-
nowość
Lawless God - ebook
Lawless God - ebook
Posłałam psychopatę do więzienia. Teraz wyszedł na wolność i powrócił, aby się zemścić. Nazywają mnie bezlitosną Kaylą King. Jestem królową North Shore i przywódczynią gangu Kingów.
Wiele poświęciłam, aby North Shore należało do mnie i bezlitośnie władam swoimi ludźmi.
W naszym miasteczku przetrwają jedynie najtwardsi. Moje życie jednak się kończy, kiedy zwyrodnialec pojawia się ponownie i obiera mnie sobie za cel.
Jeśli ja jestem bezwzględna, to Nathan White jest najgroźniejszym i najbardziej okrutnym bogiem niepodlegającym żadnemu prawu. Bezpieczni są tylko ci, którzy nie wchodzą mu w drogę.
Po powrocie mężczyzny do miasta uznaję, że moje dni są policzone, dopóki mnie nie porywa. Wtedy się okazuje, że on nie życzy mi śmierci. Pragnie mojego cierpienia. A czy istnieje na to lepszy sposób niż trzymanie mnie w niewoli i niszczenie mojego gangu i dziedzictwa?
Wiecie, co mówią? Nigdy nie zakochuj się we wrogu.
Na to już za późno.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Opis pochodzi od Wydawcy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8418-818-7 |
| Rozmiar pliku: | 3,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Witam i dziękuję, że sięgnęliście po moją powieść. Zanim zanurzycie się w tę historię, pamiętajcie, że niniejszy dark romance jest przeznaczony wyłącznie dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia. W zależności od podgatunków dark romance mogą mieć wiele odcieni mroku. Moje książki sięgają do jego najciemniejszych zakamarków.
Jeśli znacie moje powieści, to przekonacie się, że ta jest równie mroczna, pokręcona i toksyczna jak pozostałe. Przyznam, że główny bohater męski Nate nie szuka odkupienia. Nie stara się uzyskać wybaczenia, po prostu manipuluje Wami tak, że myślicie, iż mu wybaczyłyście.
To ważne, abyście znały własne granice. Najbardziej liczą się Wasze zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie. Czytanie jest zabawą, fikcja jest świetna, ale to Wy jesteście najważniejsze.
Bohaterkę tej powieści kręci udawanie bezbronnej, znajdowanie się pod przymusem i niezdolność do obrony. Jeśli nie macie ochoty o tym czytać, to nie jest powieść dla Was.
Niektóre treści mogą okazać się trudne dla części odbiorców. Wymieniam je w przypadkowej kolejności:
• brak zgody na seks
• wątpliwa zgoda na seks
• sceny przemocy seksualnej (za obopólną zgodą)
• przemoc policyjna
• tortury
• morderstwo
• przemoc
• działalność gangów
• przymusowe małżeństwo
• prawie somnofilia (kobieta nie jest nieprzytomna, ale niewiele do tego brakuje)
• zażywanie narkotyków pod przymusem
• manipulacja w związku
• toksyczna relacja
• wzmianka o przemocy wobec dzieci
• wzmianka o przemocy seksualnej wobec dzieci
• lęki nocne
• wzmianka o gwałcie małżeńskim
• handel żywym towarem
• wzajemna napaść seksualna
• piercing i tatuowanie bez zgody
• branding (oznaczanie)
• porwanie
• dziecko jako świadek porwania
• opis doświadczenia wyjścia poza ciało podczas napaści seksualnej
• szantaż.
W powieści pojawiają się również:
• zabawy krwią
• zabawy nożem
• CNC (zgoda na brak zgody)
• zabawy z uderzeniami
• krępowanie
• przemoc w seksie
• duszenie
• symulacja topienia
• upokarzanie
• modyfikacja ciała.
Moje książki nie są przewodnikami po BDSM, więc nie znajdziecie w nich prawdziwych praktyk erotycznych.
Książkę przeznaczono dla czytelników pragnących na łamach powieści bezpiecznie zanurzyć się w swoje fantazje. Miejcie świadomość, że zaczynają się one na następnej stronie i wchodzicie w nie na własne ryzyko. Nie będzie dalszych ostrzeżeń ani słowa bezpieczeństwa. Przygodę możecie przerwać jedynie, zamykając książkę.
Zawsze bawcie się bezpiecznie i za obopólną zgodą.
Udanej lektury… i powodzenia z Nate’em. Będzie Wam potrzebne.
Z pozdrowieniami
LolaPLAYLISTA
Royal Deluxe – Bad
Willyecho – Monster
MISSIO – Kamikazee
Bryce Fox, Sam Tinnesz – Riot
grandson – Bury Me Face Down
Kip Tyler – She’s My Witch
Willyecho – Truth Comes Out
grandson – Riptide
Nessa Barrett – i hope ur miserable until ur dead
Silent Child – Fuck You
Foreign Air – Free Animal
Willyecho – Welcome to the Fire
Zella Day – Hypnotic
Hole – Celebrity Skin
Snow Wife – AMERICAN HORROR SHOW
Rafferty – Save Me Some Sunshine
Madalen Duke – How Villains Are Made
Halflives – Victim
The Neighbourhood – Daddy Issues
grandson – Something To Hide
Ethan Gander – APHRODITE
Boy Epic – Scars
Bryce Fox – Golden Boy
Klergy, Beginners – Dangerous Games
Nessa Barrett – madhouse
Charlotte Lawrence – Joke’s On You
Royal Deluxe – Obsessed
Billie Eilish – you should see me in a crown
5 Seconds of Summer – Babylon
grandson – Kiss Bang
Arctic Monkeys – I Wanna Be Yours
KennyHoopla – how will i rest in peace if i’m buried by a highway
Halsey – Coming Down
Madalen Duke – Love into a Weapon
NF – RUNNING
grandson, Jessie Reyez – Rain
BANKS – Godless
Amber Run – I Found
Ollie – Lost
Billie Eilish, Khalid – lovely
Bryce Fox – Bodies
Arctic Monkeys – 505
Tedy – Flames
Nessa Barrett – die first
The Score – Unstoppable
Reuben And The Dark – Woke Up A Rebel
Tommee Profitt, Fleurie – Soldier
5 Seconds of Summer – TeethPROLOG
Kayla
Royal Deluxe – Bad
Cztery lata wcześniej…
Kiedy sędzia wraca, na zimnej sali sądowej zapada cisza, jakiej nigdy w życiu nie doświadczyłam. Gdy wszyscy podnosimy się z miejsc, czuję, jak Samuel Thomas wzrokiem wypala mi dziury w czaszce. Jego szef idzie do więzienia, a teraz wszyscy wiedzą, że miałam w tym udział.
Samuela również mogłabym posłać do paki – za zastraszanie kluczowego świadka. Wczoraj osaczył mnie na parkingu, przyszpilił swoim gigantycznym ciałem do samochodu i groził mi szeptem. Słyszałam go jednak głośno i wyraźnie.
– Nie rób tego, Kay. Wróć jutro i powiedz im, że twoje zeznanie jest kłamstwem. Myślisz, że on zniknie na zawsze, ale na pewno znasz go na tyle dobrze, aby mieć świadomość, że nie pozostanie w więzieniu, niezależnie od wyroku. Jeśli się nie wycofasz, to tylko narazisz się na niebezpieczeństwo.
Wszyscy zajmują miejsca i usilnie staram się nie odwracać głowy w bok. Kątem oka dostrzegam siedzącego ze swoimi prawnikami Nathana White’a. Przyciąga mój wzrok.
Całe moje życie zmieniło się w ciągu kilku tygodni. Tam, gdzie dorastałam, donosiciele dostają po łbie. Albo częściej kulkę w głowę. Zwłaszcza kiedy kłamią.
Każdy jednak dochodzi w życiu do momentu, kiedy należy wybrać, czy chce się stać drapieżnikiem, czy ofiarą. Resztki moralności, jakie kiedykolwiek wykazywałam, przestały mieć znaczenie, kiedy zaproponowano mi szansę na ocalenie.
Muszę pozbyć się grubszej ryby, która próbuje przejąć mój staw.
Bo jak inaczej mogę stać się potężniejsza?
– Panie i panowie – zwraca się do ławy przysięgłych sędzia Falton. – Czy ustaliliście werdykt?
– Tak, Wysoki Sądzie – odpowiada przewodnicząca ławy.
Zaciskam dłonie na udach, aby powstrzymać ich drżenie.
– Czy werdykt jest jednomyślny?
– Tak, Wysoki Sądzie.
Spoglądam na litery wytatuowane na knykciach mojej prawej dłoni, które poruszają się na skórze pod wpływem mojego nerwowego zaciskania palców.
KING
Pocieram kciukiem jamę gębową czaszki wytatuowanej na grzbiecie.
Czy moja przestępcza działalność wpłynie na werdykt?
Wczoraj prawniczka Garcia-Diaz zadbała, aby moje zeznania zabrzmiały niewiarygodnie.
– Panno King, czy to prawda, że jest pani członkinią grupy zwanej North Shore Kings i że ta grupa prowadzi działalność przestępczą na terenie North Shore w Silver Falls? Czy mylę się, twierdząc, iż pani ojciec jest przywódcą gangu?
Nate uśmiechnął się do mnie, kiedy jego prawniczka zadała mi to pytanie. Środkowym palcem podsunął okulary na nosie, sygnalizując, że mogę się walić. Doskonale wiedział, co robię na sali sądowej, prawdopodobnie planował dziesięć kroków naprzód.
– Sprzeciw, Wysoki Sądzie – oznajmił bez namysłu Luton, prawnik reprezentujący stan. – Bez związku ze sprawą.
Garcia-Diaz prychnęła, odwróciła się do Lutona i powiedziała:
– Po prostu pytam o aktualny status zatrudnienia pańskiego świadka.
– Sąd uwzględnia sprzeciw. – Sędzia Falton spojrzał na śliczną adwokatkę obrony. – To nie świadek stoi przed sądem, pani Garcio-Diaz. Uprzejmie proszę skupić się na oskarżonym.
Nie przejęła się tym. Nie to się liczyło. Ława przysięgłych usłyszała jej w pełni prawdziwe oskarżenia. Niektórzy i tak mnie kojarzyli. Kingowie może i są niewielkim gangiem dla takiej grubej ryby jak Nathan White, ale w Silver Falls nas znają.
Kto uwierzyłby jednemu przestępcy zeznającemu przeciwko innemu? Ktokolwiek, kto ma choć odrobinę rozumu, domyśli się, że każdy z nas ma ukryte cele.
I się nie pomyli.
Co by się stało, gdybym jako kluczowy świadek skłamała w sądzie, a wszystko po to, aby ława przysięgłych odkryła, że jestem zwykłą oszustką?
A Nathan White nie trafiłby do więzienia.
Opuściłby salę sądową jako wolny człowiek.
A ja podpisałabym na siebie wyrok.
– Proszę podać mi dokument z werdyktem. – Głęboki głos sędziego Faltona wyrywa mnie z zamyślenia, kiedy przewodnicząca ławy przysięgłych podaje kartkę.
Dlaczego na sali panuje taki ziąb? Głowa pęka mi z wysiłku, jakiego wymaga wbijanie wzroku przed siebie. Obawiam się błękitnych oczu Nate’a, którego samo spojrzenie ma moc unicestwiania.
Odczytywanie werdyktu przeciąga się w nieskończoność. Chcę się jedynie dowiedzieć, czy umrę. Czy to takie skomplikowane?
W North Shore od zawsze toczy się wojna. Jesteśmy opustoszałym miasteczkiem, porzuconym przez tych, którzy kiedykolwiek próbowali uczynić je przyzwoitym miejscem. Pozostały po nich jedynie opuszczone zabudowania, stare, nieremontowane od dziesięcioleci ulice, zrujnowane domy, na których naprawę nas nie stać, i szkoła średnia, kształcąca wyłącznie przestępców.
Dwa gangi walczą o władzę.
Co kilka lat równowaga ulega zachwianiu. Jeśli mój gang, Kingowie, nie rządzi, to przez to, że władzę w miasteczku kradnie nam North Shore Crew.
Istnieje wiele sposobów, aby nasze niewielkie gangi zyskały więcej władzy. Pracujemy dla większych organizacji, handlujemy ich narkotykami i bronią. Pozbywamy się dla nich ludzi tak, aby nie byli powiązani ze zbrodniami. Jeśli zachodzi potrzeba, mój ojciec porywa również kobiety z ulic.
Nathan White należy do większej organizacji. Rekinów, którzy zjawiają się w naszym niewielkim, pełnym zdesperowanych ludzi miasteczku i składają oferty nie do odrzucenia. Nate pracuje dla Cosa Nostry, a dokładniej rodziny Bianco. Niespełna rok temu zjawił się w North Shore i zaproponował ojcu współpracę. W zamian oferował Kingom ochronę przed przedstawicielami prawa i naszymi wrogami – NSC.
Mój ojciec okazał się jednak cholernie głupim człowiekiem. Odrzucił propozycję. Jego duma zgubiła nas wszystkich. A Nate jest przebiegły. Zrobił coś, co zaniepokoiło mojego ojca. Dokładnie taką samą propozycję złożył NSC. Zanim się obejrzeliśmy, wrogi gang przejął władzę nad miastem, a nasza ekipa, ludzie, którzy na nas polegali, stracili wszystko.
Zrobiłam, co w mojej mocy, aby naprawić gównianą sytuację zafundowaną nam przez ojca, ale to nie wystarczyło. Nathan White nie należy do osób, które wybaczają. Właściwie to kompletny psychopata. Odmowa ojca sprawiła, że dla mojej rodziny nie było wybaczenia.
Na szczęście Nate ma manię wielkości. Kiedy stał się chciwy i pozbył się własnego szefa Mateo Bianco, aby zająć jego miejsce, ja zdążyłam zawrzeć już umowę z najgorszym wrogiem Cosa Nostry.
Wilkami z Braci.
Z radością zaproponowali mi dokładnie taki sam układ co Nate.
W zamian jednak zażądali ode mnie jednej drobnej przysługi.
Pozbycia się White’a. Chcieli dorwać kolesia, który ciągle próbował kraść im terytoria.
To stanowiło część naszej umowy. Kilka miesięcy zajęło mi rozpracowanie, jak do tego doprowadzić.
Vladimir Volkov, głowa Wilków, próbował zabić Nate’a, ale sam zginął. Wieści o jego śmierci szybko się rozeszły, a ja już miałam swój kontrakt z Wilkami. Oni wiedzieli, że Nate nie zabił ich szefa, w przeciwieństwie do tego, co zeznałam wczoraj w sądzie. Był jednak w to zaangażowany i nie chciał zmarnować tak doskonałej okazji.
Wilki chcą wyeliminować Nate’a. Śmierć, więzienie – sposób nie ma znaczenia. Już zaczęli nam pomagać w przejęciu władzy nad miastem. Moja kolej dobić targu.
Muszę się jedynie pozbyć Nate’a, a Bóg jeden wie, że nigdy nie zdołałabym go zabić.
Brakuje mi tchu, kiedy w końcu rozlega się głos sędziego. Dzwoni mi w uszach, a życie miga przed oczami.
Czy jestem skazana na śmierć, czy ubiję pieprzony interes życia?
– W sprawie stan Maryland przeciwko Nathanowi White’owi oskarżonemu o morderstwo, posiadanie broni podczas popełnienia przestępstwa oraz nielegalne posiadanie broni palnej ława przysięgłych uznaje oskarżonego – odnoszę wrażenie, że moje serce eksploduje – za winnego wszystkich postawionych zarzutów.
Wzdycham głośno, aż ludzie siedzący przede mną odwracają się ze współczującym wyrazem twarzy. Prawdopodobnie uważają, że się cieszę, iż morderca zostanie skazany na dożywocie.
Nate nie popełnił zbrodni, o które go oskarżono, ale jest mordercą. Powinien zostać skazany za wiele innych przestępstw – handel bronią, wymuszanie okupu, handel narkotykami, wyłudzenia, matactwa, spisek w celu popełnienia przestępstwa oraz wiele innych spraw, którymi zajmował się jako członek Cosa Nostry.
Może i nie zabił Vladimira Volkova, ale zrobiła to jego siostra. I jestem pewna, że nawet taki psychol jak on prędzej wybierze wzięcie winy na siebie, niż zakabluje własną rodzinę. Znalazł się w potrzasku. Zeznałam, że Nate jest odpowiedzialny za śmierć Volkova, a on nie pozwoli siostrze gnić w więzieniu.
I tylko to się liczy. Zniknie za kratami na całe życie.
Sędzia i adwokatka oskarżonego jeszcze o czymś rozmawiają, dopytując ławę przysięgłych, czy werdykt jest jednomyślny, a mnie aż świerzbi, aby się uśmiechnąć. Czuję przypływ nowej energii. North Shore ponownie należy do mojej rodziny. Kingowie wrócili i mamy wsparcie Wilków z Braci. Jedyna osoba łącząca NSC z Cosa Nostrą ma trafić do więzienia. Nie mają nikogo, nic. Są martwi.
Przybieram kamienny wyraz twarzy. Czuję ciężar na barkach wywołany przebywaniem w tym samym pomieszczeniu z Nate’em. Dopóki nie zobaczę, jak wyprowadzają go w kajdankach, nie upewnię się, że nigdy nie wyjdzie na wolność, nie będę w stanie normalnie oddychać.
Sędzia Falton znad okularów posyła oskarżonemu znudzone spojrzenie.
– Dodam jeszcze, że mimo iż nie postawiono panu zarzutów popełnienia innych przestępstw, sąd jest świadomy pańskiej przeszłości oraz podejrzeń o przynależność do organizacji przestępczej. Ława przysięgłych nie brała tego pod uwagę przy wydawaniu werdyktu i nie ma to wpływu na pański wyrok, ale wiem, kim pan jest, panie White. Dzisiaj moim zadaniem jest wymierzenie kary. Nathanie White, za morderstwo Vladimira Volkova skazuję pana na dożywocie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe.
Młotek z hukiem uderza o drewniany stół, a potęga tego gestu przenika mnie do głębi, rozbrzmiewając dzwonami zwycięstwa.
Przez kilka ostatnich miesięcy Nathan White uprzykrzał mi życie. To jedyny człowiek, przy którym ponownie poczułam strach.
Teraz już wie, że nie zadziera się z Kaylą King.
Pomimo usilnych starań pokusa zerknięcia, jak go wyprowadzają, jest zbyt silna. Przez tego mężczyznę odkryłam rzeczy, których o sobie nie wiedziałam. Mogę rzucić ostatnie spojrzenie. Jako drobny podarunek dla siebie.
Też na mnie patrzy. Ciemnoblond włosy ma związane w mały, ciasny koczek, a oczy zza szkieł w czarnych oprawkach przewiercają się do mojej duszy.
Nigdy więcej go nie zobaczę. Odchodzi na zawsze. Nigdy nie poczuję tych dłoni na skórze i ust na wargach, nie doświadczę na ciele jego tortur. Na zawsze złamał mi duszę, a mimo to czuję ukłucie w sercu. Nigdy więcej nie poczuję ponownie tego, co tylko on potrafi we mnie wzbudzić.
Odwraca się ostatni raz i odsłania białe zęby w skierowanym do mnie uśmiechu, który zawsze wygląda jak zwiastun śmierci. Jakby miał asa w rękawie.
Nic się jednak nie dzieje. Oczywiście, że nie. Jest skuty, otoczony czterema funkcjonariuszami policji, którzy mają odtransportować go do więzienia. Nie może nic na to począć.
Mimo to puszcza do mnie oczko. Wie, że nawet gdy będzie gnił w więzieniu, nie przestanie mnie nawiedzać.ROZDZIAŁ 2
Kayla
MISSIO – Kamikazee
– Coś wymyślę – zwracam się do Ivana, kiedy wychodzimy z domu. Chyba próbuję przekonać samą siebie.
– Na pewno, maleńka. – Otwiera drzwi od strony pasażera, pomaga mi wsiąść i okrąża auto.
To mój samochód. Ładny Mercedes. Kupiłam go siebie, gdy byłam na szczycie. Prezent dla siebie za wszystko, co osiągnęłam. Zazwyczaj to ja prowadzę, ale dzisiaj pozwalam Ivanowi usiąść za kierownicą.
Poświęciłam wszystko, aby utrzymać nasz gang przy władzy. Noce i dnie knułam, jak usadzić NSC na słabszej pozycji, żeby nigdy nie planowali przejęcia kontroli nad miasteczkiem.
Jakim więc cudem, do diabła, Emma zebrała się na odwagę, aby walczyć przeciwko mnie?
Kiedy przemieszczamy się podupadłymi ulicami North Shore, dzwoni mój telefon. Nieznany numer. Od miesięcy ktoś wydzwania do mnie co kilka dni, ale nie odbieram. Nieznane numery nigdy nie zwiastują dobrych wieści, a dzwoniąca osoba nie zostawia wiadomości. Może powinnam w końcu odebrać. Kiedy się na to decyduję, Ivan wyrywa mi telefon z dłoni, wycisza komórkę i rzuca na tylne siedzenie.
– Ivan – jęczę. – Wiem, że w tej chwili próbujesz pomóc, ale to moja praca i muszę sobie poradzić z tą sytuacją.
Kręci głową.
– Potrzebujesz chwili, aby ochłonąć i zebrać myśli. Przynajmniej przez pół godziny przestań odbierać telefon, a potem zobaczymy.
Opieram głowę o zagłówek i pozwalam swojemu chłopakowi prowadzić. Odnoszę wrażenie, jakby mijały godziny, chociaż przypuszczam, że nie upłynęło zbyt wiele czasu.
Ivan parkuje przed sklepem spożywczym i się do mnie odwraca.
– Kupię ci napój wiśniowy, bo wiem, że z rana lubisz niezdrowe badziewie. Czekaj tu na mnie i nie sprawdzaj wiadomości. – Już ma otworzyć drzwi, kiedy zastyga w bezruchu i spogląda na mnie z rozbawieniem spod przymrużonych oczu. – Mam zabrać twój telefon ze sobą czy mogę ci zaufać?
– Obiecuję, że nawet go nie tknę – prycham i kręcę głową. Z zaskoczeniem odkrywam, że ten mężczyzna potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy.
Kiedy obserwuję wchodzącego do sklepu Ivana, palce świerzbią, aby sięgnąć po leżącą na tylnym siedzeniu komórkę. Postanawiam jednak zamknąć oczy i na chwilę odciąć się od rzeczywistości.
Dopóki nie otwierają się ponownie drzwi od strony kierowcy.
Szybko poszło.
Za szybko.
Unoszę powieki, a serce przyspiesza mi jak szalone.
Prostuję się, ale zachowuję spokój na widok Logana rozsiadającego się wygodnie na siedzeniu obok. Ten koleś powoli staje się prawą ręką Emmy i chyba nie mam ochoty dowiadywać się, co tutaj robi.
Zerkam w lusterko i dostrzegam dwóch ludzi na tylnych siedzeniach. Zauważam też mężczyznę blokującego drzwi z mojej strony.
– Wspaniale. – Wzdycham.
Jeśli umrę otoczona przez NSC, dlatego że mój chłopak zapragnął kupić mi ulubiony napój, zamiast pozwolić zająć się bajzlem… kurwa, będę wiecznie nawiedzać Ivana.
Zerkam na schowek, w którym trzymam broń. Mam też jedną spluwę zatkniętą za pasek dżinsów, ale chyba nie zdołam sięgnąć po nią na tyle szybko, skoro jeden z kolesi już celuje mi w głowę. Cholernie za blisko jak na mój gust. Lufa ociera się o skroń, a ja napinam mięśnie, aby się nie wzdrygnąć. NSC będzie musiało się bardziej postarać, aby mnie przestraszyć.
Co oni sobie, do cholery, wyobrażają? Nie mają pojęcia, przez co przeszłam, aby stać się przywódczynią Kingów? Myślą, że dziergałam dla tatusia śliczne szaliki na drutach? Przetrwałam piekło i zasłużyłam na to miejsce. Nawet nie są w stanie mnie zastraszyć.
Logan nachyla się nade mną i taksuje wzrokiem moją twarz niczym jakieś pieprzone abstrakcyjne malowidło.
– Twój chłopak będzie zazdrosny, jeśli się bardziej zbliżysz – zwracam się do niego. – A tak w ogóle jak się ma Racer? Liczę, że nie ma wstrząsu mózgu po tym, jak został znokautowany, podczas gdy nas okradałeś.
Logan i Racer towarzyszyli Emmie, kiedy kradła naszą forsę z napadu. Ethan – przyrodni brat Elliota – znokautował go bez namysłu, kiedy tylko nadarzyła się okazja. Minął już jakiś czas, ale lubię mu o tym przypominać.
Lekceważy szyderczy komentarz i przyciska palec wskazujący do tatuażu na mojej twarzy.
– Piekło – czyta, a potem mamrocze do siebie: – Zawsze chciałem zobaczyć go z bliska. – Odchyla się, gdy w końcu zostawia moją twarz w spokoju. – To szaleństwo, że tak trudno się do ciebie zbliżyć.
– A mimo to ci się udało.
– Od kilku tygodni próbowałem dorwać cię samą. Ten twój chłopak nie odstępuje cię na krok. – Powoli kiwa głową.
– Miłość. Cóż można począć? – Posyłam mu fałszywy uśmiech.
– Pewnie – prycha. – Jesteś bezwzględna Kayla King. Nie poznałabyś miłości, nawet gdyby walnęła cię prosto w twarz.
Rozglądam się po samochodzie, zerkam na dwóch mężczyzn za plecami i jednego opierającego się o drzwi.
– Jesteś tu po to, aby pogadać o moim wyjątkowo nudnym życiu miłosnym, czy czegoś chcesz?
Szybko zmienia temat, próbując mnie zszokować.
– Bracia Ashley nie żyją. Podążali za naszymi ludźmi, którzy obrabowali ich warsztat. Wpadli w zasadzkę. Naprawdę głupi ruch.
Kiwam głową, a żołądek mi się zaciska, kiedy się zastanawiam, jak przekażę te wieści Ashley – bez mówienia jej „a nie mówiłam”. Wkurzam się, gdy ludzie mnie nie słuchają.
– Niezbyt mądre posunięcie z ich strony – przyznaję.
– Emma uważa, że pora na wasze spotkanie i omówienie przyszłości North Shore.
– Oczywiście. To kolejny krok w jej małym planie, co? Próba przekonania mnie do walki w klatce śmierci. – Zachowuję kamienną twarz, chociaż nawet nie patrzę na niego.
Nasze spojrzenia się krzyżują i czuję, że mężczyzna się spina.
– Ja chciałem cię zabić. To rozwiązałoby wiele problemów. – Nozdrza drgają mu z furii.
Nie winię go. W zeszłym roku mężczyźni z mojego gangu – a dokładnie Ethan i Elliot – zabili jego najlepszą przyjaciółkę. Logan prowadzi osobistą wendetę przeciwko Kingom. To jego słabość. Zemsta czyni nas głupimi, nieprzewidywalnymi. Uniemożliwia nam jasne myślenie. To interesy. Proste, łatwe. On jest za głupi, by to zrozumieć.
– Ale to Emma jest szefową. Więc zaprasza cię do swojego domu. Dzisiaj. – Odwraca wzrok.
Oboje obserwujemy wychodzącego ze sklepu Ivana. Mój chłopak otwiera szeroko oczy i odruchowo sięga za pasek dżinsów.
Kręcę głową i unoszę rękę, aby go powstrzymać.
– Zjawię się po południu – mówię.
– A tak przy okazji… on nie jest zaproszony. – Logan sztywnym skinieniem głowy nakazuje mężczyznom wysiąść z samochodu.
Tak po prostu zgodziłam się wybrać do domu wroga. Muszę mieć nadzieję, że mnie nie zastrzelą, gdy tylko się tam pojawię.ROZDZIAŁ 3
Kayla
grandson – Bury Me Face Down
– I tyle w temacie zostawienia przeszłości za sobą – mamroczę, kiedy Xi Benhaim przeszukuje mnie w salonie Emmy Scott.
Facet obiecał swojej dziewczynie, że odejdzie z NSC po tym, jak odnalazł miłość życia. W tej chwili jednak sprawdza, czy nie jestem uzbrojona.
Lik, brat Xi, siedzi na kanapie obok ojca Emmy.
– Jestem tu wbrew woli i nie chcę brać udziału w tym cyrku. – Jego zblazowany ton sugeruje, że Emma prawdopodobnie błagała go, aby zjawił się u niej.
– Zatem chyba jesteś komitetem powitalnym.
Odburkuje ledwo zrozumiałe „tak” i kiwa głową do Emmy, stojącej tuż za nim, po czym odsuwa się na bok.
– Kaylo.
Jej kpiący uśmiech zasługuje na cios w twarz. Chętnie sprawdziłabym, jak wyglądałaby bez zębów.
– Emmo – odpowiadam ostrym tonem.
Zawsze łączyła nas jedynie nienawiść. Dorastałyśmy w tym samym miasteczku, uczęszczałyśmy do tej samej szkoły i uczyłyśmy się twardego życia przez przynależność do dwóch wrogich gangów. W innym świecie mogłybyśmy zostać najlepszymi przyjaciółkami albo dwiema wrednymi dziewczynami, które nienawidziłyby się nawzajem. W tym świecie nasze gangi walczą. Często na śmierć i życie.
Nie mam pojęcia, jaka łączyłaby nas relacja, gdybyśmy nie zostały wychowane w nienawiści do naszych nazwisk. Ale tak się nie stało i tylko to się dla mnie liczy.
W tym życiu, w tym świecie, w tym miasteczku nasze starcia zawsze przypominały mecz bokserski. Z jednym głupim zawodnikiem, który prawie nie używa mózgu, ale kroczy dumnie niczym paw, drocząc się i rzucając przeciwnikowi groźby bez pokrycia. I drugim inteligentnym zawodnikiem, który ciężko pracuje i myśli dwa razy, zanim wykona ruch.
Oczywiście ja jestem tym drugim.
Przechylam głowę na bok, obserwując, jak Emma odważnie odwraca się do mnie plecami, a potem siada na kanapie. Nie proponuje mi, abym zajęła miejsce, więc się nie ruszam.
– Kto za tym stoi?
Nie muszę wyjaśniać, o co mi chodzi. Emma nie działa sama i nie trzeba mi tego mówić. Nigdy nie pozwalała sobie na tak śmiałe ruchy wobec mnie. Największą odwagą w ich gangu wykazywał się Xi, który zawsze atakował moich ludzi z pełnym impetem, by dać im nauczkę, chociaż to Kingowie rządzili. Emma próbowała trzymać go na smyczy, ponieważ obawiała się konsekwencji. Teraz to się zmieniło. Xi porzucił dawne życie, ale Emma zdołała wykonać ruchy mające na celu pokonanie mnie.
Mój wróg zakręca wokół palca kosmyk swoich przedłużanych blond włosów, a potem go odwija, czekając, aż zacznie zżerać mnie ciekawość.
– To Luciano? Vito sypie na temat mojej ekipy?
– Vito Luciano gówno wie o twoim gangu.
W reakcji na jej wymijającą odpowiedź naprężam plecy i syczę jej w twarz niczym sfrustrowany kot.
– To kto? – cedzę przez zęby.
Pewna siebie i dumna ze swojego planu wzrusza ramionami.
– Czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy, że może nikogo nie potrzebuję? Może dysponuję właściwymi ludźmi na właściwych miejscach? A może nie byłaś dyskretna, planując napad na bank? A może NSC za długo tolerowało twoje gówniane rządy i od jakiegoś czasu planowaliśmy przejęcie władzy? Panowanie Kingów nad tym miastem dobiegło końca, Kay. Mam twoją forsę, twój towar, a moi ludzie są gotowi zabić twoich, aby odzyskać terytoria, które nam zagarnęliście. Bądź rozsądna i zgódź się na walkę w klatce, aby NSC we właściwy sposób mogło przejąć władzę w mieście. Nie chcemy rozlewu krwi. Ty też byś nie chciała.
Odkąd sięgam pamięcią, gangi w tym mieście ustalają własne zasady. Respektujemy tylko swoje prawa. Kiedy równowaga sił zaczyna się chwiać, mamy coś, co zapobiega wojnie – walkę w klatce śmierci.
Oba gangi wysyłają swojego zawodnika i tylko jeden wychodzi żywy z potyczki. Gang zwycięzcy przejmuje władzę w mieście.
W ten właśnie sposób cztery lata temu Kingowie odzyskali panowanie nad North Shore. Robiliśmy się coraz silniejsi, a NSC wiedziało, że muszą stanąć do walki, zanim pożremy ich żywcem. Brać wysłała dla nas zawodnika i zmiażdżyliśmy przeciwników.
Emma od miesięcy dopomina się o walkę. Kategorycznie odmawiałam, ponieważ wciąż znajdowaliśmy się na pozycji, która pozwalała nam się bronić. Tak było, zanim ukradli nam wszystkie pieniądze.
A teraz… wytrącili mi broń z ręki. Emma zapędziła mnie w kozi róg i nie pozostawiła cholernego wyboru. Jeśli nie chcę, by ulice North Shore spłynęły krwią, a dokładniej posoką Kingów, muszę się zgodzić na walkę.
Zaciskam pięści. Lik i ojciec Emmy, którzy siedzą obok niej, posyłają mi znudzone spojrzenia, jakby wcześniej wiedzieli, że nie mam wyboru. Xi opiera się o ścianę i nas obserwuje, ewidentnie nie ma ochoty uczestniczyć w tej rozmowie.
– Kaylo. – Gładki głos Lika zmusza mnie do spojrzenia na niego. – Mamy wszystko, aby przejąć władzę. Walka jest dla was. Chcemy dać wam sprawiedliwą szansę na ocalenie życia waszych ludzi – odzywa się kojącym tonem w porównaniu z groźnym głosem Emmy.
– Kto mówi, że wygracie? Nie wiecie, kogo wyślę. Możecie w ten sposób strzelić sobie w kolano.
Emma prycha, przerzuca włosy przez ramię i nachyla się do przodu.
– A może walcz i się przekonaj. Oto umowa, Kay. Wystaw kogoś w klatce przeciwko NSC. Jeśli zwyciężymy, zgodnie z regułami miasto przejdzie w nasze ręce. A oto, co dorzucę dla ciebie… Nazwij to gestem dobrej woli. Jeśli Kingowie wygrają, przyznam się do porażki i tego, że mój pieprzony plan nie zadziałał. Nie tylko pozwolę wam zatrzymać North Shore, ale też oddam dziesięć milionów, które ty i twoi ludzie ukradliście z banku. Co ty na to?
W normalnych okolicznościach byłabym czujniejsza, bo skoro Emma jest gotowa postawić tyle na walkę, to na pewno ma plan ze stali. Nie znajduję się jednak w zwyczajnej sytuacji. Przez nią utknęłam między młotem a kowadłem. Ona kontroluje sytuację, a ja nie mam wyboru, muszę wystawić swojego najlepszego zawodnika do klatki śmierci i mieć nadzieję na wygraną.
Zaciskam zęby tak mocno, że żuchwa grozi przeskoczeniem. Spoglądam na nich wszystkich po raz ostatni, po czym wbijam wzrok w bladoniebieskie oczy Emmy.
I kiwam głową.
Szybko ukrywa zaskoczenie, udając twardzielkę, która od początku wiedziała, że jej plan wypali.
– Dzisiaj – oznajmia w końcu. – Nie będę dłużej czekała, aby miasto należało do mnie.
– Do zobaczenia. – Tyle udaje mi się wydusić, po czym wychodzę.
Cicho zamykam drzwi i idę do samochodu, spokojna niczym morze w piękny dzień. Wsiadam do wozu, wbijam wzrok przed siebie i zaciskam pobielałe knykcie na kierownicy.
Ivan siedzi tuż obok mnie. Czekał na mnie, gdyby to była śmiertelna pułapka.
To była zasadzka. Nie zachowali się brutalnie, ale weszłam do domu wroga, rządząc North Shore, a wyszłam w zawieszeniu, w którym ulice tak naprawdę już do mnie nie należą. Przynajmniej dopóki nie wygram walki.
– No i? – pyta łagodnym tonem Ivan, kładąc mi dłoń na udzie.
– Kurwa – szepczę. – Kurwa. Kurwa. Kurwa. Kurwa!
Walę w kierownicę tak mocno, że echo klaksonu niesie się po opustoszałych ulicach. Otaczają nas podupadłe domy z podwórkami przypominającymi wysypiska. Popsute samochody, rozbite okna, złamane ludzkie życia. Tym właśnie jest to miasteczko. Ruiną. A mimo to wszyscy walczymy, aby uczynić je własnym.
Telefon dzwoni, kiedy tylko odpalam silnik. Tym razem lekceważę go celowo. Muszę pojechać do Elliota i o wszystkim mu opowiedzieć.
W drodze prześladuje mnie znudzony głos mojego ojca. Miał sposób, aby zranić człowieka do głębi, mimo że zachowywał się, jakby nic się nie stało.
Straciłaś układ z Wilkami.
Straciłaś pieniądze z napadu.
Stracisz North Shore.
Dzisiaj ktoś zginie. Albo z NSC, albo z Kingów. A tylko jedna ekipa utrzyma kontrolę nad miasteczkiem. Jedno stracone życie, aby ocalić znacznie więcej istnień.
Kiedy telefon dzwoni ponownie, odchrząkuję sfrustrowana.
– Mam odebrać? – pyta Ivan.
– Nie.
Parkuję przed domem braci i wchodzę bez pukania.
– Proszę, zapraszam – odzywa się sarkastycznym tonem siedzący na kanapie Elliot. – Co tak długo?
– Trzy minuty wcześniej, a przyłapałabyś nas nago. – Śmieje się ich dziewczyna. Siedzi pomiędzy dwoma braćmi.
Jade postawiła na Kingów, zamiast wracać do faceta z Wilków, który jej płacił, aby ją zatrzymać przy sobie. Wybrała nas, nie chciała wracać. Chroniąc ją i ukrywając, straciliśmy układ z Bracią.
Dziewczyna ma założoną kaniulę donosową, co oznacza, że niedawno uprawiali dość intensywny seks, ponieważ już rzadko potrzebuje worka z tlenem. Kilka miesięcy temu została postrzelona w pierś przez NSC. Jest kolejnym przypomnieniem nieudanych prób ochrony członków gangu.
– Co tam? – pyta Ethan. Cichszy z dwóch braci kiwa głową w stronę Ivana i wstaje. Przynosi nam dwa krzesła i przystawia je do stolika kawowego.
Nie jestem jednak w stanie usiąść.
– Mam wiadomości.
Jeśli czegoś nienawidzę w życiu to rozczarowywania swoich ludzi.
– Co się znowu stało? – Elliot siada prościej i spycha głowę Jade z piersi.
Wbijam wzrok w stopy.
– Wiecie, że zrobiłabym wszystko, aby was chronić, ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Panowanie Kingów nad North Shore… cóż… nie istnieje. – Oblizuję wargi i unoszę wzrok. – Zgodziłam się na walkę w klatce śmierci.
– Co? – Wzdycha Jade. – Kiedy?
– Dzisiaj wieczorem.
– Gdy mówiłem, abyś znalazła rozwiązanie… nie to miałem na myśli – oznajmia kpiącym tonem Elliot.
Nigdy nie traktuje niczego zbyt poważnie. Ja zaś do wszystkiego tak podchodzę i w tej chwili brakuje mi odpowiedzi.
– Potrzebuję pomocy w wyborze zawodnika.
Cisza się przeciąga. Przestępuję z nogi na nogę, próbując się opanować.
– Zrobię to. Kogokolwiek wyślą, zapewniam cię, że jestem silniejszy niż… – Elliot bez większego wahania zgłasza się na ochotnika.
– Nie – wtrąca Jade.
– Ja jestem bardziej szalony – dodaje Ethan. – Wyrwę mu serce. Wyślij mnie.
– Nie! – Dziewczyna gwałtownie potrząsa głową. – Zwariowaliście? Nie mogę was stracić.
– Nie stracisz nas. Którykolwiek z nas pójdzie, wygra – wyjaśnia Elliot, jakby to było takie proste.
– Wy nie będziecie walczyć – wtrącam się. – Jesteście dla mnie jak bracia. Nie poślę was na śmierć.
Elliot i Ethan są ze mną od tak dawna, że traktuję ich jak rodzinę.
– Musisz kogoś wybrać, Kay – oznajmia łagodnym tonem Ethan.
– Caden zniszczy każdego – mamrocze Jade.
Na wspomnienie mojego młodszego brata przebudzam się. Jade się nie myli. Caden uchodzi za niezrównoważonego i taki jest. Marzył, aby zostawić to miejsce za sobą, i mu się udało. Nie mogę go ściągać, a już na pewno nie do klatki śmierci. Nie podejmę takiego ryzyka.
– Nie. Nie, nie, nie. Jeśli nie posyłam was dwóch, nie wybiorę rodzonego brata.
– Ja pójdę.
Wszyscy odwracamy się w stronę Ivana.
– Jestem Wilkiem – oznajmia z dumą. – Nikt nie ma takiego treningu jak my. – Wzrusza ramionami. – Zabiję go i załatwione.
– Emma powiedziała, że odda nam pieniądze, jeśli wygramy. Utrzymamy władzę nad miastem, dostaniemy kasę. Wszystkie problemy znikną. – Wykrzywiam usta.
Kiedyś żywiłam wobec Ivana silne uczucia, które z czasem wyblakły, i nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek pojawią się ponownie. Związałam się z nim, ponieważ czegoś od niego potrzebowałam, i podczas gdy moje serce wie, że źle postępuję, umysł knuje i rozumie, co muszę zrobić. Ten mężczyzna jest naszą najlepszą szansą na wygraną.
– Zrobię to, Kay. Nie wątpię, że wyjdę z tego żywy.
Czuję ucisk w sercu. Może to wspomnienie miłości do niego.
– Obiecujesz? – szepczę.
– Obiecuję. – Uśmiecha się i łapie mnie za podbródek.