Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Lützen-Budziszyn 1813 - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 czerwca 2026
3410 pkt
punktów Virtualo

Lützen-Budziszyn 1813 - ebook

Po ciężkiej klęsce w Rosji w 1812 roku cesarz Francuzów Napoleon I powrócił do ojczyzny, aby odbudować Wielką Armię. Tymczasem do antynapoleońskiej koalicji przystąpiły Szwecja i Prusy, wygasł sojusz austriacko-francuski, chwiało się też poparcie dla Francji w państwach niemieckich zrzeszonych w Związku Reńskim. Napoleon postanowił rzucić rękawicę Prusakom i Rosjanom w Niemczech, nad Łabą i Soławą. Po koniec kwietnia 1813 roku skoncentrował siły w Turyngii i ruszył do Saksonii. Do pierwszego starcia ze sprzymierzonymi doszło 2 maja pod Lützen, na południowy zachód od Lipska. Zakończyło się ono taktycznym sukcesem Napoleona, gdyż Rosjanie i Prusacy wycofali się z pola walki. Do kolejnej dużej bitwy doszło 20–21 maja pod Budziszynem. Napoleon jeszcze raz zwyciężył, choć znowu nie zdołał rozbić wrogich armii i poniósł duże straty. Kampanię wiosenną 1813 roku zakończył rozejm zawarty 4 czerwca, który cesarz Francuzów uznał potem za poważny błąd polityczny i militarny.

O tych wydarzeniach pisze Szymon Jagodziński, specjalista od dziejów wojskowych epoki napoleońskiej.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-19026-9
Rozmiar pliku: 11 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ I. SYTUACJA POLITYCZNA NAPOLEONA U PROGU KAMPANII WIOSENNEJ 1813 ROKU

15 kwiet­nia o godz. 4 rano cesarz opu­ścił swój pałac w Saint-Cloud i wyje­chał do Mogun­cji. Do mia­sta przy­był 17 kwiet­nia o godz. 2 w nocy. Jego szef sztabu marsz. Louis Ber­thier cze­kał już tam na niego od 48 godzin. Tym samym Napo­leon dołą­czył do swo­jej Wiel­kiej Armii. Stało się to jed­nak nieco wcze­śniej, niż pla­no­wał – w liście do marsz. Michela Neya z 13 marca zapo­wia­dał swój powrót na front nie­miecki dopiero w maju¹. Zmiana pla­nów została wymu­szona pogar­sza­jącą się sytu­acją poli­tyczną.

Fran­cja ni­gdy nie była tak nie­spo­kojna jak po klę­sce w Rosji. W kraju odby­wał się masowy pobór mło­dych rekru­tów, któ­rzy mieli zastą­pić tysiące tych, któ­rzy pozo­stali w śnie­gach pań­stwa Roma­no­wów. Nara­stał kry­zys gospo­dar­czy. Naród fran­cu­ski zdo­był się na gigan­tyczny wysi­łek w przeded­niu kam­pa­nii rosyj­skiej 1812 roku, gdyż sądzono, iż wojna przy­nie­sie upra­gniony pokój. Nawet pro­pa­ganda rzą­dowa nie popra­wiała nastro­jów². Istotne było rów­nież nara­sta­jące zmę­cze­nie Fran­cji cią­głą wojną, trwa­jącą już od 20 lat. Zmie­nił się także cha­rak­ter tych kon­flik­tów. W 1792 roku Fran­cja bro­niła się przed koali­cją feu­dal­nych wład­ców Europy. W 1813 roku przy­szło jej się zmie­rzyć dodat­kowo z koali­cją zbun­to­wa­nych naro­dów – przy­kła­dem choćby Niemcy i Hisz­pa­nie. Ci pierwsi nazwali ją „wojną o nie­pod­le­głość” (_Befre­iung­skriege_). Dla przy­wód­ców obozu anty­na­po­le­oń­skiego nad­cią­ga­jąca kam­pa­nia była wielką nie­wia­domą. Bali się Napo­le­ona. Wcze­śniej sami słu­żyli pod jego sztan­da­rami – nawet jeśli z przy­musu. Teraz nie ufali sobie nawza­jem. Oba­wiali się zaan­ga­żo­wać wszyst­kie swoje siły, aby w razie klę­ski na polu bitwy nie zostać samemu w obli­czu geniu­szu cesa­rza Fran­cu­zów³.

Pro­blem stwa­rzał rów­nież papież Pius VII, ducho­wień­stwo było bowiem źró­dłem anty­rzą­do­wej agi­ta­cji. Wymu­szony kon­kor­dat z 25 stycz­nia 1813 roku został odwo­łany pod naci­skiem kar­dy­na­łów już 24 marca. Nie­udany zamach stanu gen. bryg. Claude’a de Maleta z 23 paź­dzier­nika 1812 roku obna­żył sła­bość rzą­dów cesar­skich. Stąd koniecz­ność pil­nego powrotu Napo­le­ona do Fran­cji w celu uspo­ko­je­nia sytu­acji wewnętrz­nej. Nie­stety cesar­ski pasierb i dowódca wojsk fran­cu­skich w Niem­czech książę Euge­niusz de Beau­har­nais nie był w sta­nie zaże­gnać kry­zysu na fron­cie. W efek­cie linia Łaby została prze­ła­mana.

Na Pół­wy­spie Pire­nej­skim sytu­acja też nie napa­wała opty­mi­zmem. Rosła prze­waga wojsk angiel­sko-hisz­pań­sko-por­tu­gal­skich. Ich siły prze­kra­czały już 140 tys. żoł­nie­rzy (w tym 50 tys. Hisz­pa­nów) wspie­ra­nych przez tysiące hisz­pań­skich _gueril­las_⁴. Co prawda Fran­cja utrzy­my­wała w Hisz­pa­nii ok. 200 tys. żoł­nie­rzy, byli oni jed­nak roz­siani po róż­nych zakąt­kach kraju. W pół­noc­nej czę­ści pół­wy­spu sta­cjo­no­wała zale­d­wie 100-tysięczna armia cesar­ska⁵ marsz. Nico­lasa Soulta (for­mal­nie króla Józefa Bona­par­tego), któ­rego już 3 stycz­nia 1813 roku Napo­leon odwo­łał do kraju⁶. Wraz z nim wyje­chała część wojsk potrzeb­nych do odbu­do­wa­nia Wiel­kiej Armii – co naj­mniej 20 tys. wete­ra­nów. Poja­wił się nawet pomysł cał­ko­wi­tego wyco­fa­nia wojsk fran­cu­skich z Pół­wy­spu i usta­bi­li­zo­wa­nia linii frontu na Pire­ne­jach⁷. Cesarz szybko zre­zy­gno­wał jed­nak z tego pomy­słu: odwrót byłby oznaką jego sła­bo­ści, w dodatku mógłby zachę­cić koali­cję do wcze­śniej­szej ofen­sywy na fron­cie wschod­nim (nie­miec­kim).

Nie­po­kój budziła także postawa króla Neapolu Joachima Murata. Podej­rze­wano go o tajne kon­takty z rzą­dem angiel­skim oraz pota­jemne nego­cja­cje z mini­strem spraw zagra­nicz­nych Austrii Kle­men­sem von Met­ter­ni­chem. Celem tych roz­mów miało być prze­cią­gnię­cie napo­le­oń­skiego mar­szałka na stronę Wied­nia (z zacho­wa­niem neu­tral­no­ści w kon­flik­cie z Fran­cją) w zamian za gwa­ran­cje Habs­bur­gów doty­czące wła­dzy Murata nad Neapo­lem. Nie­wy­klu­czone, że to dla­tego cesar­ski szwa­gier odmó­wił powrotu do Wiel­kiej Armii. Nie zgo­dził się także na wysła­nie dodat­ko­wych kon­tyn­gen­tów woj­sko­wych dla swo­jego władcy⁸, cho­ciaż neapo­li­tań­ska armia osią­gnęła wtedy liczeb­ność 40 tys. żoł­nie­rzy, a dekre­tem z 8 kwiet­nia powo­łano do woj­ska kolej­nych 10 tys. rekru­tów⁹. Murat wie­dział o pro­ble­mach cesar­stwa i czuł, że upa­da­jący Napo­leon pocią­gnie w prze­paść także jego. Dla­tego był gotów na wszystko, aby rato­wać swoje pano­wa­nie w Ita­lii. Po nego­cja­cjach z Angli­kami 22 kwiet­nia zade­kla­ro­wał, że w zamian za uzna­nie jego wła­dzy kró­lew­skiej w Neapolu jest gotów zaan­ga­żo­wać swo­ich 40 tys. żoł­nie­rzy po stro­nie koali­cji¹⁰. To była zdrada, a dla Napo­le­ona – podwójna strata. Musiał zastą­pić woj­ska z połu­dnio­wej Ita­lii oddzia­łami pozy­ska­nymi od innych sojusz­ni­ków, a jed­no­cze­śnie musiał pozo­sta­wić w pół­noc­nej czę­ści Pół­wy­spu Ape­niń­skiego nie­małe siły, aby uchro­nić Kró­le­stwo Włoch przed poten­cjal­nym ata­kiem króla Neapolu. Na mocy dekretu z 4 kwiet­nia 1813 roku zamie­rzano stwo­rzyć osobny kor­pus rezer­wowy w Wero­nie, który eta­towo miał liczyć pra­wie 56 tys. żoł­nie­rzy. Dwie trze­cie tych wojsk miało pocho­dzić z Pie­montu, Neapolu i Kró­le­stwa Włoch¹¹. Na jego czele miał sta­nąć odwo­łany póź­niej (po bitwie pod Lützen) z Nie­miec do Medio­lanu książę Euge­niusz de Beau­har­nais.

Nie­sta­bil­nie było także na wschód od bariery Renu. Dla Napo­le­ona kon­trola nad 32. Okrę­giem Woj­sko­wym, czyli pół­noc­nymi Niem­cami z Hano­we­rem na czele, była szcze­gól­nie ważna ze wzglę­dów woj­sko­wych i poli­tycz­nych. Te zie­mie oraz sąsia­du­jąca z nimi West­fa­lia Hie­ro­nima Bona­par­tego bez­po­śred­nio gra­ni­czyły z cesar­stwem. Napo­leon wypo­wie­dział wtedy zna­mienne słowa: _To są naj­waż­niej­sze punkty i wolał­bym widzieć nie­przy­ja­ciela w Lip­sku, Erfur­cie i Gotha niż w Hano­we­rze i Bre­mie_¹². Dawne Kró­le­stwo Holan­dii zostało wcie­lone do impe­rium 13 lipca 1810 roku. Gdyby kraje te zostały zajęte przez woj­ska sprzy­mie­rzo­nych, Fran­cji gro­zi­łaby inwa­zja. Realne było także nie­bez­pie­czeń­stwo bez­po­śred­niego ataku wojsk koali­cji w tym regio­nie. 17 marca Napo­leon napi­sał do swo­jego pasierba: _To, co się dzieje w 32. OW, praw­do­po­dob­nie ścią­gnie na niego lądo­wa­nie Angli­ków i Szwe­dów, a może nawet Rosjan_¹³. Cho­ciaż dowo­dzący na tym odcinku frontu marsz. Louis Davout mógł w każ­dej chwili wzno­wić marsz nad dolną Łabę, musiał pamię­tać o tym, że za ple­cami ma Holan­dię i Bel­gię. Zwłasz­cza w tym pierw­szym kraju pano­wało silne poru­sze­nie, szcze­gól­nie widoczne w trak­cie poboru do Gwar­dii Naro­do­wej.

Gdy doszło do pierw­szych aktów nie­po­słu­szeń­stwa, Napo­leon wydał kate­go­ryczny roz­kaz stłu­mie­nia roz­ru­chów. 25 kwiet­nia w Bre­mie aresz­to­wano 173 osoby, wyroki śmierci wyko­nano na 21¹⁴. Anty­fran­cu­skie incy­denty na­dal się jed­nak zda­rzały. Dowo­dzący w Bre­mie gen. dyw. Domi­ni­que Van­damme nie miał dość sił, aby spa­cy­fi­ko­wać ewen­tu­alne poważ­niej­sze wystą­pie­nie. Dys­po­no­wał tylko kil­koma dru­gimi bata­lio­nami two­rzą­cej się 4. DP, bez kawa­le­rii i arty­le­rii, dla­tego na razie nie podej­mo­wał żad­nych dzia­łań.

Kło­po­tów Napo­le­onowi nastrę­czali także Duń­czycy. Co prawda od 31 paź­dzier­nika 1807 roku mię­dzy Danią a Fran­cją obo­wią­zy­wał trak­tat z Fon­ta­ine­bleau, na mocy któ­rego Paryż i Kopen­haga zawie­rały sojusz na czas wojny, zobo­wią­zały się do nie­pod­pi­sy­wa­nia sepa­ra­ty­stycz­nego pokoju oraz potwier­dziły inte­gral­ność tery­to­rialną sygna­ta­riu­szy poro­zu­mie­nia, lecz duń­ski rząd pro­wa­dził tajne nego­cja­cje z Anglią i Rosją. Roz­mowy doty­czyły m.in. braku zgody Danii na przy­łą­cze­nie Nor­we­gii do korony szwedz­kiej, co miało być ceną za udział Sztok­holmu w woj­nie z Fran­cją¹⁵. Król Fry­de­ryk VI nie był także zain­te­re­so­wany rekom­pen­satą w postaci Holan­dii i Ham­burga¹⁶. Począt­kowo Dania przy­stała na kon­wen­cję o zbroj­nej neu­tral­no­ści, jej wła­dze ocze­ki­wały także na zgodę Fran­cji w kwe­stii powrotu 2 tys. duń­skich mary­na­rzy prze­zna­czo­nych do obrony Wysp Fry­zyj­skich¹⁷. Mimo to Napo­leon nie rezy­gno­wał z popraw­nych sto­sun­ków z nad­bał­tyc­kim sojusz­ni­kiem. Do czasu wyja­śnie­nia sytu­acji marsz. Davout miał zawie­sić dzia­ła­nia na pra­wym brzegu dol­nej Łaby, ponie­waż duń­ski Holsz­tyn roz­cią­gał się aż do Altony i przed­mieść Ham­burga. Ponadto na pół­noc od mia­sta sta­cjo­no­wał duń­ski kor­pus posił­kowy w sile ok. 10 tys. żoł­nie­rzy i nie warto było ryzy­ko­wać jego wystą­pie­nia prze­ciwko Fran­cji. Ostroż­ność i cier­pli­wość Napo­leona opła­ciła się – osta­tecz­nie Dania pozo­stała w obo­zie napo­le­oń­skim¹⁸.

Pogar­szała się także sytu­acja w kra­jach nie­miec­kich nale­żą­cych do Związku Reń­skiego. Raporty napły­wa­jące na bie­żąco z: Würzburga, Frank­furtu, Wir­tem­ber­gii, Bergu, West­fa­lii, Hesji, Sak­so­nii czy Bawa­rii mówiły o sze­rzą­cej się agi­ta­cji anty­na­po­le­oń­skiej. Co prawda rządy tych państw zgod­nie dekla­ro­wały swoją lojal­ność wobec Paryża, ale postawa nie­któ­rych nie­miec­kich sate­li­tów cesar­stwa budziła wąt­pli­wo­ści. Pierw­sze skrzypce w kre­owa­niu tych nastro­jów grała habs­bur­ska Austria. Nie pro­po­no­wała wojny, wręcz prze­ciw­nie – stała na straży idei nie­mal poko­jo­wej media­cji, którą zaofe­ro­wała głów­nym sygna­ta­riu­szom Związku Reń­skiego. Cho­dziło oczy­wi­ście o wyklu­cze­nie sił zbroj­nych nad­reń­skich sojusz­ni­ków Paryża z machiny wojen­nej cesa­rza Fran­cu­zów¹⁹. Napo­leon był świa­domy zagro­że­nia – wszyst­kie linie komu­ni­ka­cyjne i służby tyłowe Wiel­kiej Armii prze­bie­gały lub dzia­łały na tery­to­riach państw Związku Reń­skiego.

Przy­kła­dem nie­pew­nej postawy nie­miec­kich sojusz­ni­ków było zacho­wa­nie wojsk bawar­skich. 16 kwiet­nia 1813 roku do Bam­bergu przy­był gen. dyw. hra­bia Henri Ber­trand, dowódca Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego Włoch (IV K). Ze zdu­mie­niem odkrył, że bawar­ska 29. DP gen. por. Kle­mensa von Raglo­vi­cha nie była skon­cen­tro­wana zgod­nie z roz­ka­zami cesa­rza pod Saal­feld, Schleiz i Cobur­giem, ale bez okre­ślo­nego powodu wyco­fała się do Bay­reuth. Tłu­ma­cze­nie było pro­ste: rząd w Mona­chium nie wyra­ził zgody na opusz­cze­nie tery­to­rium Bawa­rii i wkro­cze­nie do Sak­so­nii. Wyko­na­nia roz­kazu do prze­gru­po­wa­nia odmó­wił także gen. mjr Karl von Bec­kers, dowódca bawar­skiej bry­gady w Bay­reuth, który także zasło­nił się bra­kiem zgody króla na taki manewr. Tego rodzaju tar­cia z wła­dzami fran­cu­skimi trwały w kolej­nych dniach. W końcu sprawa tra­fiła do Napo­le­ona. Ten 20 kwiet­nia napi­sał list do króla Bawa­rii Mak­sy­mi­liana I Józefa z „prośbą” o poin­stru­owa­nie swo­ich dowód­ców, aby bez­wa­run­kowo prze­strze­gali cesar­skich roz­ka­zów. Jed­no­cze­śnie zażą­dał zmiany dowódcy tzw. Bawar­skiego Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego na gen. por. Carla von Wre­dego, który wyda­wał się przy­chyl­niej­szy Fran­cu­zom. Mona­chium wyra­ziło zgodę na warunki Napo­le­ona²⁰. Ogól­nie rzecz bio­rąc, nie­mieccy władcy nie poparli pomy­słu media­cyj­nego Wied­nia. Na przy­kład król Bawa­rii sądził, że będzie musiał zapła­cić za dołą­cze­nie do koali­cji czę­ścią ziem, które zostały do tej pory pod­bite i zajęte.

Naj­więk­szy nie­po­kój cesa­rza budziła postawa Sak­so­nii. Ze wzglę­dów _stricte_ woj­sko­wych Fran­cji zale­żało na wier­no­ści rządu w Dreź­nie. Liczeb­ność odbu­do­wy­wa­nej w Tor­gau armii saskiej (gen. por. Johann von Thiel­mann) zbli­żała się do 12 tys. żoł­nie­rzy, co sta­no­wi­łoby zna­czące wspar­cie dla odtwa­rza­nej Wiel­kiej Armii. Sama twier­dza wraz z Wit­ten­bergą i Mag­de­bur­giem, gdzie sta­cjo­no­wały na­dal gar­ni­zony fran­cu­skie²¹, była stra­te­gicz­nie poło­żona nad środ­ko­wym bie­giem Łaby, poważ­nie ogra­ni­cza­jąc swo­bodę ruchów wojsk sprzy­mie­rzo­nych. To wła­śnie z guber­na­to­rem Tor­gau nawią­zał kon­takty gen. broni Piotr Wit­t­gen­stein (od 24 kwiet­nia głów­no­do­wo­dzący siłami koali­cji), który chciał, aby gen. von Thiel­mann stał się dla Sak­so­nii kimś w rodzaju gen. por. Ludwiga von Yorcka dla Prus (mowa o kon­wen­cji w Tau­ro­gach z 30 grud­nia 1812 roku)²². Rosja i Prusy nie doce­niały roli Sak­so­nii w koali­cji anty­fran­cu­skiej, tym bar­dziej że Peters­burg pla­no­wał anek­sję Księ­stwa War­szaw­skiego, któ­rego for­mal­nym władcą był Wet­tin, a Ber­lin myślał o korek­cie swo­ich gra­nic wła­śnie kosz­tem pań­stwa saskiego.

Pań­stwem, które dzia­łało na rzecz odcią­gnię­cia Sak­so­nii od Napo­le­ona, była neu­tralna na razie Austria. 20 kwiet­nia oba pań­stwa pod­pi­sały w Wied­niu trak­tat, na mocy któ­rego za cenę zawie­sze­nia współ­pracy z Napo­le­onem oraz uzie­mie­nia armii saskiej Fry­de­ryk August I miał otrzy­mać gwa­ran­cję zacho­wa­nia posia­dło­ści dzie­dzicz­nych oraz rekom­pen­satę za Księ­stwo War­szaw­skie. 24 kwiet­nia Napo­leon dowie­dział się o pod­pi­sa­nym poro­zu­mie­niu. Wtedy był już pewny, że Austria tylko pozor­nie pozo­staje bierna, a w prak­tyce pro­wa­dziła kam­pa­nię poli­tyczną prze­ciwko Fran­cji. Mini­ster Met­ter­nich dużo mówił o pokoju, ale warunki, jakie musia­łoby przy­jąć cesar­stwo, ozna­cza­łyby dla niego poli­tyczną i pre­sti­żową kata­strofę: likwi­da­cja Księ­stwa War­szaw­skiego, roz­wią­za­nie Związku Reń­skiego, zrze­cze­nie się wszyst­kich posia­dło­ści na pra­wym brzegu Renu, rezy­gna­cja z Dal­ma­cji i Pro­win­cji Ili­ryj­skich oraz wyco­fa­nie wojsk z Hisz­pa­nii. W zamian zamie­rzano pozo­sta­wić Napo­leonowi lewy brzeg Renu i Ita­lię. Ale to były tylko wstępne warunki – po ich zaak­cep­to­wa­niu przy­szłyby kolejne. Wszyst­kie spro­wa­dzały się do zamknię­cia Fran­cji w gra­ni­cach sprzed 1789 roku²³. Napo­leon nie był głup­cem. Wie­dział, że ustę­pu­jąc, okaże sła­bość, a żąda­nia jego prze­ciw­ni­ków w przy­szło­ści staną się coraz śmiel­sze – aż do cał­ko­wi­tej kapi­tu­la­cji. Wojna jawiła się jako jedyny spo­sób na osią­gnię­cie hono­ro­wego pokoju. W rapor­cie z 1 kwiet­nia 1813 roku z amba­sady w Wied­niu infor­mo­wano cesa­rza, że w Austrii trwają zbro­je­nia, a monar­chia habs­bur­ska posiada pod bro­nią ponad 100 tys. żoł­nie­rzy goto­wych do inter­wen­cji. Cesarz Fran­ci­szek I miał tylko cze­kać na dogodny moment²⁴. Warto dodać, że przy­stą­pie­nie Austrii do wojny z Fran­cją byłoby rów­no­znaczne z zagładą na­dal sto­ją­cego pod Kra­ko­wem daw­nego V K pol­skiego księ­cia Józefa Ponia­tow­skiego, tj. nie­mal 15 tys. ludzi²⁵. Jego odwrót z Księ­stwa War­szaw­skiego miał się roz­po­cząć 3 maja. Napo­leon wyli­czył, że mobi­li­za­cja sił zbroj­nych nad­du­naj­skiej monar­chii zakoń­czy się w czerwcu, w lipcu Austria miała być gotowa do wojny. Czasu było mało. Cesarz musiał poko­nać Rosję i Prusy, zanim armia austriacka osią­gnie goto­wość ope­ra­cyjną.

Napo­leon wstrzy­mał się w nego­cja­cjami dyplo­ma­tycz­nymi wobec nie­pew­nej Sak­so­nii. Potrze­bo­wał cze­goś wię­cej. Musiał poka­zać, że Fran­cja na­dal sta­nowi potęgę mili­tarną, któ­rej należy się bać. Potrze­bo­wał szyb­kiego, prze­ko­nu­ją­cego zwy­cię­stwa nad woj­skami rosyj­skimi i pru­skimi – dru­giego Auster­litz. Ten cios miał nie tylko zno­kau­to­wać koali­cję, lecz także napro­sto­wać chwiej­nych nie­miec­kich sojusz­ni­ków cesar­stwa. Bona­parte był dobrej myśli. W sercu Rze­szy sta­cjo­no­wało już ponad 210 tys. napo­le­oń­skich żoł­nie­rzy, w tym 35 tys. cudzo­ziem­skich, a każ­dego dnia napły­wały tysiące uzu­peł­nień; 15 kwiet­nia Napo­leon ruszył na front.ROZDZIAŁ II. PLANY NAPOLEONA NA WIOSNĘ 1813 ROKU

Ocena Wielkiej Armii A.D. 1813

Pośpiech cesa­rza był bar­dzo widoczny. Nad­cho­dził bowiem czas, kiedy można było za jed­nym zama­chem roz­wią­zać kilka klu­czo­wych pro­ble­mów: usta­bi­li­zo­wać sytu­ację na fron­cie po odwro­cie wojsk (Armia Łaby) księ­cia Euge­niu­sza za Soławę, wyci­szyć nie­po­koje w Niem­czech, wyja­śnić dwu­znaczną postawę Sak­so­nii, zmie­nić poli­tykę Austrii wobec Fran­cji oraz wzmoc­nić nie­pewny Zwią­zek Reń­ski. By pod­kre­ślić ener­gię, z jaką zamie­rzał dzia­łać, Napo­leon wypo­wie­dział zna­mienne słowa: _Będę pro­wa­dził tę kam­pa­nię jako gene­rał Bona­parte, a nie jako cesarz_²⁶. Jego poten­cjał rósł z dnia na dzień. Rezerwy na­dal wyda­wały się nie­wy­czer­pane. Pobory rocz­nika 1813 i grun­towny prze­gląd innych klas pobo­ro­wych od marca 1813 roku dały 127 tys. rekru­tów, nie­wcie­lo­nych jesz­cze do czyn­nej służby. W tym samym mie­siącu depoty armijne otrzy­mały do roz­działu (sześć klas pobo­ro­wych) kolej­nych 80 tys. ludzi. Następ­nych 150 tys. męż­czyzn zostało wezwa­nych z rocz­nika 1814. Łącz­nie było to aż 357 tys. poten­cjal­nych żoł­nie­rzy²⁷. Kolejne kon­tyn­genty posił­kowe nad­cią­gały ze Związku Reń­skiego, z Kró­le­stwa Włoch, Neapolu, Hisz­pa­nii oraz Księ­stwa War­szaw­skiego. Pro­ces odbu­dowy Wiel­kiej Armii wymaga osob­nego opra­co­wa­nia, dla­tego w tym miej­scu chciał­bym doko­nać tylko krót­kiej oceny.

Nie jest tajem­nicą, że w 1813 roku Wielka Armia nie dorów­ny­wała woj­skom cesa­rza z lat 1805–1807, 1809 roku, a nawet z początku kam­pa­nii rosyj­skiej 1812 roku. Widoczne były w niej prze­jawy nie­po­rządku i pro­blemy z dys­cy­pliną, ale jak stwier­dził Gérôme Clément: _Armia 1813 roku była wystar­cza­jąca do pro­wa­dze­nia kam­pa­nii, zwłasz­cza w rękach takiego wodza jak Napo­leon_²⁸. Nie mniej pochleb­nie wypo­wie­dział się pru­ski histo­ryk Hein­rich Beitzke: _Zadzi­wia­jąca była zręcz­ność, siła i szyb­kość, z jaką wielki mistrz sztuki wojen­nej wysta­wił nową Wielką Armię po zagła­dzie całej swo­jej_ _armii w Rosji, jak połą­czył skromne resztki_ _armii z nowymi ele­men­tami, jak z pomocą oca­la­łej kadry w szcząt­kach armii_ _pod wiel­kim imie­niem wła­snym oraz imie­niem swo­ich mar­szał­ków i gene­ra­łów szybko umiał tchnąć duszę w całość. Gra­ni­czyło to z magią, że był w sta­nie przejść do ataku jako pierw­szy_ _, i to przy uży­ciu prze­wa­ża­ją­cych sił. Zaciąg i prze­marsz mło­dych oddzia­łów do punk­tów zbor­nych odby­wały się zazwy­czaj w tym samym cza­sie. Bazu­jąc na nie­za­prze­czal­nie wiel­kich moż­li­wo­ściach mili­tar­nych Fran­cu­zów, roz­ka­zał dużej czę­ści swo­ich wojsk wkro­czyć do Nie­miec bez broni: ta była wysy­łana pocztą lub innymi trans­por­tami eks­pre­so­wymi i roz­dzie­lana w mar­szu_²⁹.

Ofiar­ność Fran­cu­zów i zaan­ga­żo­wa­nie Napo­le­ona w budowę prak­tycz­nie nowej Wiel­kiej Armii do dziś budzi zasko­cze­nie i podziw. Johann Spo­rschil napi­sał m.in.: _Dzięki żela­znej woli cesa­rza Napo­le­ona, dzięki wciąż nie­za­chwia­nej ufno­ści Fran­cji w jego nie­zwy­cię­żo­ność, dzięki ści­śle regu­lo­wa­nej admi­ni­stra­cji i bez­li­to­snemu pobo­rowi, a przede wszyst­kim dzięki tej nad­zwy­czaj­nej ener­gii, którą nie tylko roz­wi­nął, lecz także potra­fił wzbu­dzić we wszyst­kich swo­ich urzęd­ni­kach – od pierw­szego dygni­ta­rza pań­stwa aż do naj­skrom­niej­szego sługi swo­jej wła­dzy; pomimo zagłady armii liczą­cej pół miliona ludzi pod koniec 1812 r. udało mu się ponow­nie zgro­ma­dzić armię liczącą 200 tys. żoł­nie­rzy na ziemi nie­miec­kiej pod koniec kwiet­nia 1813 r. Mimo że od sumy tej trzeba odjąć część dywi­zji, które albo dopiero się zbli­żały, albo (na ziemi nie­miec­kiej) były w trak­cie for­mo­wa­nia_³⁰.

Armia napo­le­oń­ska na­dal była efek­tyw­nym narzę­dziem wojen­nym mimo widocz­nych w niej zaląż­ków sła­bo­ści. Jej bit­ność i poświę­ce­nie wciąż budziły podziw, a woj­ska Napo­le­ona miały jesz­cze poka­zać, na co je stać pod Lützen i Budzi­szy­nem.

Założenia planu z 11 marca 1813 roku

Pierw­sze wska­zówki Napo­le­ona odno­śnie do planu kam­pa­nii wio­sen­nej poja­wiły się już 27 stycz­nia 1813 roku w liście do księ­cia Euge­niu­sza de Beau­har­nais³¹. W tych dniach cesarz inten­syw­nie zasta­na­wiał się nad kontr­ofen­sywą nad dol­nym bie­giem Łaby, która miała przy­wró­cić linię frontu na Wiśle i zmu­sić do gene­ral­nego odwrotu armię rosyj­ską, zanim Prusy zakoń­czą zbro­je­nia. Poja­wiły się jed­nak wąt­pli­wo­ści przed pod­ję­ciem takiego manewru. Ich powo­dem były sytu­acja w pół­noc­nych Niem­czech oraz wizja inwa­zji wojsk bry­tyj­skich i szwedz­kich w oko­li­cach Ham­burga. Z tego powodu Armia Łaby musiała wydzie­lić pokaź­nie siły, aby zadbać o bez­pie­czeń­stwo West­fa­lii i 32. Okręgu Woj­sko­wego³². To dla­tego na roz­kaz cesa­rza książę Euge­niusz miał osła­niać Mag­de­burg tak długo, jak to było moż­liwe³³. Napo­leon brał rów­nież pod uwagę ude­rze­nie wojsk rosyj­skich i pru­skich na Sak­so­nię, co fak­tycz­nie nastą­piło. Do osłony Dre­zna na pra­wym skrzy­dle Armii Łaby miała manew­ro­wać Armia Menu (w tym cza­sie pod roz­ka­zami marsz. Neya)³⁴.

Napo­leon myślał dwu­to­rowo. W sytu­acji gdy armia fran­cu­ska zaj­mo­wa­łaby linię Łaby, mogłaby sfor­so­wać rzekę pod Mag­de­bur­giem, a następ­nie ruszyć na Kostrzyn, Szcze­cin i Gdańsk. Gdyby jed­nak woj­ska sprzy­mie­rzo­nych pierw­sze prze­kro­czyły Łabę pod Dre­znem, cesarz musiałby naj­pierw ode­pchnąć je z powro­tem od rzeki, a dopiero potem ruszyć na Gdańsk. W liście do pasierba z 11 marca 1813 roku Napo­leon wyło­żył swój plan kam­pa­nii³⁵. Na począ­tek władca pre­cy­zyj­nie obli­czył wszyst­kie mar­szruty: _Z Mag­de­burga do Wit­ten­bergi są 3 dni_ _; z Wit­ten­bergi do Dre­zna jest ich 4 lub 5, a więc z Dre­zna do Mag­de­burga jest 7 lub 8 dni mar­szu. Z Mag­de­burga do Havel­bergu czeka nas trzy­dniowy marsz; z Havel­bergu do Ham­burga to marsz sied­mio­dniowy. Z Havel­bergu do Ber­lina są tylko trzy dni, tyle samo co z Wit­ten­bergi do Ber­lina_. Celem numer jeden miało być odblo­ko­wa­nie Gdań­ska. W pierw­szych dniach maja cesarz spo­dzie­wał się połą­cze­nia z Armią Menu marsz. Neya, któ­rego woj­ska były skon­cen­tro­wane w Würzburgu, Erfur­cie i Lip­sku. W tym samym cza­sie Armia Łaby księ­cia Euge­niu­sza zosta­łaby ześrod­ko­wana w Mag­de­burgu, Havel­bergu i Wit­ten­ber­dze. Jed­no­cze­śnie cesarz spo­dzie­wał się, że woj­ska rosyj­skie i pru­skie będą wtedy roz­cią­gnięte na pra­wym brzegu Łaby od Gdań­ska do Gło­gowa.

Gdyby tak wyglą­dała sytu­acja, Armia Łaby, a za nią Armia Menu, ruszy­łyby przez Havel­berg na Szcze­cin. Następ­nie woj­ska napo­le­oń­skie sfor­so­wa­łyby Odrę, zysku­jąc 10 dni prze­wagi nad armią sprzy­mie­rzo­nych, która nie zdą­ży­łaby osło­nić oblę­żo­nego Gdań­ska, ponie­waż jej oddziały tkwi­łyby w War­sza­wie, Gło­go­wie i Dreź­nie. Napo­leon kon­ty­nu­ował swój wywód: _Po doło­że­niu wszel­kich sta­rań, aby dać do zro­zu­mie­nia_ _, że pra­gnę ruszyć na Dre­zno i Śląsk, zamie­rzam praw­do­po­dob­nie (pod osłoną gór Turyn­gii i Łaby) ruszyć przez Havel­berg, dotrzeć for­sow­nym mar­szem pod Szcze­cin, mając 300 tys. żoł­nie­rzy i kon­ty­nu­ować marsz na Gdańsk, dokąd powi­nie­nem dotrzeć w ciągu 15 dni; w 20. dniu mar­szu po prze­kro­cze­niu Łaby mia­sto zosta­łoby odblo­ko­wane, a jed­no­cze­śnie prze­jął­bym kon­trolę nad Mal­bor­kiem, wyspą Nogat i wszyst­kimi mostami na dol­nej Wiśle. To tyle, jeśli cho­dzi o porzą­dek ofen­sywy_. Dzięki temu cesarz ocze­ki­wał uwol­nie­nia 50–60 tys. żoł­nie­rzy znaj­du­ją­cych się w róż­nych gar­ni­zo­nach twierdz, co po czę­ści mogłoby wyrów­nać ubytki w sze­re­gach ponie­sione w trak­cie wstęp­nego etapu kam­pa­nii i dłu­go­trwa­łych inten­syw­nych mar­szy³⁶. Dla Napo­le­ona oprócz korzy­ści stra­te­gicz­nych nie mniej istotny był efekt psy­cho­lo­giczny w Euro­pie, jaki wywo­ła­łoby ponowne poja­wie­nie się sztan­da­rów cesar­skich nad Wisłą: _na woj­nie pre­stiż i efekt moralny sta­no­wią wię­cej niż połowę bitw_y – pisał³⁷.

Ocena planu

Gdyby plan Napo­le­ona został zre­ali­zo­wany w 100 proc., nie ulega wąt­pli­wo­ści, że armia sprzy­mie­rzo­nych zosta­łaby zmu­szona do gene­ral­nego odwrotu, a woj­ska fran­cu­skie przy­wró­ci­łyby linię frontu z grud­nia 1812 roku. Choć zało­że­nia były śmiałe, wręcz genialne, widać było, że Napo­leon zre­zy­gno­wał z koniecz­no­ści sto­cze­nia wal­nej bitwy z siłami głów­nymi koali­cji. Być może oba­wiał się przy­gnia­ta­ją­cej prze­wagi kawa­le­rii sprzy­mie­rzo­nych, którą ci mogli w pełni roz­wi­nąć na rów­ni­nach Lip­ska, gdyby Napo­leon wkro­czył do Sak­so­nii. Poza tym wymie­rzony cios mógł tra­fić w próż­nię, gdyby armia rosyj­ska-pru­ska uchy­liła się od bitwy, a Fran­cuzi nie mie­liby jak jej zatrzy­mać, nie dys­po­nu­jąc wystar­cza­jącą liczbą kawa­le­rii. A może Napo­leon oba­wiał się zary­zy­ko­wać, posta­wić wszystko na jedną kartę w bitwie, mając pod roz­ka­zami nie­do­świad­czo­nych i nie w pełni wyszko­lo­nych rekru­tów? Pod­stawą jego planu było także prze­świad­cze­nie, że Rosja­nie i Pru­sacy znaj­dują się w pobliżu Łaby, ale jesz­cze jej nie prze­kro­czyli. W pierw­szych dniach maja nie mógł już na to liczyć. Zresztą infor­ma­cje wywiadu fran­cu­skiego na temat zamie­rzeń wojsk jego prze­ciw­ni­ków na­dal były skąpe, mimo to plan reali­zo­wano³⁸. Doko­nano w nim jed­nak pew­nych zmian – ter­min ofen­sywy wstęp­nie usta­lono na pierw­sze dni maja.

Napo­leon sądził, że wykona cały manewr, dys­po­nu­jąc co naj­mniej trzy­krotną prze­wagą liczebną nad połą­czo­nymi siłami rosyj­sko-pru­skimi. Cesarz miał także nadzieję, że woj­ska sprzy­mie­rzo­nych jesz­cze się ze sobą nie połą­czyły, a wtedy bez pro­blemu roz­bije Rosjan i zepchnie ich nie­do­bitki w cze­skie Rudawy³⁹. W tym cza­sie nie oba­wiał się już inter­wen­cji armii austriac­kiej. Uwa­żał ponadto, że woj­ska car­skie są wyczer­pane kam­pa­nią zimową i koniecz­no­ścią pil­no­wa­nia wydłu­żo­nych linii komu­ni­ka­cyj­nych, a także obo­wiąz­kiem blo­ko­wa­nia fran­cu­skich twierdz na ich tyłach. Z kolei Prusy miały dys­po­no­wać ogra­ni­czo­nymi rezer­wami woj­sko­wymi. Ocze­ki­wano, że łącz­nie armia sprzy­mie­rzo­nych posiada pod bro­nią naj­wy­żej 100 tys. żoł­nie­rzy⁴⁰. Char­les Lan­re­zac napi­sał: _Zasko­czeni koali­cjanci nie mie­liby innego roz­sąd­nego wyj­ścia, jak tylko szybko wyco­fać się za Wisłę, pozo­sta­wia­jąc nam w ten spo­sób całe Niemcy._ _Cesarz odzy­skałby swój pre­stiż w Euro­pie; Austria i Zwią­zek Reń­ski sta­łyby się znowu sojusz­ni­kami, jeśli nie szcze­rymi, to przy­naj­mniej zre­zy­gno­wa­nymi; Prusy, któ­rych całe tery­to­rium byśmy zajęli, zosta­łyby zre­du­ko­wane_ _do bez­sil­no­ści_⁴¹.

Kam­pa­nia w pół­noc­nych Niem­czech była zabez­pie­czona także dla­tego, że Fran­cuzi utrzy­my­wali solidne twier­dze ze sta­łymi mostami na Łabie, Odrze i Wiśle. Odwrót rosyj­skich wojsk musiałby się odby­wać przez prze­prawy pro­wi­zo­ryczne, co było bar­dzo ryzy­kowne, bio­rąc pod uwagę sze­ro­kość naj­waż­niej­szych rzek w regio­nie. Nie­do­sta­tek arty­le­rii oblęż­ni­czej nie pozwa­lał także Rosja­nom i Pru­sa­kom na zdo­by­cie któ­rej­kol­wiek z tych for­tec. Sprzy­mie­rzeni mie­liby szansę na zwy­cię­stwo tylko wtedy, gdyby sku­pili wysi­łek w połu­dnio­wych Niem­czech. Napo­leon prze­wi­dział to, ukła­da­jąc swój plan. Demon­stra­cje pod Dre­znem miały zwią­zać woj­ska koali­cji na tym kie­runku. Po sfor­so­wa­niu Łaby w Havel­bergu armia fran­cu­ska ruszy­łaby na Kostrzyn i Szcze­cin. Ponie­waż z Dre­zna do Havel­bergu było ponad 200 km, ist­niała duża szansa na to, że Napo­leon pierw­szy dotrze do Odry, a stam­tąd do Gdań­ska. Istot­nym zało­że­niem cesar­skiego planu było posta­wie­nie na szyb­kość mar­szu wojsk napo­le­oń­skich. Do zaopa­trze­nia armii, a także jako oś kolej­nych manew­rów, cesarz wyko­rzy­sty­wał posia­dane przez sie­bie twier­dze – dzięki temu zmniej­szał obcią­że­nie wojsk kilo­me­tro­wymi kon­wo­jami i cięż­kim tabo­rem⁴².

Tempo pla­no­wa­nego mar­szu było osza­ła­mia­jące. Armie Łaby i Menu (ta ostat­nia zre­or­ga­ni­zo­wana w ciągu zale­d­wie 3 mie­sięcy) miały w ciągu 15 dni prze­być ogromną odle­głość – aż 500 km dzie­lące Łabę od Gdań­ska. Woj­ska cesa­rza musiałby zatem poko­ny­wać śred­nio 33 km dzien­nie⁴³. Nie­stety nie­ba­wem ten ambitny plan stał się nie­ak­tu­alny.

Z bie­giem czasu sytu­acja zaczęła się pogar­szać: wkro­cze­nie kor­pusu lot­nego płk. Frie­dri­cha von Tet­ten­borna (1,4 tys. jazdy i Koza­ków) do Ham­burga (18 marca) wywo­łało żywe poru­sze­nie na całym obsza­rze mię­dzy Renem a Łabą, postawa Austrii była coraz bar­dziej podej­rzana, król Sak­so­nii uda­wał, że ogra­ni­cza się do neu­tral­no­ści, a władcy Bawa­rii i Wir­tem­ber­gii zasta­na­wiali się, czy nie pójść w jego ślady. Na doda­tek Dre­zno, które było strze­żone przez zale­d­wie 3 tys. Fran­cu­zów z 32. DP gen. dyw. Pierre’a Durutte’a (zdą­żył wezwać na pomoc gen. por. Antona von Rech­berga z 1 tys. Bawa­rów); 27 marca zostało zajęte przez kor­pus gen. por. Fer­dy­nanda von Win­zin­ge­ro­dego (13–15 tys. Rosjan). Jed­no­cze­śnie Napo­leon prze­sza­co­wał ilo­ściowo i jako­ściowo swoje siły, wiele puł­ków nie było goto­wych na czas. Z ocze­ki­wa­nych 300 tys. żoł­nie­rzy miał do dys­po­zy­cji tylko 200 tys. Z kolei Rosja i Prusy posia­dały w linii znacz­nie wię­cej żoł­nie­rzy, niż przy­pusz­czano. W tych warun­kach Napo­leon nie mógł nawet marzyć o kam­pa­nii daleko za Wisłą – musiał on przede wszyst­kim ode­przeć woj­ska sprzy­mie­rzo­nych za Łabę i odzy­skać kon­trolę nad Sak­so­nią, aby zmu­sić króla Fry­de­ryka Augu­sta I do zacho­wa­nia wier­no­ści i w ten spo­sób zatrzy­mać przy sobie inne pań­stwa Związku Reń­skiego. Dla­tego pierw­sze ope­ra­cje zaczepne Napo­leona musiały być skie­ro­wane na Dre­zno⁴⁴.

Zmiana cesarskich planów. Potencjał i położenie armii francuskiej

Począt­kowo Napo­leon uwa­żał, że kor­pus pru­ski gen. von Blüchera (24 tys. ludzi), który przy­był w pierw­szych dniach kwiet­nia pod Dre­zno, nie prze­kro­czył Łaby. Wydaje się, że cesarz nie wie­dział wtedy o odwro­cie za rzekę wojsk księ­cia Euge­niu­sza. Być może sądził, że Pru­sacy nie zary­zy­kują samot­nej prze­prawy bez pomocy Rosjan, któ­rych woj­ska miały w tym cza­sie oble­gać fran­cu­skie twier­dze na tyłach frontu. Bona­parte pisał o tym w liście do marsz. Neya z 9 kwiet­nia 1813 roku: _Oto infor­ma­cje, które posia­dam: Rosja­nie mają 25 tys. ludzi pod Gdań­skiem, 10 tys. ludzi pod Toru­niem, 10 tys. ludzi pod Modli­nem, 20 tys. ludzi nad Pilicą, naprze­ciwko Pola­ków i Austria­ków, 12 tys. ludzi okrą­ża­ją­cych Gło­gów, 10 tys. ludzi pod Kostrzy­nem, 15 tys. ludzi wokół Szcze­cina, tak że więk­sza część ich sił jest zajęta wokół twierdz. Gene­rał Blücher_ _ma być w Dreź­nie. Kor­pus gene­rała Yorcka_ _i część kor­pusu Wit­t­gen­ste­ina_ _ope­ro­wały prze­ciwko woj­skom wice­króla_ _mię­dzy Bran­den­bur­gią a Mag­de­bur­giem. Nie sądzę więc, aby w pla­nach nie­przy­ja­ciela było doko­na­nie dużego prze­su­nię­cia wojsk przez Dre­zno lub że może się to stać, ale na czele nie wię­cej niż 25 tys. ludzi_⁴⁵.

9 kwiet­nia Napo­leon dowie­dział się o upadku Dre­zna. Kilka dni póź­niej nade­szła wia­do­mość o tym, że książę Euge­niusz doko­nał odwrotu za Łabę, kon­cen­tru­jąc swoje woj­ska za rzeką Wip­per (lewy dopływ Soławy). Cesarz natych­miast przy­spie­szył prze­gru­po­wa­nie Armii Menu. W liście do gen. Ber­tranda z 12 kwiet­nia przed­sta­wił zarys nowego planu: _Mam zamiar odmó­wić walki swoim pra­wym skrzy­dłem, chcę pozwo­lić nie­przy­ja­cie­lowi_ _wedrzeć się do Bay­reuth, wyko­nać ruch prze­ciwny do tego z kam­pa­nii jenaj­skiej_ _, tak aby zająć Dre­zno i odciąć sprzy­mie­rzo­nych od Prus_⁴⁶. W trak­cie prze­mar­szu armii napo­le­oń­skiej w kie­runku Soławy, 12 kwiet­nia, siły Napo­le­ona zostały podzie­lone na trzy czę­ści:

– Armia Łaby (Euge­niusz): 60–65 tys. żoł­nie­rzy za linią rzeki Wip­per (woj­ska te odgry­wały rolę armii osło­no­wej, siły nie uwzględ­niały 18–20 tys. żoł­nie­rzy marsz. Davo­uta nad dolną Łabą)⁴⁷,

– Armia Menu (Ney/Napo­leon): 105–110 tys. żoł­nie­rzy w mar­szu znad Menu do Erfurtu (była to główna armia ude­rze­niowa cesa­rza),

– Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch (Ber­trand) z dołą­czoną dywi­zją bawar­ską: 40 tys. żoł­nie­rzy w mar­szu na Coburg (woj­ska te miały zwa­bić armię sprzy­mie­rzo­nych nad dolną Soławę, uni­ka­jąc bitwy)⁴⁸.

Napo­leon pozo­stał w Mogun­cji do 24 kwiet­nia, gdyż nie było potrzeby, by stale prze­by­wał na fron­cie. Doko­nał wów­czas kilku zmian w struk­tu­rze swo­ich wojsk. Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch został podzie­lony na dwa kor­pusy armijne – IV i XII. Warto zwró­cić uwagę na kwe­stię kon­tyn­gen­tów posił­ko­wych Związku Reń­skiego. Otóż cesarz nie był do końca pewien, czy zacho­wają lojal­ność. Aby zapo­biec dezer­cjom lub nie­sta­ło­ści na polu bitwy, zadbał o to, by każda dywi­zja „nie­miecka” została przy­dzie­lona do odpo­wied­niego kor­pusu WA: bawar­ska do XII K, wir­tem­ber­ska do IV K, hesko-badeń­ska do III K, a saska do VII K; west­fal­ska nie została sfor­mo­wana na czas – jej pie­chota pozo­stała jako gar­ni­zon Dre­zna, a kawa­le­rię skie­ro­wano do VI K⁴⁹. Widać zatem, że Napo­leon cał­ko­wi­cie porzu­cił kon­cep­cję for­mo­wa­nia jed­no­li­tych kor­pu­sów cudzo­ziem­skich, typową dla kam­pa­nii 1809 lub 1812 roku.

25 kwiet­nia liczeb­ność Armii Menu i Łaby przed­sta­wiała się nastę­pu­jąco⁵⁰:

Armia Menu

---------- -------------------------- ------------ ------------ ---------- -------------
KOR­PUS DYWI­ZJA BATA­LIONY SZWA­DRONY BATE­RIE ŻOŁ­NIE­RZE
III K 8. DP 16
9. DP 15
10. DP 14 4 10
11. DP 14 45 000
39. DP (hesko-badeń­ska) 10 3 1
RAZEM 69 7 11
IV K 12. DP 13
15. DP (wło­ska) 13 11 7
38. DP (wir­tem­ber­ska) 8 4 2 30 000
RAZEM 34 15 9
VI K 20. DP 12
21. DP 13 1 8 25 000
22. DP 14
RAZEM 39 1 8
XII K 13. DP 12
14. DP 13 3
29. DP (bawar­ska) 10 3 2 25 000
RAZEM 35 3 5
GWAR­DIA 1. DP MG 16 11 000
1. DKaw ? 7 4000
RAZEM 15 000
OGÓ­ŁEM 140 000
---------- -------------------------- ------------ ------------ ---------- -------------

MG – Młoda Gwar­dia

Armia Łaby

------------------- ------------------------ ------------ ------------ ---------- -------------
KOR­PUS DYWI­ZJA BATA­LIONY SZWA­DRONY BATE­RIE ŻOŁ­NIE­RZE
V K 16. DP 8
17. DP 12
18. DP 10 10 22 000
19. DP 12
RAZEM 42 10
XI K 31. DP 8
35. DP 12 2 7 22 000
36. DP 11
RAZEM 31 7
GWAR­DIA 1. DP SG 6 2 3 3500
VII K 32. DP 7 4500
II K 4. DP 10 1 6000
I KKREZ 1., 3. DKL 1., 3. DKir ? 1 4000
OGÓ­ŁEM 62 000
ARMIA MENU I ŁABY 202 000
------------------- ------------------------ ------------ ------------ ---------- -------------

SG – Stara Gwar­dia

Poło­że­nie armii cesar­skiej było nastę­pu­jące (patrząc od lewego skrzy­dła ku pra­wemu):

– Armia Łaby: kwa­tera główna w Hoym, II K marsz. Vic­tora (4. DP) na połu­dnie od Bern­burga, na lewym brzegu Soławy, reszta wojsk pod Hoym i Ascher­sle­ben;

– Armia Menu: III K (marsz. Ney) w oko­li­cach Weimaru (39. DP hesko-badeń­ska pod Ilme­nau), gwar­dia (marsz. Mor­tier) w rejo­nie Erfurtu, VI K (marsz. de Mar­mont) za gwar­dią pomię­dzy Gotha i Vach;

– IV K (gen. Ber­trand) stał w Coburgu, przy czym jego wir­tem­ber­ska 38. DP usy­tu­owana była pomię­dzy Königshofen a Hild­bur­ghau­sen;

– XII K (marsz. Oudi­not) znaj­do­wał się w Ans­bach i Norym­ber­dze z 29. DP (bawar­ska) w Bay­reuth i Müncheberg.

Zgod­nie z roz­ka­zem cesa­rza z 22 kwiet­nia Armia Menu miała ruszyć na Jenę i Naum­burg. W górę Soławy na Halle i Mer­se­burg miała pocią­gnąć Armia Łaby, a Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch (IV i XII K) miał iść lewym brze­giem Soławy na Jenę. Istotą tego prze­gru­po­wa­nia była koniecz­ność osłony całej linii Soławy, aby sprzy­mie­rzeni nie mogli prze­rzu­cić żad­nych wojsk na lewy brzeg rzeki. Napo­leon odczu­wał brak kawa­le­rii, dla­tego chciał ukryć ruchy swo­ich wojsk za Soławą. Wymarsz miał się roz­po­cząć 25 kwiet­nia⁵¹. Cesa­rza coraz bar­dziej nie­po­koił jed­nak brak wie­ści o poło­że­niu wojsk koali­cji. Jesz­cze 24 kwiet­nia w liście do gen. Ber­tranda (IV K) napi­sał m.in.: _Nie mam żad­nych wie­ści o nie­przy­ja­cielu_⁵². Nie­stety, opóź­nie­nia poja­wiły się już na początku. Książę Euge­niusz ruszył dopiero 24 godziny póź­niej, a cały jego marsz był nad­mier­nie ostrożny, toteż dystans 55 km od Hoym do Mer­se­burga poko­nał w 5 dni. Pochód IV i XII K został zna­cząco spo­wol­niony z powodu niskiej jako­ści gór­skich dróg z Coburga do Saal­feld (na nie­któ­rych odcin­kach drogi nale­żało podwoić zaprzęgi dla arty­le­rii). Mimo to marsz odbył się bez dal­szych zakłó­ceń i woj­ska dotarły do Soławy bez jed­nego wystrzału. 24 kwiet­nia Napo­leon wyje­chał z Mogun­cji i następ­nego dnia o godz. 23 przy­był do Erfurtu; 28 kwiet­nia był już w Weima­rze. Do 30 kwiet­nia trzon Wiel­kiej Armii skon­cen­tro­wał się na pra­wym brzegu Soławy. Wie­czo­rem tego dnia poło­że­nie cesar­skich wojsk było nastę­pu­jące:

Armia Łaby

– kwa­tera główna, V K (gen. de Lau­ri­ston) i gwar­dia (gen. Roguet): Mer­se­burg, na lewym brzegu Soławy;

– I KKRez (gen. de Latour-Mau­bo­urg) przed XI K (marsz. Mac­do­nald), na pra­wym brzegu Soławy przed Mer­se­bur­giem;

– 32. DP (gen. Durutte) z VII K (gen. Rey­nier) za Schäfstadt;

– 4. DP (gen. Dubre­ton) z II K (marsz. Vic­tor): kwa­tera główna w Bern­burgu, woj­ska roz­wi­nięte wzdłuż linii Soławy od Barby do Wet­tin;

– west­fal­ska 37. DP (gen. von Ham­mer­stein): w trak­cie kon­cen­tra­cji w Son­der­hau­sen.

Armia Menu

– kwa­tera główna cesa­rza, gwar­dia konna, Stara i Młoda Gwar­dia (pie­sza)⁵³: Weis­sen­fels i Naum­burg;

– III K (marsz. Ney): na wschód od Weis­sen­fels, przy czym hesko-badeń­ska 39. DP (gen. Mar­chand) w Stössen;

– VI K (marsz. de Mar­mont): sztab oraz 20. i 21. DP w Naum­burgu, a 22. DP w Kösen;

– IV K (gen. Ber­trand): sztab i 12. DP w Dorn­burgu i Cam­burgu, wło­ska 15. DP (gen. Peyri) w Jenie, a wir­tem­ber­ska 38. DP (gen. von Fra­nqu­emont) w Bur­gau, Kahli i Rudol­stadt;

– XII K (marsz. Oudi­not): mię­dzy Saal­feld a Cobur­giem (kor­pus ten wraz z Wir­tem­ber­czy­kami znaj­do­wał się jesz­cze dwa dni mar­szu od sił głów­nych)⁵⁴.

W tych dniach Bona­parte na­dal posia­dał prze­wagę liczebną mię­dzy Łabą a Soławą. Nie licząc II K nad dolną Soławą i będą­cego dopiero w mar­szu XII K, dys­po­no­wał siłami prze­kra­cza­ją­cymi 145 tys. żoł­nie­rzy, w tym 9–10 tys. kawa­le­rii oraz 400 dział⁵⁵. Z dowódcą takim jak Napo­leon to wystar­czy­łoby, aby poko­nać armię sprzy­mie­rzo­nych, która ześrod­ko­wała na zachód od Łaby naj­wy­żej 100 tys. Rosjan i Pru­sa­ków. Zwy­cię­stwo musiało być miaż­dżące i zde­cy­do­wane, a każdy szcze­gół planu – sta­ran­nie wyko­nany. Nie było miej­sca na błędy. Stawka pozo­sta­wała zbyt wysoka. _Tak więc dopóki cała jego_ _nowa armia nie dotarła do Soławy, cesarz Napo­leon trzy­mał gene­rała Bona­par­tego na smy­czy –_ pisał Michael V. Leg­giere⁵⁶.ROZDZIAŁ IV. POCZĄTEK FRANCUSKIEJ OFENSYWY. PIERWSZE POTYCZKI

Ruchy koncentracyjne Armii Łaby i Menu

Zanim roz­po­częła się pla­no­wana ofen­sywa, Napo­leon musiał połą­czyć Armię Łaby i Menu oraz szczel­nie obsa­dzić brzegi Soławy od Saal­feld do ujścia rzeki do Łaby⁷⁸. Miało to przy­nieść podwójną korzyść: ruchy wojsk fran­cu­skich zosta­łyby ukryte przed sprzy­mie­rzo­nymi, a zagony kozac­kie i inne kolumny lotne nie mogłyby prze­pra­wiać się na drugą stronę rzeki i szar­pać tyłów napo­le­oń­skiej armii, a także pod­grze­wać antyfran­cu­skich nastro­jów wśród oko­licz­nej lud­no­ści. 27 kwiet­nia Napo­leon dopre­cy­zo­wał swoje wstępne zało­że­nia: _Oku­pa­cja Jeny, Dorn­burga, Naum­burga, Mer­se­burga i Halle to pierw­szy etap mojego planu. Weis­sen­fels też może być zajęte, jeśli na lewym brzegu Soławy znaj­duje się most. Wszyst­kie ruchy mają prze­bie­gać za Soławą jak za kur­tyną. Żadne ruchy nie mają być prze­pro­wa­dzane na pra­wym brzegu_⁷⁹. Spo­tka­nie obu cesar­skich armii miało nastą­pić na kie­runku: Halle, Mer­se­burg i Naum­burg w punk­cie, w któ­rym Łaba zakrę­cała, zbli­ża­jąc się do Lip­ska.

25–27 kwiet­nia Napo­leon nie miał jed­nak bie­żą­cych wia­do­mo­ści o ruchach Armii Łaby wice­króla Włoch. Sądził, że na pod­sta­wie roz­ka­zów z 22 kwiet­nia⁸⁰ do 26. dnia mie­siąca dotarła ona na wyso­kość Halle i Mer­se­burga. Pro­blem w tym, że Euge­niusz otrzy­mał cesar­skie roz­kazy dopiero 25 kwiet­nia po połu­dniu, a więc jego woj­ska mogły roz­po­cząć marsz naj­wcze­śniej dzień póź­niej. Dopiero 28 kwiet­nia o godz. 3 nad ranem cesarz ode­brał list od pasierba, który uzmy­sło­wił władcy opóź­nie­nie w reali­za­cji jego planu⁸¹. Z tego też powodu w owych dniach Napo­leon nie wyda­wał nowych roz­ka­zów dla Armii Łaby. Tylko Armia Menu w cen­trum posu­wała się for­sow­nym mar­szem przez 48 godzin, aby zbli­żyć się do Mer­se­burga. Bra­ko­wało także aktu­al­nych danych doty­czą­cych daw­nego Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego Włoch, a obec­nie IV i XII K, na skraj­nym pra­wym skrzy­dle. Sądząc, że 26 kwiet­nia IV K gen. Ber­tranda prze­szedł już przez Rudol­stadt, cesarz pole­cił mu, aby następ­nego dnia skon­cen­tro­wał się na pół­noc od Jeny i obsa­dził bieg Soławy do Dorn­burga, gdzie miał się połą­czyć z marsz. Neyem. XII K marsz. Oudi­nota miał przy­spie­szyć marsz, aby 27 kwiet­nia zatrzy­mać się w Saal­feld i Rudol­stadt⁸².

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij