-
nowość
Lützen-Budziszyn 1813 - ebook
Lützen-Budziszyn 1813 - ebook
Po ciężkiej klęsce w Rosji w 1812 roku cesarz Francuzów Napoleon I powrócił do ojczyzny, aby odbudować Wielką Armię. Tymczasem do antynapoleońskiej koalicji przystąpiły Szwecja i Prusy, wygasł sojusz austriacko-francuski, chwiało się też poparcie dla Francji w państwach niemieckich zrzeszonych w Związku Reńskim. Napoleon postanowił rzucić rękawicę Prusakom i Rosjanom w Niemczech, nad Łabą i Soławą. Po koniec kwietnia 1813 roku skoncentrował siły w Turyngii i ruszył do Saksonii. Do pierwszego starcia ze sprzymierzonymi doszło 2 maja pod Lützen, na południowy zachód od Lipska. Zakończyło się ono taktycznym sukcesem Napoleona, gdyż Rosjanie i Prusacy wycofali się z pola walki. Do kolejnej dużej bitwy doszło 20–21 maja pod Budziszynem. Napoleon jeszcze raz zwyciężył, choć znowu nie zdołał rozbić wrogich armii i poniósł duże straty. Kampanię wiosenną 1813 roku zakończył rozejm zawarty 4 czerwca, który cesarz Francuzów uznał potem za poważny błąd polityczny i militarny.
O tych wydarzeniach pisze Szymon Jagodziński, specjalista od dziejów wojskowych epoki napoleońskiej.
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-11-19026-9 |
| Rozmiar pliku: | 11 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
15 kwietnia o godz. 4 rano cesarz opuścił swój pałac w Saint-Cloud i wyjechał do Moguncji. Do miasta przybył 17 kwietnia o godz. 2 w nocy. Jego szef sztabu marsz. Louis Berthier czekał już tam na niego od 48 godzin. Tym samym Napoleon dołączył do swojej Wielkiej Armii. Stało się to jednak nieco wcześniej, niż planował – w liście do marsz. Michela Neya z 13 marca zapowiadał swój powrót na front niemiecki dopiero w maju¹. Zmiana planów została wymuszona pogarszającą się sytuacją polityczną.
Francja nigdy nie była tak niespokojna jak po klęsce w Rosji. W kraju odbywał się masowy pobór młodych rekrutów, którzy mieli zastąpić tysiące tych, którzy pozostali w śniegach państwa Romanowów. Narastał kryzys gospodarczy. Naród francuski zdobył się na gigantyczny wysiłek w przededniu kampanii rosyjskiej 1812 roku, gdyż sądzono, iż wojna przyniesie upragniony pokój. Nawet propaganda rządowa nie poprawiała nastrojów². Istotne było również narastające zmęczenie Francji ciągłą wojną, trwającą już od 20 lat. Zmienił się także charakter tych konfliktów. W 1792 roku Francja broniła się przed koalicją feudalnych władców Europy. W 1813 roku przyszło jej się zmierzyć dodatkowo z koalicją zbuntowanych narodów – przykładem choćby Niemcy i Hiszpanie. Ci pierwsi nazwali ją „wojną o niepodległość” (_Befreiungskriege_). Dla przywódców obozu antynapoleońskiego nadciągająca kampania była wielką niewiadomą. Bali się Napoleona. Wcześniej sami służyli pod jego sztandarami – nawet jeśli z przymusu. Teraz nie ufali sobie nawzajem. Obawiali się zaangażować wszystkie swoje siły, aby w razie klęski na polu bitwy nie zostać samemu w obliczu geniuszu cesarza Francuzów³.
Problem stwarzał również papież Pius VII, duchowieństwo było bowiem źródłem antyrządowej agitacji. Wymuszony konkordat z 25 stycznia 1813 roku został odwołany pod naciskiem kardynałów już 24 marca. Nieudany zamach stanu gen. bryg. Claude’a de Maleta z 23 października 1812 roku obnażył słabość rządów cesarskich. Stąd konieczność pilnego powrotu Napoleona do Francji w celu uspokojenia sytuacji wewnętrznej. Niestety cesarski pasierb i dowódca wojsk francuskich w Niemczech książę Eugeniusz de Beauharnais nie był w stanie zażegnać kryzysu na froncie. W efekcie linia Łaby została przełamana.
Na Półwyspie Pirenejskim sytuacja też nie napawała optymizmem. Rosła przewaga wojsk angielsko-hiszpańsko-portugalskich. Ich siły przekraczały już 140 tys. żołnierzy (w tym 50 tys. Hiszpanów) wspieranych przez tysiące hiszpańskich _guerillas_⁴. Co prawda Francja utrzymywała w Hiszpanii ok. 200 tys. żołnierzy, byli oni jednak rozsiani po różnych zakątkach kraju. W północnej części półwyspu stacjonowała zaledwie 100-tysięczna armia cesarska⁵ marsz. Nicolasa Soulta (formalnie króla Józefa Bonapartego), którego już 3 stycznia 1813 roku Napoleon odwołał do kraju⁶. Wraz z nim wyjechała część wojsk potrzebnych do odbudowania Wielkiej Armii – co najmniej 20 tys. weteranów. Pojawił się nawet pomysł całkowitego wycofania wojsk francuskich z Półwyspu i ustabilizowania linii frontu na Pirenejach⁷. Cesarz szybko zrezygnował jednak z tego pomysłu: odwrót byłby oznaką jego słabości, w dodatku mógłby zachęcić koalicję do wcześniejszej ofensywy na froncie wschodnim (niemieckim).
Niepokój budziła także postawa króla Neapolu Joachima Murata. Podejrzewano go o tajne kontakty z rządem angielskim oraz potajemne negocjacje z ministrem spraw zagranicznych Austrii Klemensem von Metternichem. Celem tych rozmów miało być przeciągnięcie napoleońskiego marszałka na stronę Wiednia (z zachowaniem neutralności w konflikcie z Francją) w zamian za gwarancje Habsburgów dotyczące władzy Murata nad Neapolem. Niewykluczone, że to dlatego cesarski szwagier odmówił powrotu do Wielkiej Armii. Nie zgodził się także na wysłanie dodatkowych kontyngentów wojskowych dla swojego władcy⁸, chociaż neapolitańska armia osiągnęła wtedy liczebność 40 tys. żołnierzy, a dekretem z 8 kwietnia powołano do wojska kolejnych 10 tys. rekrutów⁹. Murat wiedział o problemach cesarstwa i czuł, że upadający Napoleon pociągnie w przepaść także jego. Dlatego był gotów na wszystko, aby ratować swoje panowanie w Italii. Po negocjacjach z Anglikami 22 kwietnia zadeklarował, że w zamian za uznanie jego władzy królewskiej w Neapolu jest gotów zaangażować swoich 40 tys. żołnierzy po stronie koalicji¹⁰. To była zdrada, a dla Napoleona – podwójna strata. Musiał zastąpić wojska z południowej Italii oddziałami pozyskanymi od innych sojuszników, a jednocześnie musiał pozostawić w północnej części Półwyspu Apenińskiego niemałe siły, aby uchronić Królestwo Włoch przed potencjalnym atakiem króla Neapolu. Na mocy dekretu z 4 kwietnia 1813 roku zamierzano stworzyć osobny korpus rezerwowy w Weronie, który etatowo miał liczyć prawie 56 tys. żołnierzy. Dwie trzecie tych wojsk miało pochodzić z Piemontu, Neapolu i Królestwa Włoch¹¹. Na jego czele miał stanąć odwołany później (po bitwie pod Lützen) z Niemiec do Mediolanu książę Eugeniusz de Beauharnais.
Niestabilnie było także na wschód od bariery Renu. Dla Napoleona kontrola nad 32. Okręgiem Wojskowym, czyli północnymi Niemcami z Hanowerem na czele, była szczególnie ważna ze względów wojskowych i politycznych. Te ziemie oraz sąsiadująca z nimi Westfalia Hieronima Bonapartego bezpośrednio graniczyły z cesarstwem. Napoleon wypowiedział wtedy znamienne słowa: _To są najważniejsze punkty i wolałbym widzieć nieprzyjaciela w Lipsku, Erfurcie i Gotha niż w Hanowerze i Bremie_¹². Dawne Królestwo Holandii zostało wcielone do imperium 13 lipca 1810 roku. Gdyby kraje te zostały zajęte przez wojska sprzymierzonych, Francji groziłaby inwazja. Realne było także niebezpieczeństwo bezpośredniego ataku wojsk koalicji w tym regionie. 17 marca Napoleon napisał do swojego pasierba: _To, co się dzieje w 32. OW, prawdopodobnie ściągnie na niego lądowanie Anglików i Szwedów, a może nawet Rosjan_¹³. Chociaż dowodzący na tym odcinku frontu marsz. Louis Davout mógł w każdej chwili wznowić marsz nad dolną Łabę, musiał pamiętać o tym, że za plecami ma Holandię i Belgię. Zwłaszcza w tym pierwszym kraju panowało silne poruszenie, szczególnie widoczne w trakcie poboru do Gwardii Narodowej.
Gdy doszło do pierwszych aktów nieposłuszeństwa, Napoleon wydał kategoryczny rozkaz stłumienia rozruchów. 25 kwietnia w Bremie aresztowano 173 osoby, wyroki śmierci wykonano na 21¹⁴. Antyfrancuskie incydenty nadal się jednak zdarzały. Dowodzący w Bremie gen. dyw. Dominique Vandamme nie miał dość sił, aby spacyfikować ewentualne poważniejsze wystąpienie. Dysponował tylko kilkoma drugimi batalionami tworzącej się 4. DP, bez kawalerii i artylerii, dlatego na razie nie podejmował żadnych działań.
Kłopotów Napoleonowi nastręczali także Duńczycy. Co prawda od 31 października 1807 roku między Danią a Francją obowiązywał traktat z Fontainebleau, na mocy którego Paryż i Kopenhaga zawierały sojusz na czas wojny, zobowiązały się do niepodpisywania separatystycznego pokoju oraz potwierdziły integralność terytorialną sygnatariuszy porozumienia, lecz duński rząd prowadził tajne negocjacje z Anglią i Rosją. Rozmowy dotyczyły m.in. braku zgody Danii na przyłączenie Norwegii do korony szwedzkiej, co miało być ceną za udział Sztokholmu w wojnie z Francją¹⁵. Król Fryderyk VI nie był także zainteresowany rekompensatą w postaci Holandii i Hamburga¹⁶. Początkowo Dania przystała na konwencję o zbrojnej neutralności, jej władze oczekiwały także na zgodę Francji w kwestii powrotu 2 tys. duńskich marynarzy przeznaczonych do obrony Wysp Fryzyjskich¹⁷. Mimo to Napoleon nie rezygnował z poprawnych stosunków z nadbałtyckim sojusznikiem. Do czasu wyjaśnienia sytuacji marsz. Davout miał zawiesić działania na prawym brzegu dolnej Łaby, ponieważ duński Holsztyn rozciągał się aż do Altony i przedmieść Hamburga. Ponadto na północ od miasta stacjonował duński korpus posiłkowy w sile ok. 10 tys. żołnierzy i nie warto było ryzykować jego wystąpienia przeciwko Francji. Ostrożność i cierpliwość Napoleona opłaciła się – ostatecznie Dania pozostała w obozie napoleońskim¹⁸.
Pogarszała się także sytuacja w krajach niemieckich należących do Związku Reńskiego. Raporty napływające na bieżąco z: Würzburga, Frankfurtu, Wirtembergii, Bergu, Westfalii, Hesji, Saksonii czy Bawarii mówiły o szerzącej się agitacji antynapoleońskiej. Co prawda rządy tych państw zgodnie deklarowały swoją lojalność wobec Paryża, ale postawa niektórych niemieckich satelitów cesarstwa budziła wątpliwości. Pierwsze skrzypce w kreowaniu tych nastrojów grała habsburska Austria. Nie proponowała wojny, wręcz przeciwnie – stała na straży idei niemal pokojowej mediacji, którą zaoferowała głównym sygnatariuszom Związku Reńskiego. Chodziło oczywiście o wykluczenie sił zbrojnych nadreńskich sojuszników Paryża z machiny wojennej cesarza Francuzów¹⁹. Napoleon był świadomy zagrożenia – wszystkie linie komunikacyjne i służby tyłowe Wielkiej Armii przebiegały lub działały na terytoriach państw Związku Reńskiego.
Przykładem niepewnej postawy niemieckich sojuszników było zachowanie wojsk bawarskich. 16 kwietnia 1813 roku do Bambergu przybył gen. dyw. hrabia Henri Bertrand, dowódca Korpusu Obserwacyjnego Włoch (IV K). Ze zdumieniem odkrył, że bawarska 29. DP gen. por. Klemensa von Raglovicha nie była skoncentrowana zgodnie z rozkazami cesarza pod Saalfeld, Schleiz i Coburgiem, ale bez określonego powodu wycofała się do Bayreuth. Tłumaczenie było proste: rząd w Monachium nie wyraził zgody na opuszczenie terytorium Bawarii i wkroczenie do Saksonii. Wykonania rozkazu do przegrupowania odmówił także gen. mjr Karl von Beckers, dowódca bawarskiej brygady w Bayreuth, który także zasłonił się brakiem zgody króla na taki manewr. Tego rodzaju tarcia z władzami francuskimi trwały w kolejnych dniach. W końcu sprawa trafiła do Napoleona. Ten 20 kwietnia napisał list do króla Bawarii Maksymiliana I Józefa z „prośbą” o poinstruowanie swoich dowódców, aby bezwarunkowo przestrzegali cesarskich rozkazów. Jednocześnie zażądał zmiany dowódcy tzw. Bawarskiego Korpusu Obserwacyjnego na gen. por. Carla von Wredego, który wydawał się przychylniejszy Francuzom. Monachium wyraziło zgodę na warunki Napoleona²⁰. Ogólnie rzecz biorąc, niemieccy władcy nie poparli pomysłu mediacyjnego Wiednia. Na przykład król Bawarii sądził, że będzie musiał zapłacić za dołączenie do koalicji częścią ziem, które zostały do tej pory podbite i zajęte.
Największy niepokój cesarza budziła postawa Saksonii. Ze względów _stricte_ wojskowych Francji zależało na wierności rządu w Dreźnie. Liczebność odbudowywanej w Torgau armii saskiej (gen. por. Johann von Thielmann) zbliżała się do 12 tys. żołnierzy, co stanowiłoby znaczące wsparcie dla odtwarzanej Wielkiej Armii. Sama twierdza wraz z Wittenbergą i Magdeburgiem, gdzie stacjonowały nadal garnizony francuskie²¹, była strategicznie położona nad środkowym biegiem Łaby, poważnie ograniczając swobodę ruchów wojsk sprzymierzonych. To właśnie z gubernatorem Torgau nawiązał kontakty gen. broni Piotr Wittgenstein (od 24 kwietnia głównodowodzący siłami koalicji), który chciał, aby gen. von Thielmann stał się dla Saksonii kimś w rodzaju gen. por. Ludwiga von Yorcka dla Prus (mowa o konwencji w Taurogach z 30 grudnia 1812 roku)²². Rosja i Prusy nie doceniały roli Saksonii w koalicji antyfrancuskiej, tym bardziej że Petersburg planował aneksję Księstwa Warszawskiego, którego formalnym władcą był Wettin, a Berlin myślał o korekcie swoich granic właśnie kosztem państwa saskiego.
Państwem, które działało na rzecz odciągnięcia Saksonii od Napoleona, była neutralna na razie Austria. 20 kwietnia oba państwa podpisały w Wiedniu traktat, na mocy którego za cenę zawieszenia współpracy z Napoleonem oraz uziemienia armii saskiej Fryderyk August I miał otrzymać gwarancję zachowania posiadłości dziedzicznych oraz rekompensatę za Księstwo Warszawskie. 24 kwietnia Napoleon dowiedział się o podpisanym porozumieniu. Wtedy był już pewny, że Austria tylko pozornie pozostaje bierna, a w praktyce prowadziła kampanię polityczną przeciwko Francji. Minister Metternich dużo mówił o pokoju, ale warunki, jakie musiałoby przyjąć cesarstwo, oznaczałyby dla niego polityczną i prestiżową katastrofę: likwidacja Księstwa Warszawskiego, rozwiązanie Związku Reńskiego, zrzeczenie się wszystkich posiadłości na prawym brzegu Renu, rezygnacja z Dalmacji i Prowincji Iliryjskich oraz wycofanie wojsk z Hiszpanii. W zamian zamierzano pozostawić Napoleonowi lewy brzeg Renu i Italię. Ale to były tylko wstępne warunki – po ich zaakceptowaniu przyszłyby kolejne. Wszystkie sprowadzały się do zamknięcia Francji w granicach sprzed 1789 roku²³. Napoleon nie był głupcem. Wiedział, że ustępując, okaże słabość, a żądania jego przeciwników w przyszłości staną się coraz śmielsze – aż do całkowitej kapitulacji. Wojna jawiła się jako jedyny sposób na osiągnięcie honorowego pokoju. W raporcie z 1 kwietnia 1813 roku z ambasady w Wiedniu informowano cesarza, że w Austrii trwają zbrojenia, a monarchia habsburska posiada pod bronią ponad 100 tys. żołnierzy gotowych do interwencji. Cesarz Franciszek I miał tylko czekać na dogodny moment²⁴. Warto dodać, że przystąpienie Austrii do wojny z Francją byłoby równoznaczne z zagładą nadal stojącego pod Krakowem dawnego V K polskiego księcia Józefa Poniatowskiego, tj. niemal 15 tys. ludzi²⁵. Jego odwrót z Księstwa Warszawskiego miał się rozpocząć 3 maja. Napoleon wyliczył, że mobilizacja sił zbrojnych naddunajskiej monarchii zakończy się w czerwcu, w lipcu Austria miała być gotowa do wojny. Czasu było mało. Cesarz musiał pokonać Rosję i Prusy, zanim armia austriacka osiągnie gotowość operacyjną.
Napoleon wstrzymał się w negocjacjami dyplomatycznymi wobec niepewnej Saksonii. Potrzebował czegoś więcej. Musiał pokazać, że Francja nadal stanowi potęgę militarną, której należy się bać. Potrzebował szybkiego, przekonującego zwycięstwa nad wojskami rosyjskimi i pruskimi – drugiego Austerlitz. Ten cios miał nie tylko znokautować koalicję, lecz także naprostować chwiejnych niemieckich sojuszników cesarstwa. Bonaparte był dobrej myśli. W sercu Rzeszy stacjonowało już ponad 210 tys. napoleońskich żołnierzy, w tym 35 tys. cudzoziemskich, a każdego dnia napływały tysiące uzupełnień; 15 kwietnia Napoleon ruszył na front.ROZDZIAŁ II. PLANY NAPOLEONA NA WIOSNĘ 1813 ROKU
Ocena Wielkiej Armii A.D. 1813
Pośpiech cesarza był bardzo widoczny. Nadchodził bowiem czas, kiedy można było za jednym zamachem rozwiązać kilka kluczowych problemów: ustabilizować sytuację na froncie po odwrocie wojsk (Armia Łaby) księcia Eugeniusza za Soławę, wyciszyć niepokoje w Niemczech, wyjaśnić dwuznaczną postawę Saksonii, zmienić politykę Austrii wobec Francji oraz wzmocnić niepewny Związek Reński. By podkreślić energię, z jaką zamierzał działać, Napoleon wypowiedział znamienne słowa: _Będę prowadził tę kampanię jako generał Bonaparte, a nie jako cesarz_²⁶. Jego potencjał rósł z dnia na dzień. Rezerwy nadal wydawały się niewyczerpane. Pobory rocznika 1813 i gruntowny przegląd innych klas poborowych od marca 1813 roku dały 127 tys. rekrutów, niewcielonych jeszcze do czynnej służby. W tym samym miesiącu depoty armijne otrzymały do rozdziału (sześć klas poborowych) kolejnych 80 tys. ludzi. Następnych 150 tys. mężczyzn zostało wezwanych z rocznika 1814. Łącznie było to aż 357 tys. potencjalnych żołnierzy²⁷. Kolejne kontyngenty posiłkowe nadciągały ze Związku Reńskiego, z Królestwa Włoch, Neapolu, Hiszpanii oraz Księstwa Warszawskiego. Proces odbudowy Wielkiej Armii wymaga osobnego opracowania, dlatego w tym miejscu chciałbym dokonać tylko krótkiej oceny.
Nie jest tajemnicą, że w 1813 roku Wielka Armia nie dorównywała wojskom cesarza z lat 1805–1807, 1809 roku, a nawet z początku kampanii rosyjskiej 1812 roku. Widoczne były w niej przejawy nieporządku i problemy z dyscypliną, ale jak stwierdził Gérôme Clément: _Armia 1813 roku była wystarczająca do prowadzenia kampanii, zwłaszcza w rękach takiego wodza jak Napoleon_²⁸. Nie mniej pochlebnie wypowiedział się pruski historyk Heinrich Beitzke: _Zadziwiająca była zręczność, siła i szybkość, z jaką wielki mistrz sztuki wojennej wystawił nową Wielką Armię po zagładzie całej swojej_ _armii w Rosji, jak połączył skromne resztki_ _armii z nowymi elementami, jak z pomocą ocalałej kadry w szczątkach armii_ _pod wielkim imieniem własnym oraz imieniem swoich marszałków i generałów szybko umiał tchnąć duszę w całość. Graniczyło to z magią, że był w stanie przejść do ataku jako pierwszy_ _, i to przy użyciu przeważających sił. Zaciąg i przemarsz młodych oddziałów do punktów zbornych odbywały się zazwyczaj w tym samym czasie. Bazując na niezaprzeczalnie wielkich możliwościach militarnych Francuzów, rozkazał dużej części swoich wojsk wkroczyć do Niemiec bez broni: ta była wysyłana pocztą lub innymi transportami ekspresowymi i rozdzielana w marszu_²⁹.
Ofiarność Francuzów i zaangażowanie Napoleona w budowę praktycznie nowej Wielkiej Armii do dziś budzi zaskoczenie i podziw. Johann Sporschil napisał m.in.: _Dzięki żelaznej woli cesarza Napoleona, dzięki wciąż niezachwianej ufności Francji w jego niezwyciężoność, dzięki ściśle regulowanej administracji i bezlitosnemu poborowi, a przede wszystkim dzięki tej nadzwyczajnej energii, którą nie tylko rozwinął, lecz także potrafił wzbudzić we wszystkich swoich urzędnikach – od pierwszego dygnitarza państwa aż do najskromniejszego sługi swojej władzy; pomimo zagłady armii liczącej pół miliona ludzi pod koniec 1812 r. udało mu się ponownie zgromadzić armię liczącą 200 tys. żołnierzy na ziemi niemieckiej pod koniec kwietnia 1813 r. Mimo że od sumy tej trzeba odjąć część dywizji, które albo dopiero się zbliżały, albo (na ziemi niemieckiej) były w trakcie formowania_³⁰.
Armia napoleońska nadal była efektywnym narzędziem wojennym mimo widocznych w niej zalążków słabości. Jej bitność i poświęcenie wciąż budziły podziw, a wojska Napoleona miały jeszcze pokazać, na co je stać pod Lützen i Budziszynem.
Założenia planu z 11 marca 1813 roku
Pierwsze wskazówki Napoleona odnośnie do planu kampanii wiosennej pojawiły się już 27 stycznia 1813 roku w liście do księcia Eugeniusza de Beauharnais³¹. W tych dniach cesarz intensywnie zastanawiał się nad kontrofensywą nad dolnym biegiem Łaby, która miała przywrócić linię frontu na Wiśle i zmusić do generalnego odwrotu armię rosyjską, zanim Prusy zakończą zbrojenia. Pojawiły się jednak wątpliwości przed podjęciem takiego manewru. Ich powodem były sytuacja w północnych Niemczech oraz wizja inwazji wojsk brytyjskich i szwedzkich w okolicach Hamburga. Z tego powodu Armia Łaby musiała wydzielić pokaźnie siły, aby zadbać o bezpieczeństwo Westfalii i 32. Okręgu Wojskowego³². To dlatego na rozkaz cesarza książę Eugeniusz miał osłaniać Magdeburg tak długo, jak to było możliwe³³. Napoleon brał również pod uwagę uderzenie wojsk rosyjskich i pruskich na Saksonię, co faktycznie nastąpiło. Do osłony Drezna na prawym skrzydle Armii Łaby miała manewrować Armia Menu (w tym czasie pod rozkazami marsz. Neya)³⁴.
Napoleon myślał dwutorowo. W sytuacji gdy armia francuska zajmowałaby linię Łaby, mogłaby sforsować rzekę pod Magdeburgiem, a następnie ruszyć na Kostrzyn, Szczecin i Gdańsk. Gdyby jednak wojska sprzymierzonych pierwsze przekroczyły Łabę pod Dreznem, cesarz musiałby najpierw odepchnąć je z powrotem od rzeki, a dopiero potem ruszyć na Gdańsk. W liście do pasierba z 11 marca 1813 roku Napoleon wyłożył swój plan kampanii³⁵. Na początek władca precyzyjnie obliczył wszystkie marszruty: _Z Magdeburga do Wittenbergi są 3 dni_ _; z Wittenbergi do Drezna jest ich 4 lub 5, a więc z Drezna do Magdeburga jest 7 lub 8 dni marszu. Z Magdeburga do Havelbergu czeka nas trzydniowy marsz; z Havelbergu do Hamburga to marsz siedmiodniowy. Z Havelbergu do Berlina są tylko trzy dni, tyle samo co z Wittenbergi do Berlina_. Celem numer jeden miało być odblokowanie Gdańska. W pierwszych dniach maja cesarz spodziewał się połączenia z Armią Menu marsz. Neya, którego wojska były skoncentrowane w Würzburgu, Erfurcie i Lipsku. W tym samym czasie Armia Łaby księcia Eugeniusza zostałaby ześrodkowana w Magdeburgu, Havelbergu i Wittenberdze. Jednocześnie cesarz spodziewał się, że wojska rosyjskie i pruskie będą wtedy rozciągnięte na prawym brzegu Łaby od Gdańska do Głogowa.
Gdyby tak wyglądała sytuacja, Armia Łaby, a za nią Armia Menu, ruszyłyby przez Havelberg na Szczecin. Następnie wojska napoleońskie sforsowałyby Odrę, zyskując 10 dni przewagi nad armią sprzymierzonych, która nie zdążyłaby osłonić oblężonego Gdańska, ponieważ jej oddziały tkwiłyby w Warszawie, Głogowie i Dreźnie. Napoleon kontynuował swój wywód: _Po dołożeniu wszelkich starań, aby dać do zrozumienia_ _, że pragnę ruszyć na Drezno i Śląsk, zamierzam prawdopodobnie (pod osłoną gór Turyngii i Łaby) ruszyć przez Havelberg, dotrzeć forsownym marszem pod Szczecin, mając 300 tys. żołnierzy i kontynuować marsz na Gdańsk, dokąd powinienem dotrzeć w ciągu 15 dni; w 20. dniu marszu po przekroczeniu Łaby miasto zostałoby odblokowane, a jednocześnie przejąłbym kontrolę nad Malborkiem, wyspą Nogat i wszystkimi mostami na dolnej Wiśle. To tyle, jeśli chodzi o porządek ofensywy_. Dzięki temu cesarz oczekiwał uwolnienia 50–60 tys. żołnierzy znajdujących się w różnych garnizonach twierdz, co po części mogłoby wyrównać ubytki w szeregach poniesione w trakcie wstępnego etapu kampanii i długotrwałych intensywnych marszy³⁶. Dla Napoleona oprócz korzyści strategicznych nie mniej istotny był efekt psychologiczny w Europie, jaki wywołałoby ponowne pojawienie się sztandarów cesarskich nad Wisłą: _na wojnie prestiż i efekt moralny stanowią więcej niż połowę bitw_y – pisał³⁷.
Ocena planu
Gdyby plan Napoleona został zrealizowany w 100 proc., nie ulega wątpliwości, że armia sprzymierzonych zostałaby zmuszona do generalnego odwrotu, a wojska francuskie przywróciłyby linię frontu z grudnia 1812 roku. Choć założenia były śmiałe, wręcz genialne, widać było, że Napoleon zrezygnował z konieczności stoczenia walnej bitwy z siłami głównymi koalicji. Być może obawiał się przygniatającej przewagi kawalerii sprzymierzonych, którą ci mogli w pełni rozwinąć na równinach Lipska, gdyby Napoleon wkroczył do Saksonii. Poza tym wymierzony cios mógł trafić w próżnię, gdyby armia rosyjska-pruska uchyliła się od bitwy, a Francuzi nie mieliby jak jej zatrzymać, nie dysponując wystarczającą liczbą kawalerii. A może Napoleon obawiał się zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę w bitwie, mając pod rozkazami niedoświadczonych i nie w pełni wyszkolonych rekrutów? Podstawą jego planu było także przeświadczenie, że Rosjanie i Prusacy znajdują się w pobliżu Łaby, ale jeszcze jej nie przekroczyli. W pierwszych dniach maja nie mógł już na to liczyć. Zresztą informacje wywiadu francuskiego na temat zamierzeń wojsk jego przeciwników nadal były skąpe, mimo to plan realizowano³⁸. Dokonano w nim jednak pewnych zmian – termin ofensywy wstępnie ustalono na pierwsze dni maja.
Napoleon sądził, że wykona cały manewr, dysponując co najmniej trzykrotną przewagą liczebną nad połączonymi siłami rosyjsko-pruskimi. Cesarz miał także nadzieję, że wojska sprzymierzonych jeszcze się ze sobą nie połączyły, a wtedy bez problemu rozbije Rosjan i zepchnie ich niedobitki w czeskie Rudawy³⁹. W tym czasie nie obawiał się już interwencji armii austriackiej. Uważał ponadto, że wojska carskie są wyczerpane kampanią zimową i koniecznością pilnowania wydłużonych linii komunikacyjnych, a także obowiązkiem blokowania francuskich twierdz na ich tyłach. Z kolei Prusy miały dysponować ograniczonymi rezerwami wojskowymi. Oczekiwano, że łącznie armia sprzymierzonych posiada pod bronią najwyżej 100 tys. żołnierzy⁴⁰. Charles Lanrezac napisał: _Zaskoczeni koalicjanci nie mieliby innego rozsądnego wyjścia, jak tylko szybko wycofać się za Wisłę, pozostawiając nam w ten sposób całe Niemcy._ _Cesarz odzyskałby swój prestiż w Europie; Austria i Związek Reński stałyby się znowu sojusznikami, jeśli nie szczerymi, to przynajmniej zrezygnowanymi; Prusy, których całe terytorium byśmy zajęli, zostałyby zredukowane_ _do bezsilności_⁴¹.
Kampania w północnych Niemczech była zabezpieczona także dlatego, że Francuzi utrzymywali solidne twierdze ze stałymi mostami na Łabie, Odrze i Wiśle. Odwrót rosyjskich wojsk musiałby się odbywać przez przeprawy prowizoryczne, co było bardzo ryzykowne, biorąc pod uwagę szerokość najważniejszych rzek w regionie. Niedostatek artylerii oblężniczej nie pozwalał także Rosjanom i Prusakom na zdobycie którejkolwiek z tych fortec. Sprzymierzeni mieliby szansę na zwycięstwo tylko wtedy, gdyby skupili wysiłek w południowych Niemczech. Napoleon przewidział to, układając swój plan. Demonstracje pod Dreznem miały związać wojska koalicji na tym kierunku. Po sforsowaniu Łaby w Havelbergu armia francuska ruszyłaby na Kostrzyn i Szczecin. Ponieważ z Drezna do Havelbergu było ponad 200 km, istniała duża szansa na to, że Napoleon pierwszy dotrze do Odry, a stamtąd do Gdańska. Istotnym założeniem cesarskiego planu było postawienie na szybkość marszu wojsk napoleońskich. Do zaopatrzenia armii, a także jako oś kolejnych manewrów, cesarz wykorzystywał posiadane przez siebie twierdze – dzięki temu zmniejszał obciążenie wojsk kilometrowymi konwojami i ciężkim taborem⁴².
Tempo planowanego marszu było oszałamiające. Armie Łaby i Menu (ta ostatnia zreorganizowana w ciągu zaledwie 3 miesięcy) miały w ciągu 15 dni przebyć ogromną odległość – aż 500 km dzielące Łabę od Gdańska. Wojska cesarza musiałby zatem pokonywać średnio 33 km dziennie⁴³. Niestety niebawem ten ambitny plan stał się nieaktualny.
Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się pogarszać: wkroczenie korpusu lotnego płk. Friedricha von Tettenborna (1,4 tys. jazdy i Kozaków) do Hamburga (18 marca) wywołało żywe poruszenie na całym obszarze między Renem a Łabą, postawa Austrii była coraz bardziej podejrzana, król Saksonii udawał, że ogranicza się do neutralności, a władcy Bawarii i Wirtembergii zastanawiali się, czy nie pójść w jego ślady. Na dodatek Drezno, które było strzeżone przez zaledwie 3 tys. Francuzów z 32. DP gen. dyw. Pierre’a Durutte’a (zdążył wezwać na pomoc gen. por. Antona von Rechberga z 1 tys. Bawarów); 27 marca zostało zajęte przez korpus gen. por. Ferdynanda von Winzingerodego (13–15 tys. Rosjan). Jednocześnie Napoleon przeszacował ilościowo i jakościowo swoje siły, wiele pułków nie było gotowych na czas. Z oczekiwanych 300 tys. żołnierzy miał do dyspozycji tylko 200 tys. Z kolei Rosja i Prusy posiadały w linii znacznie więcej żołnierzy, niż przypuszczano. W tych warunkach Napoleon nie mógł nawet marzyć o kampanii daleko za Wisłą – musiał on przede wszystkim odeprzeć wojska sprzymierzonych za Łabę i odzyskać kontrolę nad Saksonią, aby zmusić króla Fryderyka Augusta I do zachowania wierności i w ten sposób zatrzymać przy sobie inne państwa Związku Reńskiego. Dlatego pierwsze operacje zaczepne Napoleona musiały być skierowane na Drezno⁴⁴.
Zmiana cesarskich planów. Potencjał i położenie armii francuskiej
Początkowo Napoleon uważał, że korpus pruski gen. von Blüchera (24 tys. ludzi), który przybył w pierwszych dniach kwietnia pod Drezno, nie przekroczył Łaby. Wydaje się, że cesarz nie wiedział wtedy o odwrocie za rzekę wojsk księcia Eugeniusza. Być może sądził, że Prusacy nie zaryzykują samotnej przeprawy bez pomocy Rosjan, których wojska miały w tym czasie oblegać francuskie twierdze na tyłach frontu. Bonaparte pisał o tym w liście do marsz. Neya z 9 kwietnia 1813 roku: _Oto informacje, które posiadam: Rosjanie mają 25 tys. ludzi pod Gdańskiem, 10 tys. ludzi pod Toruniem, 10 tys. ludzi pod Modlinem, 20 tys. ludzi nad Pilicą, naprzeciwko Polaków i Austriaków, 12 tys. ludzi okrążających Głogów, 10 tys. ludzi pod Kostrzynem, 15 tys. ludzi wokół Szczecina, tak że większa część ich sił jest zajęta wokół twierdz. Generał Blücher_ _ma być w Dreźnie. Korpus generała Yorcka_ _i część korpusu Wittgensteina_ _operowały przeciwko wojskom wicekróla_ _między Brandenburgią a Magdeburgiem. Nie sądzę więc, aby w planach nieprzyjaciela było dokonanie dużego przesunięcia wojsk przez Drezno lub że może się to stać, ale na czele nie więcej niż 25 tys. ludzi_⁴⁵.
9 kwietnia Napoleon dowiedział się o upadku Drezna. Kilka dni później nadeszła wiadomość o tym, że książę Eugeniusz dokonał odwrotu za Łabę, koncentrując swoje wojska za rzeką Wipper (lewy dopływ Soławy). Cesarz natychmiast przyspieszył przegrupowanie Armii Menu. W liście do gen. Bertranda z 12 kwietnia przedstawił zarys nowego planu: _Mam zamiar odmówić walki swoim prawym skrzydłem, chcę pozwolić nieprzyjacielowi_ _wedrzeć się do Bayreuth, wykonać ruch przeciwny do tego z kampanii jenajskiej_ _, tak aby zająć Drezno i odciąć sprzymierzonych od Prus_⁴⁶. W trakcie przemarszu armii napoleońskiej w kierunku Soławy, 12 kwietnia, siły Napoleona zostały podzielone na trzy części:
– Armia Łaby (Eugeniusz): 60–65 tys. żołnierzy za linią rzeki Wipper (wojska te odgrywały rolę armii osłonowej, siły nie uwzględniały 18–20 tys. żołnierzy marsz. Davouta nad dolną Łabą)⁴⁷,
– Armia Menu (Ney/Napoleon): 105–110 tys. żołnierzy w marszu znad Menu do Erfurtu (była to główna armia uderzeniowa cesarza),
– Korpus Obserwacyjny Włoch (Bertrand) z dołączoną dywizją bawarską: 40 tys. żołnierzy w marszu na Coburg (wojska te miały zwabić armię sprzymierzonych nad dolną Soławę, unikając bitwy)⁴⁸.
Napoleon pozostał w Moguncji do 24 kwietnia, gdyż nie było potrzeby, by stale przebywał na froncie. Dokonał wówczas kilku zmian w strukturze swoich wojsk. Korpus Obserwacyjny Włoch został podzielony na dwa korpusy armijne – IV i XII. Warto zwrócić uwagę na kwestię kontyngentów posiłkowych Związku Reńskiego. Otóż cesarz nie był do końca pewien, czy zachowają lojalność. Aby zapobiec dezercjom lub niestałości na polu bitwy, zadbał o to, by każda dywizja „niemiecka” została przydzielona do odpowiedniego korpusu WA: bawarska do XII K, wirtemberska do IV K, hesko-badeńska do III K, a saska do VII K; westfalska nie została sformowana na czas – jej piechota pozostała jako garnizon Drezna, a kawalerię skierowano do VI K⁴⁹. Widać zatem, że Napoleon całkowicie porzucił koncepcję formowania jednolitych korpusów cudzoziemskich, typową dla kampanii 1809 lub 1812 roku.
25 kwietnia liczebność Armii Menu i Łaby przedstawiała się następująco⁵⁰:
Armia Menu
---------- -------------------------- ------------ ------------ ---------- -------------
KORPUS DYWIZJA BATALIONY SZWADRONY BATERIE ŻOŁNIERZE
III K 8. DP 16
9. DP 15
10. DP 14 4 10
11. DP 14 45 000
39. DP (hesko-badeńska) 10 3 1
RAZEM 69 7 11
IV K 12. DP 13
15. DP (włoska) 13 11 7
38. DP (wirtemberska) 8 4 2 30 000
RAZEM 34 15 9
VI K 20. DP 12
21. DP 13 1 8 25 000
22. DP 14
RAZEM 39 1 8
XII K 13. DP 12
14. DP 13 3
29. DP (bawarska) 10 3 2 25 000
RAZEM 35 3 5
GWARDIA 1. DP MG 16 11 000
1. DKaw ? 7 4000
RAZEM 15 000
OGÓŁEM 140 000
---------- -------------------------- ------------ ------------ ---------- -------------
MG – Młoda Gwardia
Armia Łaby
------------------- ------------------------ ------------ ------------ ---------- -------------
KORPUS DYWIZJA BATALIONY SZWADRONY BATERIE ŻOŁNIERZE
V K 16. DP 8
17. DP 12
18. DP 10 10 22 000
19. DP 12
RAZEM 42 10
XI K 31. DP 8
35. DP 12 2 7 22 000
36. DP 11
RAZEM 31 7
GWARDIA 1. DP SG 6 2 3 3500
VII K 32. DP 7 4500
II K 4. DP 10 1 6000
I KKREZ 1., 3. DKL 1., 3. DKir ? 1 4000
OGÓŁEM 62 000
ARMIA MENU I ŁABY 202 000
------------------- ------------------------ ------------ ------------ ---------- -------------
SG – Stara Gwardia
Położenie armii cesarskiej było następujące (patrząc od lewego skrzydła ku prawemu):
– Armia Łaby: kwatera główna w Hoym, II K marsz. Victora (4. DP) na południe od Bernburga, na lewym brzegu Soławy, reszta wojsk pod Hoym i Aschersleben;
– Armia Menu: III K (marsz. Ney) w okolicach Weimaru (39. DP hesko-badeńska pod Ilmenau), gwardia (marsz. Mortier) w rejonie Erfurtu, VI K (marsz. de Marmont) za gwardią pomiędzy Gotha i Vach;
– IV K (gen. Bertrand) stał w Coburgu, przy czym jego wirtemberska 38. DP usytuowana była pomiędzy Königshofen a Hildburghausen;
– XII K (marsz. Oudinot) znajdował się w Ansbach i Norymberdze z 29. DP (bawarska) w Bayreuth i Müncheberg.
Zgodnie z rozkazem cesarza z 22 kwietnia Armia Menu miała ruszyć na Jenę i Naumburg. W górę Soławy na Halle i Merseburg miała pociągnąć Armia Łaby, a Korpus Obserwacyjny Włoch (IV i XII K) miał iść lewym brzegiem Soławy na Jenę. Istotą tego przegrupowania była konieczność osłony całej linii Soławy, aby sprzymierzeni nie mogli przerzucić żadnych wojsk na lewy brzeg rzeki. Napoleon odczuwał brak kawalerii, dlatego chciał ukryć ruchy swoich wojsk za Soławą. Wymarsz miał się rozpocząć 25 kwietnia⁵¹. Cesarza coraz bardziej niepokoił jednak brak wieści o położeniu wojsk koalicji. Jeszcze 24 kwietnia w liście do gen. Bertranda (IV K) napisał m.in.: _Nie mam żadnych wieści o nieprzyjacielu_⁵². Niestety, opóźnienia pojawiły się już na początku. Książę Eugeniusz ruszył dopiero 24 godziny później, a cały jego marsz był nadmiernie ostrożny, toteż dystans 55 km od Hoym do Merseburga pokonał w 5 dni. Pochód IV i XII K został znacząco spowolniony z powodu niskiej jakości górskich dróg z Coburga do Saalfeld (na niektórych odcinkach drogi należało podwoić zaprzęgi dla artylerii). Mimo to marsz odbył się bez dalszych zakłóceń i wojska dotarły do Soławy bez jednego wystrzału. 24 kwietnia Napoleon wyjechał z Moguncji i następnego dnia o godz. 23 przybył do Erfurtu; 28 kwietnia był już w Weimarze. Do 30 kwietnia trzon Wielkiej Armii skoncentrował się na prawym brzegu Soławy. Wieczorem tego dnia położenie cesarskich wojsk było następujące:
Armia Łaby
– kwatera główna, V K (gen. de Lauriston) i gwardia (gen. Roguet): Merseburg, na lewym brzegu Soławy;
– I KKRez (gen. de Latour-Maubourg) przed XI K (marsz. Macdonald), na prawym brzegu Soławy przed Merseburgiem;
– 32. DP (gen. Durutte) z VII K (gen. Reynier) za Schäfstadt;
– 4. DP (gen. Dubreton) z II K (marsz. Victor): kwatera główna w Bernburgu, wojska rozwinięte wzdłuż linii Soławy od Barby do Wettin;
– westfalska 37. DP (gen. von Hammerstein): w trakcie koncentracji w Sonderhausen.
Armia Menu
– kwatera główna cesarza, gwardia konna, Stara i Młoda Gwardia (piesza)⁵³: Weissenfels i Naumburg;
– III K (marsz. Ney): na wschód od Weissenfels, przy czym hesko-badeńska 39. DP (gen. Marchand) w Stössen;
– VI K (marsz. de Marmont): sztab oraz 20. i 21. DP w Naumburgu, a 22. DP w Kösen;
– IV K (gen. Bertrand): sztab i 12. DP w Dornburgu i Camburgu, włoska 15. DP (gen. Peyri) w Jenie, a wirtemberska 38. DP (gen. von Franquemont) w Burgau, Kahli i Rudolstadt;
– XII K (marsz. Oudinot): między Saalfeld a Coburgiem (korpus ten wraz z Wirtemberczykami znajdował się jeszcze dwa dni marszu od sił głównych)⁵⁴.
W tych dniach Bonaparte nadal posiadał przewagę liczebną między Łabą a Soławą. Nie licząc II K nad dolną Soławą i będącego dopiero w marszu XII K, dysponował siłami przekraczającymi 145 tys. żołnierzy, w tym 9–10 tys. kawalerii oraz 400 dział⁵⁵. Z dowódcą takim jak Napoleon to wystarczyłoby, aby pokonać armię sprzymierzonych, która ześrodkowała na zachód od Łaby najwyżej 100 tys. Rosjan i Prusaków. Zwycięstwo musiało być miażdżące i zdecydowane, a każdy szczegół planu – starannie wykonany. Nie było miejsca na błędy. Stawka pozostawała zbyt wysoka. _Tak więc dopóki cała jego_ _nowa armia nie dotarła do Soławy, cesarz Napoleon trzymał generała Bonapartego na smyczy –_ pisał Michael V. Leggiere⁵⁶.ROZDZIAŁ IV. POCZĄTEK FRANCUSKIEJ OFENSYWY. PIERWSZE POTYCZKI
Ruchy koncentracyjne Armii Łaby i Menu
Zanim rozpoczęła się planowana ofensywa, Napoleon musiał połączyć Armię Łaby i Menu oraz szczelnie obsadzić brzegi Soławy od Saalfeld do ujścia rzeki do Łaby⁷⁸. Miało to przynieść podwójną korzyść: ruchy wojsk francuskich zostałyby ukryte przed sprzymierzonymi, a zagony kozackie i inne kolumny lotne nie mogłyby przeprawiać się na drugą stronę rzeki i szarpać tyłów napoleońskiej armii, a także podgrzewać antyfrancuskich nastrojów wśród okolicznej ludności. 27 kwietnia Napoleon doprecyzował swoje wstępne założenia: _Okupacja Jeny, Dornburga, Naumburga, Merseburga i Halle to pierwszy etap mojego planu. Weissenfels też może być zajęte, jeśli na lewym brzegu Soławy znajduje się most. Wszystkie ruchy mają przebiegać za Soławą jak za kurtyną. Żadne ruchy nie mają być przeprowadzane na prawym brzegu_⁷⁹. Spotkanie obu cesarskich armii miało nastąpić na kierunku: Halle, Merseburg i Naumburg w punkcie, w którym Łaba zakręcała, zbliżając się do Lipska.
25–27 kwietnia Napoleon nie miał jednak bieżących wiadomości o ruchach Armii Łaby wicekróla Włoch. Sądził, że na podstawie rozkazów z 22 kwietnia⁸⁰ do 26. dnia miesiąca dotarła ona na wysokość Halle i Merseburga. Problem w tym, że Eugeniusz otrzymał cesarskie rozkazy dopiero 25 kwietnia po południu, a więc jego wojska mogły rozpocząć marsz najwcześniej dzień później. Dopiero 28 kwietnia o godz. 3 nad ranem cesarz odebrał list od pasierba, który uzmysłowił władcy opóźnienie w realizacji jego planu⁸¹. Z tego też powodu w owych dniach Napoleon nie wydawał nowych rozkazów dla Armii Łaby. Tylko Armia Menu w centrum posuwała się forsownym marszem przez 48 godzin, aby zbliżyć się do Merseburga. Brakowało także aktualnych danych dotyczących dawnego Korpusu Obserwacyjnego Włoch, a obecnie IV i XII K, na skrajnym prawym skrzydle. Sądząc, że 26 kwietnia IV K gen. Bertranda przeszedł już przez Rudolstadt, cesarz polecił mu, aby następnego dnia skoncentrował się na północ od Jeny i obsadził bieg Soławy do Dornburga, gdzie miał się połączyć z marsz. Neyem. XII K marsz. Oudinota miał przyspieszyć marsz, aby 27 kwietnia zatrzymać się w Saalfeld i Rudolstadt⁸².
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki