Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Kryształowy beat. K-Pop Academy. Tom 3 - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 kwietnia 2026
2711 pkt
punktów Virtualo

Kryształowy beat. K-Pop Academy. Tom 3 - ebook

Opieka nad Goblinem podczas przywoływania dawnych idoli…

 

Oto kolejny zwyczajny dzień w K-pop Academy.

Gdy dziewczyny z AURY zaczynają tracić harmonię, Tae w desperacji rusza na poszukiwanie odpowiedzi w najrzadziej używanym studiu K-Pop Academy. To, co tam odkryje, przekroczy granice czasu, wystawi przyjaźń na próbę, poruszy serca i ostatecznie zdecyduje o losie całego zespołu.

Uzbrojone w kryształowy bęben i futrzastego pasażera na gapę, dziewczyny z AURY muszą sięgnąć po głosy idoli z przeszłości, by wygrać wyzwanie i raz na zawsze udowodnić, że prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko.

Trzeci tom ekscytującej nowej serii, idealnej dla fanów filmu K-Popowe Łowczynie Demonów!

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788368592726
Rozmiar pliku: 2,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ 1

Tae wzięła wielkiego gryza kulki ryżowej i się zrelaksowała. Oparła się na rękach i zmrużonymi oczami spojrzała na niebo nad dziedzińcem. Kwiaty wiśni kołysały się nad nią, a ich różowe płatki tańczyły na wietrze. Uczniowie i uczennice z każdej grupy w Akademii K-popu, w tym z jej własnej – AURY – byli rozproszeni w plenerze między internatem a głównym budynkiem. Niektórzy stali i się rozciągali. Inni śmiali się i nieporadnie ćwiczyli na wpół ukończone układy taneczne. Grupa chłopaków przy głównej fontannie trenowała podnoszenie, licząc na tyle głośno, że przyciągała uwagę.

Był ciepły, jasny, spokojny dzień, ale z jakiegoś powodu, którego nawet ona sama nie rozumiała, Tae czuła się trochę spięta.

– Atakujesz to jedzenie, jakby świat miał się zaraz skończyć – powiedziała Soojin, kładąc się obok niej. Tae spojrzała na kulkę ryżową, którą właśnie miała wepchnąć do ust, i się roześmiała.

Soojin spięła włosy w kucyk, zaczesując jaskrawopomarańczowe pasma do tyłu. Nawet kiedy siedziała na trawie w dresie, miała perfekcyjną postawę, jakby nie umiała się rozluźnić. Jednak jej słowa nabrały nowej lekkości. Nie śmiała się z koleżanki, tylko razem z nią.

Tae zauważyła wiele zmian w Soojin, nie tylko dlatego, że musiały spędzać razem prawie każdą chwilę. Soojin z początku roku skomentowałaby kulkę ryżową, a potem dodałaby jeszcze trzy uwagi o tym, że Tae powinna poprawić posturę, oddech, a może nawet całą osobowość.

Nari siedziała ze skrzyżowanymi nogami po drugiej stronie Tae i ostrożnie odpakowywała czekoladowego batonika. Jej długie proste włosy opadały kaskadą na plecy, ale już aż tak się za nimi nie ukrywała. Wsunęła blond kosmyk za ucho i rozejrzała się po dziedzińcu.

– Lubię takie dni – powiedziała. – Wszyscy wyglądają tak… nie wiem. Normalnie.

– Normalnie? – powtórzyła Tae. – Chodzimy do szkoły, w której ocena z egzaminu zależy od tego, czy potrafisz zaśpiewać melodię i wykonać kopnięcie w idealnym synchronie. Nic tutaj nie jest normalne.

– Wiesz, co mam na myśli – rzuciła ze śmiechem Nari. – Żadnych krzyków. Żadnego demonicznego cienia. Żadnych przeklętych mikrofonów. Tylko słońce, ćwiczenia i przekąski.

– Nie zapeszaj – mruknęła Tae.

Hana siedziała trochę dalej od nich. Jej krótkie niebieskie włosy były oklapnięte z jednej strony, bo zdrzemnęła się między lekcjami. Patrzyła przed siebie, obserwując grupę próbującą wykonać skomplikowany obrót. Tae podążyła za jej wzrokiem i zauważyła, że Hana nie przygląda się choreografii. Zwracała uwagę na stopy tancerzy, kąt zgięcia ich kolan i to, jak utrzymują równowagę w czasie obrotów.

Hana zawsze w pierwszej kolejności widziała strukturę.

– Znowu to robisz – zwróciła się do niej Tae.

– Co robię? – zapytała Hana.

– Analizujesz ich kostki.

Hana zamrugała.

– Nie analizuję ich kostek.

– Totalnie analizujesz ich kostki – upierała się Tae. – Reszta z nas myśli: „O fajnie, wyglądają dobrze”. Ty myślisz: „Jeśli nadal będą tak lądować, to coś sobie skręcą”.

Usta Hany drgnęły.

– Może nie chcę, żeby komuś stała się krzywda.

– Jesteś taka miła – powiedziała Tae. – To obrzydliwe.

Nari znów się zaśmiała. Ten dźwięk, choć cichy, dodał otuchy Tae. Jeszcze niedawno nawet śmiech przychodził Nari z trudem. Po tym, jak cień zabrał jej głos i zamknął ją za lustrami sali treningowej, stała się jakby mniej obecna. Zawsze była bardzo nieśmiała na scenie, bała się śpiewać za głośno albo za długo, przerażona tym, co może ją dosięgnąć.

Ale ta nowa Nari była zrelaksowana i skubała tabliczkę czekolady, ciesząc się dniem. Może w końcu uwierzyła, że życie wróci do normalności.

Tae też chciała w to wierzyć. Jej serce urosło, gdy spojrzała na swoje przyjaciółki: Hanę, spokojną i skupioną, z niebieskimi włosami odbijającymi światło; Nari, delikatną i otwartą; Soojin, pozornie ostrą, ale łagodną w środku. AURA. Ich grupa. Ich rodzina z dala od domu.

Tyle już razem przeszły.

Dlaczego więc czuła ucisk w żołądku? Inna grupa liczyła głośno w pobliżu drzwi studia. Ktoś upuścił butelkę z wodą. Pracownik przetoczył przez dziedziniec przenośny głośnik. Tak brzmiała codzienna ścieżka dźwiękowa Akademii K-popu.

Mimo to Tae zjeżyły się włoski na karku.

Odepchnęła to uczucie i pochłonęła resztę ryżowej kulki.

– Okej – powiedziała Soojin. – Co się dzieje?

– Ale z czym? – spytała Tae niewyraźnie, przeżuwając ryż i wodorosty.

– To spojrzenie – odparła Soojin. – Masz zmartwioną minę.

– Wcale nie – upierała się Tae, kiedy przełknęła.

– Też to widzę – odezwała się łagodnie Nari. – Co się stało? Coś nie tak z nagłośnieniem? Słyszałaś jakąś plotkę?

Tae pokręciła głową.

– Nie. Tylko… nie wiem. Nie macie wrażenia, że jest zbyt dobrze? Jakby wszechświat zaraz miał znów czymś nas zaskoczyć.

Soojin uniosła brew.

– Myślałam, że to ja jestem drama queen.

– Nie jestem drama queen – broniła się Tae, choć wiedziała, że trochę jest. – Zastanówcie się. Po każdym dłuższym okresie miłych, spokojnych dni następowało coś dziwnego. Za każdym razem.

Nari zamilkła. Jej dłonie zacisnęły się w pięści.

Hana oderwała wzrok od stóp tańczącej grupy.

– Myślisz o zeszłej jesieni.

– Myślę o wszystkim – przyznała Tae. Podciągnęła kolana i objęła je ramionami. – Kiedy tu przyjechałam, myślałam, że najtrudniejsze, co mnie czeka, to nauka rapowania bez plączącego się języka. Byłam gotowa na nocne próby, obolałe mięśnie i może jakieś drobne kłótnie o pozycje. Nie pisałam się na demoniczne ogniste psy i niecne cienie.

– Jesteśmy już zapisane – stwierdziła Soojin. – Więc nie ma sensu marudzić.

– Soojin – skarciła przyjaciółkę Nari, trącając ją ramieniem.

– Co? Zgadzam się z nią – powiedziała Soojin, po czym westchnęła. – Dobra, w porządku. Tak. Nasza szkoła jest przeklęta i dzieją się w niej dziwne rzeczy. Ale spójrzcie na nas. Wciąż tu jesteśmy. Stajemy się lepsze. I wiemy, na co zwracać uwagę.

Nari pokiwała głową w zamyśleniu.

– Kiedy zostałam wciągnięta do tego całego świata cieni, czułam się, jakbym była zupełnie sama. Miałam wrażenie, że nikt mnie nie znajdzie, aż będzie za późno. Ale udało ci się – powiedziała, patrząc na Tae. – I Hanie. I Soojin. – Uśmiechnęła się do Soojin tak, jak za żadne skarby nie zrobiłaby tego kilka miesięcy temu. Wtedy panowało między nimi napięcie, poróżniała je rywalizacja. Teraz wypracowały coś w rodzaju zaufania. – Gdybyś nie wsparła mnie w walce z klątwą świateł, myślę, że całkowicie zamknęłabym się w sobie. Ale pomogłaś mi dojść do tego, jak śpiewać i nie pozwalać, by kontrolował mnie strach. Dlatego teraz, kiedy się stresuję, przypominam sobie o tym. Nie jestem sama. Troszczymy się o siebie nawzajem.

Soojin odchrząknęła.

– To nie tylko ja. Hana dosłownie zmiotła demona z powierzchni ziemi.

– Tak, ale to ty przekonstruowałaś cały występ, żeby Nari mogła bezpiecznie śpiewać – zauważyła Hana. – To nie byle co.

Soojin unikała ich spojrzeń, ale kąciki jej ust nieznacznie się uniosły.

– Po prostu zrobiłam to, co trzeba.

Tae wskazała kciukiem na siebie.

– Ja zapewniłam niezbędny element komediowy w warunkach wysokiego napięcia. Nie lekceważcie mojego wkładu.

Nari znów się zaśmiała. Hana rozluźniła ramiona. Tae poczuła, że schodzi z niej napięcie.

– Wiele przeszłyśmy – dodała cicho. Pozwoliła sobie odetchnąć zapachem trawy i jedzenia oraz lekką słodyczą kwiatów nad głową. Głosy jej przyjaciółek otulały ją jak kocyk.

– To prawda – powiedziała Hana. Spojrzenie miała zamyślone, wpatrzone gdzieś za horyzont. – Kiedy pierwszy raz weszłam na ten kampus, myślałam, że zostawiam za sobą sztuki walki. Koniec z turniejami taekwondo. Koniec z precyzyjnymi formami i ćwiczeniami bojowymi. Tylko muzyka i taniec.

– Trwało to jakieś pięć minut – zaśmiała się Tae.

– Tak – potwierdziła Hana. – Potem cienie zaczęły się dziwnie zachowywać. Coś było nie tak z odbiciami. Uczniowie budzili się bardziej zmęczeni niż przed zaśnięciem. A ja czułam się… jakby rozstrojona i było coraz gorzej.

Tae pamiętała wszystko wyraźnie: wypaczone lustra w salach treningowych, kształt wyczołgujący się z tafli, natychmiastową reakcję Hany, jakby przygotowywała się do tego momentu całe życie. Tae myślała, że zgodziła się dzielić pokój ze zwykłą stypendystką. Jednak Hana okazała się walczącą z demonami ekspertką sztuk walki, która przy okazji śpiewa jak gwiazda, kiedy sobie na to pozwoli.

– Przynajmniej teraz wiesz, że tu pasujesz – stwierdziła Tae. – Jako niesamowita artystka. Nie tylko jako dziewczyna, która kopie cienie w zęby.

Niebieskie oczy Hany złagodniały.

– Też tak czuję. Że nie jestem tylko… ochroniarką.

– Jesteś gwiazdą – oznajmiła Tae. – Pogódź się z tym.

Na moment zapadła cisza. Dobra cisza.

Tae poczuła falę wdzięczności. Po tym wszystkim, co przeszły, ta spokojna chwila pod drzewami wydawała się nagrodą, na którą w jakiś sposób zasłużyły.

Tae już miała zażartować, kiedy kątem oka dostrzegła ruch obok budynku głównego. Zamarła, skupiając wzrok na frontowej ścieżce.

Na okrągłym podjeździe zatrzymała się elegancka czarna furgonetka z przyciemnianymi szybami. Była nieskazitelnie czysta i nie miała godła szkoły. Dyrektorka Lee wyszła z bocznych drzwi budynku, wygładziła marynarkę i z powagą podeszła do auta.

– Chwileczkę – mruknęła Tae.

– Co? – zapytała Hana.

Tae nie odpowiedziała. Patrzyła, jak drzwi od strony pasażera się otwierają i wychodzi z nich wysoka, szczupła, zakapturzona postać. Miała zasłoniętą twarz i poruszała się z gracją.

Tae poczuła znajome elektryczne ukłucie w karku.

– Widzicie to? – spytała cicho.

Soojin podążyła za jej spojrzeniem.

– Dyrektorkę Lee? Tak, widujemy ją cały czas.

– Nie, ją – doprecyzowała Tae.

Hana obróciła się w momencie, gdy zakapturzona postać weszła do budynku za dyrektorką Lee.

– Kto to był? – zapytała Nari, marszcząc brwi.

– Nie wiem – odparła Tae. – Ale ten ktoś na pewno przybył do Akademii K-popu w wyjątkowych okolicznościach.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij