Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Loading error - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 lipca 2026
40,38
4038 pkt
punktów Virtualo

Loading error - ebook

To surowe, szczere koło ratunkowe człowieka, który musiał nauczyć się żyć ze swoim mrokiem na nowo. Historia bez lukru. Dla kogo jest ta książka? Dla Ciebie — jeśli mierzysz się ze stanami lękowymi lub depresją i potrzebujesz kogoś, kto nie będzie Cię oceniał ani dawał „dobrych rad”. Dla bliskich — by zrozumieli, że Twoja cisza to walka o przetrwanie, nie lenistwo. Dla każdego, kto ceni czarny humor i surową prawdę o psychice.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8467-061-3
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być powielana, przechowywana w systemach wyszukiwania ani przekazywana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób — elektroniczny, mechaniczny, fotograficzny, poprzez nagrania lub inny — bez uprzedniej pisemnej zgody autora, z wyjątkiem krótkich cytatów wykorzystywanych w recenzjach i omówieniach.

_Ta książka jest osobistym świadectwem autora i nie zastępuje diagnozy psychiatrycznej, psychoterapii ani leczenia farmakologicznego. W przypadku pogorszenia stanu psychicznego lub pojawienia się myśli o zrobieniu sobie krzywdy należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem, terapeutą lub odpowiednimi służbami ratunkowymi._

Wydanie pierwsze.

Projekt i skład: autor.

Dla tych, którzy każdego dnia walczą po cichu.

Dla tych, którzy rano otwierają oczy i już są zmęczeni.

Dla tych, którzy udają przed światem, że wszystko jest w porządku, choć w środku toczą bitwy, których nikt nie widzi.

Dla ich Latarni.

Dla ludzi, którzy zostają. Którzy siedzą obok. Którzy nie zawsze wiedzą, co powiedzieć, ale mimo to nie odchodzą.

I dla Ciebie.

Jeżeli trzymasz tę książkę w dłoniach, być może przeszedłeś więcej, niż kiedykolwiek opowiedziałeś na głos.

Dziękuję, że nadal tu jesteś.

Zostań jeszcze jeden dzień.

Resztą zajmiemy się jutro.Wstęp

Długo zastanawiałem się, czy powinienem napisać tę książkę.

Nie jestem psychiatrą.

Nie jestem psychoterapeutą.

Nie mam gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania.

Jestem człowiekiem, który zachorował.

Człowiekiem, który wielokrotnie próbował zrozumieć, dlaczego własna głowa potrafi stać się miejscem, którego najbardziej się boi.

Przez długi czas myślałem, że muszę sobie poradzić sam. Że wystarczy silna wola, więcej wysiłku i mniejsze narzekanie. Szybko przekonałem się, że depresja nie działa według takich zasad.

Ta książka nie powstała po to, żeby kogokolwiek naprawiać.

Powstała po to, żeby towarzyszyć.

Żeby człowiek siedzący po ciemku z kubkiem zimnej kawy mógł przeczytać kilka słów i pomyśleć:

_„Ktoś jeszcze to rozumie.”_

Jeżeli żyjesz z depresją, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj odrobinę ulgi.

Jeżeli kochasz kogoś, kto przez nią przechodzi, być może łatwiej będzie Ci zrozumieć jego ciszę.

A jeśli dziś po prostu próbujesz dotrwać do jutra, chcę Ci powiedzieć jedno:

Dziękuję, że nadal jesteś.

Resztą zajmiemy się jutro.

_Człowiek z Półmroku_Rozdział 1

JEŚLI TO CZYTASZ…

Witaj.

Jeśli czytasz ten dziennik, to prawdopodobnie nie dlatego, że wszystko jest w porządku.

Może to oznaczać, że:

— masz depresję,

— mieszkasz z kimś, kto ją ma,

— próbujesz zrozumieć, co się z Tobą dzieje i dlaczego nie poznajesz samego siebie,

— albo po prostu lubisz czarny humor i kawę.

Niezależnie od powodu — zapraszam do lektury.

Ten dziennik nie jest terapią. Nie jest poradnikiem sukcesu. Nie jest magicznym rozwiązaniem ani próbą naprawiania życia. Nie stworzyłem go dlatego, że mam wszystko poukładane.

Stworzyłem go, bo było — i nadal czasami jest — zupełnie odwrotnie.

Ten dziennik powstał po to, żeby pomóc innym poczuć, że nie są sami. Żeby pomóc mi ogarnąć mój własny rozpierdol w głowie. I żeby pomóc tym, którzy żyją z nami, zrozumieć, że depresja to nie „zły humor”, lenistwo czy zwykły smutek.

Depresja to wewnętrzny koniec świata.

Totalna zwiecha systemu.

LOADING ERROR.

Depresja zabiera wszystko:

— Energię.

— Sens.

— Poczucie własnej wartości.

— Teraźniejszość.

Lęk, który zwykle przychodzi z nią w pakiecie, zamienia każdy dzień w koszmar. Najprostsze czynności — umycie zębów, ubranie się czy zrobienie sobie śniadania — potrafią być barierami nie do przejścia.

Ten dziennik jest właśnie na te najgorsze dni.

Kiedy całe nasze ciało, nasze wewnętrzne „ja”, krzyczy:

SPIERDALAJ!!!

Kiedy wszystko w Tobie chce uciekać.

Ten dziennik nie ma Cię naprawić.

Ma pomóc Ci ogarnąć dzień.

Czasem godzinę.

Czasem tylko kilka najbliższych minut.

I nie zwariować, słuchając pierdolenia kłębiących się w głowie głosów zwanych „myślami” i poczucia, że to wszystko zaraz pierdolnie, nawet jeśli z zewnątrz wygląda zupełnie normalnie.

Przetrwać ataki paniki, kiedy czujesz, jakby coś wysysało z Ciebie życie, jakbyś umierał. Podczas takiego ataku i po nim człowiek jest wyczerpany, zdezorientowany, całkowicie bezsilny.

Nie piszę tego jako ktoś, kto wygrał z depresją.

Nadal biorę leki.

Nadal chodzę na terapię.

Piszę to jako ktoś, kto nieraz przegrał walkę z porankiem.

Były dni, kiedy wstanie z łóżka i zrobienie sobie kawy było moim jedynym, szczytowym „osiągnięciem”.

Żyję z depresją, która nie zawsze krzyczy.

Czasami tylko szepcze.

I zamyka człowieka w swoim pojebanym świecie.

Mam Latarnię. Tak nazywam moją żonę. To kobieta, która była obok wtedy, kiedy ja sam nie chciałem już być obok siebie.

Mamy dzieci.

Mam też muzykę.

Dobry rock nie leczy depresji, ale czasem potrafi zagłuszyć hałas w głowie na tyle, żeby człowiek mógł złapać oddech.

Miewam dobre dni.

Miewam złe dni.

I takie, kiedy system zawiesza się całkowicie.

W tym dzienniku opowiem Ci o kilku z nich.

Bez lukru.

Bez motywacyjnego pierdolenia.

Bez udawania, że wystarczy „pozytywnie myśleć i wziąć się w garść”.

To nie będzie historia człowieka, który pokonał depresję. To będzie historia człowieka, który nauczył się żyć z czymś, czego nigdy nie zapraszał do swojego życia.

Nie jestem idealny.

Nie jestem zawsze silny.

Nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ale nadal tu jestem.

A to już jest, kurwa, sukces.

Jeśli dziś tylko oddychasz i próbujesz się nie rozsypać, to znaczy, że walczysz.

I na razie to naprawdę wystarczy.

Resztą zajmiemy się jutro.Rozdział 2

JAK KORZYSTAĆ Z TEGO DZIENNIKA

Nie ma dobrego sposobu korzystania z tego dziennika.

Naprawdę.

Nie dostaniesz tutaj punktów za systematyczność. Nie będzie ocen, wykresów postępów ani odznak za wytrwałość.

To nie aplikacja do samodoskonalenia.

To koło ratunkowe.

Korzystaj z niego tak, jak potrafisz. Tak, jak pozwala Ci na to dzień, w którym właśnie jesteś.

1. JEDNA STRONA TO WYSTARCZAJĄCO DUŻO

Jeśli dasz radę — poświęć temu dziennikowi kilka minut dziennie. Nie musisz pisać elaboratów. Czasami jedno zdanie wystarczy. Czasami wystarczy jedno słowo.

A czasami jedynym wpisem będzie:

_„Dzisiaj nie mam siły.”_

I to też jest w porządku.

2. HUMOR NIE JEST MASKĄ

Znajdziesz tutaj czarny humor. Nie dlatego, że wszystko jest zabawne, tylko dlatego, że czasami śmiech pozwala złapać oddech między jednym a drugim kryzysem.

Śmiej się, kiedy możesz.

Płacz, kiedy musisz.

Pisz szczerze.

Nie udawaj przed mną. Przede wszystkim — nie udawaj przed sobą.

3. MINIMUM NADAL SIĘ LICZY

Jeśli jedynym Twoim osiągnięciem było dziś wstanie z łóżka — zapisz to.

Jeśli udało Ci się umyć zęby — zapisz to.

Jeśli zrobiłeś sobie kawę i usiadłeś przy oknie — zapisz to.

Depresja ma dziwny talent do odbierania człowiekowi prawa do uznawania własnych sukcesów. Ten dziennik ma Ci je przypominać.

4. TO JEST TWOJE MIEJSCE

Możesz pisać.

Możesz rysować.

Możesz przeklinać.

Możesz narzekać.

Możesz zostawić pustą stronę.

Nie musisz być grzeczny. Nie musisz być mądry. Nie musisz nikomu imponować.

To miejsce jest tylko dla Ciebie.

5. NIE MUSISZ BYĆ KONSEKWENTNY

Masz zjebany dzień. Olewka — pomijasz stronę. Wróć jutro albo za tydzień. Wróć, kiedy będziesz gotowy.

Nie zaglądałeś tutaj tydzień? Ten dziennik nie obrazi się na Ciebie za nieobecność. Będzie czekał. Tak długo, jak będziesz go potrzebować.

6. NIE OCENIAJ SIEBIE

To może być najtrudniejsza część.

Nie oceniaj siebie przez pryzmat tego, ile zrobiłeś. Nie porównuj się z ludźmi, którzy właśnie zdobywają świat. Nie porównuj się nawet do siebie sprzed choroby.

Dzisiaj jesteś tym człowiekiem:

— Zmęczonym.

— Przestraszonym.

— Zdezorientowanym.

— Albo po prostu wyczerpanym.

I nie jest to Twoja wina, pamiętaj o tym.

Nie musisz dziś wygrywać.

Wystarczy, że się nie wycofasz.Rozdział 3

PIERWSZY RAZ

Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się zaczęło.

Szczerze?

Z tamtego okresu nie pamiętam praktycznie nic.

Coś zaczęło się ze mną dziać.

Nie wiedziałem, co.

Nie rozumiałem tego.

Do momentu, kiedy żona wysłała mnie do psychiatry.

Lekarz zdiagnozował depresję lękową.

Dostałem leki.

Pomyślałem wtedy:

_No chuj…_

_Trudno._

_Jakoś to ogarnę._

_Dam radę._

I na tym skończyło się moje rozsądne myślenie.

Bo oprócz leków poszedłem w alkohol.

Na początku wydawało mi się, że pomaga.

Znieczulał ból.

Zagłuszał myśli.

Pozwalał na chwilę odpocząć od własnej głowy.

Tylko że z czasem przestał pomagać.

Coraz bardziej mnie wciągał.

Nie byłem już w stanie normalnie funkcjonować bez alkoholu.

Trwało to około roku.

Nie napiszę Wam, co się wtedy działo.

Bo nie mam, kurwa, pojęcia.

Pamiętam tylko codzienną banię.

I ogromne dziury w pamięci.

Z dnia na dzień.

Z miesiąca na miesiąc.

Było coraz gorzej.

Dzisiaj myślę, że nie sama depresja mnie wtedy wykańczała.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij