Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Lili, mała czarodziejka. Zaklęcie deszczu. Tom 2 - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 marca 2026
E-book: EPUB,
23,99 zł
Audiobook
27,99 zł
23,99
2399 pkt
punktów Virtualo

Lili, mała czarodziejka. Zaklęcie deszczu. Tom 2 - ebook

„Lili, mała czarodziejka. Zaklęcie deszczu” to ciepła, mądra opowieść o leśnej magii, odpowiedzialności i trosce o wspólny dom, jakim jest natura. Tym razem młoda czarodziejka poznaje tajniki sporządzania eliksirów pod czujnym okiem babci Dobroziółki. W pachnącej ziołami chatce Lili uczy się, że magia wymaga nie tylko wiedzy, ale też uważności i dobrego serca.

Gdy babcia wyjeżdża na zlot czarownic, Lili zostaje sama w domu. Podczas spaceru po lesie odkrywa, że zwierzątka zachowują się dziwnie – bolą je brzuszki i brakuje im energii. Dzięki nowo poznanym recepturom dziewczynka szybko przygotowuje eliksir, który przynosi ulgę chorym mieszkańcom lasu. Wkrótce okazuje się, że przyczyną problemów był piknik urządzony przez ludzi, którzy zostawili po sobie śmieci i resztki jedzenia niebezpiecznego dla zwierząt.

To jednak nie koniec kłopotów. Następnego dnia w lesie wybucha pożar – ktoś rozpalił ognisko i pozostawił je bez nadzoru. Lili, wykazując się odwagą i sprytem, ratuje zwierzęta, a dzięki tytułowemu Zaklęciu Deszczu pomaga opanować zagrożenie. Razem z leśnymi przyjaciółmi przygotowuje tablice dla turystów z prostymi, ale ważnymi hasłami: „Nie rozpalaj ognia w lesie”, „Nie śmieć w naszym domu”, „Zabierz ze sobą swoje śmieci”, „Szanuj las”.

„Lili, mała czarodziejka. Zaklęcie deszczu” to pięknie ilustrowana historia z uroczymi bohaterami, która w przystępny sposób uczy dzieci ekologii, odpowiedzialności i szacunku do przyrody. Idealna lektura dla młodych czytelników, którzy chcą wierzyć, że nawet mała czarodziejka może zmienić świat na lepsze.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8425-922-1
Rozmiar pliku: 9,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Lili
Cześć, to ja! Mam na imię Lili, ale zaprzyjaźnione zwierzęta mówią o mnie mała czarodziejka. Uczę się leśnej magii i jestem strażniczką lasu. Moją różdżką jest ołówek, bo uwielbiam rysować.

Groszka
Ta myszka – mała, psotna łakomczucha – nie odstępuje mnie na krok i zawsze ma dla mnie dobre rady. Jej ulubiony sport to… jedzenie!

Babcia Dobroziółka
Jest wielką czarodziejką, potężną i mądrą. Zawsze pachnie świeżą miętą i eukaliptusem. Doskonale zna się na ziołach oraz innych roślinach. Potrafi przyrządzić tysiące magicznych mikstur i gotuje przepyszne zupy.

Kornel
To kot babci, straszny zrzęda. Całymi dniami drzemie w słońcu koło okna, gdzie nikt mu nie przeszkadza. Oczywiście, nie muszę tego mówić, że Groszka i on NIE są najlepszymi przyjaciółmi, ale jakoś się znoszą nawzajem.

Kaparek
Ten zielony pajączek o wielkich oczach mieszka w naszej kuchni. Zawsze mi pomaga, jeżeli zapomnę o jakimś składniku magicznej mikstury. Ma świetną pamięć jak na tak małe stworzonko.

ROZDZIAŁ 1
DESZCZ CZOSNKU

Czasami uprawianie czarów może być prawdziwym wyzwaniem. Nie ma nic bardziej denerwującego, niż kiedy czarodziejka próbuje rzucić zaklęcie, a ono nie udaje się tak, jak powinno. Zaklęcie deszczu zaliczało się do najtrudniejszych. Babcia Dobroziółka uczyła wnuczkę tego czaru, ale dziewczynce wciąż wychodziło fatalnie. Próbowała chyba już z tysiąc razy i ostatecznie, owszem, wywoływała deszcz, tyle że niezupełnie taki, jak trzeba.

Sprowadziła już deszcz kasztanów i konfetti, a pewnego wieczoru spadły z nieba ciasteczka (Lili poszła wtedy spać trochę smutna, za to z pełnym brzuchem).

Żadna czarodziejka nie byłaby w stanie sprawić, żeby padało wszędzie na całym świecie. Zaklęcie pozwalało wywołać deszcz tylko na niedużym obszarze, w kręgu o promieniu kilku metrów. Było to jednak jedno z najważniejszych zaklęć, ponieważ służyło do podlewania lasu, pojenia spragnionych zwierząt oraz do napełniania jezior i bagien w okresie suszy.

Woda jest życiem, bez niej nie byłoby lasu. Lili spróbowała po raz nie wiadomo który.

– Niech spadnie tu woda z nieba, bo bardzo jej nam potrzeba! – zawołała.

Coś ją uderzyło w głowę. Czyżby piłka? A może szyszka?

To była główka czosnku! Z nieba posypał się czosnek i babcia Dobroziółka bardzo się z tego ucieszyła.

– Wspaniale! Akurat przyda się do zaklęcia, którego będziesz się dziś uczyła.

– Nie wiem, babciu, czy chcę się dzisiaj jeszcze czegoś uczyć – odpowiedziała Lili i rozłożyła parasol, żeby się ochronić przed deszczem czosnku.

– Lili, nie ma w tym nic złego, że dziś nie wychodzi ci zaklęcie. Jest ich wiele do wypróbowania. Każdej czarodziejce niektóre rzeczy udają się lepiej niż inne.

– Dobrze, mogę spróbować – zgodziła się dziewczynka, choć nie była szczególnie przekonana.

Wyszła z babcią do ogrodu, żeby poszukać potrzebnych składników.

– Chodzi o eliksir Leczykiszki. Bardzo pożyteczny – wyjaśniła babcia. – Zwłaszcza jeżeli znów przejesz się ciasteczkami, które sprowadzisz zaklęciem deszczu – dodała z uśmiechem.

Był to wyjątkowy eliksir – już jeden jego łyk leczył wszelkie dolegliwości żołądka i jelit.

I Lili, i Groszka uwielbiały jeść. Czasami pałaszowały za dużo marmolady czy ciasta, a potem i jedną, i drugą bolał brzuch. Kiedy przychodził wieczór, głośno grało im w kiszkach i był to koncert na dwa instrumenty.

Stojąc przy kotle, Lili z wielką uwagą dodawała składniki do mikstury i ostrożnie mieszała je chochlą.

Eliksir wychodził jej lepiej, niż się spodziewała. Brakowało jednak jednego produktu, a ona nie umiała sobie przypomnieć, co by to miało być.

Babcia patrzyła na nią w milczeniu z przepiśnikiem w ręce. Lili nie mogła zajrzeć do przepisu – przecież powinna go znać na pamięć.

Lili myślała i myślała, ale nie przypomniała sobie już żadnego składnika. Spojrzała na drzemiącego na belce Kaparka.

– Pssst, Kaparku! Proszę, pomóż mi – szepnęła.

Pajączek powoli opuścił się z sufitu na swojej nitce i zawisł tuż przed dziewczynką. Powąchał eliksir, pomyślał chwileczkę i cichutko odrzekł:

– Brakuje mięty.

– No jasne! Dziękuję. – Lili puściła do niego oczko i uśmiechnęła się radośnie.

Kaparek wspiął się po pajęczej nici na belkę, żeby dokończyć podwieczorek, a Lili dodała do kotła listki mięty i zamieszała miksturę. W kotle zabulgotało, po czym uniósł się z niego jasny, ładnie pachnący obłoczek.

– Wspaniale, Lili! – pochwaliła ją babcia.

Wzięła łyżkę i nabrała odrobinę eliksiru. Skosztowała i uważnie oceniła smak.

– Dobrze wyszło? – zapytała Lili z niepokojem.

– Znakomicie – odpowiedziała Dobroziółka. – Jesteś gotowa, żeby uwarzyć własny eliksir Leczykiszki.

Dziewczynka była przeszczęśliwa. Jak to dobrze, że ma takiego przyjaciela jak Kaparek!

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij