Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Król Sas - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 stycznia 2026
20,19
2019 pkt
punktów Virtualo

Król Sas - ebook

Śmierć Stanisława II Augusta postawiła przed pytaniem dalsze losy Rzeczypospolitej po śmierci protektorki carycy Katarzyny Wielkiej nowy król Fryderyk August I musi stanąć przed wyzwaniem.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-379-2
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Rozdział 1

Za króla Sasa…

Śmierć Stanisława II Augusta spowodowała, że wygasła unia między Rzecząpospolitą Polską a Imperium Rosyjskim. Syn Carycy Katarzyny z małżeństwa z Piotrem III Paweł Piotrowicz Romanow został nowym carem. Elity rosyjskie całkowicie odrzuciły kandydaturę drugiego syna ze związku z Poniatowskim.

Wiadomość o śmierci króla dotarła do Fryderyka Augusta III elektora saskiego i marszałka Rzeszy.

— Panie. — odezwał się Pierwszy minister Dietrich August von Sinzendorf. — Poselstwo z Polski.

— Wprowadzić. — odparł książę elektor.

Do komnaty wszedł poseł w czerni, z biało-czerwoną wstęgą przy płaszczu. Ukłonił się głęboko, po czym podał zapieczętowany dokument.

Fryderyk August nie sięgnął po niego od razu.

— Czy Sejm zebrał się legalnie? — zapytał.

Poseł zawahał się przez ułamek sekundy.

— Zgodnie z Konstytucją, Wasza Wysokość.

Elektor skinął głową.

— W takim razie możemy rozmawiać.

Poseł był mężczyzną w sile wieku, o twarzy zmęczonej podróżą. Zatrzymał się w połowie sali, po czym skłonił się głęboko.

— Wasza Wysokość — zaczął po polsku, po czym poprawił się i przeszedł na niemiecki — przybywam z polecenia Rady Straży Praw i w imieniu Sejmu Rzeczypospolitej.

Fryderyk August skinął głową, wskazując krzesło.

— Proszę mówić. I proszę pamiętać, że w Saksonii najpierw słucha się prawa, a dopiero potem próśb.

Poseł wyciągnął dokument opatrzony wielką pieczęcią państwową.

— Po śmierci Jego Królewskiej Mości Stanisława Augusta unia personalna z Rosją ustała. Tron jest wakujący. Sejm obraduje w trybie przewidzianym przez Konstytucję trzeciego maja.

— A Petersburg? — zapytał spokojnie elektor.

— Nowy car uznał wygaśnięcie unii — odparł poseł po krótkiej pauzie. — Choć uważnie przygląda się naszym decyzjom.

W sali zapadła cisza.

— Rozumiem — powiedział w końcu Fryderyk August. — A czego oczekuje ode mnie Rzeczpospolita?

Poseł nie odpowiedział od razu. Jakby ważył każde słowo.

— Oczekuje ciągłości prawa. Stabilności. I wierności konstytucji, którą Wasza Wysokość zna i… którą przyjęto z myślą o dynastii saskiej.

Elektor oparł dłonie na poręczach fotela.

— Konstytucja nie jest zaproszeniem — odparł. — Jest zobowiązaniem. Także dla króla.

— Właśnie dlatego Sejm zwraca się do Waszej Wysokości — powiedział poseł. — Nie jako do zdobywcy tronu. Lecz jako do jego strażnika.

Fryderyk August spojrzał na ministra Sinzendorfa, potem znów na posła.

— Odpowiedź Saksonii nie zapadnie dziś. — rzekł w końcu. — Ale jeśli Rzeczpospolita wybrała drogę prawa, nie odwrócę od niej wzroku.

Poseł skłonił się ponownie, tym razem głębiej.

— Tylko o to prosiliśmy, Wasza Wysokość.



Fryderyk August pozostawał w milczeniu przez kilka sekund. W jego oczach nie było ani entuzjazmu, ani strachu. Był przyzwyczajony do decyzji wymagających precyzji i chłodnej kalkulacji.

— Wasza Wysokość. — odezwał się Dietrich August von Sinzendorf — Czy mamy od razu odpowiedzieć poselstwu?

Elektor skinął głową, ale jego spojrzenie nie opuściło posła.

— Nie, Dietrichu. Proszę pozostawić nas w spokoju na chwilę.

Gdy poseł wyszedł, Fryderyk August odwrócił się ku swojemu ministrowi:

— Myślisz, że Sejm liczy na moją zgodę?

— Na akceptację. — poprawił się minister — Nie na wolną elekcję. Konstytucja 3 maja przewiduje, że w braku męskiego potomka król saski wskazuje następcę. Polska potrzebuje przede wszystkim stabilności, Wasza Wysokość.

— Zgoda. — rzekł książę, marszcząc brwi — Stabilności. To słowo waży więcej niż wszystkie korony Europy.



Poseł wrócił z raportem dyplomatycznym od ambasadorów sąsiednich państw. Każdy dokument był ostrożnie zredagowany: Prusy wzywały do „utrzymania pokoju i porządku w regionie”, Austria przestrzegała przed „jakimikolwiek jednostronnymi decyzjami”, Rosja milczała, choć wiadomo było, że obserwuje wszystko z Petersburga.

— Widzisz, Dietrichu. — powiedział Fryderyk August, rozkładając ręce nad mapą — Nie mogę po prostu powiedzieć „tak”. Każda decyzja będzie obserwowana, każda może wywołać konflikt.

— Wasza Wysokość. — odezwał się minister — Ale jeśli nie przyjmiecie tronu, Polska może zwrócić się ku innemu kandydatowi. A to oznacza wojnę lub interwencję Rosji.

Elektor westchnął. Cisza wypełniła gabinet, a jedynym dźwiękiem był szelest pergaminów.

— W takim razie. — powiedział w końcu Fryderyk August — przygotujcie odpowiedź dla poselstwa. Powiem im, że rozważam propozycję Sejmu, że nie ignoruję konstytucji… i że żadna decyzja nie zapadnie pochopnie.

Poseł został przyjęty ponownie. Elektor spojrzał mu w oczy:

— Polska wybrała drogę prawa i konstytucji. Ja nie odwrócę od niej wzroku — rzekł spokojnie. — Ale pamiętajcie: tron nie jest nagrodą ani prezentem. To odpowiedzialność, którą przyjmuję tylko wtedy, gdy będzie ona zgodna z prawem.

Poseł ukląkł, a jego oczy zabłysły szacunkiem i ulgą.

— Tylko o to prosiliśmy, Wasza Wysokość.

Fryderyk August skinął głową, nie zdradzając ani lęku, ani radości. Wiedział, że decyzja, którą podejmie, może zmienić oblicze Europy Środkowej na dekady.



Warszawa przywitała elektora chłodnym, wietrznym porankiem. Bramy miasta zamknięto dopiero po godzinach, gdy konwój królewski wkroczył na plac Zamkowy. Tłum był skromny, złożony głównie z urzędników, żołnierzy i nielicznych mieszczan, którzy zdążyli dowiedzieć się o przybyciu nowego władcy.

Fryderyk August wysiadł z powozu, niosąc ze sobą jedynie mały kuferek dokumentów. W jego oczach nie było triumfu ani radości. Był świadom wagi chwili — nie przyjechał, by świętować koronację, lecz by sprawdzić, czy państwo, które wkraczało w jego ręce, naprawdę żyje według prawa.

Pierwszym punktem wizyty było spotkanie z przewodniczącymi Sejmu i Radą Straży Praw. W sali obrad panował półmrok. Świece migotały na drewnianych stołach, a po kątach cicho stąpali sekretarze.

— Wasza Wysokość. — odezwał się marszałek Sejmu, skłaniając głowę — Witamy w Warszawie w imieniu całego stanu politycznego. Przybycie Waszej Wysokości jest znakiem, że Rzeczpospolita pozostaje wierna Konstytucji 3 maja.

— Dziękuję. — odpowiedział król, tonem spokojnym, choć stanowczym. — Przybywam, aby wypełnić obowiązki przewidziane prawem, a nie z własnej ambicji. Władza bez prawa jest niczym więcej niż siłą.

Sekretarz podał mu kolejne dokumenty. Były to raporty z prowincji, informacje o stanie wojska, podatkach i administracji miejskiej. Król przejrzał je uważnie, z wyraźnym skupieniem.

— Zgodnie z raportami. — kontynuował — Wojsko pozostaje lojalne, a prowincje funkcjonują. To dobra podstawa. Ale chcę wiedzieć więcej o nastrojach społeczeństwa. Chcę, aby każdy kraj, każda prowincja miała pewność, że prawo jest przestrzegane.

Przewodniczący Sejmu wymienił spojrzenia z ministrami. Nikt nie kwestionował jego słów — w tym momencie liczyła się jedynie praktyka, nie, ceremonialne tytuły.

— Wasza Wysokość — rzekł wreszcie jeden z radców — Sejm pragnie, abyście teraz wyznaczyli kandydatów na urzędy centralne, a także zatwierdzili projekt pierwszej ustawy dotyczącej reformy administracji.

Fryderyk August skinął głową. — Dobrze. Rozpocznijmy pracę od porządku administracyjnego. Potem zajmiemy się wojskiem i sprawami prowincji. Chcę widzieć efekty, zanim decyzje staną się formalnością.

Na zewnątrz, wśród ludzi zgromadzonych przy placu Zamkowym, dało się słyszeć szept: „Czy to naprawdę nowy król, czy jedynie strażnik konstytucji?” Król słyszał to w myślach, choć nie spojrzał w stronę tłumu. Wiedział, że jego prawdziwa praca dopiero się zaczyna.

I tak, w ciszy sali sejmowej i przy szeptach mieszkańców, Fryderyk August rozpoczął swoje pierwsze dni w Warszawie — nie jako władca zdobywca, lecz jako strażnik prawa i konstytucji.



Plac Zamkowy tętnił spokojnym ruchem — strażnicy ustawieni w regularnych rzędach, mieszkańcy wciąż ciekawie spoglądający na powozy królewskie. W samym Pałacu Królewskim atmosfera była gęsta od rozmów i negocjacji. Fryderyk August, choć nadal ostrożny, coraz lepiej orientował się w układzie sił, który zastawał w Warszawie.



W sali Sejmu Wielkiego zebrała się najważniejsza szlachta. Wielcy i średni książęta oraz senatorowie rozmawiali między sobą szeptem, obserwując króla z dystansu.

— Czy przyjmie naszą prośbę o utrzymanie przywilejów? — szepnął jeden z senatorów do sąsiada.
–Stabilizacja jest ważniejsza niż ambicje. — odpowiedział drugi, ale w oczach miał wątpliwość. — Jeśli teraz go przekonamy, później nie będzie miejsca na reformy.

Fryderyk August siedział naprzeciw, w milczeniu słuchając sekretarzy i notując sugestie w notesie. Jego spojrzenie spoczywało na mapie kraju rozłożonej na stole, gdzie zaznaczone były prowincje, garnizony i drogi pocztowe.

— Dobrze, żeby każdy z krajów mógł zachować swój lokalny sejm i prawo podatkowe. — powiedział w końcu, kierując słowa do marszałka. — Ale administracja centralna musi mieć władzę nad wojskiem i finansami państwa.



W tym czasie w Ratuszu i cechowniach warszawskich pojawiały się delegacje mieszczan. Ich przedstawiciele składali królowi i ministrom petycje o reformę prawa handlowego, ujednolicenie ceł i lepszą ochronę własności.

— Niech król wie, że bezpieczeństwo handlu i miast jest kluczowe dla lojalności obywateli. — mówił starszy cechmistrz, wręczając dokument.
–Będziemy współpracować. — odparł Fryderyk August. — Ale każdy kraj w federacji będzie mógł decydować o sprawach lokalnych.

Mieszczanie spojrzeli po sobie z zaskoczeniem. „Strażnik prawa, a nie zdobywca” — pomyśleli.



Dowódcy garnizonów i oficerowie stali wzdłuż korytarza, przynosząc raporty o stanie jednostek. Każdy garnizon miał lojalność wobec państwa, ale nie wobec jednostki.

— Wojsko jest gotowe. — oznajmił jeden z generałów. — Rozkazy królewskie zostaną wykonane. Lecz mieszkańcy wschodnich prowincji obserwują każdy ruch.
–Dobrze. — odpowiedział król. — Chcę, aby armia była gwarantem prawa, a nie narzędziem osobistych ambicji.



Do królewskiego biura dotarły raporty z Wilna, Kowna i Lwowa. Posłowie litewscy i rusińscy negocjowali prawo do własnych sejmów, podatków i sądownictwa lokalnego w zamian za lojalność wobec tronu.

— Zależność od centrum nie może naruszać naszych tradycji — pisał jeden z delegatów.
–A jednak musimy stworzyć wspólną politykę zagraniczną i skarb państwa. — odparł Fryderyk August w liście zwrotnym. — W tej równowadze leży stabilność przyszłej federacji.



Plac Zamkowy wciąż wypełniał szept mieszkańców, strażników i ciekawskich kupców. Każda decyzja króla była obserwowana, analizowana i komentowana. Fryderyk August wiedział, że jego rola nie jest łatwa: od jego zdolności negocjacji i utrzymania równowagi między magnaterią, mieszczanami, armią i krajami wschodnimi zależy, czy Rzeczpospolita pozostanie spójna i gotowa do ewolucji w federację.

— To dopiero początek. — pomyślał, spoglądając na mapę. — Jeśli nie uda się utrzymać tej równowagi, nawet prawo i konstytucja nie ochronią państwa.Rozdział 2

Reformy

Gabinet Fryderyka Augusta w Pałacu Królewskim w Warszawie był wypełniony pergaminami, mapami i modelami garnizonów wojskowych. Świece rzucały ciepłe światło na ściany, a cienie falowały przy każdym ruchu ministra Dietricha von Seizendorfa, który stał nad stołem pełnym dokumentów.

— Wasza Wysokość. — rozpoczął minister — Sejm i delegaci prowincji czekają na decyzje. Reforma administracyjna i podatkowa musi być przygotowana w tym miesiącu. Rosja i Prusy obserwują każdy ruch.

Fryderyk August przesunął palcem po mapie kraju, na której zaznaczono prowincje, garnizony i drogi pocztowe.

— Najpierw ministerstwa. — powiedział w końcu, głosem spokojnym, lecz stanowczym. — Finansów, wojny, sprawiedliwości i handlu. Każde z nich odpowiada centralnie, ale delegaci prowincji muszą wiedzieć, że ich autonomia zostaje nienaruszona.

— To oznacza, że stworzymy coś w rodzaju federalnej administracji. — zauważył Dietrich.

— Dokładnie, — odparł król. — Ale centrum musi mieć kontrolę nad armią i skarbem. Bez tego nawet najlepsza konstytucja nie obroni państwa.



Sala sejmowa była pełna rozmów, szeptów i szelestu pergaminów. Delegaci z Litwy i Rusi wchodzili w napięte rozmowy z senatorami polskimi. Magnateria obserwowała króla, próbując przewidzieć jego decyzje.

— Wasza Wysokość. — zaczął marszałek Sejmu — Proponujemy uchwałę o ustanowieniu centralnych ministerstw. Z drugiej strony chcemy zapewnić krajom wschodnim pełną autonomię w zakresie prawa lokalnego i podatków.

— Zgadzam się. — powiedział król, spoglądając na mapy. — Autonomia zostaje, ale centrum musi mieć możliwość koordynacji armii i finansów. Każda jednostka garnizonowa musi raportować do ministra wojny, a dochody z podatków centralnych muszą być jawne i kontrolowane.

Delegaci z Litwy i Rusi wymienili spojrzenia, a starszy poseł z Wilna powiedział:
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij