiego, lecz także uza­sad­niały przy­łą­cze­nie Ziem Odzy­ska­nych do powo­jen­nej Pol­ski. Cho­ciaż zna­cze­nie tej bitwy można inter­pre­to­wać na różne spo­soby, Koło­brzeg bez­spor­nie zapi­sał się na kar­tach histo­rii jako jeden z naj­waż­niej­szych punk­tów na szlaku bojo­wym Woj­ska Pol­skiego na Wscho­dzie. Nie bez powodu to wła­śnie w tym mie­ście do 1989 roku odby­wał się coroczny Festi­wal Pio­senki Żoł­nier­skiej. Pamięć o wal­kach sto­czo­nych w marcu 1945 roku utrwa­lał też nakrę­cony z roz­ma­chem film _Jarzę­bina czer­wona_, przy któ­rym jako kon­sul­tanci pra­co­wali Emil Jadziak i Sta­ni­sław Komor­nicki, uczest­nik bitwy o Koło­brzeg¹. Wieść o pol­skim zwy­cię­stwie roz­pro­pa­go­wy­wano od samego początku – z chwilą zakoń­cze­nia wojny powstał pierw­szy wiersz o zdo­by­ciu Koło­brzegu autor­stwa Witolda Wirp­szy². Bata­lię upa­mięt­niało też przy­naj­mniej sześć obra­zów, z któ­rych naj­słyn­niej­szy jest _Koło­brzeg 1945 – ostatni bój_ Ste­fana Gar­wa­tow­skiego³.

Cho­ciaż może się wyda­wać, że przez lata PRL histo­ria bitwy koło­brze­skiej została już dobrze opi­sana, a kil­ka­dzie­siąt prac poświę­co­nych tej tema­tyce powinno potwier­dzić ów pogląd, pogłę­biona kwe­renda dowo­dzi, że jest ina­czej.

Pierw­sze publi­ka­cje o wal­kach o Koło­brzeg powstały wkrótce po zakoń­cze­niu dru­giej wojny świa­to­wej. Za jedną z naj­wcze­śniej­szych można uznać arty­kuł ppłk. dypl. Alberta Sza­ada pt. _Zdo­by­cie Koło­brzega_. Co cie­kawe, autor już na wstę­pie zazna­cza: „Praca jest oparta na źró­dłach archi­wal­nych Oddziału Histo­rycz­nego Sztabu Gen. . Wobec świe­żo­ści opi­sy­wa­nych wypad­ków może zawie­rać pewne luki. Cho­dziło mi jed­nak głów­nie o przed­sta­wie­nie doświad­czeń, zdo­by­tych w wal­kach o umoc­nione mia­sto”. Z koło­brze­skich doświad­czeń sta­rano się bowiem wycią­gnąć wnio­ski, jak toczyć walki o mia­sto w zbli­ża­ją­cym się kon­flik­cie zim­no­wo­jen­nym⁴.

W 1951 roku uka­zało się _Wyzwo­le­nie Koło­brzegu_ Sta­ni­sława Komor­nic­kiego, świadka tych wyda­rzeń⁵. Autor ewi­dent­nie korzy­stał ze wspo­mnia­nego arty­kułu ppłk. Sza­ada, w któ­rym poja­wiają się m.in. opisy dzia­ła­nia grup sztur­mo­wych mają­cych za zada­nie nisz­cze­nie schro­nów nie­przy­ja­ciela. Była to praw­do­po­dob­nie pierw­sza książka opi­su­jąca histo­rię bitwy koło­brze­skiej.

Dzie­sięć lat póź­niej poja­wiła się jedna z pod­sta­wo­wych publi­ka­cji poświę­co­nych tema­tyce koło­brze­skiej: _Wyzwo­le­nie Pomo­rza_ Emila Jadziaka⁶. Praca, cho­ciaż sku­pia się na wal­kach oddzia­łów pol­skich 6 marca – 7 kwiet­nia 1945 roku, zawiera obszerną ana­lizę bitwy o Koło­brzeg, sta­jąc się pierw­szym więk­szym stu­dium nad prze­bie­giem walk o to mia­sto.

To wła­śnie książka Jadziaka sta­no­wiła pod­stawę dru­giej, rów­nie waż­nej pozy­cji: _Na dro­dze stał Koło­brzeg_ Aloj­zego Srogi. Jej autor, podob­nie jak Komor­nicki, uczest­ni­czył w bitwie o Koło­brzeg (słu­żył w 7. pułku pie­choty jako zastępca dowódcy 2. kom­pa­nii fizy­lie­rów do spraw poli­tyczno-wycho­waw­czych), jed­nak już we wstę­pie zazna­czył, że jego celem było zebra­nie rela­cji żoł­nie­rzy bio­rą­cych udział w bitwie, a nie odtwo­rze­nie jej prze­biegu. Uznał, że ist­nie­nie mono­gra­fii Jadziaka „zwal­nia mnie od obo­wiązku histo­ryka. Nie jestem nim, nieco inne są metody mojej pracy pisar­skiej: histo­ryka fascy­nują zbio­ro­wo­ści, mnie – ludz­kie jed­nostki”⁷. Trzeba przy­znać, że Sroga wyko­nał ogromną pracę, zbie­ra­jąc rela­cje uczest­ni­ków walk i two­rząc z nich jed­no­litą opo­wieść uka­zu­jącą bój o Koło­brzeg dzień po dniu, widziany oczami zarówno sze­re­go­wych żoł­nie­rzy, jak i ofi­ce­rów. Obraz bitwy koło­brze­skiej uzu­peł­niają liczne mono­gra­fie dywi­zji i puł­ków WP na Wscho­dzie, które powstały w latach sześć­dzie­sią­tych i sie­dem­dzie­sią­tych ubie­głego wieku – opra­co­wań takich docze­kały się np.: 7., 8., 10. i 11. pp.

Nie spo­sób nie wspo­mnieć o pię­cio­to­mo­wym wydaw­nic­twie _Orga­ni­za­cja i dzia­ła­nia bojowe Ludo­wego Woj­ska Pol­skiego_, wyda­nym w poło­wie ubie­głego wieku. Jest to zbiór doku­men­tów znaj­du­ją­cych się w Cen­tral­nym Archi­wum Woj­sko­wym w War­sza­wie. Wydane ponad 60 lat temu, rów­nież ono było objęte cen­zurą, toteż część doku­men­tów nie została w nim zamiesz­czona, a frag­menty opu­bli­ko­wa­nych pomi­nięto. Ponadto w opi­sy­wa­nym zbio­rze zamiesz­czano mel­dunki i raporty pisane od szcze­bla dywi­zji, które – co wyka­zano w niniej­szej pracy – zawie­rały nie­kiedy nie­pra­wi­dło­wo­ści. Szu­ka­jąc odpo­wie­dzi na pyta­nie, jak naprawdę prze­bie­gały walki o Kol­berg (tak w 1945 roku nazy­wali go sami żoł­nie­rze, nazwa „Koło­brzeg” była uży­wana póź­niej), trzeba się­gnąć głę­biej i dotrzeć do mel­dun­ków puł­ków, które biły się w gęstwi­nie ulic mia­sta w marcu 1945 roku. Dla­tego opi­sy­wana wyżej publi­ka­cja może sta­no­wić jedy­nie uzu­peł­nie­nie pracy histo­ryka.

Nie da się odtwo­rzyć prze­biegu bitwy o Koło­brzeg, nie się­ga­jąc do zasobu Cen­tral­nego Archi­wum Woj­sko­wego w war­szaw­skim Rem­ber­to­wie, który sta­nowi pod­stawę niniej­szej książki. XXI wiek przy­niósł też inne uła­twie­nia w pracy histo­ryka – dzięki obec­nej poli­tyce histo­rycz­nej Fede­ra­cji Rosyj­skiej, glo­ry­fi­ku­ją­cej Wielką Wojnę Ojczyź­nianą, zasoby Cen­tral­nego Archi­wum Mini­ster­stwa Obrony FR stoją przed bada­czami otwo­rem. Podob­nie jest z zaso­bem archi­wum w holen­der­skim Nij­me­gen, gdzie znaj­dują się doku­menty zwią­zane z płk. Frit­zem Ful­l­rie­dem – dla nas, Pola­ków, jedy­nie dowódcą Festung Kol­berg, dla Holen­drów zaś zbrod­nia­rzem wojen­nym.

Można śmiało przy­jąć, że uzu­peł­nia­jące się prace Emila Jadziaka i Aloj­zego Srogi sta­no­wią bazę napi­sa­nych póź­niej – licz­nych zresztą – opra­co­wań bitwy koło­brze­skiej (sam Sta­ni­sław Komor­nicki jest auto­rem co naj­mniej czte­rech publi­ka­cji doty­czą­cych owej bitwy). Nie­stety wiele z nich było odtwór­czych lub cen­zura nie pozwa­lała na wyja­śnie­nie pew­nych zawi­ło­ści histo­rycz­nych, które zostały jedy­nie wzmian­ko­wane w tek­stach (o ile w ogóle się poja­wiły).

Trze­cią ważną pracą na temat bitwy o Koło­brzeg jest dzieło Johan­nesa Voel­kera pt. _Ostat­nie dni Koło­brzegu_⁸. Nie można jej odmó­wić stron­ni­czo­ści, co zresztą jest oczy­wi­ste – Voel­ker był Niem­cem, miesz­kań­cem Koło­brzegu zmu­szo­nym do opusz­cze­nia uko­cha­nego mia­sta 4 marca 1945 roku, gdy bitwa się roz­po­czy­nała. Tuż po zakoń­cze­niu wojny zaczął zbie­rać mate­riały doty­czące bata­lii – wspo­mnie­nia i rela­cje zarówno obroń­ców Festung Kol­berg, jak i cywi­lów. Na jego pracę spo­rym cie­niem kła­dzie się to, że myli daty dzienne, nie­rzadko nie odróż­nia oddzia­łów radziec­kich od pol­skich⁹. Błędy te są wyba­czalne – _Ostat­nie dni Koło­brzegu_ powsta­wały krótko po woj­nie i w cało­ści skła­dają się z rela­cji świad­ków, bowiem z oczy­wi­stych przy­czyn autor nie miał dostępu do pol­skich czy radziec­kich archi­wów. Tak więc Voel­ker wyko­nał nad­zwy­czaj dobrą i rze­telną pracę, zacho­wu­jąc warsz­tat histo­ryka, któ­rym był z wykształ­ce­nia. Odtwo­rzył prze­bieg bitwy o mia­sto dzień po dniu na pod­sta­wie rela­cji jej uczest­ni­ków, które z oczy­wi­stych powo­dów mogły być błędne. Sta­ra­łem się – w miarę moż­li­wo­ści – pro­sto­wać owe błędy. W jed­nym z Voel­kerem nie można się zgo­dzić – przed­sta­wił obronę Koło­brzegu jako dzia­ła­nia hero­iczne, na doda­tek pro­wa­dzone przez „boha­ter­skich” żoł­nie­rzy Volks­sturmu, któ­rzy ochra­niali ewa­ku­ację kobiet i dzieci ucho­dzą­cych przed bru­tal­nymi woj­skami radziec­kimi i pol­skimi. W podob­nym tonie Voel­ker opi­suje płk. Ful­l­rie­dego, dowódcę Festung Kol­berg, nie wspo­mi­na­jąc o tym, że po woj­nie został on ska­zany za zbrod­nie wojenne. I cho­ciaż dzi­siaj już wiemy, że obrona Koło­brzegu miała na celu ewa­ku­ację nie­miec­kich cywi­lów przed nad­cho­dzą­cym fron­tem, ową glo­ry­fi­ka­cję obrony (miej­scami Voel­ker porów­ny­wał Kol­berg do „nie­miec­kich Ter­mo­pil”) kry­ty­ko­wał Alojzy Sroga.

Podob­nie jest z pracą Eri­cha Muraw­skiego _Bój o Pomo­rze_¹⁰. Została napi­sana dekadę po _Ostat­nich dniach Koło­brzegu_ i bazuje na archi­wa­liach, ale jej auto­rowi rów­nież nie spo­sób odmó­wić stron­ni­czo­ści. Roz­dział poświę­cony obro­nie Koło­brzegu nosi jed­no­znaczny tytuł „Koło­brze­ska ofiara”, a autor bez ogró­dek twier­dzi, że śmierć obroń­ców pozwo­liła ura­to­wać kil­ka­dzie­siąt tysięcy ist­nień ludz­kich – cywi­lów, któ­rym udało się ewa­ku­ować do Rze­szy. Nie bez przy­czyny Sroga wyty­kał Muraw­skiemu prze­szłość – był on ofi­ce­rem pro­pa­gan­do­wym Wehr­machtu. Pró­bu­jąc jed­nak zacho­wać wyma­ganą od histo­ryka neu­tral­ność, trzeba przy­znać, że mimo wszystko prace Voel­kera i Muraw­skiego są obo­wiąz­ko­wymi pozy­cjami dla osób chcą­cych poznać histo­rię bitwy koło­brze­skiej, ale widzia­nej oczami jej obroń­ców.

Odręb­nie należy spoj­rzeć na zapis foto­gra­ficzny bitwy koło­brze­skiej. Zbiór foto­gra­fii doku­men­tu­ją­cych walki znaj­du­jący się w Naro­do­wym Archi­wum Cyfro­wym w spo­rej mie­rze sta­no­wią zdję­cia wyko­nane pod­czas krę­ce­nia Pol­skiej Kro­niki Fil­mo­wej¹¹. Z punktu widze­nia histo­ryka wspo­mniana PKF jest o tyle war­to­ściowa, że uka­zuje mia­sto wkrótce po zakoń­czo­nej bitwie – nie jest jesz­cze uprząt­nięte, ciała obroń­ców wciąż leżą na uli­cach. Ponadto ogromną war­tość doku­men­talną ma zbiór foto­gra­fii wyko­na­nych przez Józefa Rybic­kiego – żoł­nie­rza 4. DP, który utrwa­lał szlak bojowy dywi­zji¹².

Już pobieżna kwe­renda poka­zuje, że do 1989 roku histo­ria walk o Koło­brzeg była żywa, a liczne publi­ka­cje przy­po­mi­nały spo­łe­czeń­stwu o minio­nych wyda­rze­niach – nawet jeśli powta­rzano usta­le­nia Emila Jadziaka. Po zmia­nie ustroju pamięć o tej bitwie, jak i całej histo­rii ludo­wego Woj­ska Pol­skiego, zbla­dła. Widać to też po licz­bie publi­ka­cji poświę­co­nych dzie­jom WP na Wscho­dzie, która po 1989 roku wyraź­nie zma­lała. O wal­kach w Koło­brzegu w 1945 roku można prze­czy­tać głów­nie w pra­cach wyda­wa­nych w tym mie­ście – wiele z nich to publi­ka­cje Muzeum Oręża Pol­skiego lub osób pry­wat­nych, zwią­za­nych z mia­stem, np. Hie­ro­nima Kro­czyń­skiego. Oprócz tego temat bitwy koło­brze­skiej jest naj­czę­ściej poru­szany w pra­cach zbior­czych doty­czą­cych walk pol­skich żoł­nie­rzy pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej.

Bazą niniej­szej publi­ka­cji był arty­kuł mojego autor­stwa, wydany kilka lat temu na łamach dwu­mie­sięcz­nika „Woj­sko i Tech­nika – Histo­ria”¹³. W tek­ście naszki­co­wa­łem jedy­nie zarys bitwy, nie było w nim bowiem miej­sca na pełne przed­sta­wie­nie licz­nych źró­deł zwią­za­nych z koło­brze­ską bata­lią. Podob­nie było przy pisa­niu niniej­szej książki. Ogra­ni­cze­nie obję­to­ści przez wydawcę (ina­czej powsta­łoby kil­ku­set­stro­ni­cowe dzieło) spra­wiło, że musia­łem się sku­pić na uka­za­niu zma­gań żoł­nie­rzy 1. Armii WP o to por­towe mia­sto w marcu 1945 roku. Dla­tego część wąt­ków została jedy­nie zazna­czona – np. kwe­stia sto­sunku żoł­nie­rzy pol­skich i radziec­kich do lud­no­ści cywil­nej czy opis walk 45. Bry­gady Pan­cer­nej Gwar­dii, która jako pierw­sza pod­jęła próbę zdo­by­cia mia­sta. Te zagad­nie­nia cze­kają na oddzielne opra­co­wa­nie przez kolejne poko­le­nie histo­ry­ków.

Jak traf­nie zauwa­żył Janusz Przy­ma­now­ski: „Bitwy mają to do sie­bie, że ładu i składu nabie­rają dopiero w opra­co­wa­niach uczo­nych histo­ry­ków. Pod­czas ich trwa­nia i we wspo­mnie­niach uczest­ni­ków są raczej podobne do filmu skle­ja­nego ze strzę­pów przez mon­ta­ży­stę, który osza­lał”¹⁴. Niniej­sza publi­ka­cja jest wła­śnie próbą stwo­rze­nia ze strzę­pów infor­ma­cji jed­no­li­tego obrazu zma­gań pol­skich żoł­nie­rzy o Koło­brzeg w marcu 1945 roku.ROZDZIAŁ I. PRELUDIUM BITWY

Operacja pomorska

Aby zro­zu­mieć, dla­czego w marcu 1945 roku żoł­nie­rze 1. Armii Woj­ska Pol­skiego uwi­kłali się w krwawe boje uliczne w tym por­to­wym mie­ście, należy cof­nąć się o dwa mie­siące, gdy w stycz­niu 1945 roku roz­po­czy­nała się radziecka ope­ra­cja wiślań­sko-odrzań­ska. W ciągu trzech tygo­dni nacie­ra­jące w spod War­szawy oddziały 1. Frontu Bia­ło­ru­skiego zbli­żyły się do Odry, odsła­nia­jąc tym samym swoją prawą flankę. Groźba zaata­ko­wa­nia odsło­nię­tego skrzy­dła przez oddziały nie­miec­kie znaj­du­jące się na Pomo­rzu Zachod­nim stała się realna. Pier­wotny plan ope­ra­cji zakła­dał, że Pomo­rze Zachod­nie zosta­nie zdo­byte w tym samym cza­sie przez oddziały 2. Frontu Bia­ło­ru­skiego, ale ten został zatrzy­many przez Niem­ców na linii Wisły.

Chcąc zli­kwi­do­wać zagro­że­nie ze strony bro­nią­cej Pomo­rza Zachod­niego nowo utwo­rzo­nej nie­miec­kiej Grupy Armii „Wisła”, dowo­dzący 1. FB marsz. Gie­or­gij Żukow skie­ro­wał m.in. 1. AWP w kie­runku Jastro­wia, roz­po­czy­na­jąc bitwę o prze­ła­ma­nie Wału Pomor­skiego. Pra­wie mie­sięczne walki o prze­rwa­nie Pom­mern­stel­lung-d1 nie przy­nio­sły reali­za­cji tego celu – pod koniec lutego 1945 roku Pomo­rza na­dal bro­niły dwie armie nie­miec­kie: 2. Armia gen.-płk. Wal­tera Weissa i 3. Armia Pan­cerna gen.-płk. Erharda Rausa, liczące w sumie 430 tys. ludzi oraz 1,5 tys. czoł­gów i dział sztur­mo­wych¹⁵.

To wła­śnie prze­ciwko nim Naczelne Dowódz­two Armii Czer­wo­nej zapla­no­wało ope­ra­cję pomor­ską, w któ­rej miała wziąć udział rów­nież 1. AWP. 24 lutego 1945 roku woj­ska 2. FB dowo­dzo­nego przez marsz. Kon­stan­tego Rokos­sow­skiego ruszyły wzdłuż wybrzeża Bał­tyku w kie­runku Kosza­lina, spy­cha­jąc siły nie­miec­kie na zachód. Kilka dni póź­niej, 1 marca 1945 roku, natar­cie w kie­runku Koło­brzegu i Szcze­cina roz­po­częły oddziały 1. FB. Nie­miec­kie armie bro­niące Pomo­rza zna­la­zły się w potrza­sku, naci­skane od wschodu i połu­dnia.

Na pra­wym skrzy­dle 1. FB do natar­cia prze­szła 1. AWP, roz­po­czy­na­jąc walki z nie­przy­ja­cie­lem ran­kiem 1 marca 1945 roku. W cen­trum ugru­po­wa­nia armii nacie­rał 14. pp z 6. DP (wal­czył o Smolne Góry) oraz 2. DP (zdo­była Żabin i Boruj­sko, wspie­rana przez 1. BPanc. oraz 1. BKaw.). Na lewym skrzy­dle 1. AWP, na połu­dnie od Boruj­ska, wal­czyła tego dnia 1. DP, a na pra­wym skrzy­dle pozo­stała w obro­nie 3. DP. Pod koniec pierw­szego dnia ope­ra­cji dowódca 1. AWP, gen. Sta­ni­sław Popław­ski, miał powody do zado­wo­le­nia – cho­ciaż nie osią­gnięto wszyst­kich celów, zdo­by­cie Boruj­ska dawało nadzieję na rychłe poko­na­nie prze­ciw­nika. Aby wyko­rzy­stać powo­dze­nie, Popław­ski posta­no­wił wpro­wa­dzić mię­dzy 1. a 2. DP dodat­kowo 4. DP.

Dru­giego dnia ope­ra­cji pomor­skiej oddziały pol­skie na całym fron­cie roz­po­częły natar­cie w kie­runku Bał­tyku, a 3 marca 1945 roku jego impet wyraź­nie przy­spie­szył. Co prawda żoł­nie­rze nie­miec­kiej dywi­zji „Bärwalde” i 163. DP sta­wiali opór na doraź­nie orga­ni­zo­wa­nych liniach obrony, jed­nak walki miały cha­rak­ter opóź­nia­jący – cho­dziło o osłonę wyco­fu­ją­cych się oddzia­łów Wehr­machtu. W tym samym cza­sie roz­po­czy­nały się zma­ga­nia o Kar­lino (Körlin) – prze­ciw radziec­kim czoł­gi­stom z 1. APanc. Gw. gen. Michała Katu­kowa wal­czyli żoł­nie­rze fran­cu­skiej 33. DGren. SS „Char­le­ma­gne”¹⁶.

Po prze­ła­ma­niu sil­nego oporu prze­ciw­nika pod­czas pierw­szych dwóch dni ope­ra­cji pomor­skiej 1. AWP prze­szła do dzia­łań pości­go­wych. Lokalne walki z nie­przy­ja­cie­lem nie były tak krwawe jak te na Wale Pomor­skim, pro­wa­dzone mie­siąc wcze­śniej. Zaj­mo­wano kolejne opusz­czone miej­sco­wo­ści i szybko zbli­żano się ku Bał­ty­kowi. „Po dro­dze napo­ty­ka­li­śmy wałę­sa­jące się po lasach nie­do­bitki oddzia­łów nie­miec­kich. Ranni, brudni, bez żad­nych szans, sami pod­da­wali się całymi gru­pami” – napi­sał póź­niej Cze­sław Sztaj­nert z 3. DP¹⁷.

Masze­ru­jąc ku morzu, żoł­nie­rze mijali dro­go­wskazy, na któ­rych coraz czę­ściej poja­wiało się słowo Kol­berg. „Nie­miecka nazwa brzmiała «Kol­berg». «To jak to po naszemu?» – zada­wano w kom­pa­niach pyta­nie . Nie wszy­scy potra­fili odpo­wie­dzieć” – wspo­mi­nał po woj­nie Alojzy Sroga, który na początku marca 1945 roku masze­ro­wał z 3. DP przez Pomo­rze w stop­niu cho­rą­żego ds. poli­tyczno-wycho­waw­czych¹⁸_._ Jako poli­truk musiał prze­pro­wa­dzić w oddziale poga­dankę, uświa­da­mia­jąc żoł­nie­rzy, iż Koło­brzeg jest pra­daw­nym pol­skim mia­stem, a 1. AWP masze­ruje po dro­gach, któ­rymi drze­wiej szli ryce­rze Bole­sława Krzy­wo­ustego pod­czas pod­boju Pomo­rza Zachod­niego w latach dwu­dzie­stych XII wieku. Czy jego prze­mó­wie­nia kogo­kol­wiek inte­re­so­wały? Rela­cje żoł­nie­rzy spi­sy­wane po woj­nie świad­czą o tym, iż nie cenili pracy apa­ratu poli­tyczno-wycho­waw­czego. Michał Szein, wcie­lony do Armii Czer­wo­nej, w tym samym cza­sie wal­czył w Pru­sach Wschod­nich. „Byłem w tym Grun­wal­dzie . Zna­łem histo­rię Grun­walda, ale że tam, na woj­nie, byłem, gdzie bitwa za Grun­wald, to nie wie­dzia­łem, bo nie inte­re­so­wał się. Inte­re­so­wał się, jak wyżyć i jak pod­jeść”¹⁹.

4 marca 1945 roku do Koło­brzegu dotarły czołgi radziec­kiej 45. BPanc.Gw., a następ­nego dnia oddziały 2. FB zdo­były Kosza­lin i wyszły na brzeg Bał­tyku. Opa­no­wu­jąc rejon Kosza­lina i Koło­brzegu, roz­cięto GA „Wisła” na dwie czę­ści, zmu­sza­jąc resztki 2. Armii do wyco­fa­nia się w stronę Zatoki Gdań­skiej. Dotkliw­sze ciosy zadano 3. APanc. – nie licząc nie­miec­kiego zgru­po­wa­nia w rejo­nie Szcze­cina-Dąbia i Gry­fina, została ona roz­bita na wiele mniej­szych grup, które ucie­kały na zachód lub szu­kały oca­le­nia na stat­kach odpły­wa­ją­cych z zachod­nio­po­mor­skich por­tów (w tym z Koło­brzegu) do Rze­szy. Przy­kła­dem los 33. DGren. SS, która w nocy na 5 marca wyco­fała się z Kar­lina – jej roz­pro­szone oddziały ucho­dziły w kie­runku Szcze­cina i Odry, nie pró­bu­jąc się prze­do­stać do Koło­brzegu²⁰.

Śle­dząc suk­ces ope­ra­cji pomor­skiej, Kwa­tera Główna Naczel­nego Dowódz­twa Armii Czer­wo­nej (tzw. Stawka) 5 marca 1945 roku wydała dyrek­tywę, zgod­nie z którą woj­ska 2. FB miały zawró­cić spod Kosza­lina na wschód w kie­runku Trój­mia­sta, by tam zli­kwi­do­wać resztki nie­miec­kiej 2. Armii. Jako wspar­cie temu fron­towi pod­po­rząd­ko­wano m.in. pol­ską 1. Bry­gadę Pan­cerną. Tym­cza­sem siły 1. FB miały pro­wa­dzić pościg za wyco­fu­ją­cymi się oddzia­łami nie­miec­kimi i oczy­ścić Pomo­rze Zachod­nie²¹. Gdy zapa­dały te decy­zje, prawy sąsiad 1. AWP – radziecki 134. Kor­pus z 19. Armii – oczy­ścił rejon na wschód od Koło­brzegu, a do mia­sta od wschodu zbli­żyła się jego 272. DS²². W tym cza­sie ope­ru­jąca na lewym skrzy­dle 1. AWP radziecka 3. Armia Ude­rze­niowa wyszła nad Zatokę Pomor­ską i Dziwnę.

Pod­su­mo­wu­jąc mija­jący tydzień dzia­łań 1. AWP, gen. Sta­ni­sław Popław­ski mógł być zado­wo­lony – jego oddziały poko­nały 60–100 km. 7 marca główne siły 1. AWP ześrod­ko­wały się w rejo­nie Sła­wo­bo­rza, a dwie dywi­zje pie­choty dotarły w oko­lice Kar­lina i Koło­brzegu, koń­cząc tym samym swój udział w ope­ra­cji pomor­skiej. Do pol­skiej nie­woli dostało się ok. 6 tys. nie­przy­ja­ciel­skich żoł­nie­rzy (tylko 6 marca 1945 roku 1. AWP wzięła do nie­woli 1,5 tys. ludzi) i zabili ponad dru­gie tyle przy stra­tach wła­snych wyno­szą­cych: 861 pole­głych, 627 zagi­nio­nych i 2452 ran­nych²³. Ope­ra­cja pomor­ska jawiła się jako suk­ces, wyda­wało się, iż nie­chybny koniec Trze­ciej Rze­szy zbliża się szybko. Suk­ces dzia­łań pol­skich na Pomo­rzu był o tyle istotny, że dawał Pola­kom poczu­cie rewanżu za straty ponie­sione pod­czas prze­ła­my­wa­nia pozy­cji Wału Pomor­skiego mie­siąc wcze­śniej.

W tym samym cza­sie marsz. Żukow uszcze­gó­ło­wił zada­nia pod­le­głych mu jed­no­stek 1. FB. 5 marca 1945 roku do sztabu 1. AWP przy­słano dyrek­tywę dowódcy 1. FB, która naka­zy­wała: „1 PA od rana 6 III 1945 roku kon­ty­nu­uje natar­cie w ogól­nym kie­runku Schi­vel­bein , Stol­zen­berg , Gross Jestin , Kol­berg z zada­niem do końca dnia 7 III 1945 roku dwoma dywi­zjami wyjść na front: Ker­lin zachodni brzeg Per­sante , Kol­berg, Deep i nie póź­niej niż o godz. 24.00 7 III 1945 roku zmie­nić oddziały 1 Gw. Armii Pan­cer­nej na linii: Ker­lin, Kol­berg . Głów­nymi siłami armii po zli­kwi­do­wa­niu świ­dwiń­skiego zgru­po­wa­nia prze­ciw­nika sku­pić się w rejo­nie Stol­zen­berg, Damitz , Roman ”²⁴.

Na pod­sta­wie tej dyrek­tywy ran­kiem 6 marca wydano roz­kaz bojowy nr 0091/Op. dowódcy 1. AWP. 6. DP otrzy­mała zada­nie: „W końcu dnia 7 III wyjść na linię: wył. Krühne , zachodni brzeg rz. Per­sante , Koło­brzeg i upo­rczy­wie bro­nić go, luzu­jąc oddziały 1. Armii Pan­cer­nej Gwar­dii”²⁵. Jak można było wywnio­sko­wać z tego roz­kazu, Polacy mieli bro­nić mia­sta przed „oto­czo­nymi oraz roz­bi­tymi oddzia­łami” dywi­zji „Bärwalde”, 163. DP i reszt­kami 402. Dywi­zji Zapa­so­wej, które „usi­łują prze­drzeć się na pół­noc i pół­nocny zachód”²⁶.

Wie­czo­rem 6 marca 1945 roku do gen. Popław­skiego dotarła nowa dyrek­tywa dowódcy 1. FB, która mody­fi­ko­wała zało­że­nia z poprzed­niego dnia. „W prze­ciągu 7 i 8 III 1945 roku oczy­ścić z prze­ciw­nika cały pas armii do połu­dnio­wego brzegu Morza Bał­tyc­kiego, w tym mia­sto Kol­berg”²⁷. Następ­nie: „Z rana 9 III 1945 r. głów­nymi siłami armii wystą­pić w kie­runku zachod­nim z zada­niem: dwoma dywi­zjami do 11 III 1945 roku zająć i obro­nić rubież Kol­berg, Deep , Horst , Hoff , Lüchtentin , mając gar­ni­zon w sile jed­nego pułku pie­choty w Kol­berg i w Trep­tow ”²⁸.

Mar­sza­łek Żukow zakła­dał, że w ciągu dwóch dni – 7 i 8 marca – uda się oczy­ścić Koło­brzeg. Wyda­nie dyrek­tywy wpły­nęło na roz­kazy gen. Popław­skiego, które prze­ka­zano pol­skim dywi­zjom. Zgod­nie z nimi więk­szość jed­no­stek 1. AWP, w tym 1., 2. i 4. DP oraz 1. BKaw, od 9 marca miała się prze­miesz­czać na pół­nocny zachód, w kie­runku Zalewu Szcze­ciń­skiego, gdzie spo­dzie­wano się sil­nego oporu prze­ciw­nika²⁹. Na Koło­brzeg, leżący na wschod­niej rubieży pasa dzia­łań 1. AWP, nie zwró­cono szcze­gól­nej uwagi. Dla­tego gen. Popław­ski wysłał w kie­runku mia­sta tylko jedną dywi­zję – 6. DP.

Zada­nie nie wyda­wało się trudne, tym bar­dziej że wszy­scy byli jesz­cze pod wra­że­niem ogrom­nego suk­cesu ope­ra­cji pomor­skiej. Ten nastrój udzie­lił się rów­nież samemu marsz. Żuko­wowi – we wspo­mnia­nej dyrek­ty­wie nie prze­wi­dy­wano moż­li­wo­ści napo­tka­nia zor­ga­ni­zo­wa­nego oporu Niem­ców w Koło­brzegu, prak­tycz­nie jedy­nym por­cie w tam­tym rejo­nie.

Festung Kolberg

Tym­cza­sem już w listo­pa­dzie 1944 roku Koło­brzeg został ogło­szony przez Hitlera twier­dzą – Festung Kol­berg, która miała być bro­niona do ostat­niego żoł­nie­rza. Wtedy też ruszyły prace for­ty­fi­ka­cyjne. W ciągu pię­ciu mie­sięcy przed­wo­jenne uzdro­wi­sko prze­obra­ziło się w twier­dzę w dosłow­nym tego słowa zna­cze­niu. Pier­wotne plany obrony zakła­dały utwo­rze­nie trzech pier­ścieni umoc­nień. Pierw­szy z nich, odda­lony około 12 km od mia­sta, ni­gdy nie powstał³⁰. Drugi, poło­żony około 5 km od mia­sta, przy­go­to­wano jedy­nie czę­ściowo. Nato­miast trzeci z nich, obej­mu­jący przed­mie­ścia, powstał w lutym 1945 roku³¹.

Patrząc na przed­wo­jenne mapy Koło­brzegu, nie­trudno zro­zu­mieć, dla­czego już od XVIII wieku mia­sto to odgry­wało na Pomo­rzu rolę twier­dzy³². Ata­ku­ją­cym oddzia­łom stwa­rzało pro­blemy samo podej­ście pod nie – ota­cza­jący je otwarty, bagni­sty teren sta­no­wił znaczne utrud­nie­nie dla broni cięż­kiej, a sztur­mu­ją­cej pie­cho­cie nie dawał żad­nej osłony. Walory obronne pod­no­siła prze­pły­wa­jąca przez mia­sto Par­sęta wraz z bie­gnącą rów­no­le­gle jej odnogą – Kana­łem Drzew­nym (niem. Hol­zgra­ben, zwa­nym też Więc­minką lub Kana­łem Mie­dzia­nym) i znaj­du­jącą się mię­dzy nimi Wyspą Solną. Niemcy zda­wali sobie sprawę z obron­nego poło­że­nia mia­sta, dla­tego już od cza­sów nowo­żyt­nych roz­bu­do­wy­wali sys­tem for­tów. W 1945 roku nie sta­no­wiły one już poważ­nych punk­tów oporu, dla­tego jesie­nią 1944 roku roz­po­częto prace for­ty­fi­ka­cyjne.

Bazu­jąc na ukształ­to­wa­niu terenu, Niemcy wybu­do­wali w mie­ście i na jego obrze­żach umoc­nie­nia, które wcho­dziły w skład trze­ciego, wewnętrz­nego pier­ście­nia twier­dzy. Owa pozy­cja obronna skła­dała się z trzech linii, któ­rych prze­bieg można pró­bo­wać odtwo­rzyć na pod­sta­wie pla­nów mia­sta, map topo­gra­ficz­nych oraz uzu­peł­nia­jąc wia­do­mo­ściami zawar­tymi w mel­dun­kach z okresu bitwy³³. Opi­sy­wane niżej pozy­cje obronne podzie­lono na trzy odcinki bojowe: wschodni – Leibjäger, bro­niony przez oddziały pułku „Wol­ler” (cią­gnący się od brzegu morza przez gazow­nię miej­ską aż do kościoła św. Jerzego i Net­tel­beck­strasse), połu­dniowy – Indigo, obsa­dzony przez mary­na­rzy z grupy „Prien” (od kościoła św. Jerzego przez Par­sętę, kom­pleks tzw. Bia­łych i Czer­wo­nych Koszar – w rejo­nie obec­nych ulic Arty­le­ryj­skiej i Mazo­wiec­kiej – aż do drogi na Grzy­bowo, czyli obecną ul. Wylo­tową) oraz naj­węż­szy odci­nek zachodni – Nus­sk­nac­ker, obsa­dzony m.in. przez oddziały Volks­sturmu, które bro­niły Parku Maikuhle³⁴. Wyraź­nie widać, że nowy dowódca Festung Kol­berg, płk Fritz Ful­l­riede, posta­no­wił bro­nić mia­sta regu­lar­nymi jed­nost­kami, kie­ru­jąc Volks­sturm na naj­ła­twiej­szy odci­nek.

Zewnętrzny pier­ścień cią­gnął się na skraju przed­mieść. Skła­dał się na niego sys­tem tran­szei i schro­nów oraz wyko­pany za nimi rów prze­ciw­czoł­gowy. Biegł on od wybrzeża Bał­tyku przez zachodni skraj Gorzy­szewa, Kostrzewno (Sie­der­land), tzw. Białe Koszary (obec­nie przy skrzy­żo­wa­niu ulic Mazo­wiec­kiej i Arty­le­ryj­skiej), Przed­mie­ście Radzi­kow­skie na połu­dnie od ul. Młyń­skiej (wzdłuż obec­nej ul. Wod­nej) a następ­nie skrę­cał na wschód, wzdłuż obec­nej ul. Bogu­sława X (daw­niej Net­tel­beck­strasse), gdzie docho­dziła do nie­ist­nie­ją­cego już kościoła św. Jerzego. Dalej pozy­cje obronne bie­gły wzdłuż ul. Kosza­liń­skiej przez Lębor­skie Przed­mie­ście obok gazowni miej­skiej³⁵. W lewo­brzeż­nej czę­ści mia­sta ele­men­tami zewnętrz­nego pier­ście­nia były punkty obrony zlo­ka­li­zo­wane wzdłuż Stet­ti­ner­strasse (obec­nie ul. Jed­no­ści Naro­do­wej).

Drugi pier­ścień prze­bie­gał wzdłuż Kanału Drzew­nego, następ­nie skrę­cał na pół­nocny wschód, wzdłuż ul. Kamien­nej (daw­niej: Neu­stadt Bau­strasse) do paro­wo­zowni, wzdłuż zachod­niego krańca toru wyści­gów kon­nych aż do Wal­den­fels Schanze (Fort Wal­den­felsa, obec­nie Kamienny Sza­niec). W jego wschod­niej czę­ści rów­nież wyko­pano rów prze­ciw­czoł­gowy. W mie­ście zapory prze­ciwko czoł­gom i pie­cho­cie sta­no­wiły liczne bary­kady – w nie­które wmon­to­wano czołgi i działa pan­cerne jako stałe punkty ogniowe (w więk­szo­ści były to remon­to­wane wozy bojowe sfor­mo­wa­nej mie­siąc wcze­śniej Dywi­zji Pan­cer­nej „Hol­stein”)³⁶.

Trzeci pier­ścień obrony prze­bie­gał wzdłuż pra­wego brzegu Par­sęty, następ­nie wzdłuż toru kole­jo­wego bie­gną­cego rów­no­le­gle do obec­nej ul. Sol­nej, przez dwo­rzec kole­jowy do kąpie­li­ska rodzin­nego nad morzem (Fami­lie Bad na pół­noc od dworca, u wylotu obec­nej Alejki dr. Maja w nad­mor­skim Parku im. Żerom­skiego). Naj­dłu­żej bro­nio­nym punk­tem mia­sta miała być latar­nia mor­ska u wej­ścia do portu koło­brze­skiego, wybu­do­wana obok Fortu Münde (obec­nie Fort Ujście)³⁷.

Powyż­szy opis trzech pozy­cji obron­nych nie zawiera peł­nego obrazu for­ty­fi­ka­cji, bowiem część zabu­do­wań miej­skich przy­go­to­wano do pro­wa­dze­nia dłu­go­trwa­łej obrony w okrą­że­niu – takimi punk­tami był np. kom­pleks koszar na Przed­mie­ściu Zło­tow­skim, Wyspa Solna ze znaj­du­ją­cym się na niej for­tem Redute Schill (obec­nie Reduta Bagienna), Kle­ist Schanze (Sza­niec Kle­ista) w parku nad­mor­skim na zachód od koło­brze­skiego portu, kościół św. Jerzego leżący przy szo­sie do Kar­lina czy zabu­do­wa­nia gazowni miej­skiej. Do obrony przy­go­to­wano rów­nież więk­szość budyn­ków w mie­ście – nie tylko te wcho­dzące w skład opi­sa­nych wyżej pier­ścieni obron­nych – roz­miesz­cza­jąc pozy­cje strze­lec­kie zarówno na pod­da­szach, jak i w piw­ni­cach. Obsadę każ­dego z budyn­ków miały sta­no­wić grupy liczące 10–15 żoł­nie­rzy wspar­tych bro­nią maszy­nową i popu­lar­nymi pod koniec wojny Pan­zer­fau­stami.

Ufor­ty­fi­ko­wa­nie Koło­brzegu, jak rów­nież póź­niej­szy opór obroń­ców mia­sta, nie były bez­ce­lowe. Gdy woj­ska nie­miec­kie były powoli wypy­chane z Pomo­rza Zachod­niego, trwała ope­ra­cja „Han­ni­bal” – ewa­ku­acja drogą mor­ską lud­no­ści cywil­nej z Prus Wschod­nich i Pomo­rza do Nie­miec. Port w Koło­brzegu był jed­nym z nie­licz­nych miejsc, z któ­rych odpły­wały statki do Rze­szy. Dosta­nie się na sta­tek dawało nadzieję na unik­nię­cie okrut­nego losu, jaki lud­no­ści cywil­nej mogła zgo­to­wać zbli­ża­jąca się Armia Czer­wona. Oprócz Koło­brzegu ewa­ku­ację do Rze­szy pro­wa­dzono z por­tów w Liba­wie i Win­da­wie (obie miej­sco­wo­ści leżały w Kur­lan­dii) oraz w: Piła­wie, Gdań­sku, Gdyni, Świ­no­uj­ściu i Szcze­ci­nie.

Eks­o­dus doty­czył także Niem­ców z Pomo­rza Zachod­niego. Nie­mieccy cywile naj­czę­ściej nie odróż­niali żoł­nie­rzy WP od czer­wo­no­ar­mi­stów, we wspo­mnie­niach zbior­czo nazy­wa­jąc ich Sowie­tami. Ci, któ­rzy mogli, ucie­kali do jed­nego z miast por­to­wych. Ci, któ­rzy nie zdą­żyli uciec przed zbli­ża­ją­cym się fron­tem, nie zawsze godzili się z losem. Taka sytu­acja miała miej­sce m.in. w Połczy­nie-Zdroju, zaję­tym przez 3. DP na początku marca 1945 roku. Józef Dubiń­ski, żoł­nierz 7. pp, nali­czył w tam­tej­szych domach kil­ka­na­ście ciał samo­bój­ców. Nie wyda­wał się tym zdzi­wiony – mie­siąc wcze­śniej był świad­kiem gwałtu doko­na­nego na Niemce przez czer­wo­no­ar­mi­stów³⁸. Jed­nak temat gwał­tów popeł­nia­nych na Pomo­rzu w 1945 roku, w tym w pasie natar­cia 1. AWP, prak­tycz­nie był nie­po­ru­szany w powo­jen­nej lite­ra­tu­rze. Część żoł­nie­rzy 70 lat po woj­nie przy­zna­wała jed­nak, że takich gwał­tów doko­ny­wano i że spraw­cami byli rów­nież Polacy³⁹.

Pewne poszlaki w tej kwe­stii daje Instruk­cja Głów­nego Zarządu Poli­tyczno-Wycho­waw­czego WP w spra­wie zacho­wa­nia przez żoł­nie­rzy wła­ści­wej postawy wobec lud­no­ści cywil­nej na tery­to­rium nie­miec­kim, wydana 17 lutego 1945 roku, czyli pod koniec walk na Wale Pomor­skim. Czy­tamy w niej m.in.: „Nie pozwa­lać pod­czas prze­mar­szów na wro­gim tery­to­rium na gra­bieże i maru­der­stwo, znę­ca­nie się nad lud­no­ścią cywilną, bio­rąc pod uwagę demo­ra­li­zu­jący wpływ tego na ducha żoł­nie­rza”⁴⁰. Była w tym jed­nak nie­kon­se­kwen­cja, skoro w tej samej instruk­cji jasno naka­zy­wano: „Przez gawędy, arty­kuły w pra­sie żoł­nier­skiej, spe­cjalne biu­le­tyny uświa­da­mia­jące żoł­nie­rzy o zdra­dziec­kiej roli Niem­ców i volks­deut­schów w Pol­sce, pogłę­bić nie­na­wiść do nich”⁴¹. Trzeba pamię­tać, że w lutym–marcu 1945 roku pol­scy żoł­nie­rze wal­czyli na tere­nie Nie­miec (Zie­mie Odzy­skane zostały przy­znane Pol­sce dopiero kilka mie­sięcy póź­niej na mocy usta­leń kon­fe­ren­cji pocz­dam­skiej) i nawet w ofi­cjal­nych doku­men­tach czę­sto prze­wija się nazwa „Kol­berg”, a nie „Koło­brzeg”. Zresztą tablice z napi­sem „Ger­ma­nia”, w 1944 i 1945 roku masowo umiesz­czane na przed­wo­jen­nej gra­nicy Trze­ciej Rze­szy dla uświa­do­mie­nia żoł­nie­rzom, że wkro­czyli na tery­to­rium wroga, znaj­do­wały się także w pasie natar­cia 1. AWP. Zachę­cały one do tego, by brać odwet na prze­ciw­niku, skoro wojna dotarła na jego zie­mie. Dla­tego nie powinno dzi­wić, iż pol­scy żoł­nie­rze (oraz nie­jed­no­krot­nie rodo­wici Rosja­nie przy­dzie­leni do 1. AWP) gra­bili nie­miec­kie majątki i domo­stwa. Wprost pisał o tym płk Wik­tor Grosz w cyto­wa­nej wyżej instruk­cji: „Nie dopu­ścić do roz­gra­bia­nia fol­war­ków, fabryk, skła­dów wszel­kiego rodzaju, prze­pro­wa­dzić sze­roką akcję wyja­śnia­jącą, że wszystko to jest pol­skie, a nie nie­miec­kie, że ozna­cza to nisz­cze­nie dobra pań­stwo­wego. Nie pozwo­lić na bez­myślne czę­sto plą­dro­wa­nie miesz­kań, nisz­cze­nie budyn­ków miesz­kal­nych. Uświa­do­mić żoł­nie­rzy, że domy te są prze­zna­czone dla lud­no­ści pol­skiej, dla naszych krew­nych i braci”⁴². Jak można domnie­my­wać z archi­wa­liów, sytu­acja nie została do końca opa­no­wana – 22 marca Naczelny Dowódca WP, gen. Michał Rola-Żymier­ski, wydał roz­kaz nr 51, w któ­rym na wstę­pie zazna­czył, że winę za wybuch wojny i zbrod­ni­cze trak­to­wa­nie lud­no­ści pol­skiej na zie­miach oku­po­wa­nych „ponosi nie tylko armia nie­miecka, par­tia hitle­row­ska i admi­ni­stra­cja cywilna, które bez­po­śred­nio doko­nują tych czy­nów prze­stęp­czych, ale cały naród nie­miecki, który par­tii hitle­row­skiej i armii udziela peł­nego popar­cia i pomocy i z prze­stęp­czego dzia­ła­nia sta­rał się cią­gnąć dla sie­bie korzy­ści”⁴³. Pouczył jed­nak pod­ko­mend­nych: „Całą nie­na­wiść do narodu nie­miec­kiego i potrzebę zemsty, tak bar­dzo uza­sad­nioną, Woj­sko Pol­skie musi skie­ro­wać na znisz­cze­nie sił zbroj­nych wroga, aby tym samym umoż­li­wić wymie­rze­nie mu zasłu­żo­nej kary . Żoł­nie­rzowi pol­skiemu nie wolno także zapo­mnieć, że do wymie­rze­nia spra­wie­dli­wo­ści wobec nie­miec­kiej lud­no­ści cywil­nej za zbrod­nie wojenne powo­łane są wła­ściwe organa, dzia­ła­jące w maje­sta­cie prawa, wobec któ­rych żadne prze­stęp­stwo nie ujdzie bez­kar­nie. Jakie­kol­wiek samo­sądy i akty gwałtu na cywil­nej lud­no­ści nie­miec­kiej ze strony poszcze­gól­nych żoł­nie­rzy są nie­do­pusz­czalne”. Gro­ziły za to surowe kary, prze­wi­dziane w Kodek­sie kar­nym WP, „aż do kary śmierci włącz­nie”⁴⁴. Jed­nak suche dane wska­zują na coś zgoła innego. Jak wynika z pod­su­mo­wa­nia szefa Głów­nego Zarządu Infor­ma­cji WP, płk. Kożuszki, spo­śród ogól­nej liczby 1169 ludzi aresz­to­wa­nych w pierw­szym kwar­tale 1945 roku za maru­der­stwo nie zatrzy­mano na dłu­żej ani jed­nej osoby⁴⁵. Leopold Barzęc z 2. DP w udzie­lo­nym po woj­nie wywia­dzie dosad­nie pod­su­mo­wał sto­su­nek nie­miec­kich cywi­lów do żoł­nie­rzy pol­skich: „Oni tylko Ruskich się bar­dzo bali. Do Pola­ków mieli inny sto­su­nek. Się mylili, kurwa! Anio­łami nie byli­śmy, bo wojna, nie? Chcie­li­śmy wziąć odwet za rodzinne sprawy, za War­szawę znisz­czoną, za śmierć innych pol­skich żoł­nie­rzy i cywi­lów”⁴⁶.

Z trud­nej sytu­acji lud­no­ści cywil­nej zda­wał sobie rów­nież sprawę dowódca Krieg­sma­rine, gros­sad­mi­ral Karl Dönitz. Wie­dząc już, jaki los czeka lud­ność cywilną wydaną na pastwę Rosjan, pod­jął decy­zję: „Uzna­łem rato­wa­nie lud­no­ści nie­miec­kich ziem wschod­nich za naj­waż­niej­szy obo­wią­zek, który pozo­stał do speł­nie­nia żoł­nie­rzowi nie­miec­kiemu. Jeśli już ku naszemu bólowi nie mogli­śmy utrzy­mać dla wschod­nich Niem­ców ich ziem, to nie wolno nam było w żad­nym wypadku zanie­chać rato­wa­nia życia ich samych – nawet wtedy, gdyby miał to być jedyny cel żoł­nie­rza nie­miec­kiego wal­czą­cego na fron­cie wschod­nim”⁴⁷.

W świe­tle przy­to­czo­nych wyżej źró­deł nie powinno dzi­wić, że eks­o­dus miesz­kań­ców Pomo­rza przy­brał na sile – sza­cuje się, że mar­cowa ofen­sywa odcięła na Pomo­rzu ponad milion ludzi⁴⁸. Koło­brzeg, liczący w maju 1939 roku 33,5 tys. sta­łych miesz­kań­ców (w tym samym spi­sie powszech­nym odno­to­wano łącz­nie ponad 36,5 tys. miesz­kań­ców) musiał pomie­ścić ok. 30 tys. ucie­ki­nie­rów. Na początku marca 1945 roku w mie­ście miało się zatem zna­leźć 65–70 tys. cywi­lów – w każ­dym razie 10 marca 1945 roku OKW na tyle sza­co­wało liczbę ocze­ku­ją­cych na ewa­ku­ację; po zakoń­czo­nej obro­nie Koło­brzegu płk Ful­l­riede rów­nież utrzy­my­wał, że ewa­ku­owano ok. 70 tys. osób⁴⁹. Przy czym ważne jest tu słowo „ludzi” (_Men­schen_) – liczba 70 tys. pocho­dzi z raportu kmdr. por. Kol­bego z 20–21 marca, w któ­rym nie czy­niono roz­róż­nie­nia mię­dzy cywi­lami a żoł­nie­rzami lub ran­nymi⁵⁰.

W star­szej lite­ra­tu­rze powszechna jest opi­nia, że Koło­brzeg, liczący w 1940 roku 35–40 tys. miesz­kań­ców, na początku marca 1945 roku musiał pomie­ścić 50 tys. ucie­ki­nie­rów, co dawało łącz­nie 85–90 tys. cywi­lów ocze­ku­ją­cych w por­cie na ratu­nek⁵¹. Liczba 85 tys. cywi­lów w mie­ście w chwili roz­po­czę­cia bitwy pocho­dzi z _Ostat­nich dni Koło­brzegu_ Johan­nesa Voel­kera i była póź­niej powie­lana w pol­skich opra­co­wa­niach, począw­szy od _Wyzwo­le­nia Pomo­rza_ Emila Jadziaka. Nie zwró­cono przy tym uwagi, że już nie­mieccy redak­to­rzy zazna­czali, iż liczba 70 tys. cywi­lów wydaje się bar­dziej praw­do­po­dobna⁵². W miarę jak do mia­sta przy­by­wali kolejni uchodźcy, rosły siły obroń­ców. Do obsady poszcze­gól­nych odcin­ków kie­ro­wano nie tylko żoł­nie­rzy z roz­bi­tych jed­no­stek, któ­rzy na wła­sną rękę docie­rali do Koło­brzegu . Rów­no­cze­śnie oddziały SS orga­ni­zo­wały wręcz branki do Volks­sturmu, wcie­la­jąc wielu cywi­lów do sił bro­nią­cych mia­sta. „Starcy i zupeł­nie mło­dzi chłopcy, pra­wie dzieci. Do tego już doszło!” – dzi­wiła się na kar­tach swo­jego dzien­nika miesz­kanka Pomo­rza Ursula Pless-Damm, patrząc na człon­ków Volks­sturmu⁵³.

Pod koniec lutego 1945 roku dowo­dze­nie cało­ścią sił bro­nią­cych Koło­brzegu objął płk Fritz Ful­l­riede. Zastą­pił on poprzed­niego komen­danta twier­dzy, gen. Paula Her­r­manna, który z powo­dów zdro­wot­nych zre­zy­gno­wał z funk­cji około 20 lutego 1945 roku, a tym­cza­sowo zastę­po­wał go dowódca sape­rów, płk Ger­hard Tro­schel⁵⁴.

Życio­rys płk. Ful­l­rie­dego jest dosyć dobrze znany. Uro­dził w Bre­mie w 1895 roku, wal­czył w pierw­szej woj­nie świa­to­wej, po jej zakoń­cze­niu wyemi­gro­wał do Afryki. Powró­cił do Nie­miec po 1933 roku i wstą­pił do Wehr­machtu – w jego sze­re­gach wal­czył w Pol­sce, Fran­cji i w ZSRR. Następ­nie słu­żył w Afrika Korps. Po klę­sce w Tune­zji wal­czył we Wło­szech, nato­miast jesie­nią 1944 roku tra­fił do Holan­dii, gdzie bił się z bry­tyj­skimi i pol­skimi spa­do­chro­nia­rzami w Ooster­beek, dowo­dząc puł­kiem zapa­so­wym Dywi­zji Pan­cerno-Spa­do­chro­no­wej „Her­mann Göring”. Następ­nie brał nie­chlubny udział w raj­dzie na Put­ten, gdzie w odwe­cie za zabi­cie grupy nie­miec­kich żoł­nie­rzy roz­strze­lano ośmiu przy­pad­ko­wych cywi­lów, kobiety i dzieci ewa­ku­owano, męż­czyzn wysłano na roboty przy­mu­sowe do Rze­szy, wieś zaś zrów­nano z zie­mią. Po woj­nie płk. Ful­l­rie­dego, wów­czas już w stop­niu gene­rała, ska­zano za ten czyn na karę wię­zie­nia, o czym Johan­nes Voel­ker nie wspo­mniał⁵⁵. Z zacho­wa­nego dzien­nika płk. Ful­l­rie­dego, nie­stety koń­czą­cego się na stycz­niu 1945 roku, wia­domo, że jesz­cze w paź­dzier­niku 1944 roku skie­ro­wano go do Nie­miec, w rejon Mag­de­burga, a pod koniec grud­nia jego jed­nostkę wysłano na wschod­nią gra­nicę Rze­szy. Dzien­nik koń­czy się wpi­sem z 17 stycz­nia 1945 roku: „Rosja­nie są koło Lit­zman­n­stadt i Zen­sto­chau ”, a sam puł­kow­nik dotarł w tym cza­sie do Pocz­damu⁵⁶. Co się wyda­rzyło w ciągu następ­nego mie­siąca – nie wia­domo.

Trzeba przy­znać, że Ful­l­riede był doświad­czo­nym ofi­ce­rem. Zapro­wa­dził ład w koło­brze­skim gar­ni­zo­nie, sta­no­wią­cym zbie­ra­ninę żoł­nie­rzy pocho­dzą­cych w głów­nej mie­rze z jed­no­stek roz­bi­tych na Pomo­rzu, oraz przy­spie­szył prace for­ty­fi­ka­cyjne mia­sta, dzięki czemu Niemcy mogli się sku­tecz­nie bro­nić. Oprócz niego w dowódz­twie Festung Kol­berg zna­leźli się: ofi­cer ope­ra­cyjny sztabu mjr Döring, kpt. Döllefeld, dowódca sape­rów płk Ger­hard Tro­schel, dowódca broni pan­cer­nej ppłk rez. Karl August von der Osten i dowódca łącz­no­ści ppłk Ulrich-Kurt Ende­mann⁵⁷.

Od lat trwają dys­ku­sje histo­ry­ków na temat składu, jak i liczeb­no­ści gar­ni­zonu w marcu 1945 roku. Bez wąt­pie­nia płk Ful­l­riede dostał pod roz­kazy żoł­nie­rzy róż­no­rod­nych for­ma­cji, któ­rzy albo słu­żyli w Koło­brzegu, albo do niego dotarli wyczer­pani wal­kami na Pomo­rzu i w mie­ście zostali wcie­leni do nowo powsta­łych jed­no­stek. Pró­bu­jąc po woj­nie usta­lić nazwy oddzia­łów gar­ni­zonu, pol­scy histo­rycy naj­czę­ściej bazo­wali na zezna­niach Niem­ców wzię­tych do nie­woli w Koło­brzegu. Miało to jed­nak wadę – można odnieść wra­że­nie, że prze­słu­chu­jący jeń­ców pol­scy ofi­ce­ro­wie dowol­nie poda­wali w mel­dun­kach zarówno ich aktu­alny, jak i pier­wotny przy­dział lub tylko jeden z nich. W efek­cie wymie­niane są jed­nostki, któ­rych w mie­ście nie było. Ze strony nie­miec­kiej pierw­szej próby zesta­wie­nia oddzia­łów bro­nią­cych Koło­brzegu doko­nał Johan­nes Voel­ker – jego opra­co­wa­nie, cho­ciaż nie­po­zba­wione błę­dów (zda­rza się, że jed­nostka jest wymie­niona dwa razy albo została podzie­lona w wyka­zie na mniej­sze oddziały), sta­nowi pod­stawę póź­niej­szych badań histo­ry­ków. Z powodu bała­ganu w nie­miec­kich oddzia­łach bro­nią­cych Pomo­rza odtwo­rze­nie wszyst­kich jed­no­stek, które brały udział w obro­nie Koło­brzegu, wydaje się nie­moż­liwy – do dziś na forach inter­ne­to­wych trwają dys­ku­sje na ten temat⁵⁸.

Nie­mniej pró­bu­jąc pod­su­mo­wać dane pocho­dzące z zeznań nie­miec­kich jeń­ców wzię­tych do nie­woli pod­czas bitwy (publi­ko­wano je w codzien­nym „Biu­le­ty­nie Infor­ma­cyj­nym” 1. AWP oraz póź­niej­szych mono­gra­fii poświę­co­nych bitwie koło­brze­skiej, można wymie­nić nastę­pu­jące jed­nostki (oczy­wi­ście ich stany były nie­pełne)⁵⁹:

1) Pułk „Wol­ler” (Polowy Pułk Szko­le­niowy Dowódz­twa 3. Armii Pan­cer­nej, Regi­ment „Wol­ler”, Feld-Aus­bil­dungs-Regi­ment Pan­zer Armee-Ober-Kom­mando 3).

Była to jedyna jed­nostka, która wywo­dziła się z Koło­brzegu. Pułk powstał na bazie bata­lionu 4. pułku gre­na­die­rów (Gre­na­dier-Regi­ment 4) 32. Dywi­zji Pie­choty (32. Infan­te­rie-Divi­sion) z Kosza­lina. W tym cza­sie oddziały dywi­zji wal­czyły w rejo­nie Gdyni, stwo­rzony z 4. pułku gre­na­die­rów bata­lion alar­mowy skie­ro­wano do Meklem­bur­gii, a część żoł­nie­rzy 32. DP do końca wojny bro­niła Helu. Z tych, któ­rzy pozo­stali w Koło­brzegu, wspar­tych żoł­nie­rzami z jed­no­stek roz­bi­tych na Pomo­rzu oraz rekon­wa­le­scen­tami stwo­rzono jed­no­litą for­ma­cję – Polowy Pułk Szko­le­niowy Dowódz­twa 3. Armii Pan­cer­nej. Według zeznań jeń­ców szko­lił on pod­ofi­ce­rów pie­choty. Skła­dał się z trzech bata­lionów liczą­cych po cztery kom­pa­nie (trzy strze­lec­kie i jedna ckm). W kom­pa­niach strze­lec­kich słu­żyło po około 60 ludzi uzbro­jo­nych w kara­biny i Pan­zer­fau­sty. Prócz tego dys­po­no­wano kom­pa­nią moź­dzie­rzy (cztery moź­dzie­rze 120 mm) i arty­le­rią puł­kową (cztery–sześć dział 75 mm). W sumie pułk liczył około 700 ludzi.

2) 91. zmo­to­ry­zo­wany for­teczny bata­lion kara­bi­nów maszy­no­wych, Festungs-Maschi­nen­ge­wehr-Bata­il­lon 91 (mot.).

Został sfor­mo­wany w Schwe­ri­nie w lutym 1945 roku z żoł­nie­rzy cho­rych na żołą­dek. Skła­dał się z trzech kom­pa­nii kara­bi­nów maszy­no­wych (po około 100 ludzi) oraz kom­pa­nii broni cięż­kiej (ckm oraz moź­dzie­rze). Każda z nich miała dys­po­no­wać sze­ścioma kara­bi­nami maszy­no­wymi oraz 90 Pan­zer­fau­stami i dzie­się­cioma Pan­zer­schrec­kami, łącz­nie bata­lion miał liczyć około 400 ludzi (według zeznań jeń­ców – 600 ludzi, ale ta liczba jest podej­rza­nie wysoka).

3) Per­so­nel lot­ni­ska w Bagi­czu (Boden­ha­gen).

Oddział miał liczyć około 500 ludzi, cho­ciaż jest to dys­ku­syjne. Więk­szość żoł­nie­rzy obsługi lot­ni­ska tra­fiła do kom­pa­nii Hoko (skrót od: Horst­kom­pa­nie), liczą­cej około 60 ludzi i wal­czą­cej jako pie­chota pod dowódz­twem mjr. Luft­waffe Enge­walda. Oprócz niej w lite­ra­tu­rze poja­wia się wzmianka o oddziale remon­to­wym z Bagi­cza i kom­pa­nii alar­mo­wej bazy lot­ni­czej w Bagi­czu (Ein­satz­kom­pa­nie des Flie­ger­hor­stes Boden­ha­gen), jed­nak nie wia­domo, czy nie są to jed­nostki toż­same z kom­pa­nią Hoko.

4) Grupa bojowa SS por. Hem­pla (Alarm-Bata­il­lon Hem­pel).

W jej skład miało wejść m.in. około 200 żoł­nie­rzy roz­bi­tej nie­dawno na Pomo­rzu dywi­zji SS „Char­le­ma­gne” (33. Dywi­zja Gre­na­die­rów SS „Char­le­ma­gne”) oraz słu­żą­cych w innych jed­no­stach. Bata­lio­nem, który _de facto_ skła­dał się w poło­wie z Fran­cu­zów, dowo­dził por. rezerwy Alfred Hem­pel⁶⁰. Zako­rze­niona w pol­skiej lite­ra­tu­rze nazwa Grupa Bojowa SS jest błędna, cho­ciaż jej pejo­ra­tywny wydźwięk współ­grał z mor­dem na gru­pie chor. Marka Kaha­nego.

Należy wspo­mnieć, że w Koło­brzegu było około 600 fran­cu­skich eses­ma­nów, dowo­dził nimi SS-Obersturmführer Ludwig. Jak wspo­mniano wyżej, 200 żoł­nie­rzy wcie­lono do bata­lionu por. Hem­pla, a pozo­sta­łych 400 skie­ro­wano do budowy umoc­nień i kie­ro­wa­nia ruchem.

5) Dwa bata­liony Volks­sturmu dowo­dzone przez Marine-SA-Standartenführera Erharda Pfe­if­fera⁶¹.

Jak zezna­wali jeńcy, w każ­dym bata­lio­nie znaj­do­wały się trzy kom­pa­nie liczące po 70–80 ludzi uzbro­jo­nych w stare, jed­no­strza­łowe kara­biny fran­cu­skie. Ozna­cza­łoby to, że siły koło­brze­skiego Volks­sturmu liczyły około 400–500 ludzi. I bata­lio­nem VS dowo­dził pra­cow­nik Nie­miec­kiego Frontu Pracy (Deut­sche Arbe­its­front) w Kosza­li­nie o nazwi­sku Kasten­bein, a II bata­lio­nem – kie­row­nik miej­sco­wego Poli­cyj­nego Urzędu Mel­dun­ko­wego (Poli­ze­imel­de­amt) Hans Peter­sen.

Ponadto wspo­mina się o bata­lio­nie „Upleg­ger” oraz jed­nej lub dwóch kom­pa­niach VS, z czego jedna miała sama się roz­wią­zać 8 marca i sądząc z rela­cji jej żoł­nie­rza, nie liczyła wię­cej niż kil­ku­na­stu ludzi.

6) Kom­pa­nie alar­mowe.

W ich skład wcho­dzili m.in. żoł­nie­rze dywi­zji „Märkisch-Frie­dland” oraz ci, któ­rzy prze­bili się z Piły na początku 1945 roku (w lite­ra­tu­rze pol­skiej są oni okre­ślani jako dywi­zja „Schneidemühl”). Według zeznań jeń­ców wzię­tych w Koło­brzegu miały powstać kom­pa­nie Lanke, Vogel, Stenke i Rau (od nazwisk ich dowód­ców), co dawało łącz­nie kolej­nych 400 żoł­nie­rzy ⁶² .

7) 608. kom­pa­nia budowy i obsługi kolei polo­wych (Feld­bahn­kom­pa­nie 608).

Powstała w 1942 roku, w lutym 1945 roku znaj­do­wała się na tere­nie Prus Wschod­nich, a część żoł­nie­rzy praw­do­po­dob­nie prze­do­stała się do Koło­brzegu.

8) Grupa „Prien” (Marine-Gruppe Prien)

Grupa licząca około 380 mary­na­rzy dowo­dzona przez kmdr. ppor. Wal­de­mara Priena. Według zeznań jeńca wzię­tego do nie­woli w Koło­brzegu skła­dała się m.in. z mary­na­rzy obsłu­gu­ją­cych pobli­ską szkołę tor­pe­dową (Tor­pe­do­schule III) oraz mary­na­rzy z roz­bi­tych okrę­tów. Ponadto – według Johan­nesa Voel­kera – włą­czono do niej część żoł­nie­rzy 25. i 59. zapa­so­wego bata­lionu mary­narki (_Marine-Ersatz-Abte­ilung_) oraz z 49. oddziału radio­wego i radio­lo­ka­cyj­nego (Funk­mess-Nachrich­ten Trupp 49)⁶³. Łącz­nie stwo­rzono z nich trzy kom­pa­nie po 100–120 osób. W lite­ra­tu­rze – w ślad za star­szymi opra­co­wa­niami – grupa „Prien” cza­sem była utoż­sa­miana 37. zapa­so­wym dywi­zjo­nem mor­skim, jak nazy­wali tę jed­nostkę jeńcy.

9) Dwie kom­pa­nie bata­lionu „Kell” z 5. pułku for­tecz­nego.

Przy­były drogą mor­ską ze Świ­no­uj­ścia 15 marca, obie miały liczyć po około 100 ludzi. W każ­dej z nich miały się znaj­do­wać trzy kara­biny maszy­nowe oraz 18–20 Pan­zer­fau­stów.

10) Luźne resztki oddzia­łów roz­bi­tych na Pomo­rzu na początku 1945 roku, pocho­dzące z jed­no­stek:

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij