Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Krótka historia psychologii - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
22 stycznia 2026
44,99
4499 pkt
punktów Virtualo

Krótka historia psychologii - ebook

Pasjonujący przewodnik po nurtach psychologii.

Psychologia jest nauką poświęconą zrozumieniu ludzkiej natury. Zajmujący się nią specjaliści od dawna próbowali pojąć zachowania, uczucia i myśli człowieka. Znawczyni tematu Nicky Hayes przybliża historię psychologii na świecie od jej początków aż po czasy współczesne. Przywołuje najważniejsze jej postacie, takie jak Carl Jung, Anna Freud, Frantz Fanon czy Daniel Kahneman. Dzięki tej książce możemy prześledzić, jak próbowano poszerzyć granice ludzkiej wiedzy od czasów Pawłowa i jego psów przez Milgrama i jego słynne eksperymenty psychologiczne po tajne projekty CIA dotyczące kontroli nad ludzkimi umysłami. Autorka analizuje takie kwestie jak rozwój dziecka, kompleks niższości czy zespół stresu pourazowego i wskazuje, że badania psychologiczne wykorzystywano zarówno w dobrych, jak i złych celach.

„Wciągająca globalna historia od starożytnej Grecji do współczesności” – Andrew Robinson, „Nature”

Nicky Hayes – uznana brytyjska psycholożka, wykładowczyni i autorka ponad 25 książek z zakresu psychologii i neuronauki, od podręczników naukowych po publikacje dla szerszego grona, przetłumaczonych na 18 języków. W latach 2022–2024 była przewodniczącą Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego. Profesorka wizytująca University of Suffolk, członkini rady Międzynarodowej Komisji ds. Testów.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

  • Rozdział 1. Początek
  • Rozdział 2. Ewolucja nauki
  • Rozdział 3. Legenda Phineasa Gage’a
  • Rozdział 4. Psychofizyka i wczesna psychologia
  • Rozdział 5. Nieświadomy umysł
  • Rozdział 6. Natywizm
  • Rozdział 7. Behawioryzm jako początki naukowości psychologii
  • Rozdział 8. Psychologia w praktyce
  • Rozdział 9. Czas testów
  • Rozdział 10. Zrozumieć życie społeczne
  • Rozdział 11. Szkoła Gestalt
  • Rozdział 12. Neofreudyści
  • Rozdział 13. Popularność behawioryzmu
  • Rozdział 14. Plastyczny umysł
  • Rozdział 15. Brakujące ogniwa
  • Rozdział 16. Psychologia humanistyczna
  • Rozdział 17. Psychologia idzie na wojnę
  • Rozdział 18. Zrozumieć nazizm
  • Rozdział 19. Konformizm i uległość
  • Rozdział 20. Powrót umysłu
  • Rozdział 21. Emocje i stres
  • Rozdział 22. Relacje
  • Rozdział 23. Społeczne uczenie się
  • Rozdział 24. Zmienne podejścia
  • Rozdział 25. Psychologia w czasie zimnej wojny
  • Rozdział 26. Psychiatria traci status quo
  • Rozdział 27. Psychologia społeczna w Ameryce
  • Rozdział 28. Psychologia społeczna w Europie
  • Rozdział 29. Psychologia globalna
  • Rozdział 30. Kultura i „ja”
  • Rozdział 31. Rozwój neuropsychologii
  • Rozdział 32. Czas komputerów
  • Rozdział 33. Zrozumieć percepcję
  • Rozdział 34. Kontrola i sprawczość
  • Rozdział 35. Dziecko społeczne
  • Rozdział 36. Natura czy kultura – ciąg dalszy debaty
  • Rozdział 37. Od bezradności do optymizmu
  • Rozdział 38. Podejmowanie decyzji
  • Rozdział 39. Węzły, sieci i neuroplastyczność
  • Rozdział 40. Rewolucja metodologiczna
Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-7147-201-5
Rozmiar pliku: 2,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Spis treści

- Rozdział 1. Początek
- Rozdział 2. Ewolucja nauki
- Rozdział 3. Legenda Phineasa Gage’a
- Rozdział 4. Psychofizyka i wczesna psychologia
- Rozdział 5. Nieświadomy umysł
- Rozdział 6. Natywizm
- Rozdział 7. Behawioryzm jako początki naukowości psychologii
- Rozdział 8. Psychologia w praktyce
- Rozdział 9. Czas testów
- Rozdział 10. Zrozumieć życie społeczne
- Rozdział 11. Szkoła Gestalt
- Rozdział 12. Neofreudyści
- Rozdział 13. Popularność behawioryzmu
- Rozdział 14. Plastyczny umysł
- Rozdział 15. Brakujące ogniwa
- Rozdział 16. Psychologia humanistyczna
- Rozdział 17. Psychologia idzie na wojnę
- Rozdział 18. Zrozumieć nazizm
- Rozdział 19. Konformizm i uległość
- Rozdział 20. Powrót umysłu
- Rozdział 21. Emocje i stres
- Rozdział 22. Relacje
- Rozdział 23. Społeczne uczenie się
- Rozdział 24. Zmienne podejścia
- Rozdział 25. Psychologia w czasie zimnej wojny
- Rozdział 26. Psychiatria traci status quo
- Rozdział 27. Psychologia społeczna w Ameryce
- Rozdział 28. Psychologia społeczna w Europie
- Rozdział 29. Psychologia globalna
- Rozdział 30. Kultura i „ja”
- Rozdział 31. Rozwój neuropsychologii
- Rozdział 32. Czas komputerów
- Rozdział 33. Zrozumieć percepcję
- Rozdział 34. Kontrola i sprawczość
- Rozdział 35. Dziecko społeczne
- Rozdział 36. Natura czy kultura – ciąg dalszy debaty
- Rozdział 37. Od bezradności do optymizmu
- Rozdział 38. Podejmowanie decyzji
- Rozdział 39. Węzły, sieci i neuroplastyczność
- Rozdział 40. Rewolucja metodologicznaRozdział 1

POCZĄTEK

Grecy, Galen i wschodnie wpływy

Psy­cho­lo­gia jest fa­scy­nu­jąca i – na wiele spo­so­bów – sta­nowi sedno czło­wie­czeń­stwa. Osta­tecz­nie co­dzien­nie sta­ramy się zro­zu­mieć, jak my­ślą i za­cho­wują się inne osoby. Od tego za­leży spo­sób, w jaki do­cho­dzą do po­ro­zu­mie­nia ro­dziny, grupy spo­łeczne i całe spo­łe­czeń­stwa.

Bar­dzo czę­sto się my­limy. Może nam się wy­da­wać, że znamy inne osoby, aż na­gle ze zdzi­wie­niem za­uwa­żamy, że nie po­strze­gają one świata tak samo jak my i za­cho­wują się w spo­sób, który nas za­dzi­wia. Fakt, że na­sze po­glądy do­ty­czące ludz­kiej na­tury opie­ramy na tym, co prze­czy­ta­li­śmy lub zo­ba­czy­li­śmy, może pro­wa­dzić na ma­nowce. Nie­rzadko nie zda­jemy so­bie sprawy z tego, że na­sze ro­zu­mie­nie in­nych lu­dzi za­leży od czasu, miej­sca i kul­tury, w któ­rych ży­jemy, a co za tym idzie może nie mieć za­sto­so­wa­nia do każ­dego czło­wieka. Cza­sem też pod­trzy­mu­jemy po­glądy, które to­wa­rzy­szą ludz­ko­ści od ty­siąc­leci, bez za­sta­no­wie­nia się nad tym, ja­kie jest ich źró­dło.

Po­wszechne opisy ludz­kiej na­tury, które krążą w spo­łe­czeń­stwie, są za­zwy­czaj mie­szanką za­ło­żeń, aneg­dot, a cza­sami – zwyk­łych bzdur. Psy­cho­lo­gia jest inna. To dzie­dzina na­uki do­ty­cząca tego, jak i dla­czego lu­dzie ro­bią to, co ro­bią, dla­czego wi­dzą rze­czy tak, a nie ina­czej, a także w jaki spo­sób wcho­dzą ze sobą w in­te­rak­cje. „Na­uka” to klu­czowe słowo. Psy­cho­lo­go­wie nie opie­rają się na opi­niach i plot­kach, na ogól­nie przy­ję­tych po­glą­dach do­mi­nu­ją­cych w da­nym mo­men­cie w spo­łe­czeń­stwie ani na­wet na sło­wach sza­no­wa­nych my­śli­cieli. Za­miast tego szu­kają do­wo­dów na to, że na­sze po­glądy do­ty­czące psy­cho­lo­gii mają mocne pod­stawy, a nie są tylko po­chod­nymi przy­ję­tych po­glą­dów i do­my­słów. Każdy czło­wiek jest inny, ale ist­nieją pro­cesy i za­sady, które łą­czą nas wszyst­kich i któ­rych efek­tem są spo­łeczne i kul­tu­rowe róż­nice w ca­łej ich wspa­nia­ło­ści. Tym wła­śnie zaj­muje się współ­cze­sna psy­cho­lo­gia.

Psy­cho­lo­gia ma tak wiele róż­no­rod­nych aspek­tów, jak wielu jest ba­da­nych lu­dzi. Nie ma jed­nej uni­wer­sal­nej psy­cho­lo­gii. Jest to spo­wo­do­wane m.in. tym, że jako jed­nostki je­ste­śmy bar­dzo zło­żeni, że sta­jemy się sobą w wielu róż­nych kul­tu­rach, że na­uka ta wy­wo­dzi się z wielu róż­nych miejsc i z roz­ma­itych per­spek­tyw. Dla­tego też nie ma jed­nego uni­wer­sal­nego typu psy­cho­loga. Cho­ciaż wielu psy­cho­lo­gów jest na­ukow­cami, to z całą pew­no­ścią nie są nimi wszy­scy.

Od sa­mego po­czątku psy­cho­lo­gia znaj­do­wała za­sto­so­wa­nie w re­al­nym świe­cie i w róż­nych ob­sza­rach. Na przy­kład ist­nieją psy­cho­lo­go­wie kli­niczni pra­cu­jący z oso­bami bo­ry­ka­ją­cymi się z pro­ble­mami ze zdro­wiem psy­chicz­nym lub ma­ją­cymi trud­no­ści w pro­wa­dze­niu zwy­kłego ży­cia. Są psy­cho­lo­go­wie biz­nesu, do­ra­dza­jący za­rzą­dom naj­lep­sze spo­soby ob­cho­dze­nia się z pra­cow­ni­kami; są psy­cho­lo­go­wie są­dowi, któ­rzy wspo­ma­gają do­cho­dze­nia kry­mi­na­li­styczne; są wresz­cie psy­cho­lo­go­wie szkolni, zaj­mu­jący się edu­ka­cją dzieci o zróż­ni­co­wa­nych po­trze­bach. Co­aching, zdro­wie, szko­le­nie pi­lo­tów i AI – w dzi­siej­szych cza­sach psy­cho­lo­go­wie wy­ko­rzy­stują swoją wie­dzę, by po­ma­gać in­nym na wiele od­mien­nych spo­so­bów.

Ale jak to wszystko się za­częło?

Przez wieki naj­więk­szy wpływ na eu­ro­pej­skie umy­sły mieli au­to­rzy ży­jący w sta­ro­żyt­nej Gre­cji i sta­ro­żyt­nym Rzy­mie. Aż do cza­sów re­ne­sansu uwa­żano, że owi my­śli­ciele po­sie­dli ca­łość na­uko­wej wie­dzy, a ich idee stały się czę­ścią re­li­gij­nej or­to­dok­sji do tego stop­nia, że gdy nie­któ­rzy wcze­sno­no­wo­żytni na­ukowcy – jak na przy­kład Ga­li­le­usz – zmie­niali swój świa­to­po­gląd, za­czy­nali być prze­śla­do­wani jako he­re­tycy. Nie­któ­rzy wi­dzą po­czą­tek psy­cho­lo­gii w pi­smach sta­ro­żyt­nych grec­kich fi­lo­zo­fów, ta­kich jak Pla­ton i Ary­sto­te­les, albo póź­niej­szych my­śli­cieli, jak le­karz Ga­len, który – choć z po­cho­dze­nia był Gre­kiem – żył i dzia­łał w Rzy­mie w cza­sach Im­pe­rium Ro­ma­num. Wszy­scy oni mieli wła­sne wy­obra­że­nia o tym, jacy są lu­dzie, a wy­obra­że­nia te wpły­wały na za­chod­nie my­śle­nie na­wet po tym, jak prze­mi­nął re­ne­sans.

Fi­lo­zo­fów grec­kich sza­no­wano jako wiel­kich my­śli­cieli, któ­rzy roz­wi­nęli idee do­ty­czące świata na­tu­ral­nego, ko­smosu i ludz­kiej na­tury. Nie byli oni jed­nak na­ukow­cami, a część ich idei była wy­jąt­kowo sym­pli­styczna. Na przy­kład Pla­ton w swoim dziele Pań­stwo opi­sy­wał trzy różne typy człon­ków spo­łe­czeń­stwa: brą­zowy, srebrny i złoty. Do pierw­szego z nich na­le­żeli ro­bot­nicy. Nie byli oni szcze­gól­nie wy­kształ­ceni ani by­strzy i wy­ko­ny­wali pod­sta­wowe prace fi­zyczne, któ­rych po­trze­bo­wało spo­łe­czeń­stwo. Do grupy srebr­nych za­li­czali się za­rządcy, ad­mi­ni­stra­to­rzy i skry­bo­wie, zaj­mu­jący się szcze­gó­łami, dzięki któ­rym funk­cjo­no­wała zło­żona spo­łecz­ność. Typ złoty obej­mo­wał przy­wód­ców, któ­rych in­te­lekt i zdol­no­ści spra­wiały, że byli oni w na­tu­ralny spo­sób pre­dy­sty­no­wani do za­rzą­dza­nia tym ide­al­nym spo­łe­czeń­stwem. Pla­ton za­kła­dał, że te trzy typy będą za­wsze wra­dzać się w swo­ich ro­dzi­ców. Idea, że w „brą­zo­wej” ro­dzi­nie może na­ro­dzić się „srebrne” dziecko, nie wcho­dziła w grę.

Choć Pla­ton opi­sy­wał spo­łe­czeń­stwo ide­alne (a przy­naj­mniej ide­alne we­dług niego), to jego kon­cep­cje po­zo­sta­wiły swój ślad. Przez wiele stu­leci w Eu­ro­pie do­mi­no­wał ustrój feu­dalny, w któ­rym pa­no­wała ary­sto­kra­cja, rze­mieśl­nicy zaj­mo­wali się wy­twa­rza­niem róż­nych przed­mio­tów, a chłopi żyli w bie­dzie i nie po­sia­dali w za­sa­dzie żad­nego ma­jątku. Brzmi zna­jomo? Idee Pla­tona opi­sy­wały sztywną struk­turę spo­łeczną, która sta­no­wiła fun­da­ment ide­olo­gii i wie­rzeń spo­łe­czeń­stwa feu­dal­nego: każdy czło­wiek ro­dził się w okre­ślo­nym miej­scu nie­ru­cho­mej hie­rar­chii. Na­wet po tym, jak feu­da­lizm stop­niowo za­nikł, uwa­żano z re­guły, że lu­dzie nie po­winni zaj­mo­wać in­nych po­zy­cji spo­łecz­nych niż te, w któ­rych się uro­dzili. Choć re­wo­lu­cja prze­my­słowa za­chwiała nieco tym po­glą­dem, przed­się­biorcy sa­mo­ucy kwe­stio­no­wali sta­tus quo, a dla wielu in­nych osób po­ja­wiły się nie­spo­ty­kane do­tąd moż­li­wo­ści zdo­by­cia wy­kształ­ce­nia, to – jak zo­ba­czymy w roz­dziale 6 – za­chod­nie spo­łe­czeń­stwa wciąż żyły w prze­ko­na­niu, że zdol­no­ści i in­te­li­gen­cję dzie­dzi­czymy po przod­kach. Po­gląd ten miał sze­ro­kie, czę­sto tra­giczne kon­se­kwen­cje.

Ale na­sze my­śle­nie zo­stało ukształ­to­wane nie tylko przez Pla­tona. Ary­sto­te­les na przy­kład uwa­żał, że istoty ludz­kie po­sia­dają je­dy­nie pięć zmy­słów: wzrok, słuch, do­tyk, smak i węch. Prze­ko­na­nie to roz­po­wszech­niło się tak bar­dzo, że na­wet dziś uczą się o tym dzieci w szko­łach pod­sta­wo­wych. A jed­nak Ary­sto­te­les był w błę­dzie. W swoim ro­zu­mo­wa­niu kom­plet­nie po­mi­jał inne zmy­sły: na przy­kład ki­ne­ste­zję, która in­for­muje o na­szym ru­chu, pro­prio­cep­cję mó­wiącą o po­ło­że­niu na­szych koń­czyn, ter­mo­re­cep­cję, dzięki któ­rej roz­po­zna­jemy tem­pe­ra­turę, a także wiele in­nych zmy­słów. Ostat­nim ra­zem, gdy to spraw­dza­łam, neu­ro­lo­dzy byli w sta­nie zi­den­ty­fi­ko­wać po­nad 40 róż­nych spo­so­bów – czyli zmy­słów – w jaki od­bie­ramy in­for­ma­cje, za­równo te wy­sy­łane przez na­sze ciało, jak i te po­cho­dzące z ze­wnątrz.

Czy to ma zna­cze­nie? Tak. Po­mi­ja­nie ich pro­wa­dzi nas do przy­ję­cia po­glądu, że my i świat to dwa różne byty; że mo­żemy od­bie­rać od niego in­for­ma­cje, ale za­sad­ni­czo je­ste­śmy od niego nie­za­leżni i nie po­zo­sta­jemy pod jego wpły­wem. Tym­cza­sem na­wet pod­sta­wowa wie­dza psy­cho­lo­giczna uczy nas, że jest zu­peł­nie ina­czej: nie po­strze­gamy tego, co się dzieje, w spo­sób obiek­tywny, lecz se­lek­tyw­nie za­uwa­żamy je­dy­nie to, co ma dla nas zna­cze­nie. Na­sze wspo­mnie­nia nie są wier­nym za­pi­sem wy­da­rzeń. Kształ­tują je na­sza wie­dza, na­sze ocze­ki­wa­nia i do­świad­cze­nie ko­lej­nych zda­rzeń. Na­to­miast na­sze sądy nie sta­no­wią lo­gicz­nego pod­su­mo­wa­nia fak­tów, lecz są for­mo­wane przez kul­turę, grupę spo­łeczną i oso­bi­ste prze­ży­cia. Nie je­ste­śmy czymś od­ręb­nym od świata – je­ste­śmy jego ak­tywną czę­ścią.

Grecy uzna­wali lo­gikę za naj­wyż­sze osią­gnię­cie ludz­kiego my­śle­nia. Dzięki Ary­sto­te­le­sowi, Pla­to­nowi i in­nym do­mi­no­wało prze­świad­cze­nie o nad­rzęd­nej roli lo­giki oraz o tym, że błędy w my­śle­niu zda­rzają się wtedy, gdy nie je­ste­śmy obiek­tywni i nie po­słu­gu­jemy się bez­stron­nym ro­zu­mo­wa­niem. Tym­cza­sem my po­dej­mu­jemy de­cy­zje ludz­kie, a nie lo­giczne. Nie po­sia­damy obiek­tyw­nych wspo­mnień i spo­strze­żeń, tylko wła­sne in­ter­pre­ta­cje zda­rzeń po­wstałe w ka­te­go­riach ludz­kich zna­czeń. Wiele czasu za­jęło psy­cho­lo­gom uzna­nie, że nie są to żadne błędy – że to część by­cia czło­wie­kiem, która nie­rzadko spraw­dza się le­piej w re­al­nym świe­cie niż lo­gika for­malna. Na­sze in­sty­tu­cje spo­łeczne dają so­bie na za­uwa­że­niem tego faktu jesz­cze wię­cej czasu.

Ko­lejna wcze­sna idea, któ­rej wpływ na my­śle­nie wi­doczny jest aż do cza­sów no­wo­żyt­nych, zo­stała sfor­mu­ło­wana przez grec­kiego le­ka­rza Ga­lena, który udo­sko­na­lił ro­zu­mie­nie cho­roby psy­chicz­nej sfor­mu­ło­wane jesz­cze w cza­sach Hi­po­kra­tesa. Hi­po­kra­tes uwa­żał, że cho­roby mają swoje źró­dło w nie­rów­no­wa­dze hu­mo­rów: flegmy, krwi, żółci i czar­nej żółci. Nad­miar któ­re­go­kol­wiek z nich pro­wa­dził do cho­roby, a te­ra­pie miały na celu przy­wró­ce­nie rów­no­wagi. I tak prak­tyka upusz­cza­nia krwi przez wieki była stan­dar­dową re­ceptą na go­rączkę, czer­woną twarz i wy­soką tem­pe­ra­turę uzna­wano bo­wiem za kon­se­kwen­cje nad­miaru krwi w ciele.

Wkła­dem Ga­lena w tę teo­rię było stwier­dze­nie, że owe hu­mory mają także wpływ na oso­bo­wość. Uwa­żał, że ist­nieją cztery od­rębne typy oso­bo­wo­ści wy­ni­ka­jące z od­mien­nej rów­no­wagi hu­mo­rów w ciele róż­nych osób. Lu­dzie z nad­mia­rem flegmy – twier­dził – byli spo­kojni i godni za­ufa­nia; osoby, u któ­rych do­mi­no­wała krew, były ra­do­sne, eks­tra­wer­tyczne i otwarte. Tych z nad­mia­rem żółci (z gr. chole – „żółć”) prze­peł­niała ener­gia i pa­sja, a także mieli ten­den­cję do wy­bu­cho­wo­ści, na­to­miast ci, w któ­rych or­ga­ni­zmie do­mi­no­wała czarna żółć (z gr. me­la­nos – „czarny”, chole – „żółć”), byli uprzejmi i tro­skliwi, ale także ła­two pod­da­wali się de­pre­sji i złemu na­stro­jowi.

Wpływ Ga­lena wi­doczny jest wciąż w ję­zyku. Roz­ważmy cztery po­niż­sze zda­nia, z któ­rych każde do­ty­czy in­nego typu oso­bo­wo­ści z mo­delu Ga­lena:

„Ona jest ra­czej san­gwi­niczką. Nie są­dzę, że się sprze­ciwi”.

„Ham­let to ty­powy me­lan­cho­lik”.

„Jego cho­le­ryczny cha­rak­ter spra­wia, że pod­władni mają się na bacz­no­ści”.

„Przy­jęła tę wia­do­mość fleg­ma­tycz­nie. Zmie­niła tylko po­zy­cję na fo­telu”.

Ale ję­zyk to nie wszystko. Na­wet dziś ist­nieją teo­rie psy­cho­lo­giczne i edu­ka­cyjne, które przyj­mują te typy oso­bo­wo­ści za punkty wyj­ścia. Znana teo­ria psy­cho­me­tryczna opra­co­wana przez Hansa Jür­gena Ey­sencka w la­tach pięć­dzie­sią­tych XX wieku za­wie­rała bez­po­śred­nie od­nie­sie­nie do czte­rech pod­sta­wo­wych hu­mo­rów Ga­lena, a nie­które po­pu­larne książki czę­sto na­wią­zują do tego mo­delu. W 2023 roku na wła­sne oczy wi­dzia­łam w lot­ni­sko­wej księ­garni nowo wy­daną książkę do­ty­czącą tej teo­rii. No i – oczy­wi­ście – gdy chcemy okre­ślić czyjś na­strój, wciąż uży­wamy słowa „hu­mor”.

Wiele wy­ra­zów ma ko­rze­nie w daw­nych cza­sach, a ich zna­cze­nie ule­gło prze­kształ­ce­niu tak, że dziś uży­wamy ich do okreś­le­nia psy­cho­lo­gicz­nych pro­ce­sów. Na przy­kład słowo „po­stawa” wzięło się od opi­sów syl­we­tek ak­to­rów od­gry­wa­ją­cych różne emo­cje w te­atrach sta­ro­żyt­nej Gre­cji. Mamy ten­den­cję do au­to­ma­tycz­nego przy­pi­sy­wa­nia zna­czeń ludz­kim syl­wet­kom. Gdy wi­dzimy ko­goś przy­gar­bio­nego, pa­trzą­cego w dół, to in­ter­pre­tu­jemy na­strój tej osoby jako za­ab­sor­bo­wa­nie, a na­wet za­tro­ska­nie. Z ko­lei osoba sto­jąca pro­sto, trzy­ma­jąca ręce wy­pro­sto­wane wzdłuż ciała ko­mu­ni­kuje nam zu­peł­nie inny stan. Tak więc dziś „po­stawa” czę­sto ozna­cza za­równo stan men­talny lub ze­spół po­glą­dów, jak i fi­zyczne uło­że­nie ciała.

Po­mimo tego, że kul­turę eu­ro­pej­ską czę­sto uznaje się za bez­po­śred­nią kon­ty­nu­ację kul­tury sta­ro­żyt­nej Gre­cji i sta­ro­żyt­nego Rzymu, pod­le­gała ona także – czę­sto znacz­nie sub­tel­niej­szym – wpły­wom do­cie­ra­ją­cym z in­nych stron świata. Ła­two przyj­mo­wać uprosz­czony po­gląd na po­zo­stałe kul­tury sta­ro­żyt­no­ści i śre­dnio­wie­cza, że nie były tak samo roz­wi­nięte tech­no­lo­gicz­nie jak na­sza, ale to ozna­cza je­dy­nie, iż roz­prze­strze­nia­nie się idei trwało dłu­żej. Dla przy­kładu kul­tura arab­ska po­sia­dała wy­soko za­awan­so­waną wie­dzę na­ukową obej­mu­jącą teo­rie ma­te­ma­tyczne i for­mu­ło­wała zło­żone idee zwią­zane z ludzką na­turą, uwi­dacz­nia­jące się w po­ezji i sztuce. Po­dob­nie było w wielu in­nych sta­rych kul­tu­rach, które świat Za­chodu po­zna­wał dzięki kon­tak­tom han­dlo­wym i za po­śred­nic­twem re­la­cji po­dróż­ni­ków. Już w XIII wieku Marco Polo opi­sy­wał wy­soko roz­wi­niętą kul­turę Chin z jej or­ga­ni­za­cją spo­łeczną oraz do­brami luk­su­so­wymi, które do­cie­rały do We­ne­cji Je­dwab­nym Szla­kiem.

Świa­do­mość ist­nie­nia kul­tur Wschodu miała wpływ nie tylko na eu­ro­pej­ską sztukę i ce­ra­mikę, ale także na prak­tyki spo­łeczne. Uważa się na przy­kład, że po­cząt­ków te­stów psy­cho­lo­gicz­nych na­leży szu­kać w Chi­nach, gdzie w cza­sach dy­na­stii Han (206 p.n.e.–220 n.e.) eg­za­mi­no­wano i prze­py­ty­wano chęt­nych do pod­ję­cia pracy w służ­bie cy­wil­nej. W miarę do­ko­ny­wa­nia od­kryć geo­gra­ficz­nych i eks­pan­sji ko­lo­nial­nej w XIX wieku wschod­nie idee prze­do­sta­wały się do Eu­ropy. To wła­śnie wtedy wśród Eu­ro­pej­czy­ków wy­bu­chła fa­scy­na­cja ide­ami, sztuką i kul­turą Orientu. W 1832 roku Kom­pa­nia Wschod­nio­in­dyj­ska przy­jęła chiń­ski sys­tem te­sto­wa­nia po­ten­cjal­nych pra­cow­ni­ków, a jej suk­ces fi­nan­sowy spra­wił, że za­adap­to­wały go także inne za­chod­nie or­ga­ni­za­cje. W miarę roz­woju na­uki te­sty psy­cho­lo­giczne ma­jące na celu se­lek­cję kan­dy­da­tów stały się przed­mio­tem wiel­kiego za­in­te­re­so­wa­nia, a także ogrom­nym prze­my­słem sa­mym w so­bie.

Wi­dzimy więc, że czło­wiek in­te­re­suje się ludzką na­turą od ty­siąc­leci. Ale czy te po­glądy są psy­cho­lo­gią? Nie. Oczy­wi­ście do­ty­czą one lu­dzi, ale to tylko idee i wra­że­nia. Psy­cho­lo­gia jest na­uką, a ba­da­nie lu­dzi staje się nią do­piero wtedy, gdy ma za sobą pełne wspar­cie w po­staci do­wo­dów z prze­pro­wa­dzo­nych ba­dań. Te wcze­sne po­my­sły miały wpływ na psy­cho­lo­gię, to fakt, ale je­śli chcemy na­prawdę zro­zu­mieć lu­dzi, to mu­simy się za to za­brać w spo­sób na­ukowy. To wła­śnie po­wsta­nie na­uki i wy­na­le­zie­nie me­tody na­uko­wej po­zwo­liło psy­cho­lo­gii stać się tym, czym jest dziś.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij