Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Leksykon smaków - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 lutego 2026
7679 pkt
punktów Virtualo

Leksykon smaków - ebook

Wznowienie kultowej wśród miłośników gotowania książki określanej mianem biblii smaków. Rewolucyjne dzieło powraca w zachwycającej, kolekcjonerskiej oprawie z barwionymi brzegami.

Książka określana mianem arcydzieła i nazywana biblią smaków, przetłumaczona na kilkanaście języków, rewelacyjna i rewolucyjna książka dla wszystkich miłośników gotowania, poszukiwaczy nowych smaków i ich kombinacji.

Z „Leksykonu smaków” dowiecie się tego, co w kuchni najważniejsze – jak łączyć ze sobą smaki. A to najistotniejsza i najsmaczniejsza kuchenna lekcja. Majstersztyk, który zmienił sztukę kulinarną.

Marta Dymek, Jadłonomia

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jedne produkty w połączeniu z innymi dają wspaniały efekt, a niektóre zestawienia smakują wręcz obrzydliwie? A może szukaliście sprawdzonego, lecz niebanalnego pomysłu na to, co zrobić na przykład z pękiem botwiny?

Segnit w wyczerpujący sposób opisuje tradycyjne połączenia smaków, takie jak jabłko i wieprzowina, jagnięcina z morelami czy świeży ogórek z koperkiem, omawia połączenia mniej oczywiste, jednakże znane i lubiane (np. czekolada z chili, burak z serem kozim), ale sięga również po całkowicie niebanalne, czasem nawet ryzykowne zestawienia smaków: łączy wołowinę i cytrusy, grzyby z borówkami, ostrygi z arbuzem, a nawet kaszankę z czekoladą…

Skala projektu robi wrażenie: 99 produktów podzielonych na smakowe „tożsamości” - pieczone, ziemiste, mięsne, leśne, morskie - oraz niemal 5 tysięcy możliwych kombinacji (z czego blisko 1000 opisanych w książce!). Słowem: przepastna, inspirująca mapa smaków współczesnej kuchni.

Książka idealna do eksperymentowania w kuchni, ale sprawdzi się też jako smakowita lektura dla relaksu albo do poduszki – czytelnik znajdzie tutaj wiele informacji na temat historii i okołokulinarnych ciekawostek.

 

"Bez wątpienia małe arcydzieło."

Sunday Times

"Znakomity przewodnik łączenia smaków."

Observer

"Intryguje, inspiruje, zdumiewa, a czasami wręcz oburza."

Nigel Slater, Observer Books of the Year

"Oryginalne i inspirujące źródło wiedzy o gotowaniu."

Heston Blumenthal

Okładka przedstawia półkolisty wachlarz z szerokich, kolorowych pasów w odcieniach różu, zieleni, żółci i turkusu na jasnoszarym tle. Na pasach znajdują się krótkie cytaty. W centralnej części umieszczono tytuł „Leksykon smaków” oraz nazwisko autorki Niki Segnit, zapisane białą czcionką. Kompozycja okładki kojarzy się z paletą barw lub przekrojem koła smaków.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Kuchnia
Zabezpieczenie: brak
ISBN: 978-83-8449-012-9
Rozmiar pliku: 2,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

„…jagnię i morele są jedną z owych kombinacji istniejących w związku, który nie jest jedynie uzupełniający, lecz który zdaje się należeć do wyższego rzędu nieuchronności – do smaku istniejącego w umyśle Boga. Kombinacje te mają wartość logicznego odkrycia: bekon i jajka, ryż i sos sojowy, białe trufle i makaron, stek z frytkami, truskawki i śmietana, jagnięcina i czosnek . Dla zaangażowanego badacza zmysłów pierwsze doświadczenie z którąkolwiek z powyższych kombinacji będzie wstrząsem podobnym do tego, który przeżywa astronom odkrywający nową gwiazdę”.

John Lanchester, „Cnym rozkoszom”

(tłum. Konrad Majchrzak)WSTĘP

Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jestem uzależniona od książek kucharskich, dopóki nie zauważyłam w moim egzemplarzu „Francuskiej kuchni wiejskiej” Elizabeth David śladów paznokci pod recepturami. Były wyraźnym dowodem mojej niepewności, kurczowego trzymania się poleceń, jak poręczy w ciemności. A przecież po 20 latach gotowania niewątpliwie powinnam być już na tyle zorientowana w podstawach, by zaufać własnemu instynktowi. Czy w ogóle nauczyłam się gotować? Czy tylko dość sprawnie wykonuję polecenia? Moja mama, podobnie jak jej mama, jest doskonałą kucharką, ale ma w domu tylko dwie książki kucharskie i zeszyt z wycinkami. A i tak rzadko do nich zagląda. Zaczęłam podejrzewać, że dziesiątki książek kucharskich, które zgromadziłam, stanowią nie tylko objaw, ale i przyczynę braku ufności we własne umiejętności kulinarne.

Mniej więcej w tym samym czasie dostałam zaproszenie na kolację. Przyjaciółka zaserwowała danie przyrządzone tylko z dwóch składników, na zestawienie których nigdy bym nie wpadła. Zastanawiałam się, skąd wiedziała, że ta kombinacja się uda. Zaczęły intrygować mnie niezwykłe zestawienia smaków, śmiałe połączenia, którym drogę na kulinarny Olimp utorowali tacy szefowie kuchni, jak Heston Blumenthal, Ferran Adrià czy Grant Achatz. Zrozumiałam, że u podstaw ich podejścia do gotowania leży dogłębne zrozumienie powiązań między smakami. Będąc zupełnie przeciętną, choć może nieco obsesyjną kucharką domową, nie miałam do dyspozycji ani sprzętu, ani środków, by móc się zająć ich dogłębnym badaniem. Potrzebowałam wiarygodnego podręcznika, elementarza, który pomógłby mi zrozumieć, w jaki sposób i dlaczego dwa smaki pasują do siebie, co mają wspólnego i czym się różnią. Potrzebowałam leksykonu smaków. Ale taka książka nie istniała, więc z entuzjazmem, który dziś postrzegam jako wzruszającą naiwność, postanowiłam, że sama spróbuję ją napisać.

*

Pierwszym zadaniem było stworzenie listy smaków. Decyzja o wybraniu akurat 99 była w pewnym sensie przypadkowa. Ostatecznie leksykon smaków obejmujący wszystkie smaki znane ludzkości byłby nie tylko całkowicie niepraktyczny, ale i zbyt opasły, by usiąść z nim wygodnie w fotelu. Pominęłam większość podstawowych produktów węglowodanowych poza ziemniakami. To samo odnosi się do najpopularniejszych sosów przyprawowych. Oczywiście, można powiedzieć mnóstwo ciekawych rzeczy o smaku ryżu, makaronu, pieprzu, octu i soli, ale zakres ich dopasowania do innych produktów jest tak ogromny, że całkowicie wyklucza szczegółowe potraktowanie. Pominięcie innych składników, takich jak cukinia, może niektórych zaskakiwać. Wielbicieli cukinii mogę tylko a) przeprosić i b) zapewnić, że wcale nie twierdzę, jakoby niniejszy tom był moim ostatnim słowem w tej dziedzinie. Każda książka o smakach będzie co najmniej częściowo subiektywna, a pisząc o zestawieniach, które uważam za najciekawsze lub jadam najczęściej, nieuchronnie zawsze pozostawię pewne braki, które są wyłącznie kwestią gustu.

Większość smaków została opisana w osobnych hasłach. W kilku przypadkach, kiedy uznałam to za celowe, pewne bardzo podobnie smakujące składniki przedstawiłam pod jednym hasłem. Na przykład „Anyż” obejmuje anyż gwiazdkowy, koper włoski, estragon, lukrecję i pastis. Podobnie trudno było mi rozdzielić bekon i szynkę lub brukselkę i kapustę, dlatego, być może nieco na wyrost, umieściłam je w tej samej kategorii. Ilekroć stawałam przed wyborem między odejściem od konsekwentnego układu książki a zanudzaniem czytelników powtórzeniami, wybierałam to pierwsze.

Następnie podzieliłam smaki na kategorie. Większość z nas rozumie koncepcję grup smakowych, choć często tylko podświadomie. Kwiatowe, cytrusowe, ziołowe: tego typu określenia, które znajdujemy na tylnej etykiecie wina, pomagają nam wyobrazić sobie smak trunku. Właśnie na takie, przymiotnikowe kategorie dzielą się smaki. Wszystkie należące do danej grupy charakteryzują się podobnymi cechami. Ponadto każda kategoria jest w pewien sposób powiązana z sąsiednią, więc łącznie wszystkie tworzą panoramę 360 stopni, przedstawioną na następnej stronie jako „koło smaków”.

Weźmy za przykład rodzinę cytrusową. Obejmuje ona kwaskowate smaki pomarańczy, cytryny i kardamonu. Z kolei kardamon dzieli pewne substancje smakowe z rozmarynem, czyli pierwszym składnikiem w kolejnej grupie „ciernistych i krzewinkowych”. Na przeciwległym krańcu spektrum tej grupy znajdują się jeżyny, prowadzące do pozycji otwierającej kategorię „kwiatowo owocowych” – malin. I tak, poruszając się wokół koła, od smaku do smaku i od kategorii do kategorii, możemy prześledzić szczegółowo powiązania rozmaitych składników, zaczynając na cytrynie i kończąc na serach pleśniowych.

Przyznaję, że taka metodologia ma pewne ograniczenia. Niektóre smaki nie poddają się łatwo kategoryzacji. Na przykład owoce kolendry znalazły się w grupie „kwiatowo owocowych”, choć równie dobrze mogłyby trafić do „cytrusowych” lub „pikantnych”. Co więcej, sposób użycia danego składnika ogromnie wpływa na jego charakter. Przykładowo kapusta surowa ma smak musztardowy, a po ugotowaniu siarkowy. W skrócie, koło smaków nie zostało pomyślane jako niepodważalny, obiektywny schemat pozwalający zrozumieć smaki, jest natomiast stymulującym i intrygującym instrumentem ułatwiającym żeglowanie po ich morzu.

Następnie przystąpiłam do kombinacji smaków. Potrawy, rzecz jasna, mają zazwyczaj więcej niż dwa główne składniki, ale z kilku względów postanowiłam, że dobranie ich w pary powinno stanowić zasadę organizacyjną „Leksykonu smaków”. Pierwszym było zdrowie psychiczne (moje własne). Gdybym zabrała się za tria, to nawet ograniczając się do 99 smaków, musiałabym opisać 156 849 możliwych kombinacji. W tej sytuacji uznałam, że uwzględnienie zaledwie 4851 par to zabieg niezbędny do tego, by książka była fizycznie możliwa do napisania i przyjemna w lekturze. Drugim względem była klarowność. Dokonanie oceny stopnia dopasowania dwóch produktów jest wielokrotnie łatwiejsze niż wyobrażanie sobie współgrania trzech lub więcej. Oczywiście często omawiam daną kombinację smakową w kontekście potrawy, która zawiera także inne składniki (na przykład natkę pietruszki i miętę w tabbouleh), ale nacisk zawsze kładę na główną parę.

W każdym haśle omawiam dokładnie każdy zestaw smaków, czerpiąc pełnymi garściami z nauki, historii, kultury, wiedzy szefów kuchni i moich osobistych upodobań – czyli wszystkiego, co mogłoby wyjaśniać, dlaczego pewne smaki współgrają ze sobą, co wydobywają z siebie nawzajem, jak ich zestawienia traktowane są w rozmaitych kuchniach i tak dalej.

Przepisy podałam w możliwie skrótowej formie, tak jak w bardzo starych książkach kucharskich, w nadziei, że czytelnicy mają już pewne doświadczenie w kuchni. Przed zabraniem się do gotowania warto je uważnie przeczytać (dobry przykład to Buraki i Wieprzowina na stronie 91). Przyjęłam za pewnik, że każdy wie, iż potrawy słone wymagają posolenia, skosztowania i doprawienia przed podaniem. Oraz że należy wyłączyć palniki i wyłowić z dania te składniki, którymi domownicy mogliby się zadławić. Jeśli w danym przepisie coś nie jest oczywiste, radzę zastanowić się przez chwilę, a jeśli rozwiązanie nie przychodzi nam do głowy, poszukać go w innym, podobnym.

Zapewniam, że w większości przypadków znajdziemy właściwą odpowiedź. Jedną z największych przyjemności w odkrywaniu zestawień smakowych jest poczucie, że sami potrafimy eksperymentować. Postępowanie ściśle według poleceń receptury przypomina powtarzanie utartych stwierdzeń. Natomiast zyskiwanie głębszego zrozumienia sposobu, w jaki smaki współgrają, jest podobne do uczenia się języka obcego – pozwala wyrażać się swobodnie, improwizować, znajdywać odpowiednie zamienniki składników i gotować dania tak, jak chcemy. To zaskakujące, jak rzadko potrawy wychodzą kompletnie nieudane. Jednak z drugiej strony, jako autorka, nie przyjmuję najmniejszej odpowiedzialności za to, co wyląduje w koszu.

*

Smak jest czymś nieskończenie subiektywnym i trudnym do opisania. Mimo to musimy pamiętać o kilku sprawach. Istnieją różne pojęcia smaku. Rozróżniamy pięć smaków podstawowych, odczuwanych językiem i podniebieniem – słodki, kwaśny, gorzki, słony i umami. Ale pełnię smaku odbieramy głównie dzięki zmysłowi węchu, za pośrednictwem opuszki węchowej. Jeśli zatkamy nos, będziemy w stanie określić, czy dany produkt jest słodki, czy też słony, ale nie poczujemy pełni jego smaku. Narząd smaku pokazuje nam tylko zarys, bez szczegółów, takich jak piekąca natura chili, pieprzu i musztardy, chłodzące działanie mentolu lub ściągające garbników zawartych w czerwonym winie i herbacie.

Dlatego opisać doznania smakowe w kategoriach innych niż smaki podstawowe jest równie trudno jak zdefiniować emocje. Jeśli smak jest charakterystyczny dla pewnego związku chemicznego, możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, że dwa składniki, które go zawierają, będą smakować podobnie. Na przykład bazylia azjatycka i goździki zawierają eugenol, dzięki czemu powiemy, że bazylia azjatycka smakuje goździkami. Ale jak dokładniej opisać ich smak? Dla mnie to smak słodkiego, zardzewiałego gwoździa. Pamiętajmy jednak, że różnimy się nie tylko kubkami smakowymi i narządem węchu, ale również zdolnością przedstawiania bodźców smakowych za pomocą słów.

To, skąd pochodzimy i co często jadamy wpływa również na to, jak odbieramy smak i jak go opisujemy, a także jakie składniki lubimy łączyć. Aby moje osądy były możliwie obiektywne, wykorzystałam rozmaite opinie ekspertów. Jednak nie zmienia to faktu, że leksykon smaków każdego z nas różniłby się do pewnego stopnia. Smak jest jedną ze składnic uczuć i pamięci. Podobnie jak węch, uważany za zmysł najbardziej skojarzony ze wspomnieniami, również smak potrafi przenieść nas w miejsce i czas, w którym poczuliśmy go po raz pierwszy lub w sposób najbardziej pamiętny. Być może „Leksykon smaków” sprawia wrażenie pozycji o charakterze encyklopedycznym, ale ze względu na omawiany przedmiot musi być książką niezwykle subiektywną.

*

Pisząc „Leksykon smaków”, nauczyłam się wielu rzeczy, między innymi bardziej otwartego podejścia do kombinacji smaków niż to, które cechuje innych kucharzy, należących do rozmaitych kręgów kulturowych. Ale jako osoba z natury niedbająca zbytnio o porządek, zawsze doszukuję się wzorców, czegoś, co pozwala go zaprowadzić. I chyba spodziewałam się, że w trakcie pisania tej książki zdołam opracować Teorię Wielkiej Unifikacji Smaku, która połączy naukę z poezją i poglądami mojej mamy na konfiturę idealną.

Nie udało się. Przynajmniej nie do końca. Nauczyłam się kilku zasad o szerokim zastosowaniu, na przykład jak wykorzystywać smaki, by ukrywać, wzmacniać, łagodzić lub ożywiać inne. Stałam się też bardziej wyczulona na smaki podstawowe – słony, słodki, gorzki, kwaśny i umami, potrafię dziś także lepiej wykorzystywać składniki o różnych konsystencjach i temperaturze. Tym, co udało mi się osiągnąć, jest zbiór faktów, związków, wrażeń i wspomnień, który ma uczyć nie tyle tego, co dokładnie należy zrobić, ile tego, w jaki sposób tchnąć więcej życia we własny przepis lub adaptację czyjegoś dania. Właśnie tego potrzeba, by łechtać podniebienia.

Niki Segnit

Londyn, marzec 2010 r.PIECZONE

Czekolada

Kawa

Orzeszki ziemne

Czekolada

Skomplikowany proces powstawania rozmaitych typów czekolady wyjaśnia ogromne różnice w ich smaku. Surowe ziarno kakaowe ma działanie ściągające i jest gorzkie. W wyniku fermentacji nabiera owocowego smaku wina lub sherry, natomiast prażenie wydobywa z niego paletę aromatów – ziemi, drewna, kwiatów i przypraw korzennych. Najlepszy sposób doświadczania smaku dobrej czekolady polega na tym, by przytknąć jej kawałek językiem do podniebienia i poczekać, aż się roztopi. Im słodsza czekolada, tym szybciej uwolni smak. Im więcej kakao zawiera, tym trwa to dłużej i tym bardziej jest gorzka, ale również tym dłużej jej smak utrzymuje się na podniebieniu. Aż strach pomyśleć, jak smakuje czekolada o zawartości 99% lub 100% kakao. W tym rozdziale pod hasłem „czekolada” kryje się czekolada gorzka i mleczna oraz kakao. Biała czekolada trafiła do innego rozdziału (zob. str. 363).

Czekolada i Ananas: Zob. Ananas i Czekolada, str. 276

Czekolada i Anyż: Zob. Anyż i Czekolada, str. 188

Czekolada i Arbuz: Zob. Arbuz i Czekolada, str. 259

Czekolada i Awokado: Zob. Awokado i Czekolada, str. 205

Czekolada i Banany: Zob. Banany i Czekolada, str. 287

Czekolada i Bekon: Czekoladniczka Katrina Markoff, założycielka firmy Vosges Haut-Chocolat, w swoim Mo’s Bacon Bar łączy bekon wędzony na drewnie jabłoni i wędzoną sól z gorzką czekoladą. Twierdzi, że zainspirowały ją do tego racuchy z kawałkami czekolady, syropem klonowym i bekonem, które jadła w wieku sześciu lat. Łatwo się domyślić, jak pachnący dymem bekon wzbogaca tę dość popularną już kombinację smaku słonego i słodkiego. Ale to jeszcze nie koniec. W barze Tee and Cakes w Boulder w stanie Kolorado podaje się babeczki o smaku klonowym z lekko słonawą polewą z gorzkiej czekolady, posypane odrobiną posiekanego smażonego bekonu.

Czekolada i Buraki: Zob. Buraki i Czekolada, str. 90

Czekolada i Chili: To jedno z zestawień powszechnie uwielbianych na całym świecie. Dojrzewając i nabierając czerwonego koloru, papryczki chili zyskują słodkawy, owocowy smak, który harmonijnie komponuje się z gorzką czekoladą – szczególnie w przypadku suszonego chili, odznaczającego się słodszymi nutami rodzynek i skóry. Warto poszukać chili odmiany mulato lub ancho, ponieważ same w sobie mają lekko czekoladowy posmak. Nie chodzi jednak wyłącznie o aspekt smakowy. Tłuszcz zawarty w czekoladzie łagodzi nieco ostrość chili, jak na przykład w meksykańskim sosie mole. Odmian tego sosu jest mnóstwo, ale choć większość zawiera suszone chili, czekolada z zasady pojawia się tylko w czerwonej lub czarnej. Obie zawierają też rozmaite suszone owoce, miękisz chleba, orzechy, pomidory, cebulę, czosnek, świeże i suszone zioła, przyprawy, olej, smalec i bulion. Przyrządzenie takiego słodko-pikantnego sosu wymaga mnóstwa tłuczenia, mielenia i prażenia. Można w nim udusić obrumienione uprzednio mięso lub polać nim gotową pieczeń. Świeży sos mole przyrządza się z reguły na większe okazje. Jeśli chcielibyśmy zrobić go sami, a nie mamy meksykańskiej czekolady (grudkowatej, gorzkiej, często z dodatkiem cynamonu lub wanilii), warto zastosować się do rady eksperta kulinarnego Ricka Bylessa i zastąpić niesłodzonym kakao w proszku, ale w ilości trzy razy mniejszej. Możemy też użyć mieszanki kakao, chili chipotle i słodkiej papryki w takich daniach duszonych, jak chili con carne, a nawet w ciastach i ciasteczkach czekoladowych. Warto się pokusić o dodanie paru szczypt suszonego czerwonego chili do jeżyków czekoladowych z płatków kukurydzianych, które nazywam „wulkanikami”. Płatki kukurydziane doskonale komponują się w nich smakowo z chili i czekoladą, a także dodają im chrupiącej konsystencji. Dzieci uwielbiają ciasteczka, ale wulkaników w tej wersji lepiej im nie podawać.

Czekolada i Cynamon: Zob. Cynamon i Czekolada, str. 225

Czekolada i Cytryny: Zob. Cytryny i Czekolada, str. 316

Czekolada i Czarne porzeczki: Połączenie mroczne i ciężkie jak fińska poezja gotycka. Ale mniej popularne. Kilka marek (Matchmakers, Jaffa Cakes) narobiło niezłego zamieszania, wprowadzając je na rynek z fanfarami, a potem wycofując po cichu. Ta kombinacja daje sobie radę znacznie lepiej, kiedy złagodzimy ją nabiałem, na przykład w musie porzeczkowym z polewą czekoladową lub w cieście czekoladowym z nadzieniem z bitej śmietany.

Czekolada i Czekolada biała: Zob. Czekolada biała i Czekolada, str. 364

Czekolada i Figi: Zob. Figi i Czekolada, str. 352

Czekolada i Gałka Muszkatołowa: Mało która receptura wymaga zastosowania czekolady mlecznej. Jest ona trudniejsza w użyciu niż gorzka, przeważnie ma słabszy aromat i charakteryzuje się dość mdłym smakiem. Jeśli jednak naprawdę nie cierpimy gorzkiej czekolady, rozwiązaniem jest tarta z mlecznej czekolady z gałką muszkatołową. Gałka podkreśla w niej smak czekolady i łagodzi przesadną słodkość (podobnie działa w przypadku tart z kremem custard i amerykańskiego napoju eggnog – zob. Jajka i Gałka muszkatołowa, str. 138). Czekolada mleczna użyta do tej tarty powinna zwierać co najmniej 30% kakao. Przyrządzamy ją według przepisu zamieszczonego pod hasłem Czekolada i Kardamon na str. 17, ale do podgrzewanej śmietanki zamiast kardamonu dodajemy ¼ startej gałki muszkatołowej. Po lekkim przestudzeniu wraz z czekoladą dodajemy ponownie ¼ startej gałki. Smakujemy, wylewamy na spód ciasta i wstawiamy do lodówki. Przed podaniem warto posypać odrobiną gałki.

Czekolada i Gruszki: Odrobina czekolady podkreśli słodycz gruszki, natomiast użyta w nadmiarze, zagłusza smak owocu. Tak nierzadko dzieje się w przypadku Poires Belle Hélène – lekko obgotowanych gruszek w polewie czekoladowej. Nadmiar tej ostatniej często tłumi smak gruszek, należy więc używać jej z umiarem oraz obgotować owoce w syropie waniliowym, by lepiej połączyć oba smaki. Podobną rolę łącznika odgrywają orzechy. I gruszki, i czekolada, uwielbiają orzechy laskowe, a wspólnie tworzą cudowne ciasta. Możemy wykorzystać dekadencki przepis Nigela Slatera – wymieszać pokruszone florentynki z bitą śmietaną i nałożyć je do wydrążonych i obgotowanych gruszek. Możemy użyć florentynek ze sklepu lub przyrządzonych według przepisu zamieszczonego pod hasłem Imbir i Czekolada na str. 321.

Czekolada i Imbir: Zob. Imbir i Czekolada, str. 321

Czekolada i Kalafior: Zob. Kalafior i Czekolada, str. 127

Czekolada i Kardamon: Podobnie jak czarna, aksamitna kurtyna lalkarza, gorzka czekolada stanowi doskonałe, gładkie tło dla kardamonu, uwypuklające jego kolor. Użyty w dostatecznie dużych ilościach kardamon pozwala nam odkrywać swoje tajemnicze nuty cytrusowe, eukaliptusowe oraz drewniano-kwiatowe. Odkryłam, że nawet szczypta mielonego kardamonu może sprawić, że najzwyklejsza gorzka czekolada smakuje jak z wyższej półki. Proponowana przeze mnie tarta jest niezwykle pyszna i szybka w przygotowaniu, ale trzeba ją wstawić na parę godzin do lodówki, by nadzienie zastygło. Wyrobić i upiec ciasto w formie o średnicy 23 cm. Otworzyć 10 strączków kardamonu, utłuc ich zawartość w moździerzu, dodać do 300 ml śmietanki kremówki w rondelku i doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia i dodać 200 g połamanej na kawałki gorzkiej czekolady oraz 25 g masła. Mieszać, aż czekolada się roztopi i połączy z resztą składników. Kiedy nadzienie nieco się ochłodzi (nie wolno doprowadzić do zastygnięcia), wlać na ciasto i wstawić do lodówki na 2–3 godziny. Kiedy zastygnie, posypać odrobiną kakao (przez sitko) i podawać z łyżką crème fraîche lub gęstej śmietany.

Czekolada i Kaszanka: Zob. Kaszanka i Czekolada, str. 41

Czekolada i Kasztany: Charles Ranhofer, szef kuchni w XIX-wiecznej restauracji nowojorskiej Delmonico’s, przyrządzał deser z kulek lodów kasztanowych, dodawał im oczy z płatków migdałów i posypywał całość tartą czekoladą. Kusi mnie, by przygotować takie kulki i ukryć je głęboko pod warstwą tartej czekolady, a potem zachęcić gości, by szukali ich łyżkami. Ale z obawy przed uznaniem mnie za szaloną zaproponuję, by takie kulki jedynie polać warstewką polewy czekoladowej. Możemy też użyć piany z białek do przyrządzenia Mont Blanc – klasycznego deseru składającego się z bezy, na którą nakładamy dosłodzone purée z kasztanów i stożek z bitej śmietany, a następnie posypujemy lekko cukrem pudrem.

Czekolada i Kawa: Zob. Kawa i Czekolada, str. 21

Czekolada i Kokos: Podobnie jak (zgodnie z przestrogami władz) palenie marihuany może prowadzić do stosowania twardszych narkotyków, tak za mój nałóg palenia odpowiedzialny jest słodki tytoń. Kiedyś, na przykład, zrobiłam skręty z papieru ryżowego i wiórków kokosowych o smaku czekoladowym. „Po co nam księżyc, skoro mamy gwiazdy?”, spytałam, dmuchając dymem prosto w nos mojego psa à la Bette Davis. Stąd był już tylko krok do poznania smaku prawdziwych papierosów. „Coś paskudnego”, pomyślałam, wdychając ich dym po raz pierwszy. Naszła mnie refleksja, że skoro producenci papierosów są tak nikczemni, jak zwykle się ich ocenia, to dlaczego nie skorzystali z nauk branży cukierniczej i nie stworzyli czegoś, czemu trudno byłoby się oprzeć. Wkrótce przekonałam się, że skorzystali, ale nie ma to nic wspólnego ze smakiem. Wiele lat później rzuciłam papierosy i wróciłam do słodyczy, ale tym razem w postaci cudownej czekolady o nutach tytoniu i dymu. Najwspanialsze pochodzą z francuskiej firmy Pralus – Tanzanie (tytoń, syrop cukrowy, rodzynki) lub Vanuatu (dym, przyprawy korzenne, lukrecja). Jeśli chodzi o czekoladę o nutach smakowych tytoniu i kokosa, to warto spróbować mangaro lait 50% firmy Michel Cluizel, również francuskiej. Jest to mleczna czekolada, która zawiera, jak wynika z nazwy, aż 50% kakao.

Czekolada i Limonki: W Wielkiej Brytanii popularnością cieszą się cukierki limonkowe z nadzieniem czekoladowym. Niestety, ta kombinacja rzadko występuje w innej formie, choć kiedyś miałam przyjemność zajadać się wyjątkowo pyszną tartą z gorzką czekoladą i kwaskowatym sorbetem limonkowym.

Czekolada i Maliny: Maliny wydają się naturalnym dodatkiem do tart i innych deserów czekoladowych. Jednak moim zdaniem zbyt często owoce jagodowe lądują w deserach czekoladowych wyłącznie jako dekoracja. Wszystko jest w porządku, jeśli bitej śmietany jest dostatecznie dużo, by łagodnie połączyć oba smaki. Znacznie doskonalsze połączenie stanowią tabliczki czekolady z mocną nutą malinową, takie jak manjari firmy Valrhona lub madagascar produkcji Amano.

Czekolada i Mięta: Zob. Mięta i Czekolada, str. 342

Czekolada i Migdały: Jaki smak ma poczucie winy ze strony rodziców? Czekolady i migdałów, składników tabliczki Toblerone, którą kupowali w pośpiechu na lotnisku, zamiast przywieźć nam marakasy lub autentyczną niedźwiedzią łapę. Jej sukces najwyraźniej tkwi w genialnym zgraniu czekolady i migdałów. W trakcie prażenia ziaren kakao uwalniają się orzechowe nuty smakowe. Smak migdałów również ulega wzmocnieniu podczas prażenia, dzięki czemu nie przytłacza go smak czekolady. Naprawdę warto wypróbować tę kombinację w zupie czekoladowej Christophera Tana z solonymi migdałami. Na patelni ustawionej na dość małym ogniu rozpuścić 1 łyżkę niesolonego masła, dodać 45 g migdałów w płatkach i podsmażać je ostrożnie przez 4–5 minut, aż przyrumienią się na złocisty kolor. Odstawić. W rondlu ustawionym na dość małym ogniu ubić trzepaczką balonową 250 ml wody oraz 100 ml śmietanki kremówki, 25 g miałkiego cukru i 40 g przesianego kakao. Pozwolić, by mieszanina wrzała lekko przez 2–3 minuty, po czym dodać 100 g posiekanej gorzkiej czekolady (co najmniej 60% kakao). Dodać do rondla i wymieszać starannie, by nie pozostały żadne grudki. Nalać do 4–6 miseczek, posypać migdałami i kilkoma ziarnami kwiatu soli. Podawać natychmiast.

Czekolada i Morele: Zob. Morele i Czekolada, str. 292

Czekolada i Orzechy laskowe: Ta boska kombinacja zawdzięcza popularność brakom kakao w Piemoncie pod koniec XIX wieku. Stosowanie mielonych orzechów laskowych jako wypełniacza do czekolady doprowadziło z czasem do powstania znanej wszystkim Nutelli, choć początkowo sprzedawano ten produkt w blokach. Nosił on wówczas nazwę pasta gianduja, od imienia Gianduji, postaci z piemonckiej commedia dell’arte. Do dziś tą nazwą określa się twarde wyroby z czekolady i orzechów laskowych. W latach 40. XX wieku mamy wkładały plasterki takiego bloku między dwie kromki chleba i dawały dzieciom. W 1951 roku opracowano metodę zmiękczania bloków. Powstałą dzięki temu pastę sprzedawano w słoikach pod marką Supercrema Gianduja. Aż wreszcie, w 1964 roku, wprowadzono nazwę Nutella. Jeśli Nutella jest dla nas zbyt słodka, możemy spróbować gianduji produkcji Ferrero Rocher, a jeśli mamy ochotę na coś bardziej nietypowego, czeka na nas Caraibe Noisettes produkcji Valrhony lub czekolada mleczna z piemonckimi orzechami włoskimi marki Amedei. Zob. też Gałka muszkatołowa i Orzechy włoskie, str. 231.

Czekolada i Orzechy włoskie: Klasyczne połączenie w brownies. Warto też dodać garstkę orzechów włoskich do murzynka lub budyniu czekoladowego. Lub dodać karmel do czekolady i orzechów włoskich, by przyrządzić coś, co w Kanadzie nazywa się „żółwiami”. Są to orzechy (zazwyczaj włoskie lub pekan), zlepione karmelem i pokryte gładką skorupką z czekolady, z której kawałki orzechów wystają jak głowa i nogi żółwia. A jeśli dodamy nieco karmelu do przepisu zamieszczonego pod hasłem Czekolada i Migdały (zob. str. 18), otrzymamy coś, co możemy nazwać zupą żółwiową.

Czekolada i Orzeszki ziemne: Według Alexandre’a Dumasa Hiszpanie dawniej zwali orzeszki ziemne cacohuette, ze względu na podobieństwo ich smaku do kakao. Pół wieku później, w 1912 roku, pojawiły się pierwsze w Stanach Zjednoczonych batoniki, Goo Goo Cluster, wytwarzane z czekolady, orzeszków ziemnych, karmelu i pianki marshmallow. Pod koniec lat 20. XIX wieku firmy Reese i Mars wprowadziły na rynek, odpowiednio, Peanut Butter Cups i Snickers, z których te drugie po dziś dzień są ulubionymi batonikami Amerykanów. Orzeszki ziemne przed uprażeniem nie współgrają z czekoladą, ponieważ, będąc warzywem strączkowym, smakują jak… warzywo. Swój sukces zawdzięczają tworzącym się w trakcie prażenia pirazynom, które dobrze komponują się z czekoladą. Można ich używać w deserach, takich jak lody waniliowe z posiekanymi prażonymi orzeszkami ziemnymi i polewą czekoladową lub koktajl z rozdrobnionych orzeszków i lodów czekoladowych. Szef kuchni Paul Heathcote używa czekolady gorzkiej, a nie mlecznej, w tarcie ze słoną czekoladą, karmelem i orzeszkami ziemnymi.

Czekolada i Pomarańcze: Zob. Pomarańcze i Czekolada, str. 306

Czekolada i Pomidory: Warto dodać odrobinę czekolady do pikantnych dań z pomidorów, takich jak chili con carne, caponata, keczup lub klopsiki w sosie pomidorowym. Tak radzi Alice Arndt, amerykańska historyk sztuki kulinarnej. Kucharze meksykańscy postrzegają kakao/gorzką czekoladę nie tylko jako składnik deserów, lecz również przyprawę. Uważają, że stosowana w umiarze dodaje bogactwa i głębi potrawom słonym oraz łagodzi wyrazisty smak takich pokarmów jak pomidory.

Czekolada i Rozmaryn: Zob. Rozmaryn i Czekolada, str. 330

Czekolada i Róża: Zob. Róża i Czekolada, str. 354

Czekolada i Sery kozie: Zob. Sery kozie i Czekolada, str. 59

Czekolada i Truskawki: Nie wszystko złoto, co się świeci. Dzięki kształtowi serca i intensywnej czerwieni truskawki są często kojarzone z symbolem miłości – czekoladą. Ale czy truskawka zanurzona w płynnej czekoladzie nie wygląda jak owoc w za dużych majtkach? Znacznie lepszy wybór to czekolada z orzechami laskowymi.

Czekolada i Tymianek: Zob. Tymianek i Czekolada, str. 338

Czekolada i Wanilia: Zob. Wanilia i Czekolada, str. 360

Czekolada i Wiśnie: Zob. Wiśnie i Czekolada, str. 257

Kawa

Podobnie jak czekolada, kawa poddawana jest rozmaitym procesom, nim trafi do filiżanki, dzięki czemu jej smak jest tak złożony. W prażonym ziarnie wyodrębniono ponad 800 związków aromatycznych. Surowe, zielone ziarno kawy ma dość słabą woń. Proces prażenia wzmacnia ją o 50–100%, przy okazji wyzwalając smak. Ogólnie rzecz biorąc, jaśniejsze ziarna (palone przez 9–11 minut) mają smak bliższy naturalnemu, co oznacza, że można z niego wyczytać wiele o gatunku kawowca i warunkach, w jakich rósł. W ziarnach o ciemniejszym kolorze (palonych 12–13 minut) i tłustawych na powierzchni rozwija się silniejszy smak, bardziej korzenny i przypominający czekoladę. W kawie można spotkać nuty czarnej porzeczki, nasion kolendry, goździków, wanilii, czekolady i orzechów, które wspaniale harmonizują ze sobą i są używane do aromatyzowania syropów dodawanych do naparu w kawiarniach. Tia Maria i kahlua to likiery kawowe, ale różniące się smakiem.

Kawa i Awokado: Zob. Awokado i Kawa, str. 206

Kawa i Banany: Zob. Banany i Kawa, str. 288

Kawa i Cynamon: Cynamon odznacza się słodyczą, która wygładza smak kawy w wypiekach. W meksykańskich kawiarniach czasami podaje się kawałek cynamonu do mieszania kawy. Słynny amerykański szef Thomas Keller podaje donuty posypane cukrem cynamonowym z semifreddo o smaku cappuccino.

Kawa i Czarne porzeczki: Tajemniczo doskonała kompozycja, która często wyczuwalna jest w bukiecie wina. W procesie winifikacji rzadki szczep czerwonych winogron Lagrein, pochodzący z Alp Włoskich, nabiera smaku obu tych składników. Spotkałam się z tą kombinacją w Górnej Sabaudii, w niebiańsko pysznym deserze vacherin glace. Przyrządza się go z warstw bezy, sorbetu z czarnej porzeczki, bitej śmietany i lodów kawowych, a na koniec posypuje prażonymi migdałami. To jeden z najdoskonalszych deserów, jakie jadłam w życiu: lody miały aromat świeżo parzonej kawy, a sorbet z czarnej porzeczki lekko piżmowy smak, którego nie udaje się zachować w przetworach z tego owocu. Można go też przyrządzić w wersji pavlova (kawowa beza z bitą śmietaną i kwaskowatymi czarnymi porzeczkami, obgotowanymi w syropie) lub w postaci ciastka czekoladowo-kawowego przełożonego konfiturą z czarnej porzeczki.

Kawa i Czekolada biała: Zob. Czekolada biała i Kawa, str. 364

Kawa i Czekolada: Ziarna kawy matari (mokka) pochodzą z okolic jemeńskiego miasta Mokka. Mają głęboki, aksamitny posmak czekolady. Użyczyły swojej nazwy rozmaitym napojom, które usiłują naśladować ich smak. Dziś mokką nazywa się najczęściej napój uzyskany ze świeżo zaparzonego espresso ze spienionym mlekiem z kakao. Osobiście nie przepadam za tym połączeniem. Jedną z przyjemności picia kawy jest swojego rodzaju odzyskanie stanowczości, które kojarzy mi się z Melanie Griffith, dziarsko kroczącą ulicami Manhattanu w pierwszej scenie filmu Pracująca dziewczyna. Natomiast gorąca czekolada przywodzi mi na myśl Meg Ryan w rozciągniętym swetrze i z nieszczęśliwą miną, ściskającą obiema rękami wielki kubek. Kawa i czekolada współgrają najlepiej w musach, truflach i ciastach. Można ich użyć również w celu wzmocnienia smaku. Odrobina aromatu kawy podkreśla w deserach smak czekolady, a odrobina czekolady w kawach – smak kawy.

Kawa i Goździki: Zob. Goździki i Kawa, str. 229

Kawa i Imbir: Pod koniec XVII wieku w angielskich kawiarniach podawano czarną kawę z imbirem, goździkami, cynamonem lub miętą. Do dziś w Jemenie przyrządza się napój z łupin kawy, aromatyzowany imbirem, o nazwie kiszr. Szczególnie dobrze smakuje on z ciastem miodowym bint al sahn. Jest on znacznie smaczniejszy niż mleczne, piernikowe napary, serwowane przez sieciowe kawiarnie w okresie Bożego Narodzenia. Zob. Imbir i Cynamon, str. 321.

Kawa i Kardamon: Tak właśnie Beduini podają kawę. W Maroku i Algierii mielą ziarna kawy z kardamonem w równych proporcjach (oczywiście my powinniśmy dostosować ilość kardamonu do własnych upodobań). Taką kawę podają w maleńkich filiżankach, z cukrem lub bez cukru, a czasami z paroma kroplami olejku pomarańczowego. Kardamon doskonale łagodzi cierpki smak kawy. Stosuję tę kombinację w biszkopcie kardamonowym z polewą kawową. W dużej misce połączyć po 175 g cukru i mąki z 1 łyżeczką proszku do pieczenia, 100 g miękkiego masła, zmielonymi nasionami z 12 strączków kardamonu, 1 łyżeczką proszku do pieczenia, 4 łyżkami mleka i 2 jajkami. Ucierać przez 2–3 minuty. Nałożyć do tortownicy ze zdejmowanym dnem o średnicy 20 cm, natłuszczonej i wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180°C przez 50–60 minut. Wyjąć i odstawić do ostygnięcia. Rozpuścić 2 łyżeczki kawy instant w 2 łyżkach gorącej wody i dodać kilka kropel esencji waniliowej. Wlać do 125 g cukru pudru i wymieszać. Lukier powinien być bardzo cienki, niemal przejrzysty, dlatego należy dodawać płyn do cukru stopniowo, aż uzyskamy odpowiednią konsystencję. Posmarować ostudzone ciasto lukrem. Smak kardamonu jest wyrazistszy następnego dnia po przyrządzeniu.

Kawa i Kolendra (nasiona): Zob. Kolendra (nasiona) i Kawa, str. 358

Kawa i Migdały: Po prażeniu kawa wyróżnia się jednym z najbardziej złożonych aromatów, a do jej szczególnie pożądanych cech należy „orzechowy” smak. Być może wyjaśnia to, dlaczego tak często komponuje się ją właśnie z orzechami. Najczęściej spotyka się w niej nutę orzechów włoskich (zob. Kawa i Orzechy Włoskie, str. 22), a także migdałów (lub marcepanu). Warto do niej podać croissanty z nadzieniem migdałowym.

Kawa i Orzechy laskowe: Jeśli znajdziemy się w dobrej lodziarni we Francji lub we Włoszech i nie wiemy, jakie lody wybrać, zapamiętajmy: kawowo-orzechowe, kawowo-orzechowe, kawowo-orzechowe! Oczywiście chodzi o orzechy laskowe.

Kawa i Orzechy włoskie: Zawsze uważałam, że orzechy włoskie mają lekki posmak nikotyny i dzięki temu tak doskonale pasują do kawy. Dopóki nie zostanie wprowadzony zakaz jadania orzechów włoskich w miejscach publicznych (bo przecież ktoś obok może być na nie uczulony), możemy zaspokajać głód kawy z papierosem dużym kawałkiem naprawdę dobrego ciasta kawowego z orzechami włoskimi. Ale o takie bardzo trudno. Biszkopt musi być wilgotny, lukier niebyt słodki, a orzechów mnóstwo.

Kawa i Pomarańcze: Idealne połączenie śniadaniowe. Sycylijski producent San Matteo wytwarza niebiańską w smaku marmoladę pomarańczowo-kawową, tyle że trudno ją kupić. Kiedyś miałam przyjemność skosztować lodów kawowych z karmelem pomarańczowym, gorzkich jak batalia o prawo do opieki nad dzieckiem, ale osłodzonych bitą śmietaną. Tiramisu kawowo-pomarańczowe również smakuje lepiej, niż można to sobie wyobrazić. Można je przyrządzić z likierem pomarańczowo-kawowym według zmodyfikowanej wersji Patricii Wells, autorki książek kulinarnych, która używała do niego eau de vie. Ciekawe, że jej receptura zakłada użycie nie mniej i nie więcej niż 44 ziaren kawy. Oto przepis: zrobić w dużej pomarańczy 44 nacięcia i włożyć do każdego jedno ziarno. Taka pomarańcza wygląda jak średniowieczna broń lub plemienny totem. Włożyć do słoja 44 kostki cukru. Umieścić na nich pomarańczę i zalać 500 mg brandy, rumu lub wódki. Odstawić na 44 dni, po czym wycisnąć sok z pomarańczy, wymieszać z alkoholem, odcedzić i przelać do wyparzonej butelki. Można też postawić słój w ciemnym i chłodnym miejscu, kompletnie o nim zapomnieć, a następnie przypadkowo natknąć się na niego po 444 dniach, skosztować z dużą dozą sceptycyzmu i dojść do wniosku, że jest absolutnie fantastyczny, nawet bez wyciskania soku z pomarańczy. Idealnie zrównoważony, nie za słodki likier o bogatym posmaku kawowo-pomarańczowym doskonale nadaje się do tego, by posmakować go na zakończenie dnia.

Kawa i Róża: Gorzkawych produktów można użyć jako antidotum na zbyt odurzającą słodycz kwiatową, na przykład różaną. Zazwyczaj nie lubię kawy parzonej po turecku w tygielku, gęstej i czarnej jak płynny asfalt, ale podana z kostką różanego rachatłukum, smakuje bajecznie.

Kawa i Sery kozie: Zob. Sery kozie i Kawa, str. 61

Kawa i Wanilia: Zob. Wanilia i Kawa, str. 361

Kawa i Wiśnie: Kiedy na całym świecie zastanawiano się, kto zabił Laurę Palmer w serialu „Twin Peaks” Davida Lyncha, ja marzyłam tylko o tym, by wraz z agentem Cooperem pójść do restauracji Double R Diner na pyszną kawę z ciastem wiśniowym.

Kawa i Wołowina: Czerwone mięso z kofeiną. Coś, co można spróbować podać tym, którzy mają obsesję na punkcie zdrowego żywienia. A może jeszcze udekorować palącymi się papierosami? Na południu USA kawy używa się jako składnika marynaty do mięs. Często wykorzystuje się ją w taki sposób, pewnie dlatego, że palona kawa doskonale komponuje się z wołowiną poddaną obróbce cieplnej.

Orzeszki ziemne

Surowe orzeszki ziemne smakują podobnie jak fasola. Natomiast w trakcie prażenia lub smażenia nabierają słodyczy o nutach czekolady i mięsa oraz o warzywnym posmaku. Jest to bardzo złożony smak, który doskonale komponuje się z tłustym mięsem, słodkawymi skorupiakami oraz kwaskowatymi owocami, takimi jak jabłka i limonki. Po zmieleniu (w celu przyrządzenia masła orzechowego) nabierają słodszego i bardziej słonego smaku o nutce goryczy. Niektórzy twierdzą, że bekon pasuje niemal do wszystkiego, ale orzeszki ziemne przewyższają go pod tym względem, a w odróżnieniu od tego pierwszego są lubiane i jadane we wszystkich kulturach.

Orzeszki ziemne i Banany: Zob. Banany i Orzeszki ziemne, str. 288

Orzeszki ziemne i Brokuły: Masło orzechowe z kawałkami orzeszków pasuje jak ulał do brokułów. Wśród nieotwartych kwiatostanów warzywa gromadzą się arachidowe okruszki. Warto przetestować tę kombinację w dressingu do sałatki, takiej jak opisana pod hasłem Orzeszki ziemne i Kokos na str. 25. Różyczki brokułów możemy użyć w daniu kung pao – zob. Orzeszki ziemne i Kurczak str. 25.

Orzeszki ziemne i Chili: Zob. Chili i Orzeszki ziemne, str. 217

Orzeszki ziemne i Cynamon: Castries crème to likier z orzeszków ziemnych, który, jak twierdzi producent, początkowo ma smak masła orzechowego, po chwili ustępujący nutom cynamonu i brązowego cukru. Zob. też Orzeszki ziemne i Jabłka, poniżej.

Orzeszki ziemne i Czarne porzeczki: Zob. Czarne porzeczki i Orzeszki ziemne, str. 346

Orzeszki ziemne i Czekolada: Zob. Czekolada i Orzeszki ziemne, str. 19

Orzeszki ziemne i Jabłka: Kromka chleba z masłem orzechowym i tartym lub pokrojonym jabłkiem jest doskonałą przekąską dla dzieci. Kwaskowata odmiana granny smith jest bardziej orzeźwiającym dodatkiem do masła orzechowego niż przesłodzony dżem. Jabłko pasuje idealnie do takiego masła z dodatkiem cynamonu i rodzynek lub syropu klonowego produkcji Peanut Butter & Co, dostępnego w Internecie.

Orzeszki ziemne i Jagnięcina: W Boliwii często łączy się jagnięcinę z orzeszkami ziemnymi w zupach i potrawkach. W Afryce Zachodniej ta kombinacja występuje w mafe (zob. Orzeszki ziemne i Pomidory, str. 27), a w Tajlandii w curry mussaman (zob. Orzeszki ziemne i Wołowina, str. 27). Małe kawałki jagnięciny można nadziać na szpadkę, upiec na grillu i podawać w sosie z orzeszków ziemnych jako satay. Satay to szaszłyk rodem z Azji Południowo-Wschodniej, pieczony na grillu węglowym, z rozmaitych składników. Na Zachodzie przyzwyczailiśmy się, że satay podawany jest z sosem z orzeszków ziemnych, ale w Indonezji często podaje się go z kecap manis, czyli tamtejszym słodkim sosem sojowym lub sosem z pomidorów i chili. Podstawę satayu może stanowić jagnięcina, koźlina, kurczak, wołowina, owoce morza, mielone mięso z kaczki, podroby lub mięso wołu, a także mięso żółwia lub tofu.

Orzeszki ziemne i Kokos: Częste połączenie w kuchni indonezyjskiej. Seroendeng to używane do przyprawiania potraw z ryżu prażone wiórki kokosowe smażone z cebulą, czosnkiem i przyprawami, a następnie mieszane z orzeszkami ziemnymi. Smażoną w głębokim oleju przekąskę rempeyek kacang przyrządza się z posiekanych orzeszków ziemnych wymieszanych z ciastem z pikantnego mleczka kokosowego i mąki ryżowej. Najbardziej znane kombinacje tych dwóch smaków występują w sosach do satayu oraz w dressingu do klasycznej sałatki indonezyjskiej gado gado. Nie chciałabym w żaden sposób umniejszać wartości gado gado, ale jest to świetny sposób wykorzystania resztek rozmaitych warzyw. Prażyć 200 g obranych orzeszków ziemnych przez 6–8 minut w piekarniku w temperaturze 190°C. Ostudzić i zemleć drobno blenderem. Dodać 50 ml sosu sojowego, 2 łyżki cukru palmowego (lub brązowego), sok z ½ limonki, parę wyciśniętych ząbków czosnku (podsmażonych z 2–3 posiekanymi szalotkami) i chili do smaku. Zmiksować starannie, dodać 400 ml mleczka kokosowego i miksować nadal do uzyskania jednolitej konsystencji. Użyć jako dressing do sałatki z surowych, blanszowanych i gotowanych warzyw. Często sałatkę przyrządza się z ugotowanych i ostudzonych ziemniaków, blanszowanej fasolki szparagowej i surowych kiełków soi, z takimi dodatkami, jak marchew, cebula dymka, kapusta, ogórki i sałata. Do przybrania używa się jajek na twardo, chipsów krewetkowych, smażonej cebulki lub tofu.

Orzeszki ziemne i Kolendra (liście): Zob. Kolendra (liście) i Orzeszki ziemne, str. 203

Orzeszki ziemne i Kurczak: Osoby cierpliwe mogą pokusić się o przyrządzenie syczuańskiego dania kung pao, które łączy w sobie kurczaka, chili i cebulę dymkę pokrojone na kawałki wielkości orzeszków ziemnych. Po usmażeniu metodą stir-fry, wszystkie składniki, poza chili, nabierają jednakowego, złocistego koloru, a delikatny, miękki kurczak kontrastuje smakowo z chrupiącymi orzeszkami i pikantnym sosem. Pokroić 2 piersi kurczaka w kostkę o boku 1 cm i włożyć do marynaty z 1 łyżki jasnego sosu sojowego, 2 łyżeczek wina ryżowego shaoxing, 2 łyżeczek mąki kukurydzianej i ½ łyżeczki soli. Odstawić. Pokroić białe fragmenty 6 cebulek dymek na kawałki długości 1 cm. Podobnie pokroić 6 suszonych chili (zachowując nasiona, jeśli lubimy dania bardzo ostre). Wymieszać 1 łyżkę cukru z 1 łyżką octu z czarnego ryżu, 2 łyżkami wody, 1 łyżeczką mąki kukurydzianej, 1 łyżeczką jasnego sosu sojowego, 1 łyżeczką sosu ostrygowego i 1 łyżeczką oleju sezamowego. Również odstawić. W woku rozgrzać nieco oleju arachidowego i wrzucić chili. Smażyć uważając, by ich nie przypalić. Dodać kurczaka, przyrumienić, wrzucić 2 ząbki czosnku pokrojone w plasterki, drobno posiekany kawałek imbiru długości 2 cm oraz cebulę dymkę. Smażyć, aż kurczak będzie gotowy. Wlać sos i podgrzewać, aż zgęstnieje i zrobi się błyszczący. Wrzucić dużą garść niesolonych orzeszków ziemnych, szybko wymieszać i podawać. Zamiast orzeszków ziemnych można użyć orzechów nerkowca. Kurczak z orzeszkami nerkowca – było to pierwsze chińskie danie, jakie zjadłam w życiu. Kiedy próbowałam opisać je mamie, mój umysł dziewięciolatki musiał nieźle się napracować. Jak opisać kiełki fasoli? Albo kasztany wodne o konsystencji surowych ziemniaków? Albo też delikatny sos, który je pokrywa? Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tymi produktami. Nawet ich nie widziałam, bo kupione na wynos dania jedliśmy w samochodzie na parkingu, po zmroku. „W ryżu są groszki”, powiedziałam w końcu. Zob. też Orzeszki ziemne i Jagnięcina, str. 24.

Orzeszki ziemne i Limonki: W Meksyku popularne są orzeszki ziemne aromatyzowane limonką lub limonką i chili. Jest to również bardzo często spotykana kombinacja w kuchni Tajlandii i Wietnamu, gdzie obu składników używa się do przybierania makaronów, zup i sałatek. Podobnie jak ocet w sałatce „Rainbow Room” Nigelli Lawson (zob. Orzeszki ziemne i Marchew, poniżej), kwaskowaty sok z limonki równoważy smak tłustych orzeszków.

Orzeszki ziemne i Marchew: Nigella Lawson podaje receptę na „Sałatkę z marchwi i orzeszków ziemnych z Rainbow Room” nazwaną tak na cześć restauracji, w której jej mama zjadła kiedyś coś bardzo podobnego. Sama przyznaje, że zestaw składników sprawdza się doskonale, kiedy nie boimy się używać octu – jego kwaskowatość łagodzi tłustawy charakter orzeszków. Zetrzeć grubo 4 marchwie i wymieszać je z 75 g solonych orzeszków, 2 łyżkami octu z czerwonego wina, 2 łyżkami oleju arachidowego oraz kilkoma kroplami oleju sezamowego. Podawać natychmiast.

Orzeszki ziemne i Mięta: Zob. Mięta i Orzeszki ziemne, str. 343

Orzeszki ziemne i Ogórki: Hinduska sałatka khamang kakadi składa się z obranych i pokrojonych w kostkę ogórków, prażonych orzeszków ziemnych, drobno posiekanego zielonego chili i wiórków kokosowych. Polewa się ją dressingiem z soku z cytryny, soli, cukru i kminu rzymskiego, a czasami i oleju z dodatkiem ziaren gorczycy prażonych tak długo, aż popękają i zaczną wydzielać aromat. Podawać jako chutney.

Orzeszki ziemne i Owoce morza: Sos do satayu potrafi zmienić zwykły szaszłyk z małżów lub krewetek w prawdziwą ucztę. Vatapá to sycąca zupa brazylijska przyrządzana z owoców morza duszonych w sosie z orzeszków ziemnych i kokosa oraz zagęszczana okruszkami chleba. Bezwstydnie pyszna kombinacja krewetek z orzeszkami ziemnymi charakteryzuje się lekko orzechową słodyczą.

Orzeszki ziemne i Pomidory: Ta kombinacja występuje w mafe, daniu popularnym w Afryce Zachodniej. Można je przyrządzić z rozmaitych składników – kurczaka, koźliny lub wołowiny oraz wielu warzyw. Stałym elementem jest wyłącznie sos z orzeszków ziemnych i pomidorów. Należy zeszklić posiekaną cebulę na oleju, dodać kilka drobno posiekanych ząbków czosnku i kilka posiekanych strąków czerwonego chili. Włożyć około 1 kg mięsa, w większych lub mniejszych kawałkach, i obrumienić. Dodać puszkę pomidorów, 2 łyżki przecieru pomidorowego, liść laurowy i 125 g orzeszków ziemnych, zmiksowanych z 500 ml gorącej wody lub bulionu. Dusić na wolnym ogniu przez około godzinę, po czym dodać zieloną paprykę i kilka innych warzyw, takich jak marchew, cukinia, batat (w ilości odpowiadającej 4 dużym marchwiom), pokrojonych na kawałki wielkości kęsa. Dusić, aż zmiękną, ale pozostaną chrupiące. Starannie wymieszać i podawać z ryżem, kuskusem lub kaszą jaglaną.

Orzeszki ziemne i Seler: Zob. Seler i Orzeszki ziemne, str. 100

Orzeszki ziemne i Szparagi: Zob. Szparagi i Orzeszki ziemne, str. 135

Orzeszki ziemne i Wanilia: Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo, ale pewnie byłoby jeszcze lepsze, gdyby wówczas w moim rodzinnym hrabstwie Hampshire dostępny był krem marshmallow. Pewnie jadałabym często kanapki przyrządzone z dwóch kromek pieczywa tostowego, jednej posmarowanej takim kremem, a drugiej masłem orzechowym. W czwartym sezonie „Rodziny Soprano” Christopher Moltisanti prosi mamę, by przyrządziła mu taką kanapkę, ale spotyka się z odmową. Wiadomo, jak skończył.

Orzeszki ziemne i Wieprzowina: Zob. Wieprzowina i Orzeszki ziemne, str. 38

Orzeszki ziemne i Winogrona: Zob. Winogrona i Orzeszki ziemne, str. 263

Orzeszki ziemne i Wołowina: Nazwa peruwiańskiego dania anticucho, podobnie jak w przypadku indonezyjskiego satayu, odnosi się do metody pieczenia szaszłyków mięsnych na grillu, a nie do składu potrawy. Przeważnie anticucho przyrządzą się z serca wołu, choć coraz częściej również z mięsa wołowego. Mięso jest marynowane w occie, czosnku, chili, kminie rzymskim i oregano, podobnie jak w boliwijskich anticucho, ale podaje się je z dodatkiem gęstego sosu z orzeszków ziemnych i chili. W obu wersjach szaszłyczki mogą zawierać po kilka drobnych młodych ziemniaków. Połączenie wołowiny, orzeszków ziemnych i ziemniaków przywodzi na myśl tajskie curry mussaman. Australijski szef David Thompson twierdzi, że ten sos, aromatyzowany orzeszkami oraz pełen ziemniaków i mięsa (nie zawsze wołowiny, równie często używa się jagnięciny lub kaczki), to najbardziej pracochłonne curry tajskie, ale i najpyszniejsze.

Orzeszki ziemne i Ziemniaki: Zob. Ziemniaki i Orzeszki ziemne, str. 96
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij