Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Labirynt kłamstw - ebook

Format:
EPUB
Data wydania:
16 września 2026
29,99
2999 pkt
punktów Virtualo

Labirynt kłamstw - ebook

„Labirynt kłamstw” to historia o zaufaniu, manipulacji i tajemnicach, które potrafią zmienić wszystko. Anastazja pragnie jednego — spokoju. Po bolesnych doświadczeniach zamknęła swoje serce i nauczyła się żyć samotnie. Wszystko zmienia się pewnego jesiennego wieczoru, gdy przypadek stawia na jej drodze George’a. Charyzmatyczny, uprzejmy i tajemniczy mężczyzna szybko zdobywa jej zaufanie. Jednak za jego spokojnym uśmiechem kryje się sieć kłamstw, z której niełatwo się wydostać. Nie każde spotkanie jest przypadkiem. Nie każdemu uśmiechowi można zaufać. Gdzie kończy się przypadek, a zaczyna starannie zaplanowana gra? I czy prawdę zawsze warto poznać?

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788398282307
Rozmiar pliku: 67 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

LABIRYNT KŁAMSTW

Thriller psychologiczny

Katarzyna Fąfara-Kwapińska

PROLOG

Każde miasto skrywa historie, o których jego mieszkańcy wolą milczeć.

Ta zaczęła się od przypadkowego spotkania.

Nikt nie zwróciłby uwagi na dwoje obcych ludzi, którzy pewnego jesiennego wieczoru usiedli przy tym samym stoliku. Kilka spojrzeń. Zwykła rozmowa. Nic, co mogłoby zapowiadać katastrofę.

Są ludzie, którzy nie potrzebują przemocy, by zniszczyć drugiego człowieka. Wystarczy im cierpliwość. Dobrze dobrane słowa. Uśmiech, który budzi zaufanie. I kłamstwa powtarzane tak długo, aż zaczynają brzmieć jak prawda.

Najbardziej niebezpieczne sekrety nie są ukryte w ciemności.

Ukrywają się w codzienności.

A kiedy prawda w końcu wychodzi na światło dzienne, często okazuje się, że największym

więzieniem nie są cudze kłamstwa... lecz własna ufność.

„Kłamstwo nie zawsze

krzyczy. Czasem mówi

szeptem, aż w końcu

brzmi jak prawda.”

Rozdział I – Przypadkowe spotkanie

Jesień zawsze działała na Anastazję w ten sam sposób. Chłodne poranki, mokre od deszczu chodniki i szare niebo przypominały jej, że nie wszystko w życiu można zacząć od nowa. Niektóre wspomnienia wracały wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewała.

Miała trzydzieści lat i od dawna nie wierzyła już w bajki o wielkiej miłości. Kiedyś wydawało jej się, że wystarczy spotkać odpowiednią osobę, by wszystko samo ułożyło się we właściwy sposób.

Pierwszy mężczyzna zdradził ją z kobietą, którą uważała za koleżankę. Drugi zniknął bez słowa po trzech latach wspólnego życia. Ostatni... ten zostawił po sobie nie siniaki, ale coś znacznie trudniejszego do wyleczenia – brak zaufania. Każde jego kłamstwo sprawiało, że coraz bardziej wątpiła we własną intuicję. Kiedy w

końcu odeszła, długo zastanawiała się, dlaczego tak długo usprawiedliwiała jego zachowanie.

Od tamtej pory minęło osiem miesięcy.

Teraz jej życie było przewidywalne. Budzik dzwonił o szóstej trzydzieści. Szybki prysznic, kawa i droga do pracy. Pracowała w niewielkim wydawnictwie, gdzie zajmowała się korektą tekstów. Lubiła ciszę, zapach książek i porządek, jaki panował między półkami pełnymi powieści. W książkach wszystko miało sens. Nawet cierpienie prowadziło do jakiegoś zakończenia.

W prawdziwym życiu nie zawsze tak było.

Tego ranka biuro tętniło cichym gwarem. Ktoś śmiał się przy ekspresie do kawy, ktoś inny narzekał na pogodę. Anastazja zdjęła płaszcz, usiadła przy swoim biurku i włączyła komputer.

– Znowu przyszłaś pierwsza – usłyszała za plecami.

Odwróciła się i uśmiechnęła do Rity, swojej koleżanki z pracy.

– Lubię mieć chwilę spokoju, zanim wszyscy się zejdą.

– Albo po prostu uciekasz od ludzi.

Anastazja zaśmiała się cicho.

– Może trochę.

Rita

spojrzała na nią uważnie.

– Nadal nikogo nie poznałaś?

– Nie szukam.

– Każda kobieta tak mówi.

– Nie każda ma za sobą to, co ja.

nie drążyła tematu. Wiedziała wystarczająco dużo, by zrozumieć, że niektórych ran nie leczy czas, tylko spokój.

Rita

Praca minęła zaskakująco szybko. Za oknem padał deszcz, a niebo było tak ciemne, jakby zbliżał się wieczór. Anastazja zamknęła komputer, pożegnała się z kolegami i wyszła z budynku.

Nie miała ochoty wracać do pustego mieszkania.

Bez większego zastanowienia skręciła w boczną uliczkę. Niedaleko znajdowała się niewielka kawiarnia, do której zaglądała od czasu do czasu. Pachniało tam świeżo mieloną kawą i cynamonem. To miejsce dawało jej poczucie spokoju.

Kiedy weszła do środka, niemal wszystkie stoliki były zajęte.

– Przepraszam – odezwała się kelnerka z lekkim zakłopotaniem. – Zostało nam tylko jedno wolne miejsce. Jeśli pani nie przeszkadza, musiałaby pani usiąść przy stoliku z pewnym panem. O tej porze naprawdę mamy dziś tłok.

Anastazja zawahała się.

Spojrzała w stronę stolika przy oknie. Mężczyzna siedział samotnie z filiżanką kawy i książką w dłoni. Nawet nie podniósł wzroku.

Westchnęła cicho.

– Dobrze... To tylko kawa.

Nie wiedziała, że właśnie podjęła decyzję, która odmieni całe jej życie.

Rozdział II – Rozmowa przy kawie

Anastazja nie lubiła siadać z obcymi przy jednym stoliku.

Nie dlatego, że bała się ludzi. Po prostu ceniła swoją przestrzeń. Kawiarnia była jednym z niewielu miejsc, w których mogła pobyć sama ze swoimi myślami.

Spojrzała jeszcze raz w stronę mężczyzny siedzącego przy oknie.

Ciemne włosy miał starannie uczesane, a na stoliku przed nim stała prawie pusta filiżanka czarnej kawy. Obok leżała zamknięta książka i telefon. Nie wyglądał na kogoś, kto przyszedł tu szukać towarzystwa.

– Jeśli pani woli, mogę już iść – powiedział spokojnie, zauważając jej wahanie.

Zaskoczył ją.

– Nie... To niepotrzebne. To ja zostałam postawiona w niezręcznej sytuacji.

Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

– W takim razie oboje jesteśmy ofiarami braku wolnych stolików.

Anastazja parsknęła śmiechem.

– Chyba tak.

Usiadła naprzeciwko niego i zdjęła płaszcz. Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało. W tle cicho sączyła się muzyka…
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij