-
nowość
Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem - ebook
Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem - ebook
Książka przedstawia zarys trzech kolejnych liberalnych Kulturkampfów – od lat pięćdziesiątych dziewiętnastego wieku po kres istnienia wilhelmińskiej Rzeszy. Kulturkampf jest rozumiany tutaj jako program walki z katolicyzmem, rozumianym nie tylko jako religia, ale jako fenomen społeczny i kulturowy. Program ten był lansowany w niemieckich środowiskach liberalno – protestanckich od połowy dziewiętnastego wieku po kres istnienia II Rzeszy w 1918 roku.
Książka opowiada o historii zjawiska antykatolicyzmu, które w przypadku Niemiec ciągnęło się nieprzerwaną linią, od oświecenia po „pozytywne chrześcijaństwo” głoszone przez Narodowo Socjalistyczną Partię Robotników Niemiec (NSDAP). Ugrupowanie to wyrastało z ideologicznego podglebia z gruntu wrogiego nie tylko rzymskiemu katolicyzmowi, ale wobec chrześcijaństwa jako takiego.
Oddajemy do rąk czytelnika opracowanie, które ma również ambicję pomóc w weryfikacji opinii opisujących niemiecki narodowy socjalizm jako „skrajną prawicę”, która „wyrosła z chrześcijańskiego podglebia”. Ani to prawica, ani chrześcijańskie podglebie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68771-23-7 |
| Rozmiar pliku: | 861 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
WPROWADZENIE
„Niemiecki Kulturkampf wytoczony w latach siedemdziesiątych XIX wieku Kościołowi katolickiemu w Niemczech przez Bismarcka w sojuszu z liberałami znamy przede wszystkim jako kolejną odsłonę toczonej na ziemiach polskich «najdłuższej wojny nowoczesnej Europy». Jednak był on również (a może przede wszystkim) częścią toczonych w XIX-wiecznej Europie antykatolickich wojen kulturowych”. Zdanie, które otwiera pracę profesora Grzegorza Kucharczyka, od razu wskazuje na zakres podejmowanych badań. Mają one charakter dogłębnie analityczny, ukazujący najgłębsze korzenie Kulturkampfu, a zarazem pozwalają zrozumieć prawdziwość słów Norwida który pisał: „Przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”.
Profesor Kucharczyk wskazuje, że niemiecki Kulturkampf był fragmentem większego procesu, którego początki można datować – w przybliżeniu – na Wiosnę Ludów.
Całość pracy odsłania trzy postacie czy też trzy etapy Kulturkampfu – od czasów Bismarcka po Kulturkampf w wydaniu narodowego socjalizmu.
Ich początków można upatrywać w rozprzestrzenianiu się ideologii oświeceniowej w XVIII wieku, której cechą charakterystyczną był niemiecki antykatolicyzm. Porzucając głoszone przez siebie hasło tolerancji, bezpardonowo miotał obelgi i inwektywy wobec religii katolickiej oraz instytucji Kościoła. Ekspansja ideologii wiązała się ze wzrostem politycznego znaczenia państw protestanckich, a w szczególności Prus.
Sama decyzja o rozpoczęciu Kulturkampfu w Prusach i całej Rzeszy podjęta przez Bismarcka pozostaje – jak zauważa profesor Kucharczyk – pewną tajemnicą. Najprawdopodobniej była efektem splotu rozmaitych czynników – zarówno racjonalnych, związanych z kalkulacją polityczną, jak i całkowicie nieracjonalnych, wynikających z zakorzenionego w Bismarcku przekonania o szerokim „ultramontańskim” spisku wymierzonym w Rzeszę i w niego osobiście. Nie bez znaczenia był oczywiście wątek polski, jako że „Żelazny Kanclerz” zapisał we wspomnieniach, że „Kulturkampf był dla mnie określony przede wszystkim przez swoją polską stronę... W Poznaniu i Prusach Zachodnich wedle urzędowych danych, tysiące ludzi i całych miejscowości, które w poprzednich pokoleniach były w sensie urzędowym niemieckie, na skutek oddziaływania wydziału katolickiego stały się urzędowo «polskie»”1.
Na uwagę zasługuje podkreślony przez profesora Grzegorza Kucharczyka swoisty pakt nurtu oświeceniowego z protestantyzmem, który wyraził się w totalnej dyskredytacji i agresji wobec katolicyzmu. Profesor wskazuje liczne przykłady tego zjawiska, które nie miały charakteru polemicznego, ale charakter prześladowczy i eksterminacyjny.
Poczynając od ogólnych tez, w których „katolickiej gospodarce” przeciwstawiano nowoczesną, industrialną cywilizację możliwą do zaistnienia jedynie na glebie kultury protestanckiej. Towarzyszyła temu animalizacja katolickiego duchowieństwa (zakonnicy jako wieprze, określenia „robactwo” lub „szkodniki”). Liberalni krytycy katolickiego życia zakonnego ze szczególną lubością oddawali się tropieniu wszelkiego rodzaju perwersji seksualnych, dokonujących się rzekomo za murami klasztorów. Niepodważalnym dowodem na te zjawiska była przecież teza, że „ci, którzy «gwałcili naturę», wybierając celibat, sami dopuszczali się gwałtów na innych”.
Wyrazem sadyzmu katolickich zakonnic było „zmuszanie” pacjentów do... modlitwy. Właściwie wszystkie zakony były traktowane wrogo, jednak szczególne uprzedzenie towarzyszyło zakonowi jezuitów, traktowanemu jako szczególny wróg i niebezpieczeństwo. Kulturkampf nie poprzestawiał wyłącznie na wyszydzaniu i budowaniu, i dyskredytowaniu środowisk katolickich – prześladowania miały także charakter bezpośredni. Jak zauważa profesor Kucharczyk, „ogółem w okresie Kulturkampfu z dwunastu katolickich biskupów w Prusach, pięciu było uwięzionych za opór wobec antykatolickiej polityki Bismarcka i liberałów. Oprócz wspomnianego arcybiskupa z Kolonii byli to: biskup Matthias Eberhard z Trewiru, Johann Bernard Brinkmann z Monastyru, Konrad Martin z Paderborn oraz Mieczysław Ledóchowski – arcybiskup poznańsko-gnieźnieński2. W 1877 roku ze wszystkich pruskich diecezji tylko cztery były obsadzone”.
Groteskowym, a zarazem wstrząsającym obszarem dyskredytacji katolików było odwoływanie się do argumentów rasowych wskazujących, że „protestanci z racji przynależenia do populacji «długoczaszkowców» są inteligentniejsi. Natomiast katolicy to zazwyczaj pozbawieni tego atrybutu (tj. inteligencji) ludzie o czaszkach okrągłych (Rundschädlern)”.
Do tych samych argumentów odwoływał się słynny Max Weber – autor głośnej tezy o protestanckich korzeniach kapitalizmu, który w 1895 roku stwierdził, że wyższy poziom cywilizacyjny Niemców od Polaków w „Marchii Wschodniej” (Wielkopolska) jest nie tylko uwarunkowany odmiennościami wyznaniowymi, lecz także „odmiennością fizycznych i psychicznych cech rasowych” obu społeczności.
Na marginesie można zauważyć, że prezentowana książka zawiera swoisty poczet niemieckich luminarzy kultury i nauki, takich jak Heinrich Heine czy Rudolf Virchow, reprezentujących podobnie absurdalne, a zarazem złowrogie poglądy.
Istotnym problemem było wszakże to, że krągłość katolickich czaszek usprawiedliwiała ich wykluczanie ze świata akademickiego czy możliwość awansu zawodowego w hierarchii państwowej. Jednym z istotnych elementów Kulturkampfu, propagowanym także w czasach jego wersji narodowosocjalistycznej, był swoiście rozumiany „rozdział Kościoła od państwa”. W latach trzydziestych XX wieku wyrażał się on w stopniowym wypieraniu katechezy ze szkół poprzez odbieranie prawa do nauczania zakonnikom i zakonnicom w szkołach publicznych. Towarzyszył temu zakaz zakładania nowych szkół niepublicznych. Innym przejawem była likwidacja prasy katolickiej, a wszystkie te procesy dokonywały się w bezpośredniej bliskości zawartego przez Niemcy konkordatu.
Trzeba zarazem zauważyć, że propagowanie „rozdziału Kościoła od państwa” w żadnym stopniu nie oznaczało podejmowanych w różnych okresach i na różne sposoby prób budowania religii narodowej. Manifestem głoszącym program stworzenia „niemieckiej religii” była książka Alfreda Rosenberga _Mit XX wieku_, obok _Mein Kampf Hitlera_ stanowiąca główne kompendium ideologii narodowosocjalistycznej
Nakreślona przez profesora Kucharczyka panorama walki propagandowej, ideologicznej i politycznej z Kościołem katolickim zdawałaby się prowadzić do obawy lub przekonania o unicestwieniu Kościoła katolickiego w Niemczech. Tymczasem analizy profesora potwierdzają doświadczenie Kościoła wszystkich wieków – doświadczenie wskazujące, że okres prześladowań jest zarazem okresem odrodzenia, konsolidacji i umocnienia wspólnoty wiernych. Miało to również miejsce w przypadku Niemiec, gdzie w okresie prześladowań nastąpiło odrodzenie katolicyzmu na poziomie przede wszystkim stowarzyszeń, ruchów i – co zasługuje na szczególne zauważenie – aktywności politycznej, której przykładem była partia Centrum. Odporność katolików niemieckich na prześladowania, znaczenie partii Centrum, a nade wszystko postawa wielu przywódców duchowych sprawiły, że sam Bismarck musiał zmieniać swoją politykę prześladowczą, szukając pewnych ustępstw, by nie eskalować konfliktów wewnątrzpaństwowych. Na tym tle warto zauważyć istotną refleksję profesora Kucharczyka: „Nie będzie przesadą stwierdzenie, że katolicki opór wobec nazistowskiego Kulturkampfu, podobnie jak w czasach jego liberalno-bismarckowskiej odmiany, był wprost zależny od wielkości i trwałości autorytetu, jakim cieszyli się hierarchowie w oczach «zwykłych» wiernych. Im był on większy i bardziej niezachwiany, tym skala oporu wobec kolejnych wersji polityki «rozdziału Kościoła od państwa» była większa.
Reguła ta działała (i działa) również w drugą stronę. Im autorytet biskupów jest osłabiony lub, co gorsza, przez nich samych trwoniony, tym mniejsze szanse na skuteczny opór przeciw kolejnym wersjom «wojen o kulturę»”.
Profesor Grzegorz Kucharczyk jest jednym z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszym znawcą problematyki niemieckiej, a w szczególności problematyki pruskiej. Swoim kompetencjom, swojej pasji badawczej daje czytelny wyraz w prezentowanej książce. Jest ona świadectwem pasji badawczej, ogromnych kompetencji, znakomitej orientacji, nie tylko w problemach stricte historycznych, lecz także kulturowych, filozoficznych i teologicznych, co w przypadku twórczości tego Autora nie zaskakuje.
Warto jednak – jak już zostało wspomniane – zauważyć walor aktualizacyjny tej książki. Wpisuje się ona w zjawisko, które bywa dzisiaj niekiedy nazywane próbą „unieważnienia chrześcijaństwa”, a dokładniej mówiąc – „unieważnienia katolicyzmu”. To próba zdyskredytowania nauczania Kościoła w kwestiach fundamentalnie ważnych, obejmujących często czyny „wewnętrznie złe”, których nie można usprawiedliwić żadnymi okolicznościami. Należą do nich m.in. aborcja, antykoncepcja, legalizacja homoseksualizmu, wykorzystanie seksualne człowieka, próby zmiany tożsamości człowieka oraz szereg innych. Od lat próbuje się podważać jednoznaczną ocenę tych czynów, a wraz z tym podważa się też zasady Dekalogu w myśl hasła z 1968 roku: „zabrania się zabraniać”. Nietrudno dostrzec, że zarówno Kulturkampf, jak i rewolucja kulturowa 1968 roku oraz jej kontynuacja w czasach współczesnych dotyczą w gruncie rzeczy bardzo podobnych sektorów wiary i moralności katolickiej, uznania praw ludzi wierzących do pełnego, pełnowymiarowego życia publicznego. Historia Kulturkampfu pokazuje zadziwiającą zbieżność metod towarzyszących wówczas z tymi współczesnego „marszu przez instytucje” – zadziwiającą zbieżność działań skoncentrowanych na walce z Kościołem katolickim. Jednym z elementów tych działań jest podważanie Magisterium Kościoła. W czasach Kulturkampfu krytyce poddawano Piusa IX, Leona XIII, Piusa X oraz Piusa XI, a także ich encykliki, które miały odwagę nazywać rzeczywistość po imieniu lub – jak w przypadku _Syllabusa_ Piusa IX – bronić społeczeństwa przed omnipotencją państwa. Warto przypomnieć, że jednym z zarzucanych przewinień Piusa X była jego decyzja z 1910 roku o dopuszczeniu do Pierwszej Komunii Świętej dzieci w wieku siedmiu lat. Dla przeciwników katolicyzmu było to narzucanie poglądów tych, którzy „całkowicie nie posiadają zrozumienia dla duchowej i psychologicznej właściwości innych ludów i ras, a zwłaszcza krajów germańskich”. Czy jakimś echem tej krytyki nie są współczesne próby ograniczenia spowiedzi dzieci w podobnym wieku – próby podejmowane na polskiej arenie politycznej?
Zaiste, raz jeszcze wypada powtórzyć: „przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”.
Podobny walor aktualizacyjny przedstawia prezentowana książka w odniesieniu do reakcji na próby narzucania unieważnienia katolicyzmu. Raz jeszcze warto wrócić do myśli, że okres prześladowań Kulturkampfu wyzwolił wśród katolików niemieckich znaczące siły oporu, wyrażane przede wszystkim w konsolidacji wspólnotowej oraz zaangażowaniu w życie społeczne i polityczne. Traktowano to jako wyraz przekładania wiary na praktykę życia, jako świadectwo potwierdzające autentyczność wyznawanych przekonań. Profesor Kucharczyk nie mitologizuje rzeczywistości. Zgodnie ze źródłami odsłania tragiczne przykłady apostatów, którzy niejednokrotnie porzucali stan duchowny, by stać się zaciekłymi wrogami Kościoła. Jednocześnie wskazuje zdecydowanie na ogromne znaczenie dobra i świętości, będących efektem łaski Boga w człowieku i współpracy człowieka z tą łaską. Raz jeszcze warto podkreślić, że wielką rolę w procesie współdziałania człowieka z Bogiem odgrywała hierarchia Kościoła, jakkolwiek i tutaj pojawiały się przykłady postaw koniunkturalnych. Niemniej to właśnie postawy pełnych odwagi i świętości pasterzy nadawały kształt życia wspólnocie wierzących.
Profesor Kucharczyk wyraźnie zauważa, że proces Kulturkampfu w niemieckiej wersji był elementem walki z Kościołem podejmowanej w wielu obszarach Europy. Niemniej przykład niemiecki zasługuje na szczególną uwagę zarówno ze względu na jego oddziaływanie w historii Polski XIX i początków XX wieku, jak i ze względu na znaczącą rolę Niemiec, które nie potrafiły i nadal nie potrafią rozliczyć się ze swojej przeszłości, pełniąc jednocześnie rolę mentora i przywódcy Europy.
Oczywiście książka nie pretenduje do formułowania wyraźnych sądów dotyczących współczesnej polityki unijnej i roli Niemiec w tej polityce, aczkolwiek ostatni rozdział, noszący znamienny tytuł _Nowe Niemcy ku nowej Europie – bez Żydów, Słowian i bez Chrystusa_, może prowokować do szeregu przemyśleń. Niewątpliwie głównym nurtem tych refleksji powinno być zwrócenie uwagi na złowieszcze fragmenty historii Niemiec, które nie zostały przez samych Niemców należycie rozliczone. Brak tego rozliczenia nie osłabia tendencji Niemiec do roszczenia sobie faktycznego przywództwa w Europie.
Jeśli powiadamy, że historia jest nauczycielką życia, wydaje się, że historia Kulturkampfu powinna stanowić znaczącą lekcję dla naszego spojrzenia na rolę kultury i tożsamości narodowej, na znaczenie kultury wyznaczającej miejsce Polski w zjednoczonej Europie, a nade wszystko na powinność obrony tej kultury jako niezbywalnego czynnika suwerenności.PAWEŁ SKIBIŃSKI.
PRZEDMOWA
Książka _Kulturkampf: walka Berlina z katolicyzmem_ prof. Grzegorza Kucharczyka z pewnością zasłużyła na publikację w wydawnictwie Fronda. Jest to bowiem jedna z tych pozycji mieszczących się w ramach literatury historycznej, które śmiało można nazwać zarówno interesującymi, jak i ważnymi dla czytelnika.
Książka Grzegorza Kucharczyka jest w moim przekonaniu interesująca, ponieważ została napisana w sposób rzeczowy i ukazuje, na konkretnych przykładach, przejawy trwałej antykatolickiej obsesji żywionej przez znaczną część niemieckich elit w drugiej połowie XIX wieku oraz na początku XX stulecia.
Jest także książką ważną, ponieważ przyczynia się do poszerzenia i pogłębienia naszej wiedzy na temat niemieckiej „walki o kulturę”, czyli zjawiska, które odegrało istotną rolę w kształtowaniu się mentalności oraz sposobu myślenia elit nie tylko niemieckich, lecz także w innych krajach europejskich.
Jak słusznie zauważa we wstępie prof. Kucharczyk, w Polsce wciąż kojarzymy Kulturkampf przede wszystkim jako element antypolskiej polityki prowadzonej przez Niemcy pod rządami kanclerza Ottona von Bismarcka, które posługiwały się kwestią religijną jako instrumentem służącym osłabieniu i marginalizacji polskiej mniejszości na wschodnich ziemiach ówczesnych Prus, czyli – jak my na to patrzymy – na terenie zaboru pruskiego.
Jednak w wyniku lektury pracy prof. Kucharczyka musimy dojść do wniosku, że sytuacja była dokładnie odwrotna. W świetle analizy tego badacza element antypolski Kulturkampfu wydaje się jedynie dodatkiem (ważnym wprawdzie, ale jednak tylko dodatkiem) do znacznie szerzej zakrojonej polityki antykatolickiej niedawno zjednoczonych Niemiec. Polityki, która stała się trwałym elementem tożsamości ideowej i kulturowej tej wersji narodu niemieckiego, jaka ukształtowała się pod patronatem Żelaznego Kanclerza.
Nie tylko w tym zakresie autor wydanej przez Frondę książki koryguje utarte schematy naszego myślenia. Profesor Kucharczyk pisze bowiem o trzech Kulturkampfach, a właściwie o trzech fazach antykatolickiej polityki, która trwała – z większym lub mniejszym nasileniem – od lat 50. XIX wieku przynajmniej do wybuchu I wojny światowej.
Pierwsza „walka o kulturę” miała miejsce jeszcze w okresie przedzjednoczeniowym i stanowiła istotne (choć zapewne niejedyne) podłoże konfliktów Prus z Austrią (w 1866 roku) oraz z Francją (w 1870 roku), które umożliwiły zjednoczenie Niemiec pod patronatem protestanckiego królestwa.
Drugi Kulturkampf to znane powszechnie z podręczników zjawisko z lat 70. XIX wieku, gdy Bismarck dążył do marginalizacji niemieckiego katolicyzmu oraz protestanckiej homogenizacji narodu niemieckiego. Wiązało się to z represjami wobec katolickiej części społeczeństwa Cesarstwa, obejmującej nie tylko _gros_ polskiej mniejszości, lecz także trzecią część etnicznych Niemców.
Trzecią fazą Kulturkampfu był okres od lat 80. XIX wieku do wybuchu tzw. wielkiej wojny, kiedy to kampania antykatolicka przyczyniała się do utrwalenia postaw antykatolickich w społeczeństwie niemieckim oraz w coraz większym stopniu łączyła się z rasizmem – uchodzącym wówczas za postawę ściśle naukową.
Książka Grzegorza Kucharczyka ukazuje również zdumiewające – na pierwszy rzut oka – zjawisko egzotycznego sojuszu, który łączył w „walce o kulturę” bismarckowskich protestanckich konserwatystów, niemieckich nacjonalistycznych liberałów, a nawet marksistowską socjaldemokrację. Samo pojęcie „Kulturkampf” stworzył przecież nie jeden ze współpracowników Bismarcka, lecz wybitny antropolog, archeolog i higienista, a zarazem lewicowo-liberalny posełdo _Reichstagu –_ Rudolf Virchow.
Wszystkie te siły ideowo-polityczne – od konserwatywnej prawicy protestanckiej począwszy, a na marksistach skończywszy – połączył zajadły antykatolicyzm. Ten sam brutalny atak na Kościół, który dla znacznej części protestanckiej opinii publicznej był – jak dowodzi autor wydanej przez Frondę książki – „dokończeniem reformacji”, dokonywanym przez „drugiego Lutra”, czyli Bismarcka, dla liberałów i socjaldemokratów stanowił kluczowy element walki z religianckim przesądem, ciemnotą i zacofaniem. Sojusz tak sprzecznych z pozoru sił przestaje więc dziwić, jeśli zauważymy, wraz z prof. Kucharczykiem, że został on zbudowany na silnym resentymencie, głębokiej niechęci, a niekiedy wręcz nienawiści i pogardzie wobec katolickich współobywateli, którzy byli zarazem ośmieszani i demonizowani przez ówczesną propagandę.
Ta cenna obserwacja Grzegorza Kucharczyka prowadzi nas do kolejnego wniosku, który wypływa z lektury jego książki. Autor _Kulturkampfu…_ pokazuje bowiem, w jakim stopniu propaganda narodowosocjalistycznych Niemiec, rozwinięta pół wieku później, opierała się na toposach wypracowanych przez protestanckich i liberalnych uczestników antykatolickiej „walki o kulturę”. Profesor Kucharczyk ukazuje, jak silnie hitlerowcy czerpali z niemieckiej kultury drugiej połowy XIX wieku. Niech za szokujący przykład posłuży przywoływany przez autora fakt, że slogan _Arbeit macht frei,_ znany dziś powszechnie jako hasło witające więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, m.in. w Auschwitz czy Dachau, został przez narodowych socjalistów zaczerpnięty z tytułu jednej z książek Lorenza Diefenbacha, stanowiącego parafrazę biblijnego „Prawda was wyzwoli” (J 8,32)_._ Diefenbach był zaś zarazem pisarzem i duchownym działającym w ramach odszczepieńczego Kościoła niemieckokatolickiego, powstałego w okresie „walki o kulturę” jako narzędzie zwalczenia „rzymskiego” obskurantyzmu.
Grzegorz Kucharczyk idzie jeszcze dalej, zauważając we wnioskach swojej pracy, że naziści z pewnością skorzystali na tym, iż społeczeństwo niemieckie zostało przez dekady Kulturkampfu przyzwyczajone do traktowania wielkich grup własnej zbiorowości jako obywateli drugiej kategorii, poddawanych stałemu wykluczeniu i represjom. To, co Bismarck i jego następcy zastosowali wobec katolików w latach 70. XIX wieku, 60 lat później zostało twórczo rozwinięte i doprowadzone do skrajności przez Hitlera oraz jego towarzyszy z NSDAP wobec ludności żydowskiej.
Dodajmy od siebie jeszcze dwie obserwacje. Po pierwsze, Kulturkampf, tak skrupulatnie opisany przez Grzegorza Kucharczyka, nosi wszelkie znamiona antykatolickiej obsesji, przekraczającej granice racjonalności, a używana przez jego zwolenników argumentacja przybiera nieraz karykaturalne rozmiary, które można tłumaczyć jedynie zaślepieniem wynikającym z czystej nienawiści.
Po drugie, motywy wykorzystywane przez propagandę bismarckowską nie były oryginalne. Odnajdujemy je bowiem w niemal wszystkich antykatolickich kampaniach propagandowych kolejnych dekad. Obsesyjna wrogość wobec zakonów katolickich (zwłaszcza jezuitów, choć nie tylko) łączyła liberalnych i konserwatywnych polityków niemieckich epoki Żelaznego Kanclerza z francuskimi radykałami początku XX wieku, hiszpańskimi republikanami lat 30. oraz czechosłowackimi komunistami z lat 50. XX wieku. Wszyscy oni posługiwali się w walce z katolickimi zgromadzeniami zakonnymi identycznymi, karykaturalnymi kliszami.
Na koniec zauważmy, że znaczenie pracy prof. Kucharczyka nie ogranicza się jedynie do cennego uzupełnienia naszej wiedzy na temat dziejów Kościoła katolickiego czy historii Niemiec. W moim przekonaniu autor _Kulturkampfu…_ wskazuje także, w jaki sposób należy patrzeć na dzieje naszego kraju w kontekście całej historii powszechnej. W swojej pracy nie unika on wątków polskich, lecz stara się nadać im właściwe znaczenie oraz uchwycić odpowiednie proporcje na tle innych opisywanych zjawisk, co – moim zdaniem – w pełni mu się udaje. Grzegorz Kucharczyk daje tym samym przykład polskim historykom, jak pisać bez kompleksów, zarówno nie wyolbrzymiając znaczenia rodzimego kontekstu wydarzeń historycznych, jak i nie umniejszając go w sposób sztuczny.WSTĘP
Niemiecki Kulturkampf wytoczony w latach siedemdziesiątych XIX wieku Kościołowi katolickiemu w Niemczech przez Bismarcka w sojuszu z liberałami znamy przede wszystkim jako kolejną odsłonę toczonej na ziemiach polskich „najdłuższej wojny nowoczesnej Europy”. Jednak był on również (a może przede wszystkim) częścią toczonych w XIX-wiecznej Europie antykatolickich wojen kulturowych. Był także wyraźnym przejawem tego, co we współczesnej nauce nazywa się „wiekiem rekonfesjonalizacji”, czyli wielkim powrotem religii do polityki jako osi najważniejszego sporu o kulturę – od bismarckowskich Niemiec, poprzez III Republikę we Francji, po republikańską (od 1910 roku) Portugalię3.
Swoje wersje antykatolickich (antychrześcijańskich) wojen o kulturę od 1917 roku w Rosji toczyli bolszewicy, od początku lat trzydziestych hiszpańscy republikanie (z apogeum podczas wojny domowej w latach 1936–1939), a od 1933 roku narodowi socjaliści w Niemczech. Ci ostatni zastali kulturę polityczną w dużym stopniu przygotowaną przez kolejne Kulturkampfy, które przechodziły przez Niemcy od połowy XIX wieku.
Kulturkampf Bismarcka i niemieckich liberałów był bowiem tylko fragmentem większego procesu, który zaczął się (w przybliżeniu) po Wiośnie Ludów. Od początku do końca bardzo aktywni byli tutaj liberałowie niemieccy, już w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku przekonani o tym, że największym zagrożeniem dla „niemieckiej kultury”, „niemieckich wolności”, wreszcie „niemieckich obyczajów” są szkodliwy ze wszech miar „duch Rzymu” i „rzymczyki” (tzn. katolicy). Te poglądy uległy jedynie wyostrzeniu w latach bismarckowskiej „wojny o kulturę” i przetrwały aż do końca istnienia wilhelmińskich Niemiec w 1918 roku.
Jak wiadomo, niemieccy narodowi socjaliści inaugurowali swoje rządy za pomocą tzw. wyjątkowego ustawodawstwa, którego najbardziej obrzydliwym przejawem były „ustawy norymberskie” z 1935 roku. Stygmatyzowanie pewnej części społeczeństwa, wskazywanie, że jest ona „elementem obcym”, wszystko to w oparach spiskowej teorii o „spisku światowego żydostwa przeciw Niemcom” nie było bynajmniej niczym nowym dla niemieckiej kultury politycznej. Grunt był dobrze przygotowany przez kolejne liberalne (liberalno-protestanckie) Kulturkampfy. Wystarczy, zamiast słowa „Żydzi”, wstawić słowo „katolicy” (a w przypadku teorii spiskowej: „jezuici”), by analogia stała się bardzo czytelna.
Rzecz jasna, grubym uproszczeniem byłoby twierdzić, że korzenie narodowego socjalizmu tkwią tylko w antykatolickich idiosynkrazjach XIX-wiecznego niemieckiego liberalizmu. Z drugiej jednak strony, bez poznania antykatolickich uprzedzeń żywionych i rozwijanych przez niemieckich (pruskich) liberałów trudno zrozumieć te aspekty niemieckiej kultury politycznej (myśli politycznej), które sprzyjały narodzinom i rozkwitowi ideologii narodowosocjalistycznej4.
Należy jednak pamiętać, że antykatolickie imaginarium niemieckich (pruskich) liberałów w dużej mierze ukształtowane zostało pod wpływem epoki oświecenia, pełnej antykatolickich fobii i zabobonów. Nie była to zresztą przypadłość jedynie niemieckiej wersji „wieku świateł”. Duch nietolerancji i pogardy wobec katolików i katolicyzmu unosił się również we francuskich salonach oświeceniowych i przenikał w zachodniej Europie całą, wielką „diecezję bez granic” (wolnomularstwo).
O tym jest ta książka, która przedstawia zarys kolejnych liberalnych Kulturkampfów – od lat pięćdziesiątych XIX wieku po kres istnienia wilhelmińskiej Rzeszy – wymierzonych w niemiecki katolicyzm. Kulturkampf jest tutaj rozumiany jako program walki z katolicyzmem (rozumianym nie tylko jako religia, lecz także jako fenomen społeczny i kulturowy) artykułowany w niemieckich środowiskach liberalnych (czy też liberalno-protestanckich) od połowy XIX wieku po kres istnienia II Rzeszy w 1918 roku. Tak rozumianych Kulturkampfów było w tym okresie trzy: od Wiosny Ludów do zjednoczenia Niemiec w 1871 roku; tzw. bismarckowski Kulturkampf (lata siedemdziesiąte XIX wieku); oraz trzeci Kulturkampf z przełomu XIX i XX wieku, charakteryzujący się mocnym akcentowaniem wątków „narodowo-protestanckich”.
Tylko w przypadku drugiego z trzech wymienionychtutaj niemieckich „wojen o kulturę” państwo aktywnie wzięło udział w urzeczywistnianiu liberalnego programu budowania Niemiec zjednoczonych przeciw Rzymowi. W latach osiemdziesiątych XIX wieku Bismarck systematycznie rozmontowywał ustawodawstwo Kulturkampfu. Po pierwsze, aż do kresu istnienia II Rzeszy katolicy byli faktycznie dyskryminowani w obsadzaniu ważnych stanowisk państwowych. Po drugie, pozostała kultura polityczna przesiąknięta antykatolickimi resentymentami wciąż kształtowała radykalny niemiecki nacjonalizm (volkizm) rozwijający się na przełomie XIX i XX wieku. Ten zaś w dużej mierze oddziaływał na ideologię niemieckiego narodowego socjalizmu5.
Książka jest więc opowieścią o historii „długiego trwania” zjawiska antykatolicyzmu, który w przypadku Niemiec ciągnął się linią niezbyt prostą, lecz nieprzerwaną, od oświecenia po „pozytywne chrześcijaństwo” głoszone przez Narodowosocjalistyczną Partię Robotników Niemiec (NSDAP). Ugrupowanie to wyrastało z ideologicznego podglebia w gruncie rzeczy wrogiego nie tylko rzymskiemu katolicyzmowi, ale wobec chrześcijaństwa jako takiego. Także o tym jest to opracowanie, które ma ambicję pomóc w weryfikacji obiegowych opinii, opisujących niemiecki narodowy socjalizm jako „skrajną prawicę”, która „wyrosła z chrześcijańskiego podglebia”. Ani to prawica, ani chrześcijańskie podglebie.
Walka z Rzymem jest toposem obecnym od wieków w niemieckiej kulturze, w tym w kulturze politycznej6. Kolejne emanacje antykatolickiej propagandy i polityki – od epoki oświecenia po rządy narodowosocjalistyczne w Rzeszy Niemieckiej do 1939 roku – są ilustracją tego zjawiska. Identyfikacja sporej części poddanych króla pruskiego, a od 1871 roku także cesarza niemieckiego z papieskim Rzymem, była traktowana przez zwolenników „postępu i nowoczesności” nad Renem i Łabą z różnymi odcieniami niechęci przemieszanej z pogardą. To dziedzictwo zostało podjęte przez niemieckich narodowych socjalistów, również podejmujących dyskurs o postępie i nowoczesności, nadając tym pojęciom nowe znaczenie, ale – jak podkreślali sami ideolodzy i przywódcy NSDAP – wyrastające z „naukowych podstaw”.
Rzym oznaczał zacofanie, nietolerancję, ciało obce w wielkiej niemieckiej ojczyźnie. Anty-Rzym, czyli antykatolicyzm od czasów oświecenia po rządy NSDAP w Rzeszy Niemieckiej od 1933 roku, identyfikował się jako motor oraz gwarancja modernizacji, postępu i tolerancji.
W tle unosiła się zapożyczona od francuskich jakobinów maksyma, że „nie ma wolności (postępu, tolerancji) dla wrogów wolności (postępu, tolerancji)”. Z biegiem wieków zmieniało się grono „wrogów wolności/postępu/tolerancji”. Niektórzy dochodzili, inni znikali (Żydzi, socjaldemokraci, wolnomularze, Słowianie). Jednak zawsze w tym gronie byli katolicy.
Świadomie pomijam tutaj wątek prześladowania Kościoła działającego na ziemiach polskich wcielonych do Prus w wyniku zaborów. Po pierwsze dlatego, że temat ten (zwłaszcza dzięki wysiłkowi wybitnych badaczy tej problematyki, takich jak ks. prof. Zygmunt Zieliński i Lech Trzeciakowski) został już wyczerpująco opracowany w polskiej literaturze naukowej7. Pod drugie, celem książki jest spojrzenie przede wszystkim na dzieje zmagań niemieckiego katolicyzmu z antykatolicką kulturą polityczną tworzoną od połowy XIX wieku nad Renem i Sprewą przez niemiecki liberalizm, zaprowadzający wolność żelazną ręką państwa8.
Na omówienie w osobnym opracowaniu zasługuje ludobójcza eksterminacja katolickiego duchowieństwa oraz katolickiej inteligencji na okupowanych ziemiach polskich, dokonana przez różne agendy (wojskowe, policyjne i cywilne) Rzeszy Niemieckiej po 1 września 1939 roku. Jednak − aby zrozumieć nienawiść, jaką państwo niemieckie rządzone przez narodowych socjalistów oraz funkcjonariusze tego państwa żywili wobec Kościoła katolickiego nad Wartą i Wisłą, trzeba poznać jej długą historię, sięgającą swoimi najgłębszymi korzeniami „wieku świateł”.PRZYPISY
1 Cyt. za E. Crankshaw, _op. cit._, s. 372.
2 R. J. Ross, _op. cit._, s. 58–59.
3 Zob. W. Becker, _Der Kulturkampf als europäisches und als deutsches Phänomen_, „Historisches Jahrbuch”, Jg. 101, 1981, s. 422–446; C. Clark, W. Kaiser, _Introduction: The European culture wars,_ w: C. Clark, W. Kaiser (ed.)_, Culture wars. Secular – Catholic Conflict in Nineteenth – Century Europe_, Cambridge 2003, s. 7 – 11; C. Clark, _The New Catholicism and the European culture wars_, w: Tamże, s. 11–46; O. Blaschke_, Der “Dämon des Konfessionalismus”. Einführende Überlegungen,_ w: O. Blaschke (hrsg.), _Konfessionen im Konflikt. Deutschland zwischen 1800 und 1970: ein zweites konfessionelles Zeitalter_, Göttingen 2002, s. 13–69; M. Borutta, _Antikatholizismus. Deutschland und Italien im Zeitalter der europäischen Kulturkämpfe_, Göttingen 2010.
4 Na ten temat zob. M. Wladika, Hitlers Vätergeneration. _Die Ursprünge des Nationalsozialismus in der k.u.k. Monarchie_, Wien/Köln 2005, s. 428–452.
5 T. Schirrmacher, _Hitlers religiöse Sprache – Propaganda oder Glaube?_, w: Ph. Thull (hrsg.), _Christen im Dritten Reich_, Darmstadt 2014, s. 16.
6 Por. H. Münkler, _Mity Niemców_, tł. A. Kopacki, Warszawa 2013, s. 123–178. Niemiecki historyk i politolog zwraca w tym kontekście uwagę na kluczową rolę wieku dziewiętnastego, w którym od samego początku „Rzym stał się w Niemczech kwintesencją wroga i wszystkiego, co napawa grozą”. Tamże, s. 123.
7 Por. L. Trzeciakowski, _Kulturkampf w zaborze pruskim_, Poznań 1970.
8 Opublikowana przed ponad czterdziestoma laty monografia Jerzego Krasuskiego o wewnątrzniemieckim kontekście Kulturkampfu była pisana z marksistowskich pozycji, dostrzegających w „wojnie o kulturę” przede wszystkim rezultat „antagonistycznych interesów klasowych”. Zob. J. Krasuski, _Kulturkampf: katolicyzm i liberalizm w Niemczech XIX wieku_, Poznań 1963.
9 Jak zauważył Dietrich von Hildebrand: „Kant wprowadził niebezpieczną ideę postulatu i w ten sposób prawdę zastąpił niezbędnością. Pewne metafizyczne fakty nie były już odtąd akceptowane z powodu swojej prawdziwości, ale tylko dlatego, że były niezbędne dla etyki”. D. Hildebrand, _The new tower of Babel_, Chicago 1977, s. 74.
10 Cyt. Za P. C. Hartmann, _Kulturgeschichte des Heiligen Römischen Reiches 1648 bis 1806. Verfassung, Religion und Kultur_, Wien/Köln/Graz 2001, s. 437; M. Borutta, _Antikatholizismus_, s. 57.
11 P.C. Hartmann, _Kulturgeschichte_, s. 437–438, 439.
12 Tamże, s. 439.
13 Na pozbawianie katolików w Bawarii i Austrii ich intelektualnej samodzielności zwracał uwagę F. Nicolai. Zob. M. Borutta, _Antikatholizismus_, s. 54.
14 Tamże, s. 59.
15 O katolickich częściach Rzeszy jako „wewnętrznej kolonii” w ujęciu północnoniemieckich oświeceniowców zob. Tamże, s. 60–61.
16 Tamże, s. 114.
17 Takie nastawienie liberalnych autorów XIX-wiecznego Kulturkampfu podkreśla M. Borutta. Zob. tamże, s. 111.
18 P. C. Hartmann, _Kulturgeschichte_, s. 436.
19 Zob. W. Schmidt, _Friedrich I. Kurfürst von Brandenburg. König in Preussen_, München 1998, s. 125.
20 W. Nelson, _Die Hohenzollern. Reichsgründer und Soldatenkönige_, München 1998, s. 143.
21 M. Füssel, _Der Preis des Ruhms. Eine Weltgeschichte des Siebenjährigen Krieges 1756–1763_, München 2019, s. 326.
22 B. Stollberg-Rilinger, _Maria Theresia. Die Kaiserin in ihrer Zeit_, München 2017, s. 443.
23 Szerzej na ten temat zob. Voltaire, _Pisma przeciw Polakom_, tł. M. Skrzypek, Warszawa 2017.
24 Cyt. za I. Gundermann, „Ob die Salbung einem Könige nothwendig sey”, w: _Dreihundert Jahre Preussische Königskrönung. Eine Tagungsdokumentation_, hrsg. J. Kunisch, Berlin 2002, s. 132. Zob. również H. Duchhardt, _Die preussischen Nicht – Krönungen nach 1701_, Tamże, s. 257–263; J. Kunisch, _Friedrich der Grosse und die preussische Königskrönung von 1701_, Tamże, s. 265–284.
25 Cytowane słowa Fryderyka II w: J. Kißling, _Geschichte des Kulturkampfes im Deutschen Reiche_, Bd. 1, Freiburg 1911, s. 94.
26 Cyt. za: X. Martin, _Wolter niepoznany. Ukryte strony oświeceniowego humanizmu (1750–1800)_, tł. P. Tylus, Kraków 2023, s. 221.
27 Tamże, s. 222.
28 Tamże, s. 242.
29 J. Kißling, _op. cit_, s. 93, 97.
30 Cyt. za U. Schömig, _Politik und Öffentlichkeit in Preußen. Entwicklung der Zensur und Pressepolitik zwischen 1740 und 1819_, Würzburg 1989, s. 124.
31 Por. B. Simms, _The struggle for mastery in Germany 1779–1850_, London 1998, s. 59.
32 D. Beales, _Europäische Klöster im Zeitalter der Revolution 1650–1815_, Wien – Köln – Weimar 2008, s. 307.
33 E. Wies, _Die außenpolitischen Reaktionen der deutschen Staaten auf die französische Hegemonialpolitik zwischen Widerstand and Anpassung_, w: K.O. Aretin, G. Ritter (hrsg.), _Europa zwischen Revolution und Restauration 1797–1815_, Stuttgart 1987, s. 194.
34 Szczegółowy opis nabytków pruskich w: W. Fix, _Die Territorialgeschichte des brandenburgisch-preußischen Staates_, Berlin 1869, s. 102–106; C. Clark, _Iron Kingdom. The rise and downfall of Prussia 1600–1947_, Cambridge (Mass.) 2006, s. 295.
35 D. Beales, _Europäische Klöster_, s. 309.
36 P. H. Wilson, _The Holy Roman Empire. A thousand years of Europe’s history_, London 2017, s. 641.
37 D. Beales, _Europäische Klöster_, s. 314. Por. także N. Buschmann, _Auferstehung der Nation? Konfession und Nationalismus vor der Reichsgründung in der Debatte jüdischer, protestantischer und katholischer Kreise_, w: _Nation und Religion in der deutschen Geschichte_, hrsg. H. G. Haupt, D. Langewiesche, _Frankfurt am Main 2001_, s. 341.
38 D. Beales, _Europäische Klöster_, s. 310.
39 H.M. Körner, _Geschichte des Königreichs Bayern_, München 2006, s. 40–45.
40 Do dzisiaj jedna trzecia lasów stanowiących własność landu Bawaria pochodzi z konfiskat majątków klasztornych przeprowadzonych po 1802 roku. Tamże, s. 43. Zob. również D. Beales, _Europäische Klöster_, s. 311, 314–315.
41 P. C. Hartmann, _Kulturgeschichte des Heiligen Römischen Reiches_, s. 440–442.
42 Tamże, s. 445.
43 Na ten fakt zwraca uwagę M. Borutta w: Tegoż, _Antikatholizismus_, s. 76–77.
44 Opinia Karla Otmara von Aretina cyt. za: D. Beales, _Europäische Klöster_, s. 338. Warto w tym kontekście przypomnieć, że przeprowadzone w latach 80. XVIII wieku w ramach tzw. józefinizmu szeroko zakrojone kasaty klasztorów w zaborze austriackim w dużym stopniu przyczyniły się do powstania zjawiska, które przeszło do historii jako „nędza galicyjska”. Klasztory bowiem (nie tylko na ziemiach polskich anektowanych przez Austrię) nie tylko były domami modlitwy i miejscami kultu, ale również świadczyły regularną pomoc społeczną (przytułki, jałmużny), a nawet medyczną (apteki). Por. tamże, s. 337–338.
45 W. Altgeld, _Katholizismus, Protestantismus, Judentum über religiös begründete Gegensätze und national-religiöse Ideen in der Geschichte des deutschen Nationalismus_, Grünewald 1992, s. 63.
46 T. Nipperdey, _Deutsche Geschichte 1800–1866. Bürgerwelt und starker Staat_, München 1994, s. 11.
47 M. Wawrykowa, _Napoleon w oczach Niemców_, w: _Europa i świat w epoce napoleońskiej_, red. M. Senkowska-Gluck, Warszawa 1988, s. 278.
48 M. Wawrykowa, _op. cit_, s. 262–291; A. Wolff-Powęska, _Niemiecka myśl polityczna wieku oświecenia_, Poznań 1988, s. 342–344.
49 Cyt. za A. Wolff-Powęska, _op. cit_, s. 352.
50 W. Altgeld, _op. cit_, s. 66.
51 Cyt. za W. Altgeld, _op. cit_, s. 165.
52 Tamże, s. 166.
53 Tamże, s. 168–169.
54 P. Hayden-Roy, _The Luther myth. The image of Martin Luther from Religious Reformer to Völkisch Icon_, Oxford 2024, s. 8.
55 W. Altgeld, op.cit., s. 169–170.
56 Tamże, s. 170.
57 Tamże, s. 171.
58 M. Levinger, _Enlightened nationalism. The transformation of Prussian political culture_, 1806–1848, Oxford 2000, s. 110–112.
59 W. Altgeld, dz. cyt., s. 172. W 1819 roku student Karl Sand, odziany w „germański strój” i „germańską czapkę”, odpowiedział na wezwanie do wyciągnięcia „niemieckiego miecza” i zasztyletował katolickiego dramatopisarza Augusta Kotzebue, postrzeganego (z racji ironicznego opisu Burschenschaftów i przywiązania do Austrii) jako „wroga niemieckiej wolności”. Wspomniany Wilhelm de Wette, profesor teologii protestanckiej na berlińskim uniwersytecie, po egzekucji Sanda nazwał popełnione przez niego morderstwo „pięknym znakiem czasu” i wysłał list kondolencyjny do jego rodziny. Kanclerz Austrii, Metternich, po zamordowaniu Kotzebue zainaugurował z kolei „walkę z demagogią” na uniwersytetach i w prasie (przez obostrzenie cenzury), co dodatkowo wzmocniło obraz Austrii jako „siły wstecznej, antyniemieckiej”. Zob. C. Clark, _The Iron Kingdom_, s. 400–401.
60 P. Hayden-Roy, _The Luther myth_, s. 12.
61 Tamże, s. 13.
62 Tamże, s. 11.
63 Tamże.
64 W. Altgeld, dz. cyt., s. 174.
65 Tamże, s. 164.
66 O antysemityzmie studenckiej „germanomanii” zob. M. Levinger, _Enlightened nationalism_, s. 116–122.
67 W. Bleek, _Vormärz. Deutschlands Aufbruch in die Moderne 1815–1848. Szenen aus der deutschen Geschichte 1815–1848_, München 2019, s. 48.
68 Tamże, s. 45–46.
69 Tamże, s. 47.
70 Tamże, s. 45.
71 M. Beyer, _Martin Luther und die Juden_, w: W. Greiling, A. Kohnle, U. Schirmer (hrsg.), _Negative Implikationen der Reformation? Gesellschaftliche Transformationsprozesse 1470–1620_, Köln /Wien 2015, s. 109–133.
72 K. Cramer, _The cult of Gustavus Adolphus: protestant identity and German nationalism_, w: H. W. Smith (ed.), _Protestants, Catholics and Jews in Germany 1800–1914_, Oxford/New York 2001, s. 97.
73 K. Cramer, _op. cit_, s. 99–100.
74 K. Cramer, _op. cit_, s. 101.
75 Tamże, s. 107.
76 Tamże, s. 109.
77 Tamże, s. 113.
78 S. Laube, _Konfessionelle Brücke in der nationalen Heldengalerie. Protestantische, katholische und jüdische Erinnerungsgemeinschaften im deutschen Kaiserreich 1871–1918_, w: _Nation und Religion in der deutschen Geschichte_, hrsg. H. G. Haupt, D. Langewiesche, Frankfurt am Main 2001, s. 310.
79 Por. C. Clark, _The Iron Kingdom_, s. 433.
80 Cyt. za: M. Borutta, _Antikatholizismus_, s. 67.
81 Tamże, s. 68.
82 Tamże, s. 66.
83 Tamże, s. 74.
84 Tamże, s. 70–71.
85 Tamże, s. 67.
86 Tamże, s. 75.
87 T. Stamm-Kuhlmann, _König in Preußens großer Zeit. Friedrich Wilhelm III. der Melancholiker auf dem Thron_, Berlin 1992, s. 514.
88 Tamże, s. 538–548.
89 Por. W. Altgeld, _op. cit_, s. 152.
90 C. Clark, _op. cit_, s. 430.
91 Tamże, s. 421. Görres zaczynał swoją karierę jako jakobin. Por. M. Fink-Lang, _Joseph Görres. Ein Leben im Zeitalter von Revolution und Restauration_, Kevelaer 2015, s. 11–26.