-
nowość
Kołobrzeg 1945 - ebook
Kołobrzeg 1945 - ebook
Obecnie większości Polaków Kołobrzeg kojarzy się jedynie jako jeden z nadbałtyckich kurortów. Jednak już w marcu 1945 roku miasto zamienione przez Niemców w twierdzę stało się areną krwawych walk. Główną rolę odegrały w niej jednostki 1. Armii Wojska Polskiego. Zdobycie Kolbergu, który powrócił do dawnej słowiańskiej nazwy Kołobrzeg, było nie tylko symbolem poświęcenia i heroizmu żołnierzy tzw. ludowego wojska, lecz stanowiło również legitymację przyłączenia Ziem Odzyskanych do powojennej Polski.
Nie bez powodu to właśnie w tym mieście do 1989 roku odbywał się co roku Festiwal Piosenki Żołnierskiej.
Zmagania o Kołobrzeg przedstawia historyk wojskowości Mikołaj Łuczniewski.
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-11-18827-3 |
| Rozmiar pliku: | 6,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Obecnie dla większości Polaków Kołobrzeg jest jednym z wielu nadbałtyckich kurortów. Jednak tuż po drugiej wojnie światowej miasto – do niedawna niemiecki Kolberg – stanowiło swoisty symbol udziału żołnierzy ludowego Wojska Polskiego w minionej wojnie, starannie pielęgnowany przez propagandę Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Krwawe walki o Kołobrzeg stoczone w marcu 1945 roku stały się nie tylko przykładem poświęcenia i heroizmu żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego, lecz także uzasadniały przyłączenie Ziem Odzyskanych do powojennej Polski. Chociaż znaczenie tej bitwy można interpretować na różne sposoby, Kołobrzeg bezspornie zapisał się na kartach historii jako jeden z najważniejszych punktów na szlaku bojowym Wojska Polskiego na Wschodzie. Nie bez powodu to właśnie w tym mieście do 1989 roku odbywał się coroczny Festiwal Piosenki Żołnierskiej. Pamięć o walkach stoczonych w marcu 1945 roku utrwalał też nakręcony z rozmachem film _Jarzębina czerwona_, przy którym jako konsultanci pracowali Emil Jadziak i Stanisław Komornicki, uczestnik bitwy o Kołobrzeg¹. Wieść o polskim zwycięstwie rozpropagowywano od samego początku – z chwilą zakończenia wojny powstał pierwszy wiersz o zdobyciu Kołobrzegu autorstwa Witolda Wirpszy². Batalię upamiętniało też przynajmniej sześć obrazów, z których najsłynniejszy jest _Kołobrzeg 1945 – ostatni bój_ Stefana Garwatowskiego³.
Chociaż może się wydawać, że przez lata PRL historia bitwy kołobrzeskiej została już dobrze opisana, a kilkadziesiąt prac poświęconych tej tematyce powinno potwierdzić ów pogląd, pogłębiona kwerenda dowodzi, że jest inaczej.
Pierwsze publikacje o walkach o Kołobrzeg powstały wkrótce po zakończeniu drugiej wojny światowej. Za jedną z najwcześniejszych można uznać artykuł ppłk. dypl. Alberta Szaada pt. _Zdobycie Kołobrzega_. Co ciekawe, autor już na wstępie zaznacza: „Praca jest oparta na źródłach archiwalnych Oddziału Historycznego Sztabu Gen. . Wobec świeżości opisywanych wypadków może zawierać pewne luki. Chodziło mi jednak głównie o przedstawienie doświadczeń, zdobytych w walkach o umocnione miasto”. Z kołobrzeskich doświadczeń starano się bowiem wyciągnąć wnioski, jak toczyć walki o miasto w zbliżającym się konflikcie zimnowojennym⁴.
W 1951 roku ukazało się _Wyzwolenie Kołobrzegu_ Stanisława Komornickiego, świadka tych wydarzeń⁵. Autor ewidentnie korzystał ze wspomnianego artykułu ppłk. Szaada, w którym pojawiają się m.in. opisy działania grup szturmowych mających za zadanie niszczenie schronów nieprzyjaciela. Była to prawdopodobnie pierwsza książka opisująca historię bitwy kołobrzeskiej.
Dziesięć lat później pojawiła się jedna z podstawowych publikacji poświęconych tematyce kołobrzeskiej: _Wyzwolenie Pomorza_ Emila Jadziaka⁶. Praca, chociaż skupia się na walkach oddziałów polskich 6 marca – 7 kwietnia 1945 roku, zawiera obszerną analizę bitwy o Kołobrzeg, stając się pierwszym większym studium nad przebiegiem walk o to miasto.
To właśnie książka Jadziaka stanowiła podstawę drugiej, równie ważnej pozycji: _Na drodze stał Kołobrzeg_ Alojzego Srogi. Jej autor, podobnie jak Komornicki, uczestniczył w bitwie o Kołobrzeg (służył w 7. pułku piechoty jako zastępca dowódcy 2. kompanii fizylierów do spraw polityczno-wychowawczych), jednak już we wstępie zaznaczył, że jego celem było zebranie relacji żołnierzy biorących udział w bitwie, a nie odtworzenie jej przebiegu. Uznał, że istnienie monografii Jadziaka „zwalnia mnie od obowiązku historyka. Nie jestem nim, nieco inne są metody mojej pracy pisarskiej: historyka fascynują zbiorowości, mnie – ludzkie jednostki”⁷. Trzeba przyznać, że Sroga wykonał ogromną pracę, zbierając relacje uczestników walk i tworząc z nich jednolitą opowieść ukazującą bój o Kołobrzeg dzień po dniu, widziany oczami zarówno szeregowych żołnierzy, jak i oficerów. Obraz bitwy kołobrzeskiej uzupełniają liczne monografie dywizji i pułków WP na Wschodzie, które powstały w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku – opracowań takich doczekały się np.: 7., 8., 10. i 11. pp.
Nie sposób nie wspomnieć o pięciotomowym wydawnictwie _Organizacja i działania bojowe Ludowego Wojska Polskiego_, wydanym w połowie ubiegłego wieku. Jest to zbiór dokumentów znajdujących się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie. Wydane ponad 60 lat temu, również ono było objęte cenzurą, toteż część dokumentów nie została w nim zamieszczona, a fragmenty opublikowanych pominięto. Ponadto w opisywanym zbiorze zamieszczano meldunki i raporty pisane od szczebla dywizji, które – co wykazano w niniejszej pracy – zawierały niekiedy nieprawidłowości. Szukając odpowiedzi na pytanie, jak naprawdę przebiegały walki o Kolberg (tak w 1945 roku nazywali go sami żołnierze, nazwa „Kołobrzeg” była używana później), trzeba sięgnąć głębiej i dotrzeć do meldunków pułków, które biły się w gęstwinie ulic miasta w marcu 1945 roku. Dlatego opisywana wyżej publikacja może stanowić jedynie uzupełnienie pracy historyka.
Nie da się odtworzyć przebiegu bitwy o Kołobrzeg, nie sięgając do zasobu Centralnego Archiwum Wojskowego w warszawskim Rembertowie, który stanowi podstawę niniejszej książki. XXI wiek przyniósł też inne ułatwienia w pracy historyka – dzięki obecnej polityce historycznej Federacji Rosyjskiej, gloryfikującej Wielką Wojnę Ojczyźnianą, zasoby Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony FR stoją przed badaczami otworem. Podobnie jest z zasobem archiwum w holenderskim Nijmegen, gdzie znajdują się dokumenty związane z płk. Fritzem Fullriedem – dla nas, Polaków, jedynie dowódcą Festung Kolberg, dla Holendrów zaś zbrodniarzem wojennym.
Można śmiało przyjąć, że uzupełniające się prace Emila Jadziaka i Alojzego Srogi stanowią bazę napisanych później – licznych zresztą – opracowań bitwy kołobrzeskiej (sam Stanisław Komornicki jest autorem co najmniej czterech publikacji dotyczących owej bitwy). Niestety wiele z nich było odtwórczych lub cenzura nie pozwalała na wyjaśnienie pewnych zawiłości historycznych, które zostały jedynie wzmiankowane w tekstach (o ile w ogóle się pojawiły).
Trzecią ważną pracą na temat bitwy o Kołobrzeg jest dzieło Johannesa Voelkera pt. _Ostatnie dni Kołobrzegu_⁸. Nie można jej odmówić stronniczości, co zresztą jest oczywiste – Voelker był Niemcem, mieszkańcem Kołobrzegu zmuszonym do opuszczenia ukochanego miasta 4 marca 1945 roku, gdy bitwa się rozpoczynała. Tuż po zakończeniu wojny zaczął zbierać materiały dotyczące batalii – wspomnienia i relacje zarówno obrońców Festung Kolberg, jak i cywilów. Na jego pracę sporym cieniem kładzie się to, że myli daty dzienne, nierzadko nie odróżnia oddziałów radzieckich od polskich⁹. Błędy te są wybaczalne – _Ostatnie dni Kołobrzegu_ powstawały krótko po wojnie i w całości składają się z relacji świadków, bowiem z oczywistych przyczyn autor nie miał dostępu do polskich czy radzieckich archiwów. Tak więc Voelker wykonał nadzwyczaj dobrą i rzetelną pracę, zachowując warsztat historyka, którym był z wykształcenia. Odtworzył przebieg bitwy o miasto dzień po dniu na podstawie relacji jej uczestników, które z oczywistych powodów mogły być błędne. Starałem się – w miarę możliwości – prostować owe błędy. W jednym z Voelkerem nie można się zgodzić – przedstawił obronę Kołobrzegu jako działania heroiczne, na dodatek prowadzone przez „bohaterskich” żołnierzy Volkssturmu, którzy ochraniali ewakuację kobiet i dzieci uchodzących przed brutalnymi wojskami radzieckimi i polskimi. W podobnym tonie Voelker opisuje płk. Fullriedego, dowódcę Festung Kolberg, nie wspominając o tym, że po wojnie został on skazany za zbrodnie wojenne. I chociaż dzisiaj już wiemy, że obrona Kołobrzegu miała na celu ewakuację niemieckich cywilów przed nadchodzącym frontem, ową gloryfikację obrony (miejscami Voelker porównywał Kolberg do „niemieckich Termopil”) krytykował Alojzy Sroga.
Podobnie jest z pracą Ericha Murawskiego _Bój o Pomorze_¹⁰. Została napisana dekadę po _Ostatnich dniach Kołobrzegu_ i bazuje na archiwaliach, ale jej autorowi również nie sposób odmówić stronniczości. Rozdział poświęcony obronie Kołobrzegu nosi jednoznaczny tytuł „Kołobrzeska ofiara”, a autor bez ogródek twierdzi, że śmierć obrońców pozwoliła uratować kilkadziesiąt tysięcy istnień ludzkich – cywilów, którym udało się ewakuować do Rzeszy. Nie bez przyczyny Sroga wytykał Murawskiemu przeszłość – był on oficerem propagandowym Wehrmachtu. Próbując jednak zachować wymaganą od historyka neutralność, trzeba przyznać, że mimo wszystko prace Voelkera i Murawskiego są obowiązkowymi pozycjami dla osób chcących poznać historię bitwy kołobrzeskiej, ale widzianej oczami jej obrońców.
Odrębnie należy spojrzeć na zapis fotograficzny bitwy kołobrzeskiej. Zbiór fotografii dokumentujących walki znajdujący się w Narodowym Archiwum Cyfrowym w sporej mierze stanowią zdjęcia wykonane podczas kręcenia Polskiej Kroniki Filmowej¹¹. Z punktu widzenia historyka wspomniana PKF jest o tyle wartościowa, że ukazuje miasto wkrótce po zakończonej bitwie – nie jest jeszcze uprzątnięte, ciała obrońców wciąż leżą na ulicach. Ponadto ogromną wartość dokumentalną ma zbiór fotografii wykonanych przez Józefa Rybickiego – żołnierza 4. DP, który utrwalał szlak bojowy dywizji¹².
Już pobieżna kwerenda pokazuje, że do 1989 roku historia walk o Kołobrzeg była żywa, a liczne publikacje przypominały społeczeństwu o minionych wydarzeniach – nawet jeśli powtarzano ustalenia Emila Jadziaka. Po zmianie ustroju pamięć o tej bitwie, jak i całej historii ludowego Wojska Polskiego, zbladła. Widać to też po liczbie publikacji poświęconych dziejom WP na Wschodzie, która po 1989 roku wyraźnie zmalała. O walkach w Kołobrzegu w 1945 roku można przeczytać głównie w pracach wydawanych w tym mieście – wiele z nich to publikacje Muzeum Oręża Polskiego lub osób prywatnych, związanych z miastem, np. Hieronima Kroczyńskiego. Oprócz tego temat bitwy kołobrzeskiej jest najczęściej poruszany w pracach zbiorczych dotyczących walk polskich żołnierzy podczas drugiej wojny światowej.
Bazą niniejszej publikacji był artykuł mojego autorstwa, wydany kilka lat temu na łamach dwumiesięcznika „Wojsko i Technika – Historia”¹³. W tekście naszkicowałem jedynie zarys bitwy, nie było w nim bowiem miejsca na pełne przedstawienie licznych źródeł związanych z kołobrzeską batalią. Podobnie było przy pisaniu niniejszej książki. Ograniczenie objętości przez wydawcę (inaczej powstałoby kilkusetstronicowe dzieło) sprawiło, że musiałem się skupić na ukazaniu zmagań żołnierzy 1. Armii WP o to portowe miasto w marcu 1945 roku. Dlatego część wątków została jedynie zaznaczona – np. kwestia stosunku żołnierzy polskich i radzieckich do ludności cywilnej czy opis walk 45. Brygady Pancernej Gwardii, która jako pierwsza podjęła próbę zdobycia miasta. Te zagadnienia czekają na oddzielne opracowanie przez kolejne pokolenie historyków.
Jak trafnie zauważył Janusz Przymanowski: „Bitwy mają to do siebie, że ładu i składu nabierają dopiero w opracowaniach uczonych historyków. Podczas ich trwania i we wspomnieniach uczestników są raczej podobne do filmu sklejanego ze strzępów przez montażystę, który oszalał”¹⁴. Niniejsza publikacja jest właśnie próbą stworzenia ze strzępów informacji jednolitego obrazu zmagań polskich żołnierzy o Kołobrzeg w marcu 1945 roku.ROZDZIAŁ I. PRELUDIUM BITWY
Operacja pomorska
Aby zrozumieć, dlaczego w marcu 1945 roku żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego uwikłali się w krwawe boje uliczne w tym portowym mieście, należy cofnąć się o dwa miesiące, gdy w styczniu 1945 roku rozpoczynała się radziecka operacja wiślańsko-odrzańska. W ciągu trzech tygodni nacierające w spod Warszawy oddziały 1. Frontu Białoruskiego zbliżyły się do Odry, odsłaniając tym samym swoją prawą flankę. Groźba zaatakowania odsłoniętego skrzydła przez oddziały niemieckie znajdujące się na Pomorzu Zachodnim stała się realna. Pierwotny plan operacji zakładał, że Pomorze Zachodnie zostanie zdobyte w tym samym czasie przez oddziały 2. Frontu Białoruskiego, ale ten został zatrzymany przez Niemców na linii Wisły.
Chcąc zlikwidować zagrożenie ze strony broniącej Pomorza Zachodniego nowo utworzonej niemieckiej Grupy Armii „Wisła”, dowodzący 1. FB marsz. Gieorgij Żukow skierował m.in. 1. AWP w kierunku Jastrowia, rozpoczynając bitwę o przełamanie Wału Pomorskiego. Prawie miesięczne walki o przerwanie Pommernstellung-d1 nie przyniosły realizacji tego celu – pod koniec lutego 1945 roku Pomorza nadal broniły dwie armie niemieckie: 2. Armia gen.-płk. Waltera Weissa i 3. Armia Pancerna gen.-płk. Erharda Rausa, liczące w sumie 430 tys. ludzi oraz 1,5 tys. czołgów i dział szturmowych¹⁵.
To właśnie przeciwko nim Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej zaplanowało operację pomorską, w której miała wziąć udział również 1. AWP. 24 lutego 1945 roku wojska 2. FB dowodzonego przez marsz. Konstantego Rokossowskiego ruszyły wzdłuż wybrzeża Bałtyku w kierunku Koszalina, spychając siły niemieckie na zachód. Kilka dni później, 1 marca 1945 roku, natarcie w kierunku Kołobrzegu i Szczecina rozpoczęły oddziały 1. FB. Niemieckie armie broniące Pomorza znalazły się w potrzasku, naciskane od wschodu i południa.
Na prawym skrzydle 1. FB do natarcia przeszła 1. AWP, rozpoczynając walki z nieprzyjacielem rankiem 1 marca 1945 roku. W centrum ugrupowania armii nacierał 14. pp z 6. DP (walczył o Smolne Góry) oraz 2. DP (zdobyła Żabin i Borujsko, wspierana przez 1. BPanc. oraz 1. BKaw.). Na lewym skrzydle 1. AWP, na południe od Borujska, walczyła tego dnia 1. DP, a na prawym skrzydle pozostała w obronie 3. DP. Pod koniec pierwszego dnia operacji dowódca 1. AWP, gen. Stanisław Popławski, miał powody do zadowolenia – chociaż nie osiągnięto wszystkich celów, zdobycie Borujska dawało nadzieję na rychłe pokonanie przeciwnika. Aby wykorzystać powodzenie, Popławski postanowił wprowadzić między 1. a 2. DP dodatkowo 4. DP.
Drugiego dnia operacji pomorskiej oddziały polskie na całym froncie rozpoczęły natarcie w kierunku Bałtyku, a 3 marca 1945 roku jego impet wyraźnie przyspieszył. Co prawda żołnierze niemieckiej dywizji „Bärwalde” i 163. DP stawiali opór na doraźnie organizowanych liniach obrony, jednak walki miały charakter opóźniający – chodziło o osłonę wycofujących się oddziałów Wehrmachtu. W tym samym czasie rozpoczynały się zmagania o Karlino (Körlin) – przeciw radzieckim czołgistom z 1. APanc. Gw. gen. Michała Katukowa walczyli żołnierze francuskiej 33. DGren. SS „Charlemagne”¹⁶.
Po przełamaniu silnego oporu przeciwnika podczas pierwszych dwóch dni operacji pomorskiej 1. AWP przeszła do działań pościgowych. Lokalne walki z nieprzyjacielem nie były tak krwawe jak te na Wale Pomorskim, prowadzone miesiąc wcześniej. Zajmowano kolejne opuszczone miejscowości i szybko zbliżano się ku Bałtykowi. „Po drodze napotykaliśmy wałęsające się po lasach niedobitki oddziałów niemieckich. Ranni, brudni, bez żadnych szans, sami poddawali się całymi grupami” – napisał później Czesław Sztajnert z 3. DP¹⁷.
Maszerując ku morzu, żołnierze mijali drogowskazy, na których coraz częściej pojawiało się słowo Kolberg. „Niemiecka nazwa brzmiała «Kolberg». «To jak to po naszemu?» – zadawano w kompaniach pytanie . Nie wszyscy potrafili odpowiedzieć” – wspominał po wojnie Alojzy Sroga, który na początku marca 1945 roku maszerował z 3. DP przez Pomorze w stopniu chorążego ds. polityczno-wychowawczych¹⁸_._ Jako politruk musiał przeprowadzić w oddziale pogadankę, uświadamiając żołnierzy, iż Kołobrzeg jest pradawnym polskim miastem, a 1. AWP maszeruje po drogach, którymi drzewiej szli rycerze Bolesława Krzywoustego podczas podboju Pomorza Zachodniego w latach dwudziestych XII wieku. Czy jego przemówienia kogokolwiek interesowały? Relacje żołnierzy spisywane po wojnie świadczą o tym, iż nie cenili pracy aparatu polityczno-wychowawczego. Michał Szein, wcielony do Armii Czerwonej, w tym samym czasie walczył w Prusach Wschodnich. „Byłem w tym Grunwaldzie . Znałem historię Grunwalda, ale że tam, na wojnie, byłem, gdzie bitwa za Grunwald, to nie wiedziałem, bo nie interesował się. Interesował się, jak wyżyć i jak podjeść”¹⁹.
4 marca 1945 roku do Kołobrzegu dotarły czołgi radzieckiej 45. BPanc.Gw., a następnego dnia oddziały 2. FB zdobyły Koszalin i wyszły na brzeg Bałtyku. Opanowując rejon Koszalina i Kołobrzegu, rozcięto GA „Wisła” na dwie części, zmuszając resztki 2. Armii do wycofania się w stronę Zatoki Gdańskiej. Dotkliwsze ciosy zadano 3. APanc. – nie licząc niemieckiego zgrupowania w rejonie Szczecina-Dąbia i Gryfina, została ona rozbita na wiele mniejszych grup, które uciekały na zachód lub szukały ocalenia na statkach odpływających z zachodniopomorskich portów (w tym z Kołobrzegu) do Rzeszy. Przykładem los 33. DGren. SS, która w nocy na 5 marca wycofała się z Karlina – jej rozproszone oddziały uchodziły w kierunku Szczecina i Odry, nie próbując się przedostać do Kołobrzegu²⁰.
Śledząc sukces operacji pomorskiej, Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej (tzw. Stawka) 5 marca 1945 roku wydała dyrektywę, zgodnie z którą wojska 2. FB miały zawrócić spod Koszalina na wschód w kierunku Trójmiasta, by tam zlikwidować resztki niemieckiej 2. Armii. Jako wsparcie temu frontowi podporządkowano m.in. polską 1. Brygadę Pancerną. Tymczasem siły 1. FB miały prowadzić pościg za wycofującymi się oddziałami niemieckimi i oczyścić Pomorze Zachodnie²¹. Gdy zapadały te decyzje, prawy sąsiad 1. AWP – radziecki 134. Korpus z 19. Armii – oczyścił rejon na wschód od Kołobrzegu, a do miasta od wschodu zbliżyła się jego 272. DS²². W tym czasie operująca na lewym skrzydle 1. AWP radziecka 3. Armia Uderzeniowa wyszła nad Zatokę Pomorską i Dziwnę.
Podsumowując mijający tydzień działań 1. AWP, gen. Stanisław Popławski mógł być zadowolony – jego oddziały pokonały 60–100 km. 7 marca główne siły 1. AWP ześrodkowały się w rejonie Sławoborza, a dwie dywizje piechoty dotarły w okolice Karlina i Kołobrzegu, kończąc tym samym swój udział w operacji pomorskiej. Do polskiej niewoli dostało się ok. 6 tys. nieprzyjacielskich żołnierzy (tylko 6 marca 1945 roku 1. AWP wzięła do niewoli 1,5 tys. ludzi) i zabili ponad drugie tyle przy stratach własnych wynoszących: 861 poległych, 627 zaginionych i 2452 rannych²³. Operacja pomorska jawiła się jako sukces, wydawało się, iż niechybny koniec Trzeciej Rzeszy zbliża się szybko. Sukces działań polskich na Pomorzu był o tyle istotny, że dawał Polakom poczucie rewanżu za straty poniesione podczas przełamywania pozycji Wału Pomorskiego miesiąc wcześniej.
W tym samym czasie marsz. Żukow uszczegółowił zadania podległych mu jednostek 1. FB. 5 marca 1945 roku do sztabu 1. AWP przysłano dyrektywę dowódcy 1. FB, która nakazywała: „1 PA od rana 6 III 1945 roku kontynuuje natarcie w ogólnym kierunku Schivelbein , Stolzenberg , Gross Jestin , Kolberg z zadaniem do końca dnia 7 III 1945 roku dwoma dywizjami wyjść na front: Kerlin zachodni brzeg Persante , Kolberg, Deep i nie później niż o godz. 24.00 7 III 1945 roku zmienić oddziały 1 Gw. Armii Pancernej na linii: Kerlin, Kolberg . Głównymi siłami armii po zlikwidowaniu świdwińskiego zgrupowania przeciwnika skupić się w rejonie Stolzenberg, Damitz , Roman ”²⁴.
Na podstawie tej dyrektywy rankiem 6 marca wydano rozkaz bojowy nr 0091/Op. dowódcy 1. AWP. 6. DP otrzymała zadanie: „W końcu dnia 7 III wyjść na linię: wył. Krühne , zachodni brzeg rz. Persante , Kołobrzeg i uporczywie bronić go, luzując oddziały 1. Armii Pancernej Gwardii”²⁵. Jak można było wywnioskować z tego rozkazu, Polacy mieli bronić miasta przed „otoczonymi oraz rozbitymi oddziałami” dywizji „Bärwalde”, 163. DP i resztkami 402. Dywizji Zapasowej, które „usiłują przedrzeć się na północ i północny zachód”²⁶.
Wieczorem 6 marca 1945 roku do gen. Popławskiego dotarła nowa dyrektywa dowódcy 1. FB, która modyfikowała założenia z poprzedniego dnia. „W przeciągu 7 i 8 III 1945 roku oczyścić z przeciwnika cały pas armii do południowego brzegu Morza Bałtyckiego, w tym miasto Kolberg”²⁷. Następnie: „Z rana 9 III 1945 r. głównymi siłami armii wystąpić w kierunku zachodnim z zadaniem: dwoma dywizjami do 11 III 1945 roku zająć i obronić rubież Kolberg, Deep , Horst , Hoff , Lüchtentin , mając garnizon w sile jednego pułku piechoty w Kolberg i w Treptow ”²⁸.
Marszałek Żukow zakładał, że w ciągu dwóch dni – 7 i 8 marca – uda się oczyścić Kołobrzeg. Wydanie dyrektywy wpłynęło na rozkazy gen. Popławskiego, które przekazano polskim dywizjom. Zgodnie z nimi większość jednostek 1. AWP, w tym 1., 2. i 4. DP oraz 1. BKaw, od 9 marca miała się przemieszczać na północny zachód, w kierunku Zalewu Szczecińskiego, gdzie spodziewano się silnego oporu przeciwnika²⁹. Na Kołobrzeg, leżący na wschodniej rubieży pasa działań 1. AWP, nie zwrócono szczególnej uwagi. Dlatego gen. Popławski wysłał w kierunku miasta tylko jedną dywizję – 6. DP.
Zadanie nie wydawało się trudne, tym bardziej że wszyscy byli jeszcze pod wrażeniem ogromnego sukcesu operacji pomorskiej. Ten nastrój udzielił się również samemu marsz. Żukowowi – we wspomnianej dyrektywie nie przewidywano możliwości napotkania zorganizowanego oporu Niemców w Kołobrzegu, praktycznie jedynym porcie w tamtym rejonie.
Festung Kolberg
Tymczasem już w listopadzie 1944 roku Kołobrzeg został ogłoszony przez Hitlera twierdzą – Festung Kolberg, która miała być broniona do ostatniego żołnierza. Wtedy też ruszyły prace fortyfikacyjne. W ciągu pięciu miesięcy przedwojenne uzdrowisko przeobraziło się w twierdzę w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pierwotne plany obrony zakładały utworzenie trzech pierścieni umocnień. Pierwszy z nich, oddalony około 12 km od miasta, nigdy nie powstał³⁰. Drugi, położony około 5 km od miasta, przygotowano jedynie częściowo. Natomiast trzeci z nich, obejmujący przedmieścia, powstał w lutym 1945 roku³¹.
Patrząc na przedwojenne mapy Kołobrzegu, nietrudno zrozumieć, dlaczego już od XVIII wieku miasto to odgrywało na Pomorzu rolę twierdzy³². Atakującym oddziałom stwarzało problemy samo podejście pod nie – otaczający je otwarty, bagnisty teren stanowił znaczne utrudnienie dla broni ciężkiej, a szturmującej piechocie nie dawał żadnej osłony. Walory obronne podnosiła przepływająca przez miasto Parsęta wraz z biegnącą równolegle jej odnogą – Kanałem Drzewnym (niem. Holzgraben, zwanym też Więcminką lub Kanałem Miedzianym) i znajdującą się między nimi Wyspą Solną. Niemcy zdawali sobie sprawę z obronnego położenia miasta, dlatego już od czasów nowożytnych rozbudowywali system fortów. W 1945 roku nie stanowiły one już poważnych punktów oporu, dlatego jesienią 1944 roku rozpoczęto prace fortyfikacyjne.
Bazując na ukształtowaniu terenu, Niemcy wybudowali w mieście i na jego obrzeżach umocnienia, które wchodziły w skład trzeciego, wewnętrznego pierścienia twierdzy. Owa pozycja obronna składała się z trzech linii, których przebieg można próbować odtworzyć na podstawie planów miasta, map topograficznych oraz uzupełniając wiadomościami zawartymi w meldunkach z okresu bitwy³³. Opisywane niżej pozycje obronne podzielono na trzy odcinki bojowe: wschodni – Leibjäger, broniony przez oddziały pułku „Woller” (ciągnący się od brzegu morza przez gazownię miejską aż do kościoła św. Jerzego i Nettelbeckstrasse), południowy – Indigo, obsadzony przez marynarzy z grupy „Prien” (od kościoła św. Jerzego przez Parsętę, kompleks tzw. Białych i Czerwonych Koszar – w rejonie obecnych ulic Artyleryjskiej i Mazowieckiej – aż do drogi na Grzybowo, czyli obecną ul. Wylotową) oraz najwęższy odcinek zachodni – Nussknacker, obsadzony m.in. przez oddziały Volkssturmu, które broniły Parku Maikuhle³⁴. Wyraźnie widać, że nowy dowódca Festung Kolberg, płk Fritz Fullriede, postanowił bronić miasta regularnymi jednostkami, kierując Volkssturm na najłatwiejszy odcinek.
Zewnętrzny pierścień ciągnął się na skraju przedmieść. Składał się na niego system transzei i schronów oraz wykopany za nimi rów przeciwczołgowy. Biegł on od wybrzeża Bałtyku przez zachodni skraj Gorzyszewa, Kostrzewno (Siederland), tzw. Białe Koszary (obecnie przy skrzyżowaniu ulic Mazowieckiej i Artyleryjskiej), Przedmieście Radzikowskie na południe od ul. Młyńskiej (wzdłuż obecnej ul. Wodnej) a następnie skręcał na wschód, wzdłuż obecnej ul. Bogusława X (dawniej Nettelbeckstrasse), gdzie dochodziła do nieistniejącego już kościoła św. Jerzego. Dalej pozycje obronne biegły wzdłuż ul. Koszalińskiej przez Lęborskie Przedmieście obok gazowni miejskiej³⁵. W lewobrzeżnej części miasta elementami zewnętrznego pierścienia były punkty obrony zlokalizowane wzdłuż Stettinerstrasse (obecnie ul. Jedności Narodowej).
Drugi pierścień przebiegał wzdłuż Kanału Drzewnego, następnie skręcał na północny wschód, wzdłuż ul. Kamiennej (dawniej: Neustadt Baustrasse) do parowozowni, wzdłuż zachodniego krańca toru wyścigów konnych aż do Waldenfels Schanze (Fort Waldenfelsa, obecnie Kamienny Szaniec). W jego wschodniej części również wykopano rów przeciwczołgowy. W mieście zapory przeciwko czołgom i piechocie stanowiły liczne barykady – w niektóre wmontowano czołgi i działa pancerne jako stałe punkty ogniowe (w większości były to remontowane wozy bojowe sformowanej miesiąc wcześniej Dywizji Pancernej „Holstein”)³⁶.
Trzeci pierścień obrony przebiegał wzdłuż prawego brzegu Parsęty, następnie wzdłuż toru kolejowego biegnącego równolegle do obecnej ul. Solnej, przez dworzec kolejowy do kąpieliska rodzinnego nad morzem (Familie Bad na północ od dworca, u wylotu obecnej Alejki dr. Maja w nadmorskim Parku im. Żeromskiego). Najdłużej bronionym punktem miasta miała być latarnia morska u wejścia do portu kołobrzeskiego, wybudowana obok Fortu Münde (obecnie Fort Ujście)³⁷.
Powyższy opis trzech pozycji obronnych nie zawiera pełnego obrazu fortyfikacji, bowiem część zabudowań miejskich przygotowano do prowadzenia długotrwałej obrony w okrążeniu – takimi punktami był np. kompleks koszar na Przedmieściu Złotowskim, Wyspa Solna ze znajdującym się na niej fortem Redute Schill (obecnie Reduta Bagienna), Kleist Schanze (Szaniec Kleista) w parku nadmorskim na zachód od kołobrzeskiego portu, kościół św. Jerzego leżący przy szosie do Karlina czy zabudowania gazowni miejskiej. Do obrony przygotowano również większość budynków w mieście – nie tylko te wchodzące w skład opisanych wyżej pierścieni obronnych – rozmieszczając pozycje strzeleckie zarówno na poddaszach, jak i w piwnicach. Obsadę każdego z budynków miały stanowić grupy liczące 10–15 żołnierzy wspartych bronią maszynową i popularnymi pod koniec wojny Panzerfaustami.
Ufortyfikowanie Kołobrzegu, jak również późniejszy opór obrońców miasta, nie były bezcelowe. Gdy wojska niemieckie były powoli wypychane z Pomorza Zachodniego, trwała operacja „Hannibal” – ewakuacja drogą morską ludności cywilnej z Prus Wschodnich i Pomorza do Niemiec. Port w Kołobrzegu był jednym z nielicznych miejsc, z których odpływały statki do Rzeszy. Dostanie się na statek dawało nadzieję na uniknięcie okrutnego losu, jaki ludności cywilnej mogła zgotować zbliżająca się Armia Czerwona. Oprócz Kołobrzegu ewakuację do Rzeszy prowadzono z portów w Libawie i Windawie (obie miejscowości leżały w Kurlandii) oraz w: Piławie, Gdańsku, Gdyni, Świnoujściu i Szczecinie.
Eksodus dotyczył także Niemców z Pomorza Zachodniego. Niemieccy cywile najczęściej nie odróżniali żołnierzy WP od czerwonoarmistów, we wspomnieniach zbiorczo nazywając ich Sowietami. Ci, którzy mogli, uciekali do jednego z miast portowych. Ci, którzy nie zdążyli uciec przed zbliżającym się frontem, nie zawsze godzili się z losem. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w Połczynie-Zdroju, zajętym przez 3. DP na początku marca 1945 roku. Józef Dubiński, żołnierz 7. pp, naliczył w tamtejszych domach kilkanaście ciał samobójców. Nie wydawał się tym zdziwiony – miesiąc wcześniej był świadkiem gwałtu dokonanego na Niemce przez czerwonoarmistów³⁸. Jednak temat gwałtów popełnianych na Pomorzu w 1945 roku, w tym w pasie natarcia 1. AWP, praktycznie był nieporuszany w powojennej literaturze. Część żołnierzy 70 lat po wojnie przyznawała jednak, że takich gwałtów dokonywano i że sprawcami byli również Polacy³⁹.
Pewne poszlaki w tej kwestii daje Instrukcja Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP w sprawie zachowania przez żołnierzy właściwej postawy wobec ludności cywilnej na terytorium niemieckim, wydana 17 lutego 1945 roku, czyli pod koniec walk na Wale Pomorskim. Czytamy w niej m.in.: „Nie pozwalać podczas przemarszów na wrogim terytorium na grabieże i maruderstwo, znęcanie się nad ludnością cywilną, biorąc pod uwagę demoralizujący wpływ tego na ducha żołnierza”⁴⁰. Była w tym jednak niekonsekwencja, skoro w tej samej instrukcji jasno nakazywano: „Przez gawędy, artykuły w prasie żołnierskiej, specjalne biuletyny uświadamiające żołnierzy o zdradzieckiej roli Niemców i volksdeutschów w Polsce, pogłębić nienawiść do nich”⁴¹. Trzeba pamiętać, że w lutym–marcu 1945 roku polscy żołnierze walczyli na terenie Niemiec (Ziemie Odzyskane zostały przyznane Polsce dopiero kilka miesięcy później na mocy ustaleń konferencji poczdamskiej) i nawet w oficjalnych dokumentach często przewija się nazwa „Kolberg”, a nie „Kołobrzeg”. Zresztą tablice z napisem „Germania”, w 1944 i 1945 roku masowo umieszczane na przedwojennej granicy Trzeciej Rzeszy dla uświadomienia żołnierzom, że wkroczyli na terytorium wroga, znajdowały się także w pasie natarcia 1. AWP. Zachęcały one do tego, by brać odwet na przeciwniku, skoro wojna dotarła na jego ziemie. Dlatego nie powinno dziwić, iż polscy żołnierze (oraz niejednokrotnie rodowici Rosjanie przydzieleni do 1. AWP) grabili niemieckie majątki i domostwa. Wprost pisał o tym płk Wiktor Grosz w cytowanej wyżej instrukcji: „Nie dopuścić do rozgrabiania folwarków, fabryk, składów wszelkiego rodzaju, przeprowadzić szeroką akcję wyjaśniającą, że wszystko to jest polskie, a nie niemieckie, że oznacza to niszczenie dobra państwowego. Nie pozwolić na bezmyślne często plądrowanie mieszkań, niszczenie budynków mieszkalnych. Uświadomić żołnierzy, że domy te są przeznaczone dla ludności polskiej, dla naszych krewnych i braci”⁴². Jak można domniemywać z archiwaliów, sytuacja nie została do końca opanowana – 22 marca Naczelny Dowódca WP, gen. Michał Rola-Żymierski, wydał rozkaz nr 51, w którym na wstępie zaznaczył, że winę za wybuch wojny i zbrodnicze traktowanie ludności polskiej na ziemiach okupowanych „ponosi nie tylko armia niemiecka, partia hitlerowska i administracja cywilna, które bezpośrednio dokonują tych czynów przestępczych, ale cały naród niemiecki, który partii hitlerowskiej i armii udziela pełnego poparcia i pomocy i z przestępczego działania starał się ciągnąć dla siebie korzyści”⁴³. Pouczył jednak podkomendnych: „Całą nienawiść do narodu niemieckiego i potrzebę zemsty, tak bardzo uzasadnioną, Wojsko Polskie musi skierować na zniszczenie sił zbrojnych wroga, aby tym samym umożliwić wymierzenie mu zasłużonej kary . Żołnierzowi polskiemu nie wolno także zapomnieć, że do wymierzenia sprawiedliwości wobec niemieckiej ludności cywilnej za zbrodnie wojenne powołane są właściwe organa, działające w majestacie prawa, wobec których żadne przestępstwo nie ujdzie bezkarnie. Jakiekolwiek samosądy i akty gwałtu na cywilnej ludności niemieckiej ze strony poszczególnych żołnierzy są niedopuszczalne”. Groziły za to surowe kary, przewidziane w Kodeksie karnym WP, „aż do kary śmierci włącznie”⁴⁴. Jednak suche dane wskazują na coś zgoła innego. Jak wynika z podsumowania szefa Głównego Zarządu Informacji WP, płk. Kożuszki, spośród ogólnej liczby 1169 ludzi aresztowanych w pierwszym kwartale 1945 roku za maruderstwo nie zatrzymano na dłużej ani jednej osoby⁴⁵. Leopold Barzęc z 2. DP w udzielonym po wojnie wywiadzie dosadnie podsumował stosunek niemieckich cywilów do żołnierzy polskich: „Oni tylko Ruskich się bardzo bali. Do Polaków mieli inny stosunek. Się mylili, kurwa! Aniołami nie byliśmy, bo wojna, nie? Chcieliśmy wziąć odwet za rodzinne sprawy, za Warszawę zniszczoną, za śmierć innych polskich żołnierzy i cywilów”⁴⁶.
Z trudnej sytuacji ludności cywilnej zdawał sobie również sprawę dowódca Kriegsmarine, grossadmiral Karl Dönitz. Wiedząc już, jaki los czeka ludność cywilną wydaną na pastwę Rosjan, podjął decyzję: „Uznałem ratowanie ludności niemieckich ziem wschodnich za najważniejszy obowiązek, który pozostał do spełnienia żołnierzowi niemieckiemu. Jeśli już ku naszemu bólowi nie mogliśmy utrzymać dla wschodnich Niemców ich ziem, to nie wolno nam było w żadnym wypadku zaniechać ratowania życia ich samych – nawet wtedy, gdyby miał to być jedyny cel żołnierza niemieckiego walczącego na froncie wschodnim”⁴⁷.
W świetle przytoczonych wyżej źródeł nie powinno dziwić, że eksodus mieszkańców Pomorza przybrał na sile – szacuje się, że marcowa ofensywa odcięła na Pomorzu ponad milion ludzi⁴⁸. Kołobrzeg, liczący w maju 1939 roku 33,5 tys. stałych mieszkańców (w tym samym spisie powszechnym odnotowano łącznie ponad 36,5 tys. mieszkańców) musiał pomieścić ok. 30 tys. uciekinierów. Na początku marca 1945 roku w mieście miało się zatem znaleźć 65–70 tys. cywilów – w każdym razie 10 marca 1945 roku OKW na tyle szacowało liczbę oczekujących na ewakuację; po zakończonej obronie Kołobrzegu płk Fullriede również utrzymywał, że ewakuowano ok. 70 tys. osób⁴⁹. Przy czym ważne jest tu słowo „ludzi” (_Menschen_) – liczba 70 tys. pochodzi z raportu kmdr. por. Kolbego z 20–21 marca, w którym nie czyniono rozróżnienia między cywilami a żołnierzami lub rannymi⁵⁰.
W starszej literaturze powszechna jest opinia, że Kołobrzeg, liczący w 1940 roku 35–40 tys. mieszkańców, na początku marca 1945 roku musiał pomieścić 50 tys. uciekinierów, co dawało łącznie 85–90 tys. cywilów oczekujących w porcie na ratunek⁵¹. Liczba 85 tys. cywilów w mieście w chwili rozpoczęcia bitwy pochodzi z _Ostatnich dni Kołobrzegu_ Johannesa Voelkera i była później powielana w polskich opracowaniach, począwszy od _Wyzwolenia Pomorza_ Emila Jadziaka. Nie zwrócono przy tym uwagi, że już niemieccy redaktorzy zaznaczali, iż liczba 70 tys. cywilów wydaje się bardziej prawdopodobna⁵². W miarę jak do miasta przybywali kolejni uchodźcy, rosły siły obrońców. Do obsady poszczególnych odcinków kierowano nie tylko żołnierzy z rozbitych jednostek, którzy na własną rękę docierali do Kołobrzegu . Równocześnie oddziały SS organizowały wręcz branki do Volkssturmu, wcielając wielu cywilów do sił broniących miasta. „Starcy i zupełnie młodzi chłopcy, prawie dzieci. Do tego już doszło!” – dziwiła się na kartach swojego dziennika mieszkanka Pomorza Ursula Pless-Damm, patrząc na członków Volkssturmu⁵³.
Pod koniec lutego 1945 roku dowodzenie całością sił broniących Kołobrzegu objął płk Fritz Fullriede. Zastąpił on poprzedniego komendanta twierdzy, gen. Paula Herrmanna, który z powodów zdrowotnych zrezygnował z funkcji około 20 lutego 1945 roku, a tymczasowo zastępował go dowódca saperów, płk Gerhard Troschel⁵⁴.
Życiorys płk. Fullriedego jest dosyć dobrze znany. Urodził w Bremie w 1895 roku, walczył w pierwszej wojnie światowej, po jej zakończeniu wyemigrował do Afryki. Powrócił do Niemiec po 1933 roku i wstąpił do Wehrmachtu – w jego szeregach walczył w Polsce, Francji i w ZSRR. Następnie służył w Afrika Korps. Po klęsce w Tunezji walczył we Włoszech, natomiast jesienią 1944 roku trafił do Holandii, gdzie bił się z brytyjskimi i polskimi spadochroniarzami w Oosterbeek, dowodząc pułkiem zapasowym Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring”. Następnie brał niechlubny udział w rajdzie na Putten, gdzie w odwecie za zabicie grupy niemieckich żołnierzy rozstrzelano ośmiu przypadkowych cywilów, kobiety i dzieci ewakuowano, mężczyzn wysłano na roboty przymusowe do Rzeszy, wieś zaś zrównano z ziemią. Po wojnie płk. Fullriedego, wówczas już w stopniu generała, skazano za ten czyn na karę więzienia, o czym Johannes Voelker nie wspomniał⁵⁵. Z zachowanego dziennika płk. Fullriedego, niestety kończącego się na styczniu 1945 roku, wiadomo, że jeszcze w październiku 1944 roku skierowano go do Niemiec, w rejon Magdeburga, a pod koniec grudnia jego jednostkę wysłano na wschodnią granicę Rzeszy. Dziennik kończy się wpisem z 17 stycznia 1945 roku: „Rosjanie są koło Litzmannstadt i Zenstochau ”, a sam pułkownik dotarł w tym czasie do Poczdamu⁵⁶. Co się wydarzyło w ciągu następnego miesiąca – nie wiadomo.
Trzeba przyznać, że Fullriede był doświadczonym oficerem. Zaprowadził ład w kołobrzeskim garnizonie, stanowiącym zbieraninę żołnierzy pochodzących w głównej mierze z jednostek rozbitych na Pomorzu, oraz przyspieszył prace fortyfikacyjne miasta, dzięki czemu Niemcy mogli się skutecznie bronić. Oprócz niego w dowództwie Festung Kolberg znaleźli się: oficer operacyjny sztabu mjr Döring, kpt. Döllefeld, dowódca saperów płk Gerhard Troschel, dowódca broni pancernej ppłk rez. Karl August von der Osten i dowódca łączności ppłk Ulrich-Kurt Endemann⁵⁷.
Od lat trwają dyskusje historyków na temat składu, jak i liczebności garnizonu w marcu 1945 roku. Bez wątpienia płk Fullriede dostał pod rozkazy żołnierzy różnorodnych formacji, którzy albo służyli w Kołobrzegu, albo do niego dotarli wyczerpani walkami na Pomorzu i w mieście zostali wcieleni do nowo powstałych jednostek. Próbując po wojnie ustalić nazwy oddziałów garnizonu, polscy historycy najczęściej bazowali na zeznaniach Niemców wziętych do niewoli w Kołobrzegu. Miało to jednak wadę – można odnieść wrażenie, że przesłuchujący jeńców polscy oficerowie dowolnie podawali w meldunkach zarówno ich aktualny, jak i pierwotny przydział lub tylko jeden z nich. W efekcie wymieniane są jednostki, których w mieście nie było. Ze strony niemieckiej pierwszej próby zestawienia oddziałów broniących Kołobrzegu dokonał Johannes Voelker – jego opracowanie, chociaż niepozbawione błędów (zdarza się, że jednostka jest wymieniona dwa razy albo została podzielona w wykazie na mniejsze oddziały), stanowi podstawę późniejszych badań historyków. Z powodu bałaganu w niemieckich oddziałach broniących Pomorza odtworzenie wszystkich jednostek, które brały udział w obronie Kołobrzegu, wydaje się niemożliwy – do dziś na forach internetowych trwają dyskusje na ten temat⁵⁸.
Niemniej próbując podsumować dane pochodzące z zeznań niemieckich jeńców wziętych do niewoli podczas bitwy (publikowano je w codziennym „Biuletynie Informacyjnym” 1. AWP oraz późniejszych monografii poświęconych bitwie kołobrzeskiej, można wymienić następujące jednostki (oczywiście ich stany były niepełne)⁵⁹:
1) Pułk „Woller” (Polowy Pułk Szkoleniowy Dowództwa 3. Armii Pancernej, Regiment „Woller”, Feld-Ausbildungs-Regiment Panzer Armee-Ober-Kommando 3).
Była to jedyna jednostka, która wywodziła się z Kołobrzegu. Pułk powstał na bazie batalionu 4. pułku grenadierów (Grenadier-Regiment 4) 32. Dywizji Piechoty (32. Infanterie-Division) z Koszalina. W tym czasie oddziały dywizji walczyły w rejonie Gdyni, stworzony z 4. pułku grenadierów batalion alarmowy skierowano do Meklemburgii, a część żołnierzy 32. DP do końca wojny broniła Helu. Z tych, którzy pozostali w Kołobrzegu, wspartych żołnierzami z jednostek rozbitych na Pomorzu oraz rekonwalescentami stworzono jednolitą formację – Polowy Pułk Szkoleniowy Dowództwa 3. Armii Pancernej. Według zeznań jeńców szkolił on podoficerów piechoty. Składał się z trzech batalionów liczących po cztery kompanie (trzy strzeleckie i jedna ckm). W kompaniach strzeleckich służyło po około 60 ludzi uzbrojonych w karabiny i Panzerfausty. Prócz tego dysponowano kompanią moździerzy (cztery moździerze 120 mm) i artylerią pułkową (cztery–sześć dział 75 mm). W sumie pułk liczył około 700 ludzi.
2) 91. zmotoryzowany forteczny batalion karabinów maszynowych, Festungs-Maschinengewehr-Bataillon 91 (mot.).
Został sformowany w Schwerinie w lutym 1945 roku z żołnierzy chorych na żołądek. Składał się z trzech kompanii karabinów maszynowych (po około 100 ludzi) oraz kompanii broni ciężkiej (ckm oraz moździerze). Każda z nich miała dysponować sześcioma karabinami maszynowymi oraz 90 Panzerfaustami i dziesięcioma Panzerschreckami, łącznie batalion miał liczyć około 400 ludzi (według zeznań jeńców – 600 ludzi, ale ta liczba jest podejrzanie wysoka).
3) Personel lotniska w Bagiczu (Bodenhagen).
Oddział miał liczyć około 500 ludzi, chociaż jest to dyskusyjne. Większość żołnierzy obsługi lotniska trafiła do kompanii Hoko (skrót od: Horstkompanie), liczącej około 60 ludzi i walczącej jako piechota pod dowództwem mjr. Luftwaffe Engewalda. Oprócz niej w literaturze pojawia się wzmianka o oddziale remontowym z Bagicza i kompanii alarmowej bazy lotniczej w Bagiczu (Einsatzkompanie des Fliegerhorstes Bodenhagen), jednak nie wiadomo, czy nie są to jednostki tożsame z kompanią Hoko.
4) Grupa bojowa SS por. Hempla (Alarm-Bataillon Hempel).
W jej skład miało wejść m.in. około 200 żołnierzy rozbitej niedawno na Pomorzu dywizji SS „Charlemagne” (33. Dywizja Grenadierów SS „Charlemagne”) oraz służących w innych jednostach. Batalionem, który _de facto_ składał się w połowie z Francuzów, dowodził por. rezerwy Alfred Hempel⁶⁰. Zakorzeniona w polskiej literaturze nazwa Grupa Bojowa SS jest błędna, chociaż jej pejoratywny wydźwięk współgrał z mordem na grupie chor. Marka Kahanego.
Należy wspomnieć, że w Kołobrzegu było około 600 francuskich esesmanów, dowodził nimi SS-Obersturmführer Ludwig. Jak wspomniano wyżej, 200 żołnierzy wcielono do batalionu por. Hempla, a pozostałych 400 skierowano do budowy umocnień i kierowania ruchem.
5) Dwa bataliony Volkssturmu dowodzone przez Marine-SA-Standartenführera Erharda Pfeiffera⁶¹.
Jak zeznawali jeńcy, w każdym batalionie znajdowały się trzy kompanie liczące po 70–80 ludzi uzbrojonych w stare, jednostrzałowe karabiny francuskie. Oznaczałoby to, że siły kołobrzeskiego Volkssturmu liczyły około 400–500 ludzi. I batalionem VS dowodził pracownik Niemieckiego Frontu Pracy (Deutsche Arbeitsfront) w Koszalinie o nazwisku Kastenbein, a II batalionem – kierownik miejscowego Policyjnego Urzędu Meldunkowego (Polizeimeldeamt) Hans Petersen.
Ponadto wspomina się o batalionie „Uplegger” oraz jednej lub dwóch kompaniach VS, z czego jedna miała sama się rozwiązać 8 marca i sądząc z relacji jej żołnierza, nie liczyła więcej niż kilkunastu ludzi.
6) Kompanie alarmowe.
W ich skład wchodzili m.in. żołnierze dywizji „Märkisch-Friedland” oraz ci, którzy przebili się z Piły na początku 1945 roku (w literaturze polskiej są oni określani jako dywizja „Schneidemühl”). Według zeznań jeńców wziętych w Kołobrzegu miały powstać kompanie Lanke, Vogel, Stenke i Rau (od nazwisk ich dowódców), co dawało łącznie kolejnych 400 żołnierzy ⁶² .
7) 608. kompania budowy i obsługi kolei polowych (Feldbahnkompanie 608).
Powstała w 1942 roku, w lutym 1945 roku znajdowała się na terenie Prus Wschodnich, a część żołnierzy prawdopodobnie przedostała się do Kołobrzegu.
8) Grupa „Prien” (Marine-Gruppe Prien)
Grupa licząca około 380 marynarzy dowodzona przez kmdr. ppor. Waldemara Priena. Według zeznań jeńca wziętego do niewoli w Kołobrzegu składała się m.in. z marynarzy obsługujących pobliską szkołę torpedową (Torpedoschule III) oraz marynarzy z rozbitych okrętów. Ponadto – według Johannesa Voelkera – włączono do niej część żołnierzy 25. i 59. zapasowego batalionu marynarki (_Marine-Ersatz-Abteilung_) oraz z 49. oddziału radiowego i radiolokacyjnego (Funkmess-Nachrichten Trupp 49)⁶³. Łącznie stworzono z nich trzy kompanie po 100–120 osób. W literaturze – w ślad za starszymi opracowaniami – grupa „Prien” czasem była utożsamiana 37. zapasowym dywizjonem morskim, jak nazywali tę jednostkę jeńcy.
9) Dwie kompanie batalionu „Kell” z 5. pułku fortecznego.
Przybyły drogą morską ze Świnoujścia 15 marca, obie miały liczyć po około 100 ludzi. W każdej z nich miały się znajdować trzy karabiny maszynowe oraz 18–20 Panzerfaustów.
10) Luźne resztki oddziałów rozbitych na Pomorzu na początku 1945 roku, pochodzące z jednostek:
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki