Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Królowie Herulów, Wandalów i Wenedów. Przodkowie Gryfitów, Sobiesławiców i książąt meklemburskich - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 maja 2026
70,67
7067 pkt
punktów Virtualo

Królowie Herulów, Wandalów i Wenedów. Przodkowie Gryfitów, Sobiesławiców i książąt meklemburskich - ebook

Przez lata narosło wiele teorii i legend w sprawie pochodzenia dynastii książęcej Gryfitów. Historycy Meklemburgii nigdy nie łączyli tych książąt z Piastami czy Arpadami. Twierdzili oni bezwzględnie, że Gryfici pochodzą z królewskiej dynastii Obotrytów — Obodrzytów. Spokrewnieni z rodem Niklota. Tej samej krwi i ciała. Te same imiona nosili Sobiesławice z Gdańska, a ich wspólnym przodkiem był król Wenedów Mściwoj. Jest to jedna z najstarszych dynastii.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8455-338-1
Rozmiar pliku: 2,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

I. O gryfie

Około 675 roku p. n. e., grecki podróżnik i poeta Aristeas, jako pierwszy opisał środowisko i zachowanie tego stworzenia. Opowiedział historię, którą opowiedzieli mu nomadzi z Eurazji.

Aristeas poinformował, że gryfy były groźnymi, złocistymi stworzeniami, które żyły na pustyni i w górach Mongolii. Ich gniazda wykonane były z czystego złota. Znajdowały się wysoko w górach, dając stworzeniom doskonały widok na krajobraz poniżej.

Mówiono, że chroniąc swój skarb i swoje młode gryfy, zaciekle zlatywały w dół i porywały swoimi ogromnymi szponami (a czasem lwimi pazurami) każdego człowieka, który odważyłby się wkroczyć na ich terytorium. W późniejszych opowieściach miały też upodobanie do mięsa koni.

Podobnie, jak w przypadku bazyliszka czy jednorożca, legendarny gryf mógł być oparty na prawdziwym zwierzęciu. Jednym z kandydatów był „lammergeier” — ogromny sęp, żyjący w górach Europy i Azji, który porywał żywą zdobycz.

Inna teoria sugeruje, że legendy o gryfach powstały jako sposób na wyjaśnienie skamielin starych szczątków. Tajemniczych, haczykowatych stworzeń, które zostały znalezione w bogatych w złoto obszarach pustyni Gobi. Tam, gdzie powstały historie kochającego złoto gryfa.

Wiemy teraz, że stworzeniem tym mógł być Protoceratops — sześciostopowy dinozaur z papugo podobnym rytmem i grzebieniem na szyi, który można było pomylić ze skrzydłami.

Niezależnie od źródła legendy, po tym, jak Aristeas opowiedział swoją historię, gryfy ożywiły wyobraźnię greckich i rzymskich artystów. Stworzenia zostały pokazane, jak atakują jelenie i konie lub przyczepione do rydwanów bogów, transportują przez niebiosa Apolla, Zeusa i Nemezis (boginię zemsty).

Siostra Apolla, bogini księżyca Artemida, była również czasami przedstawiana na grzbiecie gryfa. Później gryfy związały się z Nemezis — boginią sprawiedliwości, która ścigała złoczyńców równie szybko i zaciekle jak gryfy, które ciągnęły jej rydwan.

Grecy znali gryfy, jako strażników nie tylko sprawiedliwości, roślin uprawnych i złotego słońca, ale także złotego skarbu. Około 430 r. p. n. e., grecki historyk Herodot pisał o złocie, pochodzącym z dalekiego wschodu i północy:

„Nie mogę powiedzieć na pewno, w jaki sposób pozyskuje się tam złoto, ale niektórzy twierdzą, że jednoocy ludzie zwani Arimaspowie kradną je Gryfom”.

Niektóre informacje o gryfie Herodota pochodziły od Aristeasa, podróżnika, który żył dwieście lat wcześniej. Aristeas napisał wiersz (już zaginiony) o swoich poszukiwaniach legendarnej krainy za ojczyzną „północngo wiatru”, gdzie Apollo miał spędzać zimy. Podróżując po Azji Środkowej, Aristeas dowiedział się o Arimaspianach i ich konflikcie z gryfami pilnującymi złota.

Ta sama historia została przywołana w „Prometeuszu w okowach”, w tragedii sztuki Ajschylosa (zm. w 456 r. p. n. e.). Prometeusz był starożytną istotą, która ukradła bogom ogień, aby dać go ludzkości. Zeus, król bogów, skazał Prometeusza na przykucie łańcuchami do gór daleko na wschodzie, na samym krańcu świata znanego Grekom.

W sztuce, Prometeusz ostrzegał inną postać: „Strzeżcie się ostrych dziobów psów Zeusa, które nie szczekają, gryfów i jednookiego ludu arimaspijskiego, dosiadającego koni, który mieszkał nad … strumieniem płynącym złotem”.

Okoliczne regiony znane były tylko z relacji Issedonów, którzy opowiadali historie o jednookiej rasie ludzi i złotych stróżach — gryfach. Te historie były odbierane przez Scytów od Issedonów i przekazywane Grekom.

Jednooka rasa nosiła scytyjskie imię Arimaspi. Przy czym „arima” było scytyjskim słowem oznaczającym „jeden”, a „spû” oznaczało „oko”. Byli oni jednookimi jeźdźcami koni nad płynącym strumieniem złota. Obok nich znajdowały się gryfy — nieme psy Zeusa o ostrych ustach, Oceanusa, boga wody, otaczającego ziemię. Ajschylos reprezentował go jako przelatującego w powietrzu na północy, na gryfie — czworonożnym ptaku.

Na Krecie, w Grecji, archeolodzy odkryli przedstawienia gryfów na freskach w „Sali Tronowej” pałacu Knossos z epoki brązu, z XV wieku p. n.e. Starożytni Grecy uważali sępa za potomstwo gryfa. Mit ukazywał wyraźny związek między dwiema bestiami. Obie były ważne w wierzeniach i praktykach neolitycznych ludów Anatolii.

W rzeczywistości było bardziej prawdopodobne odwrotne połączenie, tj. sęp łączył się z panterą lub lampartem, tworząc mitycznego gryfa, który w swojej niebiańskiej postaci był personifikowany w mezopotamskich tradycjach, jako (mul) UD. KA. DUH. A.

Widziano, jak ta przerażająca istota unosiła się w środku zimy, dokładnie wtedy, gdy sądzono, że dusze wkraczają do krainy zmarłych.II. Narodziny przodka Gryfitów

Historia opowiedziana przez Greków, mieszkających w Poncie była następująca:

Herakles, zaganiając bydło Gerionów, przybył na tę ziemię, która była uprzednio opuszczona, a teraz była zamieszkana przez Scytów. Gerioni mieszkali na zachód od Pontu. Osiedli na wyspie zwanej przez Greków — Erytheą, na brzegu oceanu w pobliżu Gadiry, poza filarami Heraklesa. Jeśli chodzi o ocean, Grecy mówili, że opływał on cały świat, skąd wschodziło słońce, ale nie mogli udowodnić, że tak jest.

Herakles przybył stamtąd do kraju zwanego teraz Scytią, gdzie napotykając zimową i mroźną pogodę, naciągnął na siebie lwią skórę i zasnął. Gdy spał, jego klacze, które pasły się zaprzężone w jarzmo rydwanu, były ożywione z dala od boskiej fortuny.

Kiedy Herakles się obudził, szukał ich, odwiedzając każdą część kraju, aż w końcu dotarł do krainy zwanej „Lasem”. Tam znalazł w jaskini stworzenie o podwójnej postaci, które było w połowie dziewicą i w połowie wężem. Powyżej pośladków była kobietą, pod nimi był wąż.

Kiedy ją zobaczył, był zdumiony i zapytał czy widziała jego błąkające się klacze. Powiedziała, że je ma i nie zwróci ich, chyba, że on się z nią spotka. Herakles to zrobił, mając nadzieję na nagrodę.

Bardzo chciał zabrać konie i pojechać. Ona zwlekała z ich zwrotem, aby móc mieć ze sobą Heraklesa tak długo, jak to możliwe. W końcu oddała je, mówiąc mu: „Przyszły te klacze, a ja trzymałam je tutaj dla ciebie bezpieczne, a ty zapłaciłeś mi za ich zatrzymanie, bo mam trzech synów przy tobie. A teraz powiedz mi, co mam zrobić, gdy dorosną: czy mam ich tu zatrzymać (bo jestem królową tego kraju), czy mam ich odesłać do ciebie?”

W ten sposób zapytała, a potem Herakles odpowiedział: „Kiedy zobaczysz, że chłopcy dorośli, zrób co następuje, a postąpisz słusznie. Którykolwiek z nich zagnie ten łuk i będzie nosił ten pas, wtedy uczyń go mieszkańcem tej ziemi, ale kto nie spełni moich wymagań, wyślij go z kraju. Zrób to, a będziesz miała pociechę, a moja wola się spełni”.

Więc wyciągnął jeden ze swoich łuków (do tej pory Herakles zawsze nosił dwa) i pokazał jej pas. Dał jej łuk i pas, który miał złote naczynie na końcu zapięcia, a oddawszy je, odszedł. A kiedy urodzeni jej synowie stali się dorosłymi mężczyznami, nadała im imiona, nazywając jednego z nich Agathyrsus, drugiego Gelonus i najmłodszego Kosy.

Ponadto, pamiętając instrukcje, zrobiła, co jej kazano. Dwóch jej synów: Agathyrsus i Gelonus, zostało wygnanych przez matkę i opuściło kraj, nie mogąc spełnić postawionych wymagań. Zaś Kosy, najmłodszy, wypełnił je i tak został na tej ziemi.

Ze Scyta, syna Heraklesa, pochodziła cała linia królów Scytii. Ze względu na statek, Scytowie do dziś noszą statki na pasach. To zrobiła jego matka dla „Scythesa”. Tak mówili greccy mieszkańcy Pontu.

Teraz, gdy wiemy, że legendarnym przodkiem Gryfitów był Antyriusz (Anthyriusz), zwany również jako: Idanthyrsus (Agathyrsus), którego przodkiem był Zeus, to szybko rozpoznamy, że legendarnym przodkiem Gryfitów — protoplastą Anthyriusza był Herakles (łac. Hercules). Był on synem Zeusa i Alkmeny.

Zatem Herakles w krainie Scytów, zwanej „Las”, posiadł w jaskini Amazonkę, kobietę przypominającą swoją postacią węża. Z niej zrodził się przodek Gryfitów, Antyriusz. Jej imię brzmiało Marpeis i była matką królewskiej dynastii Scytów.

Potem na znak tego wydarzenia wszyscy Scyci czcili ich jako bogów. Scyci również składali królewską ofiarę Posejdonowi. W języku scytyjskim Hestia nazywała się Tabiti, Zeus to Papaeus, Ziemia to Apia, Apollo to Goetosyrus, niebiańska Afrodyta to Argimpasa, Posejdon to Thagimasadas.

Herakles to Radageis (tak, jak bóstwo czczone u Słowian Połabskich). Robili również obrazy, ołtarze i kapliczki dla Aresa.III. O legendarnym przodku Gryfitów — Antyriuszu

Nastał rok 323 p. n. e., Aleksander Wielki — król Macedonii z dynastii Argeadów, przebywał właśnie w Ekbatanie, w Babilonie. Panowało upalne lato. Do pałacu, w którym przebywał Aleksander, wszedł jeden z jego bliskich żołnierzy i rzekł:

— Panie! Smutna to wiadomość. Twój najbliższy przyjaciel i współpracownik — Hefajstion, zmarł!

Po chwili wódz wstał, jakby w szoku i przemówił:

— Łżesz! To nie może być prawda! To nie może być prawda… Wyjdźcie wszyscy! Wszyscy!

Przeto Aleksander pozostał sam. Następnie, będąc w rozpaczy przewracał wszystkie rzeczy, a wieloma rzucał o ścianę. W ciągu kilku dni jego stan zdrowia pogorszył się. Począł nadużywać alkoholu. Załamany śmiercią swego przyjaciela, wydał na jego pogrzeb i grobowiec, gigantyczną fortunę.

Jego samopoczucie nie uległo poprawie. Przyszedł dzień, że jego choroba, przykuła jego ciało do łoża. Nie był w stanie chodzić czy stać. Wokół niego zebrali się jego najważniejsi doradcy i książęta — dowódcy jego wojska.

Wśród nich był Antyriusz, który podczas kampanii przeciw Persom, wydobył spod rąk barbarzyńców konia Aleksandra Wielkiego, Bucefała, przywracając go swemu władcy.

Pochodził on z królewskiej dynastii Scytów. Walczył z tarczą, na której był wymalowany gryf. Podszedł do umierającego Aleksandra i przemówił ze łzami w oczach:

— Panie! Zaszczytem było ci służyć. Twoja sława i osiągnięcia przetrwają w ludzkiej pamięci na wieki!

Potem ukląkł przed jego łożem, oddał mu hołd i ucałował jego rękę. Aleksander nie był już w stanie nic powiedzieć. Jego ciało było sparaliżowane. Jego oddech spowolniał. Spojrzał na Antyriusza, a on zrozumiał w pełni jego spojrzenie.

W komnacie smutkom nie było końca. Po kilku dniach król Macedonii zmarł. Rozpoczęto przygotowania do jego pogrzebu i balsamowania jego ciała.

Wśród dowódców — generałów wielkiego władcy, był również książę Baruan, syn władcy wyspy Gotlandii, który widząc smutnego księcia Antyriusza, rzekł:

— Panie, przeszedłeś z Aleksandrem aż na krańce świata, pokonując Dariusza — króla Persów i Medów. Prowadziliśmy wiele wojen i wytraciliśmy wielu królów. Ziemia przed nami milkła, lecz serce Aleksandra wzrosło w pychę. Teraz on już nie żyje, a ty panie, jeśli tu ostaniesz, to stracisz na swej randze i sławie.

— To prawda książę. Narody tego świata legły przed nami. Jednakże wobec twych słów, cóż mam czynić panie?

— Tak wielki wojownik i książę, po śmierci naszego wodza, nie zyska już sławy. Przeto, panie, płyń ze mną, płyń swym statkiem do Gotlandii, do mojego ojca, do króla tej krainy. Gwarantuję ci, że zostaniesz potraktowany, jak przystało na twą rangę. Na dworze mego ojca, spotka cię wiele zaszczytów. Pojutrze opuszczam dwór Aleksandra i wracam do mego ojca. Czuj się panie zaproszony!

— Dziękuję panie, twa hojność jest nadto honorowa, Me serce zdecyduje czy ostać na dworze Aleksandra, czy ruszyć z tobą na północ.

— Książę, w takim razie, będę czekał na ciebie w porcie. Niechaj twe serce zadecyduje czy potomek rodu Gryfa wyruszy ze mną w wyprawę na północ do Gotlandii.

I słowa o tamtejszych wydarzeniach zostały zapisane w Piśmie Świętym, w I Księdze Machabejskiej, że Aleksander „Przywołał więc swoich najznakomitszych dowódców, którzy wychowali się z nim od dzieciństwa, i jeszcze za życia podzielił między nich królestwo”.

„Zmarł więc Aleksander po dwunastu latach panowania. Władzę przejęli jego wodzowie — każdy nad wyznaczoną mu częścią (państwa Aleksandra). Wszyscy po jego śmierci włożyli diademy. Po nich — przez wiele lat — ich synowie, stali się sprawcami wielu nieszczęść na ziemi.”.

Mijały dni od śmierci wielkiego wodza. Antyriusz rozsądził wraz ze swoimi ludźmi, że zakończył się pewien etap i on, jako dowódca, więcej już na tej ziemi nic nie osiągnie.

Jego ludzie za życia Aleksandra otrzymali kolorowe, kosztowne szaty — za wierną służbę dla jego sprawy u boku Antyriusza.

Wszyscy ludzie potomka królewskiej dynastii Scytów, z rodu Gryfa, siedzieli w łodzi swego pana, gdzie na dziobie znajdował się wizerunek Gryfa, zaś na rufie — była głowa wołu. Antyriusz wszedł na pokład statku i przemówił do swoich wojowników:

— Moi wierni towarzysze, jak wiecie, wraz ze śmiercią naszego wielkiego wodza, zakończyła się nasza misja i służba u jego boku, która była dla nas zaszczytem. Wiele zwycięstw i podróży przez świat — za nami. W królestwie pana naszego, dojdzie do wielu podziałów i waśni.

Przeto, jak rozsądziłem, nic tu dalej po nas. Zaś mój przyjaciel, książę Baruan z Gotlandii, zaprosił nas do siebie. Wielka być może to dla nas przygoda i doświadczenie. Moi towarzysze! Czy popłyniecie wraz ze mną na północ, doświadczyć nowych podróży, by poznać to, co było dla nas dotąd nieznane?

— Popłyniemy! — odpowiedzieli zgodnie wojowie Antyriusza.

— Gwarantuję wam, że ostaniemy przyjęci po królewsku przez ojca naszego przyjaciela, który jest władcą wyspy Gotlandii!

— Wodzu! Płyniemy!

Gdy książę z Gotlandii szykował swoją łódź do powrotu, do domu, zwątpił, że Antyriusz dołączy do niego. Rozkazał swym ludziom, by jak najszybciej odpłynęli z portu w Babilonii. Gdy jego ludzie podnosili już swe kotwice i rozkładali żagle w łodzi, jeden z ludzi obejrzał się w stronę horyzontu. Następnie wykrzyknął do księcia z Gotlandii.

— Panie! Na horyzoncie łódź z wizerunkiem gryfa!

— A jednak! Antyriusz płynie z nami na północ! Czekać na naszego przyjaciela! Wielkiego wojownika!

— Dobrze panie.

Książę ze Scytii widząc łódź księcia z Gotlandii, skierował stery swej łodzi w jego kierunku. Gdy byli już blisko, jego ludzie zadęli w rogi na cześć księcia Baruan, który wkrótce przemówił:

— Rad jestem panie, że popłyniesz z nami do mego ojca. Czekać cię będzie wiele honorów i przygód. Masz moje słowo!

— Książę, moi ludzie spragnieni są nowych wypraw i podbojów, przeto płyniemy z tobą, w tę nieznaną nam krainę.

Łodzie obu książąt opuściły port w Babilonie i skierowały się ku morzom i oceanom, by odbyć wielotygodniową podróż w stronę Gotlandii.

Obie załogi obawiały się morskiej bestii — Lewiatana, co jakiś czas załogi statków sprawdzały, czy jaka głowa owego potwora nie wystaje czasem z wody.

Podczas całej podróży nikt nie mógł wypowiedzieć imienia tej bestii, gdyby tak się stało — ich statki mogłyby zostać pochłonięte przez otchłań, którą wzburzyłby sam Lewiatan.

Tymczasem w Gotlandii, władca tej wyspy został powiadomiony, że na horyzoncie morskim widać łódź z herbem panującej dynastii, jak i łódź z wizerunkiem gryfa.

Władca nie wiedząc czy może to być jakiś podstęp, rozkazał swym żołnierzom być w gotowości. Gdy łodzie zbliżały się do portu Gotlandii, królowi tej wyspy, ukazał się jego syn. Wówczas król będąc uradowanym, rozkazał, by zadęto w rogi na cześć powracającego jego syna.

Władca wyspy z wielką radością wnet rozkazał, by poczęto przygotowania do wieczornej uczty na powitanie jego syna. Gdy zeszli ze statku, król uściskał go, a następnie rozpytał się:

— A któż to mój najdroższy synu, przybył z tobą w nasze progi?

— Ojcze, to książę Antyriusz, potomek Heraklesa i Amazonki, potomek królewskiej dynastii Scytów. Herbem jego rodu jest gryf — zwierzę to, było przy Zeusie i strzegło złota przed jednookim ludem Arimaspi. To dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego. Zasłynął z tego, że wydobył słynnego konia Bucefała z rąk barbarzyńców i przywrócił go swemu panu. Zabrałem go ze sobą, by zaznał u nas nowych przygód.

Teraz Antyriusz pokłonił się królowi Gotlandii i powiedział:

— Witaj panie, to dla mnie zaszczyt, że mogę gościć u tak sławnego władcy.

Teraz król rzekł:

— Niechaj ten zacny książę zazna na naszym dworze wszelkiej uciechy i dobrej gościnności. Wojowie! Zadąć w rogi na cześć naszego gościa!

Wnet żołnierze poczęli dąć w rogi, a gdy skończyli, wszyscy pokłonili się Antyriuszowi na znak szacunku i jego obecności na wyspie.

Król kontynuował:

— Książę! Zapraszam ciebie i twoją załogę na wieczorną ucztę z okazji powrotu mego syna do domu, jak i twego przybycia. Tam będziesz miał okazję poznać moją piękną córkę!

W tym czasie, spragniona i głodna załoga statków, poczęła schodzić na ląd, by radować się ziemią po długim rejsie. Król ukradkiem oka zauważył, że załoga Antyriusza nosiła barwne szaty — podarunek od Aleksandra Wielkiego, przeto rzekł zaraz:

— Żeście w kolorach do mnie przypłynęli, toć zostaniecie nazwani na cześć waszych kolorowych szat — Obotrytami! Takie wasze imię — będzie po wieki!

Słysząc to, załoga księcia Scytii pokłoniła się królowi Gotlandii. Następnie rozeszli się do wskazanych im kwater. Antyriusz zamieszkał, jak na księcia przystało, w pokoju dworskim władcy wyspy.

Zbliżył się wieczór i uczta. Książę Scytii przyodział się w strój z wizerunkiem gryfa, a jego załoga w barwne szaty od Aleksandra Wielkiego. Wyglądało to imponująco.

Wszyscy, łącznie z królem i jego rodziną oczekiwali na wejście Antyriusza. Gdy pojawił się w progu, władca Gotlandii sprawił mu miłą niespodziankę. Uniósł rękę, a wtedy wszyscy powstali. Rogi zabrzmiały, a grajkowie zagrali hymny powitalne.

Po chwili, przy dźwięku owej muzyki kroczył książę Scytii wraz ze swoją załogą. Przy królu siedziała jego piękna córka — księżniczka Symbulla. Antyriusz wywarł na niej wielkie wrażenie. Utkwiła w nim swój wzrok, a on po chwili odwzajemnił swój, uśmiechając się do księżniczki. Podszedł do niej, pokłonił się i przywitał. Król, widząc uśmiech córki, był rad, że jego córka poczuła się szczęśliwie.

Uczta trwała do rana, a sam Antyriusz był traktowany z wielkim szacunkiem i honorami. Jego sława wkrótce obiegła całą wyspę.IV. O założeniu Sedinorum — Szczecina

W trakcie wielu tygodni ucztowania i odpoczynku, czas Antyriuszowi umilała księżniczka Symbulla. Ich oczy miały się ku sobie. Jednakże z każdym kolejnym tygodniem, przychodziła w progi Antyriusza nuda.

Prawdziwy wojownik i żeglarz potrzebował jakiejś przygody i wyprawy w morze. Doskonale to rozumiał jego przyjaciel, syn króla Gotlandii. Toteż po kilku kolejnych tygodniach, zaprosili Antyriusza do komnaty królewskiej, gdzie był tron i sala narad. Król siedział wygodnie, a obok niego jego syn, który podróżował razem z Antyriuszem z Babilonu.

Król przemówił pierwszy:

— Jam jest wielce rad, że jesteś naszym gościem, jednakże, jak wspomniał mi mój syn, prawdziwy żeglarz pragnie wiecznie, przygód i walki. Pochodzisz ze Scytii, z terenów Morza Azowskiego. Dawniej, gdy nastąpił rozpad po wojnie trojańskiej, część ludów z tamtejszej okolicy powędrowała na północ i zamieszkała po przeciwnej stronie Bałtyku. Są to ludzie zwani Sidini — Sitini. Mieszkają w krainie położonej na czterech wzgórzach przy rzece Odrze.

Przeto nasz wielmożny gościu, popłyń do nich z twoją załogą, a jak sądzę, dostąpisz wielu kolejnych zaszczytów. Tymczasem, podczas twej nieobecności, moja córka będzie — jak mniemam, tęsknić za tobą i oczekiwać twego powrotu.

Teraz na te słowa króla, uśmiechnął się jego syn i przyjaciel Antyriusza. A dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego odpowiedział:

— Rad jestem, że moja obecność umila czas twej córce Symbulli. Jutro rano wypłynę z załogą, by odnaleźć lud Sidones, który jest znany w mej rodzimej okolicy, w Scytii. Przeto, jeśli tamże mieszkają, gdy zobaczą mego gryfa, pokłonią się nam, albowiem moim przodkiem i ich panem jest Zeus, którego oni zowią jako Papeus, a którego psami były nieme gryfy.

Po tych słowach dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego pokłonił się królowi oraz jego synowi i odszedł do swojej załogi. Powiadomił ją, że jutro rano popłyną w stronę ujścia Odry, by odnaleźć na czterech wzgórzach lud Sidones.

Zaraz zabrzmiały rogi wśród jego załogi, oznaczające rozpoczęcie przygotowań do wypłynięcia z portu w Gotlandii. Mieli szczęście bo o poranku wiał wiatr z północy w stronę pomorskich brzegów Bałtyku. Te korzystne warunki sprawiły, że ich łodzie nabrały prędkości. Antyriusz po chwili obejrzał się w stronę brzegów Gotlandii i ujrzał w oddali Symbullę, która przyszła, by ujrzeć, jak on odpływa. Wtedy Antyriusz rozkazał swojej załodze:

— W górę! Rozpiąć żagiel z gryfem!

I po chwili oczom ich wszystkich ukazał się wspaniały gryf, który falował na wietrze. Antyriusz odwrócił się w stronę Symbulli i pomachał jej na znak pożegnania, a ona odpowiedziała mu tym samym. Jej włosy falowały na wietrze, tak jak falował żagiel księcia Scytii. Po kilku milach morskich, Symbulla zniknęła z horyzontu Atyriusza.

Łodzie księcia płynęły z wolna przez wzburzone Morze Bałtyckie aż w końcu dotarły do ujścia Odry. Jeden z Obotrytów krzyknął:

— Panie! Widać Ląd!

Wnet Antyriusz spojrzał i przemówił:

— Zwolnić z lekka wiosła, gdy wpłyniemy w ujście Odry. Przygotować broń, boć nie wiadomo, co będzie na nas tamże czyhać.

Zatem postąpiono tak, jak rzekł książę. Tymczasem, gdy ich łodzie płynęły pod prąd Odrą, miejscowy lud zauważył przybyszy. Wnet rozpalono ognie na wzgórzach z kłębami dymu, by powiadomić pozostałe grody przy rzece, że może nadciągać niebezpieczeństwo.

Antyriusz ponownie przemówił:

— Ostaliśmy zauważeni, jesteśmy śledzeni, miejcie się na baczności. Według zeznań króla Gotlandii za jakieś sześćdziesiąt mil powinny pojawić się przy korycie rzeki cztery wzgórza, na których zamieszkuje lud Sitini, pochodzący z naszej ojczystej ziemi. Jeśli tak jest, to prędko się o tym przekonamy.

Łodzie płynęły dalej. Tymczasem w Sitini, na wzgórzu, przy Odrze, tuż przy Wzgórzu Radagaisusa, obradowała rada starszych. Po chwili wbiegł do rady ich wojownik — strażnik i przemówił do arcykpałana:

— Kilka łodzi zmierza w naszą stronę!

— Czy są uzbrojeni?

— Tak.

— Czy rozpoznałeś kim mogą być?

— Żerco, rzecz dziwna, bo na masztach trzepocze herb w postaci gryfa!

— Nie może być — rzekł arcykapłan. Przecie minęło wiele setek lat od przybycia w te ziemie naszych przodków z ziemi gryfa w Scytii. A teraz płyną w naszą stronę łodzie pod banderą gryfa! Bądźcie czujni! Jeśli to przedstawiciel królewskiej dynastii gryfa, to zostanie przywitany przez nas z wszelkimi honorami!

— Jak rzekłeś panie — wypowiadając te słowa, odszedł wojownik.

Antyriusz płynął dalej. Po bokach zauważyli słupy Radogoszcza. Toteż dowodzący łodziami przemówił:

— Król Gotlandii miał rację. Ten lud to Sitini znad Morza Azowskiego. Ich słupy Radogoszcza to potwierdzają.

Czym dalej było w ląd, tym bardziej koryto rzeki się zwężało, a nurt robił się silniejszy. Gęstwin leśnych po bokach nie brakowało.

Łodzie Antyriusza były ciągle obserwowane, a w radzie starszych ludu Sitini rozgorzała narada. Arcykapłan przemówił:

— Jeśli łodzie są opatrzone banderą gryfa, to musi nimi podróżować potomek Zeusa, z królewskiej dynastii Scytów, tylko przedstawiciele tego rodu mają prawo do używania tego herbu!

— W takim razie, cóż radzisz arcykapłanie? — dodał radny.

— Nie można ich zaatakować, to są nasi sprzymierzeńcy i dawni władcy. Pochodzimy z tej samej ziemi! Jeśli zaś oni przybywają do nas w pokojowych zamiarach, gdy obaczą słupy Radogoszcza, od razu rozpoznają, że my idziemy od wspólnych ojców! Zatem, gdy będą już pod naszymi wzgórzami, wyjdźmy do nich z pokojowym zamiarem, z bożkami Radogoszcza. Przywitajmy ich z wszelkimi honorami!

— Uczynimy, jak radzisz arcykapłanie — odpowiedzieli pozostali radni.

Łodzie Antyriusza powoli zbliżały się do czterech wzgórz Sitinów. Wówczas z lądu, załoga księcia Scytii usłyszała zadęcie w rogi, a po chwili im oczom ukazał się lud, który zmierzał do brzegów Odry. Nieśli z przodu wizerunek swego bóstwa — Radogoszcza. Antyriusz widząc to, rzekł:

— To znak! To znak, że ci ludzi są z naszych ojców. Ściągnąć broń i położyć na pokład!

Wnet wojowie to uczynili, a ich łodzie zbliżyły się do brzegów Odry. Rzucono cumy, a Antyriusz ujrzał arcykapłana otoczonego radą starszych i innych kapłanów. Wyrzucono z łodzi drabinkę na ląd.

Antyriusz z gryfem na piersi zszedł na ziemię i kierował swe kroki w stronę nadchodzącego arcykapłana. Jego załoga w barwnych szatach od Aleksandra Wielkiego podążała za nim.

W końcu oczy arcykapłana i Antyriusza spotkały się. Stanęli naprzeciw siebie. Każdy ze swym ludem u boku. Arcyżerca odezwał się pierwszy:

— Witaj potomku Zeusa na ziemi Sitinów. Twój znak na piersi w postaci gryfa, mówi, że tyś jest z królewskiej dynastii Scytów. Z ziemi, z której idą i nasi ojcowie, prawda to?

— Jestem rad tym słowom arcykapłanie, boć prawdę mówisz: Jam jest Antyriusz dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego, książę Scytii, potomek Heraklesa i Amazonki Marpeis, a także potomek Zeusa, któremu służyły nieme psy — gryfy.

— Cieszę się wraz z mą załogą, że tu, na dalekiej północy, spotkaliśmy ludzi z naszej ziemi.

Następnie arcykapłan dał znak, by jego wojowie zadęli ponownie w rogi. Potem arcykapłan zaprosił ich wszystkich na ucztę, na Wzgórze Trygława, a tam książę Scytii opowiedział, jak trafił do Gotlandii.

Jego opowieściom nie było końca, boć rada starszych, arcykapłan, kapłani i lud Sitinów, byli bardzo żądni wieści o dawnej ziemi ich przodków. Uczta trwała do białego rana. Potem wszyscy się pospali.

Na drugi dzień, gdy Antyriusz odpoczywał, rada starszych i kapłanów zebrała się ponownie, by obradować, chwilowo bez udziału księcia. Arcykapłan przemówił pierwszy:

— Jeno wszyscy byliśmy świadkami, jak książę ten i jego załoga, zjednał się z nami i z naszym ludem, boć mowa i obyczaj ten sam. Przeto, wnoszę w imię naszego boga Radogoszcza, by wynieść tego księcia, tu i teraz, do godności królewskiej, albowiem idzie on z rodu scytyjskiego gryfa. Uznajmy go za naszego króla! I nadajmy mu imię naszego boga Radogoszcza!

Teraz rada starszych chwilowo zamilkła. A oczy arcykapłana i jego podwładnych były wpatrzone w starszyznę. Po chwili przed szereg, wyszedł w stronę arcykapłana najstarszy w radzie i, unosząc ręce do góry przemówił:

— Wynieść go do godności królewskiej! Niechaj ostanie naszym królem! Takie było i jest prawo jego dynastii!

Wobec tych słów, wszyscy zgromadzeni przemówili jednocześnie:

— Wynieść go do godności króla! Niechaj ostanie naszym władcą.

Następnie, gdy Antyriusz z załogą przebudził się po uczcie, został zaproszony na szczyt Wzgórza Trygława i tam w obecności żerców i rady starszych wyniesiono go przed obliczem Radogoszcza do godności królewskiej tej ziemi. Wręczyli mu włócznię legendarnego Radogoszcza, jako symbol władzy królewskiej.

I po upływie wielu wieków od tych wydarzeń, zapisano w polskich legendarnych księgach, że: „Szczyt syn Herkulesa wnuk Ozyrysa jest legendarnym założycielem dzisiejszego miasta Szczecin”. Tutaj widzimy, że nazwa Szczyt nawiązuje w swym znaczeniu do Scyta, czyli człowieka z plemienia Scytów, czyli Antyriusza — księcia Scytii, syna Heraklesa, potomka Zeusa.

Warto zaznaczyć, że Dionizos był synem Zeusa, który po ucieczce z Olimpu do Egiptu, przed potworem Tyfonem, zamienił się w kozła i był utożsamiany z Ozyrysem. Zatem obie legendy nawiązują, że Sedinorum — Szczecin został założony przez potomka Zeusa, który władał niemymi psami — gryfami.

Starożytny pisarz Herodotus wspomniał, że: „…Scytowie żyjący po tej stronie rowu prowadzą armie przez lód i prowadzą swoje wozy do krainy Sindi…”, a podług Strabo: „Sinidianie, Sibini, zamieszkiwali po azjatyckiej stronie Bosforu, lub Cieśniny Kertch, w bezpośrednim sąsiedztwie Phangorii”.

Stąd też poszła nazwa miasta Stettin — Alt Stettin (Szczecin, stetteen), zapisywana również jako Stetin — stolica prowincji Pomorza. Zatem Sidini byli starożytnymi mieszkańcami tej ziemi i okolicznych terytoriów: Sidini, sitini, stitini, stetin, Stettin. Zaś Ptolemeusz nazwał tych ludzi Sidini.V. Thor, Sedinorum i Stargard

Antyriusz został wyniesiony do godności króla przez lud Sitinów i uznany przez nich za swego władcę.

Wyruszył po uczcie z powrotem do Gotlandii. Chciał oznajmić to swemu przyjacielowi — księciu i jego ojcu — królowi Gotlandii.

Po przybyciu na wyspę, ponownie został przyjęty z wszelkimi honorami. Król Gotlandii obaczył, że Antyriusz trzymał w ręku królewską włócznię ludu z Pomorza, jak i miał przy sobie znaki boga Radogoszcza. Zatem przemówił:

— Przesławny książę, drogi Antyriuszu, com ja ujrzał, teraz tyś królem ludu z Pomorza?

— Prawda to panie, ostałem przez ten lud wyniesiony do godności królewskiej i wybrany przez nich na ich władcę, toteż jestem teraz królem Sitinów — ludu, który pochodzi z mej ojczystej ziemi w Scytii. Panie, miałeś rację, że tamtejszy lud jest tego samego pochodzenia, co jam jest.

— A więc królu Sitinów, witaj ponownie na mym dworze, cześć temu królowi! — rzekł król Gotlandii.

Wobec tych słów władcy wyspy, pozostali obecni wykrzyknęli:

— Cześć królowi!

Następnie Antyriusz udał się na spoczynek, a jego przyjaciel, książę Baruan rzekł do swego ojca — króla:

— Ojcze! Teraz, gdy mój przyjaciel jest już godności królewskiej, wydaj mu za żonę, mą siostrę — Symbullę! Albowiem ona kocha go, a on ją, są w sobie zakochani. Teraz nie ma przeszkód, by to uczynić i połączyć nasze siły z siłami pomorskich ludów! To małżeństwo przyniesie Gotlandii obronę od południowych brzegów Bałtyku, boć Antyriusz uczyni z tego regionu twierdzę nie do pokonania!

— Synu! Jestem rad, że troszczysz się o naszą siostrę i naszą ojczyznę, przeto rozmówię się z moją córką czy ona pragnie tego samego.

Symbulla, córka króla Gotlandii niezmiernie ucieszyła się na słowa swego ojca o małżeństwie z Antyriuszem. Zatem rozkazano na wieczór zwołać wszystkich dostojników królewskich i rodzinę królewską Gotlandii, urządzić ucztę i obwieścić zaręczyny Scyta i Symbulli. Posłano z zaproszeniem gońca do Antyriusza, zapraszając go i załogę na wieczorną ucztę.

I stało się, że Antyriusz pojął za żonę, córkę króla Gotlandii, Symbullę, zwaną również jako Sif. Z małżeństwa tego zrodziło się wielu królów Wandali i Heruli. Miał dziesięciu synów z żony Symbulli, a mianowicie: Anavasa, Sichera, Anthura, Borrama, Domicha, Brandobarda, Fresebalda, Wiseberta, Tenericha i Radegasta (lata 323 — 111 przed Chrystusem).

Potem czczono Antyriusza jako boga Radogoszcza, a piękną Symbullę, jako boginię Siv. W dalekich, północnych ludach uważano boginie Siv za żonę potężnego Thora — syna Odyna. I mawiano, że Anthyr, Thor i Rhadagastus to ta sama osoba.

Po ślubie, który odbył się w Gotlandii, Antyr wraz z małżonką Siv i swoją załogą wyruszył ponownie do Sidinów, z których mieli się wywodzić także Herulowie i Wandalowie — ludy rozporoszone znad Morza Azowskiego po wojnie trojańskiej.

Przybył do wyznawców Radogoszcza i na cześć nazwy (Sidini — Sitini) tego plemienia założył na czterech wzgórzach Sedinorum — dziś znane jako Szczecin.

Potem założył Stargard — jako symbol swej najstarszej i najpotężniejszej twierdzy. I mówiono o nim Hod z Oldenburga, albowiem Stargard w języku Germanów był tak zwany.

Stargard symbolizował stare miasto lub według niektórych stare miejsce. Termin Gart został przyjęty w tym drugim znaczeniu i pojawiał się w wielu miastach tego zakończenia, jak Naugart, Belgart i in.

Nazwa miasta Stargard nie jest ani polska, ani niemiecka — teutońska, bo wtedy nazywałby się Stary Gród lub Oldenburg. Wenedowie (Słowianie) w swoim języku nazywali to STARGARD, co oznaczało to samo, co Aldenburg w języku niemieckim, mianowicie: stare miasto. Zatem symbolizuje z nazwy najstarszą twierdzę Antyriusza — legendarnego przodka Gryfitów.

Dla Szczecina i Stargardu będzie tajemnicą poliszynela, iż legendarny przodek Gryfitów z plemienia Scytów, był dowódcą wojsk Aleksandra Wielkiego. Przywrócił mu Bucefała. Był pół bogiem — być może słynnym Thorem i Scytem z królewskiej dynastii.„Containing The Ancient And Present State Of The Country of Mecklenburg; Its Revolutions Under The Vandals, the Venedi, and the Saxons; With The Succession and Memorable Actions of Its Sovereigns · Tom 1”. Thomas Nugent, 1766.

Dziś Stargard.

Patrz: Lazio z migrat. Gent. L. XII. p.m. 645.

Marshal, Kluver.

Pochodzić mają z krainy Himmerland na północy Półwyspu Jutlandzkiego.

Schurtzfleisch de rebus Slavicis.

Marshal, Kluver.

Saxo Grammaticus.

Według Buckholtza, Zbawiciel urodził się w 34 roku panowania Hotera.

Saxo Gram., Pontan. Beehr.

Hasdingowie.

166 r. wojna między Wandalami a Rzymianami.

Zobacz: Hermannus Witzius de legione Fulminatrice.

Rok 176.

Count Bunau.

Marshall i Chemnitz.

215 r.

Plemię Germanów graniczące z Recją.

279 r.

Zozimus, Vopiscus.

Sunnonem Francum.

Nadrenia Północna-Westfalia, Kolonia.

Według Marshalla i Henninga. A według innych rządził 45 lat i zmarł w 382 r.

336 r.

341 r.

Część tej historii miało romantyczne zabarwienie, tak jak większość przekazów Saxo Grammaticusa przed ustanowieniem chrześcijaństwa w Danii.

Chronologia historyków duńskich często różni się od chronologii historyków meklemburskich. Jeśli ci pierwsi mieli rację w swoich obliczeniach, większość wyczynów Jarmerica przeciwko Wandalom musiała mieć miejsce po śmierci króla Wisimara i za panowania jego syna, króla Micislausa (Mieczysława).

Saxo. Gram. Meurs. Pontan.

Jorn, Kluver, Bunau, Spener.

Część I, lib. 3.

Izydor z Sewilli.

Aug. de Civ. Dei, 1. V. C.3., Oros. Lib. VII.

Godigisel, Godegisel.

Patrz. Vand. Westphal, Kluver, Bunau.

Krokus, Karokus.

Rzymscy historycy nazywali go Godigisclus.

Buckholtz.

Inni czynili z nich Sarmatów, którzy mieszkali po prawej stronie Tanais.

Abbe du Bos. hist. de la mon. Franc.

Oros Marcel. Część twierdziło, że to Godegisilus został zabity, ale to zostało zaprzeczone przez Prokopiusza.

Germania została podzielona przez Augustusa na „Prima” i „Secunda”, Pierwsza i Druga. Lub na Górną i Dolną. Pierwsza obejmowała obecną Alzację oraz miasta Worms, Spire i Mentz. Druga sięgała aż do Maese i Dolnego Renu i była oddzielona od Belgici przez Demer i Skaldę.

Oros. Idat. Opis inwazji na Galię i Hiszpanię pochodził od rzymskich pisarzy, którzy nie byli ze sobą zbyt zgodni.

Bel. Vand. lib. I.

Chemn. Kluver.

Marshal.VI. Wandalscy królowie Burgundii

To „zagraniczne” królestwo Wandalów było podzielone na dwie gałęzie: galijską lub burgundzką i hiszpańską. Za życia Godegisilusa były one prawdopodobnie pod jego dowództwem. Po jego śmierci, królestwo Burgundii stało się niezależne. Było zarządzane przez książąt: Gundacara lub Gundacariusa, Gundebalda, który wraz ze swoimi trzema braćmi: Godegisilusem, Chilpericem i Godemarem byli następcami Sigismudna i Godemara, po którym, ta linia wymarła i przeszła pod panowanie Franków.

Czy ci królowie burgundzcy pochodzili z tej samej rodziny, co inni książęta Wandalów, nie było żadnej pewności, ale opinia, że byli tej samej krwi, była wysoce prawdopodobna.

Należy zauważyć, że wszystkie imiona tych książąt były złożone i pochodzą z oryginału Germanów, co pokazuje, że Wandalowie byli pochodzenia germańskiego, a nie gotyckiego. Tak więc Gundacar lub Gundheer oznaczało dobrego dowódcę.

Gunebald lub Guntbund, dobrego sojusznika. Chilperic lub Kilperic, bardzo silnego lub bardzo bogatego. Gundemar lub Godmar, dobrego księcia. Gonsil lub Godegisil, dobrego pana. Zygmunt — zwycięskie usta. W ten sam sposób Sigeric, to obfitujący w zwycięstwa, a Gunderic, to obfitujący w dobroć, itp.

Było poza wszelką dyskusją, że w swojej pierwszej wyprawie, oni, podobnie, jak Suevi i Alani, byli pod dowództwem Godegisilusa, będąc w rzeczywistości tym samym narodem, co Wandalowie.

Z pomocą tych ludzi, Godegisilus, jak już wspomniano, został panem Mentz, Strasburga i Reims, a wojska te, pozostawił za sobą w Galii, aby w razie niepomyślnego zbiegu okoliczności, pomogły mu się wycofać.

Nie było wątpliwości, że osoba, którą wyznaczył do dowodzenia tą armią pod jego nieobecność, była całkowicie oddana jego interesom. Można przypuszczać, że taki dowódca, obdarzony tak wielkim zaufaniem, był bliskim krewnym czy też członkiem jego rodziny.

Wspomniano, że Rugiland, brat Anthyriusa II i został księciem Rugii. Jeśli było to pewnym faktem, pokazuje to politykę królów Wandalów, którzy przedkładali swoje stosunki nad dowództwo kilku plemion tego narodu. Jest także prawdopodobnym, że zachowywali się w ten sam sposób w odniesieniu do głowy lub wodza plemienia Burgundów.

Tym wodzem był Gundacar, Gundahar lub Gundicarius, którego panowanie zaczęło się gdzieś w roku 410 lub według innych w 420. W 410 roku, Wandalowie pod wodzą Godegisilusa wraz z Burgundami i innymi północnymi plemionami wdarli się do Hiszpanii. Następnie stali się panami tego bogatego królestwa.

Prowincje zostały podzielone między nich podczas losowania: Gallicja przypadła Wandalom i Suevom. Lusitania i prowincja Kartagena, Alanom. Betyka, Wandalom zwanym Silingi, od których ta prowincja miała wziąć nazwę Wandaluzja. Zmieniona potem na Andaluzję.

Większość ludów poddała się na długo zdobywcom, którzy przysięgali, że odtąd będą ich traktować jak przyjaciół i sprzymierzeńców, z ich największą religijnością. Stało się więc tak, że wielu Rzymian wolało żyć w ubóstwie pod rządami nowych panów, niż powrócić do dawnej sytuacji.

W roku 416, Wallia, król Gotów w Galii, doszedł do porozumienia z cesarzem Honoriuszem, aby wypędzić tych awanturników z Hiszpanii. Ten traktat zrodził nową wojnę, której szczegóły nie zostały ujęte w historii. Wiadomo tylko, że Wallia przy tej okazji dał niezwykłe znaki swojej gorliwości dla pomyślności imperium.

Uzyskał wielką przewagę nad Alanami i Wandalami, którzy osiedlili się na Lusitanii. Szczególnie ucierpieli Silingowie, podobnie jak Alani, którzy stracili króla Ataxa, a ich nieszczęśliwa sytuacja, zmusiła ich do oddania się pod opiekę Wandalów. I stąd książęta Wandalów nosili odtąd tytuł królów Wandalów i Alanów.

Z okazji inwazji na Hiszpanię, Gundacar został mianowany dowódcą Godegisilusa w Galii. Niedługo po tej inwazji Wandalowie rozdzielili się w Hiszpanii i wznieśli odrębne królestwa. Ambicja ich wodza doprowadziła do najbardziej fatalnych w skutkach nieporozumień, które prawie umożliwiły Rzymianom odzyskanie tej prowincji.

Gundacar czując się zaniedbany przez Wandalów w Hiszpanii, przejął zwierzchnictwo nad Galią, której był jedynym namiestnikiem. Około roku 420 przyjął tytuł królewski.

Po tym okresie prowadził wojnę z Rzymianami, z różnymi sukcesami, aż został przez nich uwięziony w górach Sabaudii. W końcu jego władza została ustalona na księstwie i hrabstwie Burgundii, części Szwajcarii, Dauphine i Sabaudii. Wiedeń był stolicą jego królestwa. Przyjął religię chrześcijańską. został pokonany i zabity przez Hunów w bitwie pod wodzą Attyli w 450 roku.

Niektórzy twierdzili, że miało to miejsce w 435 roku. Między nim, a Gundebaldem, było dwóch innych książąt. A mianowicie: Gundeucus i Chilperic, którzy panowali w połączeniu. Było jednak wysoce prawdopodobne, że Gundeucus i Gundacar, to ta sama osoba.

Dlatego uważano, że Gundebald, syn Gundacara, panował początkowo razem ze swoimi braćmi Chilpericem, Gundamarem, czyli Godemarem i Gunsilem, czyli Godegisilusem.

Wszystkich trzech skazał na śmierć. Książę ten był zaangażowany w wielką konfederację przeciwko Atilli i wyróżnił się pamiętnym zwycięstwem. Atillę wypędził z Galii w roku 451.

Porzucił ortodoksyjną religię na rzecz arianizmu. Uprzednio zrobili to jego bracia. Wyjątkiem był Chilperyk, którego córka Klotylda została katoliczką i nawróciła swojego męża Chlodwiga, króla Franków, na wiarę chrześcijańską.

Gundebald był autorem praw burgundzkich. Jego następcą w 517 r. został syn Zygmunt. Został on wzięty do niewoli i skazany na śmierć w 524 r. przez synów Chlodwiga, króla Franków.

Za namową i radą Alcimusa Avitusa, biskupa Vienne (Wiednia), za życia ojca, wyrzekł się błędów arianizmu i przyjął religię ortodoksyjną. Następcą tego księcia w rządach, został jego brat Gundemar lub Godemar. Przeciwko któremu, królowie Franków: z Paryża, Orleanu i Soissonów — synowie Clovisa (Chlodwiga), wypowiedzieli wojnę.

Kwestia tej wojny była dla Gundemara niefortunna, gdyż musiał udać się do Italii, gdzie przebywał na wygnaniu lub, jak twierdzą inni, zmarł w więzieniu. Na nim zakończyło się wandalskie królestwo Burgundów, podbite przez Franków.VII. Wandalscy królowie Hiszpanii

Druga gałąź obcego królestwa Wandalów przeszła po śmierci Godegisilusa (Godigisela) w ręce jego dwóch synów: Gunderica (Gunderyka) i Genserica (Genzeryka), którzy wspólnie panowali w Hiszpanii.

Genzeryk udał się do Afryki w 429 roku i tam założył słynne królestwo Wandalów. Gunderyk zmarł, zanim ta wyprawa wyruszyła. Suevi i Alanowie również wznieśli królestwa, ale Suevi uzyskali przewagę i stali się panami zachodnich części Hiszpanii, podczas gdy Wizygoci zajęli wszystko na wschodzie.

Wandalowie przyjęli religię chrześcijańską w tym samym czasie, gdy nawrócili się Goci, tj. w 332 r., czyli zanim minęli Ren, ale podobnie, jak inne gotyckie narody, trzymali się zasad Ariusza. Nie jest pewne czy nie zostali najpierw uwiedzeni do tej sekty przez Genzeryka, którego Idatius przedstawiał, jako zaciekłego wroga ortodoksów.

Z tego, co zostało wspomniane powyżej, nie tylko Wandalowie, ale także Suevi i Alanowie byli pod dowództwem Godigisela i towarzyszyli mu w jego wyprawie do Hiszpanii.

Po śmierci tego księcia, nastał między tymi plemionami podział. Gunderyk nie był obdarzony wystarczającymi zdolnościami, aby zachować nad nimi taką samą władzę, jak jego ojciec, a Suevi żywili do niego niechęć za to, że przyjął religię chrześcijańską. Pewne było, że zbuntowali się przeciw niemu po śmierci Godigisela.

Wtedy dowódcy Swebów i Alanów uniezależnili się i zajęli te prowincje, w których byli tylko namiestnikami. Doprowadziło to do wojny między Gunderykiem, a Suewami. Gunderyk zyskał wielką przewagę nad Hermanaricem — królem Suewów i zmusił go do schronienia się w górach Biskajskich.

Zbliżanie się Asteriusa, którego Idatius nazywał hrabią Hiszpanii, zmusiło Gunderyka do wycofania się z Galicji do Betyki, po utracie niektórych ludzi pod Bradą.

W 422 r. cesarz Honoriusz mianował Castinusa, zwanego „magistrem militiae”, dowódcą znacznej armii w tej prowincji. Rzymski generał po kilku sukcesach, sprowadził wroga do wielkich cieśnin. Gdy doszło do zaciekłej bitwy, los odwrócił się od niego i opowiedział się za Wandalami.

Idatius przypisuje tę klęskę Rzymian, zdradzie Gotów w armii cesarskiej. Inni, z większym prawdopodobieństwem, przypisują ją zuchwałości Castinusa. Wyraźnie zwycięstwo nad zjednoczonymi siłami Rzymian i Gotów podniosło reputację Wandalów.

Po tej klęsce Castinus wycofał się do miasta Tarraco, podczas gdy Wandalowie rozszerzyli swoje podboje, splądrowali Baleary i osiedlili się w prowincji Betyka.

Według Idiatusa, Gunderyk zmarł nagle w Sewilli w 428 r., dręczony przez złego ducha, po odebraniu cerkwi temu prawosławnemu miastu i przekazaniu go arianom.

Prokopiusz pisał, iż został poinformowany przez samych Wandalów, że książę ten został wzięty do niewoli przez Suewów w bitwie i barbarzyńsko ukrzyżowany. Niektórzy pisarze twierdzili, że była to historia wymyślona, aby ukryć to, co nazywali jego haniebnym końcem.

Wcześniej Gunderyk stracił syna Gundamunda zrodzonego z Elżbiety, księżniczki Granady, podobno ten książę został zamordowany wkrótce po śmierci ojca, przez swego wuja Genserica. Wobec tego, nazwa Suewów zastąpiła teraz nazwę Wandalów w Hiszpanii. Nawet prowincja Vandalitia była częścią królestwa Suewów.

Alani mieli również swoich królów, a mianowicie: Respendiala, który towarzyszył Wandalom w ich wyprawie do Galii i Hiszpanii. Ataxa, który osiedlił się w Lusitanii. Ich ziemie zostały wkrótce wchłonięte przez Suewów.

Od czasu śmierci Ataxa w 416 r., jego terytoria zostały ponownie zjednoczone z Gunderykiem. Królowie Suewów byli również bliskimi krewnymi Godigisela, co wynika z powyższego opisu Burgundów.VIII. Królowie Suewów w Hiszpanii

Wandalowie, którzy najechali Hiszpanię, podzielili się na dwa królestwa. Jedno Wandalów w Afryce, a drugie Suewów w Hiszpanii. Królami suewskimi w Hiszpanii byli: Hermerich, Rechila, Recciar, Maldra, Frumar, Remismund, Dietmar, Miro, Eborich i Andeca.

Wszyscy oni razem, licząc bezkrólewie trwające około 100 lat, panowali 177 lat. A ich królestwo długo broniło się przed Gotami w 590 r.

Było bardzo niewiele relacji o tych książętach, z wyjątkiem relacji gockich historyków: Roderyka i Idatiusa. Isidorus Hispal pozostawił nam również kronikę i historię Gotów, Wandalów i Suewów.

Ci pisarze, nie informowali czy wszyscy należeli do jednej rodziny, ale krótkie panowanie ostatnich królów zdawało się sugerować, że nie następowali oni po sobie przez dziedziczenie. Zatem, ostatni książęta mogli nie pochodzić z tej samej linii, co pierwsi.

Hermerich, ich pierwszy król, towarzyszył Godigiselowi w Hiszpanii w 410 roku i przez niego został mianowany gubernatorem lub dowódcą określonego okręgu.

Po śmierci tego księcia, widząc, że autorytet Gunderyka znacznie osłabł, skorzystał z okazji, by przejąć godność królewską. Po końcu Gunderyka i Ataksa, króla Alanów, stał się panem wszystkich ich posiadłości. Rozciągając swoje królestwo od Galicji po krańce Andaluzji, żyjąc do 440 roku.

Recciar, pierwszy, chrześcijański król Suewów, bezskutecznie prowadził wojnę z Gotami, co znacznie nadszarpnęło królestwo Suevi. Maldra i Fruman byli jeszcze bardziej nieszczęśliwi.

Remismund w końcu zawarł pokój i był pierwszym, który przyjął doktryny Ariusza i stał się poddanym Gotów. Bezkrólewie, które nastało po śmierci Remismunda, nie wynikało z braku królów, ale z niewielkiej wiedzy o ich panowaniu.

Suewowie będąc wówczas poddanymi Gotów, żyli w pokoju z tym narodem. A goccy historycy (od których tylko wiemy o sprawach Suewów) ograniczali się w swoich relacjach o tych ludziach — prócz kroniki Idatiusa po zaginięciu panowania Remismunda — do wydarzeń wojennych.

Następny po bezkrólewiu był Dietmar, który wyrzekł się błędów Ariusza i przyjął religię ortodoksyjną. On również zrzucił jarzmo Gotów i w ten sposób wywoływał ciągłe wojny między dwoma narodami.

Andeca, ostatni król Suevi, utrzymywał swój dwór w Sewilli, ale został zmuszony przez gotyckiego króla Leovigilda do przejścia na spoczynek w klasztorze, w 590 roku. Wraz z nim skończyła się nazwa i królestwo Suewów w Hiszpanii. Cały naród znalazł się pod panowaniem Gotów.Prokop. Possid.

Prosper. Victor. Vit.

W roku 442 zawarł drugi pokój z Rzymianami.

Pogromcy bowiem Gotów, zdobywszy w ten sposób i podporządkowawszy sobie Italię, podzielili pola na trzy części ze starymi, silnymi kolonistami. Jedną trzecią pozostawiono im, a dwie pozostałe miały ustąpić zwycięzcom. Beehr.

Priscus. Jornand.

Evag. Procop. Marcel. Idat.

Prosper.

Te, wraz z cesarskimi regaliami, zostały sprowadzone do Konstantynopola, kiedy Justynian obalił królestwo Wandalów.

Procop. Theoph. Idat. Evag. Vict. Vit.

Idat. Vict. Vit.

Rok 457, Genzeryk toczy wojnę z cesarzami Majorianem i Leonem.

Idat. Procop.

Theophan.

Vict. Oros. Prosper. Isidor. Cassiodor. Marcell. Procop.

To, że Weslau lub Visilausnie był synem Genzeryka, jak twierdzili niektórzy pisarze, okaże się wkrótce. Hrabia Bunau nie zwracał uwagi na Weslaua, ale wspominał syna o imieniu Dieteric, którego Hunoryk skazał na śmierć na początku swojego panowania, oraz Theodora — Teodoryka, który zmarł przed Genzerykiem.

Isidor. Procop. Mascow.

Isidor.

Isidor. Procop.Mascow.

Procop, Victor. Isidor. Bunau.

Dawniej znane miasto w okolicach Byzaceny.

Część uważała, że ta rewolucja była konsekwencją bitwy, w której Hilderyk został pokonany i wzięty do niewoli.

Procop. Isidor. Vict. Vit. Bunau. Mascow.

Bulla Regia, teraz Beje, w Królestwie Tunezji.

Procop.

Ibid.Helmold, Grantz. Chytraeus, Bangert, Beehr i inni.

Eginhardus, Annales Bertiniani, Fuldenses, Laureshamenses, Egolismenses, Lambecciani, Metenses, Nazariani i inni, jako także Astronomi vita Ludovici Pii.

Cluver. Germ. Antiq. lib. III. c. 37.

Nazywa się ich również jako: Sclavi lub Sclaveni.

Ich potomstwo nadal żyje w Stirii, Karyntii i Carniolii, dlatego kraj ten wyróżnia się nazwą Windisch Mark.

Procop. de Bell. Goth. lib. 3. Jornand. c. 23. Mascow, vol. II. annot. 31. Schurtzfleisch rer. Slav. Wittius in antiq. gentis. Henetae, Buckholtz, Beehr, Kluver, Westphal.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij