-
nowość
-
promocja
Kryształowy pantofelek - ebook
Kryształowy pantofelek - ebook
Idar de Gra Yudherthardere jest najlepszym szpiegiem Rady. Niestety tym razem na drodze do wypełnienia misji stanie mu pewna księżniczka i magia zaklęta w głosie nie lada śpiewaka. Poznaj rodzinę Yudherthardere, najbardziej wygadanych krasnoludów w Krainie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Fantasy |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788397802162 |
| Rozmiar pliku: | 587 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
– Książę uklęknął więc przed śliczną dziewuszką. – Młody bajarz ściszył głos niemal do szeptu, a zgromadzeni przysunęli się bliżej, nadstawiając uszu. – Siostry aż pozieleniały z zazdrości, kiedy młody rycerz włożył kryształowy pantofelek na drobniuteńką stópkę dziewczęcia. I oto cud prawdziwy! Ledwie bucik znalazł się na nóżce… – zrobił pauzę dla większego napięcia – a łachmany, w które odziana była nasza bohaterka, magicznie zmieniły się w ową prześliczną sukienkę, która zdobiła kibić panienki w noc balu.
Westchnienie oczarowanych słuchaczy, a przede wszystkim słuchaczek, zapatrzonych z uwielbieniem w przystojne oblicze opowiadającego, przemknęło przez karczmę. Bajarz uśmiechnął się lekko. Zerknął przy tym na towarzysza. Krasnolud przewrócił oczami zniesmaczony.
– I tak, przyjaciele moi – kontynuował młodzieniec – dziewczę z kuchni zostało królewską narzeczoną. Żyli potem, wraz z królewskim małżonkiem, długo i szczęśliwie. A ich potomstwo po dzień dzisiejszy włada królestwem Astirii.
Oklaski wstrząsnęły gospodą. Niewiasty płakały, mężczyźni zerkali z podziwem. Całe towarzystwo, zachwycone historią, nie odrywało wzroku od przystojnego bajarza, jakby oczekiwało na kolejną opowieść. On zaś wykonał ukłon i sięgnął po dzban z miodem. Przełknął solidny haust i ponownie, z uśmiechem, spojrzał na markotnego towarzysza.
– Cóż się tak marszczysz, mój drogi? – zapytał cicho.
– Ta twoja opowieść…
– Co z nią?
Krasnolud skrzywił się okrutnie, pochylił ku przyjacielowi i wyszeptał gniewnie:
– Jeszcze się ktoś domyśli…
Młodzian zachichotał.
– Taaak, bo to bardzo podobne do naszej historii – potaknął ironicznie, ale uśmiech zniknął.
***
Królowawdowa majestatycznie sunęła pałacowymi korytarzami. Tak właśnie powinna poruszać się władczyni, myślała, zerkając ukradkiem w olbrzymie lustra w złoconych ramach. Dostojnie i powoli, z wrodzoną elegancją i głębokim smutkiem. W końcu minęło dopiero pięć tygodni od śmierci pana małżonka. Wypadało nosić czerń – bogom niech będą dzięki, że akurat w niej, dzięki brzoskwiniowej cerze, Elis wyglądała pięknie – i snuć się po pałacowych komnatach niczym uosobienie żałości.
Westchnęła, zatrzymując się przed portretem podarowanym jej przez nieżyjącego męża z okazji koronacji, dwadzieścia lat temu. Na obrazie śliczna młodziutka królowa wspierała się wdzięcznie na ramieniu zapatrzonego w nią króla. Och, jakąż byli piękną parą. On wysoki, postawny i bardzo męski. Ona wiotka, eteryczna, ciemnowłosa… jak nimfa.
Zerknęła w zwierciadło. Cóż, niewiele się zmieniła. Mimo pięciu porodów i umykających lat wciąż była niedoścignioną pięknością z nienaganną figurą.
– Mamooooo!
Krzyk córki wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się niechętnie. Jej duma, miłość, jedyne dziecko, które dożyło wieku dorosłego.
Mała, tłusta krowa.
– Mamooooo!
– Słyszę, Roleno. Księżniczkom nie wypada krzyczeć – upomniała dziewczynę.
– Ale mamo! Ja nie chcę! Nie chcę! On jest stary i ma włosy w nosie! – Rolena tupnęła wściekle. – Strasznie stary! Prawie jak ty!
Elis policzyła w myślach do dziesięciu, powtarzając sobie, że królowej nie wypada policzkować córki.
– Uspokój się, Roleno. Więcej godności.
– I ciągle sapie! I kiedy na mnie patrzy, robi mi się niedobrze! Ja nie chcę!
– Roleno, dziecko, hrabia Nikito pochodzi z zamożnego rodu. Jest inteligentny i, chociaż może nie najprzystojniejszy, nie całkiem pozbawiony uroku.
– To sama za niego wyjdź!
Królowa w milczeniu przyglądała się jedynaczce.
– Tatuś by nie pozwolił! – Panienka rozpłakała się wreszcie.