Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Księżniczka Marcelina i jej strachy - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
26 kwietnia 2026
25,00
2500 pkt
punktów Virtualo

Księżniczka Marcelina i jej strachy - ebook

Przedstawiam Ci Księżniczkę Marcelinę i jej strachy – ebook napisany z myślą o wieczorach pełnych czułości i szczerych rozmów. To nie bajka o księżniczce w złotej koronie, lecz opowieść o prawdziwej dziewczynce, która mieszka w zamku z czerwonej cegły, ma tatę Króla Artura łapiącego wazony w locie i mamę Królową Annę, najmądrzejszą z królowych świata. Znasz to uczucie, kiedy lampka nocna nagle gaśnie, a w pokoju pojawiają się cienie? To właśnie wtedy zaczyna się jedna z dziesięciu historii Marceliny – o tym, że ciemność można oswoić, a strachy mają ludzkie imiona. Ten ebook powstał dla rodziców, którzy wieczorem siadają przy łóżku dziecka i chcą znaleźć słowa na trudne tematy. Dla dzieci w wieku 3–6 lat, które mierzą się z pierwszym dniem w przedszkolu, narodzinami rodzeństwa, kłótnią dorosłych czy lękiem przed ciemnością. Stworzyłem tę książkę, by każda rodzina mogła znaleźć wieczorem czas na bliskość i rozmowę. Dołącz do świata Marceliny i spraw, by każdy wieczór był wyjątkowy.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788397982239
Rozmiar pliku: 6,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Słowo wstępne

Bajki o księżniczce Marcelinie opowiadałem córkom, kiedy były małe. Opowiadałem je przed snem, bo wtedy małe główki procesowały dzień i wszystko, co się wydarzyło. Teraz są dorosłe, a Marcelina pomogła im poznać kawałek świata.

Dużo tych historii było. Część ulotniła się bezpowrotnie. Część udało mi się odtworzyć i przelać na papier. Część stworzyłem teraz, na nowo.

Każde z Was — ojców i mam — może takie bajki wymyślać. Wystarczy odrobina wyobraźni i codzienne sytuacje z życia Waszych dzieci.

I jeszcze jedno — każde z Was może te bajki zmieniać, dopasowywać, rozwijać po swojemu. Marcelina się nie obrazi.

Powodzenia.Rozdział 1

WIELKI SZARY MGŁOWIEC

O ciemności i nocy

Marcelina była księżniczką.

Nie taką z obrazka — w złotej koronie i z różdżką. Taką prawdziwą, co to wstaje rano i ma do zbadania całe królestwo i czasem nie chce jeść zupy i pyta o rzeczy, których dorośli wolą nie tłumaczyć i ma pluszowego smoka na podłodze przy łóżku.

Jej tata był Królem Arturem — wielki i spokojny, taki, że przy nim wszystko wydawało się możliwe. Jej mama była Królową Anną, najmądrzejszą z królowych, tą, co patrzyła na trudne rzeczy spokojnie i prosto.

Królestwo miało ogród z bardzo starym dębem, który pamiętał prawdopodobnie jeszcze pradziadka Króla Artura i miał o tym drzewie całkowicie własne zdanie. Był też kot sąsiadów o imieniu Mruczuś, który przychodził bez zaproszenia i odchodził, kiedy chciał — tak jak koty miały w zwyczaju. Była wieżyczka, w której nikt nie mieszkał i piwnica, w której mieszkały słoiki z dżemem.

I było czterdzieści siedem okien.

Marcelina liczyła je raz z tatą, chodząc z pokoju do pokoju i wyszło im czterdzieści cztery. Liczyła drugi raz sama i wyszło pięćdziesiąt jeden. W końcu Król Artur powiedział, że czterdzieści siedem brzmi najlepiej i tak zostało.

Pokój Marceliny był na pierwszym piętrze, trzecie drzwi po lewej, z zieloną firankę i widokiem na dąb.

Na stoliku nocnym stała lampka w kształcie księżyca.

Świeciła całą noc miękkim żółtym światłem i Marcelina spała przy niej od tak dawna, że nie pamiętała, jak to jest spać bez niej.

Król Artur powiedział dobranoc tak jak zawsze. Stał w drzwiach i był duży i był tatą i to wystarczyło. Pochylił się, pocałował ją w czoło, wielką królewską dłonią wygładził kołdrę wzdłuż jej nóg i wyszedł.

Królowa Anna powiedziała dobranoc po nim. Poprawiła poduszkę — bo zawsze wiedziała dokładnie, jak poduszka powinna leżeć, pod jakim kątem i po której stronie wyżej — i przykryła Marcelinę do ramion. Przez chwilę stała i patrzyła na nią w sposób, który Marcelina lubiła, a nigdy nie umiała nazwać. Potem wyszła i zamknęła za sobą drzwi.

I lampka mrugnęła — raz, dwa — i zgasła, i ciemność weszła do pokoju tak szybko, jakby czekała za drzwiami.

I w pokoju zrobiło się tak bardzo ciemno, że Marcelina nie widziała własnej ręki wyciągniętej przed siebie.

Leżała bez ruchu.

Ciemność nie była pusta. Była gęsta i ciepła, i Marcelinie wydawało się, że coś w niej oddycha. Słyszała swój własny oddech i szum za oknem, wiatr w gałęziach starego dębu i ten szum był normalny, a jednocześnie tej nocy brzmiał inaczej niż zwykle.

Przy szafie zrobiło się szarawo.

Przy biurku.

Przy półce z książkami.

I spod łóżka, powoli, bezkształtnie, zaczęło wychodzić coś szarego.

Marcelina wciągnęła nogi pod kołdrę. Przez chwilę myślała, żeby wciągnąć też głowę, ale przypomniała sobie, że jest księżniczką, i księżniczki pewnie nie chowają głowy pod kołdrę. Chociaż nie była tego do końca pewna.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij