Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

  • bestseller
  • Empik Go W empik go

Konkwistadorzy - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
16 marca 2023
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Konkwistadorzy - ebook

Gruntowna i kompletna historia XVI-wiecznej Hiszpanii oraz jej legendarnych konkwistadorów, których ambitne i moralnie sprzeczne kampanie przekształciły niewielkie europejskie królestwo w jedno z najpotężniejszych imperiów świata.

„Głębia badań wykorzystanych w tej książce zdumiewa, lecz jeszcze większe wrażenie sprawiają umiejętności analityczne Cervantesa. (…) Przedstawia on skomplikowane argumenty fantastycznie prostym językiem, a co najważniejsze, potrafi opowiadać ciekawe historie”.
The Times

W ciągu zaledwie kilku dekad, począwszy od 1492 roku, kiedy to Krzysztof Kolumb po raz pierwszy dotarł do Karaibów, Hiszpanie pokonali dwie największe cywilizacje Ameryk: Azteków w Meksyku oraz Inków w Peru. Hernán Cortés, Francisco Pizarro oraz inni odkrywcy i żołnierze biorący udział w tych ekspedycjach poświęcili życie poszukiwaniu politycznej i religijnej chwały, wnosząc wkład w powstanie imperium, jakiego świat nigdy wcześniej nie widział. Po upływie stuleci konkwistadorzy ci stali się jednak postaciami z koszmaru. W swojej epoce byli gloryfikowani jako bohaterscy śmiałkowie, szerzący chrześcijańską kulturę i budujący niezwykłe imperium. Obecnie krytykuje się ich za okrucieństwo, wyzysk, zniszczenie wielowiekowych cywilizacji i straszliwe zbrodnie dokonane w pościgu za złotem i sławą.

Na kartach swej książki Fernando Cervantes, znakomity meksykański historyk i potomek człowieka, który brał udział w podboju Ameryki, przedziera się przez warstwy mitów i fikcji, by pomóc nam zrozumieć kontekst działania konkwistadorów. Opierając się na niewykorzystanych wcześniej źródłach, takich jak dzienniki, listy, kroniki i polemiki, Cervantes zanurza nas w późnośredniowiecznym, imperialistycznym, religijnym świecie XVI wiecznej Hiszpanii, dla nas równie obcym, co rdzenni mieszkańcy Nowego Świata dla przybyszy zza oceanu. Jego skłaniająca do refleksji, pouczająca relacja przeformułowuje historię hiszpańskiego podboju Ameryki oraz półwiecza, które nieodwracalnie zmieniło bieg dziejów.

„Mistrzowska (…). Cervantes używa olbrzymiej liczby źródeł i opracowań, opowiadając o trwających kilka dekad wydarzeniach, do jakich doszło w następstwie dotarcia Krzysztofa Kolumba do wyspy leżącej u wybrzeży dzisiejszej Kuby”.
NPR

„Fascynująca (…) [Konkwistadorzy to książka napisana] z godną podziwu klarownością i zwięzłością. Ukazuje niezwykłą znajomość bogatej bibliografii, obejmującej zarówno źródła, jak i opracowania. Mimo swych kontrowersji, a po części dzięki nim, jest to pozycja, do której czytelnicy zainteresowani hiszpańskim podbojem Ameryki będą wracać jeszcze przez długi czas”.
The New York Review of Books

„Olśniewający (…), przejmujący obraz starcia niezwykle odmiennych kultur, z których obie były równie zdumiewające dla strony przeciwnej (…). Konkwistadorzy to fascynująca lektura”.
Financial Times

„Oparta na drobiazgowych badaniach i barwna książka (…). [Cervantes] wspaniale ukazuje szerszy kontekst: upadek Emiratu Grenady, pojawienie się luteranizmu czy rywalizację między Hiszpanią, Francją i Imperium Osmańskim”.
Sunday Times (Londyn)

„Prawdziwe kompendium wiedzy o hiszpańskim podboju Ameryk (…). Profesor Cervantes to człowiek o wielkim talencie, a jego książka jest zdumiewająco kompletna”.
BBC History Magazine

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8320-723-0
Rozmiar pliku: 6,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

SPIS MAP

1. Wczesnonowożytna Hiszpania, str. 18

2. Cztery wyprawy Kolumba, str. 38

3. Hispaniola, str. 68

4. Darién, str. 97

5. Fernandina (Kuba), str. 112

6. Szlak wyprawy Cortésa z Kuby na stały ląd, 1519, str. 134

7. Marsz Cortésa na Tenochtitlán, 1519, str. 150

8. Trasa odwrotu Cortésa po Noche Triste, str. 185

9. Tenochtitlán i miasta nad jeziorem, str. 198

10. Placówki ufundowane przez zakony żebracze w środkowym Meksyku do połowy XVI wieku, str. 230

11. Trasa Cabezy de Vaki, str. 233

12. Inwazja Alvarada na Gwatemalę, str. 247

13. Montejo na Jukatanie, str. 260

14. Ekspansja Inków, str. 267

15. Trasa Pizarra z Panamy do Cuzco, 1531-1533, str. 291

16. Cuzco w okresie inwazji Pizarra, str. 303

17. Quito i Tumipampa, str. 311

18. Manqo Inka, str. 317

19. Wyprawa Hernanda de Soto, 1539-1543, str. 336

20. Wyprawy Jiméneza de Quesady, Federmanna i Benalcázara, str. 349WSTĘP

„Nie jesteś miastem: jesteś światem”. W połowie XVI wieku renesansowy poeta Fernando de Herrera opisał swą rodzinną Sewillę tymi właśnie słowami¹. W niezwykle zwięzły sposób udało mu się ująć przemianę o niespotykanej wcześniej skali. W ciągu zaledwie kilku dekad andaluzyjskie miasto na obrzeżu Europy stało się de facto stolicą najwspanialszego imperium, jakie widział świat. Pod rządami Karola V Habsburga rozpościerało się ono na szerokość prawie całej chrześcijańskiej Europy i sięgało za Atlantyk, do amerykańskiego Nowego Świata. Historia, od której rozpoczął się gwałtowny wzrost znaczenia Sewilli, jest nam doskonale znana. W 1492 roku, podczas próby znalezienia drogi przez Atlantyk do Indii, ekscentryczny genueński żeglarz nazwiskiem Krzysztof Kolumb natknął się na kilka karaibskich wysp. Jego śladem ruszyły następne ekspedycje. Ich kulminacją były zdumiewające zwycięstwa nad dwiema wielkimi cywilizacjami: Aztekami z Meksyku, podbitymi przez Hernána Cortésa w 1521 roku, oraz Inkami z Peru, pokonanymi przez Francisca Pizarra nieco ponad dekadę później. Obaj mężczyźni tytułowali się „konkwistadorami” – zniewalali i zabijali oraz powiększali swe posiadłości w imieniu habsburskiego cesarza i samego Boga.

Energiczni i nierzadko zachłanni osadnicy zaczęli niebawem zostawiać swój ślad na ogromnych, świeżo podbitych terytoriach. Wkrótce poprzecinany siecią nowych dróg krajobraz zdominowały klasztory i katedry, kościoły i cmentarze, pałace, rezydencje i przedsiębiorstwa handlowe. Transformacja nastąpiła szybko i na gigantyczną skalę, a dla rdzennej ludności była często wydarzeniem traumatycznym. Jej rozmiar nie pozostawiał żadnych wątpliwości, że zdobywcy nie zamierzają się wynieść i pragną rządzić wiecznie. Termin „konkwistador” zyskał niebawem wydźwięk, który na kilka wieków wyrył się w wyobraźni co bardziej wykształconych czytelników. Thomas Babington Macaulay stwierdził pewnego razu: „Każdy uczeń wie, kto pojmał Montezumę i udusił Atahualpę”². Słowa te, przepełnione duchem epoki, w której padły, można obecnie powtarzać jedynie z dużym skrępowaniem. W szkołach dawno już przestano ukazywać hiszpańskich konkwistadorów jako godnych podziwu śmiałków. Częściej uznaje się ich za brutalnych ludobójców, winnych okrutnego ataku na pokojowo nastawione cywilizacje, oraz sprawców pierwszego wielkiego aktu wczesnonowożytnego kolonializmu, haniebnego wydarzenia, które powinno napełniać każdego Europejczyka głębokim wstrętem.

Sposób, w jaki patrzymy na konkwistadorów i ich potępiamy, nierzadko mówi jednak więcej o naszym poczuciu wstydu w obliczu niszczących skutków europejskiej ekspansji na świat i środowisko, niż o ludziach, którzy rozpoczęli ten proces, nie mając pojęcia, do czego doprowadzi. Istnieje więc ryzyko, że nasza zrozumiała odraza nie pozwoli nam dostrzec fundamentalnych aspektów religijnej kultury późnego średniowiecza, kształtującej myśli i zachowania konkwistadorów. Łatwo zapomnieć, że ludzie ci cieszyli się powszechnym podziwem wśród współczesnych im ludzi, zwłaszcza Anglików, opowiadających o czynach Cortésa i Pizarra z nieukrywanym szacunkiem i aprobatą³. Podejście to, choć krótkotrwałe, przetrwało w różnych szczątkowych formach do XIX wieku, kiedy ponownie zyskało na sile. Był to okres, w którym przepełnionych duchem romantyzmu wędrowców urzekał uroczy i egzotyczny świat witający ich za Pirenejami. „Jakimże krajem dla podróżnika jest Hiszpania – zachwycał się Washington Irving. – Tam nawet najmizerniejsza gospoda jest pełna przygód niczym zaczarowany zamek, a osiągnięciem jest nawet zjedzenie posiłku!”⁴. Podobne nastawienie dało się zauważyć jeszcze w 1949 roku, kiedy to pisarz i podróżnik Patrick Leigh Fermor ochoczo przyjął ofertę współtworzenia nowej serii prac o podróżnikach i odkrywcach. W liście do Edwarda Shackletona, syna badacza Antarktydy, wyszedł z ideą napisania biografii Pedra de Alvarada, porywczego kompana Cortésa. Wyrażenia, jakich używał, przedstawiając proponowany temat, wyraźnie przywoływały na myśl dzieła Williama Prescotta⁵. „Historia ta jest tak fascynująca – twierdził Fermor – że nie da się jej przekształcić w coś nudnego”, a „pod względem dramaturgii jest kompletna, każdy musi to przyznać!”⁶.

Do dzisiaj pozostało już niewiele z tego bezkrytycznego, entuzjastycznego podziwu, i to bez wątpienia dobrze. Nasze postrzeganie konkwistadorów splątało się jednak z niezwykle powszechnym mitem, jakoby historia Hiszpanii stanowiła jedynie ciąg okrucieństw służących politycznemu skostnieniu i religijnej bigoterii. Źródeł owego mitu należy poszukiwać w rozmaitych reakcjach na błyskawiczny wzrost potęgi hiszpańskich Habsburgów w XVI wieku. Jako że proces ten zbiegł się w czasie z szybkim rozpowszechnianiem się druku, nie powinno dziwić, że habsburscy władcy Hiszpanii stali się pierwszymi ofiarami propagandystów. Szczytowy punkt owego trendu nastąpił w 1581 roku, gdy opublikowana została Apologia księcia Oranii Wilhelma Cichego. W umiejętnie napisanej diatrybie, mającej na celu przysporzenie mu zwolenników, przywódca antyhiszpańskiej rewolty w Niderlandach potępił wszystko, co hiszpańskie. Szczególnie uwziął się na Filipa II, syna i następcę Karola V. Przypisywane mu zbrodnie zaczynały się na dwulicowości i cudzołóstwie, a kończyły na kazirodztwie oraz zamordowaniu żony i syna⁷. W centrum oskarżeń zawsze znajdowali się też konkwistadorzy. Wilhelm osobiście przypilnował, żeby w jego ręce wpadły opisujące ich zbrodnie dokumenty, produkowane niezmordowanie przez hiszpańskich „obrońców Indian” z zamiarem zszokowania kastylijskich władz i skłonienia ich do wdrożenia reform. Spośród nich najbardziej wyróżniała się sensacyjna polemika Bartolomé de Las Casasa zatytułowana Krótka relacja o wyniszczeniu Indian. Praca ta zawładnęła wyobraźnią Europejczyków na kilka stuleci, w niemałej mierze dzięki sugestywnym rycinom Théodore’a de Bry. Choć jednak źródłem zniekształconego obrazu była antyhabsburska propaganda, przetrwał on, co niezwykle istotne, z uwagi na brak reakcji ze strony hiszpańskiej. W okresie, w którym antyhabsburskie mity stawały się powszechne, w Hiszpanii oraz pośród tych, którzy pragnęli bronić jej interesów, zaczynała panować obsesja na punkcie niepokojącej kwestii spadku znaczenia kraju. W pełnej zadumy literaturze arbitristas, samozwańczych analityków bolączek monarchii, trudno jest znaleźć odpowiedź na dominujące, negatywne polemiki⁸.

Ważne jest, aby nie ograniczać wyjątkowo złożonego świata konkwistadorów do ogólnikowej karykatury. Sposób, w jaki patrzymy na wiele spośród dokonanych przez nich okrucieństw, należy osadzić w kontekście historycznym. Nie żyli oni w okrutnym, zacofanym, obskuranckim i pełnym fanatyzmu religijnego świecie z legendy. Był to późnośredniowieczny świat, w którym idea krucjat jeszcze nie umarła, a ostatnie pozostałości rządów islamskich w kontynentalnej Europie zostały dopiero co usunięte. W następstwie zdobycia Grenady i wypędzenia żydów z Hiszpanii w 1492 roku Europejczycy stanęli w obliczu niespodziewanego wyzwania, najpierw stopniowego, lecz w ostatecznym rachunku nieuniknionego. Musieli dokonać ogromnych zmian na mapie znanego świata, aby przystosować się do nowej rzeczywistości – zamiast łatwej trasy do bogactw „Indii”, pożądanej przez cierpiących na niedobór gotówki monarchów, odkryto zdumiewająco ogromny i jak dotąd zupełnie nieznany kontynent. Zrodzonego w tych warunkach etosu sprzedajności i zachłanności nie należy oddzielać od przemożnego ducha humanistycznych i religijnych reform późnośredniowiecznej Hiszpanii⁹. W świecie tym nie widziano żadnej sprzeczności w próbie ustanowienia formy rządów, która byłaby jednocześnie wzniosła i bezwstydnie dochodowa. Częste twierdzenie konkwistadorów, że wybierają się do „Indii”, by „służyć Bogu, królowi i się wzbogacić”, powinno wydać się nam „rozbrajającą szczerością” – jak celnie zauważył J.H. Elliott¹⁰ – a nie pełnym hipokryzji pretekstem do ukrycia niskich i niemoralnych pobudek.

Pisząc tę książkę, zamierzam umieścić konkwistadorów w takim właśnie kontekście. Przedsięwzięcie to wymaga rekonstrukcji świata, który przez mity i uprzedzenia stał się dla nas niemal tak samo obcy, jak Ameryka była obca dla konkwistadorów. Nasza niechęć do wzięcia pod uwagę tej trudnej kwestii tłumaczy w dużej mierze łatwość, z jaką zgadzamy się z powszechnym potępieniem hiszpańskich zdobywców. Bardzo często źródłem tej postawy jest jednak dogłębna niewiedza na temat religijnej kultury późnośredniowiecznej Europy, która uformowała i żywiła konkwistadorów.

Na podstawie dzienników, listów, kronik, biografii, instrukcji, relacji, epopei, panegiryków i traktatów autorstwa konkwistadorów, ich zwolenników i krytyków starałem się utkać dobrze znaną opowieść w taki sposób, aby ukazywać często zaskakujące i nieznane wątki. Ze swoją późnośredniowieczną mieszanką wiary i chwały oraz przywiązaniem do form władzy politycznej, w której jakiekolwiek oddzielenie spraw doczesnych i duchowych uznano by za absurd, konkwistadorzy mogą wydawać się nam bardzo prymitywni. Jednakże bez względu wszelkie przywary, jakimi się cechowali, będziemy mogli należycie poznać ich historię dopiero po otworzeniu się na świat, który wprawdzie może sprawiać wrażenie zupełnie obcego, ale był równie ludzki i niedoskonały jak nasz własny.

Uwaga na temat pisowni: używając słów w językach nahuatl, maya, keczua i ajmara, zazwyczaj stosowałem ogólnie przyjęte przez badaczy formy, pozbawione akcentów. Nieliczne wyjątki, takie jak Coyoacán (w nahuatl „Coyohuacan”), odnoszą się do wyrazów, które zostały wcześnie „zhiszpanizowane” i od samego początku były powszechnie używane w języku hiszpańskim.ROZDZIAŁ II
ADMIRAŁ

3 sierpnia 1492 roku o poranku, zaledwie trzy miesiące po podpisaniu pożądanej od dawna umowy z Izabelą a Ferdynandem, Kolumb wypłynął z portu Palos de la Frontera na wybrzeżu Huelvy. Wciąż panował duży sceptycyzm co do wykonalności całego przedsięwzięcia, zwłaszcza że większość ekspertów zdawała sobie sprawę, że wykonane przez Genueńczyka obliczenia wielkości globu są mrzonką. Co nie dziwi, monarchowie założyli, że projekt spotka się z powszechną obojętnością. Aby pomóc nowo mianowanemu admirałowi w rekrutacji odpowiednich załóg, obiecali udzielić królewskiego ułaskawienia każdemu skazańcowi, który zgodzi się wziąć udział w wyprawie do Azji. Ostatecznie gwarancje te okazały się niepotrzebne. Ku zaskoczeniu Izabeli i Ferdynanda trzej bracia Pinzónowie, cieszący się największą renomą marynarze z wybrzeża Huelvy, ulegli namowom Kolumba i zdecydowali się ruszyć wraz z nim. Sama ich obecność wystarczyła, by inni zaczęli napływać pod rozkazy admirała. W ten sposób zebrał odpowiednią liczbę ludzi. Wyprawa była niewielka, wzięły w niej udział trzy marnie wyposażone, ciasne statki, mogące pomieścić łącznie 90 osób. Santa María, jednostka większa od dwóch innych, choć tylko nieznacznie, trafiła pod komendę samego Kolumba. Dwie pozostałe znane były jako Niña (dosłownie „dziewczynka”, choć zwano ją tak ze względu na właściciela, Juana Niño) i Pinta (prawdopodobnie było to nawiązanie do jej kapitana, jednego z braci Pinzónów, Martína).

Oprócz typowego zaopatrzenia, zabieranego powszechnie na rejsy po Morzu Śródziemnym, czyli wina, wody, oliwy z oliwek, sucharów, mąki, bekonu czy solonych ryb, admirał kazał załadować wielki zapas różnych świecidełek, które miał nadzieję wymienić na azjatyckie złoto i przyprawy⁵⁶. Trzy karawele pożeglowały sprawnie dobrze znaną trasą ku Wyspom Kanaryjskim. Tam uzupełniono zasoby i dokonano bieżących napraw. Liczono, że wystarczą, aby przetrwać najprawdopodobniej najdłuższy rejs po otwartym morzu w historii. Ster Pinty został wymieniony, Kolumb polecił też rozpiąć na Ninie ożaglowanie rejowe, lepiej nadające się do żeglugi oceanicznej. Potem poczekał na sprzyjający wiatr i 6 września rano wypłynął z El Hierro w nieznane⁵⁷.

Admirał był zdecydowany utrzymywać zachodni kurs aż do natrafienia na ląd. Najbardziej logiczna metoda, zgodna z ówczesną praktyką nawigacyjną, polegała na utrzymywaniu słońca w czasie dnia i Gwiazdy Polarnej w nocy pod stałym kątem podniesienia. Kolumb pragnął jednak zebrać też jak najwięcej danych potwierdzających jego teorie. Nie tylko używał mapy (zupełnie nieprzydatnej na nieznanym morzu), ale także próbował ustalać szerokość geograficzną i weryfikować ją, mierząc długość doby słonecznej. Wyraźnie liczył, że zdoła znaleźć dowody na relatywnie niewielki rozmiar globu. Błędy, jakie popełnił w obliczeniach, związane są z metodą mierzenia przez niego długości dnia poprzez odnoszenie się do godzin światła słonecznego, a potem odszukiwania ustalonej ponoć szerokości geograficznej na mapach, które sporządził na podstawie Ymago Mundi Pierre’a d’Ailly⁵⁸.

Kolumb nie był jednak całkowicie zaślepiony. Uważnie przyglądał się położeniu Gwiazdy Polarnej, poczynił też serię skrupulatnie notowanych obserwacji dotyczących różnicy między kierunkiem wskazywanym przez igłę kompasu a tym, jakie sugerowało położenie Gwiazdy Polarnej. Oczywiście dobrze zdawał sobie sprawę z lekkiego odchylenia na wschód, jakie od dawna zauważano na Morzu Śródziemnym, jednak 13 września zarejestrował wahania w obie strony. Począwszy od 17 września zaczął dostrzegać silne i bardzo zaskakujące odchylenie na zachód. Jego natychmiastową reakcją była próba dokonywania pomiarów, gdy Gwiazda Polarna znajdowała się najdalej na zachodzie. 30 września napisał z przeświadczeniem, z którym równa się jedynie dogłębnie błędny charakter jego konkluzji: „Gwiazda Północna porusza się, tak jak wszystkie inne gwiazdy, lecz igła kompasu wskazuje zawsze ten sam kierunek”⁵⁹.

Zdecydowany ton skrywa wątpliwości, jakie od pewnego czasu dręczyły i rozpraszały admirała. Mniej więcej od 10 września, chcąc uspokoić coraz bardziej zaniepokojoną i potencjalnie buntowniczą załogę, dopuszczał się manipulacji na kartach dziennika okrętowego, celowo zaniżając dystans przebyty przez jego karawele. Gdy 22 września w statki uderzył przeciwny wiatr, doświadczył pewnej ulgi: „Cieszyłem się, ponieważ mogłem teraz przekonać załogę, że na tych morzach wieją wiatry, które pozwolą nam wrócić do Hiszpanii”⁶⁰. Było to jednak niewielkie pocieszenie dla marynarzy, posiadających dobre powody, by wątpić w wiarę admirała w „mapę wysp”. Do tego czasu ich nadzieje rozwiało kilka złudnych, jak się ostatecznie okazało, przypadków dostrzeżenia lądu. Na początku października Kolumb odbył w napiętej atmosferze rozmowę z Martínem Pinzónem, znajdującym się pod coraz większą presją ze strony załogi, którą w dużej mierze sam zwerbował. Pinzón doskonale rozumiał, że według obliczeń admirała powinni już dotrzeć do lądu. Zalecał zmianę kursu na południowo-zachodni, w nadziei na znalezienie wyspy Cipangu. Kolumb początkowo odmówił, twierdząc, że „lepiej na początku dobić do lądu stałego”⁶¹. Gdyby w końcu nie ustąpił Pinzónowi, statki zabrałyby ich na Florydę i ku dość odmiennej przyszłości. Ostatecznie jednak, zaobserwowawszy gromadę ptaków w locie, 7 października Kolumb zarządził obranie kursu na południowy zachód. W piątek 12 października o godzinie 2 nad ranem, gdy załoga znajdowała się już na skraju rozpaczy, z bocianiego gniazda Pinty rozległ się rozentuzjazmowany okrzyk: „Ziemia, ziemia!”. Na wszystkich trzech statkach odpowiedziały mu pełne ulgi westchnienia i radosne akty składania podziękowań Bogu⁶².

Admirał dotarł do jednej z licznych wysp położonych na północny wschód od Kuby; na cześć Pana nazwał ją San Salvador. Wskazanie, która dokładnie była to wyspa, nie jest możliwe. Wiemy jedynie, że jej mieszkańcy, których Kolumb opisał jako „nagich ludzi”, określali ją słowem brzmiącym podobnie do „Guanahaní”⁶³. Nie wiemy natomiast, które wyspy admirał odkrył w następnych dniach. Dobrze pamiętając o tym, co najważniejsze, nadał im nazwy Santa María de Concepción oraz Isabela, honorując w ten sposób Najświętszą Marię Pannę i swą patronkę, królową Kastylii⁶⁴. 24 października dotarł do fragmentu większego lądu, który zidentyfikował od razu jako „Cipangu”, a później nazwał go Fernandiną, na cześć drugiego ze swych protektorów, Ferdynanda Aragońskiego. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że trafił na Kubę. Ponieważ szybko stało się jasne, że miejsce to odbiega swym wyglądem od znanych mu opisów Cipangu, Kolumb z optymizmem postanowił wmówić sobie, że dotarł do „Kataju” na kontynencie azjatyckim. Wysłał nawet poselstwo z „mówiącym po chaldejsku” tłumaczem na poszukiwanie dworu Wielkiego Chana⁶⁵.

20 listopada, kilka dni po powrocie poselstwa z bezowocnej misji, coraz bardziej zniechęcony Pinzón odpłynął, bez zgody Kolumba i ku jego wielkiemu rozgoryczeniu, na poszukiwanie złota. Trzy dni później admirał, równie mocno sfrustrowany faktem, iż odkryty ląd nie jest Katajem, zaczął czekać na sprzyjający wiatr, który umożliwiłby mu wydostanie się z Kuby. Zawiał on w końcu 5 grudnia, ale potem nagle zmienił kierunek. Był to, jak się okazało, bardzo szczęśliwy przypadek. Wiatr zepchnął statki na wyspę znaną jako Haiti, „górzysta ziemia”. Admirał zmienił jej nazwę na La Española („Należąca do Hiszpanii”), co zlatynizowano na Hispaniolę. Rozczarowanie Kolumba odkryciem, że nowa wyspa również nie przypomina Cipangu, prędko się rozwiało, odkryto bowiem obfite złoża złota oraz napotkano mieszkańców o stylu życia dość zaawansowanym w stosunku do tego, co zaobserwowano na Kubie. Znaleziono nawet pewne dowody wyrafinowania i bogactwa. Admirał szybko nawiązał silne osobiste relacje z miejscowym wodzem (kacykiem), charyzmatycznym Guacanagarí, który najwyraźniej rozwinął w sobie słabość do świecidełek przywiezionych przez Genueńczyka. Choć nie udało się znaleźć żadnych przekonujących dowodów na bliskość Chin, Hispaniola napełniła Kolumba nadzieją. Z charakterystyczną dla siebie przesadą oświadczył, że jest rozleglejsza niż Kastylia i Aragonia razem wzięte, choć w rzeczywistości równa się jedynie skrawkowi ich powierzchni. Zebrał liczne próbki złota, odkrył ananasy, hamaki, canoe oraz „pewne liście, które Indianie bardzo poważają”. Niewątpliwie miał na myśli tytoń. Choć nową wyspą nie była Cipangu, Kolumb stwierdził, że i tak stanowi ona „cud”, przypominający królestwo Saby lub jeden z tych egzotycznych regionów, z których mędrcy przywieźli dary dla Dzieciątka Jezus⁶⁶.

Zgromadziwszy wspomniane nabytki, Kolumb zaczął przygotowywać plany powrotu do Hiszpanii. 24 grudnia w nocy, podczas jednej z ostatnich prób zebrania złota i przypraw, Santa María uderzyła w mieliznę i odniosła niemożliwe do naprawienia uszkodzenia. Admirał postanowił wznieść na północy wyspy, w miejscu, które później stało się znane jako Puerto Navidad („Port Bożonarodzeniowy”, nazwany tak od daty niefortunnego zdarzenia), palisadę z użyciem drewna ze zniszczonego statku. Szybkość, z jaką podjął tę decyzję, skłoniła część historyków do konkluzji, że cały epizod został z góry zaplanowany⁶⁷. Są to jednak wyłącznie spekulacje. Mimo to rozwój sytuacji pozwolił Kolumbowi na wyznaczenie 39 ludzi mających obsadzić fortyfikacje. Poinstruował ich, aby zostali tam, zbierając złoto i czekając na nową ekspedycję z Kastylii. Ponieważ Santa Maríę utracono na dobre, marynarze nie mieli zbyt wielkiego wyboru, jak tylko przystać na ten plan⁶⁸.

W międzyczasie Martín Pinzón zajmował się eksploracją wyspy. Z resztą ekspedycji połączył się 6 stycznia 1493 roku. Kolumb był zły z powodu niesubordynacji podkomendnego, ale udobruchał się, gdy odkrył, że Pinzón wrócił z dużą ilością złota, a także strączkami chili i laskami cynamonu. Te ostatnie wzmocniły nadzieję admirała na znalezienie egzotycznych przypraw. Pinzón twierdził, że dowiedział się o istnieniu rozległych obszarów połowu pereł dalej na południu. Choć rany w relacjach między dwoma mężczyznami nigdy się nie zagoiły, dziesięć dni później ponownie znaleźli się na morzu. Pogoda sprzyjała. Kolumb pożeglował Niñą na północ w poszukiwaniu atlantyckich wiatrów, wiejących z zachodu na wschód i mogących zabrać go do domu. Bracia Pinzónowie ruszyli jego śladem na pokładzie Pinty. 5 lutego złapali odpowiedni wiatr, z którym popłynęli szybko w stronę należących do Portugalii Azorów. Wkrótce potem omal nie doszło do katastrofy. Kolumb się zgubił, po czym wpadł w sztorm, w czasie którego malutka flota się rozdzieliła. 18 lutego ciężko doświadczona Niña dopłynęła do portu Santa Maria na Azorach. Po Pincie nie było żadnego śladu⁶⁹. Z uwagi na napięte stosunki między Kastylią i Portugalią Kolumb nie miał wyboru i musiał kontynuować rejs mimo niebezpiecznych warunków. W międzyczasie doszło do krótkiego zatargu z portugalskimi władzami, gdy dziesięciu marynarzy zostało na pewien czas aresztowanych po zejściu na ląd w celu złożenia dziękczynienia w pobliskim sanktuarium maryjnym. Potem admirał wypłynął w dalszą drogę. Nieprzyjazny wiatr zabrał go prosto do Lizbony. Tam, wycieńczony, musiał 4 marca przybić do brzegu.

Król Jan II nakazał niezwłocznie pojmać Kolumba. Zamierzał wykorzystać go w roli dyplomatycznego pionka. Chciał poczynić wobec Kastylii pewne ustępstwa na Atlantyku, w zamian żądając jednoznacznego poszanowania portugalskich praw w zachodniej Afryce. Admirał zgodził się podjąć próbę przekonania Izabeli i Ferdynanda do zaakceptowania propozycji Jana i po tygodniu został zwolniony. 15 marca dotarł do Palos i odkrył, że Pinta już się tam znajduje. Uciekając przed sztormem, statek zdołał dopłynąć do galicyjskiego portu w Baionie koło Vigo w północnej Hiszpanii. Stamtąd pożeglował do Palos, gdzie znalazł się, co niezwykłe, w tym samym dniu co Kolumb. Nie wiemy, jak admirał zareagował na te wieści, lecz poczucie ulgi zapewne mieszało się u niego z obawami. Koniec końców Pinzón miał podstawy, by twierdzić, że to on jako pierwszy dotarł do Haiti. Mógł też wykorzystać swą wiedzę na temat obszarów połowu pereł, aby w przekonujący sposób zakwestionować zapewnienia Kolumba. Jak się jednak okazało, Pinzón bardzo źle zniósł drogę powrotną i zmarł, zanim mógł opowiedzieć swą historię. Jego dwaj bracia przeżyli, ale wydawali się znacznie bardziej tolerancyjni wobec ambicji przywódcy wyprawy. Ponieważ nikt nie mógł podważyć jego słów, Genueńczyk, tytułujący się już teraz „don Cristóbalem Colónem, admirałem Morza Oceanicznego, wicekrólem i gubernatorem wysp odkrytych przez siebie w Indiach”, wyruszył na królewski dwór, rezydujący w tym czasie w Barcelonie.

Izabela i Ferdynand zgotowali Kolumbowi wspaniałe powitanie. Niemniej jednak na pierwszy plan wysuwały się pytania i wątpliwości co do dowodów, z którymi powrócił. Większość wykształconych ludzi słusznie nie zamierzała odrzucać tradycyjnych szacunków dotyczących rozmiarów globu i uznać, że Genueńczyk dotarł do Azji, o czym on sam pozostawał przekonany aż do śmierci. Bliski przyjaciel admirała, ksiądz i kronikarz Andrés Bernáldez, powiedział mu, że mógłby przemierzyć „kolejne 1200 lig”, a i tak nie dopłynąłby do Azji⁷⁰. Z drugiej strony dowody, które ze sobą sprowadził, na czele z należycie odzianymi przedstawicielami miejscowej ludności, wystarczyły, aby przekonać monarchów, że dokonał istotnego odkrycia. W związku z tym udzielili mu zaszczytnego pozwolenia na siedzenie w ich obecności oraz na jazdę konną u ich boku podczas ceremonii i w orszaku. Były to wyraźne oznaki, że cieszy się królewską przychylnością. Dworzanie, idąc śladem swych suwerenów, zaczęli obsypywać Kolumba pochwałami, przyrównując go do ubóstwianych starożytnych bohaterów, a nawet do jednego z apostołów Chrystusa, robiącego na zachodzie to, co na wschodzie uczynił św. Tomasz, odpowiedzialny, jak powszechnie sądzono, za ewangelizację Indii⁷¹. W zamian za to wszystko monarsza para oczekiwała od Kolumba spełnienia obietnicy, jaką złożył przed pierwszą wyprawą.------------------------------------------------------------------------

¹ Cyt. za: Hugh Thomas, Rivers of Gold: The Rise of the Spanish Empire (London, 2003), s. 458.

² Critical and Historical Essays contributed to the Edinburgh Review, 3 tomy (London, 1843), t. III, s. 109.

³ Więcej na temat tej często zapominanej tradycji zob. Gesa Mackenthun, Metaphors of Dispossession: American Beginnings and the Translation of Empire, 1492-1637 (Norman, OK, 1997), s. 66. Mackenthun pisze, że aż do początku XVII wieku Hiszpania była nie tyle rywalem, co „prekursorem i modelem dla angielskich działań oraz ideologii kolonialnej”.

⁴ Tales of the Alhambra, red. W.T. Lenehan i A.B. Myers (Boston, MA, 1983), s. 8.

⁵ Zob. klasyczne prace Prescotta: The History of the Conquest of Mexico (1843) oraz A History of the Conquest of Peru (1847).

⁶ Minęło prawie 30 lat, zanim Shackleton odpisał na propozycję Patricka Leigh Fermora. „Dość nędzni wydawcy, z którymi współpracowałem, nie przyjęli pańskiej oferty – stwierdził. – To ich strata, ponieważ jak sądzę, byłaby to wspaniała książka”. Jestem bardzo wdzięczny Adamowi Sismanowi za możliwość zapoznania się z transkrypcją powyższego listu, odnalezionego przez niego niedawno pośród dokumentów Patricka Leigh Fermora w National Library of Scotland.

⁷ W. Wasink, red., The Apologie of Prince William of Orange against the Proclamation of the King of Spaine, edited after the English edition of 1581 (Leiden, 1969), s. 44. Z owych szczegółowych oskarżeń skorzystały pokolenia dramatopisarzy i kompozytorów. Do najbardziej znamienitych należy Friedrich Schiller; jego dramat Don Carlos (1787) posłużył jako podstawa do sławnej opery Giuseppe Verdiego. W tym samym roku, kiedy Don Carlosa Verdiego wystawiono po raz pierwszy w Paryżu (1867), amerykański badacz dziejów Niderlandów J.L. Motley stwierdził z dużą pewnością siebie, że jeśli Filip „posiadał choćby jedną pozytywną cechę”, to „umknęła ona” jego „skrupulatnym badaniom”. „Jeśli istnieją wady – kontynuował – których był pozbawiony, a tak prawdopodobnie jest, to tylko dlatego, że natura ludzka nie pozwala na osiągnięcie perfekcji, nawet w nikczemności”. Zob. History of the United Netherlands, 4 tomy (New York, 1868), t. III, s. 535.

⁸ J.H. Elliott, Spain and Its World, 1500-1700 (New Haven, CT, 1989), s. 217-261.

⁹ W ciągu ostatnich kilku dekad obraz pełnej fanatyzmu religijnego, obskuranckiej Hiszpanii okresu wczesnonowożytnego został w dużej mierze rozwiany przez historyków. Nawet najbardziej oczerniana i niezrozumiała instytucja epoki, hiszpańska inkwizycja, w świetle najnowszych badań okazała się stosunkowo łagodnym organem, cechującym się relatywnie dużym umiarkowaniem w porównaniu do innych ówczesnych instytucji sądowych. Zob. niektóre nowe prace: Francisco Bethencourt, The Inquisition: A Global History (Cambridge, 2009); Henry Kamen, The Spanish Inquisition: An Historical Revision (London, 1998); John Edwards, The Spanish Inquisition (Stroud, 1999); Helen Rawlings, The Spanish Inquisition (Oxford, 2008); Richard Kagan i Abigail Dyer, red., Inquisitorial Inquiries: Brief Lives of Secret Jews and Other Heretics (Baltimore, MD, 2011); Lu Ann Homza, The Spanish Inquisition 1478-1614: An Anthology of Sources (Indianapolis, IN, 2006). W odniesieniu do Nowego Świata zob. Solange Alberro, Inquisición y Sociedad en México, 1571-1700 (Mexico City, 1988). Mimo wszystkich tych wysiłków jest mało prawdopodobne, że przeważająco negatywne postrzeganie Inkwizycji zniknie. Nie brakuje współczesnych monografii opierających się na ogólnikowych interpretacjach i atakach na przeciwne szkoły. Zob. np. (a) opinia, że z uwagi na warunki, w jakich inkwizytorzy uzyskiwali informacje, dostępne źródła są przydatne jedynie do ukazywania antyżydowskich uprzedzeń śledczych: Benzion Netanyahu, The Origins of the Inquisition in Fifteenth-Century Spain (New York, 1995), oraz Norman Roth, Conversion, Inquisition and the Expulsion of the Jews from Spain (Madison, WI, 1995); (b) przeciwny pogląd, wedle którego inkwizytorzy mieli rację, zakładając, że większość nawróconych na chrześcijaństwo żydów jest w istocie „judaizantami”, ponieważ zebrane dowody wskazują na głębokie powiązania religijne i społeczne między żydami i żydowskimi przechrztami: Yitzhak Baer, A History of the Jews in Christian Spain, 2 tomy (Philadelphia, PA, 1992), oraz Haim Beinart, Conversos on Trial: The Inquisition in Ciudad Real (Jerusalem, 1981).

¹⁰ J.H. Elliott, Imperial Spain (Aylesbury, 1970), s. 65.

¹¹ Maurice Lombard, „Caffa et la fin de la route Mongole”, Annales, 5e année, nr 1 (1950), s. 100-103.

¹² Więcej na temat rozwoju morskiego Portugalii zob. wspaniałe opracowanie Vitorino Magalhaesa Godinho, A economia dos descobrimentos henriquinos (Lisbon, 1962). O związkach z Bristolem: Evan T. Jones i Margaret M. Condon, Cabot and Bristol’s Age of Discovery (Bristol, 2016), s. 4-8.

¹³ Klasyczna praca to: P.E. Russell, Prince Henry ‘the Navigator’: A Life (New Haven, CT, 2000).

¹⁴ Więcej na temat legendarnej wyspy Brazylia zob. T.J. Westropp, „Brasil and the Legendary Islands of the North Atlantic: Their History and Fable. A Contribution to the ‘Atlantis’ Problem”, Proceedings of the Royal Irish Academy, 30 (1912), s. 23-60; Barbara Freitag, Hy Brasil: The Metamorphosis of an Island: From Cartographic Error to Celtic Elysium (Amsterdam, 2013).

¹⁵ Consuelo Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, Textos y documentos completos (Madrid, 1982), s. 219, 357.

¹⁶ Ibid., s. 306.

¹⁷ Ibid., s. 363; Bartolomé de Las Casas, Historia de las Indias, red. Agustín Millares Carló, 3 tomy (Mexico City, 1951), t. I, s. 66-69.

¹⁸ Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. XXXIV-XL, 1-2, 167. Kwestia tego, czy Kolumb naprawdę dopłynął do Islandii, stanowi przedmiot zażartej debaty. Szczegółowe omówienie zagadnienia: Alwyn A. Ruddock, „Columbus and Iceland: New Light on an Old Problem”, Geographical Journal, 136:2 (czerwiec 1970), s. 177-189. Dziękuję koledze Evanowi T. Jonesowi za uświadomienie mi tego problemu.

¹⁹ Zob. John Day, „The Great Bullion Famine in the Fifteenth Century”, Past & Present, 79 (maj 1978), s. 3-54.

²⁰ John Larner, Marco Polo and the Discovery of the World (New Haven, CT, 1999), s. 152-156.

²¹ Cesare de Lollis et al., red., Raccolta di documenti e studi pubblicati della Reale Commissione Colombiana, 14 tomów (Rome, 1892-1896), t. I, s. III, pl. CI.

²² Felipe Fernández-Armesto, Columbus (Oxford, 1991), s. 41.

²³ Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. 268, 277, 329, 357.

²⁴ Miguel Ángel Ladero Quesada, „Los genoveses en Sevilla y su región (siglos XIII-XVI): elementos de permanencia y arraigo”, idem, Los mudéjares de Castilla y otros estudios de historia medieval andaluza (Granada, 1989), s. 293-312.

²⁵ Juan Gil Fernández i Consuelo Varela Bueno, red., Cartas particulares a Colón y relaciones coetáneas (Madrid, 1984), s. 142-143.

²⁶ A. Muro Orejón et al., red., Pleitos colombinos, 4 tomy (Seville, 1964-1989), t. III, s. 390.

²⁷ Zob. Joaquim Carreras i Artau, Relaciones de Arnau de Vilanova con los reyes de la casa de Aragón (Barcelona, 1955), s. 43-50.

²⁸ Alain Milhou, Colón y su mentalidad mesiánica en el ambiente franciscanista español (Valladolid, 1983), s. 361-400. Zob. też: Carol Delaney, Columbus and the Quest for Jerusalem (New York, 2011), passim.

²⁹ Pisano, że Ronda „umiejscowiona jest na pojedynczej skale, a wieńczy ją potężna cytadela z potrójnymi murami i wieżami”, zob. Washington Irving, red., A Chronicle of the Conquest of Granada, from the Manuscript of Antonio Agapida (London, 1829), s. 269-270.

³⁰ „Epístola que Mosén Diego de Valera enbió al rey don Fernando Nuestro Senor, después que ovo tomado la cibdad de Ronda”, Prosistas castellanos del siglo xv, red. M. Penna, Biblioteca de Autores Españoles, t. 116 (Madrid, 1959), s. 31.

³¹ Fernández-Armesto, Columbus, s. 50.

³² Pedro Mártir de Anglería, Epistolario, Documentos inéditos para la historia de España, 113 tomów (Madrid, 1953), t. IX, s. 91.

³³ Zob. William Prescott, History of the Reign of Ferdinand and Isabella the Catholic, red. John Foster Kirk (London, b.d.), s. 205, 210, 224-229. Odnosząc się do pogrzebu Ponce de Leóna (s. 302-303), Prescott pisze: „Chorągwie już dawno przemieniły się w pył; grobowiec z jego prochami został świętokradczo zdewastowany; sława bohatera przetrwa tak długo, jak tylko w Hiszpanii da się znaleźć szacunek dla odwagi, kurtuazji, niesplamionego honoru czy jakiejkolwiek innej rycerskiej wartości”.

³⁴ Epistolario, t. XI, s. 120.

³⁵ J.H. Elliott, Imperial Spain (Aylesbury, 1970), s. 46.

³⁶ Don Quixote, , red. Francisco Rico, 2 tomy (Barcelona, 1998), t. I, s. 83; to tam cura odnosi się do niej jako do „najlepszej w swym gatunku książki świata”.

³⁷ David Crouch, The English Aristocracy, 1070-1272: A Social Transformation (New Haven, CT, 2011), s. 248-249.

³⁸ Christopher Dawson, Religion and the Rise of Western Culture (London, 1950), s. 168-169.

³⁹ Zob. np. Nigel Saul, For Honour and Fame: Chivalry in England, 1066-1500 (London, 2011), s. 337-338.

⁴⁰ Zob. St Thomas Aquinas, Summa Theologiae, IIa-IIae, 161, 1 resp.; 162, 3 ad. 2; 161, 1 resp. 3.

⁴¹ The Works of Geoffrey Chaucer, red. F.N. Robinson, wyd. 2 (Oxford, 1957), s. 167-188. Praca Buonaccorso nosi tytuł De Nobilitate. Została napisana w latach 20. XV wieku i wkrótce potem wywarła duży wpływ w całej Europie. Na język włoski przetłumaczył ją najpierw Giovanni Aurispa, a później Angelo Decembrio (ten drugi uczynił to dla markiza Santillany, Inigo Lópeza de Mendozy, za pośrednictwem którego publikacja, przełożona następnie przez Carlosa de Vianę, stała się powszechnie znana w XV-wiecznej Hiszpanii). Pierwsze francuskie tłumaczenie ukończył w 1449 roku Jean Mielot (opublikowano je w roku 1478). To na podstawie tego przekładu oraz łacińskiego oryginału powstała w latach 1459-1460 wersja angielska Johna Tiptopfa (wydrukowana przez Williama Caxtona w 1481 roku). Pierwsze niemieckie tłumaczenie sporządził w 1470 roku Niclas von Wyle. Zob. Arsenio Dacosta Martínez i Carlos Mota Placencia, „Un tratado inédito sobre la idea de nobleza atribuido a Francisco de Rades y Andrada”, Studia Aurea, 8 (2014), s. 417-454, na s. 436.

⁴² Books of the Brave, being an account of books and of men in the Spanish Conquest and settlement of the sixteenth-Century New World, z nową przedmową Roleny Adorno (Berkeley, CA, 1992), s. 13.

⁴³ Fernández-Armesto, Columbus, s. 17.

⁴⁴ Gil Vicente, Obras Completas, red. Álvaro Júlio da Costa Pimpao (Barcelos, 1956), s. 55. Wpływowa praca Díeza de Gamesa nosi tytuł El Vitorial; korzystałem z wydania w redakcji Rafaela Beltrána Llavadora (Salamanca, 1997).

⁴⁵ Podanie dokładnych liczb jest niemożliwe, ale powszechnie przyjmuje się, że żydzi tworzyli od 3 do 5 procent populacji, czyli około 200-400 tysięcy ludzi.

⁴⁶ Luis Suárez Fernández, Les juifs espagnols au Moyen Âge (Paris, 1983), s. 113.

⁴⁷ Philippe Wolff, „The 1391 Pogrom in Spain: Social Crisis or Not?’, Past & Present, 50 (February 1971), s. 4-18.

⁴⁸ David Abulafia, The Discovery of Mankind: Atlantic Encounters in the Age of Columbus (New Haven, CT, 2008), s. 22-23.

⁴⁹ Angus MacKay, „The Hispanic-Converso Predicament”, Transactions of the Royal Historical Society, ser. 5, XXXV (1985), s. 159-179; John Edwards, „Religious Belief and Social Conformity: The converso Problem in Late Medieval Córdoba”, Transactions of the Royal Historical Society, ser. 5, XXXI (1981).

⁵⁰ David Abulafia, Spain and 1492 (Dorchester, 1992), s. 38.

⁵¹ Henry Kamen, The Spanish Inquisition: An Historical Revision (London, 1997), s. 28-65.

⁵² Idea ta leżała u podstaw XIII-wiecznej misji mongolskiej, poprowadzonej przez franciszkanów i dominikanów. Wciąż stanowiła też dominujący temat w millenarystycznej literaturze, która mocno wpłynęła na Kolumba. Więcej na temat misji mongolskiej zob. Christopher Dawson, red., The Mission to Asia: Narratives and Letters of the Franciscan Missionaries in Mongolia and China in the Thirteenth and Fourteenth Centuries, tłumaczenie zakonnicy ze Stanbrook Abbey (London, 1955).

⁵³ Antyfeudalna polityka Izabeli i Ferdynanda została klarownie przedstawiona przez Stephena Haliczera w: The Comuneros of Castile: The Forging of a Revolution, 1475-1521 (Madison, WI, 1981), s. 31-65.

⁵⁴ Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. 15.

⁵⁵ Francisco López de Gómara, Primera y segunda parte de la Historia General de las Indias con todo el descubrimiento y cosas notables que han acaecido desde que se ganaron hasta el año de 1551. Con la Conquista de Méjico de la Nueva España (Zaragoza, 1552), wstęp bez numeracji stron.

⁵⁶ Felipe Fernández-Armesto, Columbus (Oxford, 1991), s. 72-73.

⁵⁷ Consuelo Varela Bueno, red., Cristóbal Colón: Textos y documentos completos (Madrid, 1982), s. 17-19.

⁵⁸ Rolando Laguarda Trías, El enigma de las latitudes de Colón (Valladolid, 1974), s. 13-28.

⁵⁹ Zob. dyskusję w: ibid., s. 24-27.

⁶⁰ Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. 23-24.

⁶¹ Ibid., s. 22, 27. Zob. też: Francisco Morales Padrón, „Las relaciones entre Colón y Martín Alonso Pinzón”, Revista de Indias, 21 (1961), s. 95-105.

⁶² Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. 27-30.

⁶³ Ibid., s. 31-32.

⁶⁴ Ibid., s. 33-34.

⁶⁵ Ibid., s. 35-44, 50-53.

⁶⁶ Ibid., s. 118-119, 141; Juan Gil Fernández i Consuelo Varela Bueno, red., Cartas de particulares a Colón y relaciones coetáneas (Madrid, 1984), s. 260.

⁶⁷ Zob. Arthur Davies, „The Loss of the Santa Maria Christmas Day, 1492”, American Historical Review, 58:4 (lipiec 1953), s. 854-865.

⁶⁸ Varela Bueno, red., Cristóbal Colón, s. 97-101; Rinaldo Caddeo, red., Le historie della vita e dei fatti di Cristoforo Colombo, per D. Fernando Colombo suo figlio, 2 tomy (Milan, 1958), t. I, s. 136-137; Bartolomé de Las Casas, Historia de las Indias, red. Agustín Millares Carlo, 3 tomy (Mexico City, 1951), t. I, s. 270-285.

⁶⁹ Ibid., s. 313.

⁷⁰ Memorias del reinado de los reyes católicos, red. Juan de Mata Carriazo y Arroquia (Madrid, 1962), s. 308-310.

⁷¹ Pedro Mártir de Anglería, Décadas, red. Edmundo O’Gorman, 2 tomy (Mexico City, 1964), t. I, s. 1; Martín Fernández de Navarrete, Colección de los viajes y descubrimientos que hicieron por mar los españoles, 4 tomy (Madrid, 1954), t. I, s. 361-362.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: