Facebook - konwersja
Księga Ijoba Rabina Cylkowa - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment
Pobierz fragment

Księga Ijoba Rabina Cylkowa - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
ISBN:
978-83-949377-0-6
Język:
Polski
Data wydania:
30 listopada 2017
Rozmiar pliku:
2,2 MB
Zabezpieczenie:
Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
25,00
Cena w punktach Virtualo:
2500 pkt.

Księga Ijoba Rabina Cylkowa - opis ebooka

Niniejsze wydanie Księgi Ijoba (znanej też jako Księga Hioba) w tłumaczeniu Rabina Izaaka Cylkowa jest pierwszą w pełni cyfrowa jej publikacją. Była pierwotnie wydana w 1903 roku w Krakowie, a wszystkie następne wydania były jedynie fotokopią pierwotnego druku.

Niniejsze wydanie powstało przez ręczne przepisanie oryginalnego tekstu Rabina Cylkowa do szeregu formatów elektronicznych. Więcej informacji na stronie www.cylkow.pl.

eBook zawiera też komentarz autora cyfrowych wydań dzieł Rabina Cylkowa, dr Mirka Sopka, w którym dokonuje On próby interpretacji tej trudnej i niezwykłej księgi. Księga Ijoba jest bowiem Księgą niesłychanie odważną, dotykającą trudnego problemu cierpienia i relacji człowieka do Boga wobec cierpienia.

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp

Rabin Izaak Cylkow i jego dzieło

Po raz czwarty w historii wydawnictwa „World Without End”, z ogromną radością i wzruszeniem przekazuję na ręce czytelników ważną część Biblii Hebrajskiej w przekładzie Izaaka Cylkowa. Tym razem jest nią Księga Ijoba (znana w innych polskich wydaniach jako Księga Hioba).

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku wydanej przez moje wydawnictwo w 2015 roku Tory, a następnie w 2017 r. Psalmów i Ksiąg Pięciu Zwojów tekst Księgi Ijoba został przepisany ręcznie z faksymile oryginalnego wydania z 1903 roku do nowoczesnych formatów elektronicznych, stosowanych do zapisu dzieł biblijnych. Taki sposób wprowadzenia do przestrzeni cyfrowej dzieł Rabina był niezbędny, gdyż żaden ze znanych programów komputerowych, służących rozpoznawaniu tekstu, nie poradził sobie skutecznie z tekstem drukowanym na początku XX wieku – liczba błędów była zbyt duża. Usunięcie pozostałych błędów w Księdze, w tym błędów zecerów z przełomu XIX i XX w., zawdzięczam pomocy redaktora Jakuba Foremniaka.

Dzięki temu Księga Ijoba w tłumaczeniu Cylkowa ukazuje się jednocześnie w postaci elektronicznej (eBook) oraz jako książka mówiona (audiobook). Postać rabina Izaaka Cylkowa, historię jego życia i wielkiego dzieła, jakim był przekład całej Biblii Hebrajskiej na język polski, a także historię publikacji naszego wydawnictwa opisałem we wstępach do poprzednich wydań. Zainteresowanych czytelników zachęcam do ich lektury.

Oryginalne wydanie tłumaczenia Księgi Ijoba ukazało się w Krakowie w roku 1903. Tak jak i w przypadku Tory, Księga Ijoba została wydrukowana i wydana w wydawnictwie Józefa Fischera w Krakowie, również „nakładem tłomacza”, czyli Dr. J. Cylkowa.

W dalszej części wstępu pozwoliłem sobie na opublikowanie mojego komentarza do tej niezwykłej Księgi. Nie ukrywam, iż czynię to z pewną obawą. Pomimo bowiem wieloletniego obcowania z dziełem rabina, jak i, jeśli tak mi wolno powiedzieć, z Jego duchem w dziele tym obecnym, nie czułem się do końca uprawniony do tak trudnego i ważnego przed-sięwzięcia jak komentowanie świętych tekstów. Niemniej jednak przekaz tej Księgi jest mocno poruszający, zmuszając każdego jej czytelnika do głębokiego przemyślenia własnych przekonań religijnych i wiary. To „poruszenie” i przemyślenia, ośmieliły mnie do opublikowania tego komentarza.

Jeśli czytelnicy uznają za stosowne poddać to krytyce – z pokorą ją przyjmę. W takim wypadku proszę o kontakt przez stronę www.cylkow.pl.

_(_(Rzeźba\ „Iob”\ w\ drewnie.\ Ze\ zbiorów\ Science\ Museum,\ London))

Refleksja nad Księgą Ijoba

Księga Ijoba jest jedną z najbardziej niezwykłych ksiąg całej Biblii. Jest Księgą niesłychanie odważną, dotykającą trudnego problemu cierpienia, a w szczególności zadającą stale aktualne pytanie: dlaczego dobrzy i uczciwi ludzie cierpią?

Chyba nikt, kto rozważa głębiej wiarę we wszechmocnego Boga, nie może nie zadawać sobie tego pytania. Nie powinno też nikogo dziwić, że z powodu braku dobrej odpowiedzi na to pytanie powstało wiele argumentów przeciwko istnieniu Absolutu.

Już sam fakt, iż Księga Ijoba powstała bardzo wcześnie w porównaniu z innymi Księgami Biblijnymi (w tradycji rabinicznej za autora Księgi uznawany jest sam Mojżesz, podczas gdy świeccy bibliści twierdzą, iż powstała około VI wieku p.n.e.), jest niezwykły i nie może być interpretowany inaczej, niż jako dowód odwagi jej autora (autorów?) do dotykania spraw najtrudniejszych i zawsze aktualnych, bez względu na postęp cywilizacyjny.

Wielki francuski pisarz Victor Hugo napisał o tej Księdze: „Jeśliby jutro cała światowa literatura miała ulec zniszczeniu i zależałoby ode mnie, którą księgę zachować, to wybrałbym Księgę Hioba.”

Zanim przejdę do komentowania, powinienem czytelników uprzedzić, że bardzo długo wahałem się, czy wolno mi zamieścić ten komentarz. Nie będąc specjalistą biblijnym, nie chciałbym (w duchu wszystkich moich wydań dzieł Cylkowa) proponować czegoś na kształt „słusznej” interpretacji Księgi Ijoba.

Dlatego bardzo proszę o pamiętanie, że następne strony wstępu są jedynie wynikiem bardzo osobistego odczytania tej niezwykłej Księgi i w żaden sposób nie mogą zastąpić komentarzy autorów daleko bardziej doświadczonych.



Już podczas lektury pierwszych rozdziałów tej Księgi można doznać uczucia głębokiego zdziwienia, zważywszy na obraz Boga, jaki istnieje w całej judeo-chrześcijańskiej tradycji. Oto nieskończenie dobry Bóg, znając nieskazitelność Ijoba, ulega namowom („poduszczeniom” wg Cylkowa) szatana i mimo tego, iż zna prawość swojego sługi, pozwala wystawić go na próbę. Czyniąc to, de facto spiskuje z szatanem przeciwko człowiekowi (Rozdział 1:12 oraz 2:3-7):

^(1:12)Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż wszystko, co doń należy jest w mocy twojej, wszakże jego samego nie dotykaj! I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego.

^(2:3)Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Czyś zwrócił uwagę na sługę mojego Ijoba? Albowiem równego mu niemasz na ziemi, tak nieskazitelnego i prawego, bogobojnego i stroniącego od zła. Trwa on jeszcze w pobożności swojej, a tyś mnie poduszczył, abym go gubił bez przyczyny. ⁴Na to odparł szatan Wiekuistemu i rzekł: Skórę za skórę — a wszystko co posiada człowiek, oddaje za życie swoje. ⁵Wszakże wyciągnij raz rękę Twoję, a dotknij kości i ciała jego, a pewnie otwarcie Cię się wyrzeknie! ⁶Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż jest on w mocy twojej, tylko życia jego strzeż! ⁷I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego i uderzył Ijoba ropniem złośliwym od stopy do ciemienia.

Rozmiar nieszczęść, jakie za świadomym Boskim przyzwoleniem spotykają Ijoba, wydaje się nie mieć granic i dotyka nie tylko jego samego, ale i jego rodzinę:

^(1:19)(…) oto zerwał się nagle gwałtowny huragan od onej strony pustyni i uderzył na cztery węgły domu, tak że nad młodymi ludźmi się zapadł a zginęli; (…)

Pomimo tej tragedii, zapewne największej, jaka może dotknąć Ojca, Ijob przyjmuje to, co go spotkało, z pokorą:

^(1:20)Tedy powstał Ijob i rozdarł płaszcz swój i ostrzygł głowę swoję; poczem padł na ziemię i ukorzył się, ²¹I rzekł: Nagim wyszedł z łona matki mojej i nagim się tam wrócę: Wiekuisty dał, Wiekuisty też zabrał — błogosławione niechaj będzie imię Wiekuistego!

Opiera się nawet namowom własnej żony:

^(2:9)Rzekła tedy doń żona jego: Bluźnij Bogu, a giń! ¹⁰On wszakże odpowiedział jej: Prawisz tak, jakby jakaś szalona prawiła. Dobre przyjęliśmy od Boga a mielibyśmy nie przyjmować i złego? W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi.

W tym miejscu warto nadmienić, że dla komentatorów tej Księgi początkowa akceptacja przez Ijoba nieszczęścia, jakie go spotyka, wydaje się dość podejrzana. I tak na przykład Rashi interpretuje ostatnie zdanie wersu 2:10 (W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi) jako ukryte przyznanie, że w sercu swoim Ijob zgrzeszył („with his lips: but in his heart he did sin”).

Ogromną rolę w zrozumieniu niezwykłego przekazu Księgi Ijoba odgrywają zachowania i mowy przyjaciół Ijoba.

Nie mamy wątpliwości, iż początkowo ich intencją było okazanie współczucia:

^(2:11)Gdy tedy usłyszeli trzej przyjaciele Ijoba o całem tem nieszczęściu, które przypadło na niego, wyruszyli każdy z siedziby swojej: Elifaz z Themanu, Bildad z Szuach i Cofar z Naamy i umówili się pospołu, aby pójść i okazać mu współczucie swoje i pocieszyć go.

Kiedy jednak Ijob, przygnieciony rozmiarem nieszczęść, załamuje się:

^(3:1)Nareszcie otworzył Ijob usta swoje i przeklął dzień swój. ²I odezwał się i rzekł: ³Bodajby zaginął dzień, któregom się urodził, i noc w której mówiono: poczęty chłopiec! (…) ¹¹Czemu nie zmarłem już w łonie matki, nie skonałem gdym wyszedł z żywota?

przyjaciele jego najpierw go pouczają, i to w sposób, jaki zapewne nie jest nam obcy:

^(4:17)Czyż istnieje człowiek sprawiedliwy wobec Boga, wobec Stwórcy swojego czysty mąż? (…) ^(5:17)Oto szczęsny człowiek, którego karci Bóg! karaniem tedy Wszechmocnego nie pogardzaj.

Kiedy zaś Ijob nie ustępuje w pewności swojej niewinności:

²⁰Jeślim zgrzeszył — cóżem Ci uczynił, o stróżu ludzi? Czemużeś mnie sobie za cel położył, żem sam sobie ciężarem?

przyjaciele powoli zwracają się przeciwko niemu, stając w obronie swojego własnego rozumienia Bożej mądrości:

^(8:2)Dopókiż podobne rzeczy prawić będziesz, a spłyną gwałtownym wichrem słowa ust twoich? ³Alboż krzywi Bóg prawo, alboż wykrzywia Wszechmocny słuszną sprawę?

Co więcej, zaczynają podejrzewać, że Ijob tak naprawdę nie był bez winy:

^(8:6)Gdybyś rzeczywiście czysty był i prawy, wtedy rychłoby się zaopiekował tobą, a sprowadził pokój na siedzibę twą sprawiedliwą.

A niedługo potem uznają go za niegodziwego:

^(8:13)Tak dzieje się wszystkim, którzy zapomnieli o Bogu, a nadzieja niegodziwego ginie.

Jak na taki obrót sprawy, reakcja Ijoba jest bardzo wyważona:

^(9:1)I odparł Ijob, i rzekł: ²Zaiste, wiem ja, że tak jest — kiedyż by miał usprawiedliwić się człowiek wobec Boga! ³Gdyby On zechciał spór z nim toczyć, nie zdołałby Mu z tysiąca na jedno odpowiedzieć!

W uznaniu Boskiej mocy i mądrości pojawia się jednak ślad buntu przemieszanego z rezygnacją. Ijob jest bowiem pewny swojej niewinności i nie może pogodzić się z uznaniem go za winnego. Dochodzi do przerażającego wniosku, że Bóg po prostu dopuszcza zagładę niewinnych:

^(9:21)Jam niewinny! — cóż mi po życiu mojem! gardzę istnieniem mojem! ²²Wszystko mi jedno — przeto wypowiadam to: zgładza On zarówno pobożnego jak niegodziwego! ²³Gdy bicz Jego nagle zabija, urąga jeszcze rozpaczy nieskazitelnych.

Komentując wers 23 rozdziału dziewiątego, Rashi sugeruje co prawda, iż Ijob, mówiąc o „Jego biczu”, ma na myśli język diabła. Ale trudno jest nie zauważyć, że to Ijob po prostu wypomina Bogu niesprawiedliwość, nie mogąc zrozumieć, w jaki sposób jego nieszczęście mogłoby obrócić się w jakikolwiek pożytek i dlaczego Bóg wspomaga niegodziwych i ich plany:

^(10:3)Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz?

Ijob doskonale rozumie, że natura Boga jest zupełnie inna niż ludzka, a jego transcendencja wymyka się myśleniu człowieka:

^(10:4)Izali masz oczy cielesne, albo czyż widzisz tak, jak ludzie widzą? ⁵Są li dni Twoje jako dni człowieka, albo lata Twoje jako lata ludzkie?

Te atrybuty Boskiej istoty stają w sprzeczności z doświadczeniem Ijoba, bo przecież istota tak inna i doskonalsza od istoty ludzkiej wręcz nie może mieć pożytku z ludzkiego cierpienia:

^(10:3)Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz? (…) ^(10:6)Że poszukujesz winy mojej, a pytasz o grzech mój, ⁷Jakkolwiek wiesz, żem niewinny, i że niema nikogo, któryby z ręki Twej wybawił.

Przytłaczająca moc cierpienia jest taka, że Ijob wolałby się w ogóle nie narodzić:

^(10:18)Czemużeś tedy wywiódł mnie z matczynego łona? Bodajbym skonał zanim oko mnie ujrzało! ¹⁹Obym był jakoby mnie nigdy nie było, oby mnie zaraz z żywota do grobu zaniesiono!

Ból Ijoba jest potęgowany przez wzrastającą wrogość przyjaciół, którzy nie tylko są już całkowicie przekonani o jego winie, ale uważają, że wszystko co mówi, trwając w pewności swojej niewinności, jest wynikiem sprytu i wewnętrznej nieprawdy:

^(15:4) Zaiste, niweczysz bogobojność, a znosisz modlitwę należną Bogu. ⁵Bo wyćwiczyła wina usta twoje, choć wybrałeś sobie mowę chytrych.

Przyjaciele Ijoba prezentują opinię, według której człowiek nie może być nigdy czystym i niewinnym, a zatem Bóg nie może mu ufać. Bóg przedstawiony jest jako ktoś niesłychanie nieufny – nie wierzący ani swoim świętym, ani niebiosom – jak zatem mógłby zaufać człowiekowi?

^(15:14) Czemże człowiek, aby czystym być mógł, i aby sprawiedliwym był zrodzony z niewiasty? ¹⁵ Nawet świętym Swoim nie ufa, a nie są czyste niebiosa w oczach Jego. ¹⁶ Tem mniej wstrętny i zepsuty — człowiek, który bezprawie niby wodę pije.

Pomimo nawet takich, jakże trudnych do odrzucenia argumentów, Ijob nie poddaje się, choć zdaje sobie sprawę, że przeciwko niemu staje teraz jego własna niemoc – jego słabość wobec cierpienia – i ta właśnie słabość zaczyna przeradzać się w samooskarżenie:

^(16:8) Pochwyciłeś mnie, a to ma świadczyć przeciw mnie? Tak, występuje przeciw mnie własna niemoc moja, w oblicze moje oskarża mnie.

Ostatkiem swoich ludzkich sił wzywa ziemię na świadka:

^(16:18)O ziemio, nie zakrywajże krwi mojej! Niechaj nie znajdzie spoczynku skarga moja!

…i pomimo wszystko, pomimo wyszydzania ze strony przyjaciół, nadal nie traci nadziei na sprawiedliwość Boską:

^(16:19)Już i teraz świadek mój w niebiosach, a orędownik mój w wysokościach. ²⁰ Naśmiewają się zemnie przyjaciele moi — ku Bogu spogląda łzawe oko moje.

Zdaje sobie bowiem sprawę, że jego nieszczęście wpisuje się w najbardziej fundamentalny spór, jaki może wieść człowiek – spór ze swoim Stwórcą:

^(16:21)Aby rozstrzygnął spór człowieka z Bogiem, a między synem Adama a bliźnim swoim.

Komentując ten wers, Rashi zwraca uwagę na równoważność obu sporów, jakie targają człowiekiem: tym ze swym Stwórcą, ale i tym z innymi ludźmi.

Zdaniem Rashiego, Ijob zaczyna zdawać sobie powoli sprawę z hipokryzji swoich przyjaciół. Widzimy to wyraźnie także i my:

^(17:1)Duch mój złamany, dni moje zagasły, groby czekają mnie. ²A tu stroją jeszcze drwiny zemnie, a na obelgi ich musi spoczywać ustawicznie oko moje!

Jednak Rashi dostrzega to jeszcze mocniej we wzrastającej pewności Ijoba, dla którego postawa przyjaciół staje się niczym innym jak objawem hipokryzji. Jako komentarz to wersetu 17:9:

^(17:9)Jednak trzyma się sprawiedliwy drogi swojej, a nabiera wytrwałości kto czystych jest rąk.

Rashi pisze:

Pomimo to, sprawiedliwy nie zbacza ze swej drogi, a to znaczy, że każdy naprawdę sprawiedliwy człowiek staje przeciwko towarzystwu hipokrytów.

Ijob, jak każdy niesłusznie oskarżany, próbuje skłonić swoich oszczerców do podania dowodu swojej winy:

^(19:4)A jeślim w istocie zbłądził, to wszak zostaje błąd mój tylko przy mnie ukrytym. ⁵Jeżeli się rzeczywiście wywyższyć chcecie nademnie tedy złóżcie mi dowód hańby mojej!

Zdaje tym samym sobie sprawę, że nierozstrzygalność sporu z ludźmi wynika bezpośrednio z równie niesłusznego gniewu Bożego:

^(19:6) Wiedźcie więc, że to Bóg mnie ugiął, a siecią Swą mnie oplątał. (…) ⁹Ze czci mojej mnie odarł, a strącił koronę z głowy mojej. ¹⁰Skruszył mnie dokoła, abym zginął, i wyrwał jako drzewo nadzieję moję. ¹¹Rozpalił przeciw mnie gniew Swój, a policzył mnie między wrogów Swoich.

Od Ijoba zaczynają się w końcu odwracać też najbliżsi – ci, którzy wydawałoby się, powinni zawsze przy nim trwać:

^(19:13) Braci moich odemnie oddalił, a przyjaciele moi stronią mnie. (…) ¹⁵Domownicy i służebnice moje poczytują mnie za obcego, cudzym się stałem w oczach ich. (…) ¹⁸Swawolni nawet malce gardzą mną; gdy powstać chcę urągają mi. ¹⁹Brzydzą się mną zaufani moi, a ci, których miłowałem zwrócili się przeciw mnie.

Co gorsza, Ijob zdaje sobie sprawę, iż jego najbliższym nie będzie dane nigdy zrozumieć, dlaczego właściwie się od niego odwracają i jaką winę ponosi Ijob:

^(19:28)Gdybyście wszakże rzekli: czemże go prześladować mamy i że korzeń rzeczy znaleziony we mnie.

Rashi, komentując ten wers, zaznacza, że najbliższym osobom człowieka cierpiącego nie będzie dany przywilej zrozumienia przyczyny cierpienia bliskiej osoby:

Przywilej znalezienia źródła jego cierpień nigdy nie zagości w twoim umyśle.

Ijob dotyka też jeszcze innego wymiaru losu człowieka – cierpień dzieci za winy rodziców. Dlaczego Bóg często nie karze winnych zbrodni, ale „odkłada na później” karę i dotyka nią dopiero ich dzieci:

^(21:17)Czyż to często „gaśnie pochodnia niegodziwych”, a przypada na nich ich zaguba? czyż często wydziela losy w gniewie swoim. (…) ¹⁹„Bóg przechowuje dzieciom jego jego niedolę”. Niechajby mu samemu zapłacił, aby to uczuł!

Rashi, w swoim komentarzu do tego wersu, najpierw zadaje pytanie, czy to jest sprawiedliwe, aby kara dla niegodziwego była „odkładana na później”, ale już w zdaniu: Niechajby mu samemu zapłacił, aby to uczuł! znajduje uznanie chwały Boskiej, jaka w tym wypadku polegać ma na ukaraniu niegodziwca!

Opis dialogu pomiędzy Ijobem a przyjaciółmi rozciąga się na wiele rozdziałów i pomimo – wydawałoby się – przekonujących argumentów, w których próbują oni stawać niejako po stronie Stwórcy, a przeciwko Ijobowi – on pozostaje nieugięty w swojej niewinności, mając również pełną świadomość, że i Bóg jest przeciwko niemu:

^(27:2)Żyw Bóg, który mnie wyzuł z prawa mojego, i Wszechmocny, który goryczą przejął duszę moję. ³Że dopóki stanie tchu we mnie, a tchnienia Bożego w nozdrzach moich. ⁴Nie wyrzekną usta moje nieprawości, ani zmyśli język mój obłudy. ⁵Dalekiem to odemnie, abym wam słuszność przyznawał; póki nie skonam nie pozwolę sobie zabrać niewinności mojej.

Nieugiętość Ijoba nie idzie jednak w parze z absolutną pewnością siebie, nie przeradza się w tupet. Mimo cierpienia zdolny jest on do refleksji nad naturą mądrości i poznania:

^(28:12)Ale mądrość — gdzież ją znaleść? a kędy siedlisko poznania? ¹³Nie zna śmiertelny ceny jej, ani znaleść jej na ziemi żyjących.

Co więcej, zważywszy na poprzednie wypowiedzi Ijoba, niezwykle brzmi wers 28 w rozdziale 28:

^(28:28)I oświadczył człowiekowi: Oto bojaźń Boża jest prawdziwą mądrością, a wymijanie złego rozumem!

Jego przekaz nagle staje się zaskakująco bliski temu, co głosili przyjaciele Ijoba wcześniej!

_(_(Rzeźba\ „Iob”\ w\ drewnie.\ Ze\ zbiorów\ Science\ Museum,\ London))

W końcu, spiralę dialogu pomiędzy Ijobem a przyjaciółmi – opisaną w Księdze w trzech cyklach – dialogu przeplatanego niezwykłą retoryką dotykającą najważniejszych dylematów człowieka w jego relacji do Boga, przerywa sam Bóg:

^(38:1)Tedy odpowiedział Wiekuisty Ijobowi z pośród orkanu, i rzekł: ²Któż to jest, co mroczy plan mój słowami bezmyślnemi? ³Przepasz jako mąż biodra twoje, a zapytam się ciebie, abyś zdał Mi sprawę!

I mimo że z pozoru Bóg zwraca się przeciwko Ijobowi:

^(38:4)Gdzieżeś był, gdym utwierdzał ziemię? Powiedz, jeśliś posiadł mądrość! (…) ^(40:2)Czyżby prawować się chciał jeszcze z Wszechmocnym bluźnierca? Strofujący Boga niechaj odpowie! (…) ⁷Przepasz jako mąż biodra swoje, a zapytam się ciebie, abyś mi sprawę zdał! ⁸Czyż rzeczywiście chcesz prawo Moje w niwecz obrócić, obwinić Mnie, abyś się sam usprawiedliwił?

…to to, co znajdujemy w rozdziałach od 38 do 41, jest absolutnie niezwykłe. Oto Bóg wygłasza jakby mowę obronną… swojej potęgi! Krok po kroku ukazuje Ijobowi obraz samego siebie, stwórcy wszechświata, dbającego o każdy szczegół stworzenia:

^(38:28)Izali ma deszcz ojca, alboż któż to płodzi krople rosy? ²⁹Z czyjego łona wychodzi mróz, a szron nieba któż go zrodził? ³⁰Niby kamieniem nakrywają się wody, a powierzchnie fal tężeją. (…) ³⁶Kto złożył w skrytościach mądrość, albo kto udzielił rozumowi bystrości? ³⁷Kto obrachował chmury w mądrości Swojej, a łagwie nieba — któż je wypróżnia?

Co więcej, Bóg z całą mocą podkreśla, że tak rozumiana potęga człowiekowi nie jest dana:

^(38:31)Potrafisz li związać więzy plejad, albo okowy Oryona rozerwać? ³²Zdołasz li gwiazdy zodjaku wywieść w porze swojej, a prowadzić niedźwiedzicę wraz z młodymi jej? ³³Znasz li porządek nieba, albo czy ustanawiasz panowanie jego na ziemi? (…) ^(39:1)Znasz li porę kiedy kozice skalne rodzą? Czyżeś dozorował czas porodu u łań? ²Możesz li obliczyć miesiące, które spełnić muszą, a znasz li czas gdy miotają?

Próbując zrozumieć ten fragment Księgi, nieuchronnie nachodzi nas myśl, że pomimo ukazywania w słowach słabości, małości i niedoskonałości człowieka wobec Boga – to tak naprawdę Bóg „tłumaczy się” w nim przed człowiekiem. Tłumaczy się ze swojej kreatywności, mocy i mądrości, Bóg – stwórca wszechświata, Pan i władca przyrody. Tak jakby wobec niezasłużonego przecież cierpienia człowieka sprawiedliwego przymioty te wcale nie były aż tak oczywiste!

Nie są oczywiste, albo, może powiedzmy, nie są wystarczające, bo oto w innym, głęboko moralnym sensie to właśnie Ijob ukazał nam odmienny rodzaj niezwykłej mocy: nie uznając swojej winy – wysoko wyniósł potęgę ducha ludzkiego…

Pokazuje też Ijob moc ducha samoograniczającego się w pokorze, uznającego Boską potęgę i rozumiejącego swoją znikomość wobec wszechświata:

^(40:4)Zaprawdę, zbyt znikomy jestem — cóżbym Ci miał odpowiedzieć? Dłoń moję położę na usta swoje. ⁵Raz mówiłem, a nie odezwę się więcej, nawet dwukrotnie, ale już tego nie uczynię! (…) ^(42:2)Uznaję, że możesz wszystko, i że nie niedościgły dla Ciebie żaden zamysł. ³Gdzież ten, któryby zamroczył postanowienie (mowami) bez rozsądku? Mówiłem też, alem nie rozumiał; zbyt dziwne to rzeczy dla mnie, których nie pojmuję.

I dopiero teraz, przed objawiającym się Bogiem, zdobywa się na pokutę i odwołanie swoich wcześniejszych, dumnych słów:

^(42:4)O racz wysłuchać, abym mówić mógł, zapytam się Ciebie, a Ty mnie oświeć. ⁵Ze słuchu uszu tylko słyszałem o Tobie; wszakże teraz ujrzało Cię oko moje. ⁶Przeto odwołuję i pokutuję w pyle i w prochu.

Odwołanie tych słów przez Ijoba jest też tu znakiem głębokiego – i zajmującego bardzo dużo czasu – zrozumienia niemożliwości obciążania Boga za własne cierpienia. To zrozumienie przychodzi dopiero w spotkaniu, w relacji „Ja-Ty”. Dopóki „tylko słyszałem o Tobie”, nic nie było jasne. Ale od kiedy „ujrzało Cię oko moje”, od kiedy poznałem Cię „Twarzą w Twarz” – mogę Cię pytać, a Ty mnie oświecisz.

Reakcja Boga jest tutaj równie zaskakująca, jak i wcześniejsza obrona Jego własnej potęgi. Oto Bóg obraca się przeciwko przyjaciołom Ijoba! W tym miejscu należy przypomnieć, że sposób w jaki się oni wypowiadali, zwłaszcza wtedy, kiedy krytykowali upartość Ijoba, uosabiał apologetykę dla tradycyjnie rozumianej Boskiej nauki i Boskiej potęgi. Wedle własnego rozumienia byli przecież obrońcami Boga! Według takiego podejścia Bóg karze złoczyńców, a nagradza czyniących dobrze.

A tymczasem okazuje się, że tak nie jest – Bóg obraca się przeciwko tym, którzy głoszą taką prostą naukę. Podczas gdy to właśnie szczerość Ijoba, jego odwaga i głębokość rozumienia okazują się w oczach Boga większą wartością:

^(42:7)A gdy rozprawił się Wiekuisty w słowach tych z Ijobem, rzekł Wiekuisty do Elifaza z Themanu: Wspłonął gniew Mój przeciw tobie i przeciw dwóm przyjaciołom twoim, żeście nie mówili tak szczerze o Mnie jak sługa Mój Ijob.

Trudno interpretować taki obrót sprawy wyłącznie jako całkowite odrzucenie pouczających. Niemniej jednak znajdujemy tu jakiś rodzaj ostrzeżenia dla tych, którzy zbyt ochoczo i zbyt pewnie pouczają innych…

_(_(Rzeźba\ „Iob”\ w\ drewnie.\ Ze\ zbiorów\ Science\ Museum,\ London))

Z całą pewnością dostrzegamy natomiast w końcowych rozdziałach Księgi zarówno zakwestionowanie tradycyjnej, prostej teodycei tych, którzy głoszą, iż Bóg nagradza dobrych, a karze złych, jak też i równie uproszczonego obwiniania Boga o cierpienie uczciwych i prawych…

Księga Ijoba kończy się, można by niemal powiedzieć, „happy endem”:

^(42:16)I żył jeszcze Ijob potem sto czterdzieści lat i oglądał dzieci swoje, i dzieci dzieci swych, aż do czwartego pokolenia, ¹⁷I umarł Ijob stary i syt dni.

Ale czy to prawie idylliczne zakończenie nie wydaje się nam dziwne?

Tu powinienem wyznać, że po tym, co w świecie widzimy, po tragedii Shoah i wielu innych ludobójstw, oraz po wszystkim, co tak często człowieka w świecie spotyka, najczęściej z ręki drugiego człowieka – a przy, jak niektórzy by chcieli powiedzieć, „milczeniu” Boga – to zakończenie jakoś mi „nie pasuje”…

Mam wrażenie, że pod powierzchnią tego niemal filmowego zakończenia kryje się coś, czego nie umiem jeszcze dziś odsłonić...

Intelektualne i emocjonalne doświadczenie, jakim jest lektura Księgi Hioba towarzyszyło i towarzyszyć będzie każdemu, kto przeżywa głęboko wiarę w Boga, szczególnie w naszej Judeo-Chrześcijańskiej kulturze. Już po napisaniu tego wstępu dane mi było zapoznać się z niezwykłą interpretacją tej księgi zawartą w dziele „Odpowiedź Hiobowi” wybitnego psychoanalityka Carla Gustawa Junga. Głębia i odwaga interpretacji Junga powoduje, iż przemawia ona zarówno do głęboko wierzących jak i do niewierzących.

Dla mnie osobiście jest wezwaniem do niezamykania rozważań nad tą księgą i kontynuacji działań z nią związanych… Ale to już pozostawię kolejnym jej wydaniom i przedsięwzięciom o jakich będę informował poprzez stronę www.cylkow.pl …



Mam nadzieję, że to wydanie Księgi Ijoba, wraz z poprzednimi publikacjami naszego wydawnictwa, pozwoli spojrzeć inaczej na dzieło Rabina Cylkowa, a jego żywa obecność w nowoczesnych mediach elektronicznych ostatecznie zaprzeczy konstatacji Czesława Miłosza, który twierdził, że dzieło Cylkowa trwa jako samotny monument na cmentarzysku polskich Żydów.

A pierwszym, który z „Wysokości Niebios” albo ze „Świata, jaki ma nadejść” będzie się z tego cieszyć, będzie sam Czesław Miłosz…

Mirek Sopek

Gainesville, 27 lutego 2018 r.

_(_(Rys.\ Agnieszka\ Strzelecka))IJOB

------------------------------------------------------------------------

Rozdział 1

------------------------------------------------------------------------

¹Żył niegdyś mąż w ziemi Uc, imieniem Ijob; a był to mąż nieskazitelny i prawy, bogobojny a stroniący od złego.

²I urodziło mu się siedmiu synów i trzy córki.

³Składał się zaś dobytek jego z trzech tysięcy owiec, trzech tysięcy wielbłądów, pięciuset jarzm wołów, pięciuset oślic i bardzo licznej czeladzi; tak przewyższał ten mąż wszystkich mieszkańców Wschodu.

⁴I bywało, że urządzali synowie jego uczty w domu każdego z kolei; wtedy posyłali i zapraszali za każdym razem i trzy siostry swoje, aby jadły i piły wraz z nimi.

⁵Gdy tedy uczty te kolej swą ukończyły, posłał Ijob i poświęcił ich; następnie wstał wczesnym rankiem i składał dla każdego z nich całopalenie. Myślał bowiem Ijob: Może zgrzeszyły dzieci moje i zrzekły się Boga w sercu swem! Tak czynił Ijob regularnie.

⁶Otóż zdarzyło się pewnego razu, że przybyli synowie Boscy, aby stawić się przed Wiekuistym, a przybył też i szatan wpośród nich.

⁷I zapytał Wiekuisty szatana: Zkąd przybywasz? I odpowiedział szatan Wiekuistemu i rzekł: Z wycieczki po ziemi i z pielgrzymki po niej.

⁸Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Czyś zwrócił uwagę na sługę mojego Ijoba? Albowiem równego mu nie masz na ziemi, tak nieskazitelnego i prawego, bogobojnego i stroniącego od zła.

⁹Na to odparł szatan Wiekuistemu i rzekł: Alboż jest Ijob darmo bogobojnym?

¹⁰Alboż nie osłoniłeś go wraz z domem jego i wszystkiem co doń należy dokoła? Sprawom rąk jego błogosławiłeś, a dobytek jego rozmnożył się w kraju.

¹¹Wszakże wyciągnij raz rękę Twoją, a dotknij tego wszystkiego co posiada, a pewnie otwarcie Cię się wyrzeknie.

¹²Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż wszystko co doń należy jest w mocy twojej, wszakże jego samego nie dotykaj! I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego.

¹³I zdarzyło się pewnego dnia, gdy właśnie synowie i córki jego ucztowali i zapijali wino w domu najstarszego brata swojego,

¹⁴Że przybiegł posłaniec do Ijoba zawiadamiając: Woły były przy orce a oślice pasły się w pobliżu,

¹⁵Gdy napadli Sabejczycy i zabrali je; sługi zaś wyrznęli ostrzem miecza i uszedłem tylko sam jeden, aby cię powiadomić.

¹⁶Jeszcze ten mówił, gdy przybiegł inny i rzekł: Ogień Boży spadł z nieba i spalił trzody i sługi i pochłonął je, i uszedłem tylko sam jeden, aby cię powiadomić.

¹⁷Jeszcze ten mówił, gdy przybiegł inny i rzekł: Chaldejczycy wystawili trzy hufce, które napadły na wielbłądy i zabrały je; sługi zaś wyrznęli ostrzem miecza, i uszedłem tylko sam jeden, aby cię powiadomić.

¹⁸Jeszcze ten mówił, gdy przybiegł inny i rzekł: Synowie i córki twoje ucztowali i zapijali wino w domu najstarszego brata swojego,

¹⁹Gdy oto zerwał się nagle gwałtowny huragan od onej strony pustyni i uderzył na cztery węgły domu, tak że nad młodymi ludźmi się zapadł a zginęli; uszedłem tylko sam jeden, aby cię powiadomić.

²⁰Tedy powstał Ijob i rozdarł płaszcz swój i ostrzygł głowę swoję; poczem padł na ziemię i ukorzył się,

²¹I rzekł: Nagim wyszedł z łona matki mojej i nagim się tam wrócę: Wiekuisty dał, Wiekuisty też zabrał — błogosławione niechaj będzie imię Wiekuistego!

²²W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob i nie rzucił złorzeczenia Bogu.

Rozdział 2

------------------------------------------------------------------------

¹Zdarzyło się tedy pewnego dnia, że przybyli synowie Boscy, aby się stawić przed Wiekuistym, a przybył i szatan między nimi, aby przed Wiekuistym się stawić.

²I zapytał Wiekuisty szatana: Zkąd przybywasz? I odpowiedział szatan Wiekuistemu, i rzekł: Z wycieczki po ziemi i z pielgrzymki po niej.

³Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Czyś zwrócił uwagę na sługę mojego Ijoba? Albowiem równego mu niemasz na ziemi, tak nieskazitelnego i prawego, bogobojnego i stroniącego od zła. Trwa on jeszcze w pobożności swojej, a tyś mnie poduszczył, abym go gubił bez przyczyny.

⁴Na to odparł szatan Wiekuistemu i rzekł: Skórę za skórę — a wszystko co posiada człowiek, oddaje za życie swoje.

⁵Wszakże wyciągnij raz rękę Twoję, a dotknij kości i ciała jego, a pewnie otwarcie Cię się wyrzeknie!

⁶Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż jest on w mocy twojej, tylko życia jego strzeż!

⁷I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego i uderzył Ijoba ropniem złośliwym od stopy do ciemienia.

⁸I wziął tenże skorupę, aby się skrobać nią, przyczem usiadł w pośrodku popieliska.

⁹Rzekła tedy doń żona jego: Bluźnij Bogu, a giń!

¹⁰On wszakże odpowiedział jej: Prawisz tak, jakby jakaś szalona prawiła. Dobre przyjęliśmy od Boga a mielibyśmy nie przyjmować i złego? W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi.

¹¹Gdy tedy usłyszeli trzej przyjaciele Ijoba o całem tem nieszczęściu, które przypadło na niego, wyruszyli każdy z siedziby swojej: Elifaz z Themanu, Bildad z Szuach i Cofar z Naamy i umówili się pospołu, aby pójść i okazać mu współczucie swoje i pocieszyć go.

¹²A gdy podnieśli oczy swoje w pewnem oddaleniu a nie poznali go, poczęli głośno płakać i rozdarli każdy płaszcz swój, i miotali proch ku niebu nad głowy swe.

¹³I tak siedzieli przy nim na ziemi siedm dni i siedm nocy a nie przemówił nikt słowa do niego, widzieli bowiem, że ból jego wzmaga się wielce.

(...)

To jest wersja DEMO. Pełna wersja na stronie: www.cylkow.plPrzepisanie większości zbioru Ksiąg Pięciu Zwojów było dziełem red. Jakuba Foremniaka.

Korektę wstępu zawdzięczam też grupie moich przyjaciół – uważnych jego czytelników.

Tora dla Polaków i Żydów, World Without End Publishing, Łódź 2015; Psalmy oraz Księgi Pięciu Zwojów, World Without End Publishing, Łódź 2017.

Mowa tu o dzieciach Ijoba.

Posługiwałem się angielskim tłumaczeniem komentarzy Rashiego: http://www.chabad.org/library/bible_cdo/aid/16404.

http://www.chabad.org/library/bible_cdo/aid/16411#showrashi=true .

"(…) so that a man could reason with God, to liken the two contentions: the contention of man with his Maker, and the contention of man with his fellow" (http://www.chabad.org/library/bible_cdo/aid/16418#showrashi=true).

"Yet the righteous holds on his way: i.e., every righteous man holds on his way to stand up against the company of the hypocrites."

"This favor will never enter your mind the root of the matter for which he suffers with pains."

"Let Him requite him so that he should know: it is a praise to the Holy One, blessed be He, that He Himself requite the wicked man his recompense so that he understand that he dealt wickedly" - http://www.chabad.org/library/bible_cdo/aid/16423#showrashi=true .

Pisząc o tym w "Job 28 as Rhetoric" (Brill – Leiden/Boston, 2003), Alison Lo zauważa (rozdział I, strona 2), iż dla wielu komentatorów rozdział 28, a szczególnie wers 28 były tak mocno odległe od pozostałych, że doprowadzało to niejednokrotnie do kwestionowania autentyczności wersu 28. Alison Lo broni jednak spójności księgi i wskazuje na specjalną rolę tego fragmentu Księgi Ijoba.

„Odpowiedź Hiobowi” Carl Gustaw Jung, tłum. Jerzy Prokopiuk, Wydawnictwo Ethos, 1995

Czesław Miłosz, Wstęp tłumacza do Księgi Psalmów, Editions du dialogue, Paris 1981.

mniej..

BESTSELLERY